Felix Austria?

Obrazek użytkownika Traczew
Świat

Mamy  wyniki wyborów parlamentarnych w Austrii. Na razie przyblżone, wprawdzie przeliczono 100% kart w lokalach wyborczych, ale jeszcze zostały głosy oddane korespondencyjnie. Wyniki: Austriacka Paria Ludowa (OVP) - 31-32%, socjaldemokraci 26+, wolnościowcy Strachego (FPO) 26+, liberałowie (NEOS) 4,9%. Zieloni poza parlamentem. Napisałem że SPO i FPO dostali 26+, ponieważ dane są zmienne, ale wydaje się, że na 2 miejscu sa wolnościowcy Strachego (i niedawnego kandydata na prezydenta, Hofera) wyprzedzając o ułamki % socjaldemokratów. Wyniki oficjalne będa w czwartek, po przeliczeniu głosów oddanych korespondencyjnie. Biorąc pod uwagę fakt, że w wyborach prezydenckich w zeszłym roku, głosy korespondencyjne przeważyły (i wygrał van Bellen, Zielony), należy oczekiwać możliwych korekt. Na marginesie więc, moża stwierdzić, że głosowanie drogą korespondencyjną umożliwia fałszerstwa wyborcze, gdyż po zliczeniu głosów "zwykłych" wygrał Hofer, ale jak doliczono konrespondencyjne wygrał van Bellen. Austriacki TK nakazał powtórzenie drugiej tury, w której wygrał zielony lewak van Bellen.

Co można powiedzieć po ogłoszeniu wstępnych wyników. Bez wątpienia wynik OVP Sebastiana Kurza jest Jego osobistym sukcesem. To on dokonał czystki w partii po klęsce w wyborach prezydenckich wiosną 2016, kiedy ich kandydat nie wszedł do 2 tury. Wybrano go szefem partii wiosną tego roku i wówczas wprowadził nowe twarze do kierownictwa partii ludowej i zerwał koalicję rządową z socjaldemokratami (chyba lipiec tr.). W kampanii szermował hasłami antyimigrncjimi, ale przyznać trzeba, że wcześniej, jako minister spraw zagranicznych w rządzie koalicyjnym, krytykował otwarcie politykę imigracyjną Merkel, chwalił Orbana i zapewniał później w kampanii, że zatrzyma imigrację do Austrii. Wyborcy zaufali Mu i dali zwycięstwo. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej FPO wyraźnie dominowała nad ludowcami, ale Kurtz zdołał odwrócić tą tendencję. Mimo 2 miejsca Strache i wolnościowcy mogą być zadowoleni. Dostaną około 55 mandatów i będą "panną na wydaniu", gotową do wstąpiebnia do koalicji rządowej z ludowcami. I tu pojawia się najważniejszy problem. Wolnościowcy pod wodzą Haidera weszli do koalicji rządowej z ludowcami po raz pierwszy w 2000 roku. Wówczas 14 państw UE zastosowało bojkot rządu austriackiego, argumentując, że w rządzie są "faszyści". Trwało to 8 miesięcy. Ciekawe co będzie teraz, jak powstanie koalicja prawicowa w Austrii (OVP i FPO)? Strache (następca Haidera od 2008) jest dla liberałów i lewicy w UE najzwyklejszym faszystą. Ale wyborcy wyraźnie dali do zrozumienia, że SPO nie chcą. Kurtz ma więc problem. Jak do koalicji zaprosi wolnościowców, to nienawistne wycie europejskiej lewicy będzie słychać w Jokohamie. Jak wejdzie w koalicję s SPO to odtworzy koalicję taką, jaką rozbił w lecie tr. I tak źle i tak niedobrze. Przed powołaniem rządu będą pewnie naciski z Brukseli i Berlina, aby "faszystów" do rządu nie brać. Ale sytuacja w Europie dziś, jest inna niż w 2000 roku. Prasa niemiecka pisze wprost, że w Austrii doszło do orbanizacji, albo polonizacji. Rządy pawicowe są w Polsce i na Węgrzech, jest V-4, jest AfD w Bundestagu, jest Trump w US i jest po Brexicie, no i jest wyaźnie zaznaczony sprzeciw Europejczyków wobec szalonej polityki imigracyjnej RFN i UE. Jeśli Kurtz "zrobi" koalicję OVP z FPO, to w obecnej sytuacji Bruksela i Berlin będzie zgrzytać zębami, ale zaakceptuje ten fakt. Wbrew pozorom Kurtz ma sporo miejsca na manewry polityczne. W aspekcie wewnętrznym lepiej byłoby Mu z SPO, gdyż "broniłby", jako kanclerz, kraju przed imigracyjnymi pomysłami koalicjanta. A w koalicji z FPO będzie musiał się podzielić tymi zasługami z koalicjantem. W każdym razie Kurtz ma większość atutów w swym ręku. Trzeba wspomnieć też o tym, że zastosował w kampanii wyborczej podobną taktykę jak holenderski premier Rutte, który cztery dni przed głosowaniem (w marcu) kazał policji szczuć psami demonstrujących Turków. Odebrał sporo głosów Wildersowi, ale jego partia, mimo strat, wzięła najwięcej mandatów, a klęskę poniósł lewicowy koalicjant, socjaldemokraci. Można też dodac, że wyborcy w Austrii okazali się mądrzejśi niż w Holandii, gdyż dali 1,3 mln głosów antyimigracyjnym wolnościowcom - na któych zagłosowało też ponad 200 tys wyborców SPO z poprzednich wyborów. W Holandii rozczarowany socjaldemokratami elektorat zagłosował na Zielonych (sic!), którzy mają identyczą koncepcję polityki imigracyjnej jak socjaldemokracja.

