Moskiewskie identyfikacje „Większość ciał była w całości” Uszkodzenia czaszek

Obrazek użytkownika Romek M
Kraj

W jakim stanie ciała swoich bliskich spodziewali się ujrzeć członkowie Rodzin Delegatów, którzy przylecieli do Moskwy?  

Jadwiga Ziętek:  Pani minister (Ewa Kopacz - RM) powiedziała wtedy, że choć była lekarzem medycyny sądowej i uczestniczyła w wielu tragicznych oględzinach zwłok, to  jednak to, co zobaczyła na miejscu, wywołało u niej olbrzymią traumę. I w tym kontekście powiedziała nam, że nie musimy podejmować się osobistej identyfikacji, że wystarczy jeśli damy swój materiał genetyczny.

Czego mogli oczekiwać ci, którzy na własne oczy zobaczyli zarówno miejsce, w którym miał spaść powietrzny statek, jak i jego rozkruszone elementy?

Stanisław Joniec (brat śp. o. Józefa Jońca SP): Wrażenie, jakie zrobiły na nas części samolotu, było piorunujące. (…) To bowiem, co zobaczyliśmy, było i tak dla wszystkich wystarczająco szokujące, bo zrozumieliśmy, jak bardzo ten samolot był zmasakrowany. Każdy z nas mógł wyobrazić sobie, jak ta katastrofa mogła wyglądać.

Każdy z nas sam mógł to sobie wyobrazić. Również i ten, kto nie leciał do Smoleńska czy Moskwy, jeśli tylko raz dane mu było obejrzeć film Sławomira Wiśniewskiego nakręcony na polance pod „Siewiernym”.

Jeśli tak poszarpany był stalowy ptak, którym lecieli Delegaci, to jak musiały wyglądać ich kruche ciała? I to niezależnie od tego, czy przyczyną tragedii była katastrofa, czy wybuch.

A co zobaczyły Rodziny, które przyleciały do Moskwy, aby zidentyfikować swych bliskich?

Małgorzata Wasserman: Wbrew obiegowej opinii w większości wypadków nie było problemu z identyfikacją. To bardzo delikatna materia i nikt o tym nie mówi, ale zwłok w stanie trudnym do rozpoznania była zdecydowana mniejszość.

Beata Gosiewska: Nie wiem dlaczego od początku przedstawiciele rządu odwodzili rodziny od wyjazdu do Moskwy, mówiąc iż ciała są w strasznym stanie. Po wielu rozmowach z bliskimi ofiar katastrofy dowiedziałam się, że większość ciał była w całości.

Andrzej Melak: chyba 70 ciał było w takim stanie, że można je było ubrać.

To o czym mówią ci świadkowie potwierdza fakt, że 75 ofiar zostało rozpoznanych niemal zaraz po tragedii, bez potrzeby analizy ich DNA. Te ciała przybywały do Polski w dniach od 12 do 18 kwietnia.

Jeszcze teraz, po przeszło siedmiu latach, można znaleźć w sieci źródłowe wypowiedzi osób, które identyfikowały swoich bliskich.

Maciej Komorowski: kiedy zobaczyliśmy tatę, nie mieliśmy problemu z identyfikacją. To był on.

Sebastian Putra: To ciało zostało nam okazane – to było ciało ojca. Wszystko było tak jak trzeba. Ciało było rozpoznawalne.

Konrad Mackiewicz: (brat Pani Prezydentowej Marii Kaczyńskiej): Pokazano mi nagie zwłoki siostry, była w całości, miała wszystkie kończyny oraz uszkodzoną prawą część twarzy.

Zuzanna Kurtyka: Zainteresowaliśmy się tym, dlaczego już pierwszego dnia nie byliśmy w stanie rozpoznać po opisie tak dobrze zachowanego ciała.

Ale było przecież wiele takich głosów, które porównują poległych członków Delegacji  do osób pogrążonych we śnie.

Andrzej Melak: Brat wyglądał jak by spał, ale nosił ślady sekcji. 

Marcin Wierzchowski (o identyfikacji Katarzyny Doraczyńskiej): Znaczy ja, jak ją zobaczyłem, to wyglądała, jakby spała. I... była ubrana, była... miała rozmazany makijaż, jakby... w noc sylwestrową przewróciła się w śnieg, tak?

Zdzisław Moniuszko (ojciec stewardessy Justyny Moniuszko): Ciało mojej córki po tak strasznej katastrofie było niemal w stanie idealnym. Miała jedynie małą ranę na głowie.

