We Lwowie odrodzone polskie parafie na własnej skórze czują bratnią miłość grekokatolików

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Świat

Wierna i czytelna relacja, realnych, niełatwych dziejów Kościoła polskiego we Lwowie i na Ukrainie w dobie ostatnich 25 lat przemian. Autorem referatu wygłoszonego przed szanowną społecznością Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (KUL) jest sam Pasterz Kościoła lwowskiego abp Mieczysław Mokrzycki. Pasterz nietuzinkowy i człowiek z krwi i kości. Sekretarz osobisty św. Jana Pawła II w latach 1996 – 2007 (bagatelka), bp koadiutor lwowski w latach 2007 – 2008, abp metropolita lwowski od roku 2008, przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy.

Rzeczową wzmiankę o tym wydarzeniu, zamieścił 9 maja 2016 r. na swojej stronie Lubelski Urząd Wojewódzki: „Krótkie spotkanie metropolity lwowskiego abpa Mieczysława Mokrzyckiego, bpa Mariana Buczka z wojewodą lubelskim i rektorem KUL ks. prof. Antonim Dębińskim w rektoracie katolickiej uczelni, poprzedziło rozpoczęcie sympozjum naukowego, dotyczącego sytuacji Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie. W ramach okolicznościowej wymiany prezentów ks. rektor otrzymał medal przedstawiający wizerunek Matki Bożej Łaskawej z katedry lwowskiej. Z kolei wojewoda otrzymał medal z podobizną papieża Benedykta XVI. Następnie wojewoda lubelski prof. Przemysław Czarnek wziął udział w sympozjum poświęconym 25-leciu reaktywowania struktur archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego połączonego z inauguracją działalności Instytutu Pamięci i Dziedzictwa Kresowego. [...]”.

Tekst przemówienia abp Mieczysława Mokrzyckiego: Archidiecezja lwowska obrządku łacińskiego: najnowsza historia. XXV lat wolności, demokracji i dyskryminacji.”, dotyczy zatem także stosunku władz ukraińskich różnego szczebla do Kościoła katolickiego we Lwowie i w okolicach oraz w ogóle Polaków na Ukrainie. Na pewno trzeba, żeby zaistniał w przestrzeni medialnej, żeby był polecany naszym najbliższym! A dla polskich turystów odwiedzających Lwów - lektura obowiązkowa! Jeśli bowiem nie przemówi do nas słowo, żywe świadectwo Pasterza z tak bogatym doświadczeniem duszpasterskim i sercem, tak oddanym Kościołowi polskiemu we Lwowie i samym Polakom, no to właściwie co jest jeszcze w stanie do nas przemówić, co może jeszcze zadziałać, jak możemy pomóc sami sobie?

 

Odrodzenie

Będąc we Lwowie w 2001 r. św. Jan Paweł II wypowiedział słynne słowa skierowane do lwowskiego Kościoła łacińskiego: „Duc in altum! Wypłyń na głębię, wypłyń na głębię lwowski Kościele łaciński! Pan jest z Tobą! Nie lękaj się trudności, które także dzisiaj stają na twej drodze. Z Chrystusem odniesiesz zwycięstwo! Odważnie dąż do świętości: w niej kryje się niezawodna obietnica prawdziwego pokoju i trwałego postępu […] Lwowski Kościele łaciński, niech się wstawiają za tobą wszyscy święci i święte, którzy wzbogacili twoje dzieje. Niech cię otaczają szczególną opieką błogosławieni arcybiskup Jakub Strzemię i Józef Bilczewski wraz z księdzem Zygmuntem Gorazdowskim. Kościele lwowski, idź naprzód z ufnością w imię Chrystusa, Odkupiciela świata i człowieka”.

Słowa te były skierowane do Kościoła, który dopiero od dziesięciu lat został przywrócony do życia po latach szykan i represji doświadczanych w państwie ateistycznym. Miał on zniknąć z oblicza ziemi zgodnie z zamiarami władców komunistycznych, którzy po II wojnie światowej zagarnęli tereny, na których metropolia lwowska prawie 600 lat  była ważnym czynnikiem utrwalającym chrześcijaństwo i podwaliny cywilizacji europejskiej, łacińskiej. Komuniści wypędzili ze Lwowa pasterza archidiecezji abpa Eugeniusza Baziaka, pozamykali seminaria, pozabierali i pozamykali kościoły, poddali represjom duchowieństwo i wiernych. Społeczność katolicką, przeważająco polską wyrzucono z rodzimych terenów po nieludzkich eksterminacjach z czasów II wojny światowej.

