"Miś"

Obrazek użytkownika Traczew
Kraj

Sprawa zamordowania Adamowicza w świetle reflektorów i przed kamerami TV, zdominowała przekaz medialny w kraju w ciągu ostatnich 2 tygodni, a także znalazła mocne odbicie w blogosferze. Spory w tej sprawie zaczęły trochę wygasać. ale dziś mamy nowy event, CBA zatrzymała 6 osób w tym Bartłomieja Misiewicza, byłego szefa gabinetu ministra Macierewicza i rzecznika prasowego MON. Zatrzymano również byłego posła PiS Mariusza Antoniego Kamińskiego i członeka zarządu PGZ Radosław O itd. O sprawie "dziwnych wydarzeń" w PGZ pisali w "Sieci" Pyza i Wikło wiosną zeszłego roku.

Trudno coś więcej o tym napisać, bo pewnych informacji jest mało, ale "afera Misiewicza" z 2016 roku wróciła. Pamiętamy jak wyglądało odwołanie Misiewicza. Zaczęło się od tego, że zaraz po objęciu MON przez Macierewicza, Misiewicz uczestniczył w akcji Żandarmerii Wojskowej w likwidacji "Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO", które było w organizacji, ale znaleźli sobie tam wygodne i dobrze opłacane gniazdko ludzie świeżo odwołani z kierownictwa SKW (Dusza, Pytel). Żandarmi siłą weszli do pomieszczeń tej instytucji, która jeszcze nie miało certyfikatu NATO i zabrali ciekawy zestaw dokumentów (teksty interpelacji poselskich, materiały dotyczące Smoleńska, analizy MON i in.). Dusza i Pytel zostali zwolnieni i ośrodek został w 2017 roku akredytowany przez NATO w Krakowie z nowym składem personalnym. Ale można przypomnieć te wrzaski opozycji i GW. Pisano w GW, że Macierewicz "zamachnął" się na NATO i inne brednie. Misiewicz był w tej akcji "okiem" ministra i przeciw niemu zwróciła się akcja dyfamacyjna w mediach, prasie opozycyjnej i w szeregach opozycji totalnej. Uważam, że cały pic z tym "Ośrodkiem NATO" był próbą "przeczekania" rządów PiS. Stanowcza próba obalenia rządu Szydło podjęta została w grudniu 2016 roku w Sejmie, była wspierana z zewnątrz ("polska ciężarówka" w tych dniach zrolowała Jarmark Bożenarodzeniowy w Berlinie). Przygotowano nawet nadzwyczajne posiedzenie KE w "sprawie polskiej" chyba na 17 XII (potem odwołane) i Ryży podjudzał totalsów przemawiając we Wrocławiu, ale wyszła z tego wszystkiego "kicha". "Lud" zachował spokój, a totalsi w Sejmie skompromitowali się ostatecznie wigilijnym pasztetem, śpiewkami posłanki Muchy i podróżami na Maderę posła Petru z panienką. Grudzień 2016 to apogeum działań opozycji na rzecz obalenia siłą rządu PiS i "odwrócenia" wyników wyborów w 2015. Patrząc od grudnia 2016 wstecz, można stwierdzić, że ów słynny "Ośrodek NATO" był próbą zamaskowana "aktywów" przegranego w maju i październiku 2015 roku obozu politycznego w nadziei, że "reżim" PiS będzie można obalić w sprzyjającej sytuacji. Również "opanowanie" TK przez wybór 5 sędziów-wcześniaków przed wyborami parlamentarnymi, był próbą ulokowania "aktywów" totalsów w innej strukturze. Podobnie mianowanie gen. Kozieja rektorem AON, po zdymisjonowaniu go ze stanowiska szefa BBN przez prez. Dudę 6 VIII 2015 było podobnym działaniem (Kozieja odwołał Macierewicz zaraz po objęciu MON w listopadzie 2015). To kilka przykładów "lokowania" swych ludzi w różnych miejscach aparatu państwowego przez przegranych. Ile było podobnych "lokowań" w innych strukturach nie wiemy, ale na pewno były, lecz jako mniej spektakularna, nie przebiły się w mediach.

Wracając do Misiewicza, bo o nim w końcu piszę. Był on pod ostrzałem mediów przez cały 2016 rok i później tez, ale za nadzorowaniu likwidacji "zimownika" dla ludzi przegranego obozu w owym NATO-wskim "ośrodku" ceniłem chłopa i pozytywnie oceniałem Go w komentarzach pisanych na Niepoprawnych. Jednakże "gwiazdka" Misiewicza zaczęła trochę przygasać, gdyż, jak się wydaje, walnęła Mu sodówa w łeb i zaczął robić dziwne rzeczy. Domagał się podobno honorów wojskowych od oficerów (nawet w TV był taki film, jak odbiera honory przechodząc przed frontem żołnierzy, obok dcy jednostki, a to przysługuje tylko ministrowi). Na nim skupił się atak totalsów i, zapewne, niektórych ludzi z kierownictwa PiS, Macierewicz zaczął Go bronić, obwiesił Go jakimiś blaszkami, medalami, wypowiadał się w mediach, aż w końcu media antyrządowe przyłapały faceta, jak się podwozi służbową limuzyną do jakieś knajpy, zrobił się huczek i "specjalna Komisja" PiS wywaliła Go z partii. Był to jego koniec kariery w strukturach rządowych. Bez wątpienia Macierewicz faworyzował chłopaka, ale popełnił tu błąd strategiczny. Swych faworytów rozsądny szef trzyma w drugiej linii, nie eksponuje ich pozycji i znaczenia, a powierza mu odpowiedzialne zadania z dala od kamer, dziennikarzy i innych "podglądaczy". Być może "rozgrywka o Misiewicza" była przejawem jakiejś rywalizacji w PiSie, jeśli tak, to została fatalnie rozegrana przez Macierewicza. Mianowano go do Rady PZG chyba, czy jakiejś innej wojskowej spółki, znów totalsi wrzasnęłi, ale po "dekapitacji" Misiewicza z MON, sprawa ucichła i tylko od czasu do czasu, totalsi w Sejmie skandowali "Misiewicze, Misiewicza" krytykując politykę personalną rządu (jak gdyby odmawiając rządowi prawa do prowadzenia własnej polityki personalnej w urzędach centralnych i SSP, co jest szczytem hipokryzji jak przypomnimy sobie jakich tuzów zarządzania mianowali dawniej totalsi).  

