Kwestia Katalonii

Obrazek użytkownika Traczew
Świat

Być może się mylę, ale oglądając starcia policji hiszpańskiej z Katalończykami i słuchając deklaracji premiera Hiszpanii i przywódców rządu autonomii katalońskiej, narzuca się ocena, że przekroczono jakąś "czerwoną linię". Tylko między czym, a czym? Między status quo? Czy też między Hiszpańską dzisiejszą, a Hiszpanią jutra, bez Katalonii? Dziś nie można rozstrzygnąć tych dylematów, ale pewne wnioski można zaprezentować.

1. Władze Autonomii poszły na ostro. Zlekceważono ostrzeżenia Madrytu, wyrok tamtejszego TK oraz nieukrywane przez Madryt przygotowania do udaremnienia referendum siłą. Mimo to wezwano "lud" do głosowania w referendum.

2. Madryt również specjalnie nie ukrywał swych zamiarów niedopuszczennia do głosowania. Nie ukrywano mobilizacji sił policyjnych, sformułowano prawne zastrzeżenia w stosunku do planów Katalończyków, wywarto presję administracyjną i zapewe użyto służb specjalnych (nie wiemy tylko w jaki sposób one działały i jak określono w Madrycie cele tych działań).

3. W ubiegłym tygodniu premier Hiszpanii Rajoy był w Waszyngtonie i rozmawiał z Trumpem. Jest oczywiste, że rozmawiano o próbach secsji Katalonii. Po spotkaniu Trump wypowiedział się przeciw secesji  Oczywiście nie była to deklaracja "twarda", ale "POTUS" wyraził przekonaie, że...".

4. Po powrocie do Madrytu Rajoy nie przyhamował działań antysecesyjnych, lecz spokojnie je kontynuował. A więc wynika z tego że US są przeciw secesji Katalonii. Dlaczego? Chyba z powodu roli jaką odgrywa Hiszpania na południowej flance NATO. W Hiszpanii jest baza marynarki US na Morzu Śródziemnym w Rota na zachód od Cieśniny Gibraltarskiej. Amerykanie wykorzystują też wojskowe lotniska w Hiszpanii przystosowane do obsługi bombowców strategicznych (baza w Morón). Poza tym Hiszpania była ważniejszym krajem ze strategicznego punktu widzenia niż Włochy w czasach zimneij wojny. Jest tam infrastruktura wojskowa dobrze rozbudowana i bezpieczniejsza niż na terenie Włoch.

5. Nie ma informacji że Rajoy próbował uzyskać poparcie przeciw Katalończykom ze strony KE i Berlina. Bruksela coś miałknęła, że należy zachować spokój itd., ale chyba nie jest tu głównym graczem. Ale Rajoy mógł rozmawiać z Merkel i Macronem w Talinie 28 IX na szczycie RE.

6. Nadszedł dzień referendum. Widzieliśmy w TV brutalne działania policji hiszpańskiej i chyba niezbyt skuteczne patrząc na zachowanie Katalończyków. Samo referendum nie ma chyba większego znaczenia. Po zablokowaniu przynajmniej połowy lokali wyborczych, skonfiskowaniu urn, kart referendalnych i zapewne spisów osób uprawnionych, waga prawna głosowania jest NISKA. Podkreślił to zresztą Rajoy w przemówieniu "do narodu" dziś wieczorem. "Wyniki" głosowania nie mają znaczenia prawnego, mają jedynie znaczenie symboliczne.

7. Dla porządku należy odnotować wypowiedź Junckrea i rzecznika KE wczoraj i dziś. Juncker (pewne zalany) powiedział, że Katalonia (jako niezależna republika) mogła by się stać członkiem UE. Ale rzecznik wyjaśnił wkrótce później, że Juncker miał na myśli członkostwo po przejściu procedury akcesyjnej. Stwierdził też stanowczo, że KE nie ma podstawy prawnej do ingerowania w sprawy wewnętrzne Hiszpanii. Inaczej było w PE gdzie europosłowie z Katalonii (wspierani przez Szkotów) domagali się interwencji PE i KE w związku z łamaniem praw człowieka w Hiszpanii. Berlin i Paryż milczą.

8. Wypada zadać sobie pytanie, czy stanowcza akcja policyjna przeciw secesyjnemu referendum nie ma aby na celu zaostrzenia sytuacji po to, aby premier rządu Autonomii Katalońskiej Carles Puigdemont ogłosił DEKLARACJĘ NIEPODLEGŁOŚCI Katalonii, opierając się na wynikach referendum, którego w Europie nikt nie uzna z powodu braków formalnych. Ogłoszenie deklaracji wywołałoby pewnie ostrą reakcję rządu w Madrycie. Premier i ministrowie rządu Katalonii zostaliby aresztowani a Rajoy ma pewnie już przygotowany zestaw bardziej umiarkowanych polityków katalońskich, z którymi siądzie do stołu rokowań. Pewnie Madryt w czymś tam ustąpi i będzie żywił nadzieję, że sprawa katalońska powoli wygaśnie.

