Na TK sprawa się nie kończy

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Nie powinno ulegać wątpliwości, że procesy globalizacji stanowiły sprzyjające środowisko dla rozwoju projektów likwidacji państw narodowych. Likwidacja Polski byłaby, z punktu widzenia mocarstw europejskich, rozwiązaniem idealnym, wykonalnym w oparciu o idee demokratyczne – sam naród zadecydował w końcu o wejściu do UE.

Zabieg wykonany zostałby w białych rękawiczkach, gdyby nie jeden drobiazg – utopijność takich projektów. Kultura rozwija się na bazie języka i religii, i obie te instytucje są o tyle ważne, że język pełni rolę różnicującą, a religia integrującą, w granicach państw narodowych i próba marginalizowania roli państw, bardzo szybko zwróciła się przeciwko promotorom takich pomysłów. Do tego doszły kłopoty z gospodarką wywołane przez system konsumpcjonistyczny oraz inwazja imigrantów, która doprowadziła do destabilizacji politycznej na kontynencie.

W Polsce siły antynarodowe okazały się bezradne wobec problemów i przegrały walkę o władzę. Próbowały ratować swoją dominację korowodami wokół Trybunały Konstytucyjnego jako ostatniej zapory elit postkomunistycznych przed demokracją, ale naród wykazał zdrowy rozsądek. Machlojki przy TK były zbyt ewidentne, by naród dał się nabrać na ten numer władców ośmiorniczek.

Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że daleko jeszcze do końca procesu demokratyzacji. Demokracja musi zawitać do władzy sądowniczej, do mediów, a także uszczupleniu musi ulec rozdęta biurokracja ustawodawcza w postaci Sejmu. Tak jak środowiska postkomunistyczne i ponadnarodowe próbowały wzmacniać odgórną strukturę instytucji władzy nad narodem, tak teraz naród stoi przed zadaniem wzmocnienia swojej władzy instytucji oddolnych.

Suweren ma gruncie rzeczy niewielki, poza okresem wyborów, wpływ na wybraną władzę, więc musi uzyskać możliwość blokowania zbyt daleko posuniętych ingerencji elit władzy. I wydaje mi się, że w pierwszym rzędzie należy zabezpieczyć się przed destruktywnym wpływem elektronizacji procesów wyłaniania władz. Trzeba wrócić do procesów bezpośredniego kontaktu obywateli podejmujących decyzje polityczne, nie można oddawać pola bezosobowym siłom internetu.

Od dawna wysuwam propozycję powołania, na szczeblu narodowym, instytucji konfederacji i powiązania jej z instytucją referendum. Na szczeblu lokalnym można wrócić do dawnej instytucji wieców publicznych, bo demokracja musi być zdecydowanie bardziej bezpośrednia niż dotąd. Duże miasta mają duże stadiony, które można wykorzystać nie tylko do igrzysk, lecz także do rozwoju demokracji bezpośredniej. Kibice pokazali, że można to robić z powodzeniem.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:14)

Komentarze

Naród okłamywany i okradany przez lata wreszcie się obudził...i całe szczęście...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1526274