Warszawskie "złote żniwa" ciągną PO-sitwę na dno...

Obrazek użytkownika Yagon 12
Kraj

HGW wyrzuciła dziś z sań, ściganych przez śledcze wilki, dwie kolejne ofiary - swoich dwóch zastępców. Nie wiem czemu takie zachowanie ma służyć. Przeciez nikt myślący samodzielnie, a nie za pomocą polskojęzycznych gadzinówek i telewizyjnych stacji, rozumie dobrze, że to ona jest głową "reprywatyzacyjnej" mafii w stolicy. Takim działaniem tylko osłania fundamentalną zasadę każdej zorganizowanej przestępczości - omertę, zmowe milczenia. Sitwa przestępców skupujących kamienice, szemranych prawników i urzędników państwowych oraz samorządowych mogła swobodnie działać przez dziesięć lat bo o wszystkim wiedziała i patronowała jej HGW. Nerwowe pokrzykiwania wiceprzewodniczącej PO-sitwy tylko utwierdzają dotąd wątpiących, że skala korupcji i okradania ludzi była ogromna. Gdy zaczną sypać przed sledczymi pierwsi "reprywatyzatorzy" PO-mafia przestanie wspierać HGW. Już teraz czyni to anemicznie a za klika tygodni odetnie sie od prezydent Warszawy zupełnie. Nominacja byłego posła PO - Pahla na wiceprezydenta pokazuje ,że Gregor chce wiedzieć jaka jest prawdziwa skala złodziejstwa, bez przekłamań i zamilczeń. Nie od dziś wiadomo, że Pahl to zaufany czlowiek Gregora z Dolnego Śląska.

 Wraca hucpa z "debatą" w PE o "sprawie polskiej". Znów groteską i pokrzykiwaniem lewacy chcą wspierać zdychającą "totalną" opozycje w Polsce. Tylko, że teraz, inaczej niż na wiosnę PiS wie już,że żadne "rezolucje" nic Polaków nie obchodzą. A w starciu z prgramem 500plus, powrotem do niższego wieku emerytalnego czy bezpłatnych leków dla seniorów, są tylko niezrozumiałym bełkotem. Znów wróci moda na nazywanie tzw. opozycji  Targowicą. Podobnie rzecz ma się z "wenecką" komisją, która ma z troską pochylić się nad "konfliktem" w sprawie TK. Podobnie jak pobekiwanie "sędziów" zakolesiowanych z poprzednią zPOdziejską ekipą przynoszą odmienne od zamierzonych skutki.

Sytuacja na kontynencie jest niestabilna, zagrożenie ze strony "uchodźców" dostrzegają wreszcie Europejczycy, a nawet wielu polityków. Rosja nie kryje już swej agresywnej działalności, na razie tylko dyplomatycznej, ale która szybko może przekształcić się w militarną. Po co więc komedia z "zagrożeniem demokracji" w Polsce? Ano po to by UE, dziś już organizacja - trup, mogłą przejść reanimację. Tylko kto, poza doktorem Frankensteinem, jest w stanie ożywić trupa? Aktywne działania Grupy Wyszehradzkiej oraz innych krajów środkowo-wschodniej Europy to śmiertelne zagrożenie dla ateistów, lewaków i kulturowych komunistów z zachodu. Oni wszak potrafią tylko pouczać i wymagać, od pracy odwykli po 1968 roku. Ale- projekt eurokołchoz- juz zdycha i potrzeba silnych suwerennych, narodowych reprezentacji by w czasie przejściowym poradzić sobie z sytuacją międzynarodową. Dlatego w Polsce nie ma dziś żadnego dylematu kto powinien sprawować władzę przez najbliższe lata...i dobrze...

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:6)

Komentarze

Yagonie,

Tak czytam, słucham i oglądam, i nasuwa mi się jedynie słuszna przyczyna tego POtuskiego kociokwiku WSIowych i POstkomuszych ścierw odrywanych od koryta. No i tych POlinskich ścierw także samo dotyczy co niżej:
 
Ano zdycha bufetowa.
Zdychajom POsitwy.
Znaczy słuszna Nasza 
DROGA !
Koniec mafii bliski.
Nie pomoże olaboga !
Skończy siem śmietniskiem:
 
na kursie som i na ścieżce
te
POtuskie śmiecie..................................................
 
