Gdy dziś nie wolno milczeć większość Polaków strzeliła rybkę

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Kraj

Proboszczu ano rozgrzeszajcie mi tu szybciochem, a nie ociągajcie się czasem. Naturalnie to nie do końca żart, bo to się już dzieje niejako naprawdę w katolickich Włoszech. Otóż kard. Carlo Caffara opisuje, jak do włoskich proboszczów przychodzą ludzie i na spowiedzi oczekują a jakże, rozgrzeszenia ze swego cudzołóstwa, bo papież Franciszek niby tak napisał w dokumencie. Więcej nie ma w tych cudzołożnikach zdecydowanego postanowienia życia dalej w czystości. I to jest bez dwóch zdań makabra! To jest kpina z 10 Przykazań Bożych i z samgo rdzenia nauczania Jezusa Chrystusa Pana.

Sprawa rozchodzi się naturalnie o wielce kontrowersyjne rozumienie i co za tym idzie, odmienne interpretowanie przez wielu, papieskiej adhortacji „Amoris laetitia (Radość Miłości)”. Adhortacja powstała jako owoc dwóch synodów biskupów nt. małżeństwa i rodziny, które miały miejsce w Rzymie w 2014 i 2015 r., a jej oficjalne ogłoszenie miało miejsce 8 kwietnia 2016 r. .

Tymczasem większość Polaków strzeliła wydaje się dosłownie rybkę! Kluczowe są te słowa włoskiego kard. Carlo Caffara: „....papież jeśliby popełnił formalną herezję, tym samym nie byłby już papieżem”. Wobec tak wielkiej do tej pory popularności papieża Franciszka, te słowa są jak zły sen dla wielu. Popatrzcie na Polaków, wszak od wielu miesięcy nasz Kościół w zasadzie milczy! Dlaczego!? Czy ludzie boją się powiedzieć prawdę? A może większość wciąż przeciera oczy ze zdumienia i nie wie de facto, co się naprawdę dzieje? Po wpisach wygląda, że to raczej ta druga opcja zachodzi. Oby tak było bowiem marny jest los narodów tchórzliwych!

Jednakwoż raz jeszcze b. stanowczo należy postawić pytanie: dla jakiej przyczyny, to milczenie?! Przecież Jezus jednoznacznie odwołał prawo Mojżesza o napianiu listu i formalnym oddaleniu żony. Po temu absolutnie nie mogą dziwić, czy razić słowa kard. Carlo Caffara, które wypowiedział się w wywiadzie dla „Il Foglio” w styczniu 2017 r. słowami: „Gdyby papież nauczał, że sumienie góruje nad Objawieniem, to działałby przeciwko sobie samemu”. To jest realne ostrzeżenie dla papieża Franciszka! Papież Franciszek nie jest Bogiem! Nie ma mocy zmienić prawa Bożego! Jezus jednoznacznie wypowiedział się przeciwko addaleniu żony, powiedział jasno i klarownie: „Od początku tak nie było....”.

Polacy przecież w poniższym tekście hierarchów z Kazachstanu czarno na białym jest napisane, iż w Kościele katolickim obecnie dopuszcza się świadomych i dobrowolnych cudzołożników do Komunii Świętej! Otóż tego nie piszą ludzie prości, niewykształceni, nieznający tych spraw tylko biskupi Kościoła katolickiego, którzy doskonale wiedzą, co mówią i o czym świadczą. Czy ktokolwiek ma prawo milczeć?! Powiedźmy sobie jasno, że każdy kto świadomie i dobrowolnie zezwala śmiertelnie grzeszyć innym, dla przykładu cudzołożyć, taki jest po prostu zdrajcą Chrystusa Pana! Każdy zaś kto trwa dobrowolnie przy zdrajcy, okryty jest hańbą! Na miły Bóg Bratankowie Wybierajcie!

Po temu apeluję publicznie nie po raz pierwszy: otwórzcie oczy na to, co dzieje się w Kościele katolickim. Nie zatwardzajcie swoich serc na prawdę, o tym co się właśnie dzieje. Nie bądźcie tchórzami, nie daj Boże! Ucieczka bowiem od prawdy to pycha, a pycha to największy grzech śmiertelny. Tu nie ma znaczenia, czy ktoś mieszka tu, czy tam. Pycha dotyka każdego i wszędzie! Nie ma znaczenia jakie ten, czy tamten nosi na sobie szaty. Wyłącznie szczere stanięcie w prawdzie jest pokorą. I tylko te dwie: pokora i miłość mają moc przepędzić ducha nieczystego.

A nadto świadome i dobrowolne czynienie śmiertelnych uczynków, zarazem z żywą nadzieją w sercu, iż Bóg i tak okaże mi miłosierdzie i odpuści mi grzechy jest właśnie owym grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, znaczy grzechem który wg słów samego Jezusa nigdy nie będzie odpuszczony. To dlatego znane jest w Kościele owe słynne zawołanie: „Lepiej umrzeć, niż zgrzeszyć!”. Tym bardziej Bogu niech będą dzięki za odważne bronienie prawdy naszej wiary przez biskupów z Kazachstanu, także z Zambii i nie tylko.

Niepoprawni blogerzy, patrioci polscy i ludzie po prostu prości, pokorni i uczciwi, spodziewam się Waszej odwagi do autentycznego stanięcia w prawdzie. Liczę na Wasze zaangażowanie w obronie wiary Chrystusowej, wiary naszych przodków od 1050 lat, a która to wiara wg poniższego świadectwa biskupów z Kazachstanu jest podle zmieniana! Dozwalanie bowiem na świadome i dobrowolne cudzołożenie, komukolwiek jest ciężką podłością i de facto zbrodnią, posyłającą Chrystusa Pana na okrutną śmierć krzyżową. Śmierć na krzyżu dokonała się bowiem właśnie przez grzechy śmiertelne każdego z nas, dlatego też i nikt nie może dozwalać innym śmiertelnie grzeszyć!

Wołajmy zatem społem z całą stanowczością: precz z kłamstwem, precz z osobistą hańbą każdego zdrajcy, precz z ohydną hańbą tchórzostwa, po prostu precz z szatanem i z cywilizacją śmierci! I by nam w tym nie brakło czasem gorliwości, wczytajmy się z wielką uwagą w poniższy List Pasterzy Kościoła katolickiego z Kazachstanu:

 

Wyznanie niezmiennych prawd o sakramentalnym małżeństwie

 

Po opublikowaniu adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” (2016) niektórzy biskupi wydali na poziomie lokalnym, regionalnym i narodowym odpowiednie normy odnośnie do dyscypliny sakramentów tych wiernych, których określa się mianem „rozwiedzionych i żyjących w ponownych związkach”, którzy nadal mają żyjącego współmałżonka, z którym są złączeni ważnymi więzami sakramentu małżeństwa, a mimo tego rozpoczęli stałe współżycie more uxorio z osobą niebędącą jego legalnym współmałżonkiem.

