Co Polakom nie wychodzi

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Uwaga: poprawne linki w komentarzu

Trzeba się poważnie zastanowić nad tendencją Polaków, która sprawia, że inni wchodzą nam na głowę, a my nie reagujemy. Wchodzą nam na głowę lokalni kacykowie, wchodzą unijne urzędasy. Brak reakcji ośmiela innych.

Wyczyny pani ambasador Mosbacher, a do tego jeszcze zachowanie ekspertki ONZ:

https://wpolityce.pl/polityka/423167-demonizowanie-polski-ekspertka-onz-...

wskazują jednoznacznie na błędy PR-owskie popełniane przez różne agendy rządowe, ale także przez pozapolityczne środowiska społeczne. Ja już pominę idiotyczne uprawianie bieżączki politycznej permanentnie młócącej słomę i eksponującej wyskoki idiotów z opozycji totalnej, którą powinno się zamilczeć, bo to banda szkodliwych kretynów. 

Można śmiało powiedzieć, że dyskurs publiczny w Polsce, a co za tym idzie i politykę, zdominował brak wyobraźni, co widać szczególnie w roli przyznawanej durnej opozycji, która powinna być całkowicie zmarginalizowana. Ogromnym skandalem jest to, że w przestrzeni publicznej, w mediach, pojawiają się skompromitowani osobnicy w rodzaju Neumana czy Gawłowskiego, kłamcy, oszuści i bandyci i zyskują publiczną trybunę do szerzenia kłamstw. 

Wielokrotnie pisałem o zbyt małej asertywności i retorycznej sprawności, której wyraźnie brakuje Polakom występującym na forach międzynarodowych, na których występuje Polska. Zamiast lamentować, należy przejść do zdecydowanego kontrataku i dać demoliberałom popalić nie tylko w warstwie merytorycznej, ale i w warstwie retorycznej, co miałoby istotny wpływ na scenę wewnętrzną. Potrafili to Polacy robić w czasach Jagiellonów, czemu by tego nie powtórzyć ? 

Druga sprawa to wyraźna potrzeba stworzenia forum informacyjnego w rodzaj dawno postulowanej TV Wyszehrad, na którym taka asertywność mogłaby być uprawiana. O sprawie się gadało i co z tego wynikło ? Na to forsy nie powinno się żałować. Popatrzmy na to co się dzieje w tej materii na Węgrzech: 

https://wpolityce.pl/media/423293-prawicowe-media-z-wegier-tworza-wielki...

Trzecia sprawa, to stworzenie krajowego forum opiniotwórczego, na które zapraszano by znaczących polityków krajowych, zagraniczych i wybitne osobistości ze świata nauki i na którym omawiano by publicznie, w świetle kamer, takie kwestie jak list pani Mosbacher. Pani ambasador kilka razy by pomyślała zanim by drugi raz zdecydowała się na taki wyczyn. Na dywanik wezwałbym również szefa ONZ, by wytłumaczył sie z bredni jakie zaprezentwała jego ekspertka. Mało tego, zażądałbym zwołania sejsji ONZ, na którym omówiono by rolę takich, nie daj Boże, ekspertów.  

Ale do tego potrzeba asertywności i to asertywności nie tylko polityków, lecz także zwykłych obywateli i ich rozmaitych organizacji. Czy na takie forum nie możnaby zaprosić np. wybitnych psychologów zajmujących się stosunkami ekonomicznymi czy politycznymi takich jak Daniel Kahneman, zdobywca Nobla w obszarze ekonomii czy Jonathan Haidt, autor rewelacyjnej teorii fundamentów postaw politycznych. Takie forum mogłoby pod względem spektakularności przebić spotkania w Davos. Obu wymienionych znakomitych naukowców można by zainspirować do stworzenia prognoz i rozwiązań organizacji świata po upadku demoliberalizmu.  

 I jeszcze jedna kwestia. 

Skoro mowa o organizacjach, to dlaczego Polska, być może we współpracy z krajami Międzymorza, nie mogłaby powołać, na wzór niegdysiejszego Amnesty International, które się niestety sprostytuowało, odpowiedniej organizacji międzynarodowej np Human Relations Watch do monitorowania nadużyc demoliberalizmu ? A lista tych nadużyć jest dłuuuga - choćby cenzura w formie politpoprawności, represjonowanie chrześcijan i wymaga tylko nagłośnienia. Kuć żelazo, póki gorące.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:5)

Komentarze

Otwieram pierwszy link i ...

Nie znaleźliśmy takiej strony... Błąd 404

Przykro nam, staraliśmy się bardzo mocno.

Szukaliśmy bardzo długo, ale nie umiemy odnaleźć strony, której żądasz. Możliwe że strona, z której przyszedłeś, posiada błędny adres.

Spróbuj wyszukać interesujące treści:

Przy drugim podobnie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Grzest

#1577063

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1577074

No nareszcie piszesz "po ludzku", ale czy mógłbyś uwzględnić prosty fakt, że mianowicie u nas rządzą eskimosi i w związku z tym całe Twoje powyższe żale nie mają racji bytu...

