Kaczyński jak Oktawian August

Obrazek użytkownika Smok Eustachy
Kraj

Oktawian August stworzył system władzy absolutnej zachowując pozory republiki. Niby były instytucje, sądy, konsulowie itp. ale pełnię władzy miał ów Oktawian. U nas podobnie: niby jest sejm, rząd, trybunały, sądy ale niedyskutowalną pełnię władzy dzierży Jarosław Kaczyński. Elementem tej pełni władzy jest rzekoma opozycja.

Czy ktoś jest w stanie uwierzyć, że poważnie walczą z Kaczorem wystawiając przeciw niemu Ryszarda Petru i Mateusza Kijowskiego? No nie. To ściema jest. A te KODy, WiRy labidzą, czemu nikt nie walczy z Kaczorem. No jak ma walczyć jak to wszystko kaczyści są? Teraz mamy Katarzynę Lubnauer z tą cała ekipą Nowoczesnej. Lubnauer stanowi reinkarnację Palikota w spódnicy. Palikot zakończył zaś swą misję. Jakby mieli jakiegoś nowego wodza to by już dawno go wystawili. O kim oni tam nawijają? Prezes Rzepliński? Ex prezydent Komorowski jako twarz samorządu? No bez żartów.

II

Który tam nie wie, kto to jest ów August nic nie zrozumie z wpisu dlatego zaniecha i do tego momentu już nie doczyta. A powstaje ciekawa kwestia: co się dzieje?

Redaktor Ziemkiewicz wzmacnia swe tezy udzielając wywiadu https://wprawo.pl/2018/03/28/wywiad-rafalem-ziemkiewiczem-muzeum-polin-j...

W skrócie: Jarosław Kaczyński jest człowiekiem z salonu, jako najmądrzejszy tam został odrzucony i jest wyautowanym dysydentem. Dlatego "Problemem tzw. dobrej zmiany jest to, że główni PiS-owcy, począwszy od Jarosława Kaczyńskiego, w głębi ducha mają takie marzenie, żeby ich Adam Michnik kiedyś pochwalił." Dają się zastraszyć antysemityzmem. Nie są w stanie uznać, że system ów jest zły, a nie błędy i wypaczenia. Mamy tu analogię do dysydentów w Związku Radzieckim, którzy widzieli zło w wypaczeniach, a nie w samej istocie reżimu bolszewickiego. Artystycznej pożywki dla refleksji dostarcza tu "Obława". Poczytajcie se zresztą sami, jak jeszcze umiecie. RAZ prawi

Tym, czym dla Adama Michnika jest pomówienie o antysemityzm, tym dla Tomasza Sakiewicza lub braci Karnowskich jest pomówienie o „ruską” agenturalność. Oni są w ogóle jakiś sposób symetryczni. Podobny „dyskurs wykluczania”, eliminowania wroga etykietą i obelgą, podobna wizja wpływania na ludzi, tylko zamienione znaki plus-minus. Prawica, nazwijmy ją, żelaznopisowska, została wychowana przez Michnika

Nasz Prezydent Andrzej Duda jest z tej samej gliny ulepiony.

Praktyczny wymiar podobieństwa to popularny dyskurs wykluczenia poprzez wyzwiska, popularny wśród aktywnych sympatyków pisoskich. Jest to metoda unieważniania ludzi, poprzez naurąganie im od antysemitów, faszystów, komuchów, etc. I już nie trzeba prezentować uargumentowanego stanowiska. Mamy jeszcze tu postsanacyjne ciągoty przejawiające się w chęciach lutowania w mordę na wzór piłsudczykowskich oprawców.

III

Prezydent Andrzej Duda zawetował ustawę degradującą Jaruzelskiego, Kiszczaka, Hermaszewskiego i innych. Uzasadnienie jest częściowo ewidentnie słuszne, że jest do bani. Częściowo jest zaś nie do przyjęcia jako salonowe: jakieś dzielenie Polaków itp. Skoro dzielenie jest złe, to czemu ów salon dzieli? Może przestać dzielić, wyznać swój występek a będzie mu wybaczone. Oczywiście po sprawiedliwej karze. Swoją drogą aż miło patrzeć jak tamte cierpią, zmuszone deklarować się jako Polacy. Nie po to np. przyjechali na ruskich czołgach. Mieli nadzorować mniej wartościowy naród tubylczy a tu taki obciach. Chcą się identyfikować jako np. obywatele Unii, a tu niestety. Jak już pisałem żeby być Polakiem trzeba chcieć po pierwsze. Dalej: czuć wieź kulturową. A nie konsumować pasztet wigilijny, urządzać wigilię przed Wielkanocą itp. Śpiewanie kolęd słabo wychodzi a międzynarodówka już dużo lepiej.