Wspomniane wyżej reguły wprowadzają m.in., że w indywidualnych przypadkach osób „rozwiedzionych i żyjących w nowym związku” mogą one przyjmować Sakrament Pokuty i Komunię Świętą mimo że nadal żyją notorycznie i intencjonalnie moro uxorio z osobą niebędącej ich prawowitym małżonkiem. Te normy duszpasterskie otrzymały akceptację wielu hierarchicznych władz. Niektóre z tych norm otrzymały nawet akceptację najwyższej władzy Kościoła.

Rozprzestrzenianie tych eklezjastycznie uznanych norm duszpasterskich spowodowało znaczące i stale rosnące zamieszanie wśród wiernych oraz duchowieństwa, zamieszanie, które dotyka głównych obszarów życia Kościoła, jak sakramentalne małżeństwo z rodziną, kościołem domowym oraz sakramentem Najświętszej Eucharystii.

Zgodnie z doktryną Kościoła, jedynie sakramentalny węzeł małżeński ustanawia kościół domowy (patrz: II Sobór Watykański, Lumen Gentium, 11). Dopuszczenie tzw. „rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach” wiernych do Komunii Świętej, która stanowi najwyższy wyraz jedności Chrystusa Oblubieńca z Jego Kościołem, oznacza w praktyce sposób na zaaprobowanie czy legitymizację rozwodów, a w tym znaczeniu rodzaj wprowadzenia rozwodu w życiu Kościoła.

Wspomniane normy duszpasterskie zostały odkryte w praktyce i w czasie jako środki na rozprzestrzeniającą się „plagę rozwodów” (wyrażenie zastosowane przez II Sobór Watykański, patrz: Gaudium et spes, 47). Jest to kwestia rozprzestrzeniania się „plagi rozwodów” nawet w życiu Kościoła, kiedy Kościół, podczas gdy ten powinien być ze względu na swoją bezwarunkową wierność doktrynie Chrystusa, ostoją i nieomylnym znakiem sprzeciwu wobec plagi rozwodów, która z każdym dniem coraz bardziej szaleje w społeczeństwie.

Jednoznacznie i bez żadnych wyjątków nasz Pan i Zbawca Jezus Chrystus uroczyście potwierdził wolę Boga odnośnie do całkowitego zakazu rozwodów. Akceptacja czy legitymizacja pogwałcenia świętości więzów małżeńskich, nawet jeżeli dokonana niebezpośrednio poprzez wspomnianą dyscyplinę sakramentów, stoi w poważnej sprzeczności z wyrażoną przez Boga wolą oraz Jego poleceniem.

Ta praktyka zatem stanowi istotną zmianę w dwutysiącletniej dyscyplinie sakramentalnej Kościoła. Co więcej, dokonanie istotnych zmian w dyscyplinie doprowadzi w końcu do zmiany odpowiedniej doktryny.

Stałe Magisterium Kościoła, począwszy od nauczania apostołów przez wszystkich następców Chrystusa, zachowało i wiernie przekazywało zarówno doktrynę (w teorii), jak i dyscyplinę sakramentów (w praktyce) w sposób jednoznaczny, bez cienia wątpliwości i zawsze z zachowaniem tego samego sensu i tego samego znaczenia (eodem sensu eademque sententia), krystaliczne nauczanie Chrystusa odnośnie do nierozerwalności więzów małżeńskich.

Z powodu swojej nadanej przez Boga natury, dyscyplina sakramentów nigdy nie może stać w sprzeczności z objawionym słowem Bożym i wiarą Kościoła w całkowitą nierozerwalność zawartego i skonsumowanego małżeństwa.

„Sakramenty nie tylko świadczą o wierze, ale poprzez słowa i cele pielęgnują ją, wzmacniają i wyrażają, to właśnie dlatego są zwane „sakramentami wiary” (II Sobór Watykański, Sacrosanctum Concilium, 59).

„Nawet najwyższa władza Kościoła nie może zmieniać liturgii w dowolny sposób, ale jedynie w posłuszeństwie wierze i z nabożnym szacunkiem dla tajemnicy liturgii” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1125).

Wiara katolicka ze swojej natury wyklucza formalną sprzeczność między wiarą wyznawaną z jednej strony, a praktyką sakramentów – z drugiej. W tym kontekście możemy również rozumieć idącą za tym afirmację Magisterium: „Ten rozłam między wiarą, którą wielu wyznaje, a ich życiem codziennym zasługuje na to, aby być zaliczonym w poczet poważnych błędów naszego wieku” (II Sobór Watykański, Gaudium et Spes, 43) oraz „Odpowiednio, konkretna pedagogia Kościoła musi zawsze pozostawać połączona z jego doktryną i nigdy nie może być od niej odłączona (Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska Familiaris Consortio, 33).

W perspektywie żywotnego znaczenia doktryny i dyscypliny ustanawianych przez małżeństwo i Eucharystię, Kościół jest zobowiązany mówić jednym głosem. Normy duszpasterskie odnośnie do nierozerwalności małżeństwa nie mogą tym samym być przeciwstawnymi w zależności od jednej czy drugiej diecezji, czy kraju.

Od czasów apostołów, Kościół przestrzegał tej zasady, czemu daje świadectwo św. Ireneusz z Lyonu: „Kościół, chociaż rozproszony po całym świecie aż do krańców ziemi, otrzymał wiarę od apostołów i ich uczniów, zachowuje ich nauczanie oraz wiarę z troską i tak jakby zamieszkiwał jeden dom, wierzy w sposób identyczny, jakby miał tylko jedną duszę i jedno serce, i naucza prawdy wiary naucza i przekazuje jednym głosem, jakby miał tylko jedne usta” (Adversus haereses, I, 10, 2). Św. Tomasz z Akwinu przekazuje nam tę samą wieczną zasadę życia Kościoła: „Jest tylko jedna i ta sama wiara przodków i współczesnych, w przeciwnym razie nie byłoby jednego i tego samego Kościoła” (Pytania Disputatae de Veritate, q. 14, a. 12c).

