Korygowanie papieża Franciszka to nie bunt to wierność Chrystusowi

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Świat

Dzeje się! Kard. Raymond Leo Burke udzielił obszernego wywiadu włoskiej agencji La Nuova BQ i wyznał odważnie, iż korygowanie papieża to nie bunt, to przejaw wierności Chrystusowi. W wywiadzie dla włoskiej agencji, który ukazał się 5 kwietnia, Ricardo Cascioli usłyszał od amerykańskiego purpurata o najważniejszych, wspłczesnych bolączkach Kościoła. Naturalnie zwraca uwagę, iż spotkanie z włoskim dziennikarzem miało miejsce, tuż przed dzisiejszą konferencją w Rzymie zatytułowaną: „Dokąd zmierza Kościół?”.

Sympozjum z 7 kwietnia w Rzymie, poświęce jest pamięci kard. Carlo Caffarry, zmarłego we wrześniu zeszłego roku, jednego z sygnatariuszy „Dubiów”. Pięciu pytań skierowanych do papieża Franciszka, proszących o wyjaśnienie wątpliwości i potwierdzenie ciągłości nauczania Kościoła po zamieszaniu wywołanym przez odmienne, a niekiedy sprzeczne interpretacje posynodalnej adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”. Do tej pory czterech kardynałów, z których dwóch już nie żyje, nie otrzymało odpowiedzi od papieża. Franciszek nie udzielił także im audiencji, mimo wielu próśb. W sympozjum weźmie także udział kard. Walter Brandmüller, bp Athanasius Schneider i kard. Joseph Zen Ze-kiun SDB z Hong Kong (przewidziane jest łączenie video z hierarchą).

Ogólnie atmosfera jest dość napięta, a to za przyczyną liberalnych przedstawicili Koścoła katolickiego, którzy nie wahają się głośno i publicznie wyrażać swojego niezadowolenia z powodu krytyki, podnoszenia wątpliwości i zadawania pytań przez innych duchownych i coraz liczniejszych świeckich, kwestionujących kuriozalne niekiedy wypowiedzi papieża Franciszka. Odważnym zarzuca się nawet nieposłuszeństwo! Tymczasem kard. Burke, wytrawny znawca prawa kanonicznego i były prefekt Sygnatury Apostolskiej, wyprowadza liberałów i spolegliwych z błędnego myślenia, kiedy przypomina: „wyprowadzanie z zamętu i korekta błędu nie jest aktem nieposłuszeństwa, ale raczej aktem posłuszeństwa Chrystusowi, a tym samym Jego Wikariuszowi na ziemi”.

I jeszcze siążniście dopowiedział: „Zamieszanie i podział w Kościele w najbardziej fundamentalnych i ważnych kwestiach - małżeństwa i rodziny, sakramentów i właściwego przygotowania oraz dyspozycji do ich przyjmowania, aktów wewnętrznie złych, życia wiecznego i rzeczy ostatecznych - staje się coraz bardziej powszechne. Papież nie tylko nie chce wyjaśnić tych kwestii, głosząc niezmienną doktrynę i zdrową dyscyplinę Kościoła, za co jest odpowiedzialny i co stanowi nieodłączną część jego służby jako Następcy Świętego Piotra, ale dodatkowo zwiększa to zamieszanie.”

 

Ateista przemawia w imieniu papieża i przeczy istnieniu piekła

 

Kard. Raymond Leo Burke wyznał również iż jest wstrząśnięty wywiadem udzielonym przez papieża Franciszka Eugenio Scalfariemu podczas Wielkiego Tygodnia, który opublikowano w Wielki Czwartek. Mówił o tym nawet w kategoriach skandalu: „Znany ateista śmiał ogłosić rewolucję w nauczaniu Kościoła katolickiego, twierdząc, że przemawia w imieniu papieża, zaprzeczając nieśmiertelności ludzkiej duszy i istnieniu piekła. Było to źródłem wielkiego skandalu nie tylko dla katolików, ale także dla wielu innych, którzy szanują Kościół katolicki i jego nauki, nawet jeśli się z nimi nie zgadzają.”

Kard. Raymond Leo Burke nie ukrywa także wzburzenia nieadekwatną do sytuacji, reakcją Stolicy Apostolskiej, kiedy komentując zajście wymienia : „Zamiast wyraźnego podkreślania prawdy o nieśmiertelności ludzkiej duszy i piekła, oświadczenie Stolicy Apostolskiej mówiło jedynie o tym, że niektóre cytowane słowa nie były wypowiedziane przez papieża. Nie stwierdzono, że wyrażone tymi słowami błędne, a nawet heretyckie idee nie są podzielane przez papieża i że papież odrzuca te idee sprzeczne z wiarą katolicką.” I dodaje stanowczo: „To igranie z wiarą i doktryną na najwyższym poziomie Kościoła słusznie wywołuje zgorszenie wśród kapłanów i wiernych.”

Od siebie dodam, iż czytałem nieco na ten temat i Watykan odciął się od treści opublikowanej przez ateistę Scalfariego ale potwierdził zarazem, iż takie spotkanie ze współzałożycielem komunistycznej gazety „La Repubblica” Eugenio Scalfari, miało rzeczywiście miejsce i że papież Franciszek, dużo tam naopowiadał. Jeśli Scalfari kłamie, to niech papież Franciszek po prostu przestanie się z nim spotykać i bajdurzyć, przecież to proste jak drut i jasne jak słońce. To nie pierwszy zresztą raz kiedy Watykan zaprzecza słowom jakoby wypowiedzianym przez papieża do tego dziennikarza. Jeśli Scalfari jest niepoważny, to niech papież stanie się odpowiedzialny i więcej tego człowieka niech nie przyjmuje.

Piekło naturalnie istnieje i szatan istnieje, męki wieczne to rzeczywistość, a dusze potępione wiecznie cierpią, to jest nauka samego Chrystusa Pana, a kto świadomie i dobrowolnie temu zaprzecza, ten jest przez swoje czyny antychrystem, co znaczy przeciwnikiem Chrystusa! Z nauczania Kościoła katolickiego wiemy wszyscy, iż nawet jeśli człowiek czyni wiele dobrego ale w jednym śmiertelnym grzechu trwa i uporczywie, świadomie i dobrowolnie nie nawraca się i to do samego końca, aby w końcu w tym śmiertelnym grzechu umrzeć, to taki delikwent, choćby był nawet i samym papieżem, taki na pewno będzie wiecznie potępiony. Wybrał bowiem diabła z którym za życia żył, pomimo iż robił wiele innego dobrego. Jezus mówi jasno i stanowczo: „Odejdzcie ode mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się nieprawości” oraz odsłania oblicze prawdziwej miłości: „Ten mnie miłuje kto zachowuje moje przykazania.”

