Reputacyjne weto Gregora - śmiać się czy płakać...?

Obrazek użytkownika Yagon 12
Kraj

Wczoraj pisałem o "reputacyjnej katastrofie" PO-mafii w kraju, nie zdając sobie sprawy o tym jaką sobie sama wyszykowała w lewackim parlamencie w Brukseli. Po raz piąty bowiem polskojęzyczni donosiciele i zaprzańcy doprowadzili do "debaty o praworządności" w Polsce. W obecności 65 (!) posłów- Lewandowski, Boni i Kudrycka pluli na Polskę i polskie władze, domagali się sankcji i represji. Nie potrafię napisać, że atakowali oni własny kraj, bo dawno już przestali tak uważać, przedkładając nad Polskę mit "europejczyka". Czyli wzorem targowiczan czy rodzimych komunistów za sorosowe srebrniki przehandlowali narodową tożsamość oraz przyzwoitość w dodatku. Okazało się dziś, że głosując "za" sankcjami - Kudrycka, Boni, Hibner, Thun, Pitera i Jazłowiecka poza całkowitą reputacyjną katastrofą PO-szustów, działali wbrew instrukcji własnej partii. Nazwiska te od dziś będą obok Szczęsnego Potockiego, Branickiego, Rzewuskiego, Bermana, Gomułki, Bieruta czy Baumana synonimami zaprzaństwa i kolaboracji z wrogami...

Zrozumiał to dziś Gregor i musiał czymś przykryć tę mega- kompromitację. No i urodził PO-mysł - konstruktywne weto wobec rządu pani premier Szydło. Nie wiem kto mu podpowiedział taki krok -Grabiec, Neumann czy Szczerba, ale to krótka droga do zderzenia ze ścianą i pikowania w sondażach. Ochoczo do rytualnego "seppuku totalnych" przyłączył się Rysiek i chudy lider "zielonej zarazy". Możliwość odwołania rządu jest dla Gregora tak samo bliska jak orbitalna podróż wokół globu. Być może nawet ta druga możliwość jest dla Gregora bliższa. "Nowośmieszni" i "zielona zaraza" i bez tego są już poniżej granicy 5%, gwarantującej udział w podziale sejmowych mandatów, a tu jeszcze weto - i w dodatku konstruktywne. Moim zdanie to raczej weto - reputacyjne...

I na koniec - cieszyć powinno nagłe przyspieszenie prac nad reformą sądów i ordynacją wyborczą.To konieczność, dziś doszła do niej zapowiedź reformy kolejnego komunistycznego skansenu - PKW. O wyczynach "sędziów" z PKW najgłośniej było w 2014 roku, kiedy "cud nad urną" zanotował PSL. Po tym oczywistym fałszerstwie wyborczym gromada zdesperowanych ludzi podjęła okupację siedziby PKW. Pod naciskiem powszechnego oburzenia Tusk kazał wymienić "sędziów" ale nie zmieniać metod działania. Nic więc nie zmieniło się od okupacji w tzw. Krajowym Biurze Wyborczym, mózgu każdych wyborów. Teraz zaczął się wrzask "sędziów", że nie da się tak szybko zmieniać, że nie zdążą do jesiennych wyborów 2018 roku, że system informatyczny "nie wytrzyma" itp. Nie należy sie z tym liczyć - niech robią grandę w Sejmie i pod Sejmem, nie "komisje weneckie" czy "szwedzkie" debatują, niech w PE zostanie podjęta głodówka pasibrzuchów lewackich. Nie wolno się cofnąć ani o milimetr. To sedno wojny o wolna Polskę z zaprzańcami i zdrajcami. Słychać wycie ? - Znakomicie...

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)

Komentarze

nie można się cofnąć, ani o milimetr ! Otóż to !!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Traczew

#1552975