Żelazny elektorat obecnie wpadł w stan wzmożenia, wyrzucając z siebie serię inwektyw pod adresem prezydenta. Wicepremier Gliński jest tu na drugim miejscu. Niesłusznie:

Kto tam się orientował to już dawno wiedział, czego może się spodziewać po PiSie. Vide "Czas Wrzeszczących Staruszków" wspomnianego Ziemkiewicza. Ja np. wiedziałem, dlatego głosując zdawałem sobie sprawę z realiów. Dlatego nic mnie nie dziwi bo specjalnych oczekiwań nie miałem. Dlategoż też nie jestem rozczarowany.

IV

Widać zatem, że jest rozdźwięk miedzy jądrem PiS a oczekiwaniami elektoratu. Ów elektorat powinien se z tego zdać sprawę już w 2015 roku przed wszelakimi wyborami. A nie irytować się teraz. Oczywistymi były też różne ograniczenia:

Jesteśmy w Unii więc nie da się firm zagranicznych traktować inaczej niż nasze. To względem sklepów wielkopowierzchniowych.

Rozwiązanie niezgodne z prawem unijnym może funkcjonować, jeżeli jest stare. Jak już się wprowadzi rozwiązanie zgodnie z Unią ot nie można go zmienić na niezgodne. To tak względem wieku emerytalnego.

Nie da się ścignąć aferałów, bo afery były zgodne z prawem. Albo już się przedawniły.

Nadmierne oczekiwania zostały tu rozbuchane.

V

Redaktor Łukasz Warzecha prowadzi krucjatę przeciw zakazowi handlu w niedzielę. Akurat tu widzę najmniejszy problem. Sprzeciw artykułowany jest nie przez masy, tylko przez kaczofobów, jak ten nieszczęśnik z Nowoczesnej co mu się przepalił bezpiecznik. Mało kto marzy o tyraniu we weekend, zapewniam. A jeśli jest za pracą w niedzielę to dlatego, że boi się zwolnienia. Nie da się obsłużyć tego handlu chętnymi. Mamy za to realne problemy:

1. Nowelizacja ustawy o IPN.
Ustawa ta nie jest zła, czyli jest dobra. Różnej maści publicyści krążą tu jak pies koło jeża i nic. W Izraelu obowiązuje gorsza i nikt nie płacze. Żydzi z USA nie protestują przeciw ograniczeniu wolności słowa. Skoro można penalizować tzw. kłamstwo auschwitzowskie to czemu nie można antypolskiego? Niemniej:

Jak się idzie na wojnę to trzeba wiedzieć, co się robi. Jak już pisałem nie mamy dyplomatów i min. Czaputowicz zajął stanowisko antypolskie. A Waszczykowski ponoć ostrzegał. Waszczu nie był jeszcze taki najgorszy. Wyciągając zatem ten projekt powinni wiedzieć, co on oznacza i jak się sytuacja ukształtuje. Podobnie jak ktoś wychodzi na ring to nie może się dziwić, że biją.
Wyzwolenie pokładów antypolonizmu i ksenofobii wyklarowało za to sytuację wewnętrzną. Skończył się ekstremizm moralny, którym tamte terroryzowały społeczeństwo. Okazało się, że ksenofobię  akceptują, ale skierowaną przeciw Polakom. A skoro ksenofobia jest słuszna co do zasady to przechodzimy na płaszczyznę kto kogo:

Stoimy tu przed wyborem podobnym jak w 1939 roku: czy stawić czoła przeważającej przemocy czy też układać się z Hitlerem. Wahania sondażowe mogą tu być źle interpretowane: niekoniecznie Polacy marzą o zostaniu sprawcami holocaustu, ale może uważają, że nie mamy szans? I może etap Targowicy jest nieunikniony jak kiedyś. I dopiero potem przejrzą na oczy.

2. Skok na mienie porzucone.
A czy kiedykolwiek Polska wyartykułowała swoje stanowisko w tej sprawie? Skoro nie, to znaczy ze uznaje te roszczenia za słuszne. Wyobrażacie sobie, że ambasador Schnepf mówi, że się nie należy? Toż minister Czaputowicz stwierdził, że się należy. Słusznie tu zauważa red. Stanisław Michalkiewicz, że przy okazji Ukrainy, Afganistanu, Iraku, czegokolwiek powinniśmy warunek postawić. Mówiłem, że nie umią się dogadać z Trumpem, do którego trzeba konkretnie, a nie jak do Breżniewa z wiernopoddańczymi umizgami.

3. Wyskoki Glińskiego.
Wicepremier Gliński rozsierdził elektorat pisoski zapowiedziami budowy kolejnych muzeów żydowskich. Co jest mniejszym problemem niż nie stawianie żadnych żądań przy okazji. Że jak chcą muzeum to mają się odwdzięczyć peanami na cześć. A jak są ataki na Polskę to wstrzymujemy kasę i idzie na procesy. Normalne. Jak ktoś do ciebie z chlebem to ty do niego z chlebem a jak ktoś do ciebie z kamieniem to ty do niego z kamieniem.

