Ksiądz Piotr Skarga, premier Mateusz Samochwała i znikające bożyszcze elektromobilności

Obrazek użytkownika wawel24
Kraj

Polska nigdy nie narzekała na brak świetnych mówców. Piotr Skarga, Edward Gierek, Donald Tusk. Obecnie na drugie miejsce po Piotrze Skardze wybija się Mateusz Pochwała. Premier Pochwała jest b.religijny. Główne miejsce w jego panteonie nowych bożyszcz obok pięknej bogini Innowacyjność zajmuje bóstwo o magicznej nazwie Elektromobilność.

W listopadzie 2017 r. Premier mówił tak: „ Dlatego stawiamy na takie branże jak elektromobilność, drony, gospodarkę współdzielenia, fintechy, pojazdy autonomiczne. Pojawiła się szansa pierwsza od wielu dekad i nie możemy jej zmarnować. Musimy postawić na innowacyjność, tak żebyśmy za kilkanaście lat, w perspektywie 2030 roku byli jednym z krajów wytyczających trendy w rozwoju nowych technologii”.

To tylko introdukcja apoteozy zamierzonego miejsca Polski na arenie gospodarki światowej. W dalszej części mowy premiera i w innych mowach długich jak te fidelowe, nasz premier rozpościerał i do dziś rozpościera takie wizje, że tkliwym słuchaczom może w głowie się zakręcić. Poddając się oddziaływaniu słów Mateusza Pochwały Polak lewituje, rośnie w siłę i marzy dostatniej. Oczyma wyobraźni widzimy potęgę polskiej elektromobilności, glob opleciony trasami polskich dronów, planety układu słonecznego penetrowane przez polskie pojazdy pozaziemskie. Ulice światowych metropolii przecinane trajektoriami pojazdów bez kierowców, pojazdów autonomicznych. Rynek globalny elektrycznych samochodów dominują polskie marki: „Jagiellończyk”, „Dwa narody”, „Chrobry”, „Lechita” i Super-dron napędzany mruganiem oczu „Pomożecie?”. Szefowie Volkswagena, Mercedesa i SUV Audi popełniają widowiskowe samobójstwa skacząc z wieżowców w Dubaju a szefa Renault hostessa znajduje w hotelowej wannie na Krymie nie zdradzającego oznak wiary w przemówienia premiera Mateusza Pochwały. Aż zwykły szary człowiek w każdym z nas nie chce się przebudzać, przedłuża wiece, wszyscy zadają pytania premierowi, byle tylko chwile państwa zrównoważonej wizji trwały dłużej. Trwaj chwilo słownych podbojów – zdają się mówić oczy premiera...

A jak jest po przebudzeniu?

Ano raz tak, raz siak a ogólnie bańki wielobarwne pękają... I banki się instalują w kraju. Nie podejmuje się działań prowadzących do odbudowy klasy średniej, nie obniża podatków, składek ZUS dla średnich firm ani kwot wolnych. Jedynie ułatwia się babciom sprzedaż owoców bez płacenia ZUS-u. I dotuje państwowo wizyjne projekty i zaprzyjaźnione, wygłodniałe banki.

Sztandarowa opcja premiera Mateusza Pochwały to elektromobilność. Największe nadzieje pokładał premier w chińskim gigancie CATL, Contemporary Amperex Technology, chińskim producencie baterii do samochodów elektrycznych, który rozważał Polskę jako jedną z trzech potencjalnych lokalizacji swojej pierwszej zagranicznej giga-fabryki. Niestety, wczoraj obiegła polskie portale, a przedwczoraj niemieckie wiadomość, że fabrykę postawią Chińczycy w Niemczech. Niemcy w zasadzie wiedzieli o wygranym pojedynku z Polską już miesiąc, dwa temu.


Premier w swych najnowszych przemówieniach nadal snuje wizje jak to Polska podbija świat elektromobilnością. Co należy tłumaczyć, że jedna fabryka baterii (akumulatorów) już się buduje w Kobierzycach pod Wrocławiem. Różnie o niej piszą portale sieciowe, jedne nazywają ją największą w Europie, inne największą w... Polsce. Jaka będzie to się okaże, gdy zacznie dostarczać ogniwa do zakładów motoryzacyjnych (do takich krajów jak Czechy, Słowacja, Węgry). Koreańska fabryka akumulatorów litowo-jonowych obsługiwała będzie samochody elektryczne o zasięgu akumulatorów 320 km. Mercedes, Volkswagen i SUV Audi postawiły jednak na zasięg 500 km, nie będą się zaopatrywały więc w produkty wychodzące z Kobierzyc. Z pakietu naszego wizjonerskiego, życzeniowego premiera pozostała więc tylko ta koreańska fabryka, która po prostu jest przebranżowioną fabryką telewizorów LG, które zaczynały być nierentowne, więc Koreańczycy ruszyli głową, pozwalniali setki polskich gastarbeiterów bez przysługujących im odpraw i wzięli od premiera Mateusza Pochwały największy w historii polski grant rządowy - 242,6 mln zł. Wszystko pięknie, ładnie, tylko co to ma wspólnego z potęgą polskiego przemysłu i polskiej gospodarki? Dwa i pół roku temu premier grzmiał, że czas skończyć z Polską jako miejscem na dziesiątki tanich montowni. I co? Pstro... Rośniemy w siłę dotując montownie.

