Wszystkie głowy bestii...

Obrazek użytkownika sebastian jarczak
Kraj

W XX wieku mieliśmy do czynienia z dwiema totalitarnymi ideologiami, które czerpały z religijnych zaczerpnięć.

Komunizm, który z chrześcijaństwa wyciągnął dosyć pospolitą u mas chęć, by ktoś nami się opiekował, leczył nas, nauczał i prowadził. To co w religii było otoczką dla wartości, w tym systemie stało się wartością samą w sobie i pretekstem do walki z prawdziwymi wartościami (i porządkiem na nim opartym).
Po sporządzeniu instrukcji ideologicznej (świeckiej bibli Marksa i Engelsa), i przeprowadzeniu prób sterowania masami w sytuacjach uliczno-rewolucyjnych (Wiosna Ludów), rozpoczęto przygotowania terenu do działań rewolucyjnych (czyli wybuchu wojny angażującej i wyczerpującej społeczeństwo, by łatwo porwało się fali powszechnej rewolucji i "wyzwolenia", a przy okazji obaliło resztki starej władzy dynastycznej.

Wybór zarzewia rewolucji był wręcz naturalny--Rosja carska była mocarstwem niezależnym od bankierów, io potężnych zasobach i sile, a nadto niepokornym (była gotowa do interwencji w amerykańską wojnę secesyjną) więc by przypadkiem po raz kolejny nie namieszała i nie zapsuła misternego planu (jak za Napoleona), trzeba było ją zneutralizować (i wywołać jednocześnie ognisko rewolucji mającej ogarnąć cały świat).
Do tego świetnie nadawały się też animozje niemiecko-rosyjskie (naturalny konflikt interesów) i tak kajser niemiecki zapłacił niemieckimi pieniędzmi za coś co wyglądało na działanie w interesie niemieckim (wywołanie rewolucji na tyłach wroga), a w rzeczywistości zmiotło stary porządek w Europie (zapomniał lub nie potrafił wyciągnąć wniosków, że podobny błąd popełniła Anglia, gdy finansowała rewolucję francuską, tam władza "proletariatu" zakończyła odwieczną rywalizację, ale i wsparła emancypację Stanów Zjednoczonych, czyli swoje drugie państwo wykonawcze, które było początkiem końca hegemoni brytyjskiej korony).

Po wojnie wiadomo, mieliśmy europejskie masy "podgrzane" i gotowe na przyjęcie bratniej pomocy rewolucyjnej... Niestety ( dla planistów) po raz kolejny dał znać o sobie polski żywioł narodowowyzwoleńczy-lata rozbudzania tożsamości narodowej przez endecje, tradycyjne poszanowanie wolności i prawa do samodecydowania, dały efekt...
Przez chwilę bagatelizowano nas jako młode i słabe państwo, dano nawet państwowość bez przywiązywania większej uwagi do jego granic, wychodząc z założenia że to tylko tymczasowo... Wbrew jednak nadziejom, i blokadzie pomocy dla nas, udało się nam odeprzeć atak nawały rewolucyjnej-plany trzeba było odłożyć na później, tym razem jednak staranniej zająć się kwestią polską...

Okres międzywojenny, to czas powstania kolejnej zbrodniczej ideologii-nazizmu. Na podbudowie talmudycznej idei narodu wybranego i pogardy wobec innych, czerpiąc z faszystowskich wzorców organizacji państwa (z których także korzystała w II RP sanacja, jak i administracja w Stanach), powstała III Rzesza, jej podstawowe zadanie, to dokończenie jednoczenia Europy pod jednym panowaniem oraz być może kontra w stosunku do ZSRR (po śmierci Lenina władzę przejmuje Stalin, który jest bardziej etatystą jak rewolucjonistą-niszczy frakcję rewolucyjną i tworzy dominatę niczym car, być może zaczął grać na własną rękę).
Sprawa Polska będzie jednoczyć dwóch wrogów, być może dostali w tej sprawie instrukcje, a Stalinowi było ich realizowanie na rękę. Kiedy Piłsudski proponuje wojnę prewencyjną przeciwko Hitlerowi, w związku z łamaniem przez niego postanowień traktatu wersalskiego, i nikt nie podejmuje tematu, stało się jasne że traktat ten stał się martwy, a wszystkie jego punkty będą w miarę potrzeby kwestionowane przez zainteresowane strony.

Po przeprowadzeniu "akcji polskiej" wzdłuż terenów pogranicznych przez ZSRR, bez żadnej reakcji ze strony Warszawy, wiadomo że Polska zeszła do biernej obrony i straciła jakąkolwiek incjatywę-późniejsza kaskada błędnych decyzji tylko to potwierdza (odrzucenie sojuszu z Pragą, wejście na Zaolzie, "martwy" sojusz z Paryżem i Londynem, spalenie i wysadzenie kilkuset cerkwi na Kresach w 38r, porzucenie akt wywiadu wojskowego, niewypowiedzenie wojny ZSRR, to objawy degrenalody lub mocnej inflirtacji i działalności osób realizujących odmienne od polskich interesy). 
Tym razem okupanci skrupulatnie przystąpili do realizacji niszczenia polskiej woli walki i wolnościowej tradycji. Akcje AB, masowe egzekucje, Katynie i inne znane i nieznane nam fakty--po raz kolejny warstwy świadome i niepokorne zostały wytrzebione. Lata stalinizmu i PRL dołożyły swoje.

