Młode syte i w czerni idą ulicami wrzeszcząc coś o patroszeniu Polek inaczej

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Kraj

Przez ulice polskich miast w ostatni poniedziałek w „czarnym proteście” przeszli przeciwnicy objęcia pełną ochroną życia dzieci nienarodzonych. Lewicowo-liberalne media nachalnie zachęcały do licznego udziału w ulicznych protestach. Do akcji chętnie włączyli się politycy z opozycyjnych partii, naturalnie z Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Efekty są porażające i niestety dające do myślenia! Przez kilka godzin, gigantyczny tłum zwolenniczek prawa do zabijania dzieci przelewał się ulicami Warszawy w kierunku Placu Zamkowego. To właśnie przed Zamkiem Królewskim kilkadziesiąt tysięcy osób wyrażało pragnienie swobodnego zabijania nienarodzonych dzieci. W tłumie przeważały kobiety około trzydziestki. Dobrze sytuowane pracownice biur, które zakończyły pracę po 15:00.

O tym realnym zagrożeniu pisze w swoim felietonie „Klęska środowisk pro-life” Jan Bodakowski: „(...) Tym razem, feministyczny protest ‘w obronie cip i macic’ (co jednoznacznie wyrażały feministki na swoich transparentach), miał absolutnie odmienny przekrój społeczny. Zamiast emerytów z KOD, były trzydziestoletnie dobrze sytuowane pracownice warszawskich biur. Singielki z kasą, zahartowane w korporacyjnym wyścigu szczurów. I była ich rzesza. I to jest już problem. Oczywiście można mieć nadzieję, że jedyne, co je aktywizuje to obrona hedonistycznego stylu życia, ale może się okazać, że zasmakują krwi na politycznym ringu, upoją się mocą tłumu niczym naziści na swoich pochodach i zechcą się włączyć się w lewicowy bój ze wszystkim, co dla nas, katolików ważne. Ciekawe jest też to, że istotniejsze sprawy, np. wysokość podatków, przeszkody w działalności gospodarczej, nie wzbudzają takiej namiętności jak obrona seksualnej rozwiązłości. Okazuje się, że dla wielu Polek bardziej dolegliwe od wysokich podatków są dzieci. Panie, które nigdy by nie kiwnęły palcem, by walczyć z wysokimi podatkami gotowe są do walki o to, by móc zabić własne dziecko. Sukces zwolenniczek mordowania nienarodzonych dzieci to klęska katolików w Polsce. (...)”.

Nieliczni na ten czas obrońcy życia, byli wściekle atakowani, doszło do poważnych ekscesów, jak ranni policjanci w Poznaniu. Z kolei jaja, butelki, pieczywo, pomarańcze, jogurty, tampony i wiele innych przedmiotów, posypało się w kierunków obrońców życia, podczas pikiety antyaborcyjnej na Placu Zamkowym w Warszawie – poinformowała Fundacja Pro Prawo do Życia na swoim profilu na jednym z portali społecznościowych. Na nagraniu opublikowanym przez fundację widać ubranych na czarno, agresywnych młodych ludzi, którzy obrzucają obrońców życia obelgami. I co ciekawe, żadne mainstreamowe media nie nazwały tego mową nienawiści… .

Agresję towarzyszącą proaborcyjnym demonstracjom skomentował dosadnie Jerzy Zelnik w wywiadzie o znamiennym tytule: „Wściekłość wobec prawdy i dobra”. Znany aktor dla portalu wPolityce.pl mówi dosadnie: „To świadczy o stanie ducha tych pań ubranych na czarno. Ogarnia je wściekłość wobec prawdy i dobra, bo przede wszystkim myślą o swojej wygodzie. One nie rozumieją podstawowej rzeczy, że gdy człowiek nie służy innym ludziom, to właściwie w pełni nie żyje. Jeżeli służy tylko sobie, swojej wygodzie, to jest kimś nieużytecznym. Natomiast jeżeli zrodzi się w nim misja służenia innym ludziom, to wtedy może nastąpić opamiętanie. Myślę, że te kobiety wymagają duchowych rekolekcji (…). Wiele osób zatrzymało się niestety na poziomie niedouczenia i niedojrzałości. Ich religią jest ‘daj’, a nie ‘masz’ . I tu jest problem.”.

