Całkowita dzikość opozycji

Obrazek użytkownika Traczew
Kraj

Przedwczoraj pojawiły się informacje o morderczych zamiarach rządu wobec licznego pogłowia dzików w polskich lasach. I nie tylko w lasach, gdyż coraz częściej dzikie świnie zaglądają do miast (o wsiach nawet nie wspominamy), aby poszukać żarcia, potarmosić psa, lub przerazić jakiegoś tłustego mieszczucha. Te wizyty dzikich zwierząt nie stały się powodem pobudzenia morderczych instynktów u ministra rolnictwa Ardanowskiego, i jego kolegi z rządu od środowiska, Kowalczyka. Przyczyną jest roznoszony przez dziki wirus afrykańskiego pomoru świń ASF, który rujnuje hodowle świń w paru polskich województwach. A więc trzeba dziki wystrzelać. No nie wszystkie oczywiście, ale trochę (180-200 tys), mniej więcej jak co roku. Jedyną różnicą w porównaniu z latami ubiegłymi jest to, że Ardanowski zabiega u myśliwych, aby zintegrować odstrzał dzików tak, aby ich przemieszczanie się w lasach, czyli zwykła ucieczka stała, się trudniejsza. 

Mój Boże jaki podniósł się szum i wrzask. Przez TVN przewinął się tłum ekologów, "ekspertów", polityków (też by się tu przydał cudzysłów), "dziennikarzy" (czytaj: zwykłych propagandystów) i jeszcze kilkunastu przedstawicieli innej swołoczy prezentujących swe poparcie dla kuzynostwa, czyli dzików. Obrońcy demokracji i KODowcy zorganizowali demonstrację przed Sejmem, gdzie ta durna tłuszcza skandowała: "dzik jest dziki, PiS jest zły", dyrygowana przez posła PO Halickiego (ps. Debil, według opinii jego partyjnego kolegi Grupińskiego), Rozenka z SLD i pani Marceliny Zawiszy z partii Razem.. Europoseł Rosati, zgodnie ze swymi przyzwyczajeniami z czasów komuny, zapowiedział że doniesie do KE na to co PiS wyprawia z dzikami.  Celebrytki szlochały na Twitterze, roniąc łzy nad losem dzików, których los będzie przypieczętowany przez morderczy rząd (Ostaszewska). W TVPInfo o dzikach wypowiedział się Kosiniak-Kamysz rugając rząd za to, że zachęca myśliwych do odstrzału także prośnych loch i warchlaków. Całą tą hecę zorganizowaną przez skretyniałą opozycję wykpił Ziemkiewicz w swym cotygodniowym felietonie na Interii. (https://fakty.interia.pl/opinie/ziemkiewicz/news-zdziczala-po,nId,2777661), przypominając przy okazji, że rozporządzenie umożliwiające całoroczne polowania na dziki podpisała w 2014 roku pani premier..... Kopacz.! A więc do prośnych loch i warchlaków można strzelać od 4 lat i dotąd nikogo to nie oburzało, a wręcz przeciwnie chwalono rząd ówczesny, ze działa w interesie rolników i zgodnie (z dziś używaną terminologią), morduje 350 tys dzików rocznie. Na froncie "obrony dzika" w Polsce oczywiście w pierwszym szeregu stoi GW publikująca dramatyczne w swej wymowie teksty. (Proszę zobaczyć: http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,24347055,kilkaset-osob-demo...).

Aż nadszedł dzień 11 stycznia 2019 roku (czyli dzień dzisiejszy, który śmiało można nazwać czarnym dniem martyrologii dzika polskiego i który będziemy obchodzić co rok w przyszłości). Otóż dziś opublikowano w necie wywiad z wysokim urzędnikiem KE, który POCHWALIŁ polskie władze, za plany "wymordowania dzików" (bez różnicy, odyńce, lochy, prośne, czy nie, warchlaki także - jednym słowem wystrzelać wszystko co jest dziką świnią, małą czy dużą - natychmiast). Wspomniany urzędnik zwrócił uwagę, że 58% eksportowanego przez kraje UE mięsa to wieprzowina i skoro dziki roznoszą wirusa ASF, to należy zrobić z tym porządek, bo zarażenie zarażenie hodowli świń w UE grozi poważnymi stratami finansowymi. 

