Jak „bohaterzy OUN – UPA” dokonali ludobójstwa na Świętej Górze Różańcowej w Podkamieniu na Podolu

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Historia

Naturalnie mordercy z OUN – UPA mają tyle wspólnego z bohaterstwem, co piernik do wiatraka, ale tytuł ma właśnie uwypuklić oceaniczny bezsens gloryfikowania odrażających zbrodniarzy, co autentycznie dokonuje się na naszych oczach na Ukrainie. W ten zbrodniczy proces zakłamywania prawdy, zaangażowane są niemal wszystkie siły nowego państwa ukraińskiego, a nawet oficjalnie Cerkwi grecko – katolickiej na czele z Jej zwierzchnikiem abp Światosławem Szewczukiem ze Lwowa. I na to patrzy głowa Kościoła powszechnego papież Franciszek i na to patrzą biskupi polscy z Prymasem abp Wojciechem Polakiem Metropolitą Gnieźnieńskim.

Tymczasem w tych oto dniach przeżywamy 73 rocznicę odrażającej zbrodni OUN – UPA, ludobójstwa na Świętej Górze Różańcowej w miasteczku Podkamień w obwodzie lwowskim (obecnie) na Podolu. Do zbrodni w miasteczku Podkamień, pow. Brody, woj. Tarnopolskie, doszło 12-16 marca 1944 r. Zamordowano tam od około 600 Polaków, mordując okrutnie zakonników i setki niewinnych kobiet i dzieci, którzy właśnie w słynnym Klasztorze Dominikanów szukali schronienia, wobec wzbierającej fali nieludzkich rzezi. Ludobójstwa dokonał oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) kierowany przez Maksyma Skorupskiego, wspomagany przez formację policyjną z ukraińskiej dywizji SS Galizien.

Tymczasem w sobotę zapewne w nocy z 11 na 12 marca 2017 r. nieznani sprawcy zniszczyli krzyż i kamienne tablice upamiętniające polskie ofiary zbrodni w dawnym miasteczku Podkamień. Część pomników w Podkamieniu została oblana czerwoną farbą. Z kolei na centralnym monumencie krzyża wandale napisali „Śmierć Lachom”, czyli Polakom i namalowali swastykę. Tej samej nocy nieznani sprawcy wymazali farbą pomnik zamordowanych przez hitlerowców w 1941 r. profesorów lwowskich na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie.

Ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło poinformował: „To mniej więcej ten sam scenariusz: czerwona farba, litery SS i napis „Śmierć Lachom”. We Lwowie bardzo szybko zareagowała na to miejscowa administracja. Pomnik profesorów lwowskich został błyskawicznie oczyszczony.”.

Urocze, dawne miasteczko Podkamień leży 5 km od Załoziec, w pobliżu Poczajowa, między Brodami a Krzemieńcem. W II Rzeczypospolitej Polskiej na mapie województwa tarnopolskiego do roku 1939. Zbudowane w cieniu ogromnego kamienia, nad którym górowało Sanktuarium Maryjne. Wzniesiono je na Świętej Górze Różańcowej. Taką nazwę nosił słynny na całą Ziemię Podolską Klasztor OO. Dominikanów od XVI wieku. Wyposażył go choćby hojnie zauroczony tym miejscem król Jan III Sobieski, spełniając w ten sposób obietnicę daną mnichom: „Uczynię Wam z Podkamienia drugą Czestochowę.”.

Jest wiele relacji z podkamieńskiej masakry, jedną z nich spisał druh Urban Czajkowski – „Raby” na podstawie zeznań świadków tragedii. Czytamy w niej tak: „W klasztorze otoczonym murami obronnymi, w krytycznym momencie znajdowało się około dwóch tysięcy Polaków, którzy schronili się pod płaszcz Bogarodzicy. Nikt z tych uchodźców, także z Wołynia, nawet nie przypuszczał, że chrześcijanie, a tym bardziej katolicy, mogą się ważyć na sprofanowanie świętego miejsca. Jednak srodze się zawiedli! [...]

Sprawę napadu na klasztor delegacja banderowców omawiała z dowódcą oddziału SS „Galizien” w Podkamieniu 10 marca 1944 r. Na drugi dzień pod murami klasztoru znaleźli się banderowcy i zażądali otwarcia bram oraz wpuszczenia ich do środka na kwaterę, albowiem są regularnym wojskiem, które ‘dla niepoznaki’ nosili cywilne ubranie. Polacy jednak nie uwierzyli, wtedy upowcy ‘przyznali się’, kim są, czyli głodnymi ‘partyzantami sowieckimi’. Spuszczono im z murów chleb i słoninę na sznurze.”.