W Euroazji mieliśmy dwie potęgi-jedną opartą na ideologii talmudycznej czyli narodowej, drugą na bardziej uniwersalnym, internacjonalistycznym podejściu-w sojuzie ludziom łatwiej jest się identyfikować z państwem, niż takim Holendrom lub Francuzom z III Rzeszą. 
Dochodzi do nieuniknionej wojny, ale wynik (poparcie USA) może być tylko jeden-nazizm zrobił swoje, nazizm może odejść (po drodze jeszcze zamarkuje lub faktycznie wymorduje trochę żydowskiej biedoty, by dać pretekst do powstania państwa Izrael--tu też łatwo można zmanipulować dygnitarzami, wystarczy rzucić hasło "żydzi/USA nas zdradzili, zaczeli popierać Stalina-zemścijmy się").

Po wojnie mamy kadłubową Wielką (już tylko z nazwy) Brytanię, USA powiększają się o terytorium zachodniej Europy, którą rozbudzają gospodarczo planem Marchalla (po co im zgliszcza? kolonie mają przynosić zyski, a nie generować koszty). 
Nauczeni doświadczeniem III Rzeszy zachowują pozory państw narodowych, by obywatele sądzili że odbudowują "swój"kraj i byli bardziej wydajni (oraz podatni na manipulację). 
Ponieważ nikt na zachodzie nie przeprowadzał akcji AB, trzeba powołać "lewicowe" bojówki, które skutecznie eliminują i zastraszają polityków (Aldo Moro i inni), dodatkowo dług wdzięczności wobec Waszyngtonu oraz zagrożenie ze strony sowietów, pozwala im całkowicie spacyfikować i okupować te posiadłości w białych rękawiczkach.
W pewnym momencie stwierdzono, że nawet Niemcom się należy "państwo" (czyli kadłubek z flagą, hymnem, reprezentacją i krzesłem w ONZ).

Ale idea nadal żywa, nie można tak trzymać ludzi w kłamstwie, więc trwają prace nad Unią Europejską-idea zjednoczenia wszystkich ludzi nadal żywa. Jak mocno ludzie są jednalk wobec niej sceptycznie nastawieni, pokazał jednak przykład eurokonstytucji-mimo że zaczęto od krajów najmocniej zaangażowanych, to negatywny wynik referendum we Francji i Holandii pokazał, że w czasach dobrobytu i spokoju (2004 rok), ludzie nie chcą się sami z siebie pozbywać granic i uprzedzeń (które są sztuczne, irracjonalne i tak naprawdę ich już nie ma...)
Po cichu, pod nazwą Traktatu Lizbońskiego wprowadzono to co miało wejść w eurokonstytucji, a na potrzeby mas trzeba wrócić do koncepcji niepokojów, zagrożenia, wojen i kryzysów... mamy więc zaraz kryzys gospodarczy (2008) i nakręcanie kolejnych zagrożeń. 
Politycy krajowi mają wszystkim zohydzić władze państwowe i prowokować kolejne fale niezadowolenia swoimi wypowiedziami i poczynaniami.
Klasy polityczne odchodzą powoli do lamusa, na ich miejsce pojawiają się kolejne ruchy obudzonych, niezadowolonych, społeczne czy apolityczne :)to tak jak by księża deklarowali neutralność światopoglądową...

Kolejne propozycje ustaw i umów (CETA; TTIP) mocno ingerujące w wolność i swobody obywatelskie sondują, co można zrobić, by wywołać falę oburzenia społecznego, na której można by osadzić Nowy Porządek. 
Kolejne posunięcia i wręcz obraźliwe czy bezczelne deklaracje (np: Brukseli wobec państw grupy wyszehradzkiej) są tym elementem podgrzewania atmosfery... Jednak lata hodowania tłuszczy i posłusznej w swej masie grupy konsumentów doprowadziły do totalnej apatii i bierności politycznej (wynikającej też z poczucia beznadziejności-braku nadzieji i wiary w zmiany).

Na Islandi trwa eksperyment socjologiczny (stąd totalny brak informacji, co tam się tak naprawdę dzieje-poza tym to dosyć specyficzny kraj i ciężko by służył NWO jako dobry przykład dla rządów światowych)
Ciężko powiedzieć jak to wszystko się skończy, bo oni swoich planów nie porzucą, a my mamy do wyboru działać świadomie, lub czekać na kolejną burzę wichrów,. niepotrzebnie przelewaną krew i cierpienia niewinnych osób....

Wygląda na to, że ta bierność to dobra podstawa do rządów silnej ręki, opartych na sprawiedliwym prawie i uczciwym aparacie państwowym. 
Bezwzględnej walce z bandytyzmem, ale nie narzucaniu własnej woli uczciwym osobom-poszanowaniu ich wolności. 
Bez odnoszenia się wyłącznie do tego co było, ale przede wszystkim do tego co jest.

Demokracja umarła śmiercią naturalną w ostatnich referendach szwajcarskich, i jest już trupem.

Pozostaje jedynie oddać ludziom jak najwięcej władzy nad swoim życiem w ich ręce (niech decydują i ponoszą konsekwencje), a państwo nakierować na obronę ich prawa do życia i wolności, a nie na obronę przed konsekwencjami decyzji , które sami podejmują.
Stworzenie i nadzorowanie transparentnej przestrzeni publiczno-prawnej, gdzie każdy będzie miał takie same prawa, i z tych praw mógł samodzielnie korzystać.
By każda osoba próbująca ograniczać czyjąś swobodę obrywała po łapach, a każdego kto skrzywdzi drugą osobę, spotykała taka krzywda, by nikomu nie przyszło do głowy powtórzyć takiego czynu.

Tego nam najbardziej brakuje-normalności, i o to walczyli nasi przodkowie pod różnokolorowymi sztandarami. O wolność naszą i waszą...

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)