I jeszcze słowo do sceptyków wszelkiej maści, maruderów, nadwrażliwych i tchórzy, otóż suche fakty są jednoznacznie powalające: spotkanie z papieżem miało miejsce oraz że Scalfari o tym napisał. Watykan publicznie potwierdził, iż spotkanie miało miejsce, a Rzeczpospolita iż takie rewelacje dziennikarz rzeczywiście wysmarował. Zatem to są fakty, które już żyją w przestrzeni publicznej! Odpwiedzialność za Kościół i za każdego z nas polega na tym, by umieć odważnie do tych faktów się ustosunkować. Ogólna zasada mądrości jest taka, iż lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć, a mądrość z zasady się nagradza, a nie potępia. I na sam koniec: wiedza jest jednym z siedmiu darów Ducha Świętego.

 

Milczenie, udawanie że nic się nie dzieje i fantazjowanie Pasterzy

 

Wracając do wywiadu, trudno się doprawdy dziwić, iż kard. Raymond Leo Burke nie szczędzi słów krytyki pod adresem wielu współczesnych kardynałów i biskupów, gdy celnie zauważa: Niektórzy po prostu nie mówią nic. Inni udają, że nic poważnego się nie dzieje. Jeszcze inni szerzą fantazje o ‘nowym Kościele’, Kościele, który ma zupełnie inny kierunek od tego z przeszłości, fantazjując na przykład na temat ‘nowego paradygmatu’ lub radykalnej zmiany praktyki duszpasterskiej na nową. Są też entuzjastyczni promotorzy tak zwanej rewolucji w Kościele katolickim. W przypadku wiernych, którzy rozumieją powagę sytuacji, brak doktrynalnego i dyscyplinarnego kierunku ze strony ich pasterzy sprawia, że ​​czują się zagubieni. W przypadku wiernych, którzy nie rozumieją powagi sytuacji, ten brak kierunku pozostawia ich w zamieszaniu, a ostatecznie sprawia, że są ofiarami błędów, które zagrażają ich duszom. Wielu ludzi, którzy zostali ochrzczeni w kościelnej komunii protestanckiej, ale potem weszli w pełną komunię Kościoła katolickiego, ponieważ ich pierwotne wspólnoty kościelne porzuciły Wiarę Apostolską, cierpią głęboko w tej sytuacji. Dostrzegają, że Kościół katolicki zmierza tą samą drogą porzucenia wiary.”

Kard. Burke nie obawia się użyć słów: „apokaliptyczna sytuacja”, która jego zdaniem: „odzwierciedla coraz dokładniej orędzie Matki Bożej Fatimskiej, które ostrzegało przed złem - a nawet bardziej poważnym niż poważne zło w wyniku rozprzestrzeniania ateistycznego komunizmu - które jest odstępstwem od wiary w Kościele”. Przypomnia, że paragraf 675 Katechizmu Kościoła Katolickiego uczy nas, że: „przed drugim przyjściem Chrystusa Kościół musi przejść końcową próbę, która zachwieje wiarą wielu wierzących” i że: „prześladowanie, które towarzyszy jego pielgrzymce przez ziemię odsłoni tajemnicę bezbożności pod postacią oszukańczej religii, oferując ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów kosztem odstępstwa od prawdy”.

I dodaje już b. klarownie że: „w tej sytuacji biskupi i kardynałowie mają obowiązek głosić prawdziwą doktrynę Kościoła. Jednocześnie powinni zachęcać wiernych do zadośćuczynienia za grzechy wyrządzone Chrystusowi i za rany zadane Jego Mistycznemu Ciału, Kościołowi, gdy Jego wiara i dyscyplina nie są odpowiednio chronione i głoszone przez pasterzy”.

 

Papolatria to choroba b. groźna dla Kościoła

 

Kard. Raymond Leo Burke przywołał postać wielkiego kanonisty z XIII wieku, Enrico da Susa (biskup z Ostii), zajmującego się trudnym pytaniem, jak korygować papieża, który sprzeniewierzyłby się powierzonej funkcji. Potwierdził on, że ​​de facto to Kolegium Kardynałów ma stanowić zaporę przed papieskimi błędami.

Zapytany o to, w jaki sposób Kościół winien odnosić się do papieża Franciszka, który wzbudza tak wiele kontrowersji, przypomniał: „zgodnie z nauczaniem Kościoła, papież, przez wyraźną wolę samego Chrystusa, jest trwałym i widzialnym źródłem i fundamentem jedności zarówno biskupów, jak rzeszy wiernych (Konstytucja dogmatyczna o Kościele Soboru Watykańskiego II, paragraf 23). Jego podstawową służbą jest ochrona i strzeżenia depozytu wiary, prawdziwej doktryny i zdrowej dyscypliny, zgodnej z prawdami, w które wierzy się”.

Pozwolił sobie jeszcze zauważyć, że: „we wspomnianym już wywiadzie z Eugenio Scalfari papież jest chwalony jako rewolucjonista. Ale Urząd Piotra nie ma nic, absolutnie nic wspólnego z rewolucją. Przeciwnie, istnieje wyłącznie dla zachowania i propagowania niezmiennej wiary katolickiej, która prowadzi dusze do nawrócenia serca i która prowadzi całą ludzkość do jedności w oparciu o porządek zapisany przez Boga w Jego stworzeniu, a przede wszystkim w sercu człowieka, jedynego stworzenia na ziemi stworzonego na obraz Boga. Jest to porządek, który Chrystus przywrócił poprzez Tajemnicę Paschalną, celebrowaną podczas Wielkanocy. Łaska Odkupienia emanuje z Jego chwalebnego Przebitego Serca w serca Jego członków w Kościele, dając im siłę do życia zgodnie z tym porządkiem, czyli w komunii z Bogiem i z bliźnim”.

Po czym kard. Burke podkreślił, że pojęcie pełni władzy papieskiej zostało jasno określone przez papieża św. Leona Wielkiego [w V wieku]. I wyjaśnił szczegółowo, jak to wygląda: „Pojęcie jest dość proste. Papież, z woli Bożej, cieszy się wszelką mocą, aby móc chronić i głosić prawdziwą wiarę, prawdziwy kult Boży i niezbędną dyscyplinę. Ta moc nie odnosi się do Jego osoby, ale do Jego urzędu jako Następcy Świętego Piotra. W przeszłości, w przeważającej części, papieże nie ujawniali swoich osobistych opinii, działań, by nie ryzykować, że wierni mogą zostać zdezorientowani tym, co robią i myślą jako Następcy Świętego Piotra. Obecnie istnieje niebezpieczeństwo, a nawet szkodliwe zamieszanie między osobą Papieża a jego urzędem, co skutkuje zaciemnieniem urzędu Piotra oraz światową i polityczną koncepcją posługi Biskupa Rzymskiego w Kościele. Kościół istnieje dla zbawienia dusz. Każde działanie papieża, które podważa zbawczą misję Chrystusa w Kościele, czy to działanie heretyckie, czy działanie, które jest samo w sobie grzeszne, nie ma znaczenia z punktu widzenia urzędu Piotra. Tak więc, jeśli jakakolwiek czynność papieża wyrządza wielką szkodę duszom, nie wymaga posłuszeństwa pasterzy i wiernych. Powinniśmy zawsze odróżniać ciało człowieka, który jest biskupem Rzymu od ciała Biskupa Rzymu, czyli człowieka, który sprawuje urząd Świętego Piotra w Kościele. Nierozróżnienie to oznacza papolatrię i prowadzi do utraty wiary w urząd Piotra, który jest ustanowiony i podtrzymywany przez Boga.