Bieżące i aktualne pozostaje ostrzeżenie papieża Jana Pawła II: „Zamieszanie wprowadzone w sumienia wielu wiernych poprzez różnice w opiniach i nauczaniu w teologii, w wygłaszanych kazaniach, w katechezach, w kierownictwie duchowym, odnośnie do poważnych i delikatnych kwestii chrześcijańskiej moralności, kończy się pomniejszeniem prawdziwej istoty grzechu aż do jej wyeliminowania” (Adhortacja Apostolska Reconciliatio et Paenitenia, 18).

Znaczenie poniższych stwierdzeń Magisterium Kościoła w pełni da się zastosować do doktryny i dyscypliny sakramentów odnośnie do nierozerwalności zawartego i skonsumowanego małżeństwa.

„Co do Kościoła Chrystusowego, czujnego strażnika swojej tożsamości i obrońcę dogmatów w nim złożonych, nigdy nie zmienia niczego, nigdy nie pomniejsza niczego, nigdy nie dodaje do nich niczego, ale z całą gorliwością wiernie i mądrze pielęgnuje stare doktryny, które przekazała mu wiara ojców. Dąży do dochodzenia i wyjaśnienia ich w taki sposób, że stare dogmaty niebiańskiej doktryny stają się bardziej oczywiste i jasne, ale przy zachowaniu ich pełnej, integralnej i właściwej natury, i wzrastają jedynie w obrębie swojej własnej natury – to jest przy zachowaniu takiego samego dogmatu, z tym samym sensem i znaczeniem” (Pius IX, Dogmatic Bull Ineffabilis Deus).

„Biorąc pod uwagę istotę prawdy, Kościół ma przed Bogiem i ludźmi święty obowiązek ją ogłaszać, nauczać jej bez żadnego rozrzedzania, dokładnie taką, jaką objawił Chrystus, i nie ma żadnego warunku czasu, który mógłby złagodzić ten rygor obowiązku. Wiąże to sumienie każdego księdza, któremu powierzono dbałość o nauczanie, upominanie i prowadzenie wiernych” (Pius XII, mowa do księży parafialnych i wielkopostnych kaznodziejów wygłoszona 23 marca 1949 roku).

„Kościół nie historyzuje, nie relatywizuje do metamorfoz świeckiej kultury, natura Kościoła jest zawsze równa i wierna sobie, tak jak tego chciał Chrystus a autentyczna tradycja jedynie to udoskonala” (Paweł VI, homilia wygłoszona 28 października 1965 roku).

Teraz mamy do czynienia z nieprzeciętną manifestacją dobroczynności dla dusz, aby nie uroniły niczego z doktryny Chrystusa (Paweł VI, Encyklika Humanae Vitae, 29).

Wszelkie małżeńskie trudności są rozwiązane bez fałszowania prawdy czy skłaniania jej do kompromisu (Jan Paweł II Adhortacja Apostolska Familiaris Consortio, 33).

„Kościół nie jest w żaden sposób autorem bądź arbitrem tej normy [Bożego prawa moralnego]. W posłuszeństwie prawdzie, którą jest Chrystus, którego obraz jest odbity w naturze i godności osoby ludzkiej, Kościół wykłada normy moralne i proponuje je wszystkim ludziom dobrej woli, bez ukrywania swoich żądań radykalizmu i doskonałości” (Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska Familiaris Consortio, 33).

„Inną zasadą jest ta o prawdzie i niezmienności, dzięki której Kościół nie zgadza się nazywać dobrem zła, a złem dobra. Opierając się na tych dwóch komplementarnych zasadach, Kościół może jedynie zaprosić swoje dzieci, które znajdują się w tych bolesnych sytuacjach do zbliżenia do miłosierdzia Bożego w inny sposób, jednakże nie przez Sakrament Pokuty i Eucharystii, dopóki nie nadejdzie czas, iż spełniać będą wymagane warunki” (Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska Reconciliatio et Paenitentia, 34).

„Stanowczość Kościoła w obronie uniwersalnych i niezmiennych norm moralnych nie jest wcale poniżająca. Jej celem jest jedynie służyć prawdziwej wolności człowieka. Ponieważ nie może być wolności w oddzieleniu, bądź w sprzeczności z prawdą” (Jan Paweł II, Encyklika Veritatis Splendor, 96).

„Kiedy mamy do czynienia z normami moralnymi zakazującymi wewnętrznego zła, nie ma żadnych przywilejów czy wyjątków dla nikogo. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest panem świata, czy <<najuboższym z ubogich>> na całej ziemi. Przed żądaniami moralności jesteśmy wszyscy absolutnie równi” (Jan Paweł II, Encyklika Veritatis Splendor, 96).

„Zobowiązanie do powtarzania o niemożliwości dopuszczenia do Eucharystii jest wymagana dla autentycznej opieki duszpasterskiej i dla autentycznej troski o dobro tych wiernych i całego Kościoła, jako że wskazuje warunki niezbędne dla pełnego nawrócenia, do którego zawsze jesteśmy zapraszani przez Pana” (Pontyfikalna Rada ds. Tekstów Prawodawczych, Deklaracja o dopuszczaniu do Komunii Świętej rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, 24 czerwca 2000, n. 5)

Jako katoliccy biskupi, którzy – zgodnie z nauczaniem II Soboru Watykańskiego – musimy bronić jedności wiary oraz wspólnej dyscypliny Kościoła, i zadbać o to, by światło pełnej prawdy wstało dla wszystkich ludzi (patrz: Lumen Gentium, 23 ), jesteśmy zmuszeni zgodnie z naszym sumieniem wyznawać w obliczu obecnie szalejącego zamieszania niezmienną prawdę i równie niezmienną dyscyplinę sakramentów odnośnie do nierozerwalności małżeństwa zgodnie z dwutysięcznym i niezmienionym nauczaniem Magisterium Kościoła.

W tym duchu powtarzamy:

Relacje seksualne między ludźmi, którzy nie są związani ze sobą ważnym węzłem małżeńskim – z czym mamy do czynienia w przypadku „rozwiedzionych pozostających w nowych związkach” – są zawsze wbrew woli Boga i stanowią poważny grzech przeciwko Bogu.

Żadna okoliczność lub ostateczność, a nawet żadna możliwe przypisanie czy pomniejszanie winy nie może uczynić tych relacji seksualnych dobrymi pod względem moralnym i podobającymi się Bogu. To samo dotyczy innych negatywnych odpowiedzi na Dziesięć Przykazań Bożych. Jako że „istnieją akty, które, same przez się i w sobie, niezależnie od okoliczności, są zawsze poważnie złe z powodu swego przedmiotu” (Jan Paweł II, Apostolska Adhortacja Reconciliatio et Paenitentia, 17).