Ha, ha, ha. I co teraz ty kompletnie zgłupiała tłuszczo przed Sejmem, co z wami "eksperci" i "ekolodzy"? Przecież wasza postawa w sprawie "ochrony hodowli świń w krajach UE przed wirusem ASF" jest skrajnie antyeuropejska! Jesteście sojusznikami Putina który knuje przeciw Europie. Wasza antyeuropejska postawa "wypycha Polskę z UE". Czy wy tego nie widzicie bezrozumna hołoto? Poza tym skoro jesteście antyeuropejscy i proputinowscy to jesteście też ksenofobami i oczywiście nacjonalistami. Jednym słowem faszystami !!. Nic was nie usprawiedliwia. Nic. Trzeba też wspomnieć, że używaliście języka nienawiści wczoraj przed Sejmem, atakując proeuropejski rząd broniący interesów  ekonomicznych UE, poprzez zwalczanie groźnego szkodnika jakim są dziki. Wy potworne antyeuropejskie POTWORY. Ostaszewska, Halicki, Rusin, Rozenek i inni (z "Zielonymi" na czele) stanowią antyeuropejską szpicę Putina (i pewnie też Trumpa) w Polsce więc należy wytoczyć im proces w związku z działalnością sprzeczną ze strategicznymi interesami państwa polskiego i całej UE i ich pozamykać, a antyeuropejskie media (GW i TVN) zamknąć. 

No dosyć, teraz trochę poważniej. Cala ta afera wygląda tak, jak gdyby władza podpuściła opozycję w sprawie obrony w Polsce dzikości (przepraszam: dzików, oczywiście) i teraz Ardanowski i Kowalczyk śmieją się do rozpuku, ukazując poważne miny tylko w mediach, a w swych gabinetach popijają zadowoleni koniaczek. Gdyby tak było w istocie, dałbym obozowi władzy piąteczkę. Niestety, w rzeczywistości wygląda to wszystko na przypadkowe zwycięstwo, o czym świadczy durna wypowiedź na ten temat Gowina i fakt, że "zaniepokojony" prezydent Duda, odbył rozmowę z Ardanowskim i chyba z Kowalczykiem też w sprawie ...., jakiej do cholery(?), a już wiem..., w sprawie zagrożonej dzikości.. Tak więc nasz śmiech z dzikich wygłupów opozycji powinien być jednak trochę cichszy, gdyż mógłby on urazić "zaniepokojonych" w obozie władzy.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:9)

Komentarze

"opozycją", doskonale wie, gdzie zostawiła ukryte pod deklami szamba. Kilka dekli udało im się odsłonić bezszelestnie, tylko smród pozostał, bez wiadomości, że to ich sprawka. Niestety, ten ostatni dekiel odbił i droselklapa zaryksztosowała ( młodzież poszuka sobie w necie, co to takiego - klasyk, podpowiadam Dudek. Oraz dekiel, też w necie będzie), i zapętlili się całkowicie specjaliści od wszystkiego. Wyszli przed szereg i dostali droselklapą w pysk. Niewzruszenie, niejaki Halicki, po dzikach wczoraj, wypowiedział się dzisiaj na temat cyber- czegośtam, używając znanych bezmózgom sloganów. Byle tak dalej, oni sami się wykończa, już się powoli zapętlają!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

yenom

#1578249

Zrobić też kordon wokół przedszkoli, szkół i żłobków i sru z dwu rur w każdego podejrzanogo o grypę, koklusz, odrę i czerwonkę. Najlepiej prewencyjnie wszystkich. Zrobić takie kordony sanitarne bez żywych potencjalnych nosicieli. Na Podlasiu dla dzików, w Warszawie dla ludzi. Uprasza się nie strzelać do mam odprowadzajacych dzieci.

W porównaniu do Ameryki, w polskich lasach praktycznie nie ma zwierząt wbrew temu co może kilku oszołomów myśleć kiedy zobaczy w gazecie zdjecie dzika czy sarny. A jak już sam zobaczy raz na rok jakiegoś przestraszonego zwierza w polskim lesie to ło joj! Całe dzikie stado na niego leciało! Ledwo z życiem uszedł!

Tam gdzie mieszkam lasy pozostawia sie samym sobie. W niektórych rejonach wiecej powalonych pni leży na ziemi niż tych które rosną w górę. Prawdziwy matecznik dla zwierza. I jest zwierza tego więcej niż ludzi w całym stanie. Dużo więcej. Jeśli podczas godzinnego spaceru nie zobaczę kilku saren, kilku zajęcy, sokołów, raz w tygodniu koyota (taki mały wilk) to znaczy że albo wielka burza idzie albo tornado i wszystko się pochowało więc samemu też lepiej brać nogi za pas.