Taraz Prof. Edward Prus przytacza relację o. Roberta Świętochowskiego: „[...]Ci znów jednak zażądali, aby klasztor posłał delegację dla spożycia z nimi wieczerzy, a to celem przekonania się, czy żywność nie jest zatruta. Wyprawiono więc do nich Wołyniaków: Kucharewiecza i Romana Pilza, siostrzeńców ks. Fijałkowskiego z Poczajowa. Delegaci skosztowali wieczerzy, poznali wśród banderowców dwóch mnichów prawosławnych, o czym po powrocie bez zwłocznie powiadomili wszystkich i to wyjaśniło sprawę, że napastnicy....stanowią ukraińską bandę.”. W tej sytuacji rzecz jasna, nie było mowy o otwarciu bram.

Zrozumieli to także banderowcy, którzy sypnęli seriami kilku karabinów maszynowych na raz. Czternastu polskich chłopców uzbrojonych w karabiny odpowiedziało im słabym ogniem. Nie trudno było zgadnąć, kto w tej sytuacji będzie miał przewagę. Dominikanie zasiedli do konfesjonałów i pospiesznie przygotowywali zebraną ludność na śmierć; w pierwszej kolejności obrońców.

Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta i dramatyczna, bo oto obrońcom kończyła się amunicja. Tymczasem banderowcom przybyła pomoc w postaci 150 – osobowego oddziału SS „Galizien”. Zakwaterował się on we wsi Podkamień i zupełnie jawnie rozpoczął wspólnie z upowcami „polowanie” na Polaków. Tylko w pierwszym dniu złapano i uśmiercono 80 osób, ale klasztor wciąż tkwił na nietkniętej Świętej Górze Różańcowej, choć wiele osób, już się chyłkiem zeń wyniosło do lasu, gdzie jednak spotkała ich śmierć z rąk rezunów.

Niespodziewanie 12 marca 1944 r. oblegający klasztor banderowcy odstąpili, aby wziąć udział w napadzie na inną, niedaleką wieś polską Polikrowy, gdzie bestialsko wymordowani 211 Polaków. To była „rozgrzewka”, po której niemal z marszu zaatakowali klasztor ponownie. Przerwawszy na krótko ogień, oświadczyli że odstępują od oblężenia, ludzie zaś będący wewnątrz murów, mogą opuścić klasztor bez obaw.

Był to nowy podstęp. W swojej pracy: „Droga Krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej”, wydanej we Wrocławiu w roku 1983 ks. bp Wincenty Urban zaświadczył: „Polacy uwierzyli i rzeczywiście zaczęli wychodzić za mury, wówczas rezuni przywitali ich ogniem karabinów maszynowych. Padły ofiary, ludzie zaczęli znowu uciekać do klasztoru.... . Banderowcy wdarli się do klasztoru.”. Za upowcami wkroczyli do Sanktuarium Maryjnego ukraińscy esesmani. Jedni i drudzy „zaczęli naigrywać się z obecnych tam ludzi” – zauważa dr Aleksander Korman (Nieukarane zbrodnie SS-Galizien, Londyn 1990).

Prof. Edward Prus przytacza straszny cytat: „Po czym jednych zaczęli mordować na chórze, a innych wrzucali żywcem z chóru na posadzkę kaplicy. Jęk, płacz.... dochodził swąd palących się włosów ludzkich, krzyk..... sceny, którym piekło mogło pozazdrościć”. I dodaje w następnym cytacie: „A chwilę później w kaplicy, gdzie dzieci przyjmowały Komunię św., znajdował się stos pomordowanych ludzi. Stos ten ruszał się jeszcze, zaś nad stosem unosiła się para wodna, ogrom krwi.... . Ogromna przyklasztorna studnia zapełniła się ludzkimi zwłokami, przeważnie dziecięcymi...”. Padło wówczas 250 osób, w tym także księża, ojcowie Dominikanie. 13 marca „zwycięzcy – bohaterzy współczesnej Ukrainy” wywieźli z klasztoru 200 fur mienia. Poza obrębem klasztoru zabito 600 osób, a w całej okolicy ponad 2000 osób.”  [60]  [Edward Prus, Legenda Kresów, Wrocław 1995 r., s. 47-50]

Jest to zatem b. wymowny przykład ukraińskiego barbarzyństwa na Podolu, zawarty w dobrym i treściwym opracowaniu Prof. Edwarda Prusa: „Podkamień – Mord w Sanktuarium”, zamieszczonym w jego wspaniałej książce, którą serdecznie polecam pt. „Legenda Kresów”.