Zelnik odniósł się także do haseł, pod jakimi demonstrowali uczestnicy marszów i bynajmniej nie owija w bawełnę, gdy mówi: „Moje ciało, moja sprawa? To, co w takim razie taka kobieta uważa? Że to życie, które w niej się rozwija, można porównać do czegoś w rodzaju obcięcia paznokci? Ona daje schronienie powstającemu życiu i jemu służy. To nie jest obce ciało, tylko nowe życie. Kobieta nie może wyciąć go jak jakiejś rakowej narośli. Zastanawiam się, gdzie te kobiety mają rozum i serce, jeżeli tego nie rozumieją. Tu można chyba mówić o jakimś odczłowieczeniu tych kobiet”.

I mogłoby się wydawać przeciętnemu zjadaczowi chleba, że powyższe wartości zaprezentowane przez Jerzego Zelnika są tak jasne i oczywiste, jak samo słońce świecące na bezchmurnym niebie. Okazuje się, że wcale niekoniecznie! Wśród wspierających aborcyjnych fanatyków znalazło się bowiem grono celebrytów, w tym malarka i feministka Hanna Bakuła. Ta niewiasta aspirująca do miana oświeconych, bez zażenowania wyznaje: „Byłam na wszystkich demonstracjach KOD-u. Chodziłam z listą z najłagodniejszą wersją ustawy antyaborcyjnej. Jestem przerażona i oburzona. Jak to się nie uda, to będę do końca życia chodziła na czarno. Każda kobieta albo jest kobietą, albo ma córkę, matkę, wnuczkę, siostrę, przyjaciółkę. To ustawa, która zagraża wszystkim kobietom. Jeżeli to się odpuści, to będzie kupa kalek, bękartów, dzieci z wadami. Kupa samobójstw i zabójstw. Jeśli ktoś tego nie rozumie, bardzo mu współczuję.”. I jakby tego było mało jej słowa skomentował na Twitterze publicysta tygodnika „wSieci” Stanisław Janecki, który ważył się i tak powiedzieć: „Dość tych kalek i dzieci z wadami! Tylko zdrowi aryjczycy!”. Wobec tych szokujących wprost wypowiedzi, w duchu odpowiedzialności powołuję się na adres: http://www.pch24.pl/ona-naprawde-to-powiedziala--hanna-bakula--bedzie-kupa-kalek--bekartow--dzieci-z-wadami,46409,i.html

Tak więc na ulicach polskich miast „czarny protest”, a w kościołach modlitwa. Arcybiskup Henryk Hoser w trakcie mszy w Archidiecezji Praskiej, podczas homilii mówił o tym, że „dzieci giną w ciszy” – tam, gdzie powinny być najbezpieczniejsze, czyli pod sercem matki. Abp. Hoser apelował też o modlitwę w intencji tych, którzy „zbłądzili”. Z kolei metropolita łódzki abp Marek Jędraszewski nazwał marsze „manifestacjami cywilizacji śmierci”.

W odpowiedzi na „czarny protest” Konferencja Episkopatu Polski zachęcała do przyłączenia się do modlitwy w intencji „prawego sumienia i światła Ducha Świętego dla wszystkich decydujących w Polsce o prawnej ochronie życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci”.

Otóż na podstawie poczynionych przez lata rozmów i spostrzeżeń, mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że My Wielka Rodzina Wołyńska i Kresowa, pomijając już fakt, że w ogromnej większości, jak nie wszyscy, utożsamiamy się z taką Polską, w której jest miejsce dla każdego człowieka. Otóż nam wszystkim, wszelkie czyny godzące w życie ludzkie oraz sprzeczne z polską racją stanu, są nam niejako w naturalny sposób wrogie i obce. Ale nie tylko, także dlatego, że my córki i synowie polskich i kochanych Kresów, jesteśmy niezwykle wrażliwi na to, jak się wyrażę: bardzo przepraszam za to ohydne wyrażenie: „patroszenie kobiet”! O my wiemy, z jaką furią i zaciętością wydzierano polskim matkom dzieci, jak robili to na Wołyniu i nie tylko, zbrodniarze spod znaku ukraińskiego tryzuba.