Po temu też katolik zawsze musi szanować urząd Piotra, który jest istotną częścią instytucji Kościoła założonego przez Chrystusa. I o tym kard. Burke w wywiadzie nie zapomniał: „Gdy tylko katolik przestaje szanować urząd papieża jest skłonny do schizmy lub do odstępstwa od wiary. Jednocześnie katolik musi szanować człowieka sprawującego urząd papieża, co oznacza zwracanie uwagi na jego nauczanie i kierownictwo duszpasterskie. Ten szacunek obejmuje także obowiązek zwracania uwagi Papieżowi – przy założeniu właściwie ukształtowanego sumienia – gdy zbacza lub wydaje się odbiegać od prawdziwej doktryny i zdrowej dyscypliny lub gdy porzuca obowiązki związane z jego urzędem”. I dodał: „Przez wzgląd na prawo naturalne, Ewangelie i ciągłą tradycję dyscyplinarną Kościoła, wierni są zobowiązani do wyrażenia swoim pasterzom troski o stan Kościoła. Mają ten obowiązek i przysługuje im odpowiednie prawo do otrzymania odpowiedzi od nich.”

Na pytanie Ricardo Cascioli czy zatem możliwe jest krytykowanie papieża i pod jakimi warunkami może się to odbywać, kard. Burke stwierdził: „Jeśli papież nie sprawuje swego urzędu dla dobra wszystkich dusz, nie tylko jest możliwe, ale nawet konieczne krytykowanie papieża. Ta krytyka winna być zgodna z nauką Chrystusa o braterskim napomnieniu z Ewangelii (Mt 18,15-18). Po pierwsze, wierny lub pasterz powinien wyrazić swoją krytykę na osobności, co pozwoli Papieżowi się poprawić. Ale jeśli papież nie chce skorygować swojego poważnie niedoskonałego sposobu nauczania lub działania, krytykę należy upublicznić, ponieważ ma ona związek z dobrem wspólnym w Kościele i na świecie. Niektórzy krytykowali tych, którzy publicznie korygowali papieża tak, jakby było to przejawem buntu lub nieposłuszeństwa, ale prosić - z szacunkiem należnym jego urzędowi - o skorygowanie zamieszania lub błędu nie jest aktem nieposłuszeństwa, lecz posłuszeństwa Chrystusowi, a zatem także Jego zastępcy na ziemi.

Znakomita, zwięzła wypowiedź ks. kard. Raymonda Leo Burke w której jasno i przystępnie wyjaśnia b. ważne rożróżnienie, pomiędzy urzędem św. Piotra, a osobą św. Piotra. Z miłością i odpowiedzialnie pochyla się nad rozlicznymi bolączkami współczesnego Kościoła i odwołuje się do naszej pobożności, odwagi i osobistej odpowiedzialności. Niech to ziarno rzucane z cierpliwością na glebę naszych serc, przyniesie zatem plon w swoim czasie, plon dobry i obfity.

 

Deklaracja konferencji „Dokąd zmierzasz Kościele katolicki?”

 

Z powodu sprzecznych interpretacji adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” na całym świecie wśród wiernych szerzy się niezadowolenie i zamieszanie. Usilna prośba o wyjaśnienie, skierowana do ojca świętego przez około milion wiernych, ponad 250 uczonych i kilku kardynałów, nie doczekała się odpowiedzi.

Wśród wynikłego poważnego niebezpieczeństwa dla wiary i jedności Kościoła my, ochrzczeni i bierzmowani członkowie Ludu Bożego, jesteśmy wezwani do potwierdzenia naszej wiary katolickiej. Sobór Watykański II upoważnia nas i zachęca, byśmy tak uczynili, oświadczając w „Lumen gentium”, p. 33: „Tak oto każdy świecki na mocy samych darów, jakie otrzymał, staje się świadkiem i zarazem żywym narzędziem posłannictwa samego Kościoła według miary daru Chrystusowego (Ef 4,7)”. Także bł. John Henry Newman zachęca nas, byśmy tak uczynili. W swoim proroczym eseju „O konsultowaniu się z wiernymi w kwestiach doktryny” (On Consulting the Faithful in Matters of Doctrine, 1859) mówił on o znaczeniu świeckich w dawaniu świadectwa wierze.

Dlatego w zgodzie z autentyczną tradycją Kościoła oświadczamy i wyznajemy, że:

1) Zatwierdzone i skonsumowane małżeństwo pomiędzy dwiema ochrzczonymi osobami może być rozwiązane tylko przez śmierć.

2) Dlatego połączeni ważnym małżeństwem chrześcijanie, którzy łączą się z drugą osobą, podczas gdy ich małżonek wciąż żyje, popełniają grzech ciężki cudzołóstwa.

3) Jesteśmy przekonani, że jest to absolutne przykazanie moralne, które obowiązuje zawsze i bez wyjątków.

4) Jesteśmy także przekonani, że żaden subiektywny osąd sumienia nie może uczynić wewnętrznie złego czynu dobrym i legalnym.

5) Jesteśmy także przekonani, że ocena dotycząca możliwości udzielenia sakramentu rozgrzeszenia nie opiera się na możliwości przypisania popełnionego grzechu, ale na zamiarze penitenta, by porzucić sposób życia, który jest sprzeczny z przykazaniami Bożymi.

6) Jesteśmy przekonani, że osoby rozwiedzione i w ponownym cywilnych związkach małżeńskich, a niechętne żyć we wstrzemięźliwości, żyją w sytuacji, która jest obiektywnie przeciwna prawu Bożemu, a zatem nie mogą przyjmować Komunii Eucharystycznej.

Nasz Pan, Jezus Chrystus, mówi: „Jeśli trwacie w nauce mojej, jesteście prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,31-32). Z tym przeświadczeniem wyznajemy naszą wiarę przed najwyższym pasterzem i nauczycielem Kościoła wraz z biskupami i prosimy ich o utwierdzenie nas w wierze.

Uczestnicy konferencji "Dokąd zmierzasz Kościele katolicki?" - duchowni i świeccy. Rzym, 7 kwietnia 2018 r.

