XVIII. Lot asekurujący?

Obrazek użytkownika Romek M
Kraj
Tu-154M ląduje na Siewiernym 07 kwietnia 2010 r

Jak już o tym wspomniałem w przypisie do poprzedniego rozdziału, w raporcie MAK (na str. 16-17) widnieje taka oto informacja dotycząca wylotu Tu-154M z Prezydentem:

Zgodnie z zapotrzebowaniem pierwotnym, wylot z Warszawy planowano na 8.30 (6:30 czasu polskiego - RM). Jednakże później do planu lotu wniesiono zmianę, czas wylotu przesunięto na 9.00 (7:00). Faktycznie, start z Warszawy wykonano o 9.27 (7:27), z opóźnieniem odnośnie przesuniętego czasu planowanego wylotu o 27 minut. 

Wojskowa operacja logistyczna 

W "Gazecie Wyborczej" znaleźć możemy wyjaśnienie dla tych zmian, przedstawione ustami płk. Ryszarda Raczyńskiego http://wyborcza.pl/1,76842,7826286,Dlaczego_Tu_154_nie_wylecial_wczesnie...  :
Wojsko chciało, by prezydencki tupolew wyleciał do Smoleńska wcześniej. Nie zgodziła się Kancelaria Prezydenta. Na pokład samolotu zabrała wszystkich dowódców wojskowych, nie pytając o zdanie ministra obrony.  
Ujawniamy tezy raportu, który kilkanaście godzin po katastrofie prezydenckiego Tu-154 złożył ministrowi obrony czasowo pełniący obowiązki dowódcy Sił Powietrznych gen. Krzysztof Załęski. Wynika z niego, że lotnictwo zaplanowało wcześniejszą godzinę startu tupolewa. Plan przygotowano tak, że Jak-40 z dziennikarzami wystartuje o godz. 5 rano, a Tu-154 - o 6.30 (ostatecznie wystartował dopiero przed 7.30). Gdyby tupolew wystartował w planowanym czasie, byłby w Smoleńsku mniej więcej wtedy, kiedy lądował "dziennikarski" Jak. - Ten tupolew to najszybszy latający pasażerski samolot na świecie, odkąd nie latają concordy - mówi płk Raczyński.   

Na pewno Tu-154 nie „byłby w Smoleńsku mniej więcej” równocześnie z Jakiem-40/044 (chyba, że o innego Jaka tu chodzi), gdyby wyleciał o godzinie 6:30. Przecież Jak-40, jak łatwo obliczyć z jego prędkości przelotowej (ale także z opublikowanych dla tego dystansu planów lotów) powinien lecieć z Warszawy do Smoleńska około jednej godziny i czterdziestu - pięćdziesięciu minut. Z kolei Tupolew ten sam dystans powinien przebyć w około godzinę / godzinę dziesięć minut.  
Gdyby więc Jak-40 wyleciał o piątej byłby w Smoleńsku około szóstej czterdzieści pięć, natomiast tupolew z 6:30 – około trzy kwadranse po nim. Nie znalazłyby się więc te samoloty nad „Siewiernym” „mniej więcej” w tym samym czasie, gdyby wyleciały tak jak to mówi Raczyński. 

Ale dajmy spokój algebrze. Ta wypowiedź mimo, że przeczy matematyce i zdrowemu rozsądkowi, jest i tak, moim zdaniem, bardzo interesująca. Tyle tylko, że z zupełnie innego, niż matematyczny, powodu. 

Sedno wypowiedzi Raczyńskiego sprowadza się moim zdaniem do tego, iż wojsko planowało, żeby samoloty tak się „logistycznie zgrały”, by mogły znaleźć się u celu „mniej więcej w tym samym czasie”. Tyle tylko, że te dwa podane w artykule „planowane czasy” wcale o takim zgrywaniu się, nie świadczą. W sumie nie wiadomo więc jaką dokładnie (z iloma i jakimi samolotami) operację wojskową chciano  przeprowadzić i z czym właściwie „nie zgodziła się Kancelaria Prezydenta”. Aczkolwiek już samo zasygnalizowanie tej sprawy jest moim zdaniem, bardzo intrygującą informacją. 

Dlaczego?  

