Gdzie jesteś Polonio Świata?

Obrazek użytkownika wacur
Świat

Gdzie jesteś Polonio Świata?

    Po raz kolejny dowiedziałem się dwa dni temu – i to zarówno jako członek mieszkającej za granicą Polonii, jak i dosyć zaangażowany w sprawy polonijne dziennikarz – że oto w Pułtusku (nomen-omen), powołano nowy zarząd organizacji zwanej Polonią Świata, wraz z nową przewodniczącą, uprzednio kierującą przez dwie kadencje  Zarządem Głównym Kongresu Polonii Kanadyjskiej – Teresą Berezowski.
Nazwa organizacji według wszelkich kanonów nazewnictwa i zasad języka polskiego, sugerować ma prawo do reprezentowania naszej, wielomilionowej Polonii na świecie zarówno wobec rządu RP, Prezydenta RP jak i wobec innych podmiotów społecznych, politycznych czy gospodarczych, zarówno w kraju jak i za granicą i wyrażania w imieniu tejże Polonii stanowisk, ocen i decyzji.

Czyżby więc – po raz kolejny już – wąskie grono osób (dodajmy też – w większości i od lat osób tych samych) postanawia przyznać sobie po raz kolejny prawo reprezentowania ponad 20 milionowej społeczności Polonusów mieszkających na wszystkich kontynentach Świata. Bez powszechnego mandatu tejże, wielomilionowej Polonii, bez chociażby prób czy pozorów tworzenia i konsultowania demokratyczności czy powszechności tejże organizacji, prób tworzenia i konsultowania jej linii programowej czy kierunków polityki, bez powszechnych wyborów, bez konsultacji społecznych, etc. Po prostu,  kolejny raz, wąskie grono osób stwierdza, że oto ono właśnie – nie kto inny – ma prawo i obowiązek reprezentowania głosu całej Polonii Świata.
Pragnę więc tutaj oświadczyć, że ani ja – ani zdecydowana większość milionów mieszkających na świecie Polaków – nigdy nie była konsultowana ani nie udzielała żadnego mandatu na reprezentowanie nas – na skalę światową -  przez owo gremium.
    Piszę tak bo mnie – chociaż też zaliczam się do owego polonijnego grona od wielu lat – nikt o zdanie nie pytał. Ale, być może – jestem tylko jedynym na owe ponad 20 milionów wyjątkiem.

    Również i zasady stworzenia tejże organizacji, jej statut, zasady działania, przydzielanie mandatów i wszystkie tego konsekwencje – zostały ustalone bez jakiejkolwiek konsultacji społecznej (i nie próbuję mówić tutaj nawet o konsultacji na skalę krajów zamieszkanych przez Polonię, ale wręcz o samej Kanadzie) przez grono osób skupionych wokół Zarządu Głównego Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Dodajmy – jest to znowu przeważnie grono tych samych osób które -  od lat i niejako rotacyjnie -  obierani zostają, kolejno, a to na stanowiska w zarządzie kanadyjskiego kongresu, a to na stanowiska owej Polonii Świata.
Ktoś może tutaj zarzucić, że Polonia Świata ma jednak poparcie niektórych, lokalnych organizacji. Tylko częściowo i nie do końca. Problem w tym, że na przykład w Kanadzie Kongres Polonii Kanadyjskiej będący jak opisałem „modus vivendi” powstania i animacji tego stowarzyszenia, nie tylko nie jest organizacją powszechną ale wyłącznie „zarządów” - tj. w skład której wchodzą tylko zarządy i tylko zrzeszonych w kongresie organizacji i jedynie one – te kilkanaście w sumie osób mają jakikolwiek głos w czymkolwiek na całą, prawie milionowa Polonię. Dodatkowo – KPK reprezentuje w sumie mniej niż 0.5 % polonijnej populacji w Kanadzie jak udowodnił to przed kilkoma miesiącami wieloletni i ofiarny działacz polonijny, prof. Adam Skorek, uprzedni prezes KPK Okręg Quebec, który na znak niedemokratycznie jego zdaniem przeprowadzonych wyborów i niedemokratycznej struktury kongresu, zrezygnował z ponownego ubiegania się o jakiekolwiek stanowisko.

    Tak więc, już w dwa dni po wyborze, pani Teresa Berezowski uczestniczyła w imieniu Polonii Świata w oficjalnych uroczystościach Święta Flagi oraz Dnia Polonii. Również w Pałacu Prezydenckim.

