W godzinę "katastrofy"

Obrazek użytkownika Romek M
Kraj
zatarty ślad

Dzień dobry. Dziś - w sześć lat i sześć miesięcy po wydarzeniach kwietniowych przestawiam poprawiony czternasty rozdział książki "Zatarty ślad. O 10 kwietnia 2010 roku."

W godzinę "katastrofy"

Sytuacja wygląda na beznadziejną. W Warszawie dochodzi 8:37. Prawe ucho dyżurnego COP jest czerwone od nerwowo przyciskanej słuchawki. Podpułkownik wyraźnie czuje również gwałtowne pulsowanie krwi w skroniach. Zdaje już sobie bowiem doskonale sprawę z jednego: Biuro Ochrony Rządu nie ma żadnej wiedzy na temat lotnisk zapasowych dla Tutki. Wygląda na to, że sytuacja całkowicie ich przerosła – stwierdza w myślach. Jak można nie przygotować żadnego alternatywnego rozwiązania? Co to za ochrona, która o niczym nie wie, na nic nie jest przygotowana, a nawet nie potrafi zareagować w kryzysowej sytuacji? Zalewski nie jest w stanie ogarnąć tego swoim ścisłym umysłem. – Tak, najlepiej jest umyć ręce i udawać, że cała sprawa jest ode mnie niezależna – podsumowuje, nerwowo wciskając, już po raz któryś z rzędu tego dnia, numer do Centrum Hydrometeorologii Sił Zbrojnych.

– No i co Heniu? – pyta, siląc się na spokój.

– No wychodzi na to, że jak już chce tam koniecznie, to powinien lądować w Moskwie… 142.

Tylko skąd niby Henryk Grzejdak ma wiedzieć, że „chce koniecznie” lądować, skoro ponoć nikt nie ma kontaktu z Tupolewem od chwili gdy ten znalazł się nad Smoleńskiem? I czy żeby „koniecznie chcieć” lądować, pokład samolotu wiozącego Delegację nie musiał się w pierwszej kolejności zorientować, że warunki atmosferyczne uniemożliwiają przyziemianie na XUBS, a następnie przedstawić warszawskiej centrali swojej decyzji co do ewentualnego „gdzieś – TAM lądowania” na ruskiej ziemi?

W końcu, czy nie wydaje się to dziwne, że (mimo braku kontaktu z samolotem Grzejdak o godzinie 8:39 ma skierować do jego pilotów „sugestię lądowania w Moskwie”143, a dyżurny COP – Zalewski (po bezpłodnej konsultacji z Centrum Operacyjnym BOR) przyznaje się mu po kolejnych kilkunastu minutach: - Ja tu poleciłem, żeby na Okęcie144?

Czy wszystko to nie wygląda czasem tak, jakby z Tupolewem pomiędzy godziną 8:22 a 8:39 kontakt jednak był? Tak jakby ta rozmowa pomiędzy oficerami dyżurnymi, dotyczyła ustalenia możliwego lotniska zastępczego, już po przerwanym podejściu i odejściu Tutki znad XUBS?

Czternaście minut później, o godzinie 8:52 podpułkownik Zalewski pyta majora Grzejdaka, czy informuje swego przełożonego o zmianach w planie lotu Tupolewa; a ten odpowiada, że nie, gdyż i tak na to gdzie samolot poleci nie ma on żadnego wpływu.

– Załoga podejmie decyzję. Ja im nic nie mogę sugerować tutaj – mówi.

Czy w ten sposób może wypowiadać się człowiek, który od pół godziny nie ma kontaktu z załogą Tutki? Jest to raczej stwierdzenie osoby, która zdaje sobie sprawę, że jej decyzyjność jest bardzo ograniczona, ale na pewno nie jest to wypowiedź człowieka który nie ma łączności z samolotem. Który wprawdzie polecił „żeby (w zaistniałej sytuacji lecieli) na Okęcie”, ale nie jest w stanie nic więcej zrobić145.

Czy to wszystko może zatem oznaczać, że – gdy rozmawiają ze sobą, o godzinie 8:52 oficerowie dyżurni Centrum Operacji Powietrznych i Centrum Hydrometeorologii – Tupolew wciąż jeszcze dokądś leci? O tej towłaśnie godzinie Zalewski żali się bowiem Grzejdakowi, że – BOR nie tylko nie przygotował, ale nie ma nawet wiedzy o tym, jakie są lotniska zapasowe dla samolotu146 – wobec czego on zalecił Tupolewowi powrót do Warszawy. Mówi też, że w takiej sytuacji decyzję o tym gdzie lądować, musi już podjąć sama załoga.

