CZY ABP SZEPTYCKI WZYWAŁ DO GRZEBANIA POLSKI I WYRYWANIA KĄKOLU Z PSZENICY

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Historia

W artykule Stanisława Woczeja: „Sutanna umaczana we krwi”, opublikowanym w ostatnich latach na stronie Kresowian z Kędzierzyna Koźle, natknąłem się na wstrząsające zdanie: „Metropolita greckokatolicki we Lwowie ks. abp. Andrzej Szeptycki zajmował stanowisko inspirujące w zakamuflowanej formie antylechicką nienawiść. Po tragedii wrześniowej w 1939 r. zalecał stawianie kurhanów (mogił) w każdej wsi wraz z przemówieniami i teatralnymi uroczystościami pogrzebowymi zmarłej Polski.”. Polecam całość tego cennego i b. potrzebnego opracowania, można je znaleźć pod adresem: http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/page43.php

Czy może być to prawdą? W każdym razie gorąco proszę każdego, kto posiada informację na ten szczególny temat ewentualnego, publicznego grzebania Polski w latach 1939 - 1941, o przesłanie konkretnych treści, bądź wskazówek, gdzie mógłbym takie dane odszukać. Nie trzeba chyba dodawać, jak niezmiernie ważne jest to wobec procesu beatyfikacyjnego Abp Andrzeja Szeptyckiego, który toczy się obecnie w Watykanie, a szczególnie po decyzji Watykanu i samego Papieża Franciszka z 16 lipca 2015 r., o uznaniu heroicznych cnót Abp Andrzeja Szeptyckiego,

Muszę przyznć, że gdy przeczytałem o tym „grzebaniu zmarłej Polski” po raz pierwszy (10 września 2015), jako katolik i Polak, nadto mężczyzna, gorący patriota (czego się nie wstydzę), odnoszący się z szacunkiem do naszego narodu, (co uważam za rzecz absolutnie naturalną), do armii polskiej, do polskiego żołnierza, gotowego każdorazowo przelewać krew za ojczyznę (wielki szacunek) oraz historyk z wykształcenia (moja autentyczna pasja), czułem się zdradzony, zgorszony, czułem nie tylko niesmak, ale czułem się strasznie. Można spokojnie powiedzieć, że to są rzeczy straszne! I to negatywne poczucie siedziało we mnie przez następną, całą dobę. I gdy następnego dnia, po nabożeństwie (w kościele św. Krzyża w Watford, w każdy czwartek jest polska msza święta o godz. 19.00), udałem się do zakrystii i dziękowałem proboszczowi za odprawioną mszę świętą, zwierzyłem mu się, że dzień wcześniej, przeczytałem na portalu Kresowian opracowanie, w którym Abp Lwowa Andrzej Szeptycki, zalecał swoim wiernym m.in organizowanie spotkań publicznych, podczas których dokonywano publicznie grzebania Polski (dla przykładu pisano na trumnie Polska). Działo się to już w roku 1939, po przegranej przez polską armię Kampanii Wrześniowej. Ks. Roman Werner TChr był zszokowany.

Na moje pytanie jak taki człowiek może być przedstawiany do beatyfikacji w Watykanie, ks Roman odparł zdecydowanie, że ktoś kto zionie nienawiścią do narodu polskiego nie może być przecież kandydatem na Ołtarze i zachęcał mnie, bym pisał w tej sprawie do samego Watykanu. Ks Roman zaznaczył, że jeśli jest to prawdą proces beatyfikacyjny Abp Andrzeja Szeptyckiego należałoby wstrzymać. Ja z kolei zdziwiłem się, że ks Roman o takich rzeczach nie ma nawet zielonego pojęcia, a on tymczasem dodał, że przecież gdyby to była prawda to Episkopat Polski, taki proces natychmiast by zablokował. Wtedy ja przypomniałem odważną postawę Prymasa Tysiąclecia Sługi Bożego Kard Stefana Wyszyńskiego, który dwukrotnie blokował w przeszłości rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego, tego moralnego zbrodniarza wojennego. Następnie gorąco dziękowałem proboszczowi za cenną radę i pocieszony opuściłem świątynię.