Naturalnie poruszony tą wstrząsającą, kolejną profanacją na Kresach, przeglądałem na gorąco liczne artykuły w temacie oraz komentarze i byłem niekiedy przerażony, jak lekko wydaje się, te potworne akty są przyjmowane. Po temu w jednym z własnych komentarzy pisałem: „Ludzie takie napisy jak: ‘Śmierc Lachom’ to niemal wyrok dla resztek polskiej społeczności na Ukrainie, naturalnie zawsze w stosownym czasie dla ukraińskich nacjonalistów. Ludzie to nie czas na żarciki, sarkazmy, czy żale! Jeśli teraz Polacy nie powstrzymają nienawiści na Ukrainie, to znów będą zbrodnie i wielce prawdopodobme, że będzie kolejne ludobójstwo. Neobanderowców można zatrzymać tylko działaniem, czynami. Dlatego ludziska miast biadolić domagajcie się czynów od Rządu RP, czynów a nie milutkich facjat od Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Przecież oni jedzą nasz chleb i za nasze pieniądze się wożą. Mówicie, że nie słuchają Was notable, to się do cholery organizujcie, choćby w system trójkowy, wszak tak rodziła się wielka Narodowa Demokracja. Jedna trójka zaufanych ludzi to już coś, dwie trójki to więcej, a trzy trójki to już siła chłopa. Do dzieła!”.

I jeszcze jakiemuś gostkowi, ukrywającemu się za niejakim ‘Tomkiem’ napisałem do słuchu: „Ej te Tomek co masz na myśli? Sądzisz, że rzucisz taką łachmycę i masz odpuszczone. Człowieku nie siej obrzydliwej probanderowskiej propagandy! Na tym portalu (prawy.pl) nikt o zdrowych zmysłach nie popiera Rosji kosztem naszej własnej ojczyzny Polski. Na Ukrainie dochodzi jednak do demonicznej gloryfikacji zbrodniarzy z OUN-UPA! Na Ukrainie zawłaszcza się polskie świątynie, a Polakom odmawia sią zwrotu nawet tych, które od lat niszczeją nieużywane. Na Ukrainie setki miejsc rzezi i zbiorowych mogił, pozostaje bez prostego choćby krzyża. Na Ukrainie niszczy się obecnie i profanuje nawet te miejsca pamięci, które tam nieliczne, postawione są jeszcze. Na Ukrainie krzyczy się coraz częściej: 'Smert Lachom'.”.

Tymczasem Ambasador Piekło raczył po raz kolejny wydusić z siebie: „Mamy do czynienia ze wzmożeniem takich zjawisk, co świadczy o pewnej bezradności i determinacji strony, która to prowokuje.”. Na pocieszenie Ambasador przekazał, że w związku z incydentami wystosowane zostaną noty dyplomatyczne do ukraińskiego MSZ, a strona polska będzie kontrolowała przebieg śledztw w tych sprawach.

