XXXVI. Telefon od Prezydenta Kaczyńskiego

Obrazek użytkownika Romek M
Kraj
Prezydent Lech Kaczyński

Jeżeli Prezydent Lech Kaczyński miał lecieć do Katynia Tupolewem, który z kolei miał się rozbić, jak mówią świadkowie, w okolicach smoleńskiego lotniska "Północ", około godziny 8:00 czasu polskiego (potwierdza to również raport Millera), to w jaki sposób Głowa Państwa mogła wykonać jakikolwiek telefon o godzinie 8:20?

 

O tym, że taka rozmowa (rozmowy), rzeczywiście w tym czasie się odbyła potwierdzają niezależnie od siebie aż trzy źródła:

 

1) stenogramy z kokpitu - CVR-2 (KBWLLP) i CVR-3 (IES)

2) relacje świadków: Jarosława Kaczyńskiego, Marty Kaczyńskiej, Jerzego Smoszny 

3) raport końcowy Millera  

 

Według "stenogramów z kokpitu" Tupolewa, o tym że Prezydent ma zamiar skorzystać z telefonu, ktoś miał przekazać dowódcy samolotu o godzinie 8:16 (Raport {końcowy} Millera załącznik nr 8, str. 45). Samolot miał znajdować się wówczas około 5 minut lotu przed punktem  ASKIL.   

 

8:15:51,5-8:15:53,5 

AA (niezr.)

AA (niezr.)

AA Y, pan prezydent chciałby zadzwonić z telefonu(?) // jeszcze raz/już teraz(?) (Wg CVR-3: 8:15:51,8 A-M ...Prezydent chciałby zadzwonić z telefonu(?)) .

(...) 

8:16:07,0-8:16:08,5 

AA Pan prezydent(?) // na/tam // domowy/poszedł(?) // dzwoni/dzwonić(?). (Wg CV-3: 8:16:07,3 DPD …prezydent nam powie). 

 

Jarosław Kaczyński:

http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,8135578,Kaczynski_do_Sikorskiego 10 kwietnia o 6 rano Leszek obudził mnie telefonem. Później zadzwonił o 8.20. Myślałem, że już wylądował i dzwoni ze Smoleńska. Bardzo rzadko dzwonił z telefonu satelitarnego z samolotu. Powiedział mi, że z mamą wszystko w porządku, i poradził, bym się przespał. Pamiętam doskonale, że użył określenia: "bo się rozpadniesz". 

 

Gdzie indziej Jarosław Kaczyński mówi o tym bardziej szczegółowo.

Rozmawialiśmy też, jak zwykle, o szóstej rano, o zdrowiu mamy, - opowiada polityk. - Rozmawialiśmy też, gdy brat był już w samolocie. Informował mnie, jak co dzień, jaki był wynik obchodu lekarskiego. Zapytałem, go czy jest już w Smoleńsku. Powiedział, że nie, że jeszcze lecą i że dzwoni z telefonu satelitarnego. Bardzo rzadko go używał. Przypominam sobie, że wcześniej dzwonił do mnie z niego raz, może dwa. Przeważnie kontaktował się ze mną już po wylądowaniu. Brat powiedział mi, żebym się przespał, że wszystko jest w porządku. Pamiętam, że użył słów: "bo się rozpadniesz". W tym momencie przerwało rozmowę. Jakaś techniczna przerwa. Nie przejąłem się tym.

 

 

Dziennik "Fakt" zamieszcza informację dotyczącą jeszcze innego połączenia http://www.fakt.pl/Lech-Kaczynski-dzwonil-do-mamy-przed-smiercia, artykuly, 72619,1 html )   Dokładnie o 8.20, (...) z pokładu tupolewa Prezydent Lech Kaczyński (61 l.) zadzwonił z telefonu satelitarnego do lekarza opiekującego się jego chorą matką.  

 

A w "Gazecie Wyborczej" znajdujemy relację tego lekarza.

Jerzy Smoszna http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,7767830,Lekarz_prezydenta__plk_Jerzy Znałem szczegóły wyjazdu. Wiedziałem, że samolot miał wylecieć o 7.00 a lądowanie miało być mniej więcej po godzinie. Około 8.20 zadzwonił do mnie prezydent, pytał o stan mamy. Udzieliłem mu informacji, uspokoiłem go, pan prezydent był pogodny.

 

I dalej, w tym samym tekście:

Nigdy wcześniej nie dzwonił do mnie z satelitarnego telefonu. To był pierwszy raz.