Zatem dziś (13 września) od rana, gorączkowo zabrałem się do roboty i jak na razie znalazłem niewiele: otóż w opracowaniu: „Nieukarany Holocaust cz. I i II”, czytamy:  „Ks. greckokatolicki proboszcz Bury Jan ściśle współpracował z OUN i UPA. Pod koniec 1939 r. i w lipcu 1941 r. dwukrotnie celebrował „pogrzeb Polski”. Wykorzystywał uczucia religijne do szerzenia nienawiści do Polaków.”. Można to znaleźć na stronie: http://www.fronda.pl/blogi/prawda-o-nobliscie/nieukarany-holocaust-polakow-cz-i-i-ii,39217.html

Zajrzałem do swojego opracowania: „Prowadź Mario Prowadź nas Męczenników Wołynia” z roku 2005, a tam znalazłem podroździał: „Podżeganie do zbrodni i współudział w mordach księży unickich”.

Otóż w bardzo cennym opracowaniu Aleksandra Kormana: „Piąte przykazanie Boskie: nie zabijaj!”, czytamy: „Niestety, istotną siłę napędową eskalacji ludobójstwa ludności polskiej na południowych Kresach Wschodnich, stanowiło - w większości przypadków - wielu księży unickich, ukraińskiej cerkwi grecko – katolickiej. Cerkiew ta stała się instrumentem politycznym ukraińskich szowinistów, podejmując działalność pozaeklezjalną. [...] Na początku okupacji niemieckiej, powszechnym zjawiskiem było organizowanie symbolicznych konduktów pogrzebowych, w czasie których niesiono i grzebano trumnę ‘na zawsze zmarłej Polski’ lub ‘polskich kajdanów’. Urządzali oni demonstracje, niosąc flagi błękitno-żółte i hitlerowskie ze swastyką, wygłaszali homilie polakożercze. Na przykład, w lipcu roku 1941 w miasteczku Wojniłów, pow. Kałusz, zorganizowano zbiorczą procesję, na czele której kroczył ksiądz unicki dziekan Wołodymyr Zareckyj, a polakożerczą homilię wygłosił ksiądz unicki Ołeksiuk, między innymi głosząc: ‘Musimy tutaj przysiąc, że nie spoczniemy, aż wszystkie korzenie wrogie, łącznie z małym dzieciątkiem zniszczymy z powierzchni naszej rodzimej ukraińskiej ziemi. Nie trzeba zważać na nic i nie kierować się sumieniem, bo dzisiaj wybiła dla nas godzina walki z wrogiem. Do walki tej wzywa nas matka Ukraina! Kto tego nie posłucha, niechaj będzie przeklęty, niechaj będzie zniszczony i zapadnie się pod naszą ziemią’. Ksiądz Ołeksiuk ubrany był w szaty liturgiczne i w ręku – jak na ironię trzymał Chrystusa Ukrzyżowanego.”. [(1) autor przytacza tutaj relację Emilii Prajzner z Zagaje, przytoczoną przez J. Moskal, Szalejące barbarzyństwo, Wrocław 1960 r., maszynopis, s. 97 – 98]. Wszelki komentarz takiego postępowania duchownego, wydaje się być zbytecznym.