    Dlatego więc warto może przytoczyć zasługi tej działaczki polonijnej, która – naszym zdaniem – jak mało kto przyczyniała się w czasie poprzednich dwóch kadencji prezesury w Kongresie Polonii Kanadyjskiej – do marginalizacji czy wręcz eliminowania z życia społecznego kanadyjskiej Polonii tutejszego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Do skutecznego blokowania przez lata usiłowań tegoż elektoratu w dotarciu do władz Kanady w sprawie Tragedii Smoleńskiej. I wreszcie przyczyniła się w znacznym stopniu do – prawie skutecznej, chociaż zneutralizowanej w ostatnim momencie – przygotowywanej akcji sabotażu przez KOD Kanada wizyty Prezydenta Andrzeja Dudy w dniu jego wizyty w kanadyjskim parlamencie, w maju ubiegłego roku.

    Przytoczmy więc tylko dwie relacje.
Maj roku 2016. Do Kanady przyjeżdża z oficjalną wizytą Prezydent RP Andrzej Duda. Oprócz oficjalnych spotkań dyplomatycznych, mają miejsce przygotowywane uprzednio spotkania prezydenta z Polonią w Toronto i Ottawie. Prezes Teresa Berezowski we współdziałaniu z konsul Aleksandrą Kucy z referatu konsularnego ambasady RP w Ottawie, przygotowują, na zasadach tajności, warunki i zasady możliwości uczestnictwa Polonii w tych spotkaniach. Pani prezes wysyła do podległych sobie regionów i zrzeszonych organizacji poufne, „nie do dalszego rozpowszechniania” wśród polonijnego pospólstwa, wnioski personalnych list osób, „godnych” uczestnictwa w tychże spotkaniach z prezydentem.
Nie trzeba dodawać, że lądują na nich wszyscy zwalczający dotychczas w Kanadzie wściekle PIS, kpiący z Tragedii Smoleńskiej czy braci Kaczyńskich osobiście. Ludzie drwiący z patriotycznych akcji czy demonstracji i personalnie lżący prawicową część kanadyjskiej Polonii. (Skąd my to znamy, prawda?).
Swoistym symbolem osiągnięć obu, koordynujących owe spotkania pań może być tutaj przykład zaproszonego na spotkanie  z prezydentem w Ottawie człowieka, który w dniach Tragedii Smoleńskiej rozsyłał wszem i wobec kawały o „Kaczce po Smoleńsku” a po majowym  spotkaniu w roku ubiegłym (na które oczywiście był zaproszony) z prezydentem, umieścił swoje zdjęcie i wpis na fejsie KOD Kanada.
Oczywiście – dla szeroko pojętego elektoratu PIS w Kanadzie – począwszy od Klubów Gazety Polskiej, poprzez Solidarnych 2010 a skończywszy na setkach indywidualnych, oddanych patriotów którzy nie zważając na ostracyzm i zniewagi jakim byli poddawani przyczynili się po latach, do decydującego zwycięstwa tutaj, w Kanadzie, w wyborach zarówno PIS jak i prezydenta Andrzeja Dudy – nie było na listach pani prezes i pani konsul miejsca.
Kulminacja jednak kunsztu organizacji tej wizyty miała nastąpić we wtorek, 10 maja 2016. W dniu tym, prezydent RP Andrzej Duda odwiedzał kanadyjski parlament, witany na schodach tegoż parlamentu przez premiera Kanady Justina Trudeau i uczestniczący następnie w specjalnej sesji parlamentu z udziałem polityków i działaczy.
I znowu, utajniona organizacja i w ogóle informacja o tej wizycie, trafiała jedynie do wymienionych już, dziwnym sposobem głównie spoza grona sympatyków PIS osób, umieszczonych na owych tajnych listach.
Ponownie też – elektorat PIS, działacze patriotyczni czy Kluby Gazety Polskiej nie tylko nie zostały uwzględnione przez panią prezes Berezowski, ale w ogóle miały nie widzieć o tym wydarzeniu.
(Dowiedziano się o tym dopiero, przypadkiem i prywatnymi kanałami, z Kancelarii Prezydenta, w sobotę, na trzy dni przed wizytą w parlamencie).
O dziwo – tych trudności z dotarciem do szczegółów i kalendarium  odwiedzin parlamentu nie miał KOD Kanada, który – z tygodniowym przynajmniej wyprzedzeniem – załatwił sobie urzędową zgodę na demonstracje przeciwko PAD na schodach parlamentu we wtorek 10 maja.