4. Kusznierewicz i nieszczęsny jacht jego.
Plan taki, że się przekupi różnych celebrytanów ciężką kasą i oni się będą odcinać od Komorowskiego, PO i obozu podległościowego jest taki sobie. Rozsierdził on elektorat, który oczekuje, że po wyborach coś się zmieni i władza przestanie paść tamtych. Dodatkowo urządzanie sobie rejsu kiedy nie ma na procesy o zniesławienie, nie ma na korygowania Wikipedii i inne takie traktowane jest jako eksces. Ale przynajmniej doprowadzili do deklaracji Kusznierewicza. Lepsze to niż dawać kasę takim, co plują jadem po staremu.

Fundacja Świrskiego jawi się tu jako organizacja podejrzana. Jak ona się nazywa w ogóle? Powinni korygować teksty we Wikipedii, przede wszystkim zagranicznej. Angielski, niemiecki, hiszpański, hebrajski. Jeśli oczywiście regulamin pozwala. Bo jak nie pozwala to łamiąc jesteś niewiarygodny. U nas sensowne przedsięwzięcie musi być niskobudżetowe. Bo jak ma duży budżet to się zlatuje element, który chce się pożywić.

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.7 (głosów:17)

Komentarze

Jeśli Bracia to faktycznie tylko dysydenci Salonu to w konsekwencji prawicowo-patriotyczny elektorat to tylko wehikuł (innego zresztą do zagospodarowania nie było bo pozostałe już zajęto).

Taka interpretacja, choć do końca nie wiadomo czy słuszna czy nie, ma tą niewątpliwą zaletę, że w miarę zgrabnie i logicznie tłumaczy różne dziwne zawirowania i zaniechania, których w "dobrej zmianie" aż w nadmiarze, a które w inny sposób racjonalnie wytłumaczyć raczej trudno.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1561199

Opinia o rzekomej wszechwładzy Kaczyńskiego jest mocno przesadzona. Ten pogląd wylansował Żakowski ("wszystkie problemy w Polsce przez jednego człowieka"). Również teza o "salonowości" Kaczyńskiego może być suflowana. Likwidacja jego bliźniaka temu raczej przeczy. Poza tym pamiętajmy, że Porozumienie Centrum (pra- PiS) było jedyną partią nie założoną przez komunistyczne służby podczas meblowania sceny politycznej w 1989 roku.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#1561206

Nie do końca bym się zgodził.
PC miało swój udział w przejmowaniu przyczółków starej propagandy, a nie wierzę, by takie cóś było możliwe bez zaangażowania "odpowiednio powiązanych ludzi".
A "wszechwładza" Kaczyńskiego to była raczej umiejętność utrzymywania balansu między kilku "bezgłowymi" środowiskami kotłującymi się wokół niego, polegającą właśnie na odcinaniu głów. W 2015 zamienił stryjek siekierkę na kijek - głowy nie spadają a kijkiem dostaje się tym, co stoją najbliżej. A w głowie, na którą kij za krótki, kwitną świętokradcze pomysły zasiewane tam przez łase na władzę zza kulis środowisko zjednoczone, nazwijmy to enigmatycznie z angielska, "with the cause". Dom Kaczyńskich był tymi ludźmi przesycony od prapoczątku, i tu sporo miejsca na "salonowość". "Niektóre" służby mają do tych ludzi łatwy dostęp ze względu na wzmiankowany "cause", dla którego osoba bliźniaka była TYLKO powolnym narzędziem.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-6
#1561209

Smoleńska bym w to nie mieszał bo do dzisiaj nie wiemy jak to wszystko wyglądało od zaplecza. I raczej szybko się nie dowiemy (a pewnie nigdy) bo nikomu jakoś nie zależy na drążeniu "wątków polskich", które są bardzo starannie omijane szerokim łukiem.

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1561211

Toteż ja daleki jestem od tego. Osoba śp. bliźniaka wspomniana została tylko w kontekście, jako w mojej opinii naiwnie nadaktywnego orędownika "sprawy", a dla "sprawy" martwy jest wart tyle, co po sobie zostawi. Ten akurat majętności żadnych nie zostawił tylko rozmaite pomysły i sentymenty, warte więcej niż kamienice i place Warszawy.
I skoro mimo wszystko znaleźliśmy się przy Smoleńsku, to dla "sprawy" wyjaśnienie tego nieszczęścia byłoby tak samo na rękę, jak ekshumacja w Jedwabnem.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-4
#1561213

Jaja sobie robię.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1561461