Teks deklaracji z 7 kwietnia z Rzymu jest dostępny pod adresem: http://www.pch24.pl/oswiadczamy-i-wyznajemy--wazna-deklaracja-w-sprawie-...

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:10)

Komentarze

które można znaleźć na portalu PCH24: https://www.pch24.pl/papiez-otworzyl-presynod-mlodziezy--mowcie-bez-wsty...

Papież zachęcał młodych do „prowokowania” starszych, by „wyszli poza logikę.” - Ta logika to trucizna, słodka trucizna, uspokaja duszę, zostawia cię trochę znieczulonym i nie pozwala ci chodzić – mówił.

 Musimy zaryzykować, ponieważ miłość wie jak ryzykować. Bez ryzyka młody człowiek się starzeje, a Kościół też się starzeje – tłumaczył papież. Franciszek przekonywał, że „Kościół potrzebuje młodych prowokujących do odejścia od logiki (…), by „pozostać twórczym w zgodzie z autentyczną tradycją.” Młodzi muszą sprawić, by starzy zaczęli „marzyć”.

Papież domagał się „kreatywności,” która niektórych przeraża, tworzenia nowej kultury, która ma jednak pewne korzenie. – Idź o krok do przodu, ale pamiętaj o swoich korzeniach ( ...) nie wracaj do korzeni, bo zostaniesz pochowany, ale zawsze o krok do przodu, zawsze z korzeniami. A korzenie są starsze. Stąd znaczenie słuchania osób starszych – zasugerował. 

Franciszek poprosił też młodych o modlitwę w swojej intencji albo przynajmniej, by „pomyśleli o nim dobrze”.

Więc... myślmy dobrze.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Hoyt

#1561556

Dzięki Hoyt. Papież Franciszek zachęcał wtedy do odważnego, nawet „zuchwałego” dzielenia się swoimi opiniami. Powiedział także, że cały Kościół musi słuchać młodzież, nawet jeśli „czasami młodzi ludzie nie są roztropni”, ponieważ: „mężczyzna lub kobieta, która nie podejmuje ryzyka, nie dojrzewa, a instytucja, która dokonuje wyborów w taki sposób, aby nie ryzykować, pozostaje dzieckiem. Nie rośnie”.

Nadto wzywał do spontaniczności: „aby wydobyć to, co każdy z nas ma w sercu. Mów odważnie, nie wstydź się! W tym miejscu zostawiamy wstyd za drzwiami. Tutaj będziesz mówić odważnie: powiedz, co czujesz, a jeśli ktoś poczuje się urażony, poproś o przebaczenie i idź dalej.”

Otworzyłem ten link za Twoją przyczyną i znalazłem tam swoje komentarze sprzed 17 dni. Pisałem w nich na gorąco: „Na miły Bóg o co chodzi Papieżowi Franciszkowi w tym pozbywaniu się logiki, bez logiki jest pomieszanie z poplątaniem. Nielogiczność, to po prostu głupota! Ośmielam się zatem dodać, iż nie ma mądrości bez porządku i nie ma porządku bez logiki właśnie. Jeśli coś jest nielogiczne to jest po prostu niemądre, czyli złe.”

I dalej w nestępnym kontynuowałem:

„Co znaczy: zostawiamy wstyd za drzwiami, a jeśli tam za tymi papieskimi drzwiami, na tym presynodzie, ktoś z tych młodych zacznie opowiadać banialuki, że jest homoseksualistą i on uważa, że to jest b. dobre, bo on tak właśnie odczuwa i kocha, czy to będzie dobre?! Nie! Bo to będzie publiczne promowanie obrzydliwego zboczenia i de facto będzie to wielkim zgorszeniem. Bóg się nie pomylił, a poza tym nigdy się nie starzeje, bo Bóg jest wiecznie młody, a my razem z nim!” Czyż to nie św. Franciszek zwykł mawiać: „Bóg mój i wszystko moje”. Tak to właśnie On sam.

Rodaku zobacz koniecznie te raporty:

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561560

W Rzymie ledwie wczoraj odbyła się konferencja zatytułowana „Dokąd zmierzasz Kościele?”. Spotkanie - zorganizowane przez grupę „Przyjaciele kardynała Carlo Caffarry” rozpoczął kard. Walter Brandmüller zauważając, że kryzys wiary porusza dziś same fundamenty Kościoła. Cytując Międzynarodową Komisję Teologiczną duchowny zauważył, że autentyczny zmysł wiary (sensus fidei) należy odróżnić od wyrażania jedynie popularnych opinii szczególnie charakterystycznych dla ducha epoki.

Niemiecki duchowny powiedział, że nie każdy może poprawnie odczytać sensus fidei, gdyż do tego potrzeba świętości. Komentując zaś przygotowania do ostatnich synodów stwierdził, że wątpi, czy kwestionariusze synodów odzwierciedlają sensus fidei, ponieważ istnieje wiele czynników wskazujących na to, że „łatwo manipulować ich wynikami”. Hierarcha przyznał, że ów zmysł wiary lepiej wyrażają spontaniczne akcje zatroskanych katolików, takie jak francuski ruch Manif pour tous (społeczny sprzeciw wobec legalizacji „homomałżeństw”), oraz Synowska prośba do Ojca Świętego, podpisana przez prawie milion wiernych.

Będący historykiem Kościoła hierarcha, przypomniał też kilka przykładów z przeszłości, kiedy to świeccy dawali ważne świadectwo swej wiary. I tak na przykład w czasie kryzysu ariańskiego w czwartym wieku, kiedy dyskutowano o boskości Jezusa, „biskupi zawiedli a Boska tradycja była podtrzymywana o wiele bardziej przez wiernych niż przez hierarchów”. I dodał: „Często w historii ludu Bożego wierna jego część nie stanowiła większości, lecz mniejszość, która jednak prawdziwie żyła i była świadkiem wiary. Dlatego szczególnie ważne jest rozeznawanie i słuchanie głosów maluczkich, którzy wierzą”.

Cały wpis jest dostępny pod adresem: http://www.pch24.pl/dokad-zmierzasz-kosciele---granice-wladzy-papieza,59...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561564

Na tej samej konfrencji Rzymskiej z 7 kwietnia kard. Raymond Leo Burke wygłosił przemówienie na temat granic władzy papieskiej. Podkreślił, że każdy papież jest powołany do tego aby chronić i promować jedność Kościoła, a jeśli którykolwiek papież nie postępuje zgodnie z Boskim Objawieniem, Pismem Świętym i Tradycją, „musi być odrzucony przez wiernych”.