Otóż słowa, że wojsko coś „planowało” świadczą, moim zdaniem, przede wszystkim o tym, że traktowano te loty jako ważną, strategiczną operację wojskową. W sumie nie powinno być w tym nic dziwnego. Był to przecież lot Głowy Państwa i Zwierzchnika Sił Zbrojnych na terytorium nieprzyjaznego kraju. Misja rzeczywiście szczególna. Ze słów płk. Raczyńskiego wynika także, że przemyślano starannie strategię lotów i w jej ramach podjęto decyzję o (nazwę to tak) „locie asekurującym”. Mało tego. Z tej jego wypowiedzi wynika także, że sprawa ta była widocznie na tyle poważna, iż analizowano i przedyskutowywano ją wspólnie z Kancelarią Prezydenta (czy wojsko posiadało inne zapatrywanie na sprawę dotyczącą zapewnienia właściwego bezpieczeństwa Lechowi Kaczyńskiemu niż KP?), która w kwestii czasu wylotu z opinią wojskowych miała się nie zgodzić. Interesujące jest również określenie „prezydencki tupolew”,którego używa Raczyński. Rosjanie, być może dla odróżnienia tego samolotu od innego Tu-154 nazywają go z kolei „dużą tuszką”,   

Obawiam się także, że tak zwany „plan wojskowych” wcale nie z „sytuacją meteorologiczną” był związany, jak to usiłuje wyjaśnić nam pan pułkownik  (http://wyborcza.pl/1,76842,7826286,Dlaczego_Tu_154_nie_wylecial_wczesnie... ):
 
Dlaczego lotnictwo ustaliło takie godziny - Daje to zapas bezpieczeństwa czasu pozwalający np. na zmianę trasy przelotu lub krążenie nad lotniskiem w oczekiwaniu np. (zwracam uwagę na charakterystyczny zwrot – „na przykład” - RM) na poprawę pogody - wyjaśnia "Gazecie" płk Ryszard Raczyński, dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który zajmuje się lotami VIP-ów.”

Tylko, czy ten „plan wojskowych”, z którym miała ponoć nie zgodzić się Kancelaria Prezydenta, nie miał być raczej związany z zagrożeniem terrorystycznym dla statku powietrznego UE, niż rzeczywiście z oczekiwaniem na poprawę pogody?
 
http://wpolityce.pl/wydarzenia/42702-ujawniamy-wywiad-wojskowy-przed-100...
Służba Wywiadu Wojskowego w piśmie do portalu wPolityce.pl. Odpowiadając na nasze pytania służba informuje: Uprzejmie informuję, że m.in. Służba Wywiadu Wojskowego w kwietniu (na stronach ZP  – dokładnie 09.04.10* - RM) 2010 r. otrzymała ogólną informację od wiodącego podmiotu współtworzącego system antyterrorystyczny w Polsce o możliwości uprowadzenia samolotu z jednego z lotnisk państw Unii Europejskiej, celem weryfikacji. Informacja nie zawierała żadnych bliższych danych.  

Jeśli zaś ten „plan wojskowych” (abstrahuję tu od powodów) był taki, aby samoloty dolatywały jak mówi płk. Raczyński „mniej więcej” w tym samym czasie, to czy Jakowi-40, wylatującemu o godzinie 5:00, nie powinien towarzyszyć, startujący zaraz po nim drugi Jak-40, albo Tupolew wylatujący około godz 5:40-6:10 (ewentualnie jedno i drugie)? W każdym razie nie sądzę, aby płk. Raczyński pomylił się tu w rachunkach, aż o 45 minut . Moim zdaniem, „z tyłu głowy” mógł mieć jeszcze jakiś inny, nam nieznany samolot, który miał przybyć na „Siewiernyj” niemal równocześnie z „prezydenckim tupolewem” (ale ten wyleciał za późno i stąd nie znalazły się na miejscu w tym samym czasie). Tyle, że być może, ten czas należałoby jeszcze skorygować o ewentualne opóźnienie "dziennikarskiego Jaka".

Kilka czysto hipotetycznych spekulacji  

Spróbujmy przeanalizować całą tę sytuację metodycznie. 

