Reformacja - czyli: rewolucja, deformacja

Obrazek użytkownika x Marek Czech
Idee

     W ubiegłym roku obchodzono 500-lecie tzw. reformacji. Co ciekawe - obchodzono ową rocznicę również w Kościele katolickim (dzięki Bogu, że tylko w niewielkiej jego części). Niestety, nie mówiono prawdy o rzeczonej "reformacji", ani o czołowym "reformatorze". Przez lata kłamliwa propaganda wmawiała światu, że poczciwy i uczciwy zakonnik niemiecki - zwący się Marcin Luter - wystąpił w roku 1517 (podaje się datę 31 października) przeciwko nadużyciom w Kościele. "Szlachetnego" brata Marcina denerwowała sprzedaż odpustów oraz nadmierne bogactwo duchowieństwa, zwłaszcza zaś dworu papieskiego. Wystąpił więc przeciw temu zdecydowanie, z reformatorskim zapałem, no i... wywołał reformację. Otóż właśnie, zapoczątkował reformację, czyli rebelię, bunt przeciw Kościołowi, a w konsekwencji: rozłam w zachodnim świecie.

   Luter nie był reformatorem. Był nim św. Franciszek z Asyżu, św. Bernard z Clairvaux, św. Teresa  z Avili, św. Jan od Krzyża - imiona można mnożyć. Owi ludzie święci - kochający Kościół i bolejący nad ludzką grzesznością - ogrom wysiłku włożyli w rzeczywiste Kościoła reformowanie. Niemiecki mnich okazał się kłamcą, wywrotowcem - chorującym z nienawiści do Kościoła.

   Był heretykiem, manipulującym Biblią (m. in. odrzucił List św. Jakuba, ponieważ Apostoł dowodził w nim, że "wiara bez uczynków jest martwa", co kłóciło się z heretycką tezą antykościelnego rebelianta, według której sama wiara wystarczy do zbawienia). Przekreślił Tradycję Kościoła, głosząc zasadę "sola Scriptura" (tylko Pismo) - a przy tym zapominając, że nie wiedzielibyśmy o Piśmie świętym, gdyby nie Tradycja Kościoła. Odrzucił sakrament kapłaństwa, zanegował obecność Chrystusa w Eucharystii - sprowadzając Mszę świętą jedynie do rangi wydarzenia upamiętniającego Ostatnią Wieczerzę. Odrzucił sakrament chorych, sakramenty bierzmowania i małżeństwa. Tym samym niemiecki heretyk zapoczątkował niszczenie małżeństwa i rodziny.  Skoro bowiem małżeństwo - nie chronione świętością sakramentu - jest tylko umową, to wszak można ją zerwać, wypowiedzieć, unieważnić. Droga do ustawodawstwa rozwodowego zaczęła się otwierać.

   Wkrótce podążył nią angielski król Henryk VIII, który dokonał schizmy i wydumał tzw. kościół anglikański - którego głową się mianował. Wówczas udzielił sobie rozwodu z żoną i złączył się z kobietą, w której był zakochany. Ba, ten chutliwy król udzielił sobie jeszcze czterech (sic!) rozwodów, zaś dwie z owych rozwódek kazał zdekapitować. Luterańska rewolucja zaczynała zbierać swoje piekielne żniwo.

   Niemiecki heretyk odrzucił władzę papieża i "wprowadził cezara na ołtarz". czyli: władzę zwierzchnią nad Kościołem oddał monarchom. Stąd królowie w krajach protestanckich są do dziś "głowami kościołów".  To zaiste koszmarny paradoks - desakralizacja małżeństwa, ale... sakralizacja monarchy (sic!). Tym samym zbuntowany mnich pokazał, że wyłamuje się z kręgu cywilizacji chrześcijańskiej, w której zawsze odróżniano porządek religijny od świeckiego.

   Luter - a za nim inni heretycy - uderzyli również w prawo własności.  Heretyccy rewolucjoniści masowo rabowali dobra kościelne. Zaowocowało to (szczególnie w Anglii) pojawieniem się na ulicach, placach i gościńcach, rzesz kalek, upośledzonych, niedorozwiniętych psychicznie. Wcześniej byli oni niewidoczni, gdyż opiekowały się nimi klasztory. Dobra zakonne skonfiskowano, zaś nieszczęśników wypędzono. Doprawdy, specyficznie "miłosierna" okazała się owa  "chrześcijańska" reformacja.

