Między psujem a knujem

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Że oni są durni, ta cała niby opozycja, a własciwie element postkomunistyczny, to fakt, ale żeby aż  tak durni, durniejsi niż ustawa przewiduje ? Nie mogę się otrząsnąć ze zdziwienia, choć rozmaite lektury podpowiadają mi, że tak, to jest efekt zdurnienia typowy dla demoliberalizmu sprzężonego z konsumpcjonizmem. Obraz reklamowy czyli propaganda konsumpcjonistyczna lejąca się bezustannie z mediów, darmowa, atrakcyjna, bierze górę nad realnym obrazem rzeczywistości, nad którym trzeba by się zastanowić.

Kiedyś już przedstawiłem scenariusz, co by to się stało, gdyby PIS utracił nagle władzę i przejęła ją obecna tzw. opozycja. W scenariusz taki nie wierzę, bo jednak ludzie są w miarę racjonalni i nie będą sobie na łeb niepotrzebnych kłopotów ściągali. Ale trzeba też pamiętać, że rzeczywistość jest nieprzewidywalna, a ludziom nawet się często nie śni, do jakich efektów mogą prowadzić ich działania.

Obecna opozycja nie jest zdolna do prowadzenia jakiejkolwiek polityki, bo brak jej moralnych, kulturowych i intelektualnch kompetencji. Próba sprawowania władzy przekroczyłaby więc jej możliwości i niezależnie od rozwoju wypadków w efekcjie doprowadziłaby do jej nie tylko politycznego, lecz wręcz fizycznego unicestwienia.

Interesujący jest jeszcze jeden motyw w działaniu tej tzw. opozycji. Ciekawi mnie z czego wynika jej obecny radykalizm i krytyka oraz niszczenie wizerunku partii rządzącej, które ma charakter naruszania podstawowych standardów cywilizacyjnych. Czy jest to efekt tego, że opozycja zdaje sobie sprawę z niemożliwości odzyskania władzy, a w związku z tym odrzuca strategię działania pozytywnego, bo jest świadoma, iż ona jej na nic się nie przyda i dlatego idzie po linii najmniejszego oporu, robiąc to co umie robić najlepiej czyli niszczyć ? Niestety nie mam pojęcia co jej w duszy gra, więc może jest inaczej i działalność ta jest  efektem histerycznego zapętlenia emocjonalnego i postawienia na jedną antypisowską kartę, bez racjonalnego uwzględnienia możliwych konsekwencji i społecznych kosztów tej zabawy.

Może nie od rzeczy byłoby z tej okazji nawiązać do Roberta Mazurka, który ma świetne pióro i nosa do objawów polskiego rozmemłania. W jednym z ostatnich felietonów słusznie, moim zdniem, sugeruje, że... 

... Platforma przegrała nie dlatego, że źle rządziła lub że generowała aferę za aferą, ale z bardziej prozaicznych powodów, rzec by można - kulinarnych.

Jak wszyscy dobrze wiemy z mediów, każdy dobry program musi mieć swoją władkę kulinarną i tu niestety wkładka w postaci ośmiorniczek okazała się zabójczą dla Platformy. Ośmiorniczki stały się hasłem politycznym, które przyniosło zgubę Platformie, a jeżeli dodać do tego hasło o 6 tysiącach dla idioty, to wszystko staje się jasne. Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie, pani Pitera chłostała PISowców słynnym dorszem za 6.70, a jak się ma dorsz do ośmiorniczek?