Może żyją jeszcze nawet Polki, które na własnej skórze przeżyły ten barbarzyński akt rozpruwania brzuchów, rezunowmi nożami, a cudem, dosłownie cudem odratowane, najczęściej przez partyzantów, także cudem żyją do dziś. Czy mielibyśmy milczeć, gdy duchowi spadkobiercy wołyńskich rezunów, panoszą się i to naszych oczach, w naszej umiłowanej ojczyźnie. O nie! My wiemy, że nie za taką Polskę walczyli i umierali nasi ojcowie i matki, nasi dziadkowie, nawet nasze dzieci, a my? Mielibyśmy dziś milczeć? Mielibyśmy pozwolić, aby Oni, nasi Męczennicy Wołynia, przekręcali się z bólu w grobach, nawet tam nie mając spokoju i to od swoich tym razem, o zgrozo ziomków.

Nigdy na to nie pozwolimy ale tak, jak będziemy mogli i potrafili, będziemy walczyć o Polskę rzeczywiście wolną, wolną od niepamięci o okrutnych czynach banderowskich zwyrodnialców, ale także a nawet przede wszystkim, wolną od współcześnie żyjących zbrodniarzy. Dodajmy tych zbrodniarzy, którzy przed laty stanowili nieludzkie prawo w białych, poselskich, partyjnych rękawiczkach SLD, a dziś młodych, sytych i w czerni dziesiątków tysięcy pracownic warszawskich biurowców, idących warszawskimi ulicami i wrzeszczących o wolne przystęp do całkiem legalnej abocji.

Degeneracja człowieczeństwa zawsze towarzyszy ludziom o nieokiełznanych potrzebach i emocjach, przy czym towarzyszy temu niekiedy straszna zasada: „Przez łzy i po trupach, ale zawsze do celu!”! A że jakaś matka, żona, dziecko płacze potem, rozpacza to już trudno, nie moja to wina. Tak już musi być usprawiedliwiamy się, albo nierzadko słyszymy: „Moi rodzice wypłakali się wcześniej, to i ja nie mogę być gorsza, czy inna!”. Otóż zawsze można być innym, otóż zawsze można coś zmienić na lepiej, ale trzeba po prostu chcieć! Doprawdy życie na ziemi bez litości, miłosierdzia, bez przebaczenia staje się rzeczywiście piekłem, lecz to nie Bóg się pomylił, to człowiek drugiemu człowiekowi gotuje ten los. Czy nie słyszymy: „To fraszka, nie przejmuj się tym!”, czyż to nie te młode biurokratki krzyczą na ulicach wniebogłosy: „Moja macica to nie twoja broszka!”.

Zaś niekiedy co gorsza stek przekleństw i szyderstwa, nawet wobec niewinnych ofiar, nawet w trakcie samych przestępstw, mordów, zbrodni, jak to bywało niemal w każdym wieku. Tak właśnie jest w życiu, znamy to nazbyt doskonale, aby poddawać w wątpliwość, tak było w czasie II wojny światowej i tak też było na Wołyniu i Kresach. Wszystko zależy więc od tego, jaki typ człowieka sobą reprezentujemy, czyli jak zostało ukształtowane nasze człowieczeństwo i czy w pewnym momencie naszego życia, nie ulegliśmy degeneracji, bardziej czy mniej posuniętej. A przecież końcem końców zawsze mogłoby być jeszcze inaczej, bardziej ludzko i bardziej szczęśliwie, zupełnie tak jak na tym zdjęciu, trzeba jednak wcześniej zaufać Bożej Opatrzności, no i trzeba jeszcze zawsze chcieć.

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.7 (głosów:4)

