Pontyfikat twórczego niepokoju czyli o papieżu który chce nieść światło tam gdzie panuje mrok

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Świat

Papież Franciszek miesiąc miodowy w Kościele, ma już dawno za sobą. Sympatia wielu wiernych, którą zaskarbił sobie w pierwszych latach spontanicznością oraz odwagą wprowadzanych zmian, zderza się coraz częściej z zamieszaniem teologicznym, które co raz daje o sobie znać w różnych gremiach, środowiskach i grupach społecznych. Papież nie spuszcza jednak z tonu i ostro napiera na różne ograniczenia i utrwalone tradycją sposoby zachowań. A że wierne owieczki czują się już niekiedy, co najmniej zagubione w tych zawiłościach teologicznych, to tak już musi widocznie być.

Papież Franciszek po mistrzowsku realizuje zatem teologię twórczego niepokoju, skoro nawet kardynałowie Kościoła powszechnego, czują się zakłopotani. Upublicznili właśnie swój list do papieża Franciszka, w którym proszą o wyjaśnienie ważnych teologicznie wątpliwości, lecz co ciekawe nie dostali odpowiedzi. Duchowni prosili o odpowiedź „tak” lub „nie” na pięć pytań, by raz na zawsze położyć kres sprzecznym interpretacjom dokumentu papieskiego powstałego po Synodzie o Rodzinie.

19 września 2016 r. czterech kardynałów: Walter Brandmüller, Raymond Burke, Carlo Caffarra i Joachim Meisner zwróciło się do papieża z prośbą o wyjaśnienie sformułowań zawartych w adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”, a budzących poważne zaniepokojenie i wprowadzających zamieszanie zarówno wśród duchownych, jak i samych wiernych. Ponieważ hierarchowie nie otrzymali odpowiedzi do dzisiaj, zdecydowali się upublicznić treść swojego listu wiernym.

Pierwsze pytanie dotyczyło kwestii dopuszczenia do Komunii Świętej rozwodników żyjących w związkach niesakramentalnych. Konkretnie chodziło o punkty od 300 do 305 adhortacji odnoszące się do tzw. rozeznania i okoliczności łagodzących udzielenia rozgrzeszenia rozwodnikom. Kardynałowie pytali, czy możliwe jest udzielenie rozgrzeszenia w sakramencie pokuty, a zatem dopuszczenie do Komunii świętej osoby, która będąc związana ważną więzią małżeńską, mieszka razem z inną osobą i żyje „jak mąż z żoną’? Duchowni dopytywali się, czy wyrażenie „w pewnych przypadkach” znajdujące się w przypisie  351 (dot. pkt 305) z adhortacji „Amoris Laetitia” odnosi się do osób rozwiedzionych, które są w nowym związku i żyją „jak mąż z żoną”?

Kolejne zagadnienie dotyczyło pkt. 304 i encykliki „Veritatis Splendor” św. Jana Pawła II. Duchowni pytali, czy nauczanie zawarte w tej encyklice, oparte na Piśmie Świętym i Tradycji Kościoła, a mówiące o istnieniu bezwzględnych norm moralnych, które zakazują czynów wewnętrznie złych i są wiążące bez wyjątku, wciąż jest aktualne?

Trzecie pytanie dotyczyło pkt. 301. Kardynałowie chcieli się dowiedzieć, czy nadal można twierdzić, że osoba, która żyje w kolejnym związku cywilnym dopuszczając się cudzołóstwa - a więc sprzeniewierzając się Przykazaniom Bożym - znajduje się w obiektywnej sytuacji grzechu ciężkiego nawykowego?

Następne pytanie dotyczyło punktu 302 („okoliczności łagodzących moralną odpowiedzialność”) cudzołożnika. Duchowni zapytali, czy wciąż aktualne jest nauczanie encykliki „Veritatis Splendor”, zgodnie z którym „okoliczności lub intencje nie mogą przekształcić czynu ze swej istoty niegodziwego ze względu na swój przedmiot w czyn „subiektywnie” dobry lub taki, który można by było bronić ze względu na wybór?

Ostatnia wątpliwość dotyczyła pkt. 303. I znowu padło pytanie, czy ważne jest nauczanie zawarte w encyklice Jana Pawła II „Veritatis Splendor”, która wyklucza twórczą interpretację roli sumienia i podkreśla, że sumienie nie może być uprawnione do uzasadniania wyjątków od bezwzględnych norm moralnych, które zakazują czynów wewnętrznie złych ze względu na ich przedmiot?

Po opublikowaniu posynodalnej adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” (O miłości w rodzinie) rozgorzała pośród teologów dyskusja zwłaszcza wokół VIII rozdziału i punktów od 300 do 305, które interpretowano w różny sposób. Dla wielu biskupów, kapłanów, wiernych, punkty te zmieniają nauczanie Kościoła w odniesieniu do rozwiedzionych, którzy żyją w nowych związkach. Inni uznają, że zawierają one pewne niejasności, ale że mogą: „być odczytywane w ciągłości z poprzednim Magisterium i nie zawierają modyfikacji praktyki oraz nauczania Kościoła.”.

Kardynałowie kierując zapytania do Papieża w sprawie wyjaśnienia „wątpliwości” skorzystali z procedury zadawania formalnych pytań papieżowi lub Kongregacji Nauki Wiary z prośbą o wyjaśnienie konkretnych kwestii dotyczących doktryny, lub praktyki duszpasterskiej. To stara tradycja. Wielu kapłanów zinterpretowało bowiem adhortację w sposób, który rażąco narusza tradycyjne nauczanie Kościoła w sprawach etyki małżeńskiej i życia moralnego w ogóle. Kardynałowie podkreślili, że wyjaśnienia są niezbędne, aby zapobiec dalszym nieporozumieniom oraz podziałowi wśród wiernych i duchownych. 

Artykuł możesz przeczytać na stronie: http://www.pch24.pl/kardynalowie-upublicznili-swoj-list-do-papieza--prosili-o-wyjasnienie-watpliwosci--nie-dostali-odpowiedzi,47377,i.html#ixzz4Q9mE2b2U

Rzuca się w oczy, że kardynałowie skorzystali z procedury zadawania formalnych pytań papieżowi Franciszkowi, co jest długą, szanowaną tradycją w Kościele. Dlatego nie ma mowy o żadnym buncie, czy otwartym nietakcie, można powiedzieć że jest zwyczajna droga kominikacji z papieżem w razie wątpliwości, czy właśnie zapytań. Po temu również i ja oczekuję odpowiedzi od papieża Franciszka, gdyż pytania te nie są błahe, ale niezwykle ważne i tyczą się spraw o materii cieżkiej. Papież Franciszek absolutnie nie może lekceważyć, czy tym bardziej uznawać czynnego cudzołóstwa, gdyż tym samym zdradziłby Jezusa Pana i stałby się publicznie antychrystem. Zatem i ja czekam na publiczną odpowiedź papieża Franciszka na postawione pięć ważnych i pilnych pytań przez kardynałów Kościoła.

 

Taki mamy Kościół z jego głową papieżem Franciszkiem jaki mamy....

Konia z rzędem temu, kto wie o co chodzi w punkcie 84 Synodu (uchwalony 24 października 2015) o cudzołożnikach bowiem nie ma w nim słowa o dopuszczeniu ich do Eucharystii, ale zarazem jest tam napisane: „....Nie powinni oni nie tylko czuć się ekskomunikowanymi, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła.....”. No to jeśli nie są ekskomunikowani to znaczy że są w komunii oraz jeśli mogą żyć i rozwijać się, jako żywe członki Kościoła, no to jak mam to rozumieć, znaczy że wcale nie umarli, że grzech śmiertelny cudzołóstwa, już wcale nie uśmierca?

No bo na Boga przecież nie mówimy, tu o sytuacji kiedy ktoś odbył ważną spowiedź świętą, która wymaga mocnego postanowienia poprawy i zadośćuczynienia. No bo jeśli o to by chodziło, no to przecież zawsze tak było i nic właściwie nie uległo zmianie i po co wtedy zapis w punkcie 84 Synodu.

A zatem czyż nie jest już obecnie tak, jak to już było przed tysiącami lat, gdy ludzie żyli b. grzesznie! Wszak kto pyta nie błądzi, mawiali nasi przodkowie! Po temu pytali nawet samego Jezusa: „Czy wolno odprawić żonę, bo Mojżesz zezwalał!”. Zatem odpowiedział im: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: kto oddala swoją żonę - chyba że w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo.”. (Ew. św. Mateusza). I tyle!

Możliwe że dziś Kościół na czele z papieżem Franciszkiem, uznał zwyczajnie że sytuacja w rodzinach jest już na tyle zła i zepsuta, szczególnie w Niemczech i nie tylko, że trzeba zgodzić się niejako z faktem, oficjalnie przyjąć fakt zatwardziałości serc wielu, współcześnie żyjących. I nie tyle potępiać grzeszników, co raczej starać się okazywać im duszpasterską troskę, a tą drogą miłosierną miłość samego Boga, którego odrzucili w ten czy inny sposób.

Na koniec trzeba dodać że dopiero teraz odpowiedzialni kapłani, będą mieli zachodu, chętnych na rozpatrzenie swoich życiowych zakrętów, zapewne nie brakuje, no ale przecież po to w końcu są kapłani, jak słusznie podkreśla sam Synod i papież Franciszek. Modlić się jedynie trzeba gorąco, by nie było nadużyć, których i obecnie w Kościele nie brakuje!

Od Synodu nie minęło wiele czasu, tymczasem owe nadużycia niestety prawdopodobnie, już mają miejsce w Kościele i dlatego kard. Raymond Burke i inni, piszą powyższy list do papieża. I dobrze bowiem nie skupiamy się tutaj na zaletach papieża Franciszka, ani nie piszemy o jego tych, czy innych osiągnięciach tylko koncentrujemy się na konkretach, tyczących się śmiertelnego grzechu cudzołóstwa. Co to jest grzech ciężki?! To jest po prostu czyste zło, inaczej mówiąc diabeł, lucyfer, belzebub, szatan, zwodziciel, zabójca i kłamca. I takiego cudzołóstwa czynnego papież Franciszek błogosławić nie może i to musi być absolutnie pewne i tu nie ma przeproś!