Edward Szczygło: ciało brata nie było zmasakrowane. Zachowała się nawet paczka papierosów w jego kieszeni.

Z relacji bliskich i znajomych ofiar wiemy, że podobnie do tych opisanych powyżej, wyglądały ciała Władysława Stasiaka, Pawła Wypycha, Mariusza Kazany, ks. Józefa Jońcy, Zbigniewa Wassermana, Janusza Kochanowskiego, czy Wojciecha Lubińskiego. Wymieniłem tu tylko te osoby o których dowiedziałem się z relacji o których ślad w sieci jeszcze istnieje. Mógłbym próbować wymienić tu znacznie, znacznie więcej osób, ale nie sposób teraz, po siedmiu latach zweryfikować to w oparciu o materiały źródłowe.

Poza tym, nie wszystkim, na miejscu w Moskwie okazano ciała, pomimo oczywistego faktu ich rozpoznania. Ciało nawigatora Artura Ziętka było jednym z tym, które miano rozpoznać dopiero po badaniach DNA.

Jadwiga Ziętek: Nie wiem, jak to było dokładnie w przypadku pozostałych członków załogi, ale w moim przypadku Rosjanie mówili wówczas, że nie można znaleźć ciała Artura. (…) Teraz zaś dowiadujemy się, że są zdjęcia Syna, czyli że można Go było zidentyfikować. Ponadto niedawno dostaliśmy informację, że kiedy Syn miał już na rękach założony różaniec (przekazany przez Rodzinę – RM), to jeszcze wówczas wykonywano (…) badania na Jego dłoniach. 

A znów w kolejnym przypadku nie pozwolono bliskim, nie wiadomo w sumie dlaczego, zobaczyć głowy ofiary.

Jerzy Mamontowicz (brat śp. dr Bożeny Mamontowicz-Łojek, prezes Polskiej Fundacji Katyńskiej): Ciało przygotowywali na dole i dopiero później przywozili ją windą do sali, na której odbywała się identyfikacja. Siostry nie można było zidentyfikować w 100 proc. ze względu na to, że ciało było trochę zmienione. Głowa była zakryta, bo twarz była mocno uszkodzona i nie pozwolili nam jej zobaczyć. Identyfikacja odbyła się na podstawie obrączek, które miała na palcu. (...) Po identyfikacji ciało z powrotem zjechało na dół.

Proszę zwrócić uwagę na mnogość relacji na temat uszkodzeń twarzoczaszki (począwszy od Prezydenckiej Pary). Czy są to obrażenia symptomatyczne dla katastrof lotniczych? Nie wiem. Mnie w każdym razie przychodzi tu do głowy określenie, które słyszałem już setki razy, a które brzmi - „Drugi Katyń”.

Ciśnie się na usta słowo „dlaczego?”

Dlaczego skoro w Moskwie większość ciał była cała, i tylko niewielka ich część miała być „trudna do rozpoznania”, to dlaczego podczas ekshumacji w Polsce, aż w połowie otwartych do tej pory mogił występują jakieś nieprawidłowości? Dlaczego znajdują się w nich fragmenty lub ciała innych osób - czasem w jednej trumnie szczątki trzech, siedmiu czy nawet ośmiu różnych ofiar? I skąd w ogóle wzięły się jakieś fragmenty ciał, skoro w relacjach rodzin nic na temat takiego rozkawałkowania szczątków nie ma? Albo też, dlaczego wśród rozszarpanych skrawków duraluminium znaleziono ciała, które wyglądały „jakby spały”? Ja sam mam na ten temat mam wyrobioną opinię, ale zadaję te pytania dla tych, którzy się nad tymi sprawami nigdy nie zastanawiali.  

Być może odpowiedź na to pytanie może dać nam historia Anny Walentynowicz. Jej rodzina opowiada jak wyglądała najpierw identyfikacja, a potem ekshumacja ich matki oraz babci.  

Janusz Walentynowicz: Mamę rozpoznałem natychmiast (to było trzecie ciało, które mi okazano). Ciało było w całości. Poza zerwanym pieprzykiem nie było żadnych ran. Wyglądało jakby mama drzemała. Była przed sekcją. Nie było żadnych śladów sekcyjnych na ciele mamy. (…) Moją mamę niezależnie ode mnie rozpoznali ludzie, z którymi nie jestem spokrewniony. Oni znali ją z telewizji, ale od razu powiedzieli, że to jest Pani Walentynowicz.