Wydaje się, że rzeczywiście Tupolew wówczas mógł jeszcze lecieć. Trudno jest bowiem uwierzyć, że przez czternaście minut, które minęło od powiadomienia przez porucznika Wosztyla – Dyżurnego Kierownika Lotów (na Okęciu), o zaistnieniu katastrofy (8:38), ten wciąż by jeszcze nie przekazał tej informacji do Centrum Operacji Powietrznych147. Po co? Choćby po to by zweryfikować informacje podane przez dowódcę Jaka-40/044. No, a poza tym jeśli nawet Centrum Operacji Powietrznych rzeczywiście nie ma kontaktu z Tupolewem, to posiada przecież urządzenia monitorujące lot samolotu o statusie HEAD. Obowiązek śledzenia lotu Tupolewa przez COP wynika bowiem bezpośrednio z Instrukcji organizacji lotów statków powietrznych o statusie HEAD .

Pomiędzy godziną 8:59 a 9:04, major Henryk Grzejdak oznajmia swojemu przełożonemu, że polski samolot „powinien praktycznie lądować w tej chwili”148. Skąd czerpie on wiedzę, że powinien lądować właśnie wówczas? Czy nie od Zalewskiego przypadkiem? I czy nie zastanawiający jest ten czas, o którym mówi Grzejdak w zestawieniu z oficjalną „godziną katastrofy”, którą przez dwa tygodnie po 10 kwietnia 2010 miała być 8:56?

Tego samego dnia, późnym wieczorem, Minister d/s Nadzwyczajnych Federacji Rosyjskiej – Siergiej Szojgu melduje premierowi Włodzimierzowi Putinowi: - Szanowny Władimirze Władimirowiczu. O 8:50 dnia dzisiejszego, na lotnisku „Północny” w Smoleńsku, podczas podejścia do lądowania zniknął z radarów samolot TU-154M, wykonujący lot na trasie Warszawa-Smoleńsk.149

Tu rodzą się kolejne pytania. Dlaczego osoba, która od rana koordynuje działania służb operacyjnych i ratunkowych” raportuje swemu przełożonemu fałszywą (jak ma się wkrótce okazać) godzinę zdarzenia? I skąd można mieć pewność, że podana po kolejnych dwóch tygodniach godzina 8:41 także taką nie jest? Czy czas zdarzenia nie powinien być po prostu rzeczywistym czasem zdarzenia? I właściwie dlaczego miano by go dopiero uzgadniać (i to przez dwa tygodnie)? Dlaczego godziną „K” nie była podawana przez świadków znajdujących się przy płycie lotniska godzina 8:00? Czy dlatego nie mogła nią być, gdyż nie pasowała do innych ustaleń? Na przykład tego, iż Tupolew wyleciał z Warszawy o 7:27? Czy jeśli czas „katastrofy” uzgadnia się, żmudnie przebierając w wersjach o jednym, dwóch, a nawet czterech podejściach, czy też różnych godzinach startu samolotu, to czy nie powinno nasunąć się w pierwszej kolejności pytanie o to, czy takie zdarzenie miało w ogóle miejsce? 

Wszystko to wydaje się bardzo dziwne, bo przecież kiedy oficer z Centrum Operacji Powietrznych jeszcze spekuluje z oficerem Centrum Hydrometeorologii Sił Zbrojnych, na którym to rosyjskim lotnisku Tupolew powinien w tej chwili lądować, na smoleńskiej polanie gdzie miała mieć miejsce tragedia, są już pracownicy polskiej ambasady z ambasadorem Jerzy Bahrem. Za moment na „Siewiernyj” przybędą z Katynia polscy dziennikarze i zaczną, z pewnego oddalenia (rosyjskie służby specjalne nie dopuszczają nikogo „do wraku”) „relacjonować katastrofę”150. Niemal w tym samym momencie pojawi się przy nich montażysta Sławomir Wiśniewski, który opowie żurnalistom jak to sfilmował „miejsce katastrofy” i jak (po blisko godzinnym przetrzymywaniu go przez FSB151) udało mu się „oszukać ruskich” – podmieniając nagrany przez siebie film. Z relacji opowiedzianej przez niego jasno wynika, że zapis z wrakowiska powstać musiał najpóźniej tuż po godzinie 8:00, gdy tylko usłyszał - podobnie jak inni świadkowie znajdujący się poza lotniskiem - „odgłosy katastrofy”.

 

***

 

Czy rzeczywiście w czasie gdy rozmawiają ze sobą oficerowie COP i CHSZRP nasz flagowy, powietrzny statek wciąż jeszcze pokonuje kolejne przestrzenie? Przenika mgławice skondensowanych oparów, wędruje szlakami mlecznych chmur, płynąc ku nieznanym sobie sferom? Ku miastu, nad którym od wieku żarzy się nocą krwawa gwiazda zagłady?

