To nie kosmos

Obrazek użytkownika Smok Eustachy
Kraj

Równowaga mocy wygląda tak, że jak przeprowadzisz staruszkę przez jezdnię to dla równowagi musisz zapodać jej strzała w papę. Ludzie tego nie rozumieją.

Tradycyjnie już na aktorów grających w Gwiezdnych Wojnach spadła fala hejtu. Zwyczaj ten pojawił się przy Mrocznym Widmie i trwa do tej pory. Wcześniej jakoś nie hejtowali. Carrie Fisher, Mark Hamill i Harrison ford nie spotkali się z taką reakcją i nie spotykają się do tej pory. A tu ten co grał małego Anakina, potem ten Hayden Christensen od dużego Anakina. Sam Lucas ponoć zdrowo nazbierał. Po Ostatnim Jedi skupiło się na Kelly Marie Tran, grającej Rose. Dziwne, że nie na Holdo. Może jednak coś z tym rasizmem jest na rzeczy, bo Holdo jest postacią gorszą od Rose. Z drugiej strony nie uwalnia koników. Macie o tym tutaj:

https://youtu.be/rv0_14LXUQ4

 

Zadajmy sobie jednak pytanie: czy rasistowski hejt jest gorszy od zwykłego? Zwyzywanie aktorki od k**rew itp jest lepsze niż jakieś tam rasistowskie te? No nie.

Powiem więcej: hejt ten jest korzystny dla Disneja i tfórców Ostatniego Jedi, bo pozwala im uniknąć

intelektualnej refleksji nad chorymi wytworami ich zdegenerowanej jaźni. Mogą pokazać ten hejt aby pokazać, że krytycy to jakieś pyskate oszołomy, które nie mają nic konstruktywnego do powiedzenia tylko wyją. A jutoberzy inni są? Napiszesz takiemu, że film oceniasz na plus trzy i jak się zacznie nadymać, że nienawiść, że hejt, że to, że sio. Co za czasy przyszły. W każdym razie winę tu ponosi reżyser Ostatniego Jedi Rian Johnson, zwany dalej Rajankiem. Krytyka jego tworu powinna być prowadzona z zachowaniem odpowiednich form, miejsc i zasad. A nie że się motłoch rzucił na biedną Rose. Jej postać jest słaba za co wina ponosi nie grająca ją aktorka, ale scenarzysta i rezyser ów Rianek. Nie podołał temu zadaniu podobnie jak Lucas nie podołał Prekłelom.

II

O ile Przebudzenie Mocy da się oglądać dla przyjemności o tyle Ostatniego Jedi już nie da się ogladać dla przyjemności. Trzeba sobie przyciąć tworząc odpowiednia wersję. Oglądalnych fragmentów to jest tam poniżej godziny. Każdy przytnie to jednak trochę inaczej. Jakby Disney chciał zarobić prawdziwą kasiorkę to powinien udostępnić edytor taki, umożliwiający tworzenie spersonalizowanej wersji filmu. I ludzie by nakupili tego i natworzyli sobie pełno różnych wersji. I komu by to przeszkadzało?

Pominę teraz istotne obiekcje związane z promocja feminizmu, antymęskości itp. Odwołam się do Imperium Kontratakuje, jako do wzorca, którego Ostatni Jedi jest karykaturą. Wady i niedociągnięcia Imperium są znane: A to ścigacze atakujące maszyny kroczące nie mogą przebić pancerza, ale jak AT-AT pada ze spętanymi nogami to już przebiją. Te AT-AT to w sumie są śmieszne i nieporadne, bo wysokie i powolne. Ale w owym czasie wyglądały futurystycznie. Czemu X-Wingi ich nie mogły zaatakować. Cała ta historia z osłoną skuteczną przeciw flocie jest wątpliwa. Ewakuacja poprzez imperialnych?

