POEZJA KRESOWIAN [13]

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Kultura

Słyszę ciszę

 

Ja - słyszę niezmąconą ciszę,

Która nie przemija, w czasie i przestrzeni.

Jak cień się rozwija, drga barwą zieleni.

Jak w promieniu słońca róża się rumieni.

Jak kolorowa tęcza, spija rosę z ziemi.

Jak perliste kropelki na pajęczej sieci,

Drgają, jak ożywione, mgły i słońca dzieci.

Jak chmurki równiutko płyną po niebie

I słyszę ludzkie serca - gdy biją dla siebie.

Słyszę czasem jak księżyc, uśmiecha się z nieba.

Nawet bywa, że słyszę co słyszeć nie trzeba.

Słyszę szelest skrzydeł, lecącego motyla.

Słyszę jak, ludzkiego życia, mija każda chwila.

A jak dobrze uszu nastawie

To słyszę nawet co piszczy w trawie.

Gdy patrzę na usta mężczyzny, czy kobiety,

wiele rozumiem - choć nie słyszę niestety.

A na ogół ludzie, tak sobie mniemają,

niczego nie słyszą, ci co słuchu nie mają.

 

Romuald Drohomirecki

Olsztyn 19 października 2010 r

 

Autor wiersza liczy sobie obecnie 84 lata i mieszka w Olsztynie na Warmii. Napisał własne wspomnienia, które ukazały się w czerwcu 2013 r. w formie książki pt. „Losy”. A tak pisze o tej pięknej pracy, będącej niejako zwieńczeniem jego życia: „Wspomnienia te spisuję, aby uczcić pamięć ukochanego ojca, uprowadzonego z domu w nocy z 22 na 23 lutego 1943 roku i zamordowanego przez ukraińskich bandytów w miejscowości Derażne na Wołyniu, oraz najukochańszej mamusi, która 22 grudnia 1978 roku odeszła z tego świata w Olsztynie, gdzie po wyzwoleniu z hitlerowskiego obozu niewolniczego w Soldau (dzisiejszym Działdowie), po wojnie, zamieszkaliśmy na stałe. Nasza mama do końca swych dni miała nadzieję, że jej mąż, a nasz tata, mimo tortur, jakie na naszych oczach zadawała mu zgraja rozjuszonych Ukraińców, jakimś cudem przeżył i kiedyś do nas wróci. Dlatego odrzucała wszelkie późniejsze propozycje matrymonialne, chociaż była jeszcze młoda i urodziwa. W czasie świąt i uroczystości rodzinnych zawsze na stole przygotowane było nakrycie dla ojca. Wielka miłość, jaka panowała w naszej rodzinie, trwa do dziś. Jesteśmy za to wdzięczni rodzicom. Oni wciąż żyją w naszej pamięci! To, co było dobre w naszym życiu, zawdzięczamy przede wszystkim Bogu oraz naszej ukochanej mamusi.

Pomimo wielu wręcz tragicznych sytuacji i zdarzeń, które spotykały całą rodzinę w okresie drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu, mama potrafiła uchronić siebie i troje dzieci przed niebezpieczeństwem i złem, jakie nam zagrażało. Dlatego wszystkich, którzy przeczytają nawet najmniejszy fragment mych wspomnień, gorąco proszę, aby w intencji moich rodziców ofiarowali Bogu, choćby najkrótszą modlitwę lub westchnienie - bez względu na to, w jaki sposób wyznają swoją wiarę. W ciągu mojego dotychczasowego życia Pan Bóg wielokrotnie obdarzał mnie łaską, otaczał opieką i chronił przed nieszczęściem. W każdej wielkiej potrzebie jest mi zawsze łaskaw. Bóg jest światłością, dobrocią i miłością, tolerancją i szczęściem, nadzieją i przebaczeniem, hojnością i zbawieniem. Jest cierpliwy, sprawiedliwy i zawsze miłosierny. Boże łaskawy i miłosierny, chciałbym do końca zostać Ci wierny.”

E-mail: romualddrohomireckidom@wp.pl

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:11)

Komentarze

Gdy wiosny jest czas, wśród parków swych kras,
W girlandach z czeremchy i bzów,
Wśród dolin i wzgórz, spowity w mgieł róż,
Jak wizja wyłania się Lwów.
Gdzie zwrócisz się w krąg, granaty lśnią łąk,
I modry rozwiewa się dym.
Kto poznał go raz, w blasku wiosny kras,
Ten przenosi to miasto nad Rzym.
Więc niech biegnie w dal piosenka ta,
Co wre jak rew, co skrzy i gra.
Lwów, Lwów, jak cudnie brzmi
I jak nam tętni to słowo we krwi.
Ten tylko poznał wartość twą,
Kto cię raz żegnał rozstania łzą.
Lwów, Lwów, jak cudnie brzmi
I jak nam tętni to słowo we krwi.
O, drogie, słodkie ty miasto me,
Tu żyć i umrzeć chcę.

~  Henryk Zbierzchowski

PS

http://wiersze.doktorzy.pl/dzieciwojny.htm

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

casium

#1545455

.....peozją Kresowian i tak mi już zostało. To właśnie też zdecydowało, by niekiedy taki wiersz od serca opublikować, gdyż jest jak świeży powiew wiatru od gór. A wiedzieć nam trzeba, że wiatr od gór to samo zdrowie! Dziękuję ccassianumm7 za ten piękny wiersz Henryka Zbierzchowskiego o Lwowie oraz za link do innego tekstu Romualda Drohomireckiego pt. "Polskie Dzieci Wojny 1939". Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1545473

Panie Sławku, kiedy UBolom odbiorą prywatną broń! Te sowieckie psy musimy potraktować karnie. Te łupy muszą oddać.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1545458