Po ekshumacji -

Piotr Walentynowicz: Ciało w Warszawie nie posiadało twarzy, czaszki – zgadzały się jakieś blizny. Tylko dlatego czekaliśmy na potwierdzenie badań DNA. Po tygodniu wróciliśmy po ciało. Odbył się drugi pogrzeb.

Ale nawet i po drugim pochówku wątpliwości co do tożsamości legendy „Solidarności” były wśród jej najbliższych na tyle duże, że zwołane nawet zostało nadzwyczajne posiedzenie komisji sprawiedliwości w sprawie wątpliwości dotyczących procedury ekshumacji i identyfikacji ciała działaczki Solidarności (01.2014): Rodzina ma wciąż poważne wątpliwości, czy podczas drugiego pochówku Anny Walentynowicz faktycznie pogrzebano ją, czy może kogoś innego. 

Jak wyjaśnić historię Anny Walentynowicz? Co znaczy to ciało wyglądające w Moskwie „jak gdyby spało” (mimo porozrywanego na strzępy samolotu) teraz zaś nie posiadające nawet głowy (nie mówiąc już o innych szczegółach, których ze względu na ich drastyczność, tu nie zacytuję)?

Zamianę ciał w trumnach można by jeszcze jakoś tłumaczyć przysłowiowym „ruskim bardachem” i panującym tam bezhołowiem. Ale jak wyjaśnić profanacje? Wyssaną z mlekiem matki nienawiścią Rosjan do Polaków, która kazała im pastwić się nad martwymi ciałami? Barbarzyńską naturą rosyjskich służb? W jakimś stopniu na pewno tak jest. Bardziej jednak skłaniałbym się ku stwierdzeniu, że w tym przypadku działaniami Rosjan mocniej kierował pragmatyzm i zimna kalkulacja.

Czemuż to? – może ktoś zapytać.

Być może było tak, że nad ciałami Delegatów pastwiono się nie tylko ze ślepej nienawiści. Czy nie profanowano ich czasem „na zimno: i z premedytacją , aby post factum „dostosować” ich stan do oficjalnej wersji wydarzeń.

Okazuje się, że nie tylko ja mam tego rodzaju myśli -

Grzegorz Januszko: W tej chwili dowiadujemy się dużo, co i gdzie jest, mnie interesuje też to, czego nie ma – czy w tym prosektorium pewne części ciała nie były usuwane, żeby zatrzeć ślady?

Kwestia „preparowania dowodów” nie dotyczyłaby zresztą przecież wyłącznie ciał. Wystarczy przypomnieć sobie choćby sprawę dowodu osobistego Tomasza Merty.

Magdalena Merta (na posiedzeniu zespołu parlamentarnego - o istnieniu dwóch wersji dowodu osobistego męża): Jednej - zniszczonej (…) którą oddano mi rok temu w Mińsku, i w drugiej wersji dziewiczo czystej, którą dysponują Rosjanie, a przynajmniej dysponują zdjęciami, bo nikt nam tego dokumentu nie pokazywał, tylko w aktach jest zdjęcie tego dowodu.

Można by też wspomnieć o niemal nienaruszonych mundurach generałów i członków załogi, albo o niezwykłym stanie innych osobistych rzeczy ofiar – tyle, że o tym trzeba by było napisać książkę, a nie artykuł.

Tu muszę jeszcze poruszyć jedną istotną rzecz. Dla mnie bowiem, równie tragiczne jak owo „pomieszanie ciał” jest to, że absolutnie nic nie wiedzielibyśmy o wynikach ekshumacji, gdyby milczenia w tej sprawie nie przerwała małżonka generała Bronisława Kwiatkowskiego – Krystyna. Myślę, że nie jestem odosobniony będąc jej wdzięczny za to, że pomimo swego bólu i nie bacząc na to, iż zostanie opluta przez bezdusznych dziennikarzy, zdecydowała się podzielić z nami faktami dotyczącymi wyników ekshumacji ciała jej męża.

Krystyna Kwiatkowska:  Skrępowali go sznurkiem w czarnej folii budowlanej. (...) W trumnie męża były mniejsze i większe fragmenty innych ciał (…) Krzyczeć mi się chce na cały świat. Nienawidzę kłamstwa. Siedem lat mnie okłamywali!

Słowa, które powiedziała, wciąż jeszcze pulsują mi pod czaszką.