W tym konteście sądzić nam papieża Franciszka i ojców synodalnych nie trzeba, gdyż ich osądzi sam Bóg Najwyższy. Więcej wydaje się Bóg nie osądził w tym akapicie nawet samego Mojżesza. Jezus jedynie potwierdził, że rzeczywiście taka sytuacja miała miejsce, zaznaczając wyraźnie, jak być jednak winno po Bożemu i właściwie! 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

Dużym zaskoczeniem jest dla mnie list w/w biskupów. Sami powinni znać odpowiedź na wszystkie zadane pytania. Co do Mojżesza...on został osądzony i Izraelici również. Nie wprowadził Izraelitów do Ziemii Obiecanej, dokonał tego dopiero prawy Jozue. Wędrowali 40 lat przez pustynię mimo,że tę drogę można było przejść przez kilka dni. Pozdrawiam

http://www.naszdziennik.pl/galeria/169603,zyc-prawda.html

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-5

Verita

#1525864

Słusznie Verito to wychwyciłaś, rzeczywiście Mojżeszowi dane było jedynie popatrzeć na Ziemię Obiecaną. Naturalnie odbierał wtedy rachunki za całe swoje, niełatwe życie! A jednak Pan niezwykle wywyższył Mojżesza w historii zbawienia, gdy to właśnie On z Eliaszem przybywają na górę Tabor, by tam rozmawiać z Jezusem o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Co do kardynałów, autorów listu, trudno zakładać, że nie znają odpowiedzi, naturalnie że znają, ale chcą ją usłyszeć właśnie od papieża Franciszka, jako głowy Kościoła. I jak zakłada długa, szanowana tradycja, mają najzwyklejsze do tego prawo.

Twoje zdziwienie jest zapewne podyktowane i tym, że w ogóle taki problem zaistniał, ale choć przyzwyczailiśmy się, że nasz papież św. Jan Paweł II nie może popełniać błędów, to już z papieżem Franciszkiem, jak widać, takie oczywiste to wcale nie jest. Podobne i dość zdezerientwane głosy, płyną zresztą w Kościele z wielu stron, z różnych poziomów i to nie od wczaoraj. Pozdrawiam i dziękuję.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1525868

Tymi słowami ks. prof. Paweł Bortkiewicz z UAM skomentował w rozmowie z KAI, list czterech kardynałów do papieża Franciszka w sprawie wyjaśnienia spornych – zdaniem purpuratów – fragmentów adhortacji apostolskiej Amoris laetitia.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz przypomina poza tym, że biskupi regionu Buenos Aires przyjęli w pełni liberalną interpretację adhortacji, a w podobnym czasie kanadyjscy biskupi regionu Alberty, wystosowali oświadczenie, w którym radykalnie odcinają się od Amoris laetitia, stając po stronie Familiaris consortio.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz: „Autorzy tego listu są po pierwsze bardzo poważnymi i bardzo przywiązanymi do Kościoła. To nie są kardynałowie, którzy należą do – mówiąc kolokwialnie – stronnictwa buntowników czy stronnictwa rozbijaczy Kościoła. To są ludzie rzeczywiście zatroskani o Kościół i tę troskę wyrażali przez całe okresy swojej twórczej aktywności, dlatego ten list traktuję jako autentyczną prośbę kierowaną do papieża o wyjaśnienie tych wątpliwości, które rodzą się nie tylko w nich, bo trzeba bardzo wyraźnie podkreślić, że mamy dzisiaj do czynienia z wieloma pytaniami związanymi z tą adhortacją.”.

Cały artykuł możesz przeczytać na stronie: http://www.pch24.pl/ksiadz-prof--bortkiewicz-i-bp-watroba-o-liscie-kardynalow--to-glos-autentycznej-troski,47470,i.html#ixzz4QJDqjT00

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1525955

Głos w sprawie listu kardynałów zabrał także bp Jan Wątroba.  Przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny powiedział KAI: „Szkoda, że nie ma powszechnej wykładni i jasnego przesłania samego dokumentu i trzeba do adhortacji dodawać interpretacje. Osobiście – może z przyzwyczajenia, ale też z głębokiego przekonania – wolę przekaz chociażby taki, jaki miał św. Jan Paweł II, gdzie nie potrzebne były komentarze czy interpretacje do nauczania Piotrowego”.

Bp Wątroba zwróca uwagę, że jest duża presja i oczekiwanie, żeby jak najszybciej przedstawić księżom taki rodzaj podręcznika dotyczącego tzw. sytuacji nieregularnych. Tymczasem w jego opinii, jak stwierdza: „Tutaj pośpiech nie jest rzeczą dobrą”.

Bp Wątroba uważa także, że upublicznienie listu czterech kardynałów do papieża Franciszka nie jest rzeczą naganną a raczej wyrazem determinacji i zatroskania o właściwe rozumienie nauczania Piotrowego. Po czym stwierdza: „Bardzo czekam na odpowiedź, na doprecyzowanie, tym bardziej, że sam jestem podobnymi pytaniami zarzucany, podobnie jak i inni księża biskupi czy duszpasterze.”.

 Całość artykułu możesz przeczytać na stronie: http://www.pch24.pl/ksiadz-prof--bortkiewicz-i-bp-watroba-o-liscie-kardynalow--to-glos-autentycznej-troski,47470,i.html#ixzz4QJDqjT00

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1525956

Widzę ,że temat wspomnianej encykliki ciągle nie daje Ci spokoju. Zresztą nie tylko Tobie. Wielebnym biskupom i księżom profesorom również. Wydaje mi się, że drążenie tego problemu prowadzi donikąd. Nie chcę się tu zbyt wymądrzać...ale zakrawa to raczej na prowokację niż uściślenie terminów i definicji. Encykliki to nie wypowiedzi ex cathedra. Więc o co idzie?
Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-4

Verita

#1525958

.....zaczną raczej bronić zwykłych ludzi, katolików którzy chcą pozostać wierni Ewangelii i wierze Ojców naszych!

A zatem dość tego! Nie chcę biskupów, którzy chcą dopuszczać do Komunii Świetej ludzi będących świadomie i dobrowolnie w stanie grzechu śmiertelnego. Niech ci biskupi się nawrócą, jeśli tacy są i niech publicznie nie sprzeciwiają się nauce Jezusa Pana. Niech zaczną raczej biskupi, łącznie z papieżem Franciszkiem, brać b. skutecznie w obronę zwykłych ludzi, których coraz częściej atakują homoseksualiści. Narracja jest zawsze nota bene ta sama, że niby ich katolicy prześladują, bo na przykład piekarz nie chce upiec chleba w prywatnej piekarni ze znakiem uprawiających zboczenie. Taka sprawa i taki dramat kat. rodziny właśnie odbywa się na oczach papieża Franciszka, Kościoła i całego świata w Belfaście w Północej Irlandii. Bo przypomnijmy, że w świętej wierze katolickiej, czynny homoseksualizm jest zboczeniem, grzechem śmiertelnym, wołającym o pomstę do Nieba.

I gdzie ty tu widzisz prowokację Verito, czy możesz sprecyzować, co miałaś na myśli?! Pozdrawiam.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1525975

Mówiąc o prowokacji miałam na myśli oczywiście biskupów, którzy na forum publicznym dyskutują o grzechach i nieścisłościach w encyklice zamiast zabrać się za rzetelną katechezę swoich kapłanów i wiernych, aby ci, niezależnie od wypowiedzi papieża, wiedzieli co jest dobre a co złe. Tego typu wątpliwości powinni rozwiewać bezpośrednio z Papieżem a nie przenosić je na łamy prasy. Z Twoimi poglądami się zgadzam. Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-4

Verita

#1525988

W USA powołano specjalną komisję episkopatu ds. wprowadzania w życie postanowień adhortacji „Amoris laetitia”. Przewodniczącym komisji został metropolita Filadelfii, arcybiskup Charles Chaput – gospodarz ostatniego Światowego Spotkania Rodzin. Wydał on wytyczne co do interpretacji papieskiego dokumentu w swej archidiecezji. Przewidują one, że osoby rozwiedzione żyjące w nowym związku mają być przyjmowane w parafiach i należy im towarzyszyć, nie mogą jednak przystępować do Komunii świętej, jeśli nie zachowują wstrzemięźliwości seksualnej.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1525972

Biskup Kevin Farrell na najbliższym konsystorzu 19 listopada 2016 r., otrzyma insygnia kardynalskie. Szef watykańskiej dykasterii oświadczył, że nie podziela postawy abp. Chaputa i podkreśla że w każdy weekend przychodzi do kościoła wielu rozwiedzionych katolików, żyjących w nowych związkach. Po temu bp Farrel czuje się w sercu, jakoby przynaglony: „Musimy spróbować znaleźć sposób na to, by doprowadzić ich do pełnej komunii”.

Bp Farrel motywuje swoją postawę b. różnymi okolicznościami i sytuacjami, a jakże które w jego mniemaniu trzeba wziąć pod uwagę. Nawet sprawia wrażenie zatroskanego o naukę płynącą z Ewangelii: „Oczywiście istnieje obiektywne prawo moralne, ale nie ma nawet dwóch par, które by z tych samych powodów się rozwiodły i zawarły nowe małżeństwo” .

