Jedno państwo Bilderberg

Obrazek użytkownika sebastian jarczak
Świat

A czym się różni sytuacja obywatela w państwie (jednym z wielu) od sytuacji obywatela w państwie (jedynym jakie istnieje)? Teoretycznie niczym, bo i tu i tu może trafić dobrze albo źle (kwestia zasad/prawa jakim się kieruje państwo), ale na korzyść państwa globalnego przemawia brak ryzyka wykorzystywania ludzi jako mięsa armatniego w międzypaństwowych rozgrywkach...

Sama idea jest bardzo dobra, wręcz naturalna. I korzystna z punktu widzenia człowieka. Wcześniej wręcz niemożliwa do zrealizowania ze względu na problemy komunikacyjne (bo istniały już potęgi, które militarnie podbijały cały ówczesny świat).

 

Oczywiście dziś jest to idea wręcz zmonopolizowana przez grupę którą wszyscy kojarzymy z przekrętami, kłamstwami, i taką dozą propagandowego odbicia od zdroworozsądkowych zasad, że zrozumiały jest brak zaufania do tych ludzi. Te "wprowadzanie demokracji" za pomocą bombardowań cywilów, podpalanie połowy świata, podwójne standardy czyli niemoralność, false flag, "kryzysy". itp... Jest to jednak tylko część prawdy, bo gdy spojrzeć w szerszym kontekście, to niektóre z zagrań są odpowiedzią na ograniczenia nas samych.

W Europie, w czasie dobrobytu i spokoju, społeczeństwa odrzucały kolejne etapy integracji-w referendum NIE dla eurokonstytucji we Francji i Holandi pogrzebało tą drogę konsolidacji. Nie było to niczym dziwnym, bo sposób w jaki urabia się ludzi w tym eurokołchozie, przez propagandę, przekupstwa dopłatami oraz w większości niepotrzebną biurokracją, odstrasza dużo rozsądnie myślących ludzi. Przestawiono więc wajchę, i "kryzys" ekonomiczny oraz "kryzys" imigrancki mają podgrzać atmosferę i wprowadzać integrację bocznymi drzwiami...

Jak na razie przemysł zbrojeniowy nadal jest ważnym ogniwem gospodarczym, a że można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, bo i realizować plany polityczne, jak i zarabiać na tym, to siedzą przy tym takie osoby, o jakich wspominasz...Ciężko uznać, mimo wysiłków massmediów, które nas w tym notorycznie utwierdzają, by politycy lub prezydenci posiadali faktyczną władzę-wyglądają raczej na osoby mające sprawiać takie wrażenie. Wybory są swoistym spektaklem, który wiele mówi o nastrojach aktualnie panujących w danym społeczeństwie, jak i w sposób naturalny pacyfikuje nastroje buntownicze---najpierw daje części nadzieje na zmiany, a później po rozczarowaniu, kolejną złudną iluzję, że już w następnych wyborach "nie dadzą się nabrać"... I tak to się kręci..

.Jest zapewne rozważana opcja wywołania (większej ilości) wojen, by zmęczeni ludzie poparli ideę państwa światowego, ale i są kreowane zagrożenia, wobec których można by się zjednoczyć ponad podziałami (np:zmiany klimatyczne). Na innym polu działają krajowi politycy, którzy wręcz ośmieszają własne państwa i dają popis ich bezradności wobec zagrożeń-to może też być jedna z wielu odsłon tej strategi, dążącej do porzucenia państw narodowych... Nie zawahają się przed rozlewem krwi niewinnych osób, tak jak teraz się nie wahają i nie wahali się nigdy wcześniej... Zapewne racjonalizują ofiary, uważając że cel uświęca środki lub wychodząc z założenia, że ludzie i tak by się mordowali wzajemnie.

Dużym problemem zapewne są "ludzie środka" czyli aparat urzędniczy i, ludzie aktywni społecznie oraz mały i średni biznes---ludzie myślący kategoriami patriotyczno-narodowymi, lub czysto pragmatycznie pilnują interesów własnej grupy. Zapewne nimi posługują się instrumentalnie, tak jak Stalin posługiwał się żydami w początkowym okresie okupacji krajów Europy środkowo-wschodniej. Dziś np: niemieccy urzędnicy mogą być przekonani że realizują politykę "Welkich Niemiec" Bismarcka, kontrolując kapitał i rynek medialny w naszej części Europy, gdy tymczasem zapewne pilnują interesów NWO i realizują ich wytczne. Wywiad francuski nadzoruje kolegów z Niemiec, by ci "nie zaszkodzili przypadkiem Francji", itd, a w rzeczywistości wszystkie te kanały pewnie już dawno są przejęte i nieświadomie realizują interesy ponadpaństwowe.

Gdy spojrzymy na mapę i będziemy chcieli wskazać jakiś kraj, w którym rząd realizuje politykę zgodną z interesem własnych obywateli, a administracja stoi na straży sprawiedliwego prawa, to okaże się to niewykonalne... Bardzo często to co się bierze powierzchownie za działanie na rzecz swoich obywateli, jest działaniem pozorowanym, mającym jedynie oszukać ich, by nie stracili wiary we wpływ na to, co dzieje się w ich kraju... Podział polityczny świata to w większości fikcja, i te granice, działają jedynie na wyobraźnię ludzi, którzy wierzą w główne wydanie dzienników telewizyjnych...Na świecie pozostało tylko kilka ośrodków władzy (co za tym idzie tylko kilka państw), lub może już tylko jeden. Do tego terytoria ogarnięte częściowym chaosem (którego uspokajanie nie jest nikomu na rękę) i prawie 7 miliardów ludzi, których wyobrażenia o świecie w większości zatrzymały się na czasach sprzed I wojny światowej, bo taką percepcje świata nam się potocznie przedstawia.

Walczenie z globalizacją, to próba walki z otaczającą nas wokół rzeczywistością-tak naprawdę powinniśmy się kocentrować na podejmowaniu walki z niesprawiedliwością, bo to ona odpowiada za spotykane nas krzywdy.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:9)

Komentarze

zycie Panu niemile? Ja zostalam  przed laty ostrzezona zeby nie wchodzic na strony Bilderberg, bo od jednego klikniecia maja cie juz na  muszce. A co dopiero  mowic  - pisac i to jeszcze krytycznie. To taka osmiornica. ktora ma wszedzie swoje macki - niestety!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Gosia

#1539485