    Pragnę tutaj zwrócić szczególna uwagę na niezaprzeczalną szkodę polityczną dla Polski i Polaków, do jakiej prowadziła w tym dniu, świadoma polityka prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej oraz działania konsula RP w Ottawie w tym szczególnym dniu.

Oto – na schodach kanadyjskiego parlamentu, witany jest przez premiera Kanady w otoczeniu najważniejszych polityków i mediów – prezydent Andrzej Duda który przyjeżdża do Ottawy z ważną misją uzyskania poparcia rządu Kanady w nadchodzącym szczycie NATO i późniejszych decyzjach wzmocnienia w Polsce flanki wschodniej.
Wtedy właśnie powitać go miała na schodach parlamentu z czerwonymi kartkami w rękach i gwizdająca w gwizdki  – w obliczu owych, nieświadomych przecież polskich meandrów i zawiłości politycznych przedstawicieli kanadyjskiej polityki i mediów – nieliczna ale jedyna obecna tam wtedy grupa przedstawicieli KOD Kanada. Jak wszyscy ci politycy i dziennikarze mieli by prawo sądzić  - właśnie przedstawicieli całej kanadyjskiej Polonii.
Bo nikogo innego miało tam nie być. Nikt inny – a zwłaszcza nie grupy prawicowej i patriotycznej Polonii - nie zostały o tej nadchodzącej wizycie w parlamencie powiadomione. Mało tego – wszystko zostało świadomie przed tymi ludźmi utajnione.
O efektach i politycznych skutkach takiego „wprowadzenia” PAD do parlamentu przez tutejsze lewactwo, nie trzeba chyba nikogo przekonywać.
Na szczęście we wszystkim jest jeszcze Palec Boży i po dotarciu dosłownie w ostatniej chwili to tych poufnych informacji, Klub Gazety Polskiej w Ottawie wraz z Klubem Gazety Polskiej w Montrealu i przy współdziałaniu kilku ottawskich stowarzyszeń i niezawodnej, patriotycznej Polonii – zorganizował skuteczny anty-protest który nie tylko zneutralizował przygotowywaną prowokację ale też zakończył się wspaniałym powitaniem prezydenta Andrzeja Dudy przez Polonię, przed budynkiem parlamentu.

http://www.tvniezaleznapolonia.org/wizyta-prezydenta-rp-andrzeja-dudy-z-...

    Druga relacja z zasług pani prezes Teresy Berezowski też dotyczy miesiąca maja, tylko jeszcze w roku 2012.
Do Kanady z oficjalną wizytą przyjeżdża premier Donald Tusk. Także ma być witany na schodach, przed wejściem do kanadyjskiego parlamentu w Ottawie przez premiera Stephana Harpera.
Patriotyczna część Polonii przygotowuje demonstracje przed budynkiem parlamentu w Ottawie, przeciwko polityce premiera Tuska a głównie przeciwko jego decyzjom w sprawie Tragedii Smoleńskiej oraz z żądaniami umiędzynarodowienia śledztwa. Do demonstracji dołącza przebywający w Kanadzie Andrzej Melak.
Te sama, patriotyczna część Polonii apeluje do pani prezes Berezowski aby  - po pierwsze – solidaryzując się z większością Polonii, zbojkotować oficjalne spotkania z udziałem premiera Tuska i - po drugie -  aby przedstawić premierowi Kanady sprawę Tragedii Smoleńskiej. Apel ten popierają prezesi niektórych organizacji. Jest niepowtarzalna, wyjątkowa okazja zainteresowania rządu Kanady Tragedią Smoleńską i możliwość uzyskania oficjalnego poparcia tego, liczącego się na międzynarodowej arenie kraju.
Wszystkie te apele zostają przez ówczesną prezes i Zarząd Główny Kongresu Polonii Kanadyjskiej odrzucone. Bezpowrotnie mija niepowtarzalna okazja międzynarodowej pomocy w śledztwie smoleńskim. Mało tego – na oficjalne spotkania z premierem Tuskiem – wprowadzani są, często nieświadomi rzeczywistych intencji i polityki premiera Tuska – zasłużeni weterani II Wojny Światowej. Bohaterowie Powstania Warszawskiego czy Bitwy o Monte Cassino.
My – niezwykle licznie zgromadzona, patriotyczna Polonia z Ottawy, Ontario, Toronto i okolic – oddzieleni kordonem policji u podnóża dolnych schodów – protestujemy. „Nasi polonijni przedstawiciele ” - uczestniczą z uśmiechem w spotkaniach z premierem Tuskiem i milczą grzecznie w sprawach Katastrofy.
Sytuacja powtarza się dzień potem. Premier Tusk jedzie na kanadyjskie Kaszuby gdzie „nasi przedstawiciele” zapraszają tutejszych potomków Kaszubów i potomków pierwszych, po-powstaniowych generacji emigracji z Polski, na spotkanie z premierem z Polski. I tutaj - prawicowa Polonia znowu poza nawiasem, na marginesie, może jedynie protestować.