Dwa lata temu premier rzekł był: „Za 10 lat po Polsce ma jeździć milion elektrycznych aut”.

OK., fajnie, każdy kraj by chciał. Marzyć każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej. Na razie w 2016 r. na Politechnice Warszawskiej w towarzystwie ministra energetyki i przedstawicieli spółek energetycznych Energa, Enea, Tauron i PGE 7 czerwca br. podpisano list intencyjny w sprawie powołania Centrum Elektromobilności.

Mówi się, że Morawiecki jest bardziej wizjonerem, który wie, jak pokierować ludźmi, którzy tę wizję mają realizować, niż przywódcą głoszącym hasła. Pytanie tylko, czy rzeczywiście ma kto realizować jego wizje. Jak pisze Forbes:

 I tu pojawia się pierwszy problem - mówi nam anonimowo jeden z posłów Prawa i Sprawiedliwości. - Morawiecki jest osobą z zewnętrz, bez zaplecza politycznego, a to utrudnia potem forsowanie konkretnych rozwiązań - dodaje. Drugim problemem jest brak konkretów. - Mamy piękną wizję, dużą liczbę, słuszną ideę, a konkretów, jak to osiągnąć, brak - dodaje polityk PiS. Podobne wątpliwości ma Adrian Furgalski. - W planie nie ma żadnego pomysłu na wsparcie zakupu samochodów elektrycznych. W krajach zachodnich powszechnie stosuje się ulgi podatkowe i inne dopłaty, a nas po prostu na to nie stać - dodaje ekspert.

Widać więc, że polski e-car, to raczej wizja budująca, niż realizacja planów. Cóż więc pozostaje z planów POLSKA ELEKTROMOBILNA (oprócz zrobotyzowanej maksymalnie niewolniczej koreańskiej montowni baterii do e-samochodów średniozasięgowych). Zostaje pewniak premiera – czyli program E-BUS.

Oddajmy głos magazynowi Forbes: Dlatego większe szanse na realizację ma druga część programu [Morawieckiego]. Projekt e-Bus ma polegać na wsparciu polskiego przemysłu motoryzacyjnego, który już odnosi wielkie sukcesy eksportowe. - Celem e-Bus jest stworzenie polskiego autobusu elektrycznego – mówi Jadwiga Emilewicz. Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR mówi tak: „- Jeśli chodzi o auta indywidualne to jestem sceptyczny, ale jeśli chodzi o autobusy, to absolutnie tutaj jest największa szansa na sukces - mówi Furgalski i wskazuje chociażby na firmę Solaris, która od trzech lat produkuje autobusy elektryczne”. Wszystko pięknie, ładnie. No, jest pewien mały szkopuł, szkopuł być może nie ważny w wizjach, lecz ważny w realności. Otóż 3 lipca 2018 r. Solaris został sprzedany hiszpańskiej firmie CAF. Po rezygnacji chińskiego CATL z budowy gigafabryki w Polsce i po sprzedaży firmy Solaris sypią się kolejne filary ekscytującej, elektrycznej, elektryzującej wizji. Ale słucha się tych wizji dobrze. Może o to właśnie chodzi.


Kiedyś nazwałem naszego premiera lekko ironicznie i złośliwie mianem „Pan samochodzik”. Było to w tekście dotyczącym posunięć premiera względem Mercedesa i banków. Wtedy wizja elektryzująca Polski elektromobilnej była jeszcze błyszcząca, nieuszkodzona. Dzisiaj po sypaniu się opowieści elektromobilnych nie pozostaje nic innego jak zacytować ze strony Młodego Technika następujący fragment nawiązujący do słów premiera Mateusza Wizji Pochwały o jego marzeniach, by Polska była potęgą w produkcji samochodów autonomicznych: „Jednym z głównych bohaterów nakręconego w drugiej połowie lat 80. filmu „Pan Samochodzik i praskie tajemnice” był niezwykły pojazd, jakim poruszał się słynny muzealnik, pan Tomasz. W kulminacyjnych momentach fabuły samochód sam, bez pasażerów, rusza z praskiej Starówki, dostojnie włącza się do ruchu, zdążając na pomoc znajdującemu się w tarapatach właścicielowi, a po drodze przyjmuje jeszcze mandat, prosząc robotycznym głosem czechosłowackiego milicjanta, by włożył mu go za wycieraczkę...”

I tu, proszę państwa, właśnie jesteśmy. Obudzimy się w windzie stojącej w piwnicy z mandatem wetkniętym w nie otwierające się drzwi. Czeski film, nikt nic nie wie. Ale jest przyjemnie. Ale jest jarająca wizja... I fotografie minister Emilewicz z dalekiego kraju... I nikt nie chce wierzyć, że nastanie chwila, gdy przyjdzie się obudzić. Po wizjach – choćby potop. Nie zrównoważony.

Jedno jest pewne: od skargi blisko jest do realności, od ciągłej pochwały zaś niedaleko do potopu.

                                                        

                         M.K.Čiurlionis - Potop

                                          

https://wroclaw.tvp.pl/29694442/zwolnienia-w-biskupicach-podgornych

https://energetyka.wnp.pl/catl-chinski-gigant-ma-oko-na-polske,318892_1_...

https://businessinsider.com.pl/motoryzacja/grant-dla-koreanskiej-firmy-l...

http://www.manager-magazin.de/unternehmen/autoindustrie/elektroauto-wer-...

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Polska-w-czolowce-wyscigu-o-chinskiego-...

https://www.forbes.pl/przywodztwo/samochody-elektryczne-w-polsce-elektry...

https://mlodytechnik.pl/technika/25047-pojazdy-autonomiczne

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.7 (głosów:17)

Komentarze

Byłem, widziałem, wysłuchałem, chyba jednego z pierwszych po wyborach przemówień Pana Premiera Morawieckiego na spotkaniu w klubie Hybrydy. Dookoła niego kręcili się producenci dronów  padło też kilka słów o elektro-mobilności.

Żeby osiągnąć u nas sukces w jakiejkolwiek dziedzinie trzeba koniecznie przejść na Judaizm.

 Pozdrawiam

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-7
#1568188

Wizje Morawieckiego są niczym innym jak kolejnymi opowiadaniami o Japonii, czy o zielonej wyspie, jakimi co rusz nas raczą politycy układu magalenkowego dla zamydlenia oczu Polakom.

Oto kim jest Morawiecki i jaki jest jego rzeczywisty plan, który się zresztą spełnia („będziemy rowy, kurwa, kopać, a inni będą je zasypywać” - według słów samego „wizjonera” - oczywiście za zapożyczenie resztek majątku narodowego, czyli już praktycznie zasobów naturalnych, bo zakłady pracy już dawno wyprzedano.) Właśnie dlatego został premierem.

https://www.salon24.pl/u/loremipsum/827475,wiem-kim-pan-jest-panie-moraw...

Gdyby w jego opowieściach dla użytku Polaków było choć ziarno prawdy, to Solaris nie dostałby się w obce  ręce, bo polski rząd zrobiłby wszystko, aby tę firmę pozyskać dla Polski:

http://att.neon24.pl/post/144539,kliniczne-stadium-paranoi-polska-elektr...

Gdyby faktycznie chciał odbudować Polskę, to zacząłby od odbudowy rodzimego przemysłu, a nie czekał na obcych nieopodatkowanych inwestorów by założyli fabryki, w których Polacy będą pracować za grosze; nie zaczynałby od infrastruktury, jak monstrualne lotniska czy akwaparki z izraelskimi palmami. Nie tworzyłby konkurencji dla polskich przedsiębiorców tworząc wolną strefę ekonomiczną w całej Polsce dla obcych biznesów i nie tworzyłby konkurencji dla polskich rolników wspierając ukraińskich. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#1568341

  Witam! Przy tych pensjach, przeciętnego Kowalskiego, nigdy nie będzie stać na samochód elektryczny, nie mówiąc o problemach technicznych. Obecnie Świat zaczyna się interesować energią wodorową. Może właśnie w tym kierunku powinniśmy zainwestować?  Trzeba jednak szczerze przyznać, że obecny rząd prawie uporał się z Polską biedą, że w kraju nie ma zalewu muślinów, że Polska najbezpieczniejszym krajem Europy. Również złodziejom zabrano tereny łupiestwa.To naprawdę ważne. Widać poprawę, choćby po wyciu Targowicy. Pozdrawiam!

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1568200

  Te elektryczne samochodziki będą pływać na promach, które ma zbudować reanimowana stocznia w Szczecinie. Rok temu położono stępkę i na tym się skończyło. Według mnie, Ziobro może już wysyłać swoich cyngli, by stawiali zarzuty o niegospodarność. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-9

              

#1568201

Samochód elektryczny to nie powinna być droga sprawa. Za komuny produkowaliśmy już i użytkowaliśmy melexy. Małe lekkie samochodziki dla starszych ludzi, młodych dojeżdżających do pracy. mamy taki klimat, że rowerem nie da się cały rok.jeździć. Można by wyposażać w nie listonoszy. Ciche, czyste to jest Tooo!!! Zwłaszcza na prowincji, gdzie drogi są co raz lepsze. "Nudząca" się w domu mama ładuje trójkę dzieci i pieska i jedzie te -5 -20 km. do koleżanki na plotki, zakupy, czy aerobik.

Przypuszczam, ze niedługo będzie można wypożyczać je w miastach tak jak obecnie rowery. Pierwsze samochody benzynowe też były uważane za luksus.

Podpis pod obrazkiem: Wydział Transportu wprowadził czasowo na okres wakacyjny do eksploatacji pojazd elektryczny typu „Melex”, do wykorzystania przez służby prewencyjne w miejscach w których dostęp pojazdów służbowych jest ograniczony lub niewskazany m.in. płyta Starego Rynku w Poznaniu, tereny rekreacyjne, strefy zamieszkania.

Pozdrawiam

P.S. Więcej optymizmu. Ja stary mam Was uczyć???

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1568212

i niestety, chociaż jestem optymistka, jak zaleca jeden z komentatorów - jjr, to mimo wszystko obserwując działania administracji rządowej (poprzez którą rząd realizuje swoje decyzje strategiczne) w zakresie elektromobilności jestem skrajną pesymistką i uważam, że jeśli uda się zrealizować Strategię elektromobilmości w 20% to będzie sukces!

jak się zna te realia, to aż przykro słuchać co mówią niektórzy politycy, w tym "czarna Emilka" - to jest ten stopień oderwania od rzeczywistości, że realia zupełnie nie przeszkadzają w "snach o potędze".

A podstawowym problemem jest moim zdaniem brak zapasów mocy elektrycznej, gdyby jakimś cudem doszło nawet do częściowej realizacji, to jak twierdzi wielu ekspertów energetyki, mielibyśmy pewny blokaut! Zadbajmy jednak najpierw o bezpieczeństwo energetyczne, a potem realizujmy ambitne i ważne plany!!!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Serce słowianki nie zna łez ...

#1568312

Wszyscy macie racje. Ważne, jest nie to aby władza pomagała, lecz aby nie przeszkadzała. Prądu jest mało bo władza zabrania go produkować. Tego nie robili nawet Niemcy w czasie okupacji.

Mama opowiadała jak w czasie wojny pojechała do Cioci, aby uchronić się przed wywózką na roboty do Niemiec. Ciocia miała wodny, młyn i w nim agregat do produkcji energii elektrycznej na domowe potrzeby. Cała Polska w ciemnościach, a tu światło elektryczne. Wesoło młodzież się zbierała. Potem Komuna ten młyn i prąd zlikwidowała. Zaczęli budować komunizm, a komunizm to władza rad i elektryczność. Pozwolić ludziom produkować i sprzedawać energie elektryczną, a będziemy mieli nadwyżkę energii elektrycznej. Tak jest ze wszystkim.

W mojej gminie powstał projekt budowy farmy słonecznej, gdzie byłaby produkowana energia elektryczna na potrzeby mieszkańców. Gmina akurat posiada akurat wolny teren obok rozdzielni energetycznej. Po sąsiedzku są odłogi należące do mieszkańców., właściciele też chcieli do projektu się dołączyć. Wszystko było załatwione, finansowanie przez chińską firmę produkującą tanie baterie słoneczne, kilka osób pojechało do Chin oglądać jak to tam zorganizowane. Kochani w Chinach prawie na każdym dachu są umieszczone baterie słoneczne. Nie tylko u nas chciano to zrobić. Oczywiście nie wolno. Zostało z tego pomysłu kilka lamp zasilanych z takich baterii na parkingu przed szkołą.

Tragedią jest to że na różnych spotkaniach widzimy koło Premiera biegających "załatwiaczy" A przecież Premier powinien siedzieć na tyłku w swoim biurze i pilnować likwidacji tych wszystkich durnych przepisów. Załatwiacze zamiast biegać dookoła premiera powinni móc w spokoju realizować swoje pomysły. Powinna być wyznaczona jakaś minimalna liczba urzędników, o którą powinno się co roku zmniejszać zatrudnienie w instytucjach państwowych. Jeśli w jakiejś instytucji zalecenia redukcji nie są spełniane to natychmiast kierownictwo takiej instytucji powinno być wysyłane na zieloną trawkę.

Cały czas trwa nie przerwany exodus mieszkańców z postkomunistycznych krajów. Ukraińcy przyjeżdżają do nas, a my uciekamy dalej na zachód, a najlepiej do Ameryki.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1568346