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

Jerzy Mużyło : „Mama i ojciec pochodzili z Wołynia. Mama w Łucku się urodziła, w katedrze była chrzczona, bierzmowana, przystępowała do Pierwszej Komunii. Ojciec urodził się w powiecie dubieńskim. I przychodzi 2 maj 1943 rok, to już był kolejny napad na rodzinę na całą kolonię, gdzie w sposób ewidentny było widać, że są to koledzy. Są to koledzy, którzy z ojcem i jego braćmi chodzili do szkoły, na zabawy i nie, to jeszcze wcale nie jakieś UPA to było, to była ideologia wpajana na wiejskich zebraniach, gdzie tym młodym chłopcom wpajano pewne rzeczy, że trzeba wyczyścić całkowicie tutaj od Lachów, od Żydów od innych nacji. Że Ukraina musi być czysta jak ta szklanka wódki i to hasło było powielane na każdym zebraniu. Moja babcia stryj kuzyni zginęli 2 maja 1943 roku, właśnie po kolejnym napadzie, bo dwa poprzednie napady się nie udały. Rodzina mojego ojca była silnie uzbrojona, dwóch braci było po służbie wojskowej. Ci pozostali byli młodsi, ale też już potrafili posługiwać się bronią. W trosce o bezpieczeństwo synowie wywieźli po tych dwóch napadach swoich rodziców, moją babcię i dziadka do Łucka, żeby ich uchronić. A oni tutaj na gospodarce jakoś się obronią. No i babcia już nie wytrzymała, bo to chyba ze 2 czy 3 tygodnie w tym Łucku była i mówi, że musi pojechać zobaczyć synów i jak tam na gospodarce jest, jak tam wygląda. Przyjechała w sobotę, napiekła ciasta, sprosiła oprócz rodziny także kuzynów i okolicznych zaprzyjaźnionych Ukraińców. No i po takiej biesiadzie się rozeszli. Chłopcy byli w wieku kawalerskim, więc poszli gdzieś tam pograć w karty. A cała ta kolonia była obserwowana przez 24 godziny. Jak ci Ukraińcy, którzy brali udział w biesiadzie wyszli to dali sygnał, że można. No i wtedy stała się ta tragedia. Wymordowali wszystkich bez wyjątku. Później, w oddali gdzieś ok. trzech kilometrów ojciec z braćmi widział jak to się wszystko pali. Bał się podejść, no bo podejdzie i też zginie. Czekali, nad ranem się podczołgali. Nikt nie żył. Dom i inne zabudowania zostały spalone, inwentarz zrabowany i w tym układzie nie pozostało nic innego jak pójść gdzieś do dalszej rodziny. W ten sposób została zawiązana placówka samoobrony w Pańskiej Dolinie, która proszę sobie wyobrazić przetrwała wszystkie napady. Są one opisywane nawet w pozycjach książkowych. Ta placówka się obroniła. Udało się ocalić od unicestwienia wiele Polek i Polaków. To takie świadectwo chciałem przekazać państwu, a zwłaszcza młodzieży aby znali prawdę historyczną o Zbrodni Wołyńskiej. Która tylko jest symbolem tych okrutnych czasów i wydarzeń jakie miały miejsce również w innych rejonach Kresów II Rzeczypospolitej. Ta opowieść siedzi mi w głowie już od iluś tam lat i dziś jest dobra okazja, żeby ją opowiedzieć. Na jednym ze zjazdów 27 Wołyńskiej Dywizji AK w Rembertowie było takie małżeństwo. Oni byli z województwa lubelskiego i ten pan opowiadał historię , która jest niezwykła. Było małżeństwo mieszane, polsko-ukraińskie. Mieli dwóch synów. I proszę sobie wyobrazić, Ci synowie w pewnym stopniu, no, dali się ponieść tej ideologii. Przychodzą do ojca, ojciec był Ukraińcem. I mówią tak : No, musimy coś z mamą zrobić. Mama była Polką. Musimy coś z mamą zrobić. Ojciec się pyta: co ? No, jak to co. No, musimy coś z mamą zrobić. Wywieźć ją czy jak, no nie wiem. Wywieźć ? Jak my tu tyle lat żyjemy. Mija tydzień, dwa czy trzy i kolejne zebranie. Przychodzą i ponawiają tą samą gadkę do swojego rodzonego ojca. Ojciec mówi : To co do licha chcecie zrobić ? No trzeba będzie mamę zakopać. Zreflektował się ten ojciec nad synami i mówi : Oszaleliście czy co ? No i w końcu mówi: No nie, tego się nie da. Trzeba będzie stąd wyjechać. No, ale nie zdążył, bo przyszli kolejny raz po jakimś zebraniu tych nacjonalistów wioskowych i taki moment jest : tato jak my tego nie zrobimy to nas tu wszystkich skrócą o głowę. No to ojciec mówi do synów : No to niech ta mama nas opierze, niech ta mama coś ugotuje. Dali jeszcze trochę czasu, żeby uprała i ugotowała. No i jeszcze wykopcie ten dół może. Wykopali ten dół. I proszę sobie wyobrazić. Ojciec morduje dwóch synów. To jest coś co się w głowie nie mieści. Takie były realia w tych mieszanych małżeństwach. A wcześniej była pełna symbioza współżycia między tymi wieloma narodowościami zamieszkującymi te tereny. Dzisiaj próbuje strona ukraińska doprowadzić do symetrii między działaniami AK a OUN/UPA. Trzeba powiedzieć wyraźnie to się nie uda. Im szybciej zrozumieją to nasi bracia Ukraińcy, tym krótsza stanie się droga do pojednania.”