Wspominając o wielkiej konfuzji jaka panuje w ostatnich latach w Kościele, patron Zakonu Maltańskiego przypomniał, że każda wypowiedź papieża, dotycząca katolickiej doktryny lub praktyki musi zawsze pozostawać „autentycznym wyrazem” posługi Piotrowej. Dodał – powołując się na pisma XIII-wiecznego kanonisty Enrico da Susa oraz angielskiego profesora Johna Watta – że choć władza papieska jest absolutna, różni się od absolutnej władzy świeckiej tym, że jako absolutna może być używana wyłącznie do naprawiania błędów. Dodał, że „pełnia władzy” nie oznacza władzy nad Magisterium Kościoła, możliwości dokonania jego zmiany, ale raczej „konieczności zarządzania w pełnej wierności” Magisterium Kościoła.

Duchowny wyjaśniał, że papieskie absoluta potestas, władza absolutna, jest ofiarowana mu przez samego Chrystusa" a więc „może być sprawowana tylko w posłuszeństwie Chrystusowi”. Kardynał Burke podkreślił zatem, że każdy akt papieża uznany za „herezję lub grzech” albo „faworyzujący herezję lub grzech czy podkopujący fundamenty społeczeństwa”, jest nieważny.

A zatem: „Jest zatem zupełnie zrozumiałe, że pełnia władzy dana papieżowi nie pozwala mu działać przeciwko wierze apostolskiej i powinna być używana z największą ostrożnością”. A cytując Wata, kardynał przypomniał, że plenitudo potestatis zawsze ma służyć duszą i jedności Kościoła, a nie osobistym interesom jednostek. Nadto kard. Burke powiedział: „Gdyby Papież postępował inaczej, to naraziłby swoje zbawienie na niebezpieczeństwo”. [...]

Kard. Raymond Leo Burke ponownie podkreślając zakres i zasięg władzy papieskiej przypomniał, że: „ponieważ ta władza pochodzi od samego Boga, jest ograniczona przez prawo naturalne i prawo Boże”. Duchowny przywołał przy tym fragment listu św. Pawła do Galatów: „Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty!”(Ga 1, 6-9).

Kard. Burke przypomniał komentarze śp. kard. Meisnera poczynione po wysłuchaniu propozycji kard. Waltera Kaspera z 2014 r., dotyczącej możliwości przyjęcia Komunii Świętej przez niektórych rozwodników, żyjących w nowych związkach. Otóż kard. Meisner miał wtedy przepowiedzieć: „Wszystko to zakończy się schizmą”. I dodał, iż jest świadkiem, że kard. Meisner: „robił wtedy wszystko, co możliwe, aby bronić słowa Chrystusa o małżeństwie”.

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/dokad-zmierzasz-kosciele---granice-wladzy-papieza,59...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561566

Na powyższej konferencji głos zabrał także bp Athanasius Schneider z Astany. W przemówieniu przypomniał, że następca świętego Piotra ma zapewnić, aby: „całe stado Chrystusa, zabrane z trujących pastwisk błędów, było karmione wyłącznie pokarmem niebiańskiej doktryny i aby po wyeliminowaniu tego co prowadzi do schizmy, cały Kościół mógł pozostać jednym i, wspierany na Jego fundamencie, stanowczo stanął przeciwko bramom piekła”.

Podkreślił, że „charyzmat prawdy powierza Bóg w pierwszej kolejności świętemu Piotrowi i jego następcom” i że w związku z tym papieże muszą być świadomi, że nie są właścicielami katedry prawdy, ale jej sługami i wikariuszami.

Poza tym dodał iż na przestrzeni dziejów szatan nieustannie atakował Kościół, a zwłaszcza „katedrę Prawdy, która jest katedrą Piotra”. W rzadkich przypadkach prowadziło to do: „tymczasowego i ograniczonego zaćmienia papieskiego Magisterium, kiedy niektórzy papieże rzymscy wygłaszali niejednoznaczne doktrynalne oświadczenia, powodując tym samym przejściową sytuację doktrynalnego zamieszania w życiu Kościoła”.

Hierarcha przypomniał, że taka możliwość została przepowiedziana przez papieża Leona w 1884 roku, kiedy miał słynną wizję szatana pojawiającego się przed Bogiem, prosząc go o pozwolenie na działanie w Kościele przez najbliższe sto lat - pozwolenie, które zostało mu udzielone. Natychmiast po tym wydarzeniu papież Leon XIII ułożył modlitwę do św. Michała Archanioła.

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/dokad-zmierzasz-kosciele---granice-wladzy-papieza,59...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561567

Mateusz Ochman: „Choć kult Bożego Miłosierdzia, jakim znamy go dziś, pojawił się w Kościele powszechnym niedawno – bo zaledwie 18 lat temu – to Pan Bóg, sędzia zatroskany o każdego grzesznika, dał się nam poznać już na początku historii zbawienia. [...] Księga Psalmów zapełniona jest pochwałami miłosierności Stwórcy, święty Jan Apostoł wprost oznajmia, że Bóg jest miłością (1 J 4, 8), a Pan Jezus swoim autorytetem zapewnia: Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6, 36). Wobec tego Kościół od swego początku bez cienia wątpliwości nauczał, że do głównych przymiotów Boga - obok wieczności, wszechwiedzy, niezmierzoności, sprawiedliwości i dobroci – należy Jego miłosierdzie, bo chcąc, żeby się wszyscy ludzie zbawili, odkupił ich z niewoli szatana, każdemu dając środki potrzebne do zbawienia. Całe wieki prawda ta trwała nienaruszona i pielęgnowana przez kolejne pokolenia wierzących, jednak w pewnym momencie miłosierdzie Boże mylnie zaczęło być traktowane jako pobłażliwość.

Gdyby miłosierdzie było pobłażliwością, to Bóg nie mógłby być sprawiedliwy. Jeśli Bóg nie byłby sprawiedliwy, to nie mógłby być dobry. A gdyby nie był dobry i sprawiedliwy, to znaczy, że byłby niestały, a więc… nie byłby Bogiem. Takie postawienie sprawy jest nie tylko nieprawdą, ale poważnym zaniedbaniem i kłamstwem, którego konsekwencje mogą być (i bez wątpienia są) katastrofalne dla życia wiecznego. Niemniej świat w to uwierzył, konsekwentnie torując sobie drogę do piekła.

Przykładów nie trzeba – niestety – daleko szukać. Każdy z nas nieraz zapewne słyszał takie wyrażenia: przecież Pan Bóg się nie obrazi albo na szczęście Bóg jest miłosierny, lecz kontekst tych słów podpowiadał, iż istnieją uzasadnione obawy przed Bożą karą i gniewem, gdyż Bóg brzydzi się grzechu. Dlaczego zatem ze względu na swoje miłosierdzie miałby nie zwracać uwagi na niewiarę, rozwiązłość czy aborcje? Z jakiego powodu miałby tolerować wszystkie zniewagi, odstępstwa i krzywdy? Dlaczego miałby nie interweniować wobec zła? Przecież nie na tym polega Jego miłosierdzie! [...]

