Jak jest.....

Obrazek użytkownika Traczew
Kraj

Mamy ponad 120 dni działania rządu pod kierunkiem PMM i nową sytuację zarówno w sprawach zagranicznych, jak i w polityce wewnętrznej. 120 dni to niezbyt dużo czasu, ale w polityce, zwłaszcza w dzisiejszych czasach całkiem sporo. Wszystko przyśpiesza, "czas" pędzi, sytuacja zmienia się prawie codziennie. Jak ocenić to, co stało się w polityce polskiej w ostatnich kilku miesiącach?

Zacznijmy od spraw wewnątrz politycznych. Od połowy grudnia mamy (po idiotycznej trzymiesięcznej rekonstrukcji starego) nowy rząd - który w istocie był do początków stycznia rządem starym, ale z nowym premierem, a później, po 10 I 2018 w istocie nowym w 1/3. Przyjrzyjmy się, jak wyglądają cztery miesiące działań nowego rządu. Przede wszystkim należy zapytać, dlaczego mamy ów "nowy rząd". Sprawa nie jest jasna. Oficjalna przyczyną zmiany premiera i później dalszych zmian w składzie Rady Ministrów, było - jak głoszą media przychylne obozowi władzy - dążenie do zakończenia sporu z KE w sprawie sądownictwa w Polsce w związku z groźbą uruchomieniem przeciw Polsce art. 7 traktatu o UE, w związku z "naruszeniem praworządności" w RP itd. Dlatego też, w pierwszej dekadzie grudnia, najpierw obroniono rząd Beaty Szydło w związku ze zgłoszonym votum nieufności w Sejmie przez totalniaków, a w dzień później PBS zgłosiła rezygnację, która została przyjęta przez Komitet Polityczny PiS. Następnego dnia rezygnację zgłoszono w KancPrez i PiS desygnował MM jako premiera. PAD mianował PMM na stanowisko szefa rządu i sprawa poszła do Sejmu - wiadomo expose, votum zaufania itd. Jednocześnie w związku z dążeniem do "rozwiązania sporu Polski z KE", nowy premier wygłosił kilka deklaracji o dążeniu RP do zamknięcia sprawy.

I co się stało? 

MIMO DEKLARACJI nowego premiera, że jego rząd będzie dążył do zamknięcia sporu z KE, właśnie ta KE wdrożyła 20 XII procedurę opartą o art. 7 traktatu o UE - czyli pokazała, że pojednawcze wypowiedzi Morawickiego ma w doopie i zaostrzyła swe stanowisko. Nie zrobiła tego, gdy na czele rządu RP stała "twarda" Szydło, ale "poszła" na konfrontację z rządem RP wówczas, gdy nowy premier (PMM) deklarował, że będzie dążył do zamknięcia "sporu" z KE w sprawie sądownictwa w Polsce. Jaki z tego można wyprowadzić wniosek?. A taki, który się zresztą się narzuca, że z KE należy GRAĆ TWARDO, a nie deklarować, że chcemy zakończyć spór...... itd. NIE! Nam nie zależy na zakończeniu sporu z KE, która wychodzi poza swe kompetencje traktatowe, "czepia" się Polski bez powodu itd., nam zależy na korzystaniu z uprawnień, które daje nam suwerenne prawo do kształtowania struktury aparatu sądownictwa w RP, czego nie regulują traktaty o UE, a wyłączna kompetencja w tej sprawie spoczywa na Sejmie RP (podobnie jak w innych państwa UE). Czyli KE walnęła w Polskę, nie MIMO deklaracji, lecz DLATEGO, że PMM taką deklarację złożył.