Ta grupa rozmemłanych wyborców nadal, gdyby nie te ośmiorniczki, zachowywała by się jak gdyby nigdy nic i głosowała na prawdziwych europejczyków, którym przecież wolno więcej niż zwykłym tubylcom. Gdyby nie  antysystemowa głośna mniejszość, która dość miała PO i zdominowała przekaz w internecie i rozmemłańców, ci nadal by trwali w swoim stuporze. Ale, mimo porażki postkomuny, ci rozmemłańcy, dla których znalazłem w mediach doskonałe określenie - "małostkowi knuje" nagle nie zanikli i trzeba liczyć się z ich wpływem na scenę polityczną. Ci knuje nie przejmują się miliardami, miliardów nie da się, w odróżnieniu od ośmiorniczek, wziąć do buzi i zjeść. Więc i teraz będą pilnowali tych pisiorów, którzy wprawdzie założyli filtry na wypływ miliardów za granicę i na lewe konta, ale jak wiadomo z raportu Julii Pitery, też mają upodobanie do frutti di mare i trzeba dopilnować żeby z tym dorszem za bardzo nie zaszaleli.

Chroń nas Panie, przed małostkowymi knujami.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

Małostkowość łatwo przerodzi się monumentalność gdy nie tylko knuje ale każdy głupi policzy i ostatecznie zorientuje się, że filtry nie są zakładane, tylko przekładane z jednych dziur na inne.
Trzymając się słusznej uwagi o upodobaiach kulinarnych "elit" do darów morza pójdźmy śladem owego dorsza. Tu od razu rzuca się w oczy, że dziś w guście raczej śledź, podawany pod rozmaitymi postaciami. No, znamion szaleństwa to nie ma, ale przecież głównie chodzi o to by potrawa była koszerna.
Jeśli chodzi o inne rozrywki to tu rzeczywiście siermiężnie w porównaniu z minioną epoką. Oprócz disco polo królują nam wszelkiej maści festiwale żydowskie, w modzie mamy uczęszczanie do muzeum (już niebawem będzie ich więcej), a wybrane towarzystwo chadza na prywatki do pana Danielsa.
Tak oto pętla sie zapętla i okrężną drogą dochodzimy do monumentalizmu geszeftu, w którym każdy knuj ma swój udział - a na miano rozmemłańca zasługuje niemal każdy wyborca.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1561428

Ja tam wolę konwencjonalne analizowanie systemu poprzez opis jego wewnętrznych mechanizmów, bez szukania cudownych rozwiązań w postaci by-passów i czynników zewnętrznych, które dają kuszącą możliwość znalezienia odpowiedzi bez konieczności wgłębiania się w zawiłości systemowe.Trzymajmy się gleby. Bo ja też mógłbym pokusić się o zabawne gry w skojarzenia, nie tak do końca pozbawione związków z realiami. Ale tu nie o beletrystykę chodzi, tylko o trenowanie trzeźwości umysłu.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1561432

Zostawiłeś zbyt wiele pola dla domysłów i interpretacji. W takim razie trzeba było bez beletryzowania różnymi tam kulinariami i filtrami, trzymać się tej gleby i wygarnąć wprost jak leci:

Bezczelna zgraja bezmózgich folksdojczów i ich ogłupiały elektorat! Sami przyzwalali na totalny niemiecki szaber a teraz, jak nasi się chcą "humanitarnie" dzielić z "braćmi", to będą świnie liczyć każdą złotówkę. Niech ich wszystkich trafi jasny szlag.

Co ja z kolei bym skomentował może grzecznie i następująco:

Z tym dzieleniem się to trochę bardziej skomplikowane niż na pierwszy rzut oka.

Pozdro

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1561437

Jak nietrudno się domyslić, jestem przeciwnikiem knucia w tym rozumieniu, a także blisko z nim związanego kombinowania oraz wznoszenia towarzyszącego im i prowadzącego do znieczulenia hasła "Cry wolf", a rwetes podnoszę dopiero jak złapię kogoś za rękę. Ekonomia myślenia.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1561460

bardzo realistyczny, zatem bardzo smutny :(((

Niestety nikomu nie mogły podobać się haniebne wyczyny "rządu zdrady narodowej", ani wiernopoddaństwo i miłość do najeźdźców, ani ośmiorniczkowe obżarstwo na koszt podatnika, ani obrzydliwe złodziejstwo i dlatego, przy niewielkiej pomocy "większego brata" udało nam się Polskę odzyskać, ale czy podstawowe błędy popełnione w ostatnich miesiącach przez  Rząd "dobrej zmiany" mogą się podobać?