*

Mirosław Keller – poeta i kombatant AK i NSZ urodzony na Wołyniu : We Wrocławiu jest pomnik po- święcony Polakom pomordowanym na Kresach Wschodnich. Na mnie ten pomnik zrobił bardzo wielkie wrażenie. Dlaczego ? Bo mnie się wydawało tak jakbym w nocy był i widział gwiazdy, a na tle księżyca widziałem jakby dusze dzieci , ludzi przechodzących przez ten pusty otwór. Pozwolę sobie ten wiersz państwu przeczytać.

http://dtr-dtsk.pl/index.php/piotr-cybulak-miejsca-pamieci-kresowiakow-n... - Pomnik przy bulwarze Dunikowskiego we Wrocławiu. 

„KRESOWY PANTEON.”

W skrzydłach - ramiona chcą wzbić się nad nieba próg … W skalnym cokole – śmierć zagęszcza konanie … W kamiennej bryle, jak na mapie wiele dróg – W nich widły, krew, śmierć i wielkie ludzkie cierpienie … Gdy noc zapada w pustce, gdzie wisi człowiek - Oczy, jak gwiazdy w nocną wpatrują się dal , W krwi zakrzepniętej w oczodole tkwi kołek, Ręce zmiażdżone a pierś przebita przez stal. Z kobiety łona żywy wyrzucono płód, Obok dzieciątko z wyrwanymi nóżkami, Na trupach skrzepy zbrylone, jak woda w lód - Śmierć chichotała nocą przed ich domami. Piekło płonące dwudziesty zamyka wiek … Bandyci z UPA – prawe ręce demonów - W domach płonących trupy , żywy rachunek - Morderstwa, grabież i jęk żałobnych dzwonów Pomnik ! - W nim rozpacz - Jezus – Maryjo ! Ratuj ! Tysiące oczu, gdy niebo jest w błękicie W zorzy dnia gasną … Śmierć Ci zadał sąsiad Twój. Człowiek - ofiarą … Głos bólu zgasł w granicie. Lato, szum zboża, świt poranka, psy wyją … Spod znaku UPA już idą nas zabijać … W chmurach zawisł krzyk - w polach dymy się snują.

Tych wielkich zbrodni, czy można przebaczyć, zapomnieć ?

http://ksi.btx.pl/pdf/numer51.pdf

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

casium

#1535205

Arcybiskup lwowski Mieczysław Mokrzycki potępił profanację pomników pomordowanych Polaków we Lwowie, Podkamieniu i po raz drugi w Hucie Pieniackiej. Zostały one zdewastowane przez nieznanych sprawców w dniach 11-12 marca 2017 r. . Ks. abp Mokrzycki powiedział KAI: „W ostatnim czasie zauważamy, że na Ukrainie dochodzi do niszczenia grobowców, pomników, krzyży, które upamiętniają osoby, wydarzenia, a przede wszystkim pamięć o tych ludziach, którzy przyczynili się do rozwoju Kościoła, do krzewienia kultury, czy pokoju”. I dodał b. znacząco: „Każdy krzyż, każdy grób jest wyrazem pamięci o tych osobach, a także wdzięczności i szacunku wobec człowieka i jego doczesnych szczątków”.

Metropolita Lwowski abp Mokrzycki zaznaczył także: „Przykro nam, że dokonano także profanacji pomnika upamiętniającego profesorów lwowskich.”. I dał następnie takie świadectwo: „Oddali oni życie za dobra kultury i oświaty. Pomniki te są także symbolem tego, aby nigdy takie tragedie i zbrodnie się nie powtórzyły. Uwrażliwiają nas na miłość do minionych pokoleń, naszych przodków, a także aby szanować każdego człowieka niezależnie od kultury, narodowości czy pozycji społecznej. Dlatego modlimy się w intencji tych wszystkich, którym odebrano szacunek, cześć również po śmierci, a także za tych wszystkich, którzy dokonali tego czynu. Niech doświadczą Bożej łaski, by się opamiętali i uświadomili sobie, że takie czyny nie służą dobru, nie budują przyszłości kraju, jego wolności, niezależności i pamięci.”. Metropolita lwowski ze smutkiem jeszcze dodał, że kolejne dwa pomniki ku czci ofiar zagłady Polaków, sprofanowano na terenie parafii Brody, tuż po jego wizytacji.