W szeregach elektoratu PiS zmiana premiera nie została zrozumiana zupełnie. Odwoływać szefową rządu, który cieszy się rekordowym i stabilnym poparciem (41-46% wg. różnych sondaży, a PBS jeszcze większym), która w jakimś rankingu najbardziej wpływowych na świecie kobiet została umieszczona na 10 miejscu, która okazała się odporna na chamskie ataki opozycji i jej me(r)diów, która dzielnie broniła RP w PE......, tego twardy elektorat PiS nie mógł zrozumieć, ale przełknął tę żabę i czekał co będzie dalej. 

Następną porcję nowości elektorat PiSu otrzymał 9 I, kiedy to PMM dokonał zmian w rządzie, odwołując Macierewicza, Szyszkę, Waszczykowskiego, Radziwiłła i Streżyńską. O ile Radziwiłł i Streżyńska, to raczej fachowcy niż politycy, to odwołanie pierwszej trójki było znaczące. Największe wzburzenie w twardym elektoracie PiS wywołała dymisja Antka. Wzburzenie było na tyle mocne, że sięgnęło zarówno Kancelarii Prezydenta jak i usłyszane zostało na Nowogrodzkiej. Wszyscy ministrowie KPrez zaczęli nazajutrz po odwołaniu zapewniać opinię publiczną, że PAD wcale nie żądał odwołania AM, że współpracował z Nim, że były pewne rozbieżności, ale współpraca była dobra. O ile odwołanie Antka wywołało wzburzenie, to te pokrętne tłumaczenia prezydenckich ministrów wywołały wściekłość. Przecież nawet ślepy dostrzegłby, iż między PAD i BBN a AM był spór o strukturę dowódczą armii, którą PAD zatrzymał blokując nominacje generalskie, komentując działania AM ("ubeckie metody"), Tego było już za dużo. Poza tym, "złote" słowa PAD wypowiedziane na uroczystości powołania nowych ministrów, że "ten rząd premiera Morawieckiego, będzie też MOIM rządem", oznaczały tylko tyle, że rząd poprzedni, kierowany przez Szydło, rządem PAD nie był. No pięknie. Bardzo eleganckie podziękowania PAD dla kobiety która zapewniła mu zwycięstwo w 2015 roku. Takie gadanie to przecież zwykłe świństwo.

Ciekawe były nominacje na miejsce odwołanych. Antka zastąpił Błaszczak, co można w końcu zaakceptować, ale Czaputowicz na miejsce Waszczykowskiego i bezbarwny Kowalczyk na miejsce Szyszki, miłe dla elektoratu PiSu nie były. Najwięcej wątpliwości wzbudziła nominacja Czaputowicza, który do MSZ wszedł z "notesu Geremka" co jest dla prawicy najgorszą rekomendacją.

Ale tragedii jeszcze nie było. Kręcenie nosami na zmianę rządu trwało i pewnie sprawa by po pewnym czasie przyschła, ale posypały się błędy. Pierwszym z nich była nowelizacja ustawy o IPN, której termin (26 I) dobrał albo kompletny głupiec, albo kret. Następnego dnia przypadała rocznica wyzwolenia Auschwitz i słowa krytyki pod adresem nowelizacji ze strony ambasador Izraela przedrukowały media całego świata. Rozpoczął się spór między Warszawą a Tel Avivem, fatalnie rozgrywany przez PMM i obóz władzy. Trwa on do dzisiaj, choć trochę przycichł. Ale inne błędy były chyba poważniejsze. Przede wszystkim wyraźnie zaznaczyła się gotowość rządu PMM do ustępstw w sprawie reformy sądów - podróże premiera i Czaputowicza do Brukseli, różne "koncyliacyjne" wypowiedzi obu panów, zostały źle przyjęte. Ponadto uaktywnił się ostatnio ojciec PMM, Kornel M., który zaczął wygłaszać publiczne różne głupstwa. Np. że "przyjmijmy tych 7000 uchodźców i przeróbmy ich na Polaków", "Żydzi sami szli do gett", "mój syn ma zastrzeżenia do ustawy degradacyjnej". Potem Kanc Premiera dementuje te "mądrości", ale chaos został powiększony, a pogląd że "PiS się cofa, ustępuje brukselczykom" został wzmocniony. Zwłaszcza te ględy o przyjęciu "uchodźców" źle przyjęto.