   Luter odrzucił celibat i sam pojął za "żonę" mniszkę, którą wcześniej wywabiono z klasztoru. W swoich pismach wręcz kipiał nienawiścią do katolików, a szczególnie do duchowieństwa i do papieża. Wyrażał się przy tym bardzo wulgarnie. Co ciekawe, był przekonany, iż jego "chrześcijaństwo" jest tak doskonale (w przeciwieństwie do rzekomo wypaczonego katolicyzmu), że powinni je przyjmować także Żydzi. Ponieważ nic takiego nie następowało, więc Luter zaczął ich atakować, domagał się prześladowań oraz niszczenia ich mienia.

   I pomyśleć, że dzisiaj nie brak w Kościele osób celebrujących rocznicę luterańskiej rebelii, która przyniosła światu ogrom nieszczęść i której konsekwencje są dziś  bardzo widoczne.

 

Ps. Powyższy tekst został odrzucony przez miesięcznik diecezjalny, którego od lat jestem stałym felietonistą. Miał się ukazać w numerze listopadowym.

   

   

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:18)

Komentarze

"... Luter wstąpił do zakonu jak każdy normalny jak wstępuje. To było nie tak. On studiował prawo, bo ona szczegóły z tamtych dokumentów zna, bo jest Niemką, jako świecki człowiek, jako świecki student. Mieszkał tam w jakimś domu i z gosposią tego domu miał dwoje dzieci. Jakbyśmy dziś powiedzieli nieślubnych, więc pod wielkim znakiem była by tego faktu jego moralność. W międzyczasie zamordował dwóch ludzi, zabił. Groziło mu oczywiście od razu kara śmierci. I on uciekł w mury klasztoru, bo w klasztorach był azyl. Władze państwowe nie mogły przekroczyć klauzury. Tam był nieosiągalny dla prawa państwowego. On tam siedział z musu. I ona przytacza jego listy. I opisuje w tych listach do swoich znajomych jak on się męczy za tymi murami w klasztorze, jak to nie jest dla niego środowisko ale mówi muszę to przecierpieć bo w ten sposób chronię moją głowę, którą by odcięto gdybym wychylił się poza mury. I ona mówi, ten człowiek tak wewnętrzne skręcony stworzył teologię dopasowaną do własnego życiorysu. "
pzdr

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#1553671

Witam ks. Marka Czecha. Jak doczytałem na tym portalu, już ponownie. Czytałem wpis jako historyk, jeszcze w pracy i znakomity. Żadnych uwag! Piąteczka! Owszem napisany zdecydowanie i bezkompromisowo ale zgodnie z prawdą, a prawda powiedziana z miłością zawsze wyzwala, nawet jeśli niektórych trochę boli. I dopowiedzmy: boli tych którzy zwykle mają za uszami! Jakże symbolicznym pozostaje fakt, iż powyższy tekst został odrzucony przez miesięcznik diecezjalny, którego jest ks. Marek od lat stałym felietonistą. Witamy zatem tym b. gorąco wśród niepoprawnych blogerów!

Otóż w Kotlinie Kłodzkiej można zwiedzić piękną Kaplicę, która jest symbolem tamtych strasznych czasów, owoców niestety także odstępstwa Lutra!

Kaplicę zbudował w latach 1776–1804 ksiądz Wacław Tomaszek, Czech, proboszcz parafii w Czermnej. Pewnego dnia w 1776 r. w skarpie koło dzwonnicy w pobliżu kościoła ksiądz Tomaszek zauważył ludzkie czaszki i kości. Wezwał grabarza J. Langera i kościelnego J. Schmidta. Razem zaczęli wygrzebywać znajdujące się płytko pod ziemią szczątki. Nie spodziewali się, że natrafią na tak dużą ilość ludzkich kości. Były to kości ofiar wojen na ziemi kłodzkiej, prawdopodobnie z czasów wojny trzydziestoletniej oraz naturalnie z innych kataklizmów.