Jednak to właśnie pazerność elit, zwłaszcza politycznych, w tym rządowych, na nasze, wspólne, czyli publiczne pieniądze jest jedną z najgorszych i prawie niewybaczalną wadą, zatem jak można było dopuścić do takiej sytuacji? Jak ludzie, wydawałoby się inteligentni i uczciwi, mogli popełnić takie prawie "unicestwienie wizerunkowe", gdzie różnej maści doradcy, gdzie ludzie od PR'u?

Tak, bardzo, bardzo trudno będzie to "odrobić" i jak widać nawet pewne spektakularne działania Premiera nie pomogły - cóż, że zdymisjonował ok. 20 podsekretarzy, skoro całkiem wielu z nich albo zostało w resortach, albo też przeszło gdzie indziej, ale na wysokopłatne stanowiska.

Wydaje się, że ktoś ma nas za idiotów, bo trzeba wiedzieć, że niewiele na nich oszczędzimy, ponieważ niektórzy z nich przeszli na stanowiska doradców, na których zarabiają często więcej niż poprzednio, tylko prestiż mniejszy! Otóż Drodzy, oni zarabiają ok. ...  też nie chciałam wierzyć, ale to sprawdziłam i wiem, że teraz te niektóre bidactwa zarabiają tylko ok. 20 000 zł - też marzyłoby mi się bycie takim doradcą, a wierzcie mi całkiem wiele wiem i potrafię, np. znam trzy obce języki i uczyłam się konsekwentnie podnosząc kwalifikacje, w różnych dziedzinach, w sumie jakieś 25 lat, ale co z tego?!

Wiem powiecie, że to zazdrość - OK. może trochę, ale też niesmak, może też poczucie niesprawiedliwości, bo ile i na co jeszcze będziemy czekać?

Oczywiście wiem, że Prezes "rzutem na taśmę" zadeklarował 20% obniżkę wynagrodzeń poselskich, tak to świetnie i pewnie kogoś przekona, ale ... jeśli się wie, że w sumie razem z kosztami na biuro, dojazdy itd., polski poseł dysponuje ok.  40 000 zł miesięcznie, to jakoś mało cieszy!

Ale "sursum corda" i do przodu, dalej może być tylko lepiej!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1561469

Tu włąsnie, na polu finansowym, mamy problem z głupotą po obu stronach, elektoratu i rżądzących. Elektorat nie zdaje sobie sprawy z charakteru wszechogarniającego kryzysu we wszystkich dziedzinach i z potrzeby bardzo licznych kadr, które zajęłyby się usuwaniem problemów. Oprócz tego pokutuje idiotyczna teza o "tanim państwie", której hołdy skłdają także rządzący, obawiający się ujawnić skalę problemu przed elektoratem.

A tu trzeba forsować jedno stare, ale mądre,  hasło - blood, sweat & tears.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1561477

Tu właśnie, na polu finansowym, mamy problem z głupotą po obu stronach, elektoratu i rżądzących. Elektorat nie zdaje sobie sprawy z charakteru wszechogarniającego kryzysu we wszystkich dziedzinach i z potrzeby bardzo licznych kadr, które zajęłyby się usuwaniem problemów. Oprócz tego pokutuje idiotyczna teza o "tanim państwie", której hołdy skłdają także rządzący, obawiający się ujawnić skalę problemu przed elektoratem.

A tu trzeba forsować jedno stare, ale mądre,  hasło - blood, sweat & tears.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1561478

Dwie sprawy.