W czasach komunistycznych na terenach archidiecezji pozostających w składzie ZSRR było czynnych 12 świątyń, pracowało kilku duchownych, nieustannie prześladowanych i ograniczanych w możliwościach niesienia posługi duszpasterskiej.

Sytuacja ta uległa zmianie po upadku Związku Radzieckiego. Wolność religijna proklamowana w niepodległym państwie ukraińskim odmieniła los naszego Kościoła. Dzięki trosce św. Jana Pawła II doszło do reaktywowania struktur archidiecezji lwowskiej. 16 stycznia 1991 r. został mianowany ks. bp Marian Jaworski metropolitą arcybiskupem lwowskim, a o. Rafał Kiernicki i ks. Marcjan Trofimiak powołani na jego biskupów pomocniczych. Liczba świątyń w tym roku wzrosłą do ponad 80, a dzięki wsparciu duchowieństwa z Polski ożywiła się praca duszpasterska.

Obecnie archidiecezja lwowska liczy około 250.000  wiernych, 305 parafii i placówek duszpasterskich (107 parafii) wśród których pracuje 194 duchownych diecezjalnych i zakonnych. W pracy duszpasterskiej wspiera ich ponad 50 sióstr zakonnych. Wraz z arcybiskupem metropolitą steruje Kościołem lwowskim biskup pomocniczy a także arcybiskup senior wyróżniony godnością kardynalską Działa Wyższe Seminarium Duchowne a także Instytut Teologiczny im. św. Józefa Bilczewskiego ściśle współpracujący z KUL. Rozwija się wiele inicjatyw kościelnych o charakterze charytatywnym, oświatowym, wychowawczym oraz duszpasterskim.

 

Tradycja

Nasza obecność na Ziemi Lwowskiej jest kontynuacją wielkiej tradycji, o której wspomniałem wcześniej. Pamiętamy iż metropolia lwowska była drugą po gnieźnieńskiej w polskiej hierarchii kościelnej, o czym warto pamiętać z racji na jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski. Równo miesiąc dzieli nas od uroczystych obchodów 360-tej rocznicy ślubów Jana Kazimierza złożonych w katedrze lwowskiej. Z naszego miasta wyszło wezwanie maryjne „Królowo Polski, módl się za nami” powtarzane w te majowe dni  we wszystkich świątyniach polskich.

Również liczne sanktuaria i miejsca odpustowe wpisane do narodowej tradycji religijnej mają lwowski rodowód. Obok obrazu Matki Boskiej Łaskawej, przed którym król Jan Kazimierz składał swe słynne śluby pamiętamy o Panu Jezusie Milatyńskim, Matce Boskiej Podkamienieckiej, Madonnie Jackowej, Matce Boskiej Kochawińskiej i Jazłowieckiej w prześlicznym posągu oraz licznych sanktuariach świętych, do których nasi przodkowie podążali w barwnych malowniczych procesjach odpustowych, a kult których dość często jest kontynuowany na obecnych ziemiach polskich.

Tradycję Kościoła lwowskiego uświetnili święci i błogosławieni, będący chlubą chrześcijaństwa powszechnego. Pobożny budowniczy archidiecezji bł. Jakub Strzemię rozpoczął ten poczet, w którym  znaleźli się św. Jan z Dukli , św. Józef Bilczewski, św. Zygmunt Gorazdowski, bł. Marta Wiecka i bł. Marcelina Darowska. Nierozerwalnie zapisane są w historię lwowską imiona św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, św. Jana Bejzyma, św. Maksymiliana Kolbe, św. Jana Pawła II, konsekrowanego na biskupa przez abp E. Baziaka. Pozostaje jeszcze rzesza znanych i nieznanych z imienia męczenników i wyznawców wiary czasów wojny i prześladowań komunistycznych.  Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu Sługi Bożego o. Rafała Kiernickiego czy ks. prof. Henryka Mosinga. Z tradycją archidiecezji lwowskiej nierozerwalnie związane są nurty umysłowe i naukowe ożywiające myśl teologiczną na Wydziale Teologii Uniwersytetu Jana Kazimierza czy w Polskim Towarzystwie Teologicznym. 

