A to się porobiło.

Obrazek użytkownika Traczew
Kraj

Prezydent zawetował dwie ustawy: o KRSie i SN. Zapowiedział ponadto, że "po konsultacjach (rozumiem politycznych) i zasięgnięciu opinii specjalistów zgłosi projekty ustaw o KRSie i SN w bliskjim czasie", czyli chyba po wakacjach. Decyzja preezydenta spotkała się z silnym poparciem posłów Kukiz 15 i środowiskami związanymi z sądownictwem (Gersdorf i Zawistowski z SN) i z umiarkowaną akceptacją totalniaków z PO i N. Srodowiska sędziowskie (Iustitia) i inne prawnicze żądają więcej (trzeciego veta). Politycy PiS wyrazili rozczarowanie: Terlecki, Morawiecki, Kaczyński milczy.

Mamy więc sytuację nową w której Prezydent stara się odgrywać rolę czynnika niezależnego, mającego ambicje doprowadzenia do jakiegoś kompromisu. Zapytać należy między KIM a KIM. O kompromisie między PiSem a PO i Nowocz mowy być nie może, bo totalniacy walczą o obalenie rzadu, a nie o swój wpływ na reformę sądownictwa. To zostało wyraźnie powidziane przez Scheta i Petru. Być może Prezydent chce przyciągnąć Kukiz 15 do akcji na rzecz zmian w sądownictwie. Może myśli też o PSLu.  Trudno to rozstrzygnąć. Zajmijmy się szczegółami.

Pierwsze ingerencja PAD w proces legislacyjny nastąpiła po rozmowie z Merkel i rozwrzeszczeniem się KE w sprawie sądów w Polsce. Jesli to wpłynęło na decyzję PAD to możemy pożegnać się z reformą sądów. Berlin i Bruksela przypilnuje aby nic się nie zmieniło, a jakikolwiek nowy projekt ustaw o sądownictwie będzie trudno przepchać w Sejmie. Zakładam więc że PAD nie kieruje się tymi czynnikami. Czy Prezydent mógł dostać jakiś inny sygnał z zagranicy który wpłynął na jego decyzję?. Jeśli dostał, to mógłby być tylko sygnał z Waszyngtonu. I nie chodzi o tę niezborną wypowiedz rzeczniczki Departamentu Stanu, czy neutralne oświadczenie które później zawieszono na stronie internetowej DepStanu, ale o sygnał poufny np. do Szczerskiego, że należy powstrzymać się od forsowania teraz zmian w polskim sądownictwie. Jeśli interweniowali Amerykania, to powstrzymanie działań PiSu będzie czasowe. Waszyngton doskonale wie o co toczy się gra w Europie. Jak słusznie pisze dr Brzeski, walka idzie o usunięcie USA z Europy przez przyciągnięcie Rosji (sfera gospodarcza między Lizboną a Władywostokiem), federalizację Europy i dominacją Berlina na kontynncie. Wydawało się, że deklaracje Trumpa w Warszawie jasno oznaczała, że Amerykanie nie odpuszczą i przez mocniejsze osadzenie w Europie Środkowej będą hamować plany Berlina. Jeśli więc Waszyngton przyhamował bieg spraw w Polsce, to oznacza należy trochę poczekać. Pamiętajmy, że procesy dekompozycji UE trwają, problem imigrancki nabrzmiewa (we Włoszech klapa) kryzys strefy euro trwa, być może w US sądzi się, że kryzys UE będzie się pogłębiał, więc zmiany w Polsce mogą trochę poczekać. Trudno spekulować o tych sprawach. 

Być może jednak wpływ czynnika zewnętrznego był minimalny i uwagi Merkel zlekceważono (tak powinno być!!) a Amerykanie nie kiwnęli w rzeczywistości palcem. Jeśli tak, to decyzja o zavetowaniu oby ustaw była spowodowana czynnikami wewnętrznymi. PAD i jego otoczenie uznali, że stopień roznamiętnienia politycznego po stronie opozycji jest tak duży, że należy to przerwać. Mogły na to wpłynąć liczniejsze niż dotąd demonstracje (w TVPInfo mówiono o dość licznym udziale ludzi młodych). Ponadto w obu ustawach są podobno jakieś usterki. Wykorzystano je jako pretekst do veta.

Jeśli PAD zaczął obawiać się demonstracji to źle by o nim świadczyło. Wielkość tych wystąpień była mniej więcej taka jak w sprawie ustawy aborcyjnej. Policja wtedy naliczyła w całym kraju około 100 tys demnstrantów. Dziś poza Warszawą (20-25 tys) w kilkunastu miastach demonstrowały małe grupy od paru tysięcy do kilkuset osób. A więc zapewne mniej niż 100 tys. To nie powinno wpływać na decyzje głowy państwa.

Los obu ustaw spoczywa teraz w rękach PAD. Być może nie grają czynniki zewnętrzne, ani wściekłość opozycji, a tylko następujące rozumowanie. Skoro opozycja i prawnicy tak gorąco protestują, to siądźmy do stołu, przekonajmy się (i przy okazji obywateli), że te środowiska zmnian żadnych nie chcą i wprowadźmy do Sejmu po wakacjach oba projekty niewiele zmienione, rozmawiajmy, dyskutujmy i obie ustawy klepniemy w Sejmie. Nie jest to zły plan, tą drogą okazało by się, że w nowych ustawach nie ma nic strasznego, że są ogólnie zgodne z prawodawstwem państw europejskich itd. Wywołanie wówczas podobnych jak dziś szaleństw przez opozycję ma mniejsze szanse. Może PAD tak rozumuje. Byłby to wariant optymistyczny w akcji reformowania sądownictwa, który wzmacniałby też pozycję polityczną PAD. Pamietajmy też, że ustawa o sądach będzie przyjęta, a daje ona MinSpraw możliwości odwołania prezesów wszystkich sądów w RP poza SN. To i tak dużo. 

