Człowiek Donalda w Moskwie znowu wygra?

Obrazek użytkownika Zawiedzony
Świat

 

Człowiek Donalda T.

           

 

Dziś "wybory" w bandycko - terrorystycznym, uzależnionym od konfliktu państwie. Po raz kolejny świadkami tego, co dotyka nas bezpośrednio od setek lat - triumfu strachu i serwilizmu pudrowanego mocarstwowymi mrzonkami. Strach i serwilizm zatriumfuje też po "naszej stronie".

 

           

 

Rosjanie głosują. Jak co sześć lat. I jak zawsze, żeby wybrać na prezydenta Władimira Putina. Nikt więc nagród za wytypowanie zwycięzcy dawać nie będzie, ale już za samą obecność przy urnie można wygrać nowiutkiego smartfona. Dlaczego?

Bo kiedy wynik jest pewny, Kremlowi zależeć może już tylko na frekwencji - pisze Marc Bennetts dla POLITICO.

 

            

Chodzi o to, aby Putin uzyskał 70 procent głosów przy 70-procentowej frekwencji – taki wynik dałby mu mocną legitymację i umocnił jego wizerunek "przywódcy narodu"

O to może być jednak trudno, bo brak niepewności co do wyniku, brak realnego kandydata opozycji, niemrawa kampania wyborcza Putina, owocuje powszechną wyborczą apatią

Za oddanie głosu można wygrać nagrodę, ale bywają i bardziej agresywne strategie: studenci w całej Rosji donoszą, że grożono im wyrzuceniem z akademików, jeśli nie pójdą głosować

Władze raczej nie uciekną się do fałszerstw, bo obawiają się masowych protestów jakie wybuchły w 2011 r. z powodu masowego dosypywania głosów w wyborach parlamentarnych

W lokalach wyborczych pracuje ok. 40 tys. obserwatorów, zwerbowanych przez lidera opozycji Aleksieja Nawalnego, którego nie dopuszczono do startu w wyborach

Od Kaliningradu, po Władywostok, władze organizują konkursy "fotografii przy urnie" – szczęśliwi zwycięzcy mogą wygrać najnowsze iPhone’y i iPady. Wśród mniej efektownych nagród są także rowery, hulajnogi, śpiwory i piłki do koszykówki.

Po niemal dwudziestu latach u władzy Władimir Putin ma pełną kontrolę nad państwowymi mediami – a także nad państwową komisją wyborczą odpowiedzialną za liczenie głosów i decydującą o kolejności list wyborczych. Co więcej, Putin jest także autentycznie popularny.

Gdy jego kontrkandydaci mogą liczyć na poparcie rzędu 7 procent – na niego chce głosować około 70 procent Rosjan.

Skoro zatem jakakolwiek niespodzianka wyborcza jest równie prawdopodobna, jak zima na Syberii bez śniegu i mrozu, dlaczego więc urzędnikom aż tak zależy na tym, aby przyciągnąć do urn jak najwięcej wyborców?

Odpowiedź, jak mówią rosyjskie media, cytując źródła związane z Kremlem, jest prosta: chodzi o to, aby Putin uzyskał 70 procent głosów przy 70-procentowej frekwencji. Taki wynik dałby mu mocną legitymację i umocnił jego wizerunek "przywódcy narodu".

To jednak może się okazać trudnym zadaniem. Brak niepewności co do wyniku wyborów, brak realnego kandydata opozycji, niemrawa kampania wyborcza Putina – wszystko to owocuje w Rosji powszechną przedwyborczą apatią.

 

Politico 

 

"Jużnosachalińsk. Komisja wyborcza nr 295. Wpuścili pierwszego człowieka, a w urnie leżą karty do głosowania" - napisał na Twitterze @alexlitreev.

Podobna sytuacja miała miejsce w miejscowości Czokurdach w Jakucji. "Przyszło kilka osób, a kart do głosowania aż tyle" - pisze @alexlitreev.

 

 

Na tweety odpowiedziała Centralna Komisja Wyborcza Federacji Rosyjskiej. Na oficjalnym profilu na Twitterze napisano: "Zagłosowali członkowie komisji, obserwatorzy i policjanci, którzy pracują w tej komisji. Zostali do niej przyporządkowani według systemu »głosowanie w miejscu przebywania«".

komentarz z sieci :

Miejmy nadzieję, że świat, a przynajmniej Zachód przestanie rozmawiać z tym zbrodniarzem i złodziejem. Media zapomną, że Rosja kiedykolwiek istniała, a jej terytorium, to ciemna plama na mapie świata.

 

Źródła z sieci

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)

Komentarze

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

zawiedziony

#1560338