http://m.vod.gazetapolska.pl/1716-powitanie-tuska-przed-parlamentem-w-ot...

http://niezalezna.pl/28418-kluby-gp-w-kanadzie-przeciw-tuskowi

Dodajmy do tego wieloletnie, świadome wykluczanie prawicowych stowarzyszeń i ich działaczy (Kluby Gazety Polskiej, Solidarni2010, etc.) ze zorganizowanego życia społecznego, politycznego i kulturalnego w zakresach organizowanych działań KPK na wszystkich praktycznie szczeblach i mamy pełny obraz poprzedniej aktywności pani prezes.

    W pierwszych dniach maja tego roku Stowarzyszenie Polonia Świata opublikowało właśnie na internecie zarys biograficzny nowej prezes i swoje zadania.
W zarysie jakoś ani słowa o wymienionych powyżej, dosyć istotnych osiągnięciach prezes Berezowski w działalności w poprzedniej organizacji. W zadaniach zaś, mowa jest między innymi o:

    -”...integracji środowisk Polonii i Polaków na całym świecie a także pomoc mniejszym skupiskom polonijnym,
    - propagowanie i obronę dobrego imienia Polski i Polaków,
    występowanie w imieniu zrzeszonej Polonii i reprezentacja wobec władz RP...”
    
Po opisanych przykładach interpretacji „integracji środowisk polonijnych...” i „występowania w imieniu...” aż strach pomyśleć, co nas, Polonię czeka i co będzie dalej.

    Na koniec całkiem trywialny, prozaiczny chociaż równie istotny aspekt działania w imieniu Polonii takich gremiów i grup.
Ludzie ci na swoje podróże, obrady, zjazdy, spotkania, działalność – w przeciwieństwie do wszystkich, oddanych, indywidualnych i anonimowych działaczy polonijnych – w większości nie wydają swoich prywatnych pieniędzy.
Korzystają głównie ze społecznych pieniędzy zebranych od ludzi ciężkiej pracy tutaj, za granicą, lub z funduszy na Polonię w kraju, z puli urzędów, ministerstw, sejmu, senatu czy Kancelarii Prezydenta. Również i wszelkiego rodzaju krajowych dotacji, nagród i dofinansowań. Również przecież nie spadających z nieba ale zebranych od polskiego podatnika.
Z pieniędzy przeznaczanych właśnie na Światową Polonię, ale Światową Polonię w dosłownym i pełnym tego słowa znaczeniu.

    I co? Dalej, ciągle te same, zaklęte kręgi ludzi z tej czy innej szerokości geograficznej, uczestniczą, decydują, reprezentują, wygłaszają, zabierają głos i oświadczają w imieniu rzesz rodaków których prawdopodobnie nie tylko nikt, nigdy ani nie zapytał o zdanie w tej sprawie, ale nawet nie poprosił o zgodę na występowanie w ich imieniu. Wypada więc znowu zapytać – tym razem – gdzie jesteś Polonio Świata?
Czy stać nas  - ponad 20 milionów Polaków rozsianych na świecie - wreszcie na stworzenie prawdziwie demokratycznej, powszechnej i rzeczywiście reprezentującej nas grupy? Jak widać chociażby na podanych przykładach - istniejące, skostniałe i reprezentujące wąskie grupy, najczęściej ciągle tych samych wybierających się od dekad we własnym gronie ludzi, w ułamku procenta reprezentujące, jak przynajmniej w Kanadzie, polonijną populację – nie są skłonne do otwarcia się na powszechność swoich organizacji, na ogólny, indywidualny i bezpośredni  dostęp do swoich szeregów (a nie poprzez pośrednictwo kolejnych szczebli zarządów i działaczy)  i umożliwienie tym samym bezpośredniego udziału w demokratycznie rozumianych wyborach do zarządów głównych i bezpośrednim kształtowaniu polityki tych gremiów. Nie mają zamiaru konsultowania się z tą indywidualną Polonią, kształtowania swoich założeń, kierunku polityki, działań, nie mówiąc już o wsłuchiwanie się w głos całej Polonii i wyrażanie głosu tych polskich społeczeństw a nie reprezentowanie wszem i wobec postaw i stanowisk wąskich grup działaczy zarządów. Przecież dzisiaj – w wieku powszechnego użycia i dostępu do elektroniki i sieci internetowej, wyjście naprzeciw tym, demokratycznym wymaganiom, to tylko kwestia dobrej woli. Właśnie dzięki internetowi można przecież było lata temu rozpocząć społeczne konsultacje, społeczne ankiety i badanie opinii tysięcy Polonusów bez względu na odległości i miejsca zamieszkania. Świetnym przykładem jest tutaj IEEE – największe na świecie, profesjonale  światowe stowarzyszenie technologów i techników – od lat przeprowadzające właśnie wyłącznie przez internet wybory do swoich władz i w ten sam sposób koordynujące też swoją działalność czy przeprowadzające narady i zebrania ze swoimi, rozsianymi na całym, globie członkami.