Pani Krystyno. Wierzę, że większość z nas myśli i czuje tak samo jak Pani. Na pewno tak samo jak Pani, myślą inni bliscy poległych 10 kwietnia, którzy z oczywistych względów obawiali się wcześniej głośno mówić o swoich świeżych ranach. Wywiad z Panią pozwolił tym, którzy do tej pory trzymali tę straszną tajemnicę dla siebie otworzyć usta. Mogli zrzucić z siebie ten ciężar i podzielić się z nami swoim cierpieniem.

Dzięki lawinie, którą Pani uruchomiła, zacząłem na nowo wierzyć, że kulisy tej zbrodni mogą odsłonić się jeszcze za naszego życia. Właśnie dzięki Rodzinom Smoleńskim. Cały czas pamiętam też słowa Andrzeja Melaka, wypowiedziane wprawdzie jeszcze za poprzednich rządów, ale moim zdaniem aktualnych i dzisiaj.

Andrzej Melak: Wydaje mi się, że my, wszystkie rodziny powinniśmy złamać prokuratorski zakaz w aktach – i mówić to, co tam jest, to co nas boli. Bo to co tam jest, jest toczka w toczkę jak śledztwo katyńskie

Proszę, mówcie o tym co Was boli. To nie tylko Wasz ból. Nie zważajcie na tych, którzy z urzędu będą Was od tego odwodzić lub szydzić z Waszych słów i cierpienia. Prawda jest ważniejsza niż interesy różnych politycznych koniunkturalistów. Społeczeństwo dojrzewa poznając prawdę o losie swoim i swych elit. Jeśli ktoś tłumaczyć Wam będzie, że powinniście milczeć, bo Polacy nie dorośli do poznania prawdy, pomyślcie, że mówi z pogardą o tych, którzy go spośród siebie wybrali. Czy to naród nie dorósł do zmierzenia się z prawdą, czy raczej jego elity? Pamiętajcie, że tylko dzięki Wam możemy poznać fakty o naszej narodowej tragedii, a właściwie prawdę o nas samych.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:16)

Komentarze

Proszę sobie przypomnieć jak późnym popołudniem z luku wyjęto wieniec,nawet jedna gałązka nie była złamana.

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0
#1541467

Nawet lekko nie draśnięte . Zupełnie nieuszkodzone.. Takich historii jest wiele.

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0
#1541468

Chwała Ci za to, że nie ustajesz w dociekaniach. Natomiast ja,zaczynam powoli tracić nadzieję na wyjaśnienie tego zdarzenia, bo nasuwa mi się coraz więcej skojarzeń z WTC. Tam też wychodzi na jaw coraz więcej absurdów i co? I nic! Podobnie ze Smoleńskiem ...obawiam się, że wszyscy goownodowodzący ,ci z prawej, lewej, centrum znają prawdę i dlatego mataczą..bo wszyscy są jakoś w tę aferę umoczeni. Gdy już prawie..prawie....sprawa jest bliska wyjaśnienia, okazuje się, jak to zwykle bywa.....to nie moja ręka.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-4

Verita

#1541470

Mnie tez czasem ogarnia pesymizm, ale wtedy lepiej niczego  nie pisać. 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0
#1541471

Dlaczego 'nasi rządziciele' wyciągają te sprawy  i epatują po 7-miu latach?

Byśmy ochoczo podążyli z banderowcami na wojnę z Rosją.

Qui bono? Starszych i mądrzejszych.

CBDO

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Pobudka!

#1541489

To  ze jest to podgrzewanie nastrojów to rzecz jasna. Ale powody mogą być zupełnie inne - na przykład to,  ze w prawdziwym  sledztwie nic się realnego nie dzieje.    

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1541491

Dlaczego w śledztwie nic się nie dzieje????

Qui bono???

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Pobudka!

#1541492

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika JSC został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Ponadto uważam, że trzeba zrobić śledztwo w sprawie układu minusującego.

Obrażliwe treści zgłaszam do prokuratury.

#1541473

A mnie przez cały czas stoi przed oczami obraz na żółto pomalowanego ogromnego spychacza jaki pokazała TVP 10.04.2010 około południa ze Smoleńska, i słowa jednej osoby z Polskiej delegacji tam na miejscu po znalezieniu ciała naszego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego,że były bardzo zimne jakby wyjęte z lodówki. Coraz częściej też myślę o tej hali na Okęciu, która zaraz po Smoleńsku została szybko rozebrana.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1541485

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika JSC został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Ponadto uważam, że trzeba zrobić śledztwo w sprawie układu minusującego.

Obrażliwe treści zgłaszam do prokuratury.

#1541486

Słowa o "zimnym ciele" Prezydenta wypowiedział Jego Brat.