Komentarze

Tymi słowami jeden z pasterzy Kościoła na Dolnym Śląsku, zwrócił w ostatnich dniach uwagę swoich wiernych owieczek na relane zagrożenia współczesności. Mianowicie w sobotę 8 października 2016 r. alumni i wykładowcy Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Świdnickiej, zainaugurowali kolejny rok akademicki. Zabierając głos na zakończenie uroczystości, pasterz Kościoła świdnickiego ks. bp Ignacy Dec oparł swoje  wystąpienie na tryptyku: widzieć, osądzać, działać. Mówił: „To pierwsze oznacza stawianie właściwej, poprawnej diagnozy, czyli stwierdzanie, jak jest naprawdę. W przypadku osądzania chodzi o zasady, które pochodzą głównie od Pana Boga, a w działaniu  o wytyczenie planu, jak to, co jest, zmieniać na to, co być powinno.”. Ordynariusz świdnicki wskazał w tym kontekście, że dzisiaj mimo oznak dobra, powiewów Ducha Świętego, które są wyraźnie  widoczne, w skali globalnej, zwłaszcza europejskiej trwa sprzeciw wobec Boga, Kościoła i prawdy. Znów mówił z przejęciem: „Chyba nas wszystkich przeraziły ostatnie ‘czarne marsze’ w obronie prawa do aborcji. Nie spodziewaliśmy się takiego sprzeciwu na ulicach. Niektóre niesione napisy, hasła były wprost przerażające, niegodne rozumnego człowieka. A więc, krótko mówiąc, mamy do czynienia ze sprzeciwem przeciwko Bogu, Kościołowi i prawdzie w Europie, a także w naszej katolickiej Polsce. Trzeba to widzieć.”.

P.S. Artykuł opublikowany na stronie: http://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/168027,trwa-sprzeciw-przeciwko-bogu-kosciolowi-i-prawdzie.html

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1521824

kto znów "odważnie" spałował twój mądry wpis Sławomirze?

Sama (wraz jeszcze z kimś oprócz mnie) dałam +5.

Serdecznie pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1521886

....by się swoim wpisem pochwalić, tudzież moje argumenty obalić! W każdym razie cenię sobie tę anonimowość w ocnianiu innych bowiem nawet wyłaczając kogoś ewentualną krecią robotę, wszyscy możemy być bardziej autentyczni i nikt nikomu nie nadskakuje. Chyba że ktoś właśnie wyrazi się otwartym wpisem, czy komentarzem, ale wtedy to już każdy bierze osobistą odpowiedzialność, bo jak mawiają: "Jak Cię piszą tak Cię widzą". Serdecznie dziękuję katarzyna. tarnawska i pozdrawiam.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1521906

Tymi zdecydowanymi słowami z tytułu 26 października 2016 r. poseł Marek Jurek, były marszałek Sejmu, odnosi się wprost do czarnych protestów na ulicach polskich miast.  I dalej klarownie tak objaśnia sprawę: „To jest rewolucja przeciwko Polsce chrześcijańskiej i organizatorzy tych marszów tego w ogóle nie ukrywali. (…) Od ataku na tę najświętszą i naturalną podstawę cywilizacji chrześcijańskiej – czyli prawa człowieka do urodzenia się i życia – przeszli do generalnego ataku przeciwko cywilizacji chrześcijańskiej jako takiej. (...)

Prawa, które mamy, są zawsze prawami zakorzenionymi w sprawiedliwości, a wolność to możliwość korzystania ze swoich praw. Człowiek nie ma prawa zabić drugiego człowieka, natomiast ma prawo i obowiązek go urodzić. Utrudnianie tego jest atakiem na najświętszą wolność człowieka. (...)

Ludzie, którzy powinni bronić społeczeństwa, patrzą się spokojnie, z zimną obojętnością, z wyrachowaniem, z kalkulacjami politycznymi, myślą tylko o swojej władzy, a nie o tym, że stawką jest tak naprawdę Polska.”

Cały artykuł możesz przeczytać na stronie:

http://www.m.pch24.pl/marek-jurek-o-czarnym-protescie--soros-przeznaczyl-duze-pieniadze-na-wzniecenie-rewolucji,46967,i.html

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1523864

Metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz wypowiedział się 3 listopada 2016 r. na temat sporu o zakaz aborcji. W artykule, który opublikowała : „Rzeczpospolita” mówił: „(...) Nauczanie w tej kwestii jest jasne i nie może być inne. Bo nie jesteśmy od tego. Jesteśmy od głoszenia prawdy o życiu ludzkim, chciałoby się powiedzieć: ewangelii życia. Natomiast politycy, którzy stanowią prawo, mają miejsce na kompromis, bo to jest zasada stanowienia prawa w pluralistycznym państwie i pluralistycznym społeczeństwie. Kościół nauczający zastrzega sobie – i myśmy to wielokrotnie w komunikatach podkreślali – prawo do oceny tego, co zrobili ustawodawcy. To jest moim zdaniem prawo, którego pozbawić nas nie można. Natomiast nie może być po naszej stronie, biskupów i księży, preferowania czy podsuwania politykom rozwiązań dotyczących kwestii stanowionego prawa. Co oczywiście nie oznacza tego, że po naszej stronie nie ma oczekiwania, by także prawo, choć nie jest jedynym sposobem ochrony życia, było optymalne i jak najlepiej służyło życiu ludzkiemu. (...)