 

Misja

W nowych warunkach dziejowo-społecznych nasz Kościół otwiera się na potrzeby społeczeństwa, wśród którego realizuje swą misję. W archidiecezji jest czynnych 308 parafii. Do obszarów tradycyjnej aktywności Kościoła łacińskiego należy dobroczynność, która realizuje się w następujących formach: działają ośrodki Caritas, rodzinne domy dziecka, przedszkola, ochronki, kuchnie dla ubogich, punkty sanitarne, ośrodki dla uzależnionych. W budowie jest noclegownia dla bezdomnych i dom spokojnej starości. 

Wierny swej misji nadprzyrodzonej Kościół głosi Ewangelię wszystkim, bez względu na pochodzenie i język. Tradycyjny podział na „Kościół polski” i „Cerkiew ukraińską” na skutek globalnych zmian odchodzi w przeszłość. Spora część naszych wiernych posługuje się językiem ukraińskim, rosyjskim, węgierskim, słowackim, a spora grupa studentów z Afryki objęta jest duszpasterstwem angielskojęzycznym.  W miarę potrzeby zapewniamy im możliwość duszpasterstwa w rodzimym języku, nie podważając dominującej roli języka polskiego i świadomości powiązania z polską tradycją religijną wśród naszych wiernych. W tym miejscu należy stanowczo zdementować krzywdzące słuchy o rzekomym rugowaniu polskości z życie religijnego w archidiecezji lwowskiej.

Nasz Kościół szczególnie zaistniał w świadomości społecznej Ukrainy w kontekście wojny i dramatu humanitarnego spowodowanego nasilającym się kryzysem. Wraz z innymi hierarchami katolickimi stanowczo wypowiedzieliśmy się za przywróceniem sprawiedliwości społecznej w czasie sprzeciwu na kijowskim Majdanie, włączyliśmy się w akcję niesienia pomocy medycznej, charytatywnej, żywnościowej itd. Prawdę o cierpieniu narodu Ukrainy donosimy na różnych forach międzynarodowych do środowisk kościelnych, informujemy o tym ojca świętego.

Mimo, iż stanowimy obecnie Kościół mniejszościowy na terenach naszej archidiecezji, nie sposób nie dostrzec naszej obecności w życiu kulturowym, rozwoju życia duchowego społeczności Lwowa i Ukrainy. Wielkim zainteresowaniem cieszą się koncerty muzyki religijnej, które odbywają się w katedrze lwowskie, Operze, w wielu kościołach parafialnych. Niejednokrotnie zaszczycali nas swymi koncertami zespoły z Polski  i wybitni mistrzowie świata muzyki. Co roku organizowany jest Tydzień Kultury Chrześcijańskiej.

Pamiętając o pięknej dawnej lwowskiej tradycji wielokulturowości, tolerancji, jedności chrześcijańskiej przekraczającej podziały na obrządki i nacje włączamy się w różne akcje natury ekumenicznej, dialog międzywyznaniowy. Do tradycji należą wspólne modlitwy z okazji świąt państwowych, uroczystości lokalnych wspólnot, nabożeństwo ekumeniczne z okazji Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. We Lwowie jesteśmy jedyną konfesją, która organizuje na tak szeroka skalę to nabożeństwo. 

 

Problemy codzienności

Kościół katolicki obrządku łacińskiego jest jednym z wielu Kościołów na Ukrainie, który zgodnie z konstytucją jest równy wobec prawa z innymi wspólnotami religijnymi. Jako wyznanie, które doświadczyło represji ze strony władz komunistycznych ma prawo do zadośćuczynienia i zwrotu majątków i dóbr bezprawnie zabranych. Gwarantują to kolejne zarządzenia i ustawy podejmowane przez władze ukraińskie. M.in. mówią o tym dekrety Prezydenta Ukrainy z 1992, 1996 r. i inne.

Rzeczywistość niestety pokazuje, że mimo upadku totalitarnego systemu pozostały totalitarne tryby myślenia głęboko zakorzenione w świadomości sporej części społeczeństwa, w tym przedstawicieli władz a nawet środowisk chrześcijańskich. Można dostrzec nieprzyjazną czy wręcz wrogą postawę  w stosunku do Kościoła rzymskokatolickiego lokalnych władz w wielu miejscowościach naszej archidiecezji, w tym przede wszystkim we Lwowie.