    Tutaj, moim dużym, kolejnym osobistym rozczarowaniem były ostatnie wybory do Zarządu Głównego Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Miałem nadzieję, że atmosfera dobrej zmiany wpłynie też i na tutejszy KPK i spowoduje wreszcie przekształcenie tej, mieniącej się reprezentantem Polonii Kanadyjskiej organizacji w powszechną, do której wstępować mogą i mogą mieć demokratyczną szansę na ubieganie się do władz nie tylko członkowie innych organizacji ale wszyscy Polonusi którym  sprawy Polonii nie są obojętne. Ale, jak widać na wspomnianych przykładach „dobierania” przez KPK i Konsulat RP zapraszanych na spotkania z prezydentem RP uczestników czy w innych przypadkach, na przykład przy wyborach gremiów które mają reprezentować Polonię i działać w jej imieniu, miejsce „polonijnego pospólstwa” jest ciągle za zamkniętymi gdzieś i przez kogoś drzwiami.
Nie zdziwiło mnie więc już i to, że po dwóch kadencjach przewodniczenia Zarządowi KPK przez panią Teresę Berezowski, od października 2016 nowym prezesem został Władysław Lizoń. Dla niewtajemniczonych parę informacji. Przed kadencjami pani Berezowski prezesem KPK właśnie był pan Lizoń. Potem został posłem kanadyjskiej Partii Konserwatywnej ale przepadł w ostatnich wyborach. Teraz więc, ponownie został prezesem KPK a pani Berezowski z kolei, prezesem Polonii Świata. I tak “dookoła Wojtek”. Jak więc widać, oprócz wąskiego grona ciągle tych samych działaczy polonijnych z Toronto, w blisko milionowej społeczności Polaków w Kanadzie nie ma ciągle nikogo kto w ogóle “nadawałby się” do reprezentowania tej naszej, niemałej przecież społeczności. Nie wiem, czym zasłużył się Władysław Lizoń i co zrobił dla Polonii w czasie swojej czteroletniej kadencji jako poseł Partii Konserwatywnej. Jeżeli ktoś wie, proszę mnie oświecić. Wiem natomiast, czego nie zrobił. Nie poparł nigdy naszych społecznych, wielokrotnych akcji, protestów i wystąpień w sprawie umiędzynarodowienia śledztwa Katastrofy Smoleńskiej chociaż nikt nie miał ku temu lepszej okazji jak właśnie człowiek, mający przez cztery lata dostęp do najważniejszych osób w państwie, polityków, posłów i senatorów. W roku 2015 kiedy nie tylko sprawa Katastrofy Smoleńskiej ale i sympatyzowanie z PIS czy w ogóle z prawicowo – patriotycznymi tendencjami nawet w Kanadzie, nie było raczej w obozie polskiej władzy a i tutejszej ambasady mile widziane, mimo ponawianego, osobistego zaproszenia organizatorów poseł Lizoń nie przybył z Toronto na wielki, wielonarodowościowy protest i wiec polityczny, zorganizowany w Ottawie pod budynkiem kanadyjskiego parlamentu pod hasłem: „Ukraina nie była pierwsza – kto będzie następny?”
Powód? : „...Sesja parlamentu jeszcze się wtedy nie zaczyna....” - jak słyszeli organizatorzy.
W proteście, na którym gościł będący wtedy w Kanadzie redaktor naczelny Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz, wzięło udział wiele kanadyjskich społeczności etnicznych.  Oprócz Polaków, Ukraińców byli tez Białorusini i przedstawiciele Republik Bałtyckich.
Podobnie też, jak urzędujący wtedy w Ottawie Ambasador RP Marcin Bosacki (poprzednio doradca ministra Sikorskiego, jeszcze wcześniej dziennikarz Gazety Wyborczej), poseł Lizoń nie wziął też udziału w wydanym wieczorze tego dnia, pierwszym w historii Ottawy, uroczystym polsko-ukraińskim obiedzie, na którym obecny był obecny wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy, wtedy ambasador Ukrainy w Kanadzie – Vadim Pristaiko.