Dalej w tym opracowaniu czytamy, że w podobnym duchu, wygłaszali homilie również inni księża uniccy. Parafrazując słowa ewangelii, nawoływali oni z ambon cerkiewnych do „wyrywania kąkolu z pszenicy”, przy czym w odczuciu powszechnym wierni rozumieli umownie pod terminem kąkol – Polaków, a pszenicy – Ukraińców. Głosili też inaczej, dla przykładu: „Należy wyrzucić warszawskie śmieci z ukraińskich podwórek” itp., lub też wprost: „Rizaty Lachiw”. Czynili tak na przykład księża uniccy: W Rohatynie ks. Teleszczuk, pochodzący ze wsi Potok [(2) relacja J. Opackiego z Gliwic], ks. Pałahickyj w Monasterzyskach, pow. Buczacz, który na kazaniu głosił wprost, że „zabić Polaka, to nie grzech, bo to samo zrobiła święta Olha”. [(3) relacja J. Opackiego z Gliwic], a w Złoczowie ks. Mykietyn w czasie modłów na cmentarzu. Wiadomo, że ten ostatni schronił się do Kanady [(4) E. Kisielewski, Wspomnienia z lat okupacji hitlerowskiej i walki z okupantem, Wrocław, maszynopis, s. 39].

 Podobnie, nawoływali – podżegali do zbrodni księża uniccy we wsi Jasionów pow. Brody [(5) E. Kisielewski, jak wyżej], czy też we wsi Dobrotwór, pow. Kamionka Strumiłowa [(6) relacja inż. W. Solnickiej z Wrocławia]. Udzielali również błogosławieństwa członkom terrorystycznych bojówek OUN-UPA, udającym się na rzeź ludności polskiej oraz odprawiali dziękczynne nabożeństwa po dokonanej zbrodni ludobójstwa np. ks. Mychajło Rokickyj we wsi Laskowce pow. Trembowla, który po wojnie przeszedł na obrządek prawosławny [(7) J. Szozda, Ocalić od zapomnienia, Wierzbowiec 1944, maszynopis, s. 25-28, relacja T. Gomułkiewicza z Wrocławia], czy też ukraiński ksiądz grecko-katolicki we wsi Zady, pow. Drohobycz [(8) Słowo Polskie, Lwów, z 1944, nr 17]. Poświęcali w cerkwiach różne narzędzia mordu np. noże, siekiery, widły, bagnety, orczyki, broń palną – inspirując w ten sposób mordy i rozgrzeszając zabójców. Dla przykładu podam, że poświęceń takich dokonywali księża uniccy: Mochnackyj w Trembowli [(9) relacja naocznego świadka A. Samborskiej z Wrocławia], Mychajło Rokickyj we wsi Laskowce, pow. Trembowla [(10) jak pod przypisem 10], czy Kunickyj w Czerniszówce, pow. Skałat [(11) relacja naocznego świadka A. Firuty z Lubina], a także ksiądz Baluta we wsi Jasionów, pow. Brody [(12) relacja M. Mendelskiego z Głubczyc]. W powyższym opracowaniu dr Aleksandra Kormana, podobnych faktów jest znacznie więcej.

Prawosławni zdarzało się nie byli gorsi. Ogólnie wiadomo, że na Kresach już w roku 1939, było miejscami b. niebezpiecznie. Cenny dokument opublikowała dr Lucyna Kulińska z Krakowa w swoim opracowaniu: „Preludium zbrodni. Nacjonalizm ukraiński na Brzeżańszczyźnie w latach 1922 – 1941”. Autorka cytuje opracowanie polskiego podziemia pt. „Ukraińcy na Brzeżańszczyźnie”. Dokument został autorce udostępniony przez jednego z ostatnich żyjących członków lwowskiej organizacji AK Jana Surę. Czytamy w nim: „[...] Przeciwko Polakom występują ukraińscy i niemieccy koloniści. Ukraińcy prowadzili działalność szpiegowską i dywersję, a w późniejszym okresie zasilili niemiecką administrację. [...] We wrześniu 1939 r. Ukraińcy dokonali pogromu ludności polskiej w Żukach i Połoskach. Wymordowano tam 30 osób, a ich ciała topiono w bagnach, grzebano w obejściach, zakopywano na polach. Popi i zakonnicy z manastyru św. Onufrego w Jabłecznej odprawili w październiku 1939 r. nabożeństwo, w trakcie którego urządzono ‘pogrzeb Polski’. Ubraną w biało – czerwone szmaty, słomianą kukłę, podpalono i ciśnięto do Bugu ‘na wiecznu zahubu’. [...]”.