Od skandalicznej obstrukcji ze strony lwowskich władz rozpoczął swą posługę ks. abp Marian Jaworski, któremu uniemożliwiono dostojne odbycie ingresu do swej katedry. Ta gorsząca informacja dotarła do papieża Jana Pawła II, który był bardzo zasmucony niegodziwą postawą wobec skierowanego przez niego pasterza, którego darzył wielkim szacunkiem i osobistą przyjaźnią.

Szczególne nasze zaniepokojenie wywołuje sytuacja świątyń zabranych Kościołowi przez ateistów i teraz bezprawnie utrzymywanych przez władze deklarujące swe przywiązanie do religii i życzliwość Kościołowi. Smutną wymowę ma fakt, że dwie świątynie – katedra i kościół św. Antoniego, które zostawili nam komuniści w czasach najgorszych antyreligijnych nagonek, nadal pozostają jedynymi kościołami należącymi do rzymskokatolickiej wspólnoty w historycznej części Lwowa. Za ćwierćwiecze demokracji żadna ze świątyń nie powróciła do nas mimo usilnych zabiegów i starań. Skandaliczny wydźwięk ma bezprawne i uporczywe zatrzymywanie kościoła św. Marii Magdaleny jako sali organowej. Sytuacja ta hańbi władze miasta szczycące się europejskością i nawiązujące do lwowskiej spuścizny wielokulturowości i tolerancji.

To, że katolicy – parafianie kościoła św. Antoniego dochodzą swych praw w Strasburgu – próbując odzyskać należące do ich parafii budynki nie świadczy dobrze o poszanowaniu praw człowieka, w tym mniejszości narodowych i wyznaniowych w mieście tak bardzo związanym swą historią z łacińską tradycją kościelną. Atmosfera dawnego miasta nazywanego kiedyś urbs catholicissima jest ustawicznie zatruwana kwasem braku sprawiedliwości wobec rzymokatolików, czego przykrym obrazem może być katedra łacińska, która o porze wieczornej, jako jedyna ze świątyń w śródmieścia nie została podświetlona przez władze miasta. Inne świątynie należące do większościowych wyznań zostały podświetlone przez władze Lwowa. 

Próba zaćmienia katolickiej i łacińskiej tradycji Lwowa widoczna jest w różnych przejawach. Władze miasta wykorzystują swoje prerogatywy, żeby wyeliminować elementy tradycji rzymskokatolickiej z przestrzeni publicznej Lwowa. Jak można wytłumaczyć brak zgody na powrót na właściwe miejsce na kolumnę przed kościołem bernardynów posągu św. Jana z Dukli, kiedyś głównego patrona grodu lwowskiego. Usunięty przez komunistów posąg świętego orędownika pozostaje w ukryciu z racji na nacjonalistyczne antypolskie ciągotki lwowskich radnych. Podobna sytuacja dotyczy innego wielkiego lwowianina – św. Józefa Bilczewskiego, arcybiskupa, uczonego, rektora uniwersytetu lwowskiego, społecznika żądającego sprawiedliwości wobec najuboższych. Na moją prośbę o nadanie imienia tego świętego placowi przed Kurią Metropolitalną władze odpowiedziały odmową.

Niestety brak dobrej woli przekłada się także na relacje między konfesyjne. Szczególnie bolesnym jest to, że większość naszych świątyń bezprawnie przejął Kościół greckokatolicki, który w czasach prześladowań i represji komunistycznych tyle doświadczył życzliwości ze strony rzymokatolików. Kościoły są nam zabierane dzięki wsparciu władz, dość często dochodzi do sytuacji skandalicznych i gorszących. Przykładem może być casus kościoła w Komarnie, zabranego łacinnikom przez grekokatolików w sytuacji posiadania przez nich już kilku świątyń. Dość często jedyną motywacją nie oddawania nam świątyń jest hasło „nie oddać kościoła Polakom”. Jak inaczej można wytłumaczyć fakt zabrania nam kościoła MB Gromnicznej przylegającego do łacińskiej Lwowskiej Kurii Metropolitalnej. Ci, którzy naprędce utworzyli parafię greckokatolicką za ścianą Kurii nie wstydzą się rażącej nienormalności tego stanu rzeczy, który ze zgorszeniem na co dzień obserwują mieszkańcy miasta i turyści. Zastanawiającym jest brak właściwej postawy hierarchii greckokatolickiej, nie tylko nie próbującej wprowadzić ład i sprawiedliwość wobec współbraci chrześcijan, katolików, ale, można odnieść wrażenie, popierającej ten stan rzeczy. Bo jak można ocenić ten fakt, że mimo próśb papieża Benedykta XVI o oddanie kościoła MB Gromnicznej prawowitym właścicielom, nie nastąpiły żadne zmiany.