Pan Bóg błogosławił pobożnemu Ablowi, ale przeklął Kaina, który był mordercą. Wyprowadzając uciemiężonych Izraelitów, skazał niegodziwych Egipcjan na śmierć ich pierworodnych, a wojska faraona utopił w odmętach Morza Czerwonego. Doprowadzając swój lud do Ziemi Obiecanej, wspierał go w wielu krwawych wojnach, a jego dobrobyt zapewniał kosztem ludów pogańskich. Zesłał na świat swego Syna – Jezusa Chrystusa, aby wielu zbawić, co jednak w konsekwencji oznacza również „upadek wielu”, o czym prorokuje bogobojny Symeon (por. Łk 2, 33).

Miłosierdzie Boże – owszem – jest dostępne dla każdego, ale jego warunkiem jest miłość: do Boga, tę cechuje wiara, przestrzeganie przykazań i unikanie grzechu; oraz do ludzi. Ta druga często jest trudniejsza, gdyż żeby była prawdziwa, musi wymagać i nie znosić kompromisu. Nie jest dziś łatwo upominać grzeszących (na przykład żyjące w konkubinacie dzieci) czy pouczać nieumiejętnych, a przecież tego od nas wymaga miłosierdzie – jeszcze bardziej wymagające niż miłość. [...]

Musimy głosić prawdę o Bożym Miłosierdziu takim, jakim ono jest naprawdę: bezgranicznym, dostępnym dla każdego, ale stawiającym wymagania i dalekim od pobłażliwości dla grzechu i zła.”

Cały artykuł opublikowany w 99. Numerze: „Przymierza z Maryją”

Pełna wersja tekstu jest dostępna także pod adresem: http://www.pch24.pl/uwazajmy-na-falszywe-milosierdzie-,59393,i.html#ixzz...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561583

Osobny artykuł dziś w nocy pojawił się na Niezależnej.pl Czytamy w nim: „Kilku dostojników Kościoła katolickiego, w tym dwóch kardynałów, ogłosiło drugi dokument krytykujący papieża Franciszka za jego otwarcie wobec osób rozwiedzionych, będących w nowych związkach. W Rzymie ogłoszono w sobotę ich ‘publiczną deklarację’. Dokument ten, to nowa inicjatywa przedstawicieli konserwatywnej części hierarchii po liście pod łacińskim tytułem "Dubia" (wątpliwości), ogłoszonym w 2016 roku w reakcji na adhortację apostolską ‘Amoris laetitia’ Franciszka. Dokument, nawołujący papieża do korekty adhortacji, podpisali wtedy kardynałowie Raymond Leo Burke z USA, Walter Brandmueller z Niemiec oraz zmarli ostatnio kardynałowie Carlo Caffarra z Włoch i Niemiec Joachim Meisner.

W sobotę podczas sympozjum w Rzymie pod hasłem ‘Dokąd zmierzasz, Kościele katolicki?’ kardynałowie Burke i Brandmueller zaprezentowali deklarację, którą poparli także obecny razem z nimi biskup pomocniczy Astany w Kazachstanie Athanasius Schneider, były przewodniczący Senatu Włoch Marcello Pera oraz kardynał Zen Ze-kiun z Hongkongu, który połączył się z uczestnikami spotkania za pośrednictwem telemostu.

Zarzucili oni papieżowi ‘herezję’, za jaką uznają to, że według nich faktycznie stworzył on możliwość dopuszczenia rozwodników do komunii. W adhortacji mowa jest o tym, że każdy przypadek powinien być rozpatrzony indywidualnie. [...]

Kard. Raymond Leo Burke oświadczył : ‘Jak pokazuje historia, możliwe jest, że papież sprawując swą władzę może popaść w herezję i zaniedbać swój pierwszy obowiązek, jakim jest ochrona i krzewienie jedności wiary, kultu i dyscypliny’. Ten emerytowany prefekt Trybunału Sygnatury Apostolskiej, czyli najwyższego organu sądowniczego w Kościele katolickim nadto wyjaśnił: ‘Pnieważ papież nie może stanąć przed sądem, należy rozwiązać tę sytuację zgodnie z prawem naturalnym, Ewangeliami i tradycją kanoniczną poprzez procedurę w dwóch fazach; po pierwsze poprzez synowską korektę domniemanego błędu skierowaną wprost do papieża, a jeśli nie odpowie - należy przystąpić do publicznej deklaracji’

Warto także dodać, iż na konferencji Kard. Walter Brandmueller odnotował, że wcześniej petycję dotyczącą kwestii związanych z papieską adhortacją podpisało w Polsce 149 tys. osób.” [Źródło: PAP, niezalezna.pl]

Cały wpis dostępny na stronie: http://niezalezna.pl/221936-dostojnicy-koscielni-krytykuja-franciszka-mo...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561584

Celem Kościoła jest chwała Boża i zbawienie dusz. Zbawienie od czego? Od wiecznego potępienia, jakim jest los ludzi, którzy umierają w ciężkim grzechu. Za zbawienie ludzi nasz Pan ofiarował swoją odkupieńczą mękę. Matka Boża przypomniała o tym w Fatimie. Pierwsza tajemnica objawiona trzem pastuszkom dnia 13 lipca 1917 roku rozpoczyna się przerażającą wizją morza ognia piekielnego. Jak pisze siostra Łucja, gdyby nie obietnica Maryi, że zabierze ich do nieba, widzący umarliby z emocji i strachu.

Słowa Matki Bożej są smutne i bolesne: „Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby je uratować, Bóg chce ustanowić na świecie kult mojego Niepokalanego Serca”. Rok wcześniej Anioł z Fatimy nauczył troje pastuszków takiej modlitwy: „O mój Jezu, przebacz nam nasze winy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź do Nieba wszystkie dusze, a zwłaszcza te, które najbardziej potrzebują twojego miłosierdzia”. [...]

W konstytucji Benedictus Deus z 29 stycznia 1336 roku, w której potępione zostają błędy poprzednika Jana XXII o uszczęśliwiającej wizji, papież Benedykt XII twierdzi: „Ponadto orzekamy, że według powszechnego rozporządzenia Bożego dusze umierających w uczynkowym grzechu śmiertelnym zaraz po swej śmierci zstępują do piekła, gdzie doznają kar piekielnych” (Denz-H 1002).

29 marca 2018 roku, w Wielki Czwartek pojawił się wywiad z papieżem Franciszkiem w dzienniku „La Repubblica”. Jego zwyczajowy już rozmówca, Eugenio Scalfari, zapytał: „[Jego Świątobliwość] nigdy nie mówił o duszach, które umarły w grzechu i idą do piekła, aby cierpieć wieczną karę; za to mówił o duszach dobrych i dopuszczonych do kontemplowania Boga. Ale co ze złymi duszami? Gdzie są karane?”.

Papież Franciszek odpowiada tak: „Nie są karane. Te które żałują, otrzymują przebaczenie Boga i idą między szeregi dusz, które go kontemplują, ale te, które nie żałują i nie mogą otrzymać przebaczenia, znikają. Nie istnieje piekło, istnieje znikanie grzesznych dusz”.