Po dymisji Macierewicza w styczniu 2018, Misiewicza wywalono ze stanowisk które zawdzięczał Antkowi i gość zaczął urządzać się w nowej sytuacji. Zarzuty przeciw niemu są raczej słabe. Za czymś lobował, podpisał jakąś umowę ze wsteczną ważnością, kogoś gdzieś polecił, itp. To raczej nie kwalifikuje się do paki (tyle dziś o sprawie wiadomo). Gorzej wyglądają zarzuty, że optował za jakąś umową PZG na szkolenia czy coś podobnego, co się nie odbyło. Cóż, to już przekręt, ale informacje nie są potwierdzone. Poczekajmy, może będą jakieś nowe informacje.

Wydaje się więc, że sprawa jest przegrzana, ale zapytajmy z jakiego powodu. Ani Misiewicz nie będzie chyba kozłem ofiarnym, za jakieś przewały (ujawniono bowiem dotąd "przestępstwa" o charakterze urzędniczym), ani nie siedzi (chyba) w jakiejś strukturze "ssącej" forsę z lewych kontraktów. Może raczej cała akcja skierowana jest przeciw Antkowi, o którym pisano ostatnio, że byłby dobrym kandydatem na szefa NIK? Raczej nikt poza Kaczyńskim, na tym stanowisku Go nie widzi, bo zajmując go, byłby niezależny i mógłby się "odwinąć" swym "przyjaciołom z zakonu PC. Być może, zgodnie z zapowiedzią PJK CBA wzięło się za "swoich", a za dwa tygodnie walnie w jakiegoś totalsa złodzieja. Cóż, wybór tam niemały.

Przy okazji nowej odsłony "afery Misiewicza" przypomniano durnowate machloje Hofmana i Mariusza Antoniego Kamińskiego, którzy "potknęli się" na podróży do Madrytu w 2014. Przypomnieć wypada, że panowie posłowie zgłosili w Sejmie podróż do Madytu samochodami, a polecieli tanią linia. I to wszystko po to aby zarobić parę stówek. Opadają wręcz ręce, co za debile. Obaj na "politycznej górce", Hofman rzecznik klubu PiS w Sejmie, Kamiński uważany za jednego z najbardziej aktywnych i merytorycznych posłów opozycji w Komisji Obrony i obaj połaszczyli się na parę stówek, "oszczędzając" na kosztach podróży do Madrytu. Wywalono ich - i słusznie - za pazerność i głupotę. Być może Misiewicz i Radosław O poślizgnęli się na czymś podobnym.   

A na marginesie sprawy Misiewicza, w mediach Karnowskich, pojawiły się wytyki pod adresem Sakiewicza, który podobno przygarnął ostatnio Misiewicza jako doradcę w TV Republika. Za łby bierze się "drugi szereg". Niedobrze.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:5)

Komentarze

i dysponujacych juz doswiadczeniem ludzi w administracji panstwowej i samorzadowej, sluzbach i instytucjach kontrolnych.

Polityczna "tradycja" w Polsce jest taka, ze po zmianie "wladzy" zwycieska partia (klika?) obsadza "swoimi" ludzmi kilka tysiecy (moze nawet kilkanascie) stanowisk w administracji, sluzbach, spolkach Skarbu Panstwa i zaleznych - ale wiekszosc zatrudnionych tam osob pozostaje na swoich stanowiskach, ktore w wielu przypadkach sa traktowane nieomal "dziedzicznie".

Dzisiaj osoba z wyksztalceniem (np. po prawie i administracji) , kilku latach praktyki urzedniczej, znajaca jezyki i posiadajaca studia podyplomowe ma bardzo male szanse na awans. Sredni szczebel urzedniczy (od ktorego zalezy 90% decyzji) jest okopany na swoich pozycjach - i stanowi bariere niema nie do przebycia dla mlodych, nie posiadajacych rodzinnego i partyjnego wsparcia.

Macierewicz padl ofiara wlasnej... podejrzliwosci - otoczyl sie ludzmi bez zadnego doswiadczenia i wyksztalcenia (Misiewicz, Janniger), ktorzy wykonywali jego polecenia - ale nie byli w stanie wniesc potrzebnych zmian. Teraz okazuje sie, ze jak wiekszosc polskich politykow - Misiewicz dzialal w polityce dla pieniedzy... 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1579770