 Cały artykuł możesz przeczytać na stronie: http://www.pch24.pl/prefekt-dykasterii-ds--rodziny-popiera-udzielanie-komunii-swietej-cudzoloznikom,47445,i.html#ixzz4QL9K1VeX

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1525973

Po jednej stronie są „rygorystyczni konserwatyści”, którzy ciągle mówią o grzechu, nie dostrzegają potrzeb współczesnego człowieka. Po drugiej jest „słuchające Magisterium”, ukierunkowane nie tyle na suche przepisy doktryny, co raczej na „wezwania duszpasterskie”. Tak rzeczywistość w Kościele opisują ci – od niemieckich kardynałów forsujących „zmianę paradygmatu Kościoła”, po naszych katolickich publicystów dających odpór wszystkim zgłaszającym swoje wątpliwości wobec skutków Franciszkowego „rabanu” – którzy oczywiście nie chcą podziałów w Kościele i stronią (deklaratywnie) od ferowania zero-jedynkowych osądów. (...)

Obowiązkiem każdego kardynała Świętego Kościoła Rzymskiego jest doradzanie papieżowi w ważnych dla Kościoła sprawach. Czy może być ważniejsza sprawa od zachowania wierności nauczania Kościoła nie jakiemuś faryzejskiemu nauczaniu, ale słowom samego Chrystusa, który niejednokrotnie na kartach Ewangelii i przez tysiąclecia historii Kościoła mówi o nierozerwalności sakramentu małżeństwa i który przez swoich Apostołów (por. św. Pawła) ostrzega przed niegodnym przyjmowaniem Sakramentu Ołtarza. A do zakwestionowania tych słów sprowadzają się kontrowersyjne fragmenty adhortacji „Amoris laetitia”, co do których swoje wątpliwości zgłaszają (bo mają taki obowiązek jako kardynałowie!) czterej sygnatariusze listu.

Nie ma zero-jedynkowych sytuacji? Należy ich unikać, bo tchnie to faryzeizmem? A co w takim razie z „moralnym Westerplatte”, „sprawami, od których nie można odstąpić, nie można zdezerterować”? Co z wezwaniem, by „wymagać nawet wtedy, gdy inni od nas wymagać nie będą”? Przecież te czasy, które przepowiadał św. Jan Paweł II (w zaprezentowanej przez komentatora „Gościa” logice również zero-jedynkowy faryzeusz), już nadeszły. (...)

Cały artykuł Grzegorza Kucharczyka możesz przeczytać na stronie: http://www.pch24.pl/zero-jedynkowi-rygorysci--czy-obroncy-moralnego-westerplatte-,47492,i.html#ixzz4QOwsvNNP

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1526031

Kard. Cupich w rozmowie z Edwardem Pentinem z „National Catholic Register” przekonuje, że nie można kwestionować tego, co zostało przegłosowane podczas synodów przez dwie trzecie obecnych tam biskupów. Oto co powiedział: „Uważam, że jeśli kwestionuje się zasadność lub to, co zostało powiedziane w takim dokumencie, stawia się pod znakiem zapytania wszystkie inne dokumenty, które zostały wydane wcześniej przez innych papieży. Zatem według mnie papież nie musi odpowiadać na wątpliwości. Raczej ci, którzy je mają, powinni zadać sobie pytanie, dlaczego wątpią, ponieważ to jest dokument Magisterium Kościoła katolickiego.”.

Kard. Cupich nie zawahał się dodać, że czterech kardynałów musi się. „nawrócić”! W pierwszym odruchu napisałem w komentarzu pod artykułem: Kard. Cupich ja stawiam publicznie pytanie Tobie: „Kto musi się zatem nawrócić Twoim zdaniem? Czy nawrócić się musi cudzołożnik Herod Antypas, czy św. Jan Chrzciciel?!”. Boże drogi do czego to już doszło w Kościele powszechnym, czy nie czujecie, aż tu w Polsce, strasznego swądu szatana, który miesza w Kościele i w samym Watykanie?!

Powiem choćby i to, że dość wcześnie poznałem, że jeżeli są wątpliwości, czy coś jest moralnie dobre, czy też nie jest, to nie należy tego czynić! A co mamy teraz i to w tak ważnej sprawie, jak czystość ciała i duszy?! Zgroza!

Cały artykuł możesz przeczytać na stronie: http://www.pch24.pl/list-kardynalow-do-papieza-zirytowal-bliskich-wspolpracownikow-franciszka,47558,i.html#ixzz4QrbrR9IC

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1526424

Papież pochwalił niemieckiego teologa moralnego Bernarda Häringa, który był najbardziej zaciekłym krytykiem encykliki Pawła VI z 1968 roku „Humanae vitae”. Encyklika potępiła m.in. aborcję i antykoncepcję. Zdaniem papieża Franciszka w komentarzu, opublikowanym w „La Civiltà Cattolica”: „Cała sfera moralna została ograniczona do ‘można’ i ‘nie można’, do ‘tak’ lub ‘nie’”. Tymczasem w jego rozumieniu tego typu moralność nie ma nic wspólnego z „rozeznaniem”. Papież wyjaśniał dalej klarownie: „Myślę, że Bernard Häring był pierwszym, który zaczął szukać nowego sposobu, aby pomóc teologii moralnej ponownie rozkwitnąć”. Zdaniem papieża dzisiaj: „oczywiste jest, że teologia moralna poczyniła znaczne postępy w swojej rozwadze i dojrzałości.”.

Papież ubolewał przy tym: „Ryzykujemy przyzwyczajeniem się do postrzegania tego, co jest legalne w kolorach biało – czarnych. Jesteśmy na ogół raczej zamknięci na rozeznanie. Jedno jest jasne: dziś w pewnej liczbie seminariów wprowadzono rygoryzm, który jest daleki od rozeznania. I to jest niebezpieczne, ponieważ może doprowadzić nas do koncepcji moralności, która będzie miała kazuistyczny sens.”.

O. Bernard Häring (1912 - 98) był kluczową postacią w czasie Soboru Watykańskiego II.  Twierdził, że dogmaty i moralność podlegają ewolucji. Według profesora Roberto de Mattei, ta „nowa moralność” broniona przez Häringa ostatecznie zaprzecza istnieniu absolutnego i niezmiennego prawa naturalnego.

Häring miał nakłonić papieża Pawła VI do pominięcia kwestii antykoncepcji w dokumencie „Gaudium et spes”. Potem jednak Paweł VI wydał encyklikę „Humanae vitae” (1968), gdzie jednoznacznie nauczał, że „akt każdego małżeństwa musi pozostać otwarty na przekazywanie życia ludzkiego”, a stosowanie antykoncepcji uznał za „wewnętrznie złe”. Häring z całą mocą zwalczał naukę zawartą w encyklice. Krytykował też nauczanie moralne Jana Pawła II dotyczące zakazu antykoncepcji i kwestii relacji seksualnych.

Cały artykuł możesz przeczytać na stronie: http://www.pch24.pl/franciszek-chwali-kontestatora-humanae-vitae-i-zwolennika-antykoncepcji,47692,i.html#ixzz4RNkB5mnT

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1526822

Brazylijska Archidiecezja Belo Horizonte opublikowała wytyczne pastoralne na najbliższe pięć lat. Pod hasłem „Projekt ewangelizacji, domagajcie się głosu”, w dziale poświęconym duszpasterstwu rodzin, wprowadzana jest ideologia gender. Rodzina prezentowana jest tam jako konfiguracja, różna od tej jaka wypływa dla niej z natury. Sugeruje się też, że ludzie mogą mieć „tożsamość seksualną”, inną niż ta z jaką się urodzili.

 Na cztery paragrafy poświęcone zaangażowaniu pastoralnemu Kościoła Katolickiego w ewangelizację rodzin, dwa propagują teorię gender. Stwierdza się w nich m.in, że: „Małżeństwo, gdzie kobieta i mężczyzna odnajdują się, zgodnie z łaską Bożą, odpowiada jemu najgłębszemu powołaniu, respektującemu wartości Kościoła i społeczeństwa, ale nie przeszkadza to rozumieć istnienia innych konfiguracji, które znajdują swoje źródła w sytuacjach socjalnych, kulturalnych, ekonomicznych i w różnorodności religii”.

Tekst apeluje o „prowadzenie akcji pastoralnych zdolnych do dialogu ze wszystkimi rodzinami i przyjmowania ich, w ich różnych konfiguracjach, z respektem i gorliwością, by odczuli realną przynależność do wspólnoty, którą tworzą i świadectwo miłości ich”.

 W końcu biskupi już wprost, że nie chodzi tylko o rodziny oparte na sakramencie małżeństwa. Podkreślają bowiem: „Będziemy uważać, by w tej perspektywie włączać także młode małżeństwa, związki, które są bez ślubu, rozwiedzionych, oferując wszystkim tym osobom dobrą służbę powitania i przyjęcia. Będziemy przykładać dużo uwagi, w tej perspektywie, w towarzyszeniu osobom w ich różnych tożsamościach seksualnych (geje, transeksualiści, lesbijki, transwestyci, biesekualiści)”.

 Co b. ważne program archidiecezji Belo Horizonte powołuje się od czasu do czasu na adhortację Amoris laetitia i na dokumenty Soboru Watykańskiego II widząc w „Kościele naród Boży, Kościół który dialoguje ze społeczeństwem, dystansując się od średniowiecznego eklezjocentryzmu i romanizacji katolicyzmu trydenckiego, zapewniając eklezjologię wspólnoty”.

Cały artykuł można przeczytać na stronie: http://www.pch24.pl/brazylia--archidiecezja-belo-horizonte-wpisuje-ideologie-gender-w-dyrektywy-pastoralne,47995,i.html#ixzz4SkUoUhOL

 

Pisałem zatem na gorąco w komentarzu:

Spokojnie Polonusi! Towarzyszyć grzesznikom to nawet owi biskupi Brazylii powinni w zaczeniu oczywiście: modlić się, wysłuchać, pocieszyć, poradzić dobrze, pouczyć, napomnieć, wyspowiadać dobrze, wezwać do trwałego nawrócenia! Natomiast absolutnie nie wolno owym biskupom udzielać Komunii Świętej cudzołożnikom oraz błogosławić dobrowolnego, trwałego życia w jakimkolwiek śmiertelnym grzechu. Gdyby to bowiem czynili owi biskupi, to oddawaliby tym samym cześć samemu szatanowi, a nie Bogu jedynemu, którego automatycznie tym aktem, po prostu zdradziliby, zupełnie jak Judasze naszych czasów i na naszych oczach. Lecz tak oto było zawsze zatem rozumiem, że owi biskupi chca jedynie o tym przypomnieć! W takim razie nie b. rozumiem od czego w takim razie chcą się separować, odcinać? Dobrze by było gdyby owi biskupi Brazylii raczyli to klarowniej, jaśniej wytłumaczyć swoim wiernym i nam wszystkim. Z Panem Bogiem.