Dalej mamy pościg Imperium za Sokołem Millenium: jakoś mało skuteczne są te myśliwce, czy nawet wielki niszczyciel. Mamy jednak kilka ale:

Pościg za Sokołem Milenium jest pierwszą taką sceną (w sensie poziomu) w historii kina i nie wiem, czy nie najlepszą. Ktoś widział lepszą? Fabularnie przygotowany jest perfekcyjnie: permanentny remont statku nie został zakończony, narwany Han nie ma cierpliwości do słuchania wynurzeń C-3PO, Imperium nadciąga, hipernapęd nie działa. Flota Rebelii ucieka i zostaje jeden maruder. Żeby było ciekawie uciekają w pasie asteroidów, chowają się w środku jakiegoś potwora, potem znowu uciekają, podstępem przyczepiają się do niszczyciela. Skoro Boba Fett był tak sprytny, aby to przewidzieć to czemu nie dał znać i zakończyłby sprawę? W każdym razie wątek ten jest zrobiony świetnie.

Lucas w trylogii prekłeli dręczył nas kopiowaniem scen z części IV-VI, dlatego w Ataku Klonów jest zrzynka z pościgu, o której nie będę się wypowiadał. W każdym razie jeśli by ktoś chciał coś poprawić w pościgu to powinien dodać wrażenie rozległości kosmosu i zrobić coś ze skutecznością ostrzału i jego zasięgiem. I tyle. Rianek jednak nie idzie w tą stronę. Przypuszczam, że boją się, że taki rozwój uczyniłby film niezrozumiałym dla amerykańskiego widza, którego horyzont ograniczają pola kukurydzy. O jeszcze dobre by było wrażenie trójwymiarowości kosmosu: lot samolotem jest w pewnym znaczeniu dwuwymiarowy a kosmos jest trójwymiarowy. I to wypadałoby podkreślić. Lucas oparł się na walkach drugowojennych, formuła ta jednak się wyczerpała i trzeba było iść dalej. A tu nie.

III

Ucieczka jest jednym z podstawowych wątków Ostatniego Jedi, podobnie jak Imperium Kontratakuje. Ale w Ostatnim... nie mieli na nią pomysłu. Asteroidy były już dwa razy więc co? Ano nic. Ci lecą a tamci strzylają, przy czym oczywiście wszystko musi być większe więc goniący to jakaś wielka krowa Supremacy, która nie jest w stanie nikogo dogonić. Krążownik uciekający jest też większy niż Sokół Milenium i ponieważ wszystkiego musi być więcej więc wsadzili tam dziki tłum rebeliantów, zwanych tu jakoś inaczej, co jest bez znaczenia. W Imperium mamy 2 postacie, które sobie powoli romansują a tu wszystko się żre ze sobą. Lecom i siem kłócom. I czy to jest dobry przykład dla młodzieży? Aby dodać trochę akcji wysyłają parę osób po hakiera. A ci co zostali buntują się. I słusznie czynią, pomysł Holdo na ratunek to jest bowiem żenada. Zakłada ona, że tamte nie umieją obsługiwać radaru i nie zauważą. A skoro jedna kapsuła może spokojnie odlecieć i przylecieć to czemu nie ewakuują ludzi w ten sposób? W ogóle czemu te małe korwetki nie odlecą każda w inną stronę? Rozwiązań jest wiele, ale za trudne są ona dla scenarzysty. Dodatkowo ów Najwyższy Porządek powinien być wyczulonym na próby ucieczki. Film Han Solo poucza zaś nas, że ekipa ratunkowa mogłaby równie dobrze przywieźć paliwo we wiaderku bo paliwo zajmuje mniej-więcej tyle miejsca.

IV To nie kosmos

Jeden człowiek tu się żołądkuje krytykując fizykę w Gwiezdnych Wojnach:

https://youtu.be/riiopXHXRA8

Niesłusznie. Owszem, bredzili coś tam o tych parsekach i jeszcze brną teraz. Pojęcia prędkości i odległości to nie istnieją tam za bardzo ale: W Imperium było jakieś wrażenie odległości, Sokół leci do tego miasta w chmurach jakiś czas, nie wiemy jak długo, w każdym razie Luke się szkoli w tym czasie więc może długo dość? Oczywiście jest to bez sensu ale na poziomie emocjonalnym jest tu jakaś podstawowa kosmiczność zachowana. Z drugiej strony mamy Odyseję Kosmiczną, dzie realistycznie latami się leci na Jowisza. A nie o to chodzi. Najlepiej Star Trek rozwiązał chyba ten problem stosując prędkości WARP, choć za małą skalę tam mają. Droga Mleczna ma 100 000 lat świetlnych średnicy więc aby ją przelecieć od końca do końca w miesiąc trzeba się rozpędzić do prędkości jakiej?