Kościół nie posiada charyzmatu nieomylności w ocenie wewnętrznego stanu łaski członka wspólnoty wiernych (Synod w Trencie, sesja 24, rozdział 1). Niedopuszczenie do Komunii Świętej tzw. „rozwiedzionych żyjących w nowych związkach” nie jest jednoznaczne z osądzaniem ich stanu łaski przed Bogiem, ale osądzaniem widocznego, publicznego i obiektywnego charakteru sytuacji, w jakiej się znaleźli. Z powodu widocznej natury sakramentów oraz samego Kościoła, przyjmowanie sakramentów niezbędnie zależy od pasowania widocznej i przedmiotowej sytuacji wiernego.

Nie jest dozwolone prawem moralnym, aby angażować się w relacje seksualne z osobą, która nie jest naszym prawowitym małżonkiem, tym sposobem unikamy kolejnego grzechu. Jako że Słowo Boże uczy nas, że nie jest zgodne z prawem „czynienie zła, aby z niego mogło wypłynąć dobro” (List do Rzymian 3, 8).

Dopuszczenie takich osób do Komunii Świętej może być dozwolone jedynie, kiedy z pomocą Bożej łaski i cierpliwości i indywidualnego przewodnictwa duchowego wypowiedzą one szczery zamiar wyzwolenia się od tej chwili takich relacji seksualnych i uniknięcia skandalu. To właśnie w ten sposób prawdziwe rozeznanie i autentyczne duchowe przewodnictwo zawsze były wyrażane w Kościele.

Ludzie, którzy stale utrzymują niemałżeńskie relacje seksualne pogwałcają nierozerwalne węzły sakramentu małżeństwa swoim stylem życia w odniesieniu do ich prawowitego współmałżonka. Z tego powodu nie są w stanie uczestniczyć „w Duchu i Prawdzie” (patrz Jan 4, 23) w weselnej uczcie eucharystycznej Chrystusa, również biorąc pod rozwagę słowa obrzędu Komunii Świętej: „Błogosławieni, którzy są wezwani na ucztę Godów Baranka” (Apokalipsa św. Jana 19, 9)

Wypełnienie woli Boga, objawionej w Jego Dziesięciu Przykazaniach oraz Jego jasno sprecyzowany i absolutny zakaz rozwodów, stanowi warunek duchowego dobra ludzi tu, na ziemi, i doprowadzi ich do prawdziwej radości miłości w zbawieniu życia wiecznego.

Będąc biskupami na duszpasterskich urzędach, którzy promują wiarę katolicką i apostolską („cultores catholicae et apostolicae fidei,” patrz Missale Romanum, Canon Romanus), mamy świadomość ogromnej odpowiedzialności oraz naszej powinności wobec wiernych, którzy oczekują od nas publicznego i zdecydowanego wyznania prawdy oraz niezmiennej dyscypliny Kościoła odnośnie do nierozerwalności małżeństwa. Z tego powodu nie wolno nam milczeć.

Tym samym potwierdzamy w duchu św. Jana Chrzciciela, św. Jana Fishera i św. Tomasza Morusa, błogosławionej Laury Vicuña oraz licznych znanych i nieznanych spowiedników i męczenników za nierozerwalność małżeństwa. Nie jest prawnie dozwolone (non licet) usprawiedliwianie, aprobowanie, czy legitymizowanie czy to w sposób bezpośredni czy też w sposób pośredni rozwodów i niemałżeńskich stałych relacji seksualnych przez dyscyplinę sakramentów i dopuszczanie osób „rozwiedzionych w nowych związkach” do Komunii Świętej, w przeciwnym bowiem razie dyscyplina stałaby w sprzeczności z całą Tradycją Katolickiej i Apostolskiej wiary.

Poprzez uczynienie publicznego wyznania przed naszym sumieniem oraz przed Bogiem, który będzie nas sądził, jesteśmy szczerze przekonani, że zrobiliśmy uczynek miłosierdzia względem prawdy dla Kościoła czasów współczesnych oraz Najwyższego Zwierzchnika Kościoła, Następcy św. Piotra i Wikariusza Chrystusa na ziemi.

31 grudnia 2017, Święto Świętej Rodziny, rok, w którym obchodzimy stulecie objawień Matki Bożej w Fatimie.

+ Tomasz Peta, Arcybiskup Metropolita Archidiecezji Najświętszej Maryi Panny w Astanie

+ Jan Paweł Lenga, Emerytowany Arcybiskup-Biskup diecezji karagandyjskiej

+ Athanasius Schneider, Biskup pomocniczy Archidiecezji Najświętszej Maryi Panny w Astanie

[Źródło: LifeSiteNews]

Cały List biskupów z Kazachstanu jest dostępny na stronie: http://prawy.pl/63303-mocne-slowa-hierarchow-kazachstanu-o-zamieszaniu-w...

 

P.S

Podkreślenia w tekście oryginalnym, pochodzą od autora bloga S.T.Roch

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

Włoska katolicka strona internetowa Corrispondenza Romana podała, iż abp Carlo Maria Viganò, były nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych i Jego Ekscelencja Luigi Negri, emerytowany arcybiskup Ferrary-Comacchio, skrytykowali oficjalną interpretację „Amoris laetitia” argentyńskich biskupów, wspartą przez papieża Franciszka. Tym samym dołączyli do trzech biskupów z Kazachstanu, podpisując się pod oświadczeniem potwierdzającym „niezmienne prawdy o małżeństwie sakramentalnym”.

W ubiegłym miesiącu papież postanowił oficjalnie ogłosić za „autentyczne Magisterium” wytyczne biskupów z Buenos Aires dotyczące interpretacji adhortacji Amoris Laetitia, powstałej po Synodzie o Rodzinie.

