Wizyta Tillersona

Obrazek użytkownika Traczew
Świat

Sekretarz Stanu Rex Tillerson przygotowuje się do podróży do Europy. Będzie w Londynie, Paryżu, później Davos i na koniec "zajrzy" do Warszawy. Obecność w Davos trzeciej osoby w administracji Trumpa na Światowym Forum Ekonomicznym jest czymś naturalnym. Londyn i Paryż to właściwy wybór w obecnej sytuacji międzynarodowej (Korea Płn., sprawy bliskowschodnie, Ukraina). W Warszawie szef dyplomacji US zamierza omówić sprawę zacieśnienia stosunków dwustronnych (ekonomicznych i militarnych), umocnienia wschodniej frlanki NATO, współpraca w sprawach energetycznych (gaz i ropa) oraz zagadnienia Trójmorza. Zwraca uwagę pominięcie Berlina. Fakt, trwaja tam budowa koalicji rządowej, ale gdyby Tillerson chciał, to by tam poleciał. Uważam, że pominięcie Berlina jest krokiem zamierzonym i wymownym, a dla nas bardzo korzystnym. 

Dodatkowym elementem podkreślającym zainteresowanie US Polską i wschodnią flanką jest deklaracja Departamentu Stanu w sprawie "demokracji w Polsce". Na pytanie dziennikarza ABC, czy Tillerson odniesie się w Warszawie do tej sprawy, "wysoki urzędnik DepStanu" stwierdził, że: "Polska jest suwerennym, demokratycznym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Mamy wspólne interesy strategiczne w zakresie bezpieczeństwa, energii i handlu. Skupiamy się na wzmocnieniu współpracy w tych obszarach. Polska jest jedną z najstarszych europejskich demokracji. Demokracja jest tam żywa i ma się dobrze. Sprawy polityki wewnętrznej pozostawiamy Polakom i ufamy, że każda planowana reforma jest zgodna z konstytucją i wolą społeczeństwa.".  Nie muszę tłumaczyć, jak ta wypowiedź jest nie na rękę "naszej" totalniackiej opozycji i z jakim niezadowoleniem zostanie odebrana w Brukseli (i w Berlinie też). Ona ma także poważne znaczenie w toczącym się "sporze" między Polską a KE która grozi nam art. 7. Może bowiem wpłynąć na mniejsze państwa UE, które w ewentualnym głosowaniu ministrów państw UE (w sprawie uruchomienia art. 7, co jest pierwszym krokiem w tej procedurze), mogą sprzeciwić się, lub nie głosować "za". US wskazało wyraźnie na swego faworyta w Europie Środkowej i jest to demonstracja wobec KE, Berlina, Paryża, no i przede wszystkim Rosji. US wzmacnia  ten sposób pozycję międzynarodową Polski, wobec Berlina, gdyż nie ma tam wątpliwości, że za antypolską kampanię prowadzonej przeciw Polsce odpowiadają Niemcy. 

Jeśli zestawimy tą deklarację z wypowiedzią Tuska dla TygPowsz z 9 I o polityce PiSu, który "ma podobne interesy co Putin" i dąży "do Polexitu". Joe Chal (http://niepoprawni.pl/blog/joe-chal/joe-chal-pis-chce-wyprowadzic-polske...) pisze, że Tusk wypowiedział szereg absurdalnych stwierdzeń na spotkaniu z dziennikarzami, które mogliśmy przeczytać w TygPowsz. Niestety nie podał daty tego wystąpienia i nie wiemy czy to zeszłoroczne wystąpienie czy też aktualne, tzn. czy miało miejsce przed wywiadem dla TPowsz czy po. . Dalsza część wypowiedzi przedstawiciele DepStanu dezawuuje durne rojenia Ryżego Durnia. 

"Wizyta będzie dobrą okazją, aby zacieśnić nasz bliski sojusz i przyjaźń z Polską, która jest jednym z najbliższych naszych sojuszników w NATO. Jak powiedział prezydent (Donald Trump) Polska jest jednym z najbardziej oddanych członków NATO i chcemy, aby ta wizyta była okazją do wzmocnienia naszego strategicznego partnerstwa z tym krajem"

Gadzinówki totalniaków będą miały sporo kłopotów w skomentowaniu przytoczonej wypowiedzi "wysokiego urzędnika Dep Stanu" . Ta forma wypowiedzi "wysokiego/ważnego przedstawiciele DepStanu" jest od dawna praktykowaną formą kontaktów DepStanu z prasą. Jest to stanowisko "półoficjalne", ale oczywiście uzgodnioe na najwyższym szczeblu. Wypowiedź ta jest bardzo na czasie.

 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:10)

Komentarze

Londyn, Paryz, Davos, Warszawa.
To, że Polska jest wśród czterech punktów wizyty Rexa Tillersona w Europie to wskazówka, ze wizyta Trumpa sprzed ośmiu miesiecy nie była pokazówką.

W Berlinie Tillersona nie będzie.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1556334

zwłaszcza z tym pominięciem Berlina.

I pomyśleć, że nasi polityczni "geniusze" z całą powagą rozważali kwestię czy w Białym Domu panuje dżuma czy cholera...

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1556347

Ci, którzy narzekają na wzmocnienie pozycji USA w Polsce a przez to większe korzyści Żydów w naszym kraju - vide 100 mln zł na cmentarz żydowski w Warszawie od pana Glińskiego - niech pomyślą nad alternatywą - Niemcy czy Rosja...?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Yagon 12

#1556351