Liczne kościoły zabrane nam przez grekokatolików są przebudowywane i niszczone. Tracą one pierwotny wygląd architektoniczny, bądź wręcz się zawalają pod masywnymi, nieproporcjonalnymi kopułami, które mają zaświadczyć o ich „cerkiewności”. W ten sposób bezpowrotnie znikają zabytki architektury, które przetrwały najgorsze czasy ateistycznego komunizmu i zostały zgładzone w okresie demokracji i rzekomej europeizacji społeczeństwa. Na dzień dzisiejszy Kościół greckokatolicki bezprawnie użytkuje dziesiątki naszych świątyń. Jest to przykre stwierdzenie ale niestety prawdziwe.

 

Zakończenie

Przedstawiając, z racji na jubileusz dwudziesto pięciolecia odnowienia struktur Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie sytuację obecną naszego Kościoła,  w tak szacownej społeczności akademickiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, chciałem przybliżyć Państwu stan obecny archidiecezji lwowskiej.

Przypominając wielką tradycję i zmartwychwstanie naszego Kościoła, chciałem także, żeby zostały zauważone kwestie problemowe, których doświadczamy na co dzień. Wiadomo, że siły dla trwania i przetrwania trudnych chwil dodaje życzliwość ludzka i solidarność. Łatwo zdobyć poparcie w chwilach otwartej walki czy represji. Natomiast na cichą dyskryminację dość często przymyka się oczy „dla dobra wyższego”, dla zachowania pozorów poprawności politycznej.

Dlatego w sposób szczególny chciałbym podziękować radnym Miasta Lublin za zajęcie stanowiska w sprawie sytuacji Kościoła rzymskokatolickiego we Lwowie. Ręka wyciągnięta do nas będzie także pomocną dłonią dla władz samorządowych Lwowa wskazującą nieprawidłowości i nadużycia, które nie powinny się pojawiać w demokratycznych społeczeństwach. Dziękuję społeczności KUL za zaproszenie i organizowanie dzisiejszego sympozjum. Szczególnie chciałby pogratulować powstaniu inicjatywy Instytutu Pamięci i Dziedzictwa Kresowego w Lublinie. Myślę, że powstanie solidny ośrodek naukowo-badawczy, w zakresie zainteresowań którego będą sprawy Kościoła lwowskiego – te chwalebne i heroiczne, jak codzienność współczesna naznaczona wieloma problemami.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:17)

Komentarze

no cóż, wygląda na to, że ten abp Mieczysław Mokrzycki, to - stosując logikę  redred Sakiewicza, Targalskiego, Wildsteina (syna) czy Romaszewskiej (córki) - to w najlepszym razie "moskiewski troll", albo może i "rosyjski agent wpływu" nawet!
A co na to rząd PiS?
A nic: "po co babcię denerwować - niech się babcia cieszy!" (cytat z Młynarskiego).

Pozdrawiam Pana!
EF

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-2

Ewaryst Fedorowicz

#1513978

Scena polityczna w Polsce owładnięta jest na gwałt wizją przygruchania Ukrainy do wolnych narodów Unii Europejskiej. Do jakiego stopnia jest to plan niebezpieczny dla samych Polaków, możemy zaobserwować na codzień poprzez analizę wolno dostępnych faktów.