Włoska agencja informacyjna Corrispondenza Romana w oświadczeniu napisała również: „Arcybiskup Negri znany jest jako energiczny kapłan, teolog i filozof. Biskup Viganò to z kolei uznany dyplomata i znakomity administrator”. Obaj arcybiskupi uczestniczyli w konferencji z okazji zbliżającej się 50. rocznicy wydania encykliki Pawła VI Humanae Vitae. Konferencja zatytułowana „Pięćdziesięciolecie Humanae Vitae” odbyła się w październiku na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu (Angelicum) w Rzymie. [Źródło: lifesitenew.com., corrisponenzdaromana.it]

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/dwaj-wloscy-arcybiskupi-wsparli-hierarchow-z-kazachs...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1555458

Bogu niech będą dzięki za piękne i odważne świadectwo wiary ks. abp Carlo Maria Vigano oraz abp Luigi Negri. Papież Franciszek nie ma bowiem żadnej absolutnie władzy, by zmieniać Boże Przykazania! Papież ma z powołania depozytu wiary bronić, a nie go zmieniać, niszczyć, dla przykładu: VI Przykazanie Boże: „nie cudzołóż” zmieniać na „możesz w określonych, szczególnych okolicznościach cudzołożyć”. Zgroza wszak bije od tych nowych słów!

Nadto każdy człowiek musi sobie uświadomić ten prosty nakaz moralny, iż kto świadomie i dobrowolnie zezwala śmiertelnie grzeszyć innym, ten dopuszcza się zbrodni! Jezus Chrystus Zbawiciel powiedział jasno i klarownie „Ten mnie miłuje kto zachowuje moje przykazania”. Kto zezwala cudzołożyć i zarazem przyjmować owym grzesznikom Komunię Świętą, tego bez dwóch zdań okrywa hańba przypisana odstępcy!

Kard. Stanisławie Dziwisz co to posługujesz obecnie na Białych Morzach w Krakowie, a Ty się temu nie dziwisz?! Prosimy Jego Przewielebność o słówko na ten gorący temat, proszę nie dać się tak długo prosić! Czekamy!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1555459

Abp Luigi Negri w wywiadzie udzielonym włoskiej agencji katolickiej „La Nuova Bussola”, wyjaśnia dlaczego poparł stanowisko biskupów z Kazachstanu. Stwierdził tam: „W obliczu poważnego zamieszania w Kościele, jeśli chodzi o kwestię małżeństwa, uważam, że należy ponownie przedstawić klarowne, tradycyjne stanowisko. Uznałem, że powinienem podpisać dokument, ponieważ jego treść przedstawia to, co ukazywałem rozlegle w ciągu ostatnich lat swojej posługi - nie tylko w ostatnich miesiącach - na każdym etapie starań poświęconych tematowi rodziny, życia, prokreacji i odpowiedzialności za edukację oraz kształcenie młodych ludzi. Są to kwestie absolutnie ważne, których świat katolicki jako całość nie wydaje się być świadomy.”. [...]

I dalej abp Luigi Negri wyznaje: „Jest zamieszanie. Istnieje i jest poważne. Żadna rozsądna osoba nie może temu zaprzeczyć. Pamiętam mocne, lecz przerażające słowa kardynała Caffarry wypowiedziane na pewien czas przed śmiercią. Stwierdził: ‘Kościół, który niewiele uwagi poświęca doktrynie, nie jest bardziej duszpasterskim Kościołem, lecz bardziej ignoranckim’. To niewiedza rodzi zamieszanie. Ponownie zacytuję kardynała Caffarrę, który powiedział, że ‘tylko ślepiec może zaprzeczyć, że w Kościele panuje wielkie zamieszanie’. Mogę zaświadczyć o tym z tego, co obserwowałem, szczególnie w ostatnich miesiącach mojej posługi w archidiecezji Ferrara-Comacchio. Codziennie rozmawiałem z dobrymi chrześcijanami, których sumienia były pełne wielkiego rozczarowania i którzy bardzo cierpieli. Powiem dobitnie: ich cierpienie było większe niż to, którego doświadcza wielu duchownych i tylu moich braci biskupów. To cierpienie ludzi, którzy nie czują już troski i wsparcia w wypełnianiu podstawowych wymagań prawdy, dobroci, piękna i sprawiedliwości, które konstytuują samo serce człowieka i które tylko tajemnica Chrystusa głęboko objawia i wprowadza w niezwykły sposób.”. [...]

Raz jeszcze odniósł się do „szokujących” rzeczy w Kościele, gdy mówił: „....zamieszanie doktrynalne i kulturowe ma pewne aspekty, w które ludziom o zdrowym rozsądku i odpowiedniej kulturze wprost trudno uwierzyć. Ta sprawa dotycząca Lutra jest niesamowita. Luter, o którym tak dużo mówiono, nie istnieje. Ten reformujący Luter, ten ewangelizujący Luter, ten Luter, którego przedstawiano jako postać pozytywną i dobrą dla Kościoła, nie ma historycznych i krytycznych podstaw bytu.”. [Źródło: lifesitenews.com]

Cały wpis jest dostępny pod adresem: http://www.pch24.pl/abp-negri-o-wsparciu-biskupow-z-kazachstanu--duchown...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1555470

Abp Luigi Negri mówi stanowczo o poważnym zamieszaniu w Kościele katolickim, którego nie wolno ignorować! Zamieszanie jest wywołane właśnie niejasnościami zawartymi w papieskiej adhortacji „Amoris laetitia”.

Chciałoby się z serca wykrzyknąć: na miłość Boską Prymasie Polski abp Wojciechu Polak z Gniezna, a Ty wobec takich rzeczy, które się dzieją pod słońcem milczysz?! Oto biskupi z Kazachstanu napisali i opublicznili niezwykle ważne świadectwo wiary i miłości do Boga i człowieka, do sakramentów świętych. Tymczasem my w Polsce już półtora roku czekamy na jakieś konkretne stanowisko Episkopatu Polski.

A przecież tu chodzi o VI Przykazanie Boże. Przecież każdy wie, a przynajmniej wiedzieć to winien, iż ktoby chciał publicznie, świadomie i dobrowolnie zmieniać Ewangelię Bożą, taki człowiek słowami św. Pawła Apostoła jest przeklęty!

A zatem w tych sprawach absolutnie nie wolno milczeć, gdyż milczenie oznacza zgodę! Chrystus Pan nauczał nas jednoznacznie: „Ten mnie miłuje kto zachowuje moje przykazania”. Zatem staje się jasne, że kto tych Przykazań Bożych nie zachowuje, ten Zbawiciela nie miłuje, w zaczeniu nie miłuje prawdziwie, pokornie! Trwanie zaś z uporem w takim stanie to dla chrześcijanina hańba!

Po temu proszę o działanie, o czyny, o żywe świadectwo przywiązania do Chrystusowego nauczania.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1555472

Emerytowany Metropolita Rygi kard. Janis Pujats dołączył do trzech hierarchów z Kazachstanu i dwóch arcybiskupów z Włoch, którzy popisali się pod oświadczeniem potwierdzającym „niezmienne prawdy o małżeństwie sakramentalnym”. Oświadczenie wskazuje, że zatwierdzona przez Watykan liberalna interpretacja Amoris laetitia jest niezgodna z doktryną Kościoła.