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1527767

Wieloletni przewodniczący Papieskiej Rady Cor Unum, niemiecki kardynał Paul Josef Cordes, udzielił wywiadu austriackiemu portalowi Kath.net. Purpurat wskazuje, że dzisiejsze spory w Kościele przypominają znane już z historii sytuacje, na przykład poważny kryzys ariański, pomieszanie XV i XVI stulecia czy niektóre emocjonalne dyskusje za pontyfikatu Jana Pawła II. Przypomina zatem zainteresowanym: „Od wczesnych czasów Kościoła teologia i duszpasterstwo próbują znaleźć drogę dostępu do sakramentów pojednania i ołtarza dla mężczyzn i kobiet w nieregularnych sytuacjach kanonicznych. Pan jednakowoż, jak uczy Ewangelia według św. Mateusza, wykluczył wszelkie ponowne małżeństwa.”.

Jak wskazuje, sprawą tą zajmowali się choćby Orygenes, Bazyli Wielki czy Sobór Trydencki; niedawno synod z 1980 roku oraz Jan Paweł II. Nikt jednak nie znalazł możliwości dopuszczenia rozwodników w ponownych związkach do sakramentów. I ostrzega: „A teraz nagle Urząd Nauczycielski miałby znaleźć rozwiązanie! Ustępstwo pojawia się w przypisie do posynodalnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia.”.

Jak wskazuje dalej, sposób zaprezentowania tej zmiany jest jednak bardzo wątpliwy. Otóż mówi dosadnie: „Argumentuje się, że w pewnych okolicznościach dostęp do sakramentów byłby pomocny względem wzrostu wiary i miłości takich chrześcijan. Teologiczne uzasadnienie tej zgody w żadnej mierze nie jest nieodparte. Jej formalna moc wiążąca z pewnością nie ma rangi dogmatu.”. [...]

Jak kardynał dodaje, cały czas istnieje potrzeba wyjaśnienia tej sprawy. Jego zdaniem w każdym razie nie można powiedzieć nic lepszego niż to, co powiedział Prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kard. Gehrard Müller: Amoris laetitia nie może być interpretowana tak, jakby wcześniejsze wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego i papieży były nieważne.

Cały artykuł jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/kard--cordes-broni-czterech-kardynalow--amoris-laetitia-nie-moze-zmienic-nauczania,48098,i.html#ixzz4TB3UFhYa

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1528204

Kardynał Reinhard Marx, przewodniczący episkopatu Niemiec w rozmowie z portalem Katholisch.de stwierdził wprawdzie, że Amoris laetitia nie zmienia nauczania, a jedynie je rozwija. Powiedział: „Tekst nie jest tak mylący, jak niektórzy uważają. Nie chodzi tu o nowe nauczanie. Papież chce, byśmy rzucili nowe duszpasterskie spojrzenie na rzeczywistość i powiązali nasze życie, nawet gdy nie zawsze jest udane, z wymaganiami Ewangelii, zawierzając je miłosierdziu Bożemu.”.

Pytany o praktyczne wnioski płynące z Amoris laetitia, odparł dosłownie: Chodzi o formowanie i szanowanie decyzji sumienia jednostki w procesie duszpasterskiego towarzyszenia. Rozwodnicy w nowych związkach nie powinni być może do końca swojego życia niezależnie od drogi, jaką poszli, znajdować się w swego rodzaju ślepej uliczce. Trzeba dobrze przyjrzeć się biograficznej, często bardzo trudnej sytuacji jednostki na tle Ewangelii. Zalicza się tu też ewentualne ponowne chodzenie do Komunii świętej oraz spowiedzi. To zakłada wymagające duszpasterstwo. Musimy zachęcać do tego księży. Wielu już tak działa.”.

Kardynał podkreślił też, że to właśnie niemieccy biskupi w dużej mierze współkształtowali Synody Biskupów, a teraz bez wątpienia „wesprą papieża i będą postrzegać jego pismo jako pozytywny dalszy rozwój”.

Artykuł jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/kardynal-przeciw-kardynalowi--kazdy-inaczej-interpretuje-adhortacje,48191,i.html#ixzz4TeCQmRKO

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1528673

Papież Franciszek niewątpliwie lubi strategię powoływania niezależnych komisarzy, skoro już przyjął to drakońskie posunięcie przeciwko dwóm wspólnotom zakonnym, uważanym za nazbyt „tradycyjne”: przeciwko Franciszkanom Niepokalanej i zakonnikom Instytutu Słowa Wcielonego.

 Ponadto nie jest przypadkiem, że ogłoszenie o powołaniu komisji w celu „zebrania stosownych elementów, by poinformować Stolicę Apostolską sumiennie i szybko odnośnie kwestii, które ostatnio dotyczyły wielkiego kanclerza Zakonu Maltańskiego, Albrechta Freiherra von Boeselagera”, zostało wydane przez Biuro Prasowe Watykanu 22 grudnia, właśnie wtedy, kiedy papież Bergoglio zamienił swoje tradycyjne życzenia dla Kurii w nieprzyjemną połajankę skierowaną przeciwko tym, którzy opierają się jego projektowi radykalnej zmiany w Kościele, z ukrytym nawiązaniem do kardynała Raymonda Leo Burke'a, patrona Zakonu Maltańskiego. Jednakże w tym przypadku powołanie niezależnego komisarza nie jest w ogóle możliwe.

 Jak wyjaśnia Fabrizio Turriziani Colonna w udokumentowanym studium poświęconym suwerenności i niezależności Suwerennego Rycerskiego Zakonu Maltańskiego (Libreria Editrice Vaticana 2006) Zakon Maltański i Stolica Apostolska stoją naprzeciw siebie jako podmioty prawa międzynarodowego i w związku z tym są na pozycji wzajemnej niezależności. Zakon Maltański posiada zatem dwojaki charakter sądowniczy. Na poziomie prawa kanonicznego jest podporządkowany Stolicy Apostolskiej, ale na poziomie prawa międzynarodowego ma od niej zagwarantowaną niezależność. Fakt zachowywania przez Zakon Maltański relacji dyplomatycznych z 94 państwami i posiadania ambasadora przy Stolicy Apostolskiej potwierdza, że w pewnej sferze ich relacje są relacjami równych sobie stron. Suwerenny Rycerski Zakon Maltański jest jednym słowem suwerennym państwem – nawet jeśli nie ma terytorium – strzegącym swojej autonomii i przywilejów. W ciągu dziewięciu wieków swojej historii rycerze maltańscy okryli się chwałą, przelewając swoją krew za Kościół, choć nie brakowało konfliktów pomiędzy nimi a Stolicą Apostolską.

  Ostatni taki, o którym opowiada Roger Peyrefitte (Chevaliers de Malte, Flammarion, Paris 1957), nastąpił po II wojnie światowej, kiedy Zakon zdołał udaremnić próbę połączenia go z Zakonem Rycerskim Świętego Grobu Bożego. Kres tym zmaganiom położył wyrok trybunału kardynałów w roku 1953, który uznał suwerenność Zakonu Maltańskiego, ale mimo to potwierdzając jego zależność od Stolicy Apostolskiej, jeśli chodzi o życie zakonne rycerzy. Zakon Maltański zaakceptował wyrok, jednakże pod pewnymi warunkami: 1) uznania praw mu należnych jako podmiotowi prawa międzynarodowego; 2) ograniczenia niezależności religijnej Zakonu tylko wobec rycerzy po złożonych ślubach i kapelanów; 3) wykluczenia podporządkowania watykańskiemu sekretarzowi stanu.

 Kompetencje Stolicy Apostolskiej nie obejmują zatem wewnętrznego i międzynarodowego zarządzania Zakonu, ale ograniczają się do sfery ściśle religijnej. W tym momencie można by sobie wyobrazić, że papież, rozpoznawszy odstępstwa od porządku moralnego i doktrynalnego pośród rycerzy, pomyślał o interwencji, by wyprostować sytuację. Co zamiast tego się stało? Na światło dzienne wydobyto fakt, że Albrecht von Boeselager, pełniąc funkcję wielkiego szpitalnika Zakonu, nadużył swojej władzy, promując dystrybucję dziesiątek tysięcy prezerwatyw i środków antykoncepcyjnych, także środków poronnych (tak dokumentują to raporty związane z ONZ-owskim programem walki z HIV/AIDS w Birmie), a więc wielki mistrz Matthew Festing interweniował, by położyć kres skandalowi i poprosił Boeselagera o rezygnację, odwołując się do złożonego wielkiemu mistrzowi ślubu posłuszeństwa.

 Wielki kanclerz, silny swoją przyjaźnią z sekretarzem stanu, Pietro Parolinem, oraz przez powołanie niedawno jego brata George’a do zarządu IOR (Instytutu Dzieł Religijnych – watykańskiego banku) arogancko odrzucił prośbę, roszcząc sobie prawo do swojego „liberalnego” stanowiska katolickiego. Stworzenie przez sekretarza stanu grupy dochodzeniowej składającej się z pięciu członków, z których każdy był w mniejszym lub większym stopniu powiązany z Boeselagerem, stanowi poważny przypadek ingerencji w zarządzanie Zakonem. Stolica Apostolska powinna ograniczyć się do czuwania nad życiem religijnym Zakonu poprzez jego patrona, kard. Burke’a, którego powołał sam papież Franciszek. Papież ma wszelkie prawo do bycia informowanym o wewnętrznych sprawach Zakonu, ale nieprzepisowym działaniem jest wykorzystywanie do tego celu komisji, która pomija papieskiego przedstawiciela, chyba że istnieje intencja oskarżenia tego ostatniego.