Po pierwsze: Unia Europejska jest w głębokim kryzysie. Źródło tego dobrobytu, czyli moloch europejski sam obecnie przeżywa b. poważne wstrząsy wewnętrzne, wywołane przede wszystkim nihilistyczną stroną europejskiej myśli politycznej, która spycha europejską solidarność z podstaw, u samych początków, do lamusa historii, a w zamian funduje nam coraz bardziej zajadle bronione interesy narodowe, poszczególnych krajów związkowych, począwszy od samych Niemiec. Najlepszym tego przykładem jest ratowanie wymierających Niemiec, wpuszczaniem na łeb na szyję setek tysięcy islamistów (młodych byczków) pod przykrywką udzielania bezinteresownej pomocy, niby to uchodźcom.

Po drugie: Ukraina  uprawia swoją narodową politykę, bez jakiegokolwiek szacunku dla Polski i dla narodu polskiego. W zasadzie nacjonaliści ukraińscy robią wszystko, cokolwiek im się podoba i poza jakimiś tam gestami w stronę Warszawy, jak przebiegłe zapytania, jak wcześniejsze sondowanie, jak interesowne fotki majdanowe i tudzież podobne, w praktyce w ogóle nie liczą się z Polską i nie oglądają się stanowisko Polski. Wychodzą bowiem z jasnego jak słońce paradygmatu, że ile wyszarpią od miotającej się z ideą międzymorza Polski, tyle ich teraz, a szczególnie w przyszłości. Wydaje się w nosie mają tak naprawdę, całe to międzymorze, choć oficjalnie jadą na tym ile się da, szermując na lewo i prawo antyrosyjską propagandą. W rzeczywistości Ukraina to państwo dla Polski szczególnie niebezpieczne, budujące swą tożsamość na największych zbrodniarzach, którzy co szczególnie ważne, właściwie zawsze mordowali bestialsko przede wszystkim Żydów i Lachów. I proszę przyjąć to do wiadomości, że tacy zbrodniarze na Ukrainie to obecnie najwięksi bohaterzy narodowi. Oni naprawdę chlubią się nimi i wszystkim podają tych bandytów za najlepsze wzory obywatelskie, to napawdę się dzieje i wcale nie są to jaja, jak berety. Tymczasem już powszechnie przecież wiadomo, że te ich bohatyry nie rżnęły o dziwo prawosławnych Rosjan, tylko właściwie zawsze katolickich Lachów. A towarzyszło temu niemal zawsze, takie okrucieństwo, jakiego ze świecą szukać po szerokim świecie, ale to wcale znowu o dziwo nie przeszkadza grecko-katolickim biskupom i batiuszkom.

Po trzecie: Polska jest skłócona i biedna. Poziom wewnętrznego napięcia w naszej ojczyźnie sięga zenitu i właściwie każdy czuje to we własnym sercu, że nie wiele trzeba, byśmy sami skoczyli sobie do gardeł. Jak wiadomo taki obraz to zawsze wielkie nieszczęście! Ale nie dla wszystkich, bowiem jak przypuszczam Rosjanom, Niemcom i postbanderowcom, tylko w to graj. Osadzać nie wolno, ale mysleć i owszem tak. Możecie mi wierzyć, że wcale nie będą z tego powodu płakać, a poza oficjalnymi kondolencjami, gdzieś tam w piwnicach nie raz jeden przypiją brudzia. Lecz najgorsze jest jednak to, że zaraz ustalą też, kogo tym razem przepłacić, by nad Wisłą nie tylko nic się nie zmieniło, ale jeszcze by się zaogniło. Polska jest także w zasadzie biedna, naturalnie poza pewną nieliczną, bogatą grupką, po temu wyrywamy sobie wzajmnie z rąk i to, co jeszcze nam na rynku pracy zostało. Przy takiej rywalizacji rodzą się właśnie takie środowiska, jak pana Sakiewicza i inne. Interesy sa tam zawsze b. mocno określone, a każdy kto się nie wpisuje w ten nurt, ten jest niepotrzebny, a nawet może zostać moskiewskim trollem, lub piątą kolumna Putina. Tak oto raz jeszcze potwierdza się znane ludowe powiedzenie, że: "Z niewolnika nie ma robotnika". Dziekuję Ewaryst za odważny wpis i tak trzymaj.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1514059

Nadal pomimo tylu lat... Partia która szczególnie powinna uszanować ofiary nie ma szacunku dla nich...

 

Druga minuta - to dowód. Mówi  potomek tych którzy zginęli...

https://youtu.be/zmlTAH079_Y

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1513989