Hangarem na Okęciu się nie zajmuję.Moim zdaniem to wrzutka.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1541487

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika JSC został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Ponadto uważam, że trzeba zrobić śledztwo w sprawie układu minusującego.

Obrażliwe treści zgłaszam do prokuratury.

#1541488

Stefan Kuryłowicz zginął śmiercią tragiczna, był projektantem owej feralnej hali.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Kury%C5%82owicz

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Pobudka!

#1541490

Twoją notką można by uzupełnić  http://zestawienia.salon24.pl

http://zestawienia.salon24.pl/324755,11-lista-pasazerow-powrot-cial-do-p...

http://zestawienia.salon24.pl/320740,4-lista-pasazerow-jakie-obrazenia-m...

 

Temat ciężki. Spróbuję dokończyć to co zacząłem ale coraz ciężej mi idzie. :(

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1541495

Weryfikowałem te zestawienia, które podałeś , przygotowując swój artykuł. Ale jest w nich dużo nieścisłości, stąd ich nie przywołałem.

Może przerwij pisanie na jakiś czas? Czasem to dobrze robi

 

dziełu. Nic na siłę :)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1541496

. (...)Głosów oburzenia nad sposobem pochówku premiera i Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych było jednak więcej, gdyż złożono go do trumny niemal nagiego. Władysław Sikorski miał na sobie jedynie bieliznę i wojskową koszulę, a ciało owinięto brunatnym wojskowym kocem. W 1993 roku ekshumowano szczątki spoczywające na cmentarzu lotników w Newark. Wtedy otwarto trumnę, lecz zamiast odziać generała w należny mu mundur, zwłoki wraz z okrywającym je kocem wrzucono jedynie do foliowego worka i ponownie zamknięto wieko. Przed złożeniem w królewskiej katedrze na Wawelu już nikt nie otwierał trumny. – Mimo to mówienie o pohańbieniu generała z racji braku munduru to gruba przesada – twierdzi prof. Tomasz Nałęcz, znany historyk i bliski współpracownik prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. – Sikorski miał cudowny pogrzeb w londyńskiej katedrze, u trumny stali przedstawiciele całej koalicji antyhitlerowskiej, a potem równie dostojnie żegnano go na Wawelu w 1993. – Czego można chcieć więcej? – dziwi się profesor.(...)

http://www.tygodnik7dni.pl/tajemnica-gibraltaru-2013,07,05.html

Prawie to samo konsorcjum sprawców obu zbrodni, te same zdziczałe zwyczaje zwane "kryszą", ta sama obłuda strony nazywającej się "polską":

Gibraltar:

„Cztery dni po tragicznej śmierci premiera i naczelnego wodza w katastrofie lotniczej pod Gibraltarem, 8 lipca 1943 r., rząd RP postanowił, że gen. Władysław Sikorski po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zostanie pochowany na Wawelu. Ze względu na trwającą wojnę generał spoczął tymczasem na cmentarzu lotników polskich w Newark pod Londynem.”

http://wiadomosci.onet.pl/gry-wawelskie/j6g60

 

Smoleńsk:

„Prezydent Lech Kaczyński i jego żona Maria zostaną pochowani na Wawelu w Krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, obok trumny z ciałem Józefa Piłsudskiego. Krążące wcześniej informacje potwierdził metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz.”

Decyzję o pochówku Pary Prezydenckiej na Wawelu podjął B.Komorowski, bo jak mówił kard. S.Dziwisz, była to decyzja wagi państwowej i on sam nie mógł podjąć takiej decyzji.

"Kardynał Stanisław Dziwisz zdradził tygodnikowi "Do Rzeczy", że z pomysłem pochowania prezydenta Lecha Kaczyńskiego przyszli do niego ministrowie. Duchowny stwierdził, że nie może sam podjąć takiej decyzji - i zapytał o zdanie Bronisława Komorowskiego. "Nie wyrażał sprzeciwu" - powiedział."

czyli to jego decyzja była ostateczna.

To była ta sama próba odepchnięcia od siebie podejrzeń współsprawstwo w zbrodni.

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/kardynal_dziwisz_kaczynski_na_wawelu_...

 

Na koniec tak samo jak czyni w tej sprawie "totalna opozycja", w sprawie pochówku gen .Sikorskiego nie widział nic złego Tomasz Nałęcz: (...)Sikorski miał cudowny pogrzeb w londyńskiej katedrze, u trumny stali przedstawiciele całej koalicji antyhitlerowskiej, a potem równie dostojnie żegnano go na Wawelu w 1993. – Czego można chcieć więcej? – dziwi się profesor.(...)

