Rewolucja duszpasterstwa jako tarczy obronnej aby móc bezkarnie niszczyć przejrzystą wiarę prostych ludzi

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Świat

Jest to ze wszech miar cenna i b. ciekawa synteza treści publikacji: „Rewolucja duszpasterska”, której dokonał Athanasius Schneider, biskup pomocniczy Archidiecezji Przenajświętszej Maryi Panny w Astanie. Tekst stanowi zarazem wprowadzenie do książki: „Rewolucja duszpasterska” Guido Vignelliniego, która ukazała się dzięki Wydawnictwu SKCh. Książkę można zamówić w Księgarni Kontrrewolucji.

Otóż Guido Vignelli dokonuje szczegółowej i przekonującej analizy pewnych często używanych pojęć, których pierwotne i prawdziwe znaczenie zostało zniekształcone przez pseudo-duszpasterstwo rodziny. Ślady takiej działalności można dostrzec nawet w przebiegu, w dyskusjach oraz częściowo w dokumentach ostatnich dwóch synodów o rodzinie, które odbyły się w Rzymie w latach 2014 i 2015. Guido Vignelli odważnie demaskuje pseudo-pastoralny charakter niektórych z najczęściej używanych pojęć tak zwanego „nowego duszpasterstwa rodzin”, zachęcając osoby propagujące takie „duszpasterstwo” do wyłożenia kart na stół.

Od ponad pięćdziesięciu lat można zauważyć, że pojęcie „duszpasterstwo” stało się najczęściej używanym, a wręcz nadużywanym terminem w życiu Kościoła. Początek tego zjawiska wiąże się z ostatnim soborem powszechnym, który z woli papieży Jana XXIII i Pawła VI został zaplanowany, określony i zrealizowany pod hasłem „duszpasterstwa”. Określenie „duszpasterski” oznaczało, że sobór nie zamierzał formalnie proponować nowych definicji dogmatycznych ani ostatecznych nauk i rzeczywiście tego nie uczynił. [...]

W czasach posoborowych pojęcie duszpasterstwa stało się niemal wszechobecne, często jako rodzaj panaceum i środek na usprawiedliwienie nawet doktrynalnych, moralnych i liturgicznych odstępstw, co jest z pewnością sprzeczne z pierwotnym oczekiwaniem papieży soboru oraz większości ojców soborowych. Kapłani pragnący zniszczyć czystość wiary katolickiej i sakralność liturgiczną stosowali i wciąż stosują pojęcie duszpasterstwa jako tarczę obronną, aby móc bezkarnie niszczyć przejrzystą wiarę prostych ludzi. Nadużywanie terminu „duszpasterstwo” nierzadko staje się w naszych czasach działaniem wręcz antyduszpasterskim. Dzieje się tak, gdy przedstawiciele duchowieństwa nauczają obcych i pokrętnych doktryn, które popychają do prowadzenia stylu życia sprzecznego z wolą Bożą, narażając w ten sposób dusze na niebezpieczeństwo utraty życia wiecznego. Takie działanie staje się duchowym przestępstwem, ponieważ osoby, które je propagują – a niekiedy wśród nich znajdują się niestety nawet biskupi i kardynałowie – nie prowadzą trzody na pastwisko prawdy i Bożych łask. Przeciwnie, wzorując się na tym świecie (por. Rz 12, 2), duszpasterze ci stawiają ducha tego świata za wzór również swojej trzodzie, uspokajając własne sumienie, aby móc w dalszym ciągu żyć w sprzeczności z wolą Bożą, która została wyrażona w szóstym przykazaniu i mówi o nierozerwalnym związku małżeństwa.

 Nadużycie pojęcia „duszpasterstwo” w pewnym sensie osiągnęło w naszych czasach swój szczyt, ponieważ promujące je osoby usiłują zalegalizować grzech przeciwko szóstemu przykazaniu Bożemu oraz rozwód, wykorzystując w tym celu dwuznaczne, kuszące i podstępne wyrażenia lub słowa-talizmany. Taka gra słów pod osłoną „duszpasterstwa” stanowi w ostatecznym rozrachunku atak na święty i boski charakter sakramentów: małżeństwa, pokuty i Eucharystii. Kiedy podważa się nierozerwalność małżeństwa, zagrożone jest sanktuarium rodziny, będącej „domowym kościołem”. Takie rodzinne duszpasterstwo skłania dusze, aby umiłowały świat i wybierały to, co chce człowiek, a nie to, czego chce Bóg. Pseudo-duszpasterstwo rodziny chce podobać się światu, opinii publicznej i możnym tego świata, a nie jasnej i wymagającej prawdzie Chrystusa. Duchowni promotorzy takiego pseudo-duszpasterstwa pokazują światu miłość, która jest strachem przed światem i kompleksem niższości w stosunku do świata.