Odważny Łotysz kard. Janis Pujats powiedział: „Jestem optymistą i myślę, że sprawy stopniową się ułożą. Wszyscy muszą rozmawiać, także papież Franciszek. Jedna rzecz jest dla mnie wszakże jasna. Mentalność, która leży u podstaw tekstu [Amoris laetitia], jest zbyt liberalna. Widzę dzisiaj pewną niedbałość wobec moralności katolickiej, ale także i w samej tej moralności.”

Tym samym mając na uwadze „narastający zamęt” szerzący się wśród duchownych i świeckich, kard. Pujats dołączył do biskupów, którzy potwierdzili już publicznie, odwieczne nauczanie Kościoła na temat nierozerwalności małżeństwa. [Źródło: lifesitenews.com]

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/kardynal-janis-pujats-wspiera-hierarchow-z-kazachsta...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1555547

Bogu niech będą dzięki za piękne i odważne świadectwo wiary i miłości do Boga i człowieka, ukazane nam przez kard. Janisa Pujatsa z Rygi z Łotwy. Teraz prosimy by Wasza Przewielebność kard. Henryk Gulbinowicz z Wrocławia, co to przecież tyle dziesięcioleci Pasterzował na Ostrowie Tumskim i ze św. Janem Chrzcicielem wzrastał w łasce i cnotach, by oto dał dziś żywy, osobisty przykład hierarchom Dolnego Śląska i z całej milczącej formalnie, jak na razie Polski. Prosimy Eminencjo!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1555548

zawsze był oportunistą.

Osobiście obserwowałam, jak lekceważąco oceniał ks. Jerzego Popiełuszkę (za Jego życia).

Pozdrawiam,

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1555552

W Uroczystość Objawienia Pańskiego 6 stycznia roku 2018, bp Andreas Laun z Austrii dołączył do grona hierarchów Kościoła, sprzeciwiających się interpretowaniu Amoris latetia w sposób umożliwiający przyjmowanie Komunii Świętej przez rozwodników żyjących w nowych związkach.

Emerytowany biskup pomocniczy Salzburga nie po raz pierwszy odważnie i konsekwentnie występuje przeciwko chaosowi w Kościele. W 2016 roku podpisał „Synowską Prośbę” do Ojca Świętego o zakończenie zamieszania wywołanego przez kontrowersyjne pomysły uczestników watykańskiego synodu ds. rodziny. Solidaryzował się także z kardynałami-autorami „Dubiów”. [Źródło: onepeterfive.com]

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/kolejny-hierarcha-podpisuje-sie-pod-oswiadczeniem-bi...

Pisałem tam zatem na gorąco w komentarzu:

Na miły Bóg przecież we Wrocławiu na Dolnym Śląsku matka wszystkich kościołów, czyli Archikatedra jest poświęcona właśnie św. Janowi Chrzcicielowi, który w obronie nierozerwalności i świętości małżeństwa oraz za prawdę o grzesznym życiu króla Heroda, został za żywota Jezusa po prostu ścięty! Czyż nie ma tam urzędującego Metropolity Wrocławskiego Józefa Kupnego i Jego biskupów pomocniczych, czyż seniorami nie są abp Marian Gołębiewski oraz kard. Henryk Gulbinowicz?! Przecież Ci kapłani Pasterze właśnie teraz mają opatrznościowe, życiowe szanse, dać żywe, szczególne świadectwo miłości do Boga, do proroka św. Jana Chrzciciela i do VI Przykazania Bożego. Przewielebni hierarchowie Dolnego Śląska nie dajcie się oto długo prosić. Czekamy!

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1555551

W jednej z ostatnich w homilii Ojciec Augustyn Pelanowski OSPPE tak tłumaczy zasadę działania autorytetu papieskiego, mówi: „[...] Pan Jezus mówił w pewnej metaforze o wilkach w owczych skórach. Wilk to prawda o wilku, a owcza skóra to wyobrażenie jakie wilk ma o sobie. Ale może być tak, że złodziej przebrany za pasterza myśli, że jest pasterzem, ale tak naprawdę wcale nim nie jest. Myślę o faryzeuszach, o których tak wiele już źle powiedziano. Mają straszną opinię chociaż byli bardzo pobożnymi ludźmi, naprawdę wierzącymi, religijnymi, ascetycznymi (...). Ci faryzeusze tak bardzo w swojej religijności zwyrodnieli, że przedkładali ludzkie komentarze, interpretacje, nad Słowo Boże. Zapisy prawne były postawione w ich wyobraźni nad intencją Ducha Świętego. Ograniczali się tylko do słów, stracili kontakt z wolą Ducha Świętego, z Jego tchnieniem. Stawiali się ponad Bogiem, co zresztą Jezus im wielokrotnie udowadniał. Wszyscy się zgodzimy, że jest obłudą przedkładać ludzkie wypowiedzi nad nauczanie Boga. Byłoby to też bałwochwalstwem osoby lub instytucji, gdyby jakikolwiek autorytet uzurpował sobie prawo do zmiany nauczania Bożego, gdyby ktoś powiedział: ja lepiej wiem niż Bóg, albo powiedział: to jest inaczej. [...]”.

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/ojciec-augustyn-pelanowski--papiez-jest-papiezem-tyl...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1555575

Ciekawie i celnie ujął to znowu O. Augustyn Pelanowski OSPPE, kiedy mówił: „Mamy takie czasy, a nie inne, kiedy ta rozmowa dokonuje się właściwie na naszych oczach. Jezus pytał, a apostołowie różnie odpowiadali. Jedynie Piotr powiedział celną Prawdę, Prawdę zgodną z oczekiwaniem Jezusa. Powiedział to, kim naprawdę był Jezus, a nie to, co się ludziom wydawało. Odpowiedział Prawdą zgodną z Objawieniem: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego.”.

Lecz gdy Pan Jezus zapowiadał swój krzyż: „Piotr sprzeciwił się, chciał cenzurować i nie mówić o męce, dlatego w odpowiedzi usłyszał: Zejdź mi z oczu szatanie!”. I co w związku z tym słusznie zauważa w homilii zakonnik, otóż: „To znaczy, że wtedy kiedy papież mówi prawdę o Jezusie to jest papieżem, a kiedy kłamie o Nim – przestaje być papieżem.”.

