Obrona Jugendamtu w PE i w Warszawie

Obrazek użytkownika Traczew
Kraj

Ciekawą historię opowiedział mi kolega z klasy maturalnej, z którym (i z jego młodszym bratem) kontaktuję się często i omawiamy sprawy polityki i ekonomii. Otóż dziś o 9,30, Jego brat zadzwonił do Biura Poselskiego europosłanki Julii Pitery i w rozmowie z Nią wyraził dezaprobatę, dla Jej stanowiska wobec projektu rezolucji PE w sprawie Jugendamtu. Sprawa dotyczy dyskusji w Komisji PE ds. petycji 2 X 2018 kiedy to pani Pitera wnioskowała o osłabienie treści projektu rezolucji PE wzywającą Komisję Europejską do dokładnych kontroli procedur i praktyk stosowanych przez niemiecki Urząd ds. Dzieci i Młodzieży (Jugendamt) w związku z licznymi skargami na działalność tej instytucji ze strony rodziców z Polski, Francji, Włoch itd. Chodzi o utrudnianie kontaktu rodziców z mieszanych związków (Niemiec/Niemka – osoba innego obywatelstwa lub narodowości) z dziećmi, wymagania aby podczas rozmowy z dzieckiem obcokrajowiec posługiwał się językiem niemieckim itd.

Wspomniana rozmowa przebiegała w dość spokojnej atmosferze, ale gdy brat kolegi wyraził się z dezaprobatą o postępowaniu europosłanki na posiedzeniu rzeczonej Komisji, rozmowa została przerwana (pewnie dlatego, że zapytał się pani Julii „czy jest polską europosłanką, czy europosłanką z terenu Polski”). Ponowne próby połączenia zakończyły się niepowodzeniem, ale po pewnym czasie połączenie otrzymano, ale nie z Biurem pani Pitery, ale z Komisariatem Policji na ulicy Wilczej. Moi koledzy zinterpretowali ten fakt, jako efekt zgłoszenia na Policję, przez sekretarkę Biura pani Pitery, próby stalkingu (czyli „uporczywego nękania wytwarzające poczucie zagrożenia przez osobę poszkodowaną”, art. 190 KK). Postanowili to sprawdzić i zadzwonili do rzecznika prasowego MSWiA i skierowano ich w końcu do oficera dyżurnego Stołecznej Komendy Policji. Zapytali Go, czy jest na nich doniesienie z Biura pani Pitery, a ten, odpowiadając zapytał, czy ów "policjant z Wilczej" przedstawił się. Oczywiście nic takiego nie miało miejsca. Ostatecznie ze strony Policji padło zapewnienie, że sprawdzą czy Komisariat na Wilczej otrzymał jakieś zgłoszenie w sprawie stalkingu i jeśli tak, to oddzwonią. Nie zadzwonili i wygląda na to, że pracownik Biura pani Pitery podszył się pod policjanta z Komisariatu na Wilczej, usiłując pozbyć się „natrętnego” obywatela. Ciekawe jaki będzie finał sprawy, bo podszywanie się pod służby publiczne, a Policję zwłaszcza (także wojsko, Straż Graniczną i in.) jest karalne. Bardzo jestem ciekaw jak sprawa się zakończy.

Przypomnieć należy przy okazji pani europosłance Piterze, ze jest osobą publiczną i obywatel ma prawo do nawiązywania kontaktu z Nią i przekazywanie swych opinii dotyczących Jej działalności. Skoro więc jest się europsłanką, a obywatel nawiązuje kontakt telefoniczny i wyraża dezaprobatę dla działalności pani Pitery w PE, to należy obywatela wysłuchać, bez względu na treść rozmowy. W rozmowie nie użyto słów uważanych za obraźliwe, przekazano jedynie ostrą ocenę postępowania Pitery w PE w sprawie działalności Jugendamtów. Prawo do kontaktu z osobami publicznymi, przekazywanie swych opinii, także krytycznych i uzyskiwanie informacji zapewnia obywatelom RP art. 60 i 61 Konstytucji z 1997 roku.

Szanowna pani Julio, musimy zawołać pod pani adresem: konsTYtucJA, konsTYtucJA.

A swoja drogą, kogo my wybraliśmy do PE w 2014 roku? Trzeba o tym pamiętać w maju przyszłego roku i wybrać lepiej.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:18)

Komentarze

Pitera podobnie jak Thun, Boni czy Lewandowski to antypolskie lewactwo przekonane o swej "europejskości"...oni nic z Polską i Polakami nie mają wspólnego...bo języka obcego można sie przecież nauczyć...

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1573204