Pomniki zostały pomazane czerwoną farbą z napisami: „Śmierć Lachom”, „Precz z Ukrainy”. Władze ukraińskie określają profanację pomników jako rosyjską prowokację. Policja prowadzi śledztwo. [...]

Ks. Wiktor Antoniuk, który dojeżdża z Brodów do kaplicy na cmentarzu w Podkamieniu, powiedział KAI: „Zobaczyłem oblane farbą płyty, gdzie są wypisane nazwiska zamordowanych. Dokonano tego w 73. rocznicę tej strasznej tragedii. Nie wiem, komu to jest potrzebne. Nie mogę tego pojąć.”. [...]

O. Stepan Pyrih, kapłan Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz proboszcz parafii w Palikrowach powiedział KAI: „To, co się stało w Hucie Pieniackiej i Podkamieniu, jest dla nas szokiem.”. W tym dniu on razem z ks. Wiktorem Antoniukiem przewodniczyli dorocznej wspólnej modlitwie Polaków i Ukraińców przy krzyżu w miejscu kaźni 365 Polaków, mieszkańców tej wsi, 12 marca 1944 r. . [...]

Cały wpis opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/178223,arcybiskup-lw...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1535235

Szef ukraińskiego MSZ zapewnia, że zostanie polepszona ochrona polskich pomników i zabytków po tym, jak doszło do ponownego zniszczenia pomnika w Hucie Pieniackiej. Pawło Klimkin: „Pracujemy nad tym na Ukrainie, aby polepszyć kontrolę, aby polepszyć ochronę.”. I w dalszych słowach apewniał: „Wiemy o wypadkach wandalizmu i wiemy, że nie są one przypadkowe. Wiemy, że jest to wykorzystywane absolutnie w sposób świadomy.”. Bezpośrednio po zdarzeniu Klimkin oświadczył także górnolotnie, że: „Mimo działań wandali Huta Pieniacka jest i będzie symbolem pojednania Ukraińców i Polaków. Wysiłki barbarzyńców pójdą na marne, ale ukaranie ich jest naszym obowiązkiem”. [...]

Szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski powiedział, że chodzi o zaradzenie niszczeniu polskich pomników, np. wprowadzając monitoring, tak by nie dochodziło do „wandalizmów, bądź aktów prowokacji”.

Cały artykuł Zenona Baranowskiego na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/178243,kijow-obiecuje-poprawe.html

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1535236

Ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski na swoim blogu w ostatnich dniach: „Odnowiony pomnik w Hucie Pieniackiej został ponownie zdewastowany. Co na to rząd RP? Znów akt wandalizmu i upokorzenia Rzeczypospolitej. I to ma być podziękowanie za kolejne pieniądze, które z kieszeni polskich podatników min. Witold Waszczykowski i amb. Jan Piekło pompują do ukraińskiego budżetu?”.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1535288

Już we wtorek 14 marca 2017 r. na portalu Kresy.pl opublikowano pierwsze szokujące wieści. Informację wraz ze zdjęciem przekazał do wiadomości redakcji pan Henryk Bajewicz ze Stowarzyszenia Podkamień, który o dewastacji pomnika dowiedział się w niedzielę od znajomego z Ukrainy. Dziś od tego samego znajomego otrzymał prezentowaną przez nas fotografię. Wg innych znajomych pana Henryka, dewastacji pomnika miała dopuścić się „Swoboda”. Nie udało nam się jednak potwierdzić tych informacji.

Informację o dewastacji potwierdziła nam również p. Małgorzaty Gośniowska-Koli, prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka. Pani Małgorzata rozmawiała dziś na ten temat z merem miasta Brody. Jutro z kolei ma rozmawiać z innymi przedstawicielami lokalnej administracji oraz z pracownikami polskiego konsulatu. Potwierdza także, że pomnik został zdewastowany w sposób widoczny na otrzymanym przez nas zdjęciu. [...]

Jak informowaliśmy w niedzielę, we Lwowie w nieznani sprawcy sprofanowali polski pomnik ku czci zamordowanych profesorów oraz w Podkamieniu pomordowanych tam przez UPA Polaków. Na obu upamiętnieniach umieszczono napisy „śmierć Lachom” (Polakom) oraz oblano je czerwoną farbą. [...]

Cały artykuł jest dostępny na stronie:

http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz%2Fpilne-odnowiony-po...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1535290