 

To jeszcze nie wszystkie relacje o telefonach Prezydenta. W książce "96 ich końców świata" również i jego córka - Marta Kaczyńska twierdzi, że rozmawiała z ojcem o... 8.20. Przez cztery minuty:

Prezydent dzwonił do córki tuż przed katastrofą. dokładnie o godzinie 8.20. Ich ostatnia rozmowa trwała cztery minuty. (str. 9 - "96 ich końców świata")

 

 

 

Prezydent miałby więc wykonać trzy telefony. Wszystkie około godziny 8:20. Z relacji osób, do których dzwonił ma wynikać, że nie był niczym zaniepokojony. Był spokojny i raczej pogodny, jak gdyby wszystko układało się po jego myśli.

 

Do lekarza opiekującego się matką powinien moim zdaniem - zadzwonić wcześniej niż do brata, jeśli miał mu (jak twierdzi Jarosław Kaczyńśki)  przekazać informację o stanie zdrowia ich matki. 

 

 

 

W raporcie Millera, na stronie 51 zapisano:

http://www.komisja.smolensk.gov.pl/kbw/komunikaty/8875,dok.html 

System telefonu satelitarnego był wyposażony w przenośne słuchawki i mógł być wykorzystywany zarówno przez pasażerów, jak i załogę samolotu. W trakcie lotu samolotu Tu-154M w dniu 10.04.2010 r. zarejestrowano trzy transmisje wykonane za pomocą telefonu satelitarnego o godz.: 5:15, 5:46:59 i 6:21:40. (Rozumiem to tak, że podany jest tu czas początkowy każdej z nich - RM) 

 

Czyli według czasu polskiego:

 

7:15 - tuż przed, lub też w tym samym momencie gdy samolot rozpoczynał kołowanie na pas startowy;

7:47 - prawdopodobnie w momencie przekroczenia, lub tuż przed przekroczeniem punku RUDKA (lot EPWA-RUDKA to według clarisu z 18.03.2010  - 22 minuty lotu);  

8:21 - tuż przed, lub w momencie przekraczania punktu ASKIL przez "dużą tutkę", czyli gdzieś w momencie wejścia TU-154M na terytorium Rosji

 

I tu ciekawostka. Otóż dalszy ciąg tego zapisu ze strony 51 Raportu Millera, który przed chwilą zacytowałem głosi:  

 

Z analizy zapisu zawartego w pokładowym rejestratorze dźwięków w kabinie samolotu nie wynika, by załoga (czy chodzi tu o załogę sensu stricte - czy o korzystanie z telefonu satelitarnego w ogóle? - RM) korzystała z telefonu satelitarnego w ciągu ostatnich 30 min lotu*.

 

Jak należy to rozumieć? Jeśli bowiem "katastrofa" miała się wydarzyć oficjalnie o godzinie 8:41, przy czym ostatnie połączenie przez telefon satelitarny miało mieć miejsce o godzinie 8:21, a równocześnie też "nie wynika", aby przez ostatnie "30 minut lotu korzystano z telefonu satelitarnego", to wniosek może się nasuwać moim zdaniem tylko jeden. Jaki? Taki, że "samolot Prezydencki" nie mógł uczestniczyć w "katastrofie smoleńskiej" o godzinie 8:41.

 

Jeśli by dodatkowo przyjąć, że ostatnia transmisja satelitarna (za taką przyjmuję telefoniczną rozmowę/y Prezydenta) rozpoczęła się o godzinie 8:21 to powinna ona trwać od 6 do 10 minut (przyjmuję hipotetycznie, że Prezydent dzwonił 4 minuty do córki + 1-3 minuty do lekarza + również 1-3 minuty trwałaby przerwana rozmowa z bratem).  

 

Gdyby więc chcieć literalnie przyjąć informacje zawarte w raporcie końcowym Millera i dokonać według nich obliczeń, wówczas należałoby dojść do wniosku, że samolot z Prezydentem zakończyć musiał swój lot dopiero gdzieś koło godziny 9:00 czasu polskiego (8:21+0:10+0:30). To jest mniej więcej w takim czasie, w którym mógłby dolecieć na przykład do... Moskwy.  

 

Kolejny wniosek, jaki należałoby wyciągnąć z przedstawionych materiałów musiałby być taki, iż telefon przez Prezydenta był wykonany z pokładu samolotu, skoro zgodnie z relacją jego brata o godzinie 8:20 Prezydent "jeszcze leciał" i "dzwonił z telefonu satelitarnego". A samolotem tym musiał być Tupolew, a niej np. Jak, z tego choćby względu, że na żadnym z Jaków nie było zamontowanego telefonu satelitarnego http://www.polot.info/?a=4000069 :   

Na Jak-40 nie zamontowano systemów łączności satelitarnej. Takimi systemami dysponują wyłącznie większe Tu-154 M, które będą zapewne użytkowane dłużej, a zakup i montaż urządzeń jest dość kosztowny .  