 Kardynał jednakże może być sądzony tylko przez sobie równych, a nie przez watykańskich biurokratów. Równie niewłaściwe jest powierzanie sądu – nad sprawami dotyczącymi nie życia zakonnego, ale zarządzania Zakonem – komisji watykańskiej oskarżającej w tym przypadku wielkiego mistrza. Ten ostatni dobrze uczynił odrzucając bezpodstawne działania komisji. Niestety, nie tylko procedura jest bezpodstawna, ale w szczególności wiążący się także z tym osąd ze strony władz watykańskich. Ktokolwiek opowiada się za środkami antykoncepcyjnymi i aborcją lekceważąc Magisterium Kościoła i narusza swoje własne śluby, zasługuje ostatnio na rehabilitację. Ktokolwiek broni nauk Kościoła i integralności moralnej instytucji, do której należy, jest z drugiej strony oskarżany o „złowrogi opór” wobec Ojca Świętego i kończy na ławie oskarżonych. Miejmy nadzieję, że rycerze zareagują. Suwerenność Zakonu Maltańskiego jest zagrożona, tak samo jak jego nieprzerwana tradycja jako obrońców wiary i moralności katolickiej. (Roberto de Mattei, „Rorate Caeli” tłum. Jan J. Franczak)

Artykuł dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/roberto-de-mattei--bezpodstawna-komisja-w-zakonie-ma...

 

Pisałem zatem na gorąco w komentarzu:

To już b. groźna sytuacja, gdyż sugeruje działanie papieża Franciszka świadomie, czy nieświadomie na pograniczu prawa, a co za tym idzie świętej moralności, płynącej z prawdy. Roberto de Mattei wydaje się zarzuca wprost bezprawne działanie papieża w sprawie suwerennosci Zakonu Maltańskiego. A to jest już szokujące! To byłoby już zgorszeniem na cały świat, jeśliby się to naturalnie potwierdziło w dalszej kolejności. Poczekamy, zobaczymy! Stanięcie w prawdzie jest pokorą!

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1529578

Powołany przez papieża Franciszka na urząd Metropolity Krakowskiego abp Marek Jędraszewski udzielił wywiadu magazynowi „Plus Minus”. Odniósł się w nim do nieprzychylnych komentarzy po swojej nominacji a także postawił gorzką diagnozę Kościoła na Zachodzie.

Tomasz Krzyżak z „Plusa i Minusa” zapytał abp Jędraszewskiego o głosy niezadowolenia, które podniosły się po ujawnieniu, że to właśnie ten duchowny zostanie metropolitą Krakowa. Hierarcha zatem odpowiedział: A czy ja kiedykolwiek powiedziałem coś, czego wcześniej na temat wartości, narodu i konieczności obrony każdego ludzkiego życia nie mówiliby kardynał Stefan Wyszyński czy Jan Paweł II, moi duchowi mistrzowie? Dlaczego ci krzyczący uwzięli się na mnie, nie wiem. Może niektóre moje sformułowania były dla nich zbyt jednoznaczne. Ale nauczanie Pana Jezusa jest jednoznaczne.”.

Duchowny podkreślił, że zadaniem kogoś, kto jest pasterzem, jest mówić prawdę, a wynika to dobitnie z sytuacji w której znalazł się współczesny świat: „Ale znajdujemy się w sytuacji ogromnego zagubienia ludzi. Jeśli według Oxford Dictionaries słowem roku 2016 jest termin „postprawda", przez który wyraża się to, że liczą się tylko narracje oparte na emocjach i związanych z nimi wrażeniach – mało przy tym ważne, że nie są one związane z faktami i że w ogóle nie ma nawet chęci, aby do faktów dotrzeć.”.

 Arcybiskupa mówił też o sporach między Polakami, które mają podłoże polityczne: „Nie wolno nam zapomnieć o tej fundamentalnej prawdzie, o której w encyklice ‘Centesimus annus’ pisał Jan Paweł II: jeśli w demokracji zabraknie odniesienia do trwałych wartości, to może stać się ona jawnym lub zakamuflowanym totalitaryzmem. Kiedy papież opublikował ten dokument, niezwykle ostro krytykowano to stwierdzenie – i podważano je. Mówiono wtedy, że w dzisiejszej demokracji bardziej liczą się procedury niż wartości. Tymczasem właśnie liczą się wartości, bo procedury mogą doprowadzić do tego, co się stało w 1933 roku w Niemczech, gdy Hitler doszedł do władzy. Nasz spór, który jest bardzo zacięty i niedobry, wynika bardzo często z tego, że brakuje w nim – w moim przekonaniu – dwóch podstawowych elementów: spojrzenia na dobro wspólne, za które wszyscy są odpowiedzialni, a jest nim Rzeczpospolita Polska, oraz odniesienia do wartości (…) są podstawowe kryteria, dzięki którym można to dobro wspólne właściwie zdefiniować. Na przykład kwestia obrony każdego życia ludzkiego, tożsamość naszego narodu, jego kultura, sprawne państwo, jego obronność. Obserwuję nasz spór i próbuję go zrozumieć. Częstokroć nasuwają mi się najgorsze skojarzenia z XVIII wiekiem. Najgorsze. Łącznie z tym przekonaniem, że ‘Polska nierządem stoi’ i że na tym nie-rządzie polega jej siła. I to, że jeśli Polska będzie pozbawiona armii, to będzie najbardziej bezpieczna, bo nikt na nią nie napadnie, gdyż nikomu ona nie zagraża. Dziś wiemy, że tamte hasła i programy przyjmowane przez szlachtę i magnatów były opłacane i inspirowane przez wrogów zewnętrznych.”.

Według arcybiskupa Jędraszewskiego najważniejsze dziś to: „Porozumieć się co do świętości ludzkiego życia, co do historii i przyszłości naszego narodu, odpowiedzialności za Polskę”. Dotychczasowy metropolita łódzki o kondycji duchowej Europy zaś tak powiedział:. „Współczesna Europa odeszła od swoich korzeni, zarzuciła Europę poetów, malarzy, wspaniałych muzyków, wielkich idei. Odwróciła się od nich. Benedykt XVI stwierdził, że przestała siebie kochać. (…) Nie wiem, czy dożyję tego momentu, w którym Europa się nawróci, lub otrzeźwieje. W każdym razie odrzucam determinizm dziejowy, który z jednej strony z całą pewnością mówi, jak będzie w przyszłości, a z drugiej strony eliminuje tych, którzy nie chcą być ‘po jedynie słusznej stronie’. Tego typu patrzenie na dzieje ludzkości aż nadto narobiło zła w epoce dominacji ideologii marksistowskiej z jej budowaniem ‘świetlanej przyszłości’ i bezwzględną walką z tzw. wrogami ludu.”.

Według abp Jędraszewskiego większość hierarchów Zachodu poddała się, ugięła przed współczesnym światem. Powiedział: „Kiedy byliśmy klerykami, fascynowaliśmy się książką Rahnera o anonimowych katolikach. Ten wielki teolog soborowy pisał, że w gruncie rzeczy nie powinniśmy się przyznawać, że jesteśmy katolikami. Powinniśmy czynić dobro, ale to, skąd ono wypływa, jest mało ważne, najważniejsze jest to, by je czynić i innym pomagać. Ewentualnie spotykać się gdzieś w katakumbach. Ale przecież Kościół od samego początku wchodził w sferę publiczną, chociaż był tak nieliczny. Nie bał się wchodzić w dyskurs publiczny.”. [...] (Źródło: „Plus Minus”)

Cały artykuł jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/arcybiskup-jedraszewski--kosciol-na-zachodzie-poddal-sie--czy-polske-ominie-kryzys-,48302,i.html#ixzz4ULwnnLgU

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1529617

Katolicy muszą „dać odpór” zacieśniającemu się sojuszowi Watykanu z Organizacją Narodów Zjednoczonych dokonującemu się za pontyfikatu papieża Franciszka – wzywają zgromadzone w ponadnarodowej koalicji Voice of the Family organizacje broniące życia i rodziny w wydanej niedawno analizie.

Ów sojusz – ostrzegają – uwiarygadnia globalną, proaborcyjną (gdzie aborcja jest postrzegana jako główne narzędzie kontroli populacji) agendę i bezpośrednie zagrożenie, jakie stwarza dla rodziny. Nie byłby on możliwy – zauważają – za pontyfikatu Jana Pawła II i Benedykta XVI ze względu na „bezpośrednie i poważne zagrożenie, jakie stwarza dla dzieci i rodziny”.

Koalicja największych organizacji pro-life z całego świata wydała 16-stronicową analizę, w której sugeruje, że Watykan odszedł od swojej głównej roli bastionu przeciwko agresywnej, globalnej kulturze śmierci. W raporcie zwrócono szczególną uwagę na wsparcie Stolicy Apostolskiej dla ONZ-owskiej Agendy 2030 dla Zrównoważonego Rozwoju (2030 Agenda for Sustainable Development). Autorem raportu jest Matthew McCusker, analityk w mającym swoją siedzibę w Wielkiej Brytanii Stowarzyszeniu na Rzecz Obrony Dzieci Nienarodzonych (Society for the Protection of Unborn Children).

Raport VofF wyjaśnia, w jaki sposób forsowane przez ONZ cele zrównoważonego rozwoju działają na rzecz globalnej antykoncepcji jak również planu kontroli urodzeń realizowanego z pomocą procedur aborcyjnych.