http://www.tvniezaleznapolonia.org/ukraina-nie-byla-pierwsza-kto-bedzie-...

http://www.tvniezaleznapolonia.org/ukraine-isnt-the-first-who-is-next-3/

http://www.tvniezaleznapolonia.org/polish-ukrainian-dinner-in-ottawa/

Z mojego osobistego, podwórka dorzucić jeszcze mogę, niezwykle bulwersującą wręcz sprawę z jaką zetknąłem się przy okazji realizacji innego, dziennikarskiego zadania. Przypadek nie załatwienia przez posła Lizonia sprawy przywrócenia kanadyjskich uprawnień weterana wojennego dla jednego z najmłodszych uczestników Powstania Warszawskiego, mieszkającego w Mississauga pana Andrzeja Łysakowskiego. Wiele lat temu Kanada odebrała przyznawane zaraz po wojnie, uprawnienia weteranów wojennych dla uczestników Powstania Warszawskiego. Odebrano je, również i liczącemu dzisiaj 86 lat panu Łysakowskiemu. I paru innym weteranom Powstania.
Z tego co wiem, pan Władysław Lizoń znalazł w 2011 roku czas aby trafić do tego, jednego z ostatnich żyjących jeszcze, bohaterów powstania kiedy go potrzebował i kiedy zabiegał również o jego poparcie w swojej kampanii poselskiej.
Z informacji jakie posiadam, kiedy już został posłem, pan Andrzej Łysakowski dostarczył mu kilkakrotnie swoje papiery, zaświadczenia i kilkakrotnie prosił o interwencję w kanadyjskim ministerstwie. Cisza. Nie dostał nigdy żadnej odpowiedzi. Kiedy kontaktowałem się w tej sprawie w listopadzie ubiegłego roku z kanadyjskim Ministerstwem d/s Weteranów powiedziano mi, że nikt się tą sprawą przedtem nie interesował. A przecież poseł rządzącej wtedy w Kanadzie partii musiał przynajmniej kilka razy w ciągu tych czterech lat natknąć się w pomieszczeniach parlamentu Kanady na ministra tego ministerstwa. Te 6 lat temu, owych weteranów Powstania żyło w Kanadzie dużo więcej. Załatwiając sprawę Łysakowskiego, poseł Lizoń mógłby załatwić równocześnie sprawę przyznania kanadyjskich uprawnień kombatanckich wszystkim pozostałym bohaterom Powstania, mieszkającym w Kanadzie. Dzisiaj Andrzej Łysakowski ma już 86 a na ostatnich uroczystościach w Toronto, oprócz pana Andrzeja, zjawiło się już tylko dwóch, żyjących żołnierzy Powstania.

    Polonio Kanadyjska – Polonio Świata - gdzie więc i jacy są nasi liderzy? Kto, gdzie i kiedy i na jakich warunkach ich wybiera? Kogo reprezentują? Polonio Świata – gdzie jesteś?

    Wacław Kujbida
TV Niezależna Polonia Ltd.
www.tvniezaleznapolonia.org
Ottawa, maj 2017

POST SCRIPTUM 1

Przytoczę na koniec kulisy historii zneutralizowania wspomnianego, przygotowywanego sabotażu wejścia do kanadyjskiego parlamentu prezydenta Andrzeja Dudy bo jest tego warta. Można powiedzieć, że historia ta jest jakby rodem z filmu sensacyjnego, gdyby nie to, że oparta na smutnych faktach przezwyciężania przez zwyczajnych ludzi, porządnych Polonusów, nieobliczalnych skutków działań ich wlasnych „reprezentantów”.
W sobotę 8 maja 2016 przed Ambasadą RP w Ottawie ma miejsce wspaniały wiec poparcia dla prezydenta Andrzeja Dudy przed jego nadchodzącą za jeden dzień, pierwszą wizytą wraz z małżonką w Kanadzie. Wiec jest licznie reprezentowaną i silną odpowiedzią na wcześniejszy protest KOD Kanada przeciwko PAD tego samego dnia,  kilka godzin wcześniej.

http://www.tvniezaleznapolonia.org/ottawski-wiec-poparciadla-prezydenta-...