 

Mamy jednak także relację Jacka Tomaszewskiego, mówiącą o tym że jego żona Izabela Dyrektor Zespołu Protokolarnego Prezydenta - miała telefonować do niego o godzinie 8:19  http://www.fakt.pl/Przerwana-rozmowa-z-ofiara-katastrofy,artykuly,71850,1.html   Jak mówi Jacek Tomaszewski, był to stały zwyczaj jego żony. Zawsze, gdy samolot startował, dzwoniła do domu, by o tym poinformować, a po lądowaniu wysyłała SMS-a. Tym razem jednak było trochę inaczej. - Ten telefon, który otrzymałem o 8.19 w sobotę 10. kwietnia, nie był jej. Był to pewnie satelitarny telefon pana prezydenta - mówi w "Faktach" Jacek Tomaszewski. Dodał, że rozmowa nie trwała długo. - Powiedziała mi tylko: jestem w samolocie. Ja na to zadałem pytanie: Dopiero teraz? Przecież mieliście startować o siódmej. Ona już nie odpowiedziała mi na to pytanie, w tle słyszałem jakieś głosy i to wszystko. No i oczywiście nie dostałem SMS-a z komunikatem: orzeł wylądował.

 

Czy zatem opisany w raporcie Millera telefon by połączeniem (potrójnym?) wykonanym przez Prezydenta czy też może była to rozmowa Izabeli Tomaszewskiej z mężem?

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

 

W każdym razie z tych wszystkich zebranych i przedstawionych w Raporcie Millera danych (oraz z zeznań świadków), wynikałoby, że Prezydent Lech Kaczyński leciał Tupolewem 154M, lot PLF-101, którego start wykonano z "Okęcia" o godzinie 7:27, oraz, że jego samolot przekraczał punkt RUDKA około godziny 7:50, zaś punkt ASKIL około godziny - 8:20.

Wynikałoby z tym materiałów i to również, że początek ostatniej, zarejestrowanej transmisji telefonicznej, która wykonana została z pokładu Prezydenckiego samolotu miał miejsce około godziny 08:20

Stąd też, moim zdaniem, niezależnie od tego, czy zarejestrowana godzina połączenia dotyczyła rozmowy(ów) zainicjowanej przez Prezydenta - samolot którym leciał, nie mógł być tym samym statkiem powietrznym, który podchodził do lądowania w Smoleńsku przed godziną 8:00, ani też tym, który miałby uczestniczyć w smoleńskiej "katastrofie" mającej mieć, według zeznań świadków (rozdział XXXV) miejsce około godziny 8:00 czasu polskiego.

 

.............................................................................................................
 
Kwintesencja moich ustaleń dotyczących 10 kwietnia 2010 roku znajduje się w artykule  >>Koniec "smoleńskiego śledztwa" - podsumowanie<<   TUTAJ

Christus, et impera super nos.

.........................................................................................
 

* W ogóle nie wiadomo, o co w tym stwierdzeniu komisji Millera o 30 minutach miałoby chodzić. Wersja CVR-2, będąca załącznikiem nr 8 do raportu, a więc jego immanentną częścią - trwa ponad 38 minut (podobnie jak MAKowska CVR-1, ale już inaczej niż "skompresowana" CVR-3 sporządzona przez IES - 31 minut).  Jednak przez pierwsze osiem minut stenogramów również na podstawie "analizy zapisu zawartego w pokładowym rejestratorze dźwięków w kabinie samolotu" nie można stwierdzić, aby załoga korzystała z telefonu. 

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:18)

Komentarze

Kolejny znakomity tekst autora. Uważam, że wpisy Romka M. w temacie dramatu smoleńskiego są bezprzecznie najlepiej merytorycznie opracowanymi tekstami, które można znaleźć na portalach internetowych. Każdy kolejny wpis, traktujący kolejny obszar katastrofy rozszerza naszą wiedzę o wydarzeniach ze Smoleńska.

Podoba mi się!
12
Nie podoba mi się!
0
#1471427

Wielkie dzięki za te słowa. Będę się starał. :)

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0
#1471490

Dzieki za klarowne wyjaśnienia.

Pozdrtawiam serdecznie

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1471431

bezużyteczna jest raczej niedopracowana.

Pozdrawiam.