Poza tym, dlaczego jako człowiek nauki tak rzadko piszesz "po ludzku".

Wykształcenie i dorobek naukowy nie powinien być przeszkodą w komunikacji międzyludzkiej.

Forma przekazu powinna być jak najprostsza,  a nie wyrażać poziomu konferencji, sympozjum, czy w ogóle zwyczajowo formę na uczelni...

Dalej odnosząc się do Twojego powyższego, to po co przywołujesz Węgry? Oni mają inne uwarunkowania ze swoimi " bezpieczniakami" , więc mogą inaczej funkcjonować. 

Eskimosi nie opanowali jedynie Polskę. Oni opanowali cały Świat  ( no prawie...) i odpowiednio grają światową polityką. To znaczy robiąc swoje , medialnie grają nastrojami całych Narodów. 

Po co więc te żale?  Komu lub czemu mają służyć? 

 

 

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

chris

#1577108

Pisanie o eskimosach mnie nie interesuje, bo to wątek zakłócający racjonalną anallzę, nawet jeśli ma uzasadnienie w faktach. Normalna analiza musi być oparta na uwzględnianiu czynników i mechanizmów socjologicznych  i ustalaniu zależności i prawidłwośći procesów. Eskimosi mają zaś ograniczony wpływ na te czynniki i pisanie o nich, w dodatku nie oparte na twardych danych,. nie prowadzi do racjonanych ustaleń.

Pisanie "ludzkim językiem" też ma niewielki sens bo sprowadza się do opisywania tego co wszyscy i tak widzą gółym okiem, nie przekazuje więc żadnej nowej informacji. Tworzenie modelu jakiegoś zjawiska  w oparciu o tak bardzo szczegółowy język model ten by po prostu by ukatrupiło, bo model poprawny musi być jak najprostszy i oparty na niezbędnych, najistotnieszych zależnościach. To zaś wymaga jeżyka abstrakcyjnego. Zamiast mówienia o długości, szerokośći i wysokości lub głębokości bardziej ekonomicznie jest posłużyć się terminem "wymiar" i powiedzieć drukarka trójwymiarowa. A o obiektach abstrakcyjnych takich jak jednowymiarowe czy dwuwymiarowe językiem konkretnym nie da się nic powiedzieć, bo takowe nie istnieją w realu.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1577195

Na wstępie pochwalę się,  że dałem Ci " punkta".

Po wtóre, dobrze zrozumiałem ,więc  " babraj  się" nadal w tych modelach systemowych .

Rozumiem, że percepcja " modelowa " uniemożliwia rozpoznać,  że Eskimosi, to Żydzi , a konkretnie Khazarzy lub Chazarzy ( występuje różna  pisownia ) bo z biblijnym Żydami nie mają nic wspólnego. 

Teraz, gdy już wiesz, co miałem na myśli...oczywiście,  gdy masz ochotę...

Pzdr.

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

chris

#1577205

Nie lubię dochodzić, co autor miał na myśli, bo obowiązkiem autora jest przedstwić przekonujący algorytm lub model zjawiska. Wolę to bo mogę wtedy kwestionować skladniki algorytmu czy modelu i proponować inne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1577224

(...) " percepcja " modelowa " uniemożliwia rozpoznać (...)"  ?

W nieodległej przeszłości strzelano do stada wróbli ze śrutu. Któryś pocisk któregoś ptaka trafił. A większość odlatywała. Obecnie stosuje się mikrotargetowanie. Każdy NP zostawia wystarczającą ilość śladów. Każdy stary lis od algorytmu doskonale wie, że w Internecie ludzie zachowują się spójnie z tym, jacy są w realu. Obserwując zachowania ludzi w sieci dokładnie przewiduje ich opinie, postawy czy cechy intymne. Algorytm zrozumie Niepoprawnego lepiej niż on sam siebie. Co by tu nie ględzić przekaz jest tak konstruowany by strzelać do wróbli z celownikiem laserowym!

PS

https://joemonster.org/art/18777

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

casium

#1577230

Re:...spójnie  z tym,  jacy są w realu."

Piszesz zapewne o WIĘKSZOŚCI...

A większość, to jednak nie wszyscy...

To jest kardynalny błąd , który czasami " głowę może kosztować "...

Obecne kształcenie opiera się na, czy też dla większości w rozumieniu demoSracji  ( celowo od srania) i właśnie  popełnia się przy tym podobne wykroczenie.

Jesteśmy z definicji indywiduum i jako tacy powinniśmy być widziani. A, że tworzą się " stada", to jednak nie należy wyciągać pochopnych  wniosków. Osoba " wyciagnieta" ze stada po pewnym czasie wraca do pierwotnej formy, w której nie koniecznie musi następować powtarzanie procesów...bynajmniej nie w sferze ogólnej.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

chris

#1577309