Dokument ten został opublikowany sześć dni przed tym, jak antykatolicki zwolennik kontroli populacji ludzkiej Paul Ehrlich został zaproszony do przemówienia podczas rozpoczętej w poniedziałek watykańskiej konferencji poświęconej „biologicznej zagładzie”.

Raport krytykuje także wejście Watykanu w wymierzoną w rodzinę dziedzinę tzw. edukacji seksualnej. Twórcy raportu ostrzegają, że papież Franciszek, dokładnie tak samo jak ONZ w swoich celach zrównoważonego rozwoju, w swojej adhortacji Amoris Laetitia wyznacza kierunek sankcjonowania zajęć lekcyjnych z edukacji seksualnej poprzez pominięcie obowiązku rodziców w tej materii.

VofF ujawnia, że w zeszłym roku Watykan wydał po Amoris Laetitia program nauczania o seksualności dla liceów, który „pogwałca katolickie nauczanie w obszarze seksualności”. Jeden z katolickich psychiatrów posunął się nawet do stwierdzenia, że program jest „pornograficzny” i „nadużywający dzieci”.

Raport ponadto sugeruje, że wyraźna aprobata papieża dla edukacji seksualnej w Amoris Laetitia pozwoli Światowej Organizacji Zdrowia wprowadzić na całym świecie swoje radykalne „Standardy dla edukacji seksualnej w Europie”. Zgodnie z nimi:

– Dzieci w wieku 0-4 powinny nauczyć się „zadowolenia i przyjemności z dotykania własnego ciała”, „wczesnodziecięcej masturbacji” oraz „prawa do odkrywania własnych tożsamości płciowych”;

– Dzieci w wieku 4 – 6 powinny uczyć się o „związkach jednopłciowych” oraz „szacunku dla innych norm odnośnie do seksualności”;

– Dzieci w wieku 9-12 lat mają znać „różnice między kulturową tożsamością płciową a płcią biologiczną”, „prawa seksualne” zdefiniowane przez aborcyjnego giganta, zbrodniczej Federacji Planned Parenthood;

– Dzieci powyżej 15 roku życia mają uczyć się „akceptacji i uwielbienia dla różnic seksualnych”, „pogwałcania praw seksualnych” i „prawa do aborcji”.

Franciszek wspiera cele zrównoważonego rozwoju.

Papież Franciszek przemawiał na forum ONZ we wrześniu 2015 roku podczas Światowego Szczytu w Nowym Jorku z okazji przyjęcia celów zrównoważonego rozwoju, nazywając ten krok „ważnym znakiem nadziei”.

Dwa miesiące później wychwalał porozumienie klimatyczne z Paryża, które przyjmuje cele zrównoważonego rozwoju. We wrześniu 2016 roku papież powtórzył, że jest „zadowolony” z powodu przyjęcia celów zrównoważonego rozwoju w porozumieniu paryskim.

Jest to o tyle porażające, że – jak przypomina raport VofF, cele 3 i 5 spośród celów zrównoważonego rozwoju wzywają do „powszechnego dostępu do zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz praw reprodukcyjnych”, pod którymi to pojęciami kryje się aborcja, antykoncepcja i sterylizacja.

Zgodnie ze standardami przyjętymi przez WHO, aborcja stanowi „integralną część” zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego. Organizacja rozwinęła program znany pod nazwą Innov8, mający na celu implementację celu 3 w krajach zależnych od pomocy. Strategia przewiduje wykorzystanie przedszkoli jako nośnika promocji dostępu do aborcji i antykoncepcji w całej Afryce.

Raport stwierdza wyraźnie: „ONZ i jego zwolennicy mocno pracowali w celu zwiększenia stosowania antykoncepcji oraz zwiększenia dostępu aborcji na całym świecie, pod przykrywką „powszechnego dostępu do usług związanych ze zdrowiem seksualnym i reprodukcyjnym”.

Twórcy raportu zauważają, że nie tylko sam Franciszek, lecz również inne watykańskie osobistości promują cele zrównoważonego rozwoju w sposób, który byłby nie do pomyślenia podczas poprzednich pontyfikatów.

Wśród hierarchów prym wiedzie abp Jean-Marie Mupendawatu z Pontyfikalnej Rady Pracowników Służby Zdrowia, który na forum WHO w Genewie w maju 2016 roku powiedział, że Stolica Apostolska z radością przyjmuje cele zrównoważonego rozwoju. Nie wspomniał o jakichkolwiek wątpliwościach Watykanu co do sformułowania „zdrowie seksualne i reprodukcyjne”, co wytknęli mu twórcy raportu.

Z kolei bp Sanchez Sorondo, kanclerz Pontyfikalnej Akademii Nauk Społecznych (PASS) oraz przewodniczący Pontyfikalnej Akademii Nauk (PAS) zezwolił proaborcyjnym działaczom, będącym zwolennikami antykoncepcji, a jednocześnie wielkimi promotorami celów zrównoważonego rozwoju przemawiać podczas konferencji w Watykanie.

Dla przykładu Jeffrey Sachs i sekretarz generalny ONZ Ban Ki-Moon przemawiali w kwietniu 2015 roku podczas konferencji poświęconej zmianom klimatycznym i zrównoważonemu rozwojowi, która była współfinansowana przez Sorondo. Sachs, szef Szczytu Ziemi i doradca Ban Ki-Moona, znany jest z nieustannego promowania kontroli populacji, włącznie z aborcją jako środkiem prowadzącym do tego celu. Wziął on udział w co najmniej dziesięciu ostatnich wydarzeniach w Watykanie za pontyfikatu papieża Franciszka i spotkał się z papieżem na prywatnej audiencji – nie ukrywają twórcy raportu.

Konferencja, która miała miejsce w kwietniu 2015 roku, została podsumowana zarówno przez bp. Sorondo, jak i przewodniczącą PASS, Margaret Archer, w pisemnym oświadczeniu „przyjmującym z radością cele zrównoważonego rozwoju” mimo ich zawartości i faktu, że wzywają do „powszechnych zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz praw”.

Kiedy Stefano Gennarini, przewodniczący mającego swoją siedzibę w Stanach Zjednoczonych Centrum dla Rodziny i Praw Człowieka (Center for Family and Human Rights (C-Fam)) usiłował ostrzec bp. Sorondo przed niebezpieczeństwami związanymi z udzielaniem wsparcia wspomnianym wyżej celom, biskup go zignorował.

Cele zrównoważonego rozwoju nawet nie wspominają aborcji, czy kontroli populacji. Mówią o dostępie do planowania rodziny, zdrowiu seksualnym i reprodukcyjnym oraz prawach reprodukcyjnych – Sorodno miał powiedzieć (wg twórców raportu) Gennariniemu.

W poniedziałek jeden z czołowych popularyzatorów kontroli populacji oraz zawzięty przeciwnik Kościoła katolickiego dr Paul Ehrlich przemawiał podczas konferencji zorganizowanej przez PAS i PASS poświęconej uchronieniu świata przed wyginięciem.

„Ehrlich jest zagorzałym zwolennikiem aborcji, sterylizacji i antykoncepcji. Jest najbardziej znany z wydanej w 1968 roku pracy „The Population Bomb”, w której fałszywie przepowiada, że setki milionów ludzi umrą z głodu w latach 1970′, włącznie z 65 mln Amerykanów” przypominają autorzy raportu, dodając, iż przekonywał on, że przymusowe prawa dotyczące kontroli urodzeń, a nawet prawa dotyczące przymusowej aborcji, mogą zostać podtrzymane nawet w obecnie obowiązującej Konstytucji USA, jeżeli kryzys populacyjny stanie się na tyle duży, że zagrozi społeczeństwu.

Ehrlich nazwał Kościół katolicki „jedynym prawdziwym złem, siłą regresywną na planecie”, ponieważ sprzeciwia się aborcji, sterylizacji oraz antykoncepcji. Teraz natomiast twierdzi, że chociaż jest „przerażony” kierunkiem obranym przez papieża dla Kościoła, to ma nadzieję, że papież pozwoli na „nowoczesną antykoncepcję” jako „jedyne etyczne rozwiązanie” w celu zmniejszenia populacji.

Watykańska konferencja dopuściła do głosu w charakterze prelegenta także innemu propagatorowi kontroli urodzeń, Johnowi Bongaartsowi, wiceprzewodniczącemu Rady Populacji. Skrytykował on w swoim przemówieniu Kościół katolicki za jego sprzeciw wobec antykoncepcji.

Organizacja Voice of the Family wzywa wszystkich wiernych biskupów, księży oraz osoby świeckie do dania odporu zakusom zagrażającym życiu dzieci poczętych oraz rodzinie, nawet jeżeli pochodzą z najwyższych szczebli kościelnej hierarchii.

„Dzieci, narodzone i nienarodzone, są poważnie zagrożone przyjęciem celów zrównoważonego rozwoju przez ONZ we wrześniu 2015 roku” napisali twórcy raportu. (Źródło: LifeSiteNews), 

Artykuł który opublikowała 1 marca 2017 Anna Wiejak znajdziesz na stronie: http://prawy.pl/46848-organizacje-pro-life-watykan-odchodzi-od-swojej-roli-bastionu-przeciwko-agresywnej-globalnej-kulturze-smierci/

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1534568

Szok! Kosternacja! Zgorszenie! Pisałem na gorąco 2 marca w kmentarzu w obliczu raportu ponadnarodowej koalicji Voice of the Family, skupuającej organizacje broniące życia i rodziny. Takie uczucia rodzą się bowiem spontanicznie w sercu człowieka wierzącego, wiernego Chrystusowi, po przeczytaniu felietonu Anny Wiejak, wszak Chrystus jest Panem Życia, a nie śmierci!