A polskie lasy... kurde... jak jednostka wojskowa na przeglądzie. Wszystko równo, pięknie, co podejrzany o kornika to wycięty, co padnięty to wywieziony... takie stoją te drzewa jak na defiladzie i zero zwierze wszelakiego. A z puszczy sandomierskiej pochodzę więc wiem co mówię. Jak ja bym chciał tego wściekłego, dzikiego, rozjuszonego dzika chociaż jednego na swej drodze spotkać kiedy co roku jestem w rodzinnym domu na wakacjach. A praktycznie w lesie rodzice mieszkają. Na samym skraju lasu!

Zostawić naturę naturze, pozwolić by się to wszystko mnożyło, to i równowaga sie wytworzy. I wilki przyjdą i dzikami się zajmą. I lisy zaczną wracać, i rysie... Tylko myśliwych trzymać z daleka a natura sobie poradzi i wszystko ułoży. A szkody rolnicze? Płacić godziwe odszkodowania, robić to szybko a wszyscy będą zadowoleni. Naprawdę było by warto.

Kiedyś polowałem... Do czasu. Do czasu kiedy mogłem naprawdę obcować bezpośrednio z naturą i zobaczyć że nic te "dzikie" zwierzęta nie są od nas gorsze czy głupsze. U nas nie ma ogrodzeń wokół posesji. Kiedy czytasz w ogródku książkę z nogami na stole, a z krzaków wykica zając i kica pod twoimi nogami (jeśli siedzisz w bezruchu jak kamień)... orgazm.  Albo budzisz się rano i metr za oknem budzi się sarna i patrzy na ciebie wytrzeszczonymi oczami próbując wyczuć czy ma uciekać żeby życie ratować, czy też może sobie jeszcze troszkę dłużej pokimać... bezcenne. Nigdy więcej już nie pomyślisz żeby ją zamordować. Ani jej, ani dzika który może, przypadkiem jest na coś tam chory...

Tak apropo - gdyby pozwolono by lasy stały się na powrót dzikie i wytworzyła się w nich naturalna równowaga, to tymi wszystkimi chorymi dzikami, sarnami czy jeleniami natychmiast zajęli by się ich naturalni wrogowie. Oni na kilometr rozpoznają chorą ofiarę...

I nie - nawet mi myśliwi nie odpisujcie i swoich racji nie wykładajcie. Moja strzelba wisi na ścianie i strzela tylko na strzelnicy. W lesie nieopodal żyje jekieś 50 saren które każdą znam "z imienia". Gdyby było jak za dawnych lat w Polsce - wszystkie dawno były by trofeum myśliwych. Na szczęscie tutaj nikt nawet kamieniem w nie nie rzuci. I niech tak zostanie.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3
#1578278

polskiego rolnika, mam kuzyna uprawiającego ziemniaki, z tego żyje. Dwa lata temu dziki zniszczyły jemu całą uprawę ziemniaków, wiele miesięcy pracy i kilka tysięcy zainwestowane w uprawę. Poszedł do koła myśliwskiego aby jemu pomogli, jedyną "pomoc" jaką otrzymał była propozycja 100zł "odszkodowania", istne kpiny. Mieszkam też w USA i nie widziałem, aby stada dzików biegały po miastach tak jak w Polsce. Widzę tak jak i Ty zające kujoty i sarny, ale na te ostatnie też urządza się tu polowania.

https://www.youtube.com/watch?v=XrV4xgUplWc

https://www.google.com/search?client=firefox-b-1&q=stado%20dzik%C3%B3w%2...

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1578286

Drogi panie Romanie. Przecież napisałem wyraźnie że rolnicy powinni otrzymywać GODNE odszkodowania (od państwa, nie od myśliwych) a wszyscy byli by szczęśliwi - i rolnicy i reszta Polaków ponieważ miała by u siebie prawdziwą naturę. Te odszkodowania naprawdę im się należą a Polska jest już na tyle bogata że może je spokojnie wypłacać.