Przejrzałem trochę innych źródeł i opracowań, ale póki co nie natknąłem się na inne fakty, poza jedną krótką wzmianką w opracowaniu, opublikowanym w internecie: „Metropolita Andrzej Szeptycki /wybrane teksty krytyczne/”, które można znaleźć pod adresem: http://wirtualnapolonia.com/2015/07/22/metropolita-andrzej-szeptycki-wybrane-teksty-krytyczne/

Miesiąc później (10 października), ponownie szukając w internecie materiałów do nowego tekstu, dokładniej studiowałem opracowanie: „Metropolita Andrzej Szeptycki /wybrane teksty krytyczne/” i natrafiłem na niezwykle ważny list skierowany do Jego Eminencji Ksiądza Kardynała Stanisława Dziwisza, Metropolity Krakowskiego, a w nim: „[...] Tutaj dotykam kwestii moralnej odpowiedzialności Metropolity Andrzeja Szeptyckiego. Nie piszę o kolaboracji z okupantami, bo ta kwestia jest oczywista. Nie jestem historykiem, napiszę więc tylko to, co zostało zauważone i przekazane przez moją rodzinę. Otóż w kwietniu 1943 roku ukraiński duchowny podczas symbolicznego pogrzebu państwa polskiego przemawiając do zgromadzonych ukraińskich mieszkańców wsi Mohylno powiedział: ‘Jednej nacji (żydowskiej) już na naszej ukraińskiej ziemi nie ma, jeszcze pozostała druga!’. Świadkiem tego była pani Szewczuk, mieszkająca obok cerkwi. Natomiast Adolf Mizerski z Marcelówki latem 1943 roku został wyznaczony jako furman do zawiezienia Ukraińców z swojej wsi na zebranie do cerkwi w Mohylnie. Piszę ‘zebranie’, ponieważ – przypuszczam, że Wasza Eminencja zgodzi się ze mną – trudno nazwać nabożeństwem ceremonię poświęcenia narzędzi mordu, noży i siekier. Dlatego ośmielę się napisać, że w cerkwi w Mohilnie w 1943 roku odbyło się ‘bezbożeństwo’ prowadzone przez chrześcijańskiego kapłana’.

Tak pokrzepieni ‘duchowo’ uczestnicy ‘bezbożeństwa’ chcieli natychmiast zamordować furmana Adolfa Mizerskiego, jednak znowu z rzekomego frontu ‘konfliktu polsko – ukraińskiego’ wyłamał się Ukrainiec Bołwach, który nie mogąc otwarcie wystąpić przeciwko słowom ‘kapłana’ i przeciwko terrorowi UPA – użył podstępu, twierdząc, że owszem, należy ‘Lacha’ zamordować, ale nie teraz, później….

Naiwna pani Bernacka z Mohilna zbierała po wsi kurze jaja, aby zanieść je ‘batiuszce’ i prosić o odprawienie mszy w intencji powstrzymania mordowania ludzi, co wobec faktu odprawiania ‘bezbożeństwa’ było nierealne.

Tak więc morderca Juchym Orluk, który ukończył trzy klasy szkoły powszechnej, z drogi Chrystusa został sprowadzony przez swego duszpasterza zachętą i ‘rozgrzeszeniem’, a przez władzę świecką – watażków z UPA – groźbą śmierci za nieposłuszeństwo.

Należy przypuszczać, że Metropolita Andrzej Szeptycki był w tym okresie najlepiej wykształconym człowiekiem. Powinien był przewidzieć, że analfabecie Fiszczukowi Mychajło i absolwentowi trzech klas Orlukowi Juchymowi należało w liście pasterskim ‘Nie zabijaj’ wyraźnie powiedzieć – ‘Pamiętaj – Lach, Żyd, Czech, Ormianin, Ukrainiec – to Twoi bracia w Chrystusie’. Tego niestety nie napisał. Chociaż napisał tak wiele. Pamiętam z lekcji religii zalecenie Chrystusa – ‘niech mowa wasza będzie – tak, tak – nie, nie – wszystko co ponadto, od diabła pochodzi’.