Wynik wyborów w Austrii wydaje się korzystny dla Polski i V-4, ale tylko w wypadku jeśli powstanie rząd OVP+FPO z Kurtzem jako kanclerzem. Wówczas Bruksela będzie w kropce, Merkel zaszachowana, a Timmermans może zostać poszczuty na partię Strachego w Austrii. To holenderskie dwunogie goowno robi to co mu każą i szczeka pod wskazany adres. Kurtz w kampanii zapowiadał zbliżenia z państwami V-4 a nawet wstąpienie Austrii do tego ugrupowania. Jeśli by dotrzymał słowa, to KE i Złota Pani w Berlinie miałaby potężnego strupa na łbie, gdyż prawdopodobnie za Austrią poszłaby Chorwacja i może Rumunia. Wówczas oczywiście wszelkie spiski przeciw Polsce w Brukseli skończyłyby się. Byłby to też cios dla totalniaków w kraju.

Przeczytałem oceny prasy niemieckiej, która płacze, bo FPO dobrze wypadła. Piszą o orbanizacji Austrii. Ale jak przeczytamy posty internautów niemieckich pod płaczliwymi tekstami w prasie i na portalach, to to, co rzuca się w oczy, to ZAZDROŚĆ, że Austriacy okazali się mądrzy i głosując na prawicę, sprzeciwili się szaleństwom imigracyjnym. Gratulują Austriakom mądrości politycznej.

Zobaczcie, proszę. wpisy internautów na focus.de. Bardzo ciekawe.

http://www.focus.de/politik/ausland/wahl-in-oesterreich-im-news-ticker-n...

Dziś były wybory landowe w Dolnej Saksonii i jak można było przwidywać wygrali socjaldemokraci (to czerwony land) i pewnie starać się będą stworzyć koalicję z Zielonymi. Ale nie będzie większości, bo do Landtagu nie weszła Der Linke. Czerwono-zielona koalicja ma 67 mandatów na 137, czyli brakuje 2 mandatów. Jest możliwa koalicja Jamajka (CDU-FDP i Zieloni) 50+11+12. To bezpieczna przewaga 73 mandaty na 137, ale taka koalicja jest możliwa jeśli podobna zostanie zawiązana na szczeblu federalnym. To nowy ból głowy naszej ZŁotej Pani. Hipotetycznie jest możliwa koalicja większościowa CDU/FDP/AfD. która też miałaby większość (70 mandatów), ale partia Merkel na to nie pójdzie, choć obalenie czerwono-zielonego rządu w Hanowerze to zachęcająca perspektywa. Wyniki wyborów w Dolnej Saksonii, chyba uratowały głowę Schultza jako szefa SPD, gdyby SPD przegrała to wykopano by tego idiotę z gabinetu przewodniczącego partii. SPD wprawdzie wygrało, ale ponieważ Żieloni sporo stracili, to land może przejęć koalicja Jamajka.

Dzień 15 października był ważnym dniem wyborczym, które przyniosły cieawe wyniki. Kupmy sobie popkorn, siądźmy przed telewizowerm i spokojnie oglądajmy manewry polityków.  

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

Wyniki austriackich wyborów dają szansę krajom Europy wschodnio - środkowej...i dobrze...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1550365

Żeby tylko znowu nie sfałszowali wyborów jak ostatnio. Lewicowi wielbiciele i obrońcy "demokracji" jakoś nie mają przed fałszowaniem żadnych oporów.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1550368

Ale są te głosy pocztowe i tu jest pełne pole dla peeselu, hm, chciałem powiedzieć dla zielonych (Gruene) i czerwonych (SPOe). Przecież na skutek tych "pocztowych głosów" prezydentem Austrii został zielony enerdowiec van den Bellen.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Olszewik, Kaczysta, NadUBowiec, brakujący typ Michnika

#1550448

W rzeczywistości ekspozytura Dojczlandu; z czym się zresztą nie kryją.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Racjonał

#1550371