Jeśli chcemy, aby politycy nie kradli to muszą dobrze zarabiać. W Polsce sytuacja jest taka, że pensje ministrów są małe, ale mają "boki". Nagrody, premie, samochody służbowe, karty służbowe, fundusze reprezentacyjne. Te "boki" + pensja daje jakieś 30-40 tys. Pensja premiera powinna być dwukrotnie wyższa (teraz jest to 16 tys na rękę, plus wysługa lat). Ale bez żadnych "boków". Zostać musi auto służbowe i fundusz reprezentacyjny. Kwota 40 tys odpowiadałaby mniej więcej pensji premiera przed wojną. Władysław Grabski brał 2500 złotych/mies pensji w 1924. To było 25 pensji nauczyciela stażysty. Przemnóżmy dzisiejsze pensje nauczyciela  (ok 2 tys) razy 20 tj. 40 tys. Ale to tylko liczby. Biorąc pod uwagę siłę nabywczą złotówki przedwojennej, to Grabski mógł za 2 pensje kupić luksusowy samochód. Dziś cena Leksua czy Audi znacznie przekracza te 80 tys (2 pensje) premiera. I nikt przed wojną nie wytykał premierowi, że tyle zarabia, mimo że społeczeństwo było biedniejsze niż dziś. Ale korupcja na szczeblu rządowym była nieznana. Nie było też wciskania żon i dzieci na posady administracyjne, czy w zarządach SSP. To nie wypadało po prostu. Natomiast rząd przed wojną był mniej liczny. Ostatni rząd II RP Sławoja Składkowskiego liczył 12 ministerstw.. Ministrów było 11 (i 14 wice) bo Sławoj był też szefem MSW. Był to więc rząd mniej liczny ale lepiej opłacany. I to są właściwe proporcje i właściwe wynagrodzenie, ponieważ minister nie pracuje tylko 8 godzin dziennie. Aby rozwiązać ten problem w Polsce trzeba przyjąć jakieś sztywne kryteria. Minister zarabia 4 średnie pensje, premier 5. itd. Sytuacja, ze wicemin zarabia tyle co burmistrz małego miasta jest chora. A takie zjawiska są powszechne. I co? Zdrowe to?

Po drugie

Jeśli chcemy, aby posłowie byli odporni na "argumenty" lobbystów to muszą więcej zarabiać.Ale też bez boków. Mają dostawać pensję i forsę na biuro poselskie. Też wg sztywnej zasady - 3 średnie pensje i nic więcej (no może ulgę komunikacyjną na kolej).teraz np mają podatkową kwotę wolną 7-krotnie wyższą niż reszta obywateli. Przecież to chore.

Jedyne wyjście: więcej płacić (pensja) i zlikwidować boki. To byłaby jasna sytuacja, transparentna. Natomiast administracja winna być otwarta na ludzi młodych. Teraz praktycznie jest otwarta tylko dla mieszkańców Warszawy. Syn mojego znajomego, po studiach prawniczych, z miasta wojewódzkiego, gdzieś koło 2000 roku napisał podanie do MSZ o pracę. Skończył tam kurs, znał biegle angielski, francuski i niemiecki, oraz tzw. język rzadki (bułgarski). Powiedziano Mu: "Przyjmujemy Pana na staż. Nadaje się Pan". No i jak się skończyło? Pensja stażysty nie dawała Mu możliwości utrzymania się w stolicy, mimo że był kawalerem. A młodzi żonaci? Całkowicie bez najmniejszych szans. Ale cóż robić. System jest tak ustawiony, że pracę w administracji centralnej mogą dostać ludzie ze stolicy. a jak premier jest np. z Brzeszcz, to ile jest gadana, że raz na 2 tyg lata samolotem do domu. A żaden z wrzaskliwych krytyków nie wie, że samoloty dla VIPów muszą mieć tzw. oblot, czyli raz na tydzień muszą "polatać" z godzinkę, półtorej, nawet puste! I co, mają nasze VIPy nie mieć samolotów - czy Polska, do cholery, ma być żebraczym państwem? Pośmiewiskiem w Europie? Już i tak jesteśmy, bo po Smoleńsku, VIPy latały maszynami z lizingu z LOTu. Gdzie jaszcze, w jakimś kraju tak było? Jeśli "tanie państwo" ma oznaczać, że rządowi płaci się mało, to do polityki będą iść ludzie przeciętni, albo chuliganeria jak jakiś Palikot czy Zembaczyński