W porannym świetle, na niebie widnieje smuga migotliwych kryształów. Rozmywa się, przekształcając w obłok. Kiedy się mu lepiej przyjrzeć – widać, że to zatarty podniebny ślad…

 

 

……………………………………………

 

142 Rozmowa Jarosława Zalewskiego z Henrykiem Grzejdakiem z godziny 8:37: „Ppłk. Jarosław Z: No co, Heniu? Mjr Henryk G: No, wychodzi na to, że powinien, jak już chce koniecznie, to w Moskwie. Z: Ale dlaczego? Ale on ma zapasowe na Witebsk i ten… Witebsk i Mińsk. G.: Witebsk powiedział mi poprzednik, że jest nieczynne. A Mińsk ma taką samą odległość, jak do Moskwy”. [za:] http://www.wprost.pl/ar/215934/Oficerowie‑mo‑ nitorujacy‑lot‑Tu‑154‑Witebsk‑jest‑na‑Bialorusi/.

 

143 „Według naszych informacji na minutę przed katastrofą mjr Grzejdak prosił dyżurnego meteorologa Okęcia o pilne prze‑ kazanie – tym razem pilotom Tu‑154 – „sugestii lądowania w Moskwie”. Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że on także „miał techniczne możliwości” by skontaktować się z załogą Tupolewa. Dlaczego tego nie zrobił? Nie wiadomo”. [za:] Wiadomościami TVN (http://www.tvn24.pl/wiadomosci‑ ‑z‑kraju,3/zaloga‑jak‑a‑nie‑ostrzegala‑przed‑fatalna‑pogo‑ da,165205.html).

 

144 Rozmowa Jarosława Zalewskiego z Henrykiem Grzejdakiem z godziny 8:52: „Z: A no zobaczymy, bo ja póki co rozmawiałem z BOR‑em. BOR na razie nie ma żadnej informacji. Ja tu poleciłem, żeby Okęcie…” [za:] (http://www.wprost.pl/ar/215934/ Oficerowie‑monitorujacy‑lot‑Tu‑154‑Witebsk‑jest‑na‑Bialorusi/.

 

145 „Z: A no zobaczymy, bo ja póki co rozmawiałem z BOR‑em. BOR na razie nie ma żadnej informacji. Ja tu poleciłem, żeby Okęcie… G.: Wiesz, jak nie wiem, czy Smoleńsk nie będzie ich tam kierował. Z: Całkiem możliwe. No słuchaj, no przecież to, to jest, to jest nasza głowa państwa. I oni też chyba chcą… chyba chcą, żeby tam był. G.: Dobra. To kogoś informujesz wyżej od nas? Z.: Nie, na razie nie, bo co, co, słuchaj. Ja nie mam tutaj wpływu i zobaczymy. Załoga podejmie decyzję. Ja im nic nie mogę sugerować tutaj”. Tamże.

 

146 Biała Księga PiS, str. 99. załącznik nr 47 (http://www.eostroleka. pl/biala‑ksiega‑pis‑pdf,art25233.html).

 

147 Artur Wosztyl [w:] Anita Gargas „Anatomia Upadku 2” – film dokumentalny]: „Rozmawiałem z DKL‑em, do którego zadzwoniłem zaraz po rozmowie z panem pułkownikiem Raczyńskim. Dyżurny kierownik lotów. I on powiedział, że na jego telefonie, w połączeniach, które ze mną miał, było (to – przyp. autora) o godzinie 8:38”.

 

148 Rozmowa dyżurnego operacyjnego Centrum Hydrometeorologii majora Henryka Grzejdaka z Leszkiem K. też z CH, z godziny 8:59–9:04: „K.: I on jest teraz w powietrzu, tak? G.: Powinien praktycznie lądować w tej chwili. Być może tam i Smoleńsk ich gdzieś kieruje. Ja powiedziałem operacyjnemu, że najbliżej jest Briańsk na południu i Moskwa”. Tamże.

 

149 С.К.Шойгу: Уважаемый Владимир Владимирович, в 10:50 сегодняшнего дня в аэропорту «Северный» Смоленска при заходе на посадку пропал с радаров самолет ТУ-154 М, совершавший перелет по маршруту Варшава-Смоленск. (http://web.archive.org/web/20100417032352/http://www.premier.gov.ru/even...)

 

150 Film Jacka Kruczkowskiego „Na własne oczy” (https://youtu. be/V0r2CztEK20).

 

151 Sławomir Wiśniewski. Montażysta TVP (http://orka.sejm.gov.pl/ ZespolSmolenskMedia.nsf/files/ZSMK‑9STJU7/$File/Analiza%20 relacji%20200%20świadków%20ZPa.pdf str. 77): „FSB wypuściło mnie po 40 minutach, do godziny”.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:14)

Komentarze

Romku
 
Tekst +24
 
tylko ta czcionka
 
ps.
 
pamiętaj o ślepych :-)
Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1521791

Spróbuję ją poprawić.  

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
"Poszukiwanie prawdy to poszukiwanie Boga"  
Edyta Stein
#1521801

Którymi kierowali z POwołania

Zdrajcy zawsze gotowi dla srebrników

Sprzedać Ojczyznę swoich poprzedników

Piekło jest otwarte dla sprzedawczyków

Spragnionych wznoszenia zdrajcom pomników

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1521819