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/ojciec-augustyn-pelanowski--papiez-jest-papiezem-tyl...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1555592

Szwajcarski hierarcha z diecezji Chur dołączył do hierarchów popierających dokument „Wyznania niezmiennych prawd o małżeństwie sakramentalnym” napisany przez biskupów z Kazachstanu jako odpowiedź na zamieszanie związane z wprowadzaniem w życie zapisów adhortacji Amoris laetitia.

Bp Marian Eleganti OSB udzielił swego poparcia trzy dni po apelu bp. Atanazego Schneidera, w którym duchowny wezwał hierarchów do podpisywania „Wyznania niezmiennych prawd o małżeństwie sakramentalnym”. [...] Dokument powstał w odpowiedzi na zamieszanie, które zaistniało w Kościele w związku z próbami wdrażania w życie rozdziału VIII Amoris laetitia oraz wprowadzaniem przez niektóre episkopaty „norm dających nie wprost aprobatę rozwodom i aktywności seksualnej poza ważnym związkiem małżeńskim”.

Bp Marian Eleganti OSB jest benedyktyńskim mnichem z opactwa benedyktynów w Uznach. [...]

Cały wpis jest dostępny pod adresem: http://www.pch24.pl/szwajcarski-hierarcha-podpisal-sie-pod-oswiadczeniem...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1557513

Emerytowany bp diecezjalny Feldkirch z Austrii, dołączył do hierarchów popierających dokument „Wyznania niezmiennych prawd o małżeństwie sakramentalnym” napisany przez biskupów z Kazachstanu jako odpowiedź na zamieszanie związane z wprowadzaniem w życie zapisów adhortacji Amoris laetitia.

Bp Elmar Fischer zdecydował się podpisać pod oświadczeniem kazachskich hierarchów. [...] O podpisywanie się pod dokumentem zaapelował do hierarchów z całego świata bp Atanazy Schneider. [Źródło: chiesaepostconcilio.blogspot.com]

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/austriacki-biskup-w-obronie-rodziny--hierarcha-popar...

Pisałem tam na gorąco w komentarzu:

Bogu niech będą dzięki za piękne i odważne świadectwo wiary i miłości do Boga i do człowieka, ukazane nam przez bp Elmara Fischera z Feldkirch w Austrii. Czekamy już właściwie dwa lata na ogłoszenie oficjalnego stanowiska biskupów polskich, czyż to nie już olbrzymie zgorszenie wobec wierzących w ojczyźnie i na całym świecie?! Osądzać mi nie wolno ale pytać mi można, a i owszem! Z Panem Bogiem

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1557514

Prof. teologii O. Jarosław Kupczak OP nie ma wątpliwości, że dopuszczenie do Komunii rozwodników żyjących w ponownych związkach będzie zmianą w dotychczasowej doktrynie kościelnej. Mówi jasno i klarownie: „Magisterium Kościoła podkreśla, że osoby żyjące z kimś kto nie jest ich prawidłowym małżonkiem są w stanie grzechu ciężkiego.”

Na świecie i w Europie nie milkną echa sporu, który rozgorzał wokół zapisów odnośnie dopuszczenia do Komunii osób żyjących w „drugich związkach”. Według dominikańskiego teologa O. Jarosława Kupczaka OP.: „Przyczyny tego zamieszania biorą się z dwóch powodów. Po pierwsze, papież proponuje zmianę dotychczasowej praktyki i de facto doktryny Kościoła dotyczącej nieudzielania Komunii świętej osobom rozwiedzionym, żyjącym w powtórnych związkach. Natomiast drugi problem wynika z niejasności zapisów, które rodzą wiele konkretnych pytań.”

I dodaje jednozncznie: „Nikt nie odmawia im prawa do bycia w Kościele, do nazywania siebie katolikami, a także do uczestniczenia w różnego rodzaju inicjatywach kościelnych. Natomiast nauka powtarzana przy różnych okazjach przez Magisterium Kościoła podkreśla, że osoby te znajdują się w stanie grzechu ze względu na to, że żyją z kimś, kto nie jest ich prawowitym małżonkiem.”

Okazuje się, iż propozycje dopuszczenia osób żyjących w drugich związkach do Komunii pojawiły się, już podczas Soboru Watykańskiego II, jednak zostały zdecydowanie odrzucone przez papieża Pawła VI. Jan Paweł II w adhortacji Familiaris et consortio dopuścił do przyjmowania Komunii Św. przez takie osoby pod jednym warunkiem – musiały żyć w czystości.

Nadto teolog O. Jarosław Kupczak OP ujawnił współczesne powoływanie się przez niektórych kardynałów na starożytną historię kościoła i ukazywanie, że takie sytuacje miały miejsce. Powiedział i o tym: „Istniały pojedyncze przypadki dopuszczania do Komunii świętej osób rozwiedzionych żyjących w kolejnych związkach. Natomiast nie można mówić, że zgadzano się na to powszechnie. Warto również pamiętać, że mówimy o czasach, w których nie istniała jeszcze definicja sakramentu i do końca nie wiedziano, jakie praktyki Kościoła są sakramentami.”

O. Kupczak wskazał zarazem na popularny, zwłaszcza w Niemczech nurt teologiczny dotyczący nauki o nierozerwalności małżeństwa. Mianowicie teolog moralny ks. prof. Eberhard Schockenhoff wysnuł teorię, że w momencie wygaśnięcia miłości między małżonkami kończy się także nierozerwalność małżeństwa.

Dominikanin tak to komentuje: „Schockenhoff i wielu teologów myślących podobnie uważają, że nie ma czegoś takiego jak nierozerwalność małżeństwa; w momencie, kiedy jeden z małżonków zostaje porzucony przez drugiego lub kiedy małżonkowie uznają, że stracili sobą zainteresowanie, Bóg niejako wycofuje swój dar i obietnicę nierozerwalności.” I wskazuje jednocześnie na ogromne zagrożenie jakim będzie dopuszczenie rozwodników do Komunii na nowych warunkach: „Jeżeli Kościół się na to zgodzi, będzie to oznaczało, że w jakiejś mierze akceptuje drugie związki. A jeżeli drugie, to także inne związki, bo taka sytuacja mogłaby się powtórzyć – ta sama kobieta czy ten sam mężczyzna mogliby znów się rozstać i rozpocząć życie w trzecim związku. To otwarcie drogi do przyjęcia sukcesywnej bigamii. Może nie od razu, w ciągu jednego roku, ale na przykład w ciągu dziesięciu lat.” [Źródło: dominikanie.pl]

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/papiez-proponuje-zmiane-doktryny-kosciola---dominika...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1558133

Kard. Gerhard Mueller były szef Kongregacji Nauki Wiary w magazynie „First Things” w eseju zatytułowanym: „Development or corruption” (Rozwój czy zepsucie), nawiązał do wypowiedzi watykańskiego Sekretarza Stanu kardynała Pietro Parolina, który niedawno stwierdził, że kontrowersyjna adhortacja „Amoris laetitia” oznacza „zmianę paradygmatu” dla Kościoła.