Niezwykle ważne zarazem świadectwo organizacji pro – life z całego świata (Źródło: LifeSiteNews), które spotkały się i wspólnie napisały i opublikowały ten raport. Po temu jest to b. ważna analiza obecnie zachodzących procesów na świecie i w samym Kościele, której nie można absolutnie lekceważyć, czy ignorować. W świetle tutaj opisanych faktów papież Franciszek i ludzie z jego najbliższego otoczenia mają nie tylko ożywione kontakty ze Światową Organizacją Zdrowia, ale współpracują w b. ważnych dla życia obszarach. Skandaliczny problem w tym, że raport organizacji broniących życia b. jasno i klarownie ujawnia druzgocące dane, że ONZ oraz Światowa Organizacja Zdrowia służą w gigantycznych obszarach swojej działalności cywilizacji żmierci. Papież Franciszek i Watykan wiedzą o tym bezsprzecznie, mają tego całkowitą świadomość, a jednak publicznie współpracują z tymi, którzy ustanawiają na świecie cywilizację śmierci. To jest samo z siebie szokujące bez dwóch zdań! Zgroza bije z tego raportu! Z Panem Bogiem

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1534572

Nie uważam, by kardynał Burke był moim wrogiem – stwierdził papież Franciszek w wywiadzie udzielonym 9 marca niemieckiej gazecie „Die Zeit” zatytułowanym: „Jestem grzesznikiem. Mogę się mylić”.

Papież omawiał zagadnienia związane z kryzysem wiary, celibatem księży oraz kwestią wyświęcania żonatych mężczyzn. Mówił o planowanych pielgrzymkach i kryzysie w Suwerennym Zakonie Kawalerów Maltańskich. W wywiadzie papież wyznał: „Nie mam wrażenia bycia wyjątkowym człowiekiem. Jestem tylko człowiekiem, który robi to, co potrafi.”.

Odpowiadając na pytania dotyczące kryzysu w Zakonie Maltańskim, Franciszek stwierdził z jednej strony, że nie uważa, by kard. Burke był jego wrogiem, ale z drugiej tłumaczył, że stoi on na czele opozycji, która sprzeciwia się reformie Kościoła. Amerykański hierarcha – wedle papieża – okazał się też niezdolny do poradzenia sobie z kryzysem w Zakonnie Maltańskim.

Problem z Kawalerami Maltańskimi był taki, że kardynał Burke nie mógł poradzić sobie z sytuacją, bo nie działał już z własnej woli – mówił Franciszek.

Papież starał się bagatelizować kwestię odwołania hierarchy i wyznaczenia delegata. Zasugerował nawet, że wcale nie pozbawił go tytułu Patrona zakonu. – Ja nie pozbawiłem go tytułu Patrona. On jest nadal Patronem Rycerzy Maltańskich, ale nadszedł czas, aby oczyścić nieco zakon i dlatego wysłałem delegata, który dysponuje innym charyzmatem niż Burke – dodał. [...]

Franciszek usunął kard. Burke’a także z Kongregacji Biskupów, która ma wpływ na nominacje biskupów na całym świecie.

W wywiadzie dla „Die Zeit”, papież zaprzeczył jakoby wysłanie duchownego na wyspę Guam było swoistym wygnaniem. Dziennikarz mówił: Konserwatywny kardynał Raymond Burke, który uważany jest za jednego z najbardziej zaciekłych przeciwników w Watykanie, został wysłany na wyspę Guam gdzieś na Pacyfiku. Niektórzy twierdzą, że został wygnany.

Na co papież odparł: „Kardynał Burke udał się tam w bardzo poważnej sprawie. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. Zaistniała tam poważna sprawa nadużyć, a on jest doskonałym prawnikiem. Myślę, że zadanie, które tam miał wykonać zostało już prawie ukończone.”.

Franciszek odniósł się także do kontrowersyjnych plakatów, które ukazały się w Rzymie i szydziły z jego miłosierdzia. Papież powiedział, że był to przykład mądrego wykorzystania humoru. – Rzymski dialekt użyty w tych manifestach był wspaniały – przekonywał. [...]

Franciszek ponadto zbeształ po raz kolejny „fundamentalistycznych katolików”. Mówiąc o kryzysie wiary papież wspomniał fragment Pisma, w którym Piotr wyparł się Chrystusa trzykrotnie, pomimo zapewnień, że tego nie zrobi. – To, jak zapewniał Piotr Jezusa sprawia, że ja też mam takie wrażenie, iż tak myśli wielu fundamentalistycznych katolików – stwierdził.

Franciszek wielokrotnie podczas swego pontyfikatu krytykował „fundamentalistycznych” katolików lub „tradycjonalistów”, którzy są „wrogami elastyczności” i wyrządzają „wielkie szkody” przez swoją „sztywność”.

Franciszek wskazał również, że „wiara nie jest nabyta”. To „dar” i „kryzys jest częścią wiary”. Wiara, która nie przechodzi kryzysu nie rośnie i pozostaje infantylna – mówił. (Źródło: lifesitenews.com, zenit.org AS)

Cały artykuł jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/papiez-franciszek--nie-uwazam--by-kardynal-raymond-b...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1535237

Dlaczego papież Franciszek tak b. eksponuje w wywiadzie na cały świat: „Kard. Raymond Leo Burke nie jest moim wrogiem”?! Przecież to oczywiste! Kard. Burke jest księciem Kościoła katolickiego, nigdy nie okazał nieposłuszeństwa, jedynie pytał papieża Franciszka w legalnej drodze: „Dubia”, zatem dlaczego papież Franciszek mówi o jakimś problemie ewentualnej wrogości. Skoro chce papież Franciszek być tak odpowiedzialny, znaczy „dmucha na zimne”, jak to się zwykło mawiać, to niech wreszcie raczy oficjalnie odpowiedzieć na kardynalskie „Dubia”. Przecież to się wydaje jasne jak słońce i w niczym głowie Kościoła nie ujmuje. Niech papież Franciszek potępi także demoniczne gloryfikowanie zbrodniarzy z OUN-UPA na Ukrainie! Niech wyda również oficjalnie dokument potępiający diaboliczną ideologię gender!

Pojawiły się także inne komentarze, a z wielu ten spodobał mi się specjalnie, niejaki „tez” napisał cytując papieża: „’Wiara, która nie przechodzi kryzysu nie rośnie i pozostaje infantylna’. To wiara Matki Bozej pozostała infantylna?”.

Dlatego na gorąco odpowiedziałem: „Znakomita uwaga ‘tez’! Wielkie dzięki za to! Matka Boża przechodziła b. ciężkie chwile, a jednak nie upadła najmniejszym grzechem. Niepokalana. I nikt o zdrowych zmysłach nie zarzuci Jej dziś skazy infantylności na duszy! Mamy zatem się na Kim, bez lęku wzorować!”.

I w następnym komentarzu dodałem:

Zaskakujące jak często papież Franciszek wprost napomina ludzi wyznających tradycyjne wartości katolickie! Już słyszeliśmy, że tradycyjni katolicy są niekiedy za twardzi, że zamykają się na innych, a teraz oto nowa rewelacja: tradycyjnym katolikom grozi, że będą dziecinni (infantylni), znaczy nigdy nie dorosną do swojego powołania. Co jeszcze usłyszymy od papieża Franciszka?! Strach się bać! Mam jedno pytanko dla papieża Franciszka, mianowicie czy Abram który przez 100 lat nie mógł spłodzić żonie potomka, czy zdaniem papieża Franciszka, ojciec wiary naszej, też był może infantylnym?! Wszak kiedy się bał o swoje życie w Egipcie, to zwyczajnie oddał swoją żonę Sarę wprost do łóżka Faraonowi! Wyraził zgodę, by poszła na dwór Faraona i była jakiś czas u niego i w jego sypialni! Kłamał przy tym Abram publicznie, oficjalnie, na lewo i prawo, mówiąc że Sara to Jego siostra! Naraził tym samym Faraona na upadek nieświadomy i na kary zesłane na niego od samego Boga. Z Panem Bogiem

Moje i inne komentarze pod adresem: http://www.pch24.pl/papiez-franciszek--nie-uwazam--by-kardynal-raymond-b...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1535240

O. James Martin SJ napisał kolejną książkę zachęcającą do zmiany stanowiska katolików wobec homoseksualistów. Skandaliczna publikacja zatytułowana „Budowanie mostu” jest reklamowana w okresie Wielkiego Postu jako „szczególnie polecana” przez niektórych hierarchów. Książka o. Jamesa Martina SJ, redaktora magazynu „America” ma oficjalnie pojawić się w sprzedaży 13 czerwca. Jej wydawcą jest Harper One.

Jezuita wzywa w swojej publikacji do zakończenia „dyskryminacji” pracowników kościelnych, którzy są jawnymi homoseksualistami lub mają „inną orientację”. O. James Martin SJ uważa, że przedstawiciele Kościoła nie powinni zwalniać takich osób z różnych funkcji instytucji podległych Kościołowi, nawet jeśli popierają grzech sodomski.

Kardynał Kevin Farrell, który niedawno został ustanowiony przez Franciszka szefem dykasterii do spraw świeckich, rodziny i życia napisał: „Witamy bardzo potrzebną książkę, która pomoże biskupom, kapłanom, duszpasterskim współpracownikom i wszystkim przywódcom Kościoła okazać bardziej miłosiernie podejście wobec społeczności LGBT”.

Z kolei kard. Joseph Tobin, od 2016 r. arcybiskup Newark powiedział: „W zbyt wielu miejscach naszego Kościoła ludzie LGBT czuli się niepożądani, wykluczeni, a nawet zawstydzani”. I dodał: „Odważna, prorocza i inspirująca książka o. Martina stanowi istotny krok w zachęcaniu przywódców Kościoła do posługi z większym współczuciem, przypominając katolikom LGBT, że są tak samo częścią naszego Kościoła, jak inni katolicy”.

Inna wschodząca gwiazda w hierarchii Stanów Zjednoczonych bp Robert McElory z San Diego: „Ewangelia wymaga, aby katolicy LGBT byli szczerze kochani i cenieni w życiu Kościoła. Niestety nie są”. I jego wypociny dalej: „O. Martin zapewnia nam język, perspektywę i poczucie pilności, aby zastąpić kulturę wyobcowania kulturą miłosiernego włączenia”.