Doświadczenia tych strasznych czasów uczy nas, że należy pilnie strzec się, by nie zejść z drogi Chrystusa, bo może zdarzyć się, że nawet osoby duchowne będą próbowały wieść nas całkiem inną drogą, tak jak przydarzyło się Orlukowi i Fiszczukowi. Wydaje się, że poznać tych fałszywych proroków zupełnie łatwo, poprzez ich rozmijanie się z nauką Chrystusa.

Po pierwsze prawda. Ja, Tokarczuk, będę starał się trzymać tego kryterium, tacy kapłani jak ksiądz Isakowicz – Zaleski z Radwanowic lub ksiądz Puzon z Hrubieszowa będą zawsze moimi przewodnikami. Fiszczuk i Orluk musieli wybierać pomiędzy ‘nie zabijaj’ i ‘zabijaj’, a ja, Tokarczuk, mogę mówić prawdę lub kłamać, mogę dać posłuch prawdzie lub kłamstwu. W tej konkretnej sprawie ksiądz Isakowicz – Zaleski mówi: ‘Ofiarom – pamięć i cześć, Polsce i Ukrainie – przyjażń i zgoda, OUN, UPA i SS ‘Galizien’ – hańba i potępienie.’.

Dlatego uważam, że pani Szeptycka pomyliła się bardzo, pisząc swój list mający de facto zakneblować usta księdzu Isakowiczowi – Zaleskiemu. Gdyby tak się stało, dla licznej rzeszy ludzi z rodzin dotkniętych strasznym doświadczeniem ludobójstwa zorganizowanego przez OUN i UPA będzie to kolejny cios, wzmagający poczucie krzywdy spowodowane wieloletnią zmową milczenia. Ta zmowa milczenia dla mnie osobiście skutkuje tym, że Państwo Polskie nie jest w stanie wyegzekwować od Państwa Ukraińskiego prawa do chrześcijańskiego pogrzebu dla doczesnych szczątków mojego siostrzanego rodzeństwa. A Rzymsko-Katolicki Kościół Powszechny – mój Kościół – w tej sprawie milczy. Czy te kosteczki, te dzieci są nadal stroną ‘konfliktu polsko-ukraińskiego’, tak jak wtedy, gdy 36-letni Juchym Orluk zabijał 6-letnią Tereskę Gaczyńską oraz sześciodniowe niemowlę? Jeśli się mylę, jeśli błądzę – to czy Wasza Eminencja znajdzie czas, aby mnie wesprzeć w rozterkach, doradzić, w ogóle odpowiedzieć? Proszę przyjąć wyrazy czci i szacunku. Wiesław Tokarczuk Kraków.”.

W przeciągu tych kilku ostatnich miesięcy, otrzymałem także b. cenną pocztę od Kresowian z różnych stron kraju, a w niej niezwykle ważne świadectwa i treści, oto tylko niektóre z nich:

Stanisław Srokowski, pisarz z Wrocławia: „Mogę potwierdzić, iż popi ukraińscy wraz z działaczami OUN grzebali symbolicznie Polskę, kopali groby i stawiali kurhany. Scena taka zostanie pokazane w filmie W. Smarzowskiego, opartym na zbiorze moich opowiadań pt. ‘Nienawiść’. Polecam. I ceremonii grzebania Polski, było bardzo wiele, na całych Kresach. O ile mi wiadomo odbywało się to z inicjatywy Szeptyckiego, a na pewno za jego zgodą. Stanisław Srokowski”.