Tak więc trzeba więcej płacić mniejszemu rządowi i pamiętać, że wydatki na administrację centralną to ziarenko piasku w budżecie. Ale za te społeczne rojenia, że rząd za dużo zarabia odpowiadają media, które podszczuwają elektorat, że "dali se nagrody po 5 tysiaków miesięcznie", ale że poprzedni rząd przes...ał około 200 MILIARDÓW na VATcie przez 7 lat, o tym żaden pismak z GW i szwabskiego Faktu nie napisze. 

Przykre jest to Fredka, że dajesz się podpuszczać tej medialnej zulii. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Traczew

#1561786

bardzo realistyczny, zatem bardzo smutny :(((

Niestety nikomu nie mogły podobać się haniebne wyczyny "rządu zdrady narodowej", ani wiernopoddaństwo i miłość do najeźdźców, ani ośmiorniczkowe obżarstwo na koszt podatnika, ani obrzydliwe złodziejstwo i dlatego, przy niewielkiej pomocy "większego brata" udało nam się Polskę odzyskać, ale czy podstawowe błędy popełnione w ostatnich miesiącach przez  Rząd "dobrej zmiany" mogą się podobać?

Jednak to właśnie pazerność elit, zwłaszcza politycznych, w tym rządowych, na nasze, wspólne, czyli publiczne pieniądze jest jedną z najgorszych i prawie niewybaczalną wadą, zatem jak można było dopuścić do takiej sytuacji? Jak ludzie, wydawałoby się inteligentni i uczciwi, mogli popełnić takie prawie "unicestwienie wizerunkowe", gdzie różnej maści doradcy, gdzie ludzie od PR'u?

Tak, bardzo, bardzo trudno będzie to "odrobić" i jak widać nawet pewne spektakularne działania Premiera nie pomogły - cóż, że zdymisjonował ok. 20 podsekretarzy, skoro całkiem wielu z nich albo zostało w resortach, albo też przeszło gdzie indziej, ale na wysokopłatne stanowiska.

Wydaje się, że ktoś ma nas za idiotów, bo trzeba wiedzieć, że niewiele na nich oszczędzimy, ponieważ niektórzy z nich przeszli na stanowiska doradców, na których zarabiają często więcej niż poprzednio, tylko prestiż mniejszy! Otóż Drodzy, oni zarabiają ok. ...  też nie chciałam wierzyć, ale to sprawdziłam i wiem, że teraz te niektóre bidactwa zarabiają tylko ok. 20 000 zł - też marzyłoby mi się bycie takim doradcą, a wierzcie mi całkiem wiele wiem i potrafię, np. znam trzy obce języki i uczyłam się konsekwentnie podnosząc kwalifikacje, w różnych dziedzinach, w sumie jakieś 25 lat, ale co z tego?!

Wiem powiecie, że to zazdrość - OK. może trochę, ale też niesmak, może też poczucie niesprawiedliwości, bo ile i na co jeszcze będziemy czekać?

Oczywiście wiem, że Prezes "rzutem na taśmę" zadeklarował 20% obniżkę wynagrodzeń poselskich, tak to świetnie i pewnie kogoś przekona, ale ... jeśli się wie, że w sumie razem z kosztami na biuro, dojazdy itd., polski poseł dysponuje ok.  40 000 zł miesięcznie, to jakoś mało cieszy!

Ale "sursum corda" i do przodu, dalej może być tylko lepiej!

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1561470