9. No i tu właśnie jest ta "czerwona linia". Dalszy rozwój sytuacji będzie zależał od reakcji "ludu", czyli społeczeństwa Katalonii. Czy przeważy oburzenie po dzisiejszych "grach ulicznych" (prawie 800 rannych), które widział cały świat, czy też buntującemu się "ludowi" pałka policyjna przywróci "rozsądek" zagody z oczekiwaniami Madrytu. Osobiście uważam, że NIE PRZYWRÓCI. Oglądając brutalną akcję policji hiszpańskiej normalny człowiek, nawet nie Katalończyk, może się zagotować. A więc bez względu na to, czy Puigdemont ogłosi Republikę Katalonii w najbliższych dniach, czy też zapuszkują go nieco wcześniej, ferment w Katalonii będzie narastał, co wywoła oczywiste represje ze strony Madrytu. US, KE, Berlinin i Paryż przymkną oczy. Determinację Katalończyków wzmocnią zapewne deklaracje Basków, którzy zatywizowali się ostatnio bardzo i też o niepodległości znów głośno mówią.Ze swej strony coś dorzucą pewnie Szkoci i Flamandowie. 

Wydaje się więc, że mimo iż nikt w Europie (UE) Katalończyków nie poprze, to Hiszpania wejdzie w stan pewnej destabilizacji. Będzie to miało konsekwencje polityczne i ekonomiczne i osłabi UE. Do kryzysu gospodarczego (czyli kryzysu euro), kryzysu imigracyjnego, dojdzie jeszcze "problem hiszpański". Wszelkie plany "reformy UE" o czym bredzi Macron, będą musiały zostać odłożone, przede wszystkim z powodu budowania koalicji rządowej po wyborach w Niemczech. Dla Polski i państw V-4 to sytuacja korzystna. Im więcej problemów ma Bruksela i Berlin tym lepiej. Osłabną zapewne naciski ze strony Berlina na pewien czas. Paryż trochę się mniej liczy, gdyż opór przeciw "reformom Macrona" jest większy niż "kogucik" przewidywał. [Raczej nie "kogucik" tylko kapłon]. No i skoro KE nie może ingerować w sprawy wewnętrzne w Hiszpanii, to dlaczego czepia się Polski?  

Ale możemy jeszcze analizować wariant "antymadrycki". Wyodrębnienie się Katalonii i aktywizacja niepodległoścowa Basków, może rozpocząć proces rozpadu Hiszpanii o czym szeroko i kompetentnie pisze Krzysztof Wojczal

http://niepoprawni.pl/blog/krzysztof-wojczal/rozpad-hiszpanii-bliski (zobacz też Jego linkowane teksty)

W wariancie tym, główną rolę odegrałyby Niemcy odcinając jedną z chorych gospodarek południa Europy. Makrela musiałaby jednak poczekać na wynik wyborów we Włoszech (wiosna 2018) i w wypadku wygranej Ligi Północnej i Pięciu Gwiazd obcinanie południowoeuropejskiego gospodarczego balastu byłoby znacznie bardziej skuteczne. Zostałaby wówczas "stara szóstka" EWG z euro i z liderującym Berlinem. Cała reszta (poza może Austrią i Szwecją) stałaby się peletonem państw "drugiej prędkości". Rozwój sytuacji w tym kierunku przybliżyłby głęboki kryzys UE, czego Berlin jednak nie chce. Pozyjemy, zobaczymy. 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.1 (głosów:6)

Komentarze

Ja tak sobie siedze przed  telewizorem, ogladam zdjecia pobitych  Katalonczykow i pytam sie dlaczego Wspolnota Europejska nie znajduje podstaw prawnych aby negocjowac miedzy Katalonia a  Hiszpania? 

Natomiast w Polsce miesza sie do wszystkiego. W sprawach Polski znajduje podstawy prawne. Co tydzien, co miesiac musza sie Polacy tlumaczyc, a to dlaczego wiatr wieje dzis z  poludnia, a to dlaczego ciec  z placu sportowego za drzwiami puscil piarda.  Powoli zaczyna mnie to wkurzac.

Jestem ta niesprawiedliwoscia oburzona.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Gosia

#1549469

Secesja Katalonii zaszkodzi najbardziej samej Katalonii. Co prawda wytwarzają 20% PKB Hiszpanii ale... korzystając z rynku  zbytu Hiszpanii. Po secesji wkurzeni Hiszpanie zaczną kupować... niekoniecznie w Katalonii, bo? Bo Katalonia nie będzie z automatu członkiem UE i handel z nią zostanie obłożony cłem i procedurami pozaunijnymi. Bardziej będzie się Hiszpanom - nie tylko Hiszpanom - opłacało kupować VW-eje w Niemczech niż Seaty w Katalonii.   Osłabnie Hiszpania bo straci rejon uprzemysłowiony. Wygrają Niemcy, bo? Bo będą grać ze słabszą Hiszpanią i będą Katalonię trzymać za jaja. Dlatego UE - czytaj Niemcy - milczy w temacie.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

rumjal

#1549497

Za tzw. secesją Katalonii moim zdaniem stoi George Soros. Skoro Trump nie chce rozpadu Hiszpanii ze względów strategicznych, to na złość Trumpowi Soros tego chce. Zresztą tzw. niepodległa Katalonia stanowiłaby doskonały przyczółek do wysyłania kolejnych fal nachodźców na Europę, bo szlak włoski i szlak bałkański są coraz lepiej strzeżone, a ludność Włoch i krajów bałkańskich ma dość "ubogacania" kulturowego. Natomiast taka "niepodległa" Katalonia i jej lewicowy rząd z radością otwieraliby ramiona dla nowych przybyszów, prowadzących nową muzułmańską konkwistę na Półwyspie Iberyjskim i nie tylko, bo Francja stoi otworem, a z Francji to tylko jeden skok do Niemiec.

Ponadto, ci z Katalonii, którym nie będzie się podobała "niepodległość", będą mogli wyjechać do Madrytu czy La Corunii i budować pomyślność Hiszpanii.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika

#1549522