Jedną z najwybitniejszych postaci w historii Kościoła był św. Grzegorz Wielki, papież, który pozostawił duszpasterzom wszystkich czasów jasne wskazówki dotyczące życia i działalności duszpasterskiej. Spośród nich wyróżnia się jego monograficzne dzieło zatytułowane: „Księga reguły pasterskiej”. Zasady i metody pastoralne, jak również właściwe postępowanie sług Kościoła zaproponowane i wyjaśnione przez św. Grzegorza Wielkiego są dziś bardziej aktualne niż kiedykolwiek wcześniej.

W naszych czasach pasterze Kościoła powinni posiadać i przyjmować zasady prawdziwego duszpasterstwa, zgodnego z wolą Bożą, a nie będącego życzeniem człowieka. Mówiąc o pseudo-duszpasterstwie, św. Grzegorz Wielki zarysował jednocześnie obraz prawdziwego podejścia duszpasterskiego: „Nadzór nad stadem pozbawiony jest pasterskiej troski, podwładni nie mogą poznać światła prawdy, sprawy ziemskie zaprzątają umysł pasterzy, kurz wzniecony przez wicher pokus oślepia oczy Kościoła. (…) Gdy wobec grzeszącego nie zastosuje się twardej nagany i okazuje się miękką życzliwość, to tak jakby podkładało mu się poduszeczki pod łokcie i poduszkę pod głowę, aby wygodnie leżał w grzechu i nie potrząsnęła nim ostra nagana”.

I dalej św. Grzegorz Wielki: „Kościół święty nie wybiera na przewodników dusz tych, którzy są doświadczeni w sprawach ziemskich, lecz raczej tych, którzy są doświadczeni w życiu duchowym. Do świata przynależą ci, którzy zajmują się zewnętrznym sukcesem, na drugim miejscu stawiając dążenie do rzeczy niebieskich. Dobry duszpasterz musi się starać, aby przekazać swoim wiernym rzeczy niebieskie, a nie ziemskie, nie rzeczy przemijające, lecz wieczne. Posługa kapłańska jest pośród licznych zadań Kościoła posługą zbawienia. Jednak kiedy ta posługa jest powierzona osobom ślepym z powodu ignorancji, osobom uczonym, lecz pozbawionym wiary bądź osobom oddanym sprawom ziemskim, to jak mogą one prowadzić dusze?”.

Duszpasterstwo zgodne z wolą Bożą, a zwłaszcza duszpasterstwo rodzin, powinno zawsze wzbudzać w duszach głęboką miłość dla woli Bożej i Jego przykazań oraz silne pragnienie życia wiecznego. Taka miłość i pragnienie nie są jednak możliwe bez zgody na poświęcenie i krzyż, ponieważ krzyż, a zwłaszcza krzyż w małżeństwie i życiu rodzinnym – przyjęty z pomocą łaski w duchu wiary – pewnie prowadzi dusze do niebieskiej ojczyzny.

Posłuchajmy jeszcze św. Grzegorza Wielkiego: „Nie powinniśmy się zbytnio przyzwyczajać do naszego ziemskiego wygnania; wygody tego życia nie powinny prowadzić nas do zapomnienia naszej prawdziwej ojczyzny, aby nasza dusza nie stała się ospała pośród tych wygód. Z tego powodu Bóg łączy swoje dary z karami, aby wszystko to, co sprawia nam przyjemność na tym świecie, stało się dla nas gorzkie, oraz aby zapalił się w duszy ten ogień, który popycha nas wciąż na nowo do pragnienia rzeczy niebieskich i pomaga nam podążać ku nim. Ogień ten przyjemnie nas pali, słodko nas krzyżuje i radośnie nas zasmuca”.

Niech Bóg natchnie duszpasterzy naszych czasów prawdziwym duszpasterstwem rodzin, które wzbogaci Kościół i współczesny świat licznymi świętymi małżonkami, świętymi ojcami i świętymi matkami, licznymi świętymi dziećmi i świętą młodzieżą. W osiągnięciu tego celu z pewnością nie pomoże nam tymczasowe i prowizoryczne duszpasterstwo „talizmaniczne”, lecz tylko duszpasterstwo trwałe, wymagające i przejrzyste, duszpasterstwo kochające krzyż, które nie zamyka dusz w doczesności, lecz prowadzi je za pomocą prawdy do życia wiecznego.

Cały artykuł jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/rewolucja-duszpasterska,47865,i.html#ixzz4Voft1rZz

 

Panie Boże zapłać! Tak mawiało się zawsze w naszych świątyniach, gdy kapłan wygłosił dobre kazanie. A dziś coraz to częściej kiedy kapłan skończy mówić kazanie, to czasami cisza! I doprawdy już nie wiem, czy tak słowo było mądre, że wszystkich w świątyni dosłownie zatkało, czy może ludzie wstydzą się powiedzieć tę błogosławioną formułę, bo sąsiad usłyszy i ogłosi na osiedlu, przed blokiem, czy jak wieś szeroka i długa, obecność nowego świętego, czy może już zwyczajnie ludzie nawet nie wiedzą, że tak kiedyś oto pięknie bywało?!

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)