Niewielka barokowa kaplica murowana posadowiona na podstawie kwadratu, usytuowana została pomiędzy kościołem św. Bartłomieja a wolnostojącą dzwonnicą. Ściany i sklepienie wnętrza kaplicy pokrywa ok. 3 tys. ciasno ułożonych czaszek i kości ludzkich, ofiar wojen oraz epidemii chorób zakaźnych. Dalsze 20–30 tys. szczątków leży w krypcie pod kaplicą

Wojna trzydziestoletnia – konflikt trwający od 23 maja 1618 do 24 października 1648 pomiędzy protestanckimi państwami Świętego Cesarstwa Rzymskiego (I Rzeszy) wspieranymi przez inne państwa europejskie (takie jak Szwecja, Dania, Republika Zjednoczonych Prowincji, Francja) a katolicką dynastią Habsburgów. Mimo że wojna spowodowana była przyczynami natury religijnej, jednym z powodów jej długotrwałości stało się również dążenie mocarstw europejskich (nie tylko protestanckich) do osłabienia potęgi Habsburgów. Tak czy siak od wystąpienia Lutra w 1517 r. wszystko to, całe to zamieszanie religijne w Europie, ten bunt, ten podział, tak się to jakoś wszystko zaczęło. Pozdrawiam ks. Marka b. serdecznie

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1553682

Powyzszy tekst - to wybrane negatywy (czesto nie potwierdzone faktami), nie odwzorowuja rzeczywistosci - ale jedynie sluza potwierdzeniu jedynie slusznej tezy.

Idac tropem autora - jako kontrprzyklad mozna smialo powiedziec, ze Sw. Franciszek nie byl zbyt religijny w mlodosci, mial na sumieniu rozne grzechy... po nawroceniu tez nie byl idealem: ukradlo wlasnemu ojcu kilka beli sukna, pozniej publicznie... wyrzekl sie ojca, w wielu sprawach... nie zgadzal sie z Papiezem (co z punktu widzenia dzisiejszej teologii) jest niezgodne z dogmatami wiary...

Jak widac - gdy sie chce - to "latke" mozna przypiac i najwiekszemu swietemu.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

mikolaj

#1553695

Serwus Mikołaj. Mam wrażenie jedynie, że starasz się nie od dziś, być w swoich opiniach wielce oryginalny. Oki-doki masz do tego prawo. Jednak podejmowanie dyskusji musi być zawsze oparte na faktach, inaczej ucieczka od prawdy, zaprowadzi Cię w swoim czasie, niehybnie na manowce kłamstwa i pychy.

Szokujące jest w Twoim wydaniu zestawienie, już na wstępie św. Franciszka z łotrem Lutrem. Otóż św. Franciszek nie doprowadził do rozbicia i wielkiego podziału Kościoła ale ten Kościół wprowadził na nowe tory ewangelizowania. Dziś cała masa różnych Zgromadzeń Zakonnych podąża pokornie za swym Ojcem i zmienia świat i Kościół w wierności, pokorze i posłuszeństwie. Tymczasem odstępstwo Marcina Lutra dało początek drodze innych odstępców, a w konsekwencji morzu wylanej krwi w Europie oraz podziałowi, który trwa już 500 lat i jak sam Kościół głosi nieustannie, podział ten jest wielce gorszący.

Po drugie: św. Franciszek jako pierworodny i jedyny syn miał prawo dać ze swojego, coś ubogim, dał zatem to co miał, jako syn farbiarza sukien. Św. Franciszek miał prawo być gorący w swoich początkach. To prawo każdego konwertyty! Znany jest powszechnie wątek, iż sąd biskupi zakończył ten spór pomiędzy nim, a Jego ojcem. Św. Franciszek oddał przed ludźmi wszastko co miał, nawet ostatnią szatę i biskup musiał go przykrywać, gdyż inaczej stałby w sądzie za sądową ławą nagi.