Jakimi środkami dysponuje na Okęciu wojsko, rano 10 kwietnia 2010 roku? Z tego co mówią dostępne nam relacje świadków, wynika, że są tam trzy Jaki-40 (w tym ponoć jeden nie do końca sprawny)** i przynajmniej jeden Tu-154M. Dysponuje też, według komisji Millera, dwoma pozwoleniami na lot. Jednym dla Jaka-40/044 i jednym dla Tu-154M/PLF-101. Ma również najprawdopodobniej informację o zagrożeniu terrorystycznym. 

Czy posiadając takie środki wojsko (niezależnie od decyzji Kancelarii) mogłoby podjąć ryzyko misji i wysłania w jej ramach jednego Tu-154 i dwóch Jaków (np. na jednym i tym samym callsignie – PLF-031)? Nie sądzę. Chyba, że było jakieś inne pozwolenie dla któregoś z Jaków, na inny lot. Nie na uroczystości katyńskie, a na przykład  na wspólne sympozjum (!?) dowódców rosyjskich i naszych wojskowych. Przeczyłaby temu jednak relacja, żony gen. Andrzeja Błasika – Ewy Błasik***. 

Moim zdaniem, bardziej prawdopodobną niż to, że wyleciały dwa Jaki-40, wydaje się być taka sytuacja, iż na „Okęciu” 10 kwietnia 2010 roku, znajdował się drugi Tu-154 (PLF-102), z pozwoleniem na lot do Samary (miał tam być remontowany). Być może wojsko mając świadomość zagrożenia (a nie znając jego stopnia) planowało wysłać rano 10 kwietnia 2010 roku, prawie równolegle - dwa tupolewy, po to aby utrudnić potencjalnym zamachowcom ustalenie, w którym z nich leci Prezydent. 

Przypuśćmy, że jesteśmy na miejscu osoby planującej tego dnia logistykę lotów i dysponujemy wiedzą, że istnieje zagrożenie terrorystyczne, oraz mamy jednoznaczny rozkaz wyekspediowania Prezydenta. 

.......................................................................... 
 
Kwintesencja moich ustaleń dotyczących 10 kwietnia 2010 roku znajduje się w artykule  >>Koniec "smoleńskiego śledztwa" - podsumowanie<<   TUTAJ

Christus, et impera super nos.

.........................................................................................
 

* Z wyjaśnień żołnierza Centrum Operacji Powietrznych SP przywołanych w załączniku nr 86 wynika, że 9 kwietnia 2010 r. Dyżurna Służba Operacyjna SZ przekazała ostrzeżenie o możliwości uprowadzenia statku powietrznego z lotnisk jednego z państw Unii Europejskiej. Brak danych świadczących o wpływie tego ostrzeżenia na działania BOR oraz innych osób, instytucji i organów państwowych zaangażowanych w organizację i zabezpieczenie podróży delegacji z Prezydentem RP na czele do Katynia w dn. 10 kwietnia. (http://orka.sejm.gov.pl/ZespolSmolenskMedia.nsf/.../05-12%20dok%2013.doc)
** Relacja Pawła Świądra – dziennikarza RMF24: Gdy wszyscy siedzieliśmy już wewnątrz Jaka okazało się, że jeden z silników nie chce się uruchomić. Pilot grzecznie przeprosił mówiąc, że musimy przenieść się do drugiego Jaka, który stoi obok. Ktoś zażartował: "Jest jeszcze trzeci?" "Tak" - odparł pilot. "Czeka w hangarze". (http://www.rmf24.pl/opinie/komentarze/pawel-swiader/news-pawel-swiader-b...)
*** Na ostatniej odprawie z dowódcami mąż mówił, że chce zabrać generałów na pokład Jaka-40. Sam też miał lecieć tym samolotem jako pasażer. Jednak dzień przed wylotem do Katynia, 9 kwietnia 2010 r., gdy wrócił do domu i zapytałam go, jakim samolotem leci, odpowiedział, że jednak Tu-154 razem z prezydentem. ( http://niezalezna.pl/38798-dlaczego-generalowie-wsiedli-do-tupolewa).  