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-3

"Ar­mia ba­ranów, której prze­wodzi lew, jest sil­niej­sza od ar­mii lwów pro­wadzo­nej przez barana."

#1471440

FYM ma ogromną wiedzę na temat zamachu , Można się z nim zgadzać lub nie, ufać mu lub nie, ale absolutnie nie można pominąć tego co napisał.I co pisze. 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1
#1471493

"Z analizy zapisu zawartego w pokładowym rejestratorze dźwięków w kabinie samolotu nie wynika, by załoga (czy chodzi tu o załogę sensu stricte - czy o korzystanie z telefonu satelitarnego w ogóle? - RM) korzystała z telefonu satelitarnego w ciągu ostatnich 30 min lotu."

Rejestrator dźwięku w kabinie, zapis mówi o załodze, więc moim zdaniem należy rozumieć dosłownie. Załoga nie korzystała.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Stasiek

#1471471

Coś w tym wyjaśnieniu dokonanym przez raport Millera jest jednak nie tak. Z rejestratora dźwięku nie wynika bowiem wcale, aby załoga w ogóle korzystała z telefonu sat. A zapis stenogarmów  jest dłuższy niż 30 minut.  

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1471495

#1471477

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika lutek został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Pozdrawiam

Lutek
Tankuję na Łukoilu

#1471481

"Jednak pilot podjął próbę podejścia na wysokośc decyzji (100 m) aby sprawdzić, czy Ruscy nie kłamią z tą mgłą ."
Jesteś w błędzie. Pilot wykonał próbne podejście i odszedł na zapasowe, które było pułapką(Sjeszcza w obwodzie briańskim).
To z Briańska a nie ze Smoleńska transportowano rzeczy ofiar do Polski.
Pan przyjmuje kłamstwa MAK- u , a nie potrafi poddać ich krytycznej ocenie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1471486

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika Kazek został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Kazek

#1471488

To, że jesteś leniwy i nie wgłębiasz się w temat, a łykasz jak pelikan ryby, wszelkie podawane Ci "mądrości", na tacy przez media, to już Twój problem. Obnoszenie się publiczne z taką ułomnością to prawdziwy obciach.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1471492

Witaj Dodu perełko:)

Czy informacje, które tu rozpylasz, można jakoś powiązać z rzeczywistością,

czy to tylko stanowisko kremla?

Bo z ogólnie dostępnych informacji wynika że kłamiesz.

Bo zupełnie kto inny ścigał karnie pilotów.

Zgadniesz chociaż, kto to był?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Tylko ta myśl ma wartość, która przekona kogoś jeszcze

#1471494

A konkretnie co? Które zdanie, słowo? Nie można czytać tego rozdziału w oderwaniu od całości hipotezy.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1471496

Widzę, że odradza się jak feniks z popiołów piekła.

Tylko dlatego, że ktoś gdzieś napisał "w ciągu pół godziny" nie świadczy o niczym. W raportach jest cała masa niedokładności. Telefon był ok.8:20, a katastrofa o 20 minut później, w czym problem?

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2
#1471505

Tak . Samo to sfomułowanie o niczym nie świadczy.

Tak w ogóle to raport nie jest niedokładny. Jest - niechlujny - to też mało powiedziane. Moim zdaniem to jest pseudoprawniczy i pseudonaukowy bełkot. Co starałem się w tym rozdziale również wykazać.

Jeśli nie widzisz w tym problemu - to nie mamy o czym rozmawiać.

A tak na marginesie -  "maskirowka" w Twoich ustach staje się przez to co piszesz -  słowem wytrychem mającym obrzydzić dochodzenie do prawdy

 

Żegnam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1471512

Bo była to teoria inspirowana przez służby nasze i nie nasze mająca na celu sprowadzenia dywagacji na paranoiczny trop, by odciągnąć ludzi od słusznych rozważań,a jednocześnie ośmieszyć wszelkie rozważania odmienne od "sponsorowanych". Lepiej skupić się na rzeczach głównych.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1471601

Teoretycznie masz rację. Tylko, że jakie to mają być te słuszne rozważania -  o czym? Jakie rzeczy mogą być ważniejsze od poznania w jakiej rzeczywistości żyjemy?!  Chyba że żyjesz dla samego medytowania.  

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1471602

Bo była to teoria inspirowana przez służby nasze i nie nasze mająca na celu sprowadzenia dywagacji na paranoiczny trop, by odciągnąć ludzi od słusznych rozważań,a jednocześnie ośmieszyć wszelkie rozważania odmienne od "sponsorowanych". Lepiej skupić się na rzeczach głównych.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1471604