Po trzecie: św. Franciszek nie ożenił się z piękną i młodziótką Klarą ale stała się ona Matką Założycielką Klarysek. A gdy św biedaczyna z Asyżu b. boleśnie przeżwał swoją męskość, o czym bracia Jego wiedzieli, gdyś wcale tego nie ukrywał. Wył w swojej izdebce po całych dniach, karcąc na różne sposoby „swojego osiołka”, jak go nazywał. Razu pewnego wyszedł ponownie zupełnie nagi ze swojej izdebki i rzucił się bez pamięci na wielki krzak cierni, stracił przytomność. Tylko Boża Opatrzność sprawiła, iż się tego dnia zupełnie się nie wykrwawił, na czas takiego znaleźli go bowiem Bracia. Św. Franciszek wrócił do zdrowia ale zmysłowość od tego dnia opuściła go, już zupełnie do końca życia.

Po czwarte: św. Franciszek nie burzył i nie palił ale mały kościółek św. Damiana na uboczu, za Bożym natchnieniem z ruin wznosił, aż po dzień kiedy zrozumiał, iż to cały Kościół tego właśnie wymaga.

Mikołaj możnaby tak pisać bez końca, gdyż św. Franciszek rzeczywiście wielki był i nie masz Ci absolutnie moralnego prawa, zestawiać go z tym łotrem Lutrem. Jeśli jednak mimo wszystko masz jakoweś skrupuły, to poczytaj sobie choćby Kazania Sługi Bożego Piotra Skargi SJ z Krakowa.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1553703

Nie popisałeś się wiedzą na temat życia i wybryków tego nieszczęśnika, heretyka, Lutra. Redakcja gazety diecezjalnej kierowała się zapewne, narzuconą przez biskupa, poprawnością polityczną. Polecam wykłady ks. prof. Tadeusza Guza na ten temat i film Grzegorza Brauna Tam są potwierdzone fakty, jeszcze bardziej porażające niż we wsponianym artykule.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1553708

https://en.wikipedia.org/wiki/Whataboutism

Sola haresis, czyli marny żywot Marcina Lutra

nawet na chłopski rozum, muszą istnieć powody, dla których sami protestanci nie popierają jakoś w pelni Lutra. jesli coś biorą, to wyrywkowo a zwykle ukradkiem. rozwinięto tylko pozostawione, wybrane tezy jako quasi-dogmaty. gdzież życie godne świętego, gdzież pozostawiona spójna interpretacja Biblii z dogmatami? a i wówczas byłaby to tylko nowa, ludzka tradycja odszczepieńców, jakich wiele w historii, w niczym nie zmieniająca faktu buntu i jego następstw. w praktyce oznacza to sola pastor i wysyp sekt (dziś nikt ich nie zliczy- kilkadziesiąt tysięcy? starczy znaleźć kilkudziesięciu chętnych utrzymujących pastora i zakładać własny kościół), łączy je to samo- ideowy rys antykatolicki oraz pycha (egoizm, wygodnictwo etc.). I sam bunt, jego owoce bezpośrednie (sekciarstwo i krwawe przesladowania niczym w hiszpańskiej wojnie domowej) i pośrednie- torowanie drogi rasizmowi, rewolucjom, marskizmowi i nazizmowi a także cały dzisiejszy bałagan muszą dawać do myślenia. 

oczywiście tego nie odnajdziemy w zachodniej narracji historycznej, tym bardziej dziś w politycznej poprawności, za to katolicy z KK są dalej celem ataków. propagandą protestancką są za to zindoktrynowani wolnorynkowcy, bo naczytali sie o wyższości. zapewne starczy poczytać o lutrze a jeszcze lepiej jego dzieła- zwłaszcza, jesli sie jest w tej religii- by mieć na ten temat zdecydowane zdanie. wszystko sprowadza sie do tego samego: bunt z pychy i wyrywkowe przejmowanie pasujących idei.