**** W dniu 07 kwietnia 2010 Premier ma do dyspozycji trzy Jaki i jednego Tupolewa

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:19)

Komentarze

Jestem laikiem, ale wiem że nawet w podrzędnej bazie samochodewej jest prowdzony pisemny rejestr samochodów opuszczających i przybywających do bazy. Nie sądze, aby w przypadku lotniska było inaczej. Więc albo istnieje zapis w rejestrze kto o której godzinie i gdzie wyleciał, albo rejestr "wcięło', tu nie ma miejsca na zeznania, tylko ślad w dokumencie. I teraz - jeżeli jest zapis mówiący, ze wyleciały dwa samoloty, z podaną godziną odlotu, to skończmy te dywagacje. Dane te powinny byc dokladne co do minuty, tak rozumiem reżim panujący na lotnisku, jest w końcu wieża kontrolna i muszą tam byc odpowiednie zapisy. Ale jeżeli oficjalnego dokumentu nie ma, świadczy to o celowym z góry przewidzianym działaniu. Jakoś tak dziwnie nikt tego dnia na lotnisku nie był, nie odprowadzał, nie dotarł do rejestru, czy rzeczywiście ten drugi Jak uległ uszkodzeniu i co w nim naprawiono - stąd uzasadnione pytania, co do generaliów, na któe jednak już następnego dnia po katastrofie winna byc gotowa odpowiedź. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1449524

"I teraz - jeżeli jest zapis mówiący, ze wyleciały dwa samoloty, z podaną godziną odlotu, to skończmy te dywagacje."

?!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1449531

"(,,,) jeżeli jest zapis mówiący, ze wyleciały dwa samoloty, z podaną godziną odlotu, to skończmy te dywagacje. Dane te powinny byc dokladne co do minuty, tak rozumiem reżim panujący na lotnisku, jest w końcu wieża kontrolna i muszą tam byc odpowiednie zapisy."

Ja nie jestem w stanie tego sprawdzić.  

A czy prokuratura (kraju, który oddaje śledztwo organom innego, nieprzyjaznego mu państwa, na terytorium którego w niewyjaśnionych okolicznościach zginął/zaginął jego Prezydent)  to sprawdziła - tego nie wiem. 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1
#1449532

Od samego POczątku,kłamstwo na kłamstwie POwielane od rana do wieczora,w ubeckich TV.
Ludzie już się gubią,co prawda a co fałsz.
A propaganda ubecka dalej wprowadza sterowny chaos,a to błąd pilotów,taki dostali SMS.partyjniacy z PO,co mają POwielać w TV,a to pijany generał,zmuszał ich do lądowania.
Dezinformacje prześcigały się z dezinformacjami,tak jak od kacapów tak i POlaków z rządu PO-PSL.

POwołana komisja Milera,przepisała raPOrt towarzyszki generał Anodiny,jako swój.
Komisja laska nie umiała zmierzyć pancernej brzozy,tacy fachowcy zasiedli w rządowej komisji.

Myśleli że będzie to morderstwo doskonałe,ale niestety worek z dowodami coraz bardziej się rozpruwa,i rozpruwa,a dowody wylatują na światło dzienne.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1449538

"Myśleli że będzie to morderstwo doskonałe,ale niestety worek z dowodami coraz bardziej się rozpruwa,i rozpruwa,a dowody wylatują na światło dzienne."

Dzięki za szczyptę optymizmu :)

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1449656

"Dane te powinny byc dokladne co do minuty, ..."

Godzina wylotu TU154M nr 101 ustalona przez MAK i KBWLLP to 7:27, natomiast minister ON B.Klich ustalił co innego:

Odpowiedź ministra obrony narodowej - z upoważnienia prezesa Rady Ministrów -

na zapytanie nr 9562

w sprawie godziny, o której w dniu 10 kwietnia 2010 r. nastąpił wylot rządowego samolotu TU-154M z lotniska Okęcie

   Szanowny Panie Marszałku! Odpowiadając, z upoważnienia prezesa Rady Ministrów, na zapytanie pani poseł Jolanty Szczypińskiej w sprawie godziny, o której w dniu 10 kwietnia 2010 r. nastąpił wylot rządowego samolotu TU-154M z lotniska Okęcie (SPS-024-9562/11), uprzejmie proszę o przyjęcie następujących wyjaśnień.

   Wylot samolotu rządowego Tu-154M w dniu 10 kwietnia 2010 r. do Smoleńska został zaplanowany na podstawie pisma w sprawie zabezpieczenia przelotu samolotem specjalnym oficjalnej delegacji prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i osób towarzyszących na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, przesłanego przez Kancelarię Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w dniu 9 marca 2010 r. (nr ZOOP-350-8-4-10). Planowane czasy startu były następujące:

   - Warszawa (start godz. 6.30 LT) - Smoleńsk,

   - Smoleńsk (start godz. 16.00 LT) - Warszawa.