Bp McElroy zasugerował, że istnieją: „anty-gejowskie uprzedzenia w społeczności katolickiej”. Mówi wprost: „Moim zdaniem większość destrukcyjnej postawy wielu katolików wobec gejowskiej i lesbijskiej społeczności motywowana jest brakiem zrozumienia całości nauczania Kościoła dotyczącego homoseksualizmu.”. Po czym dodał już bez ogródek: „etykietowanie aktów homoseksualnych jako wewnętrznie nieuporządkowanych, jak to czyni Katechizm, jest bardzo niszczycielskim językiem, który nie powinno się używać pastoralnie”. [...]

(Źródło: cruxnow.com., lifesitenews.com., Pch24.pl., AS)

Cały artykuł jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/skandaliczna-promocja-ksiazki-jezuity-o-zmianie-pode...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1536956

Jest absolutnie niedopuszczalne by kardynałowie i biskupi pisali takie haniebne słowa, jak te oto powżej zachwalające książkę o. Jamesa Martina SJ o otwartości na jawny i czynny grzech śmiertelny homoseksualizmu, które dowodzą czytelnie, że są judaszami współczesnego świata, co to za ewidentnymi kłamstwami i za zafałszowanym miłosierdziem, ukrywają swoją podłą zdradę nauczania Jezusa Chrystusa.

Kard. Kevin Farrell pisałem zatem na gorąco w swoim komentarzu, wszyscy katolicy wiedzą dobrze, a już na pewno wiedzieć winni bez dwóch zdań, że Bóg nie pozwoli z siebie szydzić. Jezus Chrystus nasz mistrz mówi w piśmie świetym b. jasno i stanowczo: „Nie zasiadaj w gronie szyderców”. Szydercą jest ten zaś kto zatwardziale trwa w grzechu śmiertelnym wołającym o pomstę do Nieba. Jednakże szydercą jest także i ten kto taki właśnie stan rzeczy pochwala i akceptuje, choć zna prawo Boże! I co ważne im wyższe zajmuje stanowisko, tym więcej będą też wymagać, żądać od niego i tym większą poniesie on karę, za nie wywiązywanie się ze swoich obowiązków na ziemi, obrony prawdy i Ewangelii.

A zatem hańba! Te cytowane oto słowa, to oczywisty, diaboliczny atak na nauczanie Jezusa Chrystusa, który jawnie potępiał grzech śmiertelny, sodomitów i gomorytów: „Jezuita wzywa w swojej publikacji do zakończenia ‘dyskryminacji’ pracowników kościelnych, którzy są jawnymi homoseksualistami lub mają ‘inną orientację’. O. Martin uważa, że przedstawiciele Kościoła nie powinni zwalniać takich osób z różnych funkcji instytucji podległych Kościołowi, nawet jeśli popierają grzech sodomski.”.

Nie ma żadnych wątpliwości, że Kard. Kevin Farrell oraz inni biskupi, jeśli popierają te słowa i nawet zachwalają i upowszechniają, że bez dwóch zdań zdradzają Zbawiciela, zdradzają naukę Jezusa Chrystusa! Dopuszczają się bowiem sami osobiście grzechu pochwały dla czynnego, jawnego, obrzydliwego homoseksualizmu. A to ze skutkiem natychmiastowym dyskwalifikuje tych hierarchów Kościoła, którzy natychmiast winni ustąpić, nawrócić się, żałowć za swoje grzechy i nie przynosić więcej hańby Kościołowi. Wzywam zatem papieża Franciszka do natychmiastowego, skutecznego działania, wobec tych oto zdrajców naszej wiary, współczesnych podłych judaszy!

Piszę te słowa w Wielką Środę i nie waham się, bym nie zaciągnął czasem winy tchórzliwego milczenia na ewidentne, wielkie zło w Kościele.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1536957

Portal LifeSiteNews przeprowadził wywiad z bp Atanazym Schneiderem z Astany w Kazachstanie. W rozmowie z 15 stycznia 2018 r., o której poinformował Diane Montagna, bp Atanazy Schneider wezwał hierarchów Kościoła katolickiego do podpisywania: „Wyznania niezmiennych prawd o małżeństwie sakramentalnym” deklarując publicznie: „Bóg decyduje o czasie i nadejdzie czas, kiedy papież i biskupi ponownie z całą jasnością będą głosić jednoznaczność i piękno oraz świętość małżeństwa, rodziny i Eucharystii”.

Diane Montagna przypomina, że słowa komentarza biskup wygłosił ledwo kilka tygodni po ogłoszeniu „Wyznania...”, które w całości zostało również opublikowane na portalu PCh24.pl. Dokument powstał w odpowiedzi na zamieszanie, które powstało w Kościele w związku z próbami wdrażania w życie rozdziału VIII Amoris laetitia oraz wprowadzaniem przez niektóre episkopaty norm dających: „nie wprost aprobatę rozwodom i aktywności seksualnej poza ważnym związkiem małżeńskim”.

Bp Schneider zwraca uwagę na sprzeczność takich działań z Bożym Objawieniem, stwierdzając, że wszelkie piękne określenia, jakie przy tej okazji padają („rozeznanie”, „towarzyszenie duszpasterskie”, „zmiana paradygmatu” itp.), „przetłumaczone na język zdrowego rozsądku są równoznaczne z przyzwoleniem na grzech”. Owe duszpasterskie normy naruszają „sakrament małżeństwa oraz nierozerwalność i świętość Eucharystii”, a swoim „zmyślnym i zawoalowanym językiem” ostatecznie „dopuszczają do Komunii Świętej tych ludzi, którzy (...) celowo i notorycznie” pozostają w związkach seksualnych bez zawarcia ważnego związku małżeńskiego.

Zdaniem biskupa Astany ta cała frazeologia ma właściwie na celu: „dać przyzwolenie na grzech, tak jak udzielił go Mojżesz z powodu zatwardziałości ludu – a Jezus Chrystus to potępił. Jak to możliwe, by apostołowie i następcy apostołów dzisiaj wprowadzali normy duszpasterskie, których istotą jest to, co Mojżesz zrobił?”. Bp Schneider podkreśla, że nie należy wystąpienia biskupów Kazachstanu interpretować jako wymierzonego w papieża Franciszka, gdyż biskupi mają prawo zabierać głos „w ważnych chwilach Kościoła”. I jest przekonany, że sam papież „przynajmniej, kiedy stanie przed sądem Boga (...) będzie wdzięczny” za zabranie przez hierarchów głosu w tej kwestii.

Po czym uzupełnia jasno, klarownie i stanowczo: „Wyznanie...” nie jest wymierzone w samą adhortację Amoris laetitia, ale w „jedną konkretną normę”, która nie wprost aprobuje fakt istnienia ponownych małżeństw katolików po rozwodzie poprzez dopuszczenie ich do Komunii Świętej. I nie ma znaczenia, kto to opublikuje, jeśli jest to: „sprzeczne z całą Tradycją Kościoła”. Albowiem jak podkreśla absolutnie słusznie: „papież jest tylko sługą. Nie jest Bogiem. I nie jest Chrystusem, jest tylko Namiestnikiem Chrystusa, a zatem musi być wierny swojemu podstawowemu zadaniu przekazywania wiernie i bez niejasności całej prawdy Kościoła”.

Bp Astany zauważa, że prawdziwej pomocy udziela się tylko wówczas, gdy kapłani podają: „pełnię prawdy Chrystusa”, nie potępiając, ale cierpliwie i z miłością mówiąc grzesznikom o ich rzeczywistej sytuacji. Porównuje to do praktyki lekarskiej, kiedy lekarz mówi pacjentowi prawdę o jego sytuacji, jednocześnie podając mu lek, który go uzdrowi, a nie z okrucieństwem taki, który „utwierdzi” go w jego chorobie. Takim „okrutnym” i „fałszywym” lekiem byłoby udzielenie Komunii Świętej tym, którzy żyją w cudzołóstwie, gdyż to: „utwierdzałoby ich w ich chorobie, by wciąż żyli wbrew woli Boga, przeciwko Objawieniu. (...) To zniekształcenie prawdy. To nie jest miłość duszpasterska”. Trudniejsze jest towarzyszenie takim parom przez kilka lat, by uświadomić im prawdę i wyznaczyć cel, pomagając go osiągnąć. A tym celem jest, by: „żyć we wstrzemięźliwości, przestać obrażać Boga”, gdyż tylko dopiero wówczas mogą przyjąć Eucharystię. [...]

Poza tym skoro papież Franciszek podkreśla rolę sumienia, to: „nie mógł być niezadowolony” z „Wyznania...”, bowiem taką reakcję podyktowało im sumienie, a jak pisze św. Paweł: „Nie możemy niczego dokonać przeciwko prawdzie” (2 Kor 13,8).

Tym samym bp Atnazy Schneider zaprasza biskupów świata do udzielenia wsparcia dla dokumentu, gdyż: „byłby to silniejszy głos na rzecz wyznania stałych prawd Kościoła (...) i piękny wspólny głos broniący świętość i nierozerwalność małżeństwa pośród rzeczywistego neopogańskiego społeczeństwa, w którym rozwód stał się plagą i gdzie deprawacja seksualna nieustannie się szerzy”. I dodaje b. mądrze, że: „Wyznanie... zostawia teraz biskupom świata trzy opcje: nie powiedzieć nic, wydać podobne Wyznanie lub przyłączyć się do już napisanego, albo publicznie Wyznanie... odrzucić”. Nadto LifeSiteNews potwierdza, że „wszyscy biskupi świata, którzy posiadają adres e-mail w Annuaro Pontificio” otrzymali tekst wyznania drogą e-mailową. [Źródło: LifeSiteNews, Jan J. Franczak]

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/biskup-schneider-zacheca-hierarchow-do-podpisywania-...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1557754