W owym Ostatnim Jedi to nie ma kosmosu już wcale. ta statki stające z powodu braku paliwa... W I Trylogii nie stawały. Planeta się wyłania nie wiadomo skąd i nagle. Nie da się utrzymać tego na dłuższą metę. Dodatkowo dochodzi ubóstwo technologiczne. Postęp techniczny u nas na Ziemi od czasu premiery Nowej Nadziei poszedł do przodu i tam nie nadążają. Komórek nie mają, nawigacji nie mają, komputery tez słabe. Już około 1990 roku okazało się, że łatwiej nauczyć komputer mówić niż rozumieć a tam po staremu świstają. Nie mają WiFi.

V

Rozpowszechniony jest pogląd, że widzowie to w większości idioci i nie rozumieją nic z fabuły, patrzą tylko na wybuchy i inne tam takie. Może i tak jest, ale bez pewnej dyscypliny twórczej, inwencji i mówiąc krótko artyzmu się to nie utrzyma. Mniemam, że ludzie będą to wszystko znosić jeszcze jakiś czas a potem będzie nagłe załamanie. Han Solo jest tu zaś wypadkiem przy pracy. Epizod IX jeszcze się utrzyma ale następna trylogia już może nie. Nie chodzi nawet o ten feminizm tylko o ogólną niezborność i słabość.

Disneju: Rób dobre filmy a potem się zobaczy. Rozmawiałem ostatnio o Ostatnim Jedi z jednym człowiekiem, który potrafił wydusić z siebie tylko tyle, że owo Red Letter Media to amatorzy. No i tak to wygląda. Nie ma refleksji. Reżyser i szczenarzysta Rianek też nie wykazał skruchy. Jak żyć?

PS: To wyżej to było podsumowanie ale muszę napisać coś o Kylo Renie. Otóż pogłoski o rozwoju jego postaci są przesadzone. Jak już kiedyś tłumaczyłem wyrobnicy tworzą scenariusza akcyjnie: np. bohater się znajduje w zamkniętym pokoju i nie ma pomysłu, jak na z niego wyjść. No to niech ma moc przechodzenia przez ściany. No i przechodzi, ale nie tłumacza, czemu wcześniej nie przechodził i dlaczego później nie wychodzi. Przykładem jest tu lot R2-D2. Nie mieli pomysłu w prekłelach i to wprowadzili. Ale nie wiadomo, czemu wcześniej se nie latał a i potem? Podobnie potrzebowali kilku scen w których Kylo Ren potrafi się okiełznać to je wprowadzili. Ale zaraz potem wraca on do swojego stanu constans. Bez sensu.

Zasygnalizuje też problem zasad panujących w amerykańskich filmach:

http://www.wykop.pl/ramka/78803/jak-nakrecic-amerykanski-film-spis-regul

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.9 (głosów:10)

Komentarze

A ja Smoku myślę, że ostatnie części sagi są początkiem odcięcia się od mitologii oryginalnych Gwiezdnych Wojen. Pojawili się nowi widzowie, nie ukrywajmy - głupsi i mniej zwracający uwagę na umiejętność opowiadania intrygującej historii a bardziej na efektowne wybuchy. Tacy odbiorcy nie będą oglądać poprzednich części, doszukiwać się niuansów i puszczania oka do widza (I have a bad feeling about this), wystarczy im wartka akcja z efektownymi eksplozjami. Tacy Transformers przeniesieni w kosmos.

Nie ma więc potrzeby, a nawet szkodliwe dla filmu, jest utrzymywanie ciągłości fabuły, oraz płacenie gaży dla żyjących jeszcze aktorów wcześniejszych epizodów. Trzeba napędzić do kin nowego widza, który prędzej przyswoi film w konwencji mangi, bądź klocków lego, niż w oryginalnej poetyce Star Wars.

Coś się kończy, coś się zaczyna... jak mawiał w chwilach zadumy Geralt z Rivii

pozdr...

/benjamin

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1569223