Wiec organizowany jest przez Klub Gazety Polskiej w Ottawie – konkretnie na moją prośbę przez wiceprzewodniczącego naszego Klubu GP Ottawa, Wiesława Zadrożnego, z imponującym poparciem Klubu Gazety Polskie w Montrealu, przy wsparciu pozostałych lokalnych organizacji prawicowych jak Solidarni2010, Instytut im. Haleckiego czy Polska Jedność Narodowa. My w tym czasie jesteśmy z żoną w Warszawie na polskiej prapremierze naszego filmu dokumentalnego „Jedwabne-Świadkowie-Świadectwa-Fakty”,  którą otwierano 6 maja 2016 doroczny festiwal Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich „Maj na Foksal”.
Oprócz tego, korzystając z pobytu w Polsce, upominam się w Kancelarii Prezydenta w sprawie nierównego traktowania Polonii, szczególnie dyskryminowania kanadyjskiego elektoratu PIS w czasie nadchodzącej wizyty prezydenta w Ottawie i Toronto. Jeden z wyższych urzędników wyraża zdziwienie i w czasie rozmowy dowiaduję się, że kancelaria wysłała dawno już prośby zarówno do ambasady RP w Ottawie , konsulatów w Ottawie i Toronto jak i do KPK o zorganizowanie uczestnictwa całej Polonii w czasie wizyty prezydenta. Wtedy to, po małym dziennikarskim “śledztwie”  - co się potem potwierdza – dowiadujemy się o „tajnych” listach uczestników przygotowywanych przez tych, i kilku jeszcze, pomniejszych indywidualnych, kontaktowanych bezpośrednio przez kancelarię, organizatorów. Udaje mi się więc „upchnąć' w ostatniej chwili na spotkanie z PAD w Ottawie trzy osoby z naszego klubu. Słownie trzy. O reszcie całej, kilkusetosobowej w sumie, przefiltrowanej dokładnie przez KPK i konsulat listy uczestników można powiedzieć co najmniej to, że z pewnością nie był to elektorat Prawa i Sprawiedliwości. (Można by powiedzieć dużo więcej, jak choćby o zaproszonym również, wspomnianym już autorze rozsyłanych 6 lat temu kawałów o „Kaczce po Smoleńsku”, ale chyba szkoda papieru). Do Toronto już nie mogę nikogo dokooptować i nie ma na to czasu (konieczne dane personalne, numery PESEL, paszportów, etc.).
Wracając już do Kanady, 8 maja rano, w niedzielę wcześnie rano, po odprawie na lotnisku w Krakowie otwieram laptop i czytam wiadomość od owego wysokiego urzędnika z którym nawiązałem uprzednio kontakt. Gratulując nam udanego wiecu poparcia dzień wcześniej, urzędnik ten pisze:

„...Dzięki za zdjęcia i obywatelskie zaangażowanie. Wygląda imponująco.   Niestety zwolennicy KOD mają zamiar nas powitać 10tego podczas Święta Narodowego. Zamierzają mieć swoje pięć minut....”

    Boże. Wybieram cyfry numeru na telefonie. Dopiero wtedy dociera do nas w ogóle wiadomość, że prezydent Andrzej Duda przybędzie za dwa dni, we wtorek 10 maja do parlamentu. Że powita go na schodach premier Kanady. Że będzie specjalna sesja parlamentu.
Wiadomości i detale o których nie mieliśmy pojęcia. My – elektorat PIS tego nie wiedział. Za to detale te, „w tajemnicy i poufności” znane były szerokiemu gronu osób: KPK, konsulat, ambasada, KOD Kanada....

    Najpierw z poczekalni lotniska, potem z pokładu samolotu, z drugiej poczekalni we Frankfurcie zaczynam rozsyłać gorączkowe listy w sprawie zorganizowania przed parlamentem kontrakcji. Machina rusza zanim jeszcze postawimy nogę na kanadyjskiej ziemi. Wspaniałe, niezawodne, wymienione powyżej grono Polonusów z Ottawy i Montrealu i teraz nie zawodzi. Przygotowywany i umożliwiony mniej lub bardziej świadomie, polityczny sabotaż przeradza się w imponujące powitanie prezydenta Andrzeja Dudy zarówno wtedy, kiedy wchodzi, jak i wychodzi z budynku Parlamentu. Zamiast wsiąść do przygotowanych samochodów, kawalkada aut rozjeżdża się nagle na boki i prezydent Andrzej Duda podchodzi do barierek za których cisną się rodacy. To właśnie jest prawdziwa Polonia. Prawdziwa Polonia Świata.

POST SCRIPTUM 2

    Dodatkowym – nazwijmy to „odpryskowym” efektem wizyty premiera Tuska w 2012 na kanadyjskich Kaszubach jest stopniowy odwrót od polskich korzeni jaki daje się obecnie zauważyć w tej zawsze dumnie pielęgnującej od setek lat swoje polskie tradycje – unikalnej społeczności Kanadyjskich Kaszubów.  Pamiętać jednak trzeba, że przez lata, po wizycie „kaszubskiego premiera” nastąpiły oficjalnie sponsorowane przez poprzedni rząd kursy, szkolenia, wyjazdy, etc. Ale pewnie znowu się czepiam. Pewnie to tylko inna wersja tej „pomocy innym mniejszym środowiskom polonijnym”.

Wacław Kujbida
TV Niezależna Polonia Ltd.
www.tvniezaleznapolonia.org
Ottawa, maj 2017

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:4)

Komentarze

Czy rolą stowarzyszeń polonijnych powinno być zrzeszenie Polaków żyjących poza granicami Polski w celu zachowania polskiego języka, kultury i przede wszystkim wzajemnej wielostronnej pomocy,, czy  kibicowanie jakimś frakcjom politycznym w Polsce? 

Jeśli to pierwsze, to wywiązują się ze swoich zadań bardzo kiepsko; w drugim przypadku - ani nie jestem zainteresowana, ani tym bardziej, nie życzę sobie żadnego samozwańczego reprezentowania mojej osoby, ani w Polsce, ani w Kanadzie. 

Może nie miałam szczęścia, ale obawiam się, że nie jestem odosobniona twierdząc, że mam jak najgorsze doświadczenia ze wszelakimi instytucjami, zrzeszeniami i przedsiębiorstwami polonijnymi, od konsulatu poczynając, a na biurze podróży kończąc; wszyscy są nastawieni na robienie pieniędzy na Polonii, a w szczególności na Polakach nie znających języka i potrzebujących pomocy w załatwieniu formalności emigracyjnych, czy jakichkolwiek innych. Wszelkie zrzeszenia, o ile pamietam były nastawione na robienie kasy na nowoprzybyłych i o żadnej charytatywności nie było mowy. O jakiejkolwiek pomocy prawnej czy wstawiennictwie w urzędach kanadyjskich, można co najwyżej pomarzyć. Kasa, kasa i jeszcze raz kasa, albo chłodna obojętność. No i oczywiście zaspokajanie jakichś chorych ambicji i leczenie kompleksów samozwańczych przewodniczących i prezesów.

Po co w ogóle są te stowarzyszenia? Czy ja mogę na przykład zwrócić się do jakiegoś polskiego związku i pożyczyć drabinę, jak to może zrobić mój sąsiad zwróciwszy się do swojego związku Ukraińców? Czy też mogę pójść do związku i wysłuchać pogadanki na temat Tuska albo Kaczyńskiego? Czy jakiekolwiek polonijne zrzeszenie czy stowarzyszenie opłaciło formalności jakiemukolwiek emigrantowi z Polski, tak jak to się dzieje wśród innych narodów czy wyznań? Czy pomagało sprowadzić rodzinę? Czy lobbowało o zmianę ustaw i przepisów dotyczących emigracji czy środowisk polonijnych? A przecież Polonia w Kanadzie nie istnieje od dzisiaj; te Kaszuby w Ontario były zaludniane w ostatnich dekadach XIX wieku!

Jedyne biuro jakie pomagało Polakom, to było biuro dla nowych imigrantów finansowane przez rząd kanadyjski. Teraz się dowiaduję, że emigranci mają służyć nie tylko jako dostarczyciele gotówki Polakom w kraju i za granicą, ale mają także być wykorzystywani do rozgrywek politycznych w Polsce. Czyli Polonia, jak zwykle wykorzystywana, takie nieślubne dziecko, które co rusz musi się czymś wykazać, że faktycznie należy do polskiej rodziny. Dziękuję serdecznie za te wasze stowarzyszenia i związki polonijne i proszę mnie nigdy nigdzie nie reprezentować.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3
#1539421