Tak, słyszy się o spustoszeniach robionych przez dziki i jelenie na polach uprawnych, ale tak samo słyszy się o morderstwach na polskich ulicach. W skali kraju są to naprawdę sporadyczne wypadki nie mające większego ekonomicznego znaczenia. Poza tym dzisiaj rolnicy mają tak małe zyski z upraw, a często narzekają że sprzedają poniżej kosztów - w tym wieprzowinę którą tak chcemy im chronić - więc wcale by nie płakali gdyby dostali odpowiednią rekompensatę.

Odnośnie biegających po miastach dzików... Pan znów raczy żartować, prawda? Wiele miesięcy każdego roku przebywam w Polsce i też biegających dzików w miastach nie widziałem. Znów są to prasowe mega-wyolbrzymiania. Gdzieś, kiedyś się przytrafi to od razu halo na całą Polskę. Za to tu gdzie mieszakam - sarny, jelenie, szopy pracze, zające wałęsają się po miastach jak po swoim! Normalnie po ulicach chodzą - dosłownie. W leśnych parkach w mieście rodzą wiosną małe, i nikt ich nie przegania. Taka sarna która ma małe jest strasznie niebezpieczna. Przekonał się o tym mój pies. Sarna chciała go zabić (dosłownie) a mnie stratować. Szarżowała na nas, psa brała na celownik i skacząc nad nim chciała go kopytem grzmotnąć w głowę. Dla psa była by to śmierć na miejscu. I pomyśleć... taka sarenka a potrafi zmienić się w diabła kiedy jej młode są nieopodal. Uciekaliśmy jak nigdy a ona szła za nami, nawet weszła na ulicę i upewniła się że weszliśmy w głąb osiedla. Moja żona miała podobny przypadek i od tego czasu późną wiosną do parku w naszej dzielnicy nie wejdzie. Pies natomiast nabrał dla saren respektu i nawet na nie nie szczeknie. Na spacerach w lesie jedynie pokazuje mi pyskiem gdzie która w krzakach siedzi. 

Jesienią to normalka że przychodzą obrywać jabłka, żołędzie i wszystko co mogą spod samiutkich domów. Zimą wpieprzają że tak powiem gałązki drzewek ozdobnych czyniąc tym wielką szkodę. Od czasu do czasu ostrzeżenie - uważajcie na swoje pieski bo widziano kojoty pod domami. I co? Ktoś do nich z tego powodu strzela??? Niechby spróbował...

Mieszkałem w Kanadzie gdzie zimą pod domy podchodziły niedźwiedzie polarne. To dopiero niebezpieczeństwo. I co - mordowano je? No nie mordowano...

Czy się w Stanach poluje? Jasne że się poluje. Nie pisałem że się nie poluje, tylko że JA przestałem polować bo po raz pierwszy w życiu mogłem obcować z prawdziwą dziką naturą, a to zmieniło moje patrzenie na świat. Ale w moim stanie sezon polowań jest bardzo krótki. Dzięki temu populacja samych jeleni jest bodaj 3 razy większa od populacji ludzi. Tylko czy my musimy robić w Polsce wszystko to samo co robią Amerykanie? Jak oni tak to i my musimy? Żebyśmy mieli chociaż jedną dziesiątą zwierząt co Amerykanie na głowę mieszkańca... prawdziwa posucha a i tak się poluje a lasy przetrzebia i nazywa naukowo "gospodarką leśną". Przetrzebia się lasy "bo się o nie dba", a równocześnie takiego syfu jaki jest w polskich lasach to ja nie widziałem nigdzie. W mojej rodzinnej miejscowości, na pierwszych dwu, trzech kilometrach w głąb lasu jest tyle śmieci, toreb, butelek całych i porozbijanych, paczek po papierosach i wszelkiego rodzaju innych śmieci, że po prostu płakac się chce. Usiąść i płakać. Jak to możliwe że żaden urząd tym się nie zajmie? Zawsze idę tam z workami, ale już po stu metrach są pełne śmieci. Zabieram te worki wracając...

Mam to szczęście że w Ameryce mieszkam na skraju ogromneg lasu należącego do stanu, gdzie na szczęście nie wolno polować. Las ten pozostawiony jest w stanie naturalnym ale nie jest to żaden park narodowy. Jedyne co robi ranger, czyli leśnik, to jeśli drzewo padnie w poprzek ścieżki, to wycina w tym drzewie przejście i odsuwa uciętego pniaka na bok. Niczego się z lasu nie zabiera. Każdy może tam chodzić. Co mój brat powiedział kiedy wziąłem go tam na spacer?