Andrzej Żyłka: „[...]Do tej pory opowieść z czasów początków okupacji, mojego Ojca Franciszka Żyłka z Baligrodu, uznawałem za mało prawdopodobną, lecz w świetle faktów przedstawionych w opisie działania Metropolity Lwowa, przedstawia się zupełnie w innym świetle i oklicznościach. Z zdarzenia małostkowego, wplata się w ciąg wydarzeń zaplanowanych, które zdają się być praprzyczyną wydarzeń 6-go sierpnia 1944 r., tak zwanego mordu Baligrodzkiego ludności polskiej. Opwiadał on, jak to na początku okupacji zorganizowano pogrzeb Polski w cerkwi w Baligrodzie, w którym uczstniczyła liczna grupa mieszkańców, mających się za nacjonalistów ukraińskich. Na zakończenie postawiono pamiątkowy krzyż w miejscu pochowania Polski na wieki i usypano kurhan w tym miejscu, aby upamiętnić tę uroczystość. Andrzej Żyłka.”.

Edward Bień z Dzierżoniowa: „Z pozdrowieniem Kresowym. Stanisław Woczeja, członek  Stowarzyszenia Kresowian Ziemi Dzierżoniowskiej napisał więcej ciekawych opracowań. Te informacje podane dotyczą Abp Andrzeja Szeptyckiego na prośbę  Pana Sławomira Tomasza Rocha. Oto źródła i opracowania z których korzystał:

1. Aleksander Korman, Stosunek UPA do Polaków na Ziemiach Południowo – Wschodnich w II RP, rozdział: ‘Moralna odpowiedzialność za ludobójstwo s. 87, 2. Adam Podchajecki, Pod skrzydłami III Rzeszy OUN i UPA, s. 177 oraz s. 195, 3. Wiktor Poliszczuk, Dowody zbrodni OUN i UPA, t. II, 4. Ks. Adam Kubasik, Wizja narodu, państwa i cerkwi ukraińskiej w wypowiedziach i działalności Metropolity Lwowskiego, obrządku greko – katolickiego Andrzeja Szeptyckiego, Papieski Fakultet Teologiczny we Wrocławiu  1997 r., 5. Edward Prus, Patriarcha Galicyjski, Wyd. Kresowe ‘NORTON’, Wrocław, Petro Szandruk, Geneza umowy polsko – ukraińskiej 1920. Serdecznie pozdrawiam Edward Bień Prezes.”.

Edward Bień: „Witam serdecznie Pana, dziękuję za informacje. Te bogate informacje Pana muszą dotrzeć do Watykanu i zakończyć, ten okrutny zamiar, inaczej kościół dla mnie przestanie istnieć. Proszę podać adres na który można przesłać nasze skromne wydawnictwo. Pozdrawiam i życzę wiele dobrego. Edward Bień Stowarzyszenie Kresowian Ziemi Dzierżoniowskiej.”.

Janina Kalinowska z Zamościa: „Drogi Panie Sławku. Serdecznie dziękuję, że Pan zajął się zbieraniem podpisów do Papieża Franciszka dot. cofnięcia decyzji Watykaniu o uznanie heroicznych cnót Abp. A. Szeptyckiego. Życzę zdrowia i pozdrawiam z Wołyńskim Szczęść Boże Janina Kalinowska, Zamość.”.

Arkadiusz Świtalski: „Witam Serdecznie. Mój przyjaciel Bronisław Ziobrowski lat 98 (jeszcze żyje, swoją drogą to jeden z ostatnich żołnierzy Generała Fieldorfa z Brzeżan), mieszkaniec wioski Mytnica koło Skałatu, pamięta jak na odpuście w Zarwanicy, biskup  Szeptycki  wzywał  do ‘wyrzucania plew z ukraińskiej pszenicy’. Wtedy też po raz pierwszy  usłyszał słowo Ukraina (Jego Mama Tekla powiedziała, że tak się teraz nazywają Rusini). Pan Bronek pisał w tej sprawie do Kardynała Macharskiego w latach 80, ale niestety nie  otrzymał od niego żadnej odpowiedzi. Pozdrawiam Arkadiusz Świtalski.”.