W sprawie zakazu aborcji, żadnych nacisków ze strony Kościoła na rządzących nie było. Ale prawdą jest, że dlatego jesteśmy dziś posądzani o to, że włączyliśmy się w ochronę życia od strony politycznej, ponieważ niestety zdarzało się, że pewne granice przekraczaliśmy, wychodziliśmy poza swoją rolę. W kwestii karalności kobiet jako biskupi jasno przedstawiliśmy swoje stanowisko, ale nie było ono respektowane na poziomie niższym. (...)

Cały artykuł możesz przeczytać na stronie:

http://www.m.pch24.pl/kardynal-nycz--w-sprawie-zakazu-aborcji-zadnych-naciskow-na-rzadzacych-nie-bylo,47126,i.html

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1524681

Do zatrzymania Mary Wagner doszło 12 grudnia 2016 r., a zatem w samo święto Matki Bożej z Guadalupe. Znana z nieustępliwości w obronie życia poczętego kobieta, próbowała dostać się do centrum aborcyjnego w Toronto, by porozmawiać tam z kobietami, które zamierzają zabić swoje nienarodzone dzieci. Znana już na całym świecie Mary, jak zwykle miała ze sobą białą torbę, czerwone róże i ulotki, z którymi chciała dotrzeć do matek rozważających, lub już zdecydowanych na zabicie swojego, nienarodzonego dziecka.

Została aresztowana ok. 40 minut po jej wejściu do kliniki. To już dziesiąte zatrzymanie obrończyni życia, która za próby ratowania życia nienarodzonych na przestrzeni ostatnich 16 lat. Ta dzielna męczennica czasów współczesnych w więzieniu spędziła już razem bagatelka 4,5 roku. Szok! I za co? Za to że chce bronić niewinnego życia!

Zatrzymanie obrończyni życia miało miejsce w tym samym ośrodku, którego właścicielka zeznawała w procesie Mary Wagner, wiosną tego roku. Ninia Lupovici mówiła wówczas, że Wagner (12 grudnia 2015 roku) nagabywała kobiety w poczekalni kliniki i pytała je czy są pewne, że chcą zabić swoje dziecko. Matki były też pytane o powód swojej decyzji oraz świadomość konsekwencji aborcji. Mary Wagner mówiła też kobietom, że Jezus je kocha.

Naturalnie termin przeprowadzonej przez Mary Wagner akcji nie był przypadkowy. Na 12 grudnia przypadało święto Matki Bożej z Guadalupe, patronki nienarodzonych. Ma to zatem obudzić uśpione, lub nawet zimne i nieczułe sumienia nie tylko Kanadyjczyków, ale wszystkich mieszkańców Trzech Ameryk.

Artykuł dostępny dla chętnych na stronie: http://www.pch24.pl/mary-wagner-ponownie-aresztowana--chciala-przekonac-matki--by-nie-skazywaly-dzieci-na-smierc,48022,i.html#ixzz4SkO7fX5d

 

Pisałem zatem na gorąco w komentarzu:

Kanadyjczycy opamiętajcie się! Na miłość Boską jak długo jeszcze będziecie prześladować Mary Wagner, która chce jedynie ocalić niewinne ludzkie istnienia. Zapowiadam Wam, że oto sprowadzacie tym samym wstyd i żywą hańbę na Wasze państwo Klonowego Liścia. Proszę biskupów Kanady, by zdecydowanie i otwarcie wystąpili w obronie prześladowanej kobiety, ciąganej po strasznych więzieniach. A może papież Franciszek zadzwoniłby tak w świetle jupiterów do Mary Wagner, dlaczego tego nie zrobi, to byłby piękny gest? Jestem przekonany, że ludzie Kanady nie obrażą się za to na papieża, w każdym razie nie mają ku temu moralnego prawa. Prawo Boże jest bowiem po stronie prześladowanej Mary. Boże dodawaj łask i sił dzielnej Mary Wagner.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1527765

W obszernym wywiadzie udzielonym dziennikowi „Rzeczpospolita” prezes Prawa i Sprawiedliwości odniósł się między innymi do Czarnych Protestów i społecznej inicjatywy ustawodawczej „Stop Aborcji”.