Kard. Mueller, powołując się na wielosetletnią historię Kościoła i cytując pisma błogosławionego kard. Johna Henry’ego Newmana wyjaśnił, dlaczego „zmiana paradygmatu” oznacza tak naprawdę zepsucie doktryny katolickiej, a nie jej „rozwinięcie”. Napisał zatem: „Według Newmana, prawdziwy rozwój ma miejsce, gdy chrześcijaństwo jest w stanie zasymilować otaczające środowisko, zmieniając jego kulturę, podczas gdy zepsucie ma miejsce wtedy, gdy zamiast tego, środowisko przyswaja sobie chrześcijaństwo”. I dodał jednoznacznie: „Tak więc zmiana paradygmatu, przy pomocy którego Kościół przyjmuje kryteria współczesnego społeczeństwa, aby był przez nie zasymilowany, nie stanowi rozwoju, lecz zepsucie”.

I dalej jasno i klarownie kontynuował: „Aby rozwój był zdrowy musi postępować w logicznej ciągłości z naukami z przeszłości. Czy istnieje logiczna ciągłość między Familiaris consortio Jana Pawła II. paragraf 84 - który uczy, że rozwiedzeni żyjący w nowym związku muszą zdecydować się na życie we wstrzemięźliwości lub powstrzymać się od zbliżania się do sakramentów – ze zmianą tej samej dyscypliny, którą niektórzy proponują? Istnieją tylko dwie opcje. Można jednoznacznie zaprzeczyć ważności Familiaris consortio p. 84, odrzucając tym samym szóstej zasady Newmana ‘stosunku zachowawczego wobec przebytego rozwoju’. Można też spróbować wykazać, że Familiaris consortio p. 84 domyślnie przewidywał zmianę dyscypliny (…) Jednak przy uczciwej lekturze tekstu Jana Pawła II taka procedura musiałaby naruszać podstawową zasadę logiki, to jest zasadę niesprzeczności.

(...) W wypełnianiu swojej posługi nauczania nie wystarczy, że Magisterium Kościoła po prostu odwołuje się do swojej władzy sądowniczej lub dyscyplinarnej, tak jakby te nauki były niczym innym, jak kwestią prawnego i doktrynalnego pozytywizmu. Przeciwnie, Magisterium musi starać się przedstawić przekonywująco sprawę, pokazując, że przedstawiana wiara jest sama w sobie spójna i pozostaje w ciągłości z resztą Tradycji. Autorytet papieskiego Magisterium opiera się na jego ciągłości z naukami poprzednich papieży. W rzeczywistości, gdyby papież miał moc zniesienia wiążących nauk swoich poprzedników, lub gdyby miał władzę nawet do ponownego interpretowania Pisma Świętego wbrew jego oczywistemu znaczeniu, wówczas wszystkie jego doktrynalne decyzje mogłyby z kolei zostać zniesione przez jego następcę, którego z kolei następca mógłby cofnąć lub zmienić wszystko, co mu się podoba. W tym przypadku nie bylibyśmy świadkami rozwoju doktryny, lecz tragicznego widowiska barki Piotrowej osiadającej na mieliźnie.”

Nadto kard. Mueller, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary wykazał kiedy wytyczne poszczególnych konferencji biskupich, dotyczące wdrożenia „Amoris laetitia” nie mogą być uważane za ortodoksyjne. Otóż napisał: „Są ortodoksyjne tylko wtedy, gdy zgadzają się ze słowami Chrystusa zachowanymi w depozycie wiary. Podobnie, kiedy kardynałowie, biskupi, kapłani i świeccy proszą papieża o jasność w tych sprawach, to proszą, nie o wyjaśnienie opinii papieża, lecz domagają się klarowności co do ciągłości nauczania papieskiej encykliki Amoris laetitia wraz z resztą Tradycji”. [...]

Zatem w końcowej części swojego eseju kard. Mueller ostrzega przed modernistami, którzy starają się na nowo zinterpretować doktrynę: „wydaje się, że jest to nawrót do modernistycznego i subiektywistycznego sposobu interpretowania wiary katolickiej”. Lecz tym samym są w relanym niebezpieczeństwie podążania za gnostycką herezją: „Kościół Rzymski w ogóle, a zwłaszcza jego biskupi, nie powinni podążać za gnostycką herezją, wprowadzając nową zasadę interpretacji, wskutek której można całkowicie zmienić kierunek nauczania Kościoła”.

[Źródło: lifesitenews.com., catholicherald.co.uk]

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/kard--mueller--zmiana-paradygmatu-to-psucie--a-nie-r...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1558729

No wreszcie ktoś ważny i znaczący dla Kościoła, to powiedzaił! Kard. Gerhard Muller wreszcie jasno i b. klarownie, co ważne publicznie wyartykułował, iż nie ma mowy o liberalnej zmianie paradygmatu w Kościele. Poza tym Kościół Rzymski w ogóle, a zwłaszcza jego biskupi, nie powinni podążać za gnostycką herezją! Bogu niech będą dzięki!

Tymczasem polscy biskupi wciąż debatują i (ciężko dwa lata pracują), a oficjalnego stanowiska, jak interpretować papieską adhortację „Amoris laetitia”, jak nie ma tak nie ma. Przy czym doskonale wiadomo, że dla ekspertów Kościoła katolickiego, wystarczy absolutnie dwa tygodnie, by uważnie przeanalizować dany dokument pod kontem jego zgodności z treścią nauczania Chrastusa Pana.

Wobec tego co dzieje się w Europie i na świecie, a o czym pisano wielokrotnie choćby powyżej, to budzi żal, a nawet uzasadnione zgorszenie. Na co bowiem czekają polscy biskupi?! Obowiązkiem każdego pasterza jest bowiem zawsze w dzień i w nocy, w porę i w nie porę, wskazywać wiernym właściwą drogę. Pasterz który uchyla się od tej odpowioedzialności, zaciąga winę!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1558730