Wariant pesmistyczny jest taki, że PAD postanowił osągnąc realny kompromis głównych sił politycznych i środowisk prawniczych. Jeśli tak, to reformy sądów nie będzie, lub będzie kulawa, utrzymująca dominację dzisiejszych środowisk kontrolujących sądy. Wówczas mamy początek dekompozycji obozu rządowego. A to byłoby najgorsze.

Na koniec jeszcze uwaga o fałszywych informacjach które rozsiewane są na potęgę. Sam padłem tego ofiarą, pisząc tekst "Wtopa?", w którym pastwiłem się nad posłami PiSu za błędy legislacyjne które popełnili przy uchwalaniu ustawy o SN. Kuchciński zapewnia teraz że ich nie było. Zbyt wiele jest medialnego szumu.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:11)

Komentarze

Duda ma ambicje bycia politykiem pierwszego formatu, co pewnie zdecydowało o zawetowaniu przez niego dwóch najważniejszych po 1989 ustaw. Osobiste ambicje przedłożył nad dobro ogółu, zapomniał kto go wybrał i komu ma służyć. Chyba poczuł się po ostatnich wizytach Trumpa i  brytyjskiej pary książęcej niemalże jak dziedziczny król Polski. 

Wypada więc zadać pytanie, który to garnitur nosi Duda: pierwszy, drugi czy trzeci, sadząc po toczącej się obecnie  politycznej rozgrywce?     

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

jan patmo

#1545018

Czyżby już wlazł w buty kolesi sędziów ??? Wystraszył się betonowej opozycji , awanturników , ludzi łamiących prawo , kłamiących , bijących przeciwników politycznych.
Przekonała go p. Romaszewska ?, a co jest z tysiącami , setkami tysięcy ludzi poszkodowanych przez skorumpowanych sędziów wiele obiecywał lecz pokazał już ze jego słowo jest puste .
Jestem zawiedziony i jest mi przykro ze tak postąpił

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1545043

Takie problemy jak dzisiejsze Pan Prezes kotu rano do rozwiązania daje.

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1545056

spróbował w jak najlepszy sposób wyjść z pułapki błędów legislacyjnych. Czy mu się to udało? Zobaczymy. 

Faktem jest, że w ustawach popełniono tzw. czeskie błędy, to znaczy pomylono numerację paragrafów, czy ilość sędziów do wyznaczenia przez ten sam organ. Coś, co w normalnych warunkach nie powinno się zdarzyć. Treść przed ostatecznym uchwaleniem powinni ze zrozumieniem przeczytać i zsynchronizować specjaliści. To nie książka kucharska, a ustawa. A pamiętamy, ile smrodu wyszło ze znikania i pojawiania się w innej ustawie "i czasopism". Nie łudzę się, że posłowie czytają przed głosowaniem ustawę "od deski do deski", ba, boję się, że niektórzy nie czytają nawet jej tytułu. Ale powinni się tym zająć odpowiedzialni redaktorzy i np. posłowie sprawozdawcy. Niestety, w ferworze walki o tak ważną reformę tej staranności zabrakło. Głównie z winy opozycji, prowadzącej obstrukcję parlamentarną i co gorsza nieparlamentarną. Na pewno wrzaski, rękoczyny, rzucanie kartkami, włażenie na krzesła i miganie światłem nie pomagają skupić się na meritum ustawy, nie wspominając o 1000 poprawek, których nie znali nawet ich autorzy. Przeciąganie obrad doprowadziło do nocnej pracy, a to też nie służy koncentracji. 

I na koniec, Prezydent dostał do podpisu dokument sprzeczny wewnętrznie, zaaprobowany przez parlament. Fakt, sprzeczności były nieznaczne. Ale w przypadku ustawy, to często przecinek może zmienić jej działanie. I tu nie dziwię się, że zamiast pomstować na posłów z własnego ugrupowania i kompromitować ich, Prezydent zdecydował się na veto, które nie tylko nie dopuściło do uznania, że 3=5, ale przy okazji wytrąciło argumenty z rąk opozycji. Bo to, że ona nadal protestuje, to fakt. Być może nawet niektórzy nie zauważyli prezydenckiego veta, a inni są wściekli, że zostało ono zapowiedziane. Ale opozycja nie ma już przeciw czemu protestować. No, chyba, że na zapas, bo nie wątpię, że za kilka tygodni obie ustawy pojawią się na nowo, tym, razem lepiej przygotowane i przede wszystkim w odpowiedniej oprawie medialnej.

 

Przy okazji dodam, że samo veto mnie istotnie zaskoczyło. Raczej przypuszczałbym, że, aby nie złamać Konstytucji, jako jedyną pozostawią sędzinę Gersdorf na stanowisku, natomiast wymienią resztę sędziów na porządnych, żeby pilnowali pani prezes i samą swoją obecnością zmusili do podania się do dymisji...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1545061

Na razie niestety jesteśmy takie spekulacje skazani.

Być może Prezydent próbował rozbroić jakąś bardzo groźną sytuację widząc, że rząd nad nią nie panuje, a być może kierował się mniej wzniosłymi pobudkami. Po prawdzie to dzisiaj nie da się tego rozstrzygnąć i dopiero czas pokaże co jest grane.

W sumie to najbardziej niepokojące w tym wszystkim, że cała sprawa chyba nie została skonsultowana z zapleczem politycznym Prezydenta, a JK w szczególności. Tak to jakoś przynajmniej wygląda, że zaskoczenie było prawdziwe.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1545078