 Jarosław Kaczyński powiedział zatem o Czarnych Protestach : „Wszystko wybuchło wokół projektu, który nie był naszym projektem, z którym nie mieliśmy nic wspólnego.”. Następnie lider PiS w sposób jasny ujawnił nieznaną dotąd prawdę: „Do wszystkiego partii nie jestem w stanie zmusić. Dla większości ten projekt był kompletnie nie do zaakceptowania. Musiałbym łamać posłów. Konflikt więc wybuchł i został instrumentalnie użyty przeciwko nam.”.

Przez ponad rok sprawowania władzy Prawo i Sprawiedliwość nie kiwnęło palcem, by zakazać mordowania chorych dzieci. Od siebie zaś Jarosław Kaczyński dodał: „Ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem aborcji z powodów eugenicznych, ale uważam, że trzeba do tego najpierw przygotować społeczeństwo. Ono nie jest jeszcze na to gotowe, co pokazały protesty pań w całej Polsce. Będziemy uważnie obserwować postawy społeczne w tej sprawie i liczymy, że z czasem będzie to można przeprowadzić bez większego konfliktu.”.

Artykuł jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/jaroslaw-kaczynski--projekt-stop-aborcji-byl-nie-do-zaakceptowania-przez-wiekszosc-poslow-pis,48100,i.html#ixzz4T1nViMPs

 

Pisałem zatem na gorąco w komentarzach:

Klarowne i b. potrzebne stanowisko Jarosława Kaczyńskiego. Zauważcie Bratankowie, że on nie chciał łamać własnych ludzi! Czy chcielibyście dyktatora, bo ja nie chcę i nie chcę także rewolucji, w której kocha się namiętnie wszelka lewica! Droga ludzi prawych, to droga ewolucji, roztropności, a nie nagłych, krwawych zmian. Co nagle to po diable, uczyli nas nasi przodkowie! Długo walczyliśmy i długo czekaliśmy na szansę zmian i teraz te szanse mamy. Dużo udało się zrobić, wiele jeszcze do zrobienia, ale z tymi ludzmi możemy to zrobić, a z tamtymi to mogliście sobie jedynie pogwizdać. Nie od razu Kraków zbudowano Bratankowie!

Ktoś „nikt” raczył mi zadać pytanie:

Co udało się zrobić do tej pory? Codziennie statystycznie zabijane jest kilkoro dzieci i pan Kaczyński nie chce łamać swoich ludzi? Prawo zawsze łamie jakichś ludzi. Nie piszmy bredni, bardzo proszę.

Zatem szybciochem mu odpowiedziałem:

Panie „nikt” najpierw się Pan przedstaw, a dopiero potem nawijaj! O jakich bredniach gościu nadajesz? Ile wywalczyłeś za pomrocznych czasów UD-UW-PO? Całe gówienko? A teraz byś chciał z tymi zafajdanymi majtkami od razu do Raju. Panie „nikt” za darmochę to było, ale za prześwietnej komuny, choć kto uczciwy to wie, że i to było fałszem. Naród musi najpierw przejść oczyszczenie, a dopiero potem Królestwo Boże. Za friko to się można dostać, ale do ciupy! Panie „nikt” byłem trzy lata w Stowarzyszeniu Obrońców Życia w Zamościu (lata 2000 -2003). Po dwóch latach zacząłem napomkiwać, by zaczęli coś robić więcej poza modlitwą, dawaniem kwiatów na imieniny biskupa oraz raz w roku kuligiem z kiełbaskami. Wtedy wzięli mnie do Zarządu. Więc zacząłem odwiedzać przechodnie lekarskie w Zamościu, a tam same plakaty o pigułce antykoncepcyjnej. Postanowiłem zrobić plakat przeciwko pigułce. Walka była długa i mordercza. Zangażowało się wiele osób, super plakat antypigułkowy zyskał akceptację wielu, nawet tych wyżej w diecezji postawionych, ale nie wszystkich. Skończyło się na tym, że obdarowano mnie wdzięcznym zarzutem, jakobym rozwalał Stowarzyszenie! (Sic!) Wywalono mnie!