jest wielu porządnych protestantów. spróbuj jednak spokojnie słuchać, czym ich zakażono, jak to Bóg pobłogoslawi im kasą za ciężką pracę, bo katolicy to przeciez leżą w łóżkach do południa (dosłownie). i chcą mieć wolny dzień święty i święta a przecież caly dzien nie czytają Biblii. i takie rzeczy mówią rozumni, otwarci ludzie a nie fanatycy.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1553882

ale abominację powszechną herezji swojej się nie wyrzekł, i w bezecności umarł, jako żył  Co prawda z księdzem Żabkowskim bernardynem setnym dysputę Firlejowymi ministrami podjęliśmy, ale to już podczas mizeryji oblężenia tego strasznego było i ksiądz żabkowski w ramach argumentacyi zmacał był owego nieszczęśnika pod żebro , ale obaj zapomnieliśmy na prawa Rzeczpospolitej każdemu, nawet i bisurmanowi bezecnemu wolność sumienia a z nim i wyznania zostawując, za co słusznie nas kapelan księcia Jeremiego , ksiądz Muchowiecki był zbeształ. Tak to jak Ojciec nasz niebieski nad złemi i dobremi słońce zapala i deszczem obdarza tak i Rzeczpospolita syny swoje w podstawowych prawach zachowuje. Obecnie na śląskiej ziemi w obszarze Regnum Poloniae przebywając, zażywam gościnności cieszyńskiego powiatu. Na Ślasku Pruskim, obecnie Górnym  zwanym powiadają stolarze rzecz jakąś dobrze zespoiwszy, że trzyma jak luterska wiara w cieszyńskim powiecie. Siła tu grobów owych cieszyniaków-Polaków-luteran. Oni pierwsi w 1918 roku rzeczpospolitą restaurowali, to na ich cmentarzach postumenty wojny z Czechem i Rusem roku dwudziestego z legionowym orłem na czubkach stoją. To u nich gościnę przyjemną odnajdywał mój tata, Prus i ich przyjaciel doktor Ochorowicz, genialna z resztą głowa, tu cham Reymont swój o chamach epos pisał, tutaj pani Konopnicka orientację seksualną rekuzę jakąś od góralów swoją cenę i honor znających otrzymawszy zmieniła łagodną pociechę w młodej bosej pokojowej odnajdując. Jeszcze grzmiały serie w bitwie o Węgierską Górkę a stąd już wszystkich światłych obywateli w bismarkowski Hitlera jasyr do Dachau i innych takich miejsc popędzono. Potem samogonny pewien Mefisto dokańczał dzieła dziedzicząc personel od zamordobijania (szmalcowników, gestapowców, i bandytów komunistyczną partyzantka się nazywających) po poprzednim wrzodzie po niemiecku szwargocącym. Teraz wrzód z ruska chacholił. Do jednej z wiosek, w której gestapo całą okupację okupowało jedyną murowaną chałupę nie ruszając się za jej opłotki zrzucił sowieciarz czterdziestu rozbójników z GRU w tym majora babę. Jeden liejtnat Jaruzelski skutecznie czyścił szlak bojowy II Armii a tu trzeba było czterdziestu takich liejtnantów z babą do popitki i pitki. I teraz i owszem jest, jak jest. Ale pamiętajmy, jak nie rozliczamy polskich Tatarów za ISIS tak przytulmy wszystkich innych innowierców. Zwłaszcza, że przez ciemną stronę mocy tak mocno przytulani ci bracia nasi przecież ciągle i naocznie i owszem są. Jeśli nawet w Genewie odpał Kalwin w pół roku 30 000 stosów katolikom zapalił, nawet jeśli król Henryk co dziesiątego poddanego i każdy majątek kościelny na finansowanie korsarstwa brytyjskiego kęsim. To nasi tatrowie jak jeden Sarmata w AK służyli a Lutry nasze nikogo nie spaliły tylko bardziej niż inne wspólnoty elity fizycznie pozbawieni, jako ten karp bez głowy po pofirlejowskich stawach w obce sieci teraz wpływają. A poklepywanie drewienek i marsowe konfesji naburmuszenie tylko  w maju i na koniec października ich opanowuje, kiedy to konfirmację i dzień reformacji sprawują. Jest to bardziej wyraz typowo polskich idiotycznych kompleksów względem kraju Lutra Kalwina i Marksa niż zaiste zachodniego fanatyzmu i żądzy mordu istotny przejaw.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Onufry Zagłoba

#1553729