Następnie mamy "aferę" nagrodową, która podobno wpłynęła na słupki poparcia PiSu w sondażach. Najpierw broniono nagród, a potem się wycofano. Nie chcę tego komentować bo uważam, że ludzie z rządu zarabiają za mało. Premier bierze 16 tys netto, a prezes mojej SM 13,5. Przecież to wręcz komiczne. Kaczyński zdołał przy tej okazji kopnąć opozycję zapowiadając obcięcie pensji posłów. Jakoś z tej sprawy obóz rządowy się wygrzebał.

Po uformowaniu się rządu Niemiec i  Polskę odwiedził nowy szef MSZ Heiko Maas, a parę dni  później NASZ ZŁOTA PANI Angela Merkel. Po rozmowach z Maasem PAD chwalił się, że niemiecki minister "pogratulował mu działań jakie podjął w sprawie sądów, czyli niemiecki minister pochwalił veto Dudy, a ten się tym publicznie szczyci. W tym momencie moje zaufanie do Pana Prezydenta wyleciało w powietrze i będzie się musiał dobrze napracować aby je odzyskać. Przełknąłem veto sądowe i dymisję PBS, wściekły strawiłem dymisję Antka, przymknąłem oko na dziwne wypowiedzi publiczne PAD, ale puszenie się pochwałami jakiegoś kaprawego durnia z Rzeszy... pardon z Niemiec, w sprawie veta sądowego to skandal po prostu. To zresztą gorzej niż skandal, gdyż okazało się, że PAD nie rozumie niestosowności takiej wypowiedzi, a to już oznacza, że kompetencje osobowe do pełnienia ważnych urzędów w państwie nie są wielkie (delikatnie mówiąc). 

No i na koniec mamy "bliski kompromis" z KE poprzedzony "nowelizacją" ustaw sądowych, czynionych jak to wyraźnie widać pod naciskiem Brukseli. Jak zniesie to elektorat PiSu? Zadowolony nie będzie, zwłaszcza, że z KE biegną sygnały, że te ustępstwa to za mało. I znów popełniono błąd taktyczny. Jeśli chciano uzyskać wycofanie się KE z procedury art. 7, to trzeba było grać twardo i zapowiadać, że rząd RP jest zdecydowany pójść na konfrontację z KE w Radzie Europejskiej (czyli głosowanie nad sankcjami dla Polski itd). KE po wyborach we Włoszech gdzie wygrali przeciwnicy UE (R5Gwiazd i Liga zdobyły 50% głosów) ma słabą pozycję i perspektywa zderzenia z Polską w sprawie art. 7 w Radzie Europejskiej i prawdopodobna przegrana, jeszcze tę pozycję niżej by zdołowała. KE niebyła więc gotowa na konfrontację z Polską, ale nowy rząd RP "przejawił pierwszy gotowość do kompromisu", a więc można było cenę tego kompromisu podnieść i żądać dalszych ustępstw. Z taktyki niedostatecznie.

 No i ostatnie dni. Veto PAD w sprawie ustawy degradacyjnej oznacza, że idzie on na kolejny konflikt ze swym obozem politycznym. Zaraz został upomniany - i to bez  żadnych ceregieli. Najpierw Suski publicznie stwierdził, że jego głosu PAD nie otrzyma w 2020 roku, a później Klub Parlamentarny PiSu zdecydował, że w sprawie ustawy nie będzie prowadził dalszych prac. Czyli PAD ma przesłać do Sejmu projekt. Relacje między PAD a PiSem pogorszyły się wyraźnie. No i kwiatek z ostatnich dni. Nowym doradcą PAD ds. polityki zagranicznej będzie amb. Winid, przyjaciel Sikorskiego. Mamy więc komplet.