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1541507

Dziękuję Panu za ten ważny, udokumentowany materiał informacyjny, ponieważ wtedy na gorąco napisałem kilka artykułów, które się nie zestarzały, a wątpliwości w nich zawarte odnośnie ściemy, jaką nam nieustannie po 10.04.2010  serwowano, tylko się co i rusz potwierdzają.

Dodam tylko do Pańskich jak najbardziej prawdziwych informacji, iż Andrzej Duda mówił publicznie w mojej obecności, że gdy wymusił na Rosjanach, że chciałby się "pożegnać" z Katarzyną Doraczyńską, to gdy mu pozwolili, ujrzał ją jakby spała. To samo podczas modlitwy przy Władyslawie Stasiaku leżał cały, tylko głowę miał zakrytą.

Moje ostre teksty uświadamiające natychmiast ukrył Janke na S24, a mnie zbanował, i zakaz obowiązuje pewnie do dziś (po IP potem egzekwowali to nielzia!, wyłapywali sprawdzające próby z nowymi nickami, gdy chciałem się upewniać, czy siedzą tam służby; teraz to jest szambo, tzw. S(r)alon24, więc zachodu już w takich kwestiach, gdy kogoś tam nie chcą, nikt nie podejmuje).

Jeden z tych tekstów zalecał otwieranie trumien (żeby się ktoś odważył, nie bacząc na zakaz) tak jak to robili leśni z AK , np. w Trzebusce. [W mojej rodzinie też otwierano trumnę nocą, zalutowaną przez UB; do dziś zachodzę w głowę, dlaczego z tak licznego grona bliskich ofiar zgładzonych w Smoleńsku, nie zdobyła się na tę oczywistą odwagę choćby jedna osoba - własne konsylium na cmentarzu? Przecież nawet za komuny, a co dopiero w wolnej Polsce, utajnione pochówki po masakrze na Wybrzeżu (1970) były potem weryfikowane prywatnie.]

Bardzo ich wściekło (administratorów z Sieci, ewidentnie kontrolowanych przez służby) - pamiętacie - przytaczanie argumentów na rzecz tzw. maskirowki (ku której nadal się skłaniam). Samego Macierewicza przyprawia o szewska pasję pytanie, dlaczego do dziś nie mamy rozkładu pasażerów na pokładzie tego lotu. A pilot wycieczki, sadzający pielgrzymów z pipidówki, taki dokument ma, żeby nie było bałaganu przy wsiadaniu. Jak można zatem gadać o wybuchu(-ach), jego (ich) epicentrum(-ach), skoro nie wiemy, jak to oddziaływało na ciała, bo nie wiemy, gdzie kto siedział?

Temat hangaru jest jak najbardziej poważnym argumentem na rzecz tego "teatru zbrodni", jaki wciąż nam się serwuje.

Dużo by pisać na kanwie tego, co tutaj przeczytałem, a co mi się dzięki Panu przypomniało...

Kopiuję zatem ten Pański materiał jako źródłowy do mojego archiwum - jeszcze raz dziękuję za pracę i styl tego, co Pan zrobił. Szacunek!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

insurekcjapl

#1541578

że odwiedził Pan mą stronę. Nie znałem tej historii ze Stasiakiem. Ciekawe jest to, że nikt nie podszedł i nie odsłonił głowy ani Stasiakowi, ani Bożenie Mamontowicz-Łojek. Czyżby się bali tego co mogą zobaczyć? Pewnie dlatego też nikt nie zdobył się na "bezprawne" otwarcie trumien. Niech Pan zważy, że taką współczesną "klątwą Tutenchamona" jest Seryjny Samobójca.  Czy posiada Pan jakieś archiwalne materiały na temat tego o czym Pan wspomniał? Zapisane na gorąco słowa Dudy o Stasiaku na przykład? Pozdrawiam Pana serdecznie. RM

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1541581

ale ja tu występuję pod pseudonimem... Ukłony.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

insurekcjapl

#1541583

z opisu z kartki wynikało, że znajduje się ciało pana ministra Władysława Stasiaka. I Rosjanie powiedzieli do nas, że, czy chcemy żeby otworzyć te worki, ale że uprzedzają nas, że widok jest drastyczny. I myśmy powiedzieli, że nie, że nie chcemy. Natomiast no była taka sytuacja, że pani minister Bożena Borys-Szopa mówi do mnie: - Andrzej to niemożliwe, żeby to był