Zajrzałem też na oficjalną stronę Kresowian: „Nie dla beatyfikacji abp. Andrzeja Szeptyckiego!!!”, a tam znalazłem i takie ineteresujące treści:

Kresowianka: „Mój ś.p. teść Władysław Bryk z miejscowości Stanisłówka w parafii Mosty Wielkie, pow. Żółkiew, woj. lwowskie, był naocznym świadkiem kazania wygłaszanego podczas okupacji niemieckiej przez abp A. Szeptyckiego w katedrze św. Jura we Lwowie, w którym nawoływał on wiernych - wbrew nauczaniu Jezusa w Ewangelii - do bezpośredniego usunięcia polskiego kąkolu z ukraińskiej pszenicy.”.

Piotr Różanowski: „Z rodziny, bliskiej i dalszej, mojej matki Marii Sucharzewskiej ukraińcy wymordowali ponad 20 osób. Mordowali w sposób bardzo okrutny! Niewyobrażalnie okrutny! jak sami mówili - rezali. Każdy człowiek powinien, ma obowiązek sprzeciwić się mordom na kobietach i dzieciach, a kapłan nie? Mam obowiązek, ze względów na pamięć o pomordowanych, przyłączyć się do petycji, nie dla beatyfikacji abp A. Szeptyckiego! Piotr Różanowski.”.

Kresowianka: „Z mojej rodziny zostało tam bestlialsko zamordowanych 15 osób, w tym kilkoro dzieci, oraz spalona została żywcem w stodole kobieta w 8 miesiącu ciąży. Wszyscy dobrze wiemy, ze popi świecili narzędzia zbrodni, których następnie Ukraińcy użyli do mordowania Polaków. Abp. Szeptycki był wtedy bezpośrednim przełożonym tych popów i odpowiadał za formację religijną ludności ukraińskiej. Jeżeli doszli do takiej eskalacji zbrodni na Polakach i nie tylko, to znaczy że abp (o czym zresztą świadczą przedstawione dowody) nic nie zrobił, żeby temu zapobiec. Taki człowiek świętym być nie może. Nawet jeśli ok 20 osób uratował to w stosunku do skali potrzeb można powiedzieć, ze nie zrobił absolutnie nic. Uratowanie tej garstki w stosunku do 200 tys zamordowanych to kropla w oceanie”.

Andrzej Łukawski: „Kochani Kresowianie, Patrioci i Miłośnicy Kresów. W imieniu Ruchu Społecznego Porozumienie Pokoleń Kresowych, zwracam się do Was Przyjaciele z prośbą o podpisanie listu skierowanego do Nuncjusza Apostolskiego. Stowarzyszenie Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu prosi w liście o cofnięcie dekretu heroiczności cnót metropolicie lwowskiemu Andrzejowi Szeptyckiemu, który wkrótce może zostać zaliczony w poczet błogosławionych. [...]

Petycja, jest gestem solidarności Kresowian i poparciem inicjatywy Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu, którego w tak ważnej sprawie nie powinniśmy pozostawić osamotnionego. To nasza wspólna sprawa i nasz patriotyczny obowiązek. Pokażmy Nuncjuszowi Apostolskiemu w Polsce, że w naszych sercach głęboko leży troska o to, by święty był nim rzeczywiście, bez żadnych rys i skaz w jego ziemskim życiu. Z kresowym pozdrowieniem Andrzej Łukawski.”.

 

A zatem złożenie podpisu i zamieszczenie ew. komentarza nie powinno trwać dłużej, niż kilka minutek. Zapraszamy na oficjalną stronę Kresowian:

http://www.petycjeonline.com/nie_dla_beatyfikacji_abp_andrzeja_szeptyckiego

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

W każdym razie gorąco proszę każdego, kto posiada informację na ten szczególny temat ewentualnego, publicznego grzebania Polski w latach 1939 - 1941, o przesłanie konkretnych treści, bądź wskazówek, gdzie mógłbym takie dane odszukać.

Wiele opisów takich "uroczystości" można znaleźć w pracy Stanisława Żurka "Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich dokonane na Polakach w Polsce Południowo-Wschodniej w latach 1939-1948" (strony 55-58). Wydawnictwo Nortom Wrocław.
www.nortom.pl

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Grzest

#1500296