Słowa te w tym kontekście są herezją. Wrzawa już się podniosła, kiedy Press Room Watykanu zainterweniował, publikując komunikat, w którym czytamy: Papież Franciszek „przyjął ostatnio założyciela dziennika Repubblica podczas prywatnego spotkania z okazji Świąt Wielkanocnych, nie udzielając mu jednak żadnego wywiadu. To, o czym mówi autor dzisiejszego artykułu, jest owocem jego rekonstrukcji, w której nie są cytowane dosłowne słowa wypowiedziane przez Papieża. Żaden tekst w cudzysłowie przytaczany w tym artykule nie powinien być traktowany jako wierne odtworzenie słów Ojca Świętego”.

Nie był to więc wywiad, ale prywatna rozmowa; Papież jednak wiedział, że zostanie przekształcona w wywiad, bo tak też się stało w przypadku czterech wcześniejszych spotkań ze Scalfarim. I jeżeli, pomimo kontrowersji, jakie wzbudziły wcześniejsze wywiady udzielone dziennikarzowi „Repubbliki”, papież nadal uznaje go za ulubionego rozmówcę, to znaczy, że zamierza poprzez te rozmowy sprawować pewien rodzaj nauczania za pomocą mediów, jednak o nieuniknionych konsekwencjach.

„Żadne zdanie – mówi Watykan – nie powinno być uznawane za wierną transkrypcję”, ale żadna konkretna treść tego wywiadu nie została zdementowana i w związku z tym nie wiemy, czy i gdzie myśl Bergoglia została źle zinterpretowana. W ciągu pięciu lat pontyfikatu Franciszek nigdy nie wspomniał nawet o piekle jako o wiecznej karze dla dusz, które umierają w grzechu. Aby wyjaśnić swoją myśl Papież albo Watykan powinien publicznie potwierdzić doktrynę katolicką, we wszystkich punktach wywiadu, w której jej zaprzeczono.

To się niestety nie stało i powstaje wrażenie, że tekst z „Repubbliki” to nie jest fake news, ale przemyślana inicjatywa, mająca na celu zwiększenie zamętu wśród wiernych. Teza, zgodnie z którą życie wieczne zarezerwowane jest dla sprawiedliwych, a dusze złych ludzi znikną, jest starą herezją, która neguje nie tylko istnienie piekła, nieśmiertelności duszy określonej jako prawda wiary przez sobór laterański V (Denz-H, nr 1440).

Ta ekstrawagancka opinia została wyrażona przez Socynianów, liberalnych protestantów, niektóre sekty adwentystów i, we Włoszech przez pastora Kościoła waldensów Uga Janniego (1865–1938), teoretyka „panchrystianizmu” i wielkiego mistrza loży Mazzini z Sanremo. Dla tych autorów nieśmiertelność jest przywilejem przyznanym przez Boga tylko duszom sprawiedliwych.

Losem dusz zatwardziałych w grzechu nie miałaby być wieczna kara, ale całkowita utrata istnienia. Ta doktryna znana jest także jako „nieśmiertelność fakultatywna” albo „warunkowość”, gdyż uznaje się, że nieśmiertelność warunkowana jest moralnym zachowaniem. Końcem cnotliwego życia jest wieczność istnienia; końcem życia z winą jest samounicestwienie. [...]

Nigdy tak jak teraz nie było aż takiej konieczności głoszenia ostatecznego losu dusz, który Kościół zawiera w Czterech Rzeczach Ostatecznych, jakimi są: Śmierć, Sąd, Piekło i Niebo. Matka Boska we własnej osobie przypomniała to w Fatimie, przewidując odejście Pasterzy, ale zapewniając nas, że nigdy nie opuści nas opieka Niebios.

Prof. Roberto de Mattei

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/roberto-de-mattei--papiez-franciszek-i-wieczny-los-d...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1561644

Nie na temat Ale apropos dzisiejszego dnia:
„Po śmierci Hetmana Zamoyskiego wielu było takowych, co postponowało jego pamięć, uwłaczało jego godności. Sejm nakazał ich wyłapać, obić publicznie i z kraju jak psów wygnać. Z umarłych nie godzi się wyczyniać krotochwile. W Polszcze to grzech niebywały"

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Grzesiek

#1561795

Nie na temat Ale apropos dzisiejszego dnia:
„Po śmierci Hetmana Zamoyskiego wielu było takowych, co postponowało jego pamięć, uwłaczało jego godności. Sejm nakazał ich wyłapać, obić publicznie i z kraju jak psów wygnać. Z umarłych nie godzi się wyczyniać krotochwile. W Polszcze to grzech niebywały"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Grzesiek

#1561796

Dwudziestu uczonych i wykładowców akademickich z Holandii napisało petycję do biskupów z prośbą o pozostanie przy tradycyjnym nauczaniu Kościoła.W swoim liście, uczeni w tym trudnym dla Kościoła czasie napisali: „Jeszcze jakiś czas temu byłoby to nie do pomyślenia (…) Jednak od kilku lat urosło w nas przekonanie graniczące z pewnością, że podczas pontyfikatu Papieża Franciszka, Watykan obrał drogę - szczególnie w odniesieniu do nauczania odnośnie kwestii seksualności i małżeństwa – której nie można nazwać inaczej, jak drogą ku zagładzie.”

Poproszono nadto, aby pasterze pozostali wierni nauczaniu poprzednich papieży, podpisali się pod dubiami oraz aby otwarcie stanęli w obronie Kościoła podziemnego przed komunistycznym rządem Chin. W petycji czytamy również: „Księża i wierni, za których jesteście odpowiedzialni, mają prawo wezwać was do obrony przed zgubnymi doktrynami, które rozprzestrzeniają się w Kościele (…) poprzez jednogłośne i otwarte opowiedzenie się za tradycyjnym nauczaniem.”

Po czym profesorowie, sygnatariusze listu, pytają wprost hierarchów Kościoła katolickiego: „Czy włączycie się w prośbę o wyjaśnienie niektórych zapisów „Amoris laetitia”, skierowaną przez sygnatariuszy dubiów?” I dalej: „Czy opowiecie się jednogłośnie za pozostaniem przy wierności Magisterium Kościoła, tak jak za czasów Pawła VI, Jana Pawła II i Benedykta XVI?”

Pod listem podpisali się profesorowie ze środowiska zgromadzonego wokół Henka Rijkersa, byłego redaktora naczelnego jedynego katolickiego tygodnika w Holandii „Katholiek Nieuwsblad”. Co ciekawe i wielce znaczące został on zwolniony w zeszłym roku, po zezwoleniu na cykl publikacji krytycznie odnoszących się do adhortacji „Amoris laetitia”, w których oceniano niebezpieczeństwa jakie z niej wynikają dla jedności małżeństwa i rodziny.