   Zgodnie z kolejnym pismem Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 30 marca 2010 r. (nr ZOOP-350-8-13-10) dokonano korekty godzin wylotu samolotu:

   - Warszawa (start godz. 7.00 LT) - Smoleńsk,

   - Smoleńsk (start godz. 18.00 LT) - Warszawa.

   Faktycznie start samolotu z lotniska Warszawa-Okęcie do Smoleńska nastąpił o godz. 7.21 czasu lokalnego.

   Godzina wylotu samolotu rządowego Tu-154M w dniu 10 kwietnia 2010 r. została ustalona na podstawie informacji przekazanej przez koordynatora ruchu lotniczego (pełniącego dyżur na wieży kontroli lotów lotniska im. Chopina w Warszawie) do planisty informatora ruchu lotniczego w Biurze Odpraw Załóg 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Informacja powyższa została zapisana w dzienniku przelotów i w systemie informatycznym BLUSZCZ.

   Przedstawiając powyższe wyjaśnienia, pozostaję w przekonaniu, że uzna je Pan Marszałek za wystarczające.

   Z wyrazami szacunku i poważania

   Minister

   Bogdan Klich

   Warszawa, dnia 19 maja 2011 r.

http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/0259692B

Pytanie, czy ktoś z ZP, PIS-u podjął się wyjaśnić tę niezgodność? Nie, gdyż zaburzałaby twórcze rozwijanie hipotezy dwuwybuchowej.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1449787

Dziękuję za uzupełnienie :)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1449866

Wieką zagadką dla mnie jest dlaczego nie rozpoczęto  bardzo szczegółowego śledztwa na terenie Polsiki? Cała uwaga skupiła się na Smoleńsku.

1.O której godz Prezydent Kaczyński wraz z małżonką opuscili Pałac Prezydencki, kto był kierowcą (zeznania) kto ochraniał Prezydenta w drodze na lotnisko. Czy komisja Pana Macierewicza badała dowody, monitoring z pałacu, zeznania kierowcy itd.....

2. Na pewno nie wszyscy członkowie delegacji byli z Warszawy więc korzystali z hoteli, czy sprawdzony został monitoring, przesłuchani kierowcy taxi?

3.Czy monitoring odnotował wjazd Prezydenta na lotnisko.o której godz?  Na podstawie jakich dokumentów stwierdzono godz odlotu Prezydenckiego tupolewa (czy dokumenty i zapisy zostały przebadane).

Uważam,  że ten pierwszy etap podróży Prezydenta powinna zbadać bardzo szczegółówo Komisja Pana Macierewicza, przy doborze specjalistów z tej dziedziny. Wszystkie dowody mamy w Polsce. Dlaczego tego do tej pory nie zrobiono?

P.S.

Autor: Ponownie kawał dobrej roboty, przedstawiłeś kolejne rozbieznosci które wskazują na fałszerstwa i matactwa.

Choć jak pisalam wcześniej jestem laikiem w tych dziedzinach, ale do dziś nie moge się pogodzić z tą tragedią i tak haniebnym prowadzeniem tego śledztwa. Z całego serca współczuję rodzinom. Sądzę, że ich  ból jest nie do ukojenia w świetle tego w jaki sposób prowadzone jest to śledztwo.

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1449845

"Wieką zagadką dla mnie jest dlaczego nie rozpoczęto  bardzo szczegółowego śledztwa na terenie Polsiki? Cała uwaga skupiła się na Smoleńsku". 

Przpuszczam, że dlatego, iż jest prowadzone śledztwo w sprawie "katastrofy", więc badają tylko miejsce katastrofy. Gdyby było podejrzenie zamachu badaliby również to o czym piszesz. Ale jak wiesz, zamach to wymysł ciemnogrodu. Pełno jest takich "chorych beretów" .

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1449865

To wiele wyjaśnia !  a  nawet zbyt wiele.!!! Dlatego im  trotyl  odparował we mgle ???

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1449958

Piszę do Ciebie dłuższą notkę.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1450057