I widząc także inne wpisy dodałem jeszcze:

Ludzie wzywam do cnoty roztropności, gdy uważacie, że całkiem sprawiedliwie osądzacie w tej tak ważnej i naznaczonej krzyżem b. staraj już sprawie. Po pierwsze: czemu z równym zdecydowaniem nie nastawaliście na zmiany przez ostatnie 27 lat III Rzeczypospolitej Polskiej, bo co bo nie było katolików w parlamencie? Zapewniam Was że byli i było ich często wystarczająco dużo, by dokonać stosownych zmian, dlaczego zatem nie zrobili tego ludzie UD-UW-PO? Po drugie: czy fragment nauczania Chrystusa Pana o roztropnym władcy, który prosi o pokój wobec przeważających sił przeciwnika, który nadciąga w 20 tys. żołnierzy, czy ta Ewangelia nic już dla współczesnych nie znaczy?

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1528070

Na Polonia Chrystiana ukazał się 13 stycznia b. ciekawy felieton pt. „Choroby weneryczne w natarciu. To cena postępującej laicyzacji i rozwiązłości”. W ostatniej dekadzie w Polsce liczba przypadków zachorowania na kiłę wzrosła niemal dwukrotnie. Eksperci winą za to obarczają niewiedzę młodych ludzi oraz niestosowanie przez nich prezerwatyw. Tymczasem głównym winowajcą jest ich rozwiązłość.

Z danych Państwowego Zakładu Higieny wynika, że w ciągu ostatniego dziesięciolecia, współczynnik zachorowalności na kiłę wzrósł w Polsce z 2,5 do 4,17. To jednak tylko zdiagnozowane przypadki, bo wielu pacjentów leczy się na własną rękę medykamentami dostępnymi za pośrednictwem internetu. Wiele osób nie jest świadomych swej choroby, aż do czasu wystąpienia jej mocnych symptomów. Lekarze uważają, że choć w Polsce sytuacja jest lepsza niż na Zachodzie, to jednak zjawisko jest niepokojące. Szczególnie, że do szpitali coraz częściej trafiają pacjenci z zaawansowaną postacią kiły, do której nie powinno się dopuszczać.

W rzeczywistości skala zachorowań na kiłę może być wyższa niż wynika to z oficjalnych danych, bo choroba „należy do wstydliwych” i chorzy nie chcą się do niej przyznać. To znamienne, bo najwyraźniej dla przyszłych pacjentów mniej wstydliwym okazuje się być sposób zakażenia się syfilisem, a przecież ten przenoszony jest drogą płciową i związany jest z brakiem wierności. [...]

(Źródło: forsal.pl MA=

Cały artykuł jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/choroby-weneryczne-w-natarciu--to-cena-postepujacej-laicyzacji-i-rozwiazlosci-,48743,i.html#ixzz4VojsIe74

 

Pisałem zatem na gorąco w komentarzu:

Trafia człowieka jak czyta się wynurzenia w stylu: natura jest silniejsza od wolnej woli! Nie jesteśmy zwierzętami moćum Panie! Owszem wiem, że wielu tak niestety żyje, ale to są ich zupełnie wolne wybory, zanim przyjdzie i poważne w skutkach, niewolnicze uzależnienie. Wszak więzienia, szpitale i psychiatryki są pełne. I jeszcze jedna uwaga: w Kijowie jak opisał całkiem niedawno pewien gość podobnież b. wiele prostytutek jest nosicielkami śmiertelnego wirusa HIV, ludzie podobnież nawet wiedzą o tym, a pomimo to owe prostytutki wcale nie narzekają na brak klientów! Czy to można jakoś, po ludzku wytłumaczyć? Owszem ale tylko tak: „Jak Pan Bóg chce kogoś pokarać, to mu rozum odbierze”. Ot i co można o tym więcej powiedzieć.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1530470

Na stronie Polonia Chrystiana pojawił się 28 grudnia 2016 r. wstrząsający tytuł: „Mary Wagner winna obrony życia. Kanadyjski sąd woli chronić prawa aborterów.”. Szok! Skandal! Trudno w to uwierzyć, ale tak właśnie wygląda ta wolna Kanada, o której wielu może wciąż marzy.

Kanadyjski sąd odrzucił apelację Mary Wagner. Kobieta zaangażowana w obronę życia ma zakaz zbliżania się do klinik aborcyjnych. Tam działaczka pro-life próbuje rozmawiać z kobietami i przekonywać je do rezygnacji z zabicia własnego dziecka. To w ocenie sądu zachowanie absolutnie niedopuszczalne. Wyrok dotyczył jednej z poprzednich spraw Mary Wagner. Kobieta za swą działalność na rzecz życia poczętego spędziła już w więzieniu w sumie 4,5 roku. Także i teraz sąd odrzucił argumenty obrony, że Mary Wagner działała w stanie wyższej konieczności.

 Obrońca Mary Wagner, Charles Lugosi podkreślał: „Państwo ma prawny obowiązek chronić każde niewinne życie ludzkie. Kiedy państwo uchyla się od swoich obowiązków, ludzie mogą tę pozostawioną przez państwo lukę wypełnić poprzez wykonywanie moralnego i prawnego obowiązku ratowania życia ludzkiego.”.

 O tym nieludzkim werdykcie sądu Mary Wagner dowiedziała siedząc w więzieniu, bowiem 12 grudnia została aresztowana w klinice aborcyjnej, gdzie – mimo zakazu – ponownie próbowała ratować nienarodzone dzieci. Wizyta zakończyła się małym sukcesem, bo jedna z odwiedzonych kobiet po rozmowie w Wagner zrezygnowała z zabicia własnego dziecka. [...] (Źródło: naszdziennik.pl, gosc.pl MA)

Cały artykuł jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/mary-wagner-winna-obrony-zycia--kanadyjski-sad-woli-chronic-prawa-aborterow,48373,i.html#ixzz4ULv9YlXR

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1530709

Mary Wagner – niestrudzona kanadyjska obrończyni życia, która za pokojowe sprzeciwianie się aborcji spędziła w więzieniu już cztery i pół roku – ma zostać ponownie uwięziona. Tym razem na okres 18 miesięcy. Oskarżyciel Mary Wagner, Tania Monteiro podczas przedwstępnego postepowania w Ontario mówiła: „Ona jest recydywistką!”. I dodawała: „Ona musi się nauczyć, że tak nie można robić.”.

Obrończyni życia odmówiła podpisania umowy o warunkowym zwolnieniu, zobowiązującej ją do trzymania się z daleka od obiektów, w których uśmiercane są dzieci poczęte. Domagała się tego Monteiro. [...] Monteiro powiedziała sędziemu, że zamierza wezwać pięciu świadków: dwóch policjantów, dwóch pracowników obiektu aborcyjnego i kuratora Wagner.

Obrończyni życia uzasadniając odmowę podpisania zobowiązania do trzymania się z dala od tzw. klinik aborcyjnych, powiedziała odważnie, że: „Byłoby to naruszeniem jej sumienia, gdyby zgodziła się nie wchodzić do miejsc, gdzie wie, że są zabijane nienarodzone dzieci”. Dała także wielkie żwiadectwo: „To byłoby karygodne.”. (Źródło: lifesitenes.co AS)

Cały artykuł dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/kanada--prokurator-chce-kary-18-miesiecy-wiezienia-dla-mary-wagner,48814,i.html#ixzz4W3Al82WX

           

Pisałem zatem na gorąco w komentarzu:

A ja sobie tak całkiem szczerze i pokornie, jak najbardziej myślę, że może zdarzy się i sam papież Franciszek do Mary Wagner, do kanadyjskiego więzienia zadźwoni, to by ci była miła niespodzianka. Nie sądźę, by kanadyjscy notable obrazili się na głowę Kościoła katolickiego! Wszak papież znany jest, że lubi numer niekiedy i dość niespodziewanie wykręcić, to tu i tam. Wieźnia zaś odwiedzić to zasługa specjalna!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1530713