Za wolno i zbyt płytko

Obrazek użytkownika zbinie
Kraj

Nie mam na myśli pracy zespołu powołanego przez MON. Nie była dla mnie zaskoczeniem konferencja i zaprezentowany materiał. To tylko to co mogli znależć w istniejących dokumentach ,ukrywanych do tej pory przed opinią publiczną. Na dalsze ustalenia przyjdzie jeszcze długo poczekać. Najlepiej to wyjaśnił prof.Binienda w rozmowie na antenie telewizji Republika – jest to nowe precedensowe śledztwo i prowadzone nowatorskimi metodami. Zwykle nikt tak nie postępuje bo badanie wraku i czarnych skrzynek, zeznania świadków wystarczają do wyjaśnienia.Ta naturalna droga dochodzenia do prawdy jest zamknięta. 

Bardziej niepokoi opieszałość prokuratury. Wydaje się ,że materiału dowodowego ,w większości publicznie dostepnego jest dość by postawić zarzuty zdrady i zastosować środki zabezpieczające choćby zakaz opuszczania kraju.

I jest zagadnienie , który wydaje się pominięte i zmarginalizowane. Od początku przygotowań do wizyty i w pierwszych chwilach po katastrofie mamy ciąg chaosu, zaniedbań i niewłaściwych zachowań. Niewątpliwie ktoś o to zadbał. A przecież istnieje normalny tryb postępowania. Podporządkowanie służbowe, nadzór, hierarchia. Najwyraźniej to widać w momencie katastrofy. Jeśli zapadły ustne ustalenia o badaniu w trybie konwencji chicagowskiej to nie wyjaśnia dlaczego instytucjonalna bezczynność wystąpiła wcześniej. Skąd wiedzieli? Kto hamował? Przypomnę że Komisja Badania Wypadków Lotniczych była umiejscowiona w Ministerstwie Transportu a prokuratorzy podlegali Prokuratorowi Generalnemu, Jest jeszcze MON i MSZ i na tym się nie kończy ale nie jestem ekspertem i nie będę się silił na dokładne wyliczanie kto i co powinien uczynić.Pytanie brzmi jaki był przepływ pierwszych informacji, jak to się stało że na miejscu pojawiły się takie a nie inne osoby, bez tłumacza ,załatwionego zakwaterowania itd. Na zdrowy rozum nie wyobrażam sobie że minister czy kierownik centralnego urzędu nie przejawia zainteresowania w jakich warunkach i czym się zajmują jego pracownicy w sytuacji w oczywisty sposób wymagającej ich zaangażowania. Właśnie takich ludzi ,którzy nie tkwią w szambie po uszy ale ulegli naciskom czy sugestiom trzeba mocno nawet przesadnie przycisnąć bo nie muszą iść w zaparte.

Oczekiwałbym też,że tajne służby przyjrzą się mechanizmom dezinformacji. Nie wierzę ,że nic tam się nie da wyłowić. Szczególnie jeśli jakaś fałszywa informacja, wyciek, przeciek czy plotka wypłynęła w Polsce wcześniej niż w Rosji.  

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

Langsam , langsam , aber sicher ( powoli , powoli , ale skutecznie). To stare powiedzenie niemieckie oddaje istote większości dzialan i w tym przypadku dzialania komisji smolenskiej. Zespoł doskonalych fachowcow , dysponujac bardzo utrudnionym , lub wrecz niemozliwym, bezposrednim dostepem do dowodow i poruszajac sie w swiecie  opinii międzynarodowej juz ugruntowanej solidarnie kłamliwymii raportami rosyjskim Anodiny (MAK) i "polskim" Millera, musi dzialać bardzo ostroznie , dokladnie i w precyzyjnie , a w konsekwencji powoli . Ale zaangażowanie, wiedza i kompetencje tego zespolu ludzi , wspartych poparciem najwyższych wladz nareszcie naszej Polski gwarantuje szerokie spektrum dzialania i dotarcie do prawdy. Musimy jednak uzbroić sie w cierpliwość. A po bezdyskusyjnym ustaleniu prawdy, mam glęboka nadzieje, przyjdzie czas na rozliczenie zdrajców, bo przestepstwo nie moze pozostać bez kary. Tego wymagają nasi polegli w smoleńsku.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1520322