- Boże, ile zwierząt i... żadnego, nawet jednego śmiecia! - jak to jest możliwe?

No właśnie. I to by było tyle w temacie Marioli.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1578404

proszę porównać swój komentarz z tym co zamieszczam poniżej na temat dzików w południowych stanach USA. Proszę zwrócić uwagę na to, jakie szkody wyrządzają one rolnikom w Stanach i wbrew temu co Pan pisze nie ma dla tych zwierząt "taryfy" ulgowej. Tępi się je jak każdą inną plagę.

 

https://www.cbsnews.com/news/alabama-man-kills-820-pound-wild-hog-front-...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1578351

Kiedy popatrzymy na historię ludzkości, to ciężko znaleźć większą plagę niż... człowiek. Czy zwierzęta eksterminują ludzi? Nawet te drapieżne zabijają ludzi tylko wtedy kiedy muszą. A człowiek nie tylko kiedy musi, ale jeszcze zabija zwierzęta dla samej przyjemności.

Gdyby zastosować tę samą miarę w stosunku ludzi jaką stosujemy w stosunku do zwierząt, to powinniśmy wytępić niektóre narody. Szkody jakie one wyrządziły są jakieś... kilka milionów razy większe niż te które wyrządzają dziki. Coraz to nowe narody zaczynają te szkody podliczać. Ba, były czasy gdy strzelało się do Indian jak do zwierząt. 

Nowa miejscowość w której mieszkam była kiedyś po części polem farmera a po części dzikimi chaszczami. Jelenie, sarny i inne stworzenia wciąż nie mogą przyzwyczaić się że człowiek ot tak sobie wyciął drzewa, krzaki, przegonił je i pobudował domy i betonowe drogi. Wciąż przychodzą tam gdzie się urodziły, zrywają jabłka ze zdziczałych jabłoni (dokładnie wiedzą gdzie i kiedy przyjść), i rodzą młode w krzakach w których one się urodziły. Czy nie powinny mieć prawa wytępić nas, cholerną plagę nowobogackich, którzy bez pytania i bez pardonu wyrzucili ich że tak powiem z ich ojcowizny?

Dwa lata temu sarna urodziła młode dosłownie pod progiem mojego domu. W miejscu które znała jako bezpieczne, własne. Wracam z pracy a tu maleńka sarenka pod krzakiem obok schodów.  Jeszcze na nogach nie potrafiła stać.  

Doczekałem do wieczora, ale kiedy matka nie przychodziła do małego (bała się bo zrobił się ruch) spanikowałem i zadzwoniłem do znajomego który ma farmę 40 kilometrów dalej. Przyjechał i zabrał małą żeby się nią zaopiekować. Jakie było moje zdziwienie kiedy następnego dnia matka wróciła po dziecko. Najpierw porykiwała. Kiedy po pół godzinie wciąż nie było dziecka, matka dosłownie płakała. To nie było już wołanie, to był dosłownie przejmujący płacz, wycie. Zaczęła chodzić między domami. Wszystko jej było obojętne - psy, ludzie... totalna rozpacz.

Zadzwoniłem do znajomego. Natychmiast przywiózł sarenkę którą położyliśmy tam skąd ją wzięliśmy. Matki już nie było, ale mieliśmy nadzieję. Sarenka zaczęła już wstawać, powoli kicać... Kiedy zaczęło się zmierzchać, matka pojawiła sie jak duch, znikąd. Zabrała małe i zniknęła. A mówią że jeśli dotkniesz pisklę lub sarenkę to matka już go nie weźmie. Kolejn obalony mit.

Płaczu tej matki sarny po stracie dziecka nie da się zapomnieć. Po prostu nie da. To są właśnie te momenty które wpływają na postrzeganie natury i uświadamianie sobie jak nic o niej nie wiemy. To nie jest to samo co zobaczyć w lesie nagle sarnę 50 metrów dalej. Wtedy łatwo jest przyłożyć karabin do oka, wycelować, strzelić. Kolejna zabita bestia. Można iść na grzańca... Po takich doświadczeniach jakie ja miałem, nie wiem jakim trzeba było by być człowiekiem żeby dalej polować. Założę się że każdy inny na moim miejscu mówił by dokładnie tak samo jak ja. To jest po prostu kwestia naszej totalnej niewiedzy. Mentalność człowieka który naturę zna głównie z lunety swojego sztucera, który swoją własność ceni wyżej od życia innej istoty.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1578437