Odpowiadając na pytanie w tytule "jak jest......, Jest źle. Obóz władzy wyraźnie trzeszczy, a działania PAD stają się zagadką dla szerokich rzesz elektoratu PiSowskiego. Elektorat ten nie jest nadal zadowolony ze zmian w rządzie. Świadczyła o tym burza oklasków dla Beaty Szydło na ostatniej konwencji PiSu. Widać "lud pisowski" wolał na czele rządu ciepłą spokojną i pracowitą Panią Premier, niż zimnego technokratę PMM, którego ocieplany na siłę w TVP wizerunek nie przekonuje. No i mamy też harce Gowina i jego projekt "głosowania rodzinnego" który obóz władzy po prostu ośmiesza. Ciekawe czy PJK zdoła opanować sytuację, choć jeśli KE oficjalnie zażąda dalszych ustępstw, to będziemy mieli kryzys rządowy, gdyż "polityka kompromisu z KE" będzie skompromitowana i nie wiadomo, czy rząd "kompromisowego Morawieckiego (z biegłym angielskim!!)" się nie przewróci. I wtedy co? 

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:10)

Komentarze

PiS, czyli PJK jest z tego samego rozdania - Magdalenki - i podlega tym samym rygorom i tej samej "władzy"  tam ustanowionej. W zależności od "przeflancowywania się" (kasa, Misiu, kasa) "Starych Kiejkutów" ustalany jest kierunek polityki tak wewnętrznej jak i zewnętrznej oraz dopasowywani są ludzie. Przecież PMM posyła dzieci do "rabińskiej" szkoły nie dlatego, że wygodniej ale z myślą o ich przyszłości którą dzisiaj zaczyna realizować m.inn. przy pomocy ministra od "kultury" (oczywiście nie polskiej)

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

antyleming

#1562417

Urodzony prawie 200 lat temu Mark Twain powiedział: Gdyby wybory mogły coś zmienić nie urządzano by ich. Puchnie tylko administracja, każda nowa władza dorzuca trochę swoich. Co ma być będzie. Historia robi kolejny zakręt, a nawet zwrot w tył. W Palestynie pojawili się znów Żydzi. W triumfie wraca do użycia trucizna. Oszuści i aferzyści przestali się nawet kryć. Operetkowe Wojny i Romanse. W Rosji mamy nowego cara. We Francji rośnie nowy Napoleon, W Niemczech za to mamy znów Joanne D' Arc. My jak gardłowaliśmy tak gardłujemy. Wszystko idzie po staremu.

Pozdrawiam

P.S. Na obrazku sobór Nicejski - dzisiejszy Parlament Europejski.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1562443

Najgorsza jest polityka medialna obecnego rządu i obozu władzy - panie Kopcińksa i Mazurek powinny zając się zupełnie innymi obszarami działania...poza tym PiS reaguje stale na "wrzuty" totalnych a nie kreuje własnej rzeczywistości, nie tłumaczy -a TVP dość prymitywnie opowiada o codzienności...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1562440

zawraca Suwerenowi głowę ( i tak nabrzmiałą problemami, że bilobil nie pomoże), zamilkł na amen wobec protestu niepełnosprawnych ( ile to już trwa?, a dogorywająca przed celą "opozycja " tylko na takie kąski czeka), wobec pyskówek z nauczycielami ( ile to już trwa, a na bruku nikogo nie ma?), ciągłe wrzutki a to Azari, a to prezydent żydowski, a to wrogowie wewnętrzni z tubą telewizyjną, ciągle z zezwoleniem na nadawanie). Jak długo jeszcze będziecie się płaszczyć przed ewidentnymi prowokacjami Izraela i urzędasów z UE? Na koniec spytam kolokwialnie ( bardzo wygodne słowo-klucz dla chamstwa) czy rząd ma jaja?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

yenom

#1562486

Odpowiadam również kolokwialnie... ten rząd ma jaja, ino nie polskie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1562549