W liście podkreślona została sprawa skandalu przyznania przez Watykan Orderu św. Grzegorza holenderskiej aborcjonistce Liliane Ploumen. Wskazano także na zagrożenia, wobec których milczy Watykan, takich jak: progresywizm, źle zrozumiany ekumenizm, protestantyzm, islam czy komunizm. Wezwano do przypomnienia sobie nauczań Pawła VI zamieszczonych w encyklice „Humanae vitae”. [Źródło: lifesitenews.com]

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/holenderscy-uczeni-prosza-biskupow-o-pozostanie-przy...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1562000

Porównajcie te czasy do pontyfikatu św. Jana Pawla II, czy choćby papieża Benedykta XVI, przecież obecnie zaczyna się dosłownie b. poważny chaos interpretacyjny i to w najważniejszych prawdach wiary (sprawa Kominii Świętej dla cudzołożników). Przecież jedni otwarcie mówią i nauczają maluczkich tak, a inni jeszcze inaczej! Papież Franciszek czwarty już raz spotyka się z dziennikarzem Eugenio Scalfarim, opowiada mu różne rzeczy, ten to potem publikuje, następnie jest skandal, zgorszenie wiernych, po czym Watykan naprędce temu oficjalnie zaprzecza i tak w kółko. No po prostu istny cyrk na kółkach! Czegoś takiego wcześniej, przynajmniej w ostatnim czasie nie było na pewno.

Po prostu papież Franciszek nie ma władzy, by zmieniać Boże Przykazania! Jednakowoż gdyby to czynił, to rzeczywiście byłaby prosta droga do zagłady i piekła! Precz z demoniczną ideologią gender, precz ze śmiertelnym grzechem codzołóstwa i homoseksualizmu, precz z aborcją, precz z pigułką aborcyjną dzień po i z jej nachalną reklamą, precz z antykoncepcją, precz z eutanazją, precz z prostytucją, precz z legalną pornografią, precz z upowszechnianiem samogwałtu w szkołach, precz z klubami go go, jak choćby te w Krakowie, precz z gloryfikowaniem odrażających zbrodniarzy z OUN-UPA, winnych okrutnego ludobójstwa na Wołyniu i Kresach w latach 1939-1947 na współczesnej Ukrainie, po prostu precz z szatanem i z cywilizacją śmierci!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1562004

Kard. Raymond Leo Burke kilka dni temu uczestniczył w konferencji „Kościele katolicki: dokąd zmierzasz?”, poświęconej niezbędnemu obecnie procesowi korygowania nauczania papieża Franciszka.

Podczas swojej prelekcji wygłoszonej 7 kwietnia kard. Burke odniósł się do pism kard. Henryka z Seguzy zwanego Hostiensis, XIII-wiecznego kanonika. Mówił wtedy: „Oprócz publicznego upomnienia i modlitwy o Bożą interwencję, nie oferuje on lekarstwa na papieskie nadużycia władzy.” I kard. Burke dodając cierpliwie objaśniał: „Jeżeli ktokolwiek z wiernych uważa w swoim sumieniu, że szczególne wykonywanie pełni władzy jest grzeszne i nie może doprowadzić do uspokojenia sumienia w tej kwestii ‘wobec papieża musi, ma to w obowiązku, okazać nieposłuszeństwo, natomiast konsekwencje owego nieposłuszeństwa przeżywać w chrześcijańskiej pokorze’”.

Portal internetowy LifeSiteNews pytał zatem kard. Raymonda Leo Burke o ewentualne, żywe konsekwencje takiego obrotu sprawy. A on spokojnie odpowiedział: „Przewidziałem takie konsekwencje. Tak, konsekwencje mogą być bardzo surowe.”

Przypomniał postać św. Atanazego, który został zesłany za obronę prawdy o dwóch naturach osoby Boga i był nawet przez pewien czas objęty ekskomuniką. I wyjaśnił: „Cierpienie z chrześcijańską pokorą oznacza, że pozostaje się wiernym Chrystusowi w Jego całym Kościele katolickim, nawet jeżeli owo cierpienie przychodzi z rąk liderów owego Kościoła.” By w końcu i odważnie podsumować: „Cierpienie z chrześcijańską cierpliwością oznacza bycie zainteresowanym jedynie jednym osądem, osądem Boga, kiedy stanie się przed Nim po śmierci na Sądzie Ostatecznym.” [Źródło: lifesitenews.com]

Cały wpis Anny Wiejak o tym pod adresem: http://prawy.pl/69584-konserwatywny-kardynal-dolaczy-do-oblozonych-eksko...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1562280

W niedzielnej homilii abp Józef Kupny z Wrocławia, nawiązując do obchodzonej w Kościele uroczystości Zesłania Ducha Świętego przypomniał, że Trzecia Osoba Boska umacnia człowieka w wierze i uzdalnia go do świadczenia o swojej przynależności do Jezusa. Tłumaczył, że w dzisiejszych czasach niestety wiele osób dało się przekonać, że wiara to kwestia prywatna, tymczasem człowiek ma prawo do manifestowania swojej wiary publicznie. Mówił zdecydowanie i klarownie: „Potrzebujemy tej siły, szczególnie dziś, gdy wielu boi się stanąć przy krzyżu, bo dało się przekonać, że wiara to sprawa prywatna, i że na jej wyznawanie w przestrzeni publicznej nie ma miejsca.” I dodał jeszcze, że każdy katolik ma obowiązek przyznawania się do Chrystusa: „Wierzący ma prawo do publicznego wyznawania swojej wiary i nikt tego prawa nie może go pozbawić. Co więcej, na mocy sakramentów chrztu i bierzmowania, ma obowiązek świadczenia o swojej wierze. Od tego obowiązku nikt nie może się uchylać, uciekać, nawet kosztem prześladowania.”

Metroplita Wrocławski abp Józef Kupny przywołał osobę patrona Solidarności bł. Jerzy Popiełuszko, który: „mężnie dawał świadectwo wiary i głosił Ewangelię.” A wobec 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, dodał: „Wiara i patriotyzm przenikały się wzajemnie i dawały siłę tym, którzy walczyli o wolność Polski.” [Źródło: KAI]

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/abp-kupny--czlowiek-wierzacy-ma-prawo-do-publicznego...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1564496

Prawda jest taka, że z żydami wiarą nie wygramy. Przez stulecia jesteśmy skazani na przegraną stosując metodę nadstawiania drugiego policzka, co wpaja nam skutecznie do głów zażydzony episkopat. Ich wiara nakazuje im tłuc nas bezkarnie w obydwa policzki... do czego żydzi stosuję się niezwykle sumiennie. Kiedy do nas dotrze, że żeby uwolnić się od tej hołoty, powinniśmy lać ich po tych cwanych, bezwzględnych ryjach, do skutku ?...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1564502