 
Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1519759

Witam! Żadne mydlane komisje śledcze nie uzdrowią Polski.Tu pilna potrzeba wyroków bezwględnego więzienia dla beneficjętów bandyckiej ośmiornicy.Mowa o zaniechaniach,błędach,jest próbą rozmycia.To były celowe przestępcze działania Sitwy.Tylko całkowicie nowy wymiar sprawiedliwości oparty na zdrowych fundamętach oczyści Polskę z mafijnych układów.Himalaje uwidocznionych afer jednoznacznie wskazują,że POstkomuna ,to zorganizowana grupa przestępcza,której miejscem dalszej działalności muszą pozostać więzienia. Pozdrawiam!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1519763

Roninie, więzienia to dużo za mało. Dla tych łajdaków kamieniołomy i fedrowanie na przodkach kopalnianych. Do więzienia tylko na spanie. I żadnych spacerniaków, tv, itp.. Ma być za.....l !

Czyli mają ścierwa zarabiać na swoje utrzymanie. Dosyć nakradli przez lata. POdliczyć te ich ukręcone lody co do złotówki i mają zap......ć póki życia starczy. Ci co odrobią - zwolnić warunkowo. Ci co nie, mają zap....ć do us...j śmierci.

Nie ma hospody POmyłuj !

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1519764

Najwyższy czas zreformować więziennictwo w jedyny rozsądny sposób: wieźniowei musza zarabiać na swoje życie ( żarcie , dach nad głowa i opierunek ) i jeszce coś przyrobić na rzecz społeczeństwa . Nie do pomyślenia jest sytuacja , że wiezień żyje na koszt społeczeństwa, ktore okradał i krzywdził.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1519765

Jak dziś pamiętam Zdzisie.

Był rok chyba 1975 albo 1976, Pracowałem na PKP, robiliśmy wtedy trasę Warszawa - Kutno. Staliśmy akurat Pociągiem naszym  ( Pociąg 12 - to była nazwa jednostki służbowej. Pełna nazwa brzmiała - Pociąg zmechanizowanych robót nawierzchniowych Nr 12) 

Gdzieś tam na trasie mieliśmy te wagony mieszkalne w których się żyło po pracy, a roboty wykonywaliśmy blisko Łowicza. Wymienialiśmy nawierzchnię, czyli były kładzione nowe tory, nowe szyny, nowe podkłady, nowa podsypka czyli tluczeń. Te nasze Plassery to były tzw wysokowydajne maszyny. Czyli jedna taka to ekwiwalent 3 - 4 tysięcy robotników. No ale.....Maszyny wszystkiego nie zrobią. Tam w Łowiczu był duży zakład karny. Każdego dnia rano, gdy maszynami zjawialiśmy się na miejscu pracy, czyli tego odcinka przeznaczonego do wymiany, zajeżdżał albo już czekał na nas autobus z ZK Łowicz wypełniony "złodziejami". Chłopcy mieli niezły zap....l. Różne towarzystwo było. Bo przecież przy tej pracy pogaduszki bywały też. Bo trzeba było tym "wojskiem" kierować, mówić im co i jak. Oni też podpytywali. Czasem byli w potrzebie, bo lubili tzw. "mocną" herbatę. Ulung pamiętacie ? Przypominam jednego takiego złodzieja artystę, Różne piękne rzeczy robił z szarego mydla. Chwalił się. Proponował mi hoplitę albo aligatora.....Z mydła. Chyba to mydło nazywało się Biały Jeleń ? Za paczkę herbaty, zrobił mi aligatora. Pikny był ten aligator. Chyba się nie uchował do tego czasu. Pamiętam też, że w tej ekipie złodziei z ZK Łowicz, był także przedstawiciel Temidy. Prorok, jak go tam nazywali koledzy skazańcy, czyli były prokurator. Nie pamiętam już za co trafił za kratki. Garował jak i oni no i musiał zap......ć podobnie. Nie miał koleś żadnej taryfy ulgowej, a nawet chyba wręcz przeciwnie....traktowali go odpowiednio garownicy. Każdy wiedział kim był i co wcześniej robił. Przypominam jak wyglądał. Chyba średniego wzrostu, szpakowaty przystojniaczek. No ale nie miał takiego głupowatego fizis jak te dzisiejsze tuleyowe czy inne duraki, o których tu rozmawialiśmy przed kilkoma dniami..... Musieli powtarzam robić wszystko na tych torach, czyli przenosili ciężkie podkłady, kładli je na nasypie, rozkładali na nich śruby do przykręcania szyn, nakrętki, podkładki, pracowali na zakrętarkach itd. itp. I pamiętam jedną specyficzną bardzo czynność niezbędną przy tej naszej pracy. Jak wcześniej wspomniałem, to była kompletna wymiana torów. To wtedy była trasa kolejowa w Polsce, gdzie pociągi rozwijały największą szybkość. Trasa Warszawa - Berlin.... Zabierane zostały stare tory, czyli odcinki chyba 25 metrowe, może 50cio, tego nie pamiętam dokładnie, a nowe tory miały być bezstykowe. Czyli jedna szyna od Warszawy do Poznania. Oczywiście, że ta jedna szyna składała się z kawałków, ale poprzednio to były kawałki, czyli szyny dotykały do siebie i w miejscu styku był styk na podwójnym podkładzie. To wszystko przykręcone na dłuższej podkładce. W przypadku torów bezstykowych, rzecz się miała inaczej. Tutaj, należało te odcinki szyn połączyć spawaniem. Czyli niezbędne było tak zwane spawanie termitowe. A przed tym spawaniem należało wszystko odpowiednio przygotować, czyli najważniejszą rzeczą był dystans między tymi dwoma odcinkami szyn. Przed dokonaniem spawu, poprzez bardzo specyficzne przygotowanie tego termitu, który gdy zapłonie połączy permanentnie szynę na bezstykową. I tutaj niezbędna była także bardzo specyficzna czynność. Czym szyna jest, każdy wie. No ale ta szpara. Tu musiała być precyzja. Nie pamiętam dokładnie czy to był milimetr, dwa, trzy, czy pięć. By tę precyzję osiągnąć potrzebny był byk. A więc czasem rozlegał się okrzyk toromistrza na tym naszym miejscu pracy:

- czterech do byka !

A ten byk, to było takie precyzyjne urządzenie, czyli kilkumetrowy, nie pamiętam, dwu albo trzymetrowy, albo dłuższy kawał szyny, zawieszony na takich dwu rurach o długości odpowiedniej dla czterech dużych chłopów. Ta szyna to było jakby wahadło, czyli te uchwyty, na tym byku, na końcu tych dwu wahadeł, po dwa z każdego końca, trzymało tych czterech chłopów. Stawali na końcu odcinka szyny, która już leżała na podkładach, na podkładkach szynowych,  gotowa do przykręcania. Teraz tylko należało bykiem bić w ten koniec szyny, aby ją przesunąć w poziomie tak, by utworzyła szczelinę z tamtą drugą szyną, tak aby można było założyć na końcówkach formę z termitem i połączyć spawaniem oba końce.....

A więc czterech do byka !  I z byka !  Czyli bykiem walono.....

Pracy się znajdzie dość dla POtuskich złodziei. A POtuskie złodziejki od kręcenia lodów strawę będą gotować dla tych od byka i POzostałych, wielce zasłużonych kolesi. Także tych z rzeplińskich mafii. Jak ten prorok spod Łowicza, którego zapamiętałem. Może był koleżką tego łajdaka. Bójcie siem rzeplińskie ścierwa. Sieć kolejowa w Polsce wymaga remontu. Te byki potrzebne będą wszędzie. No i złodzieje do nich i do innych prac torowych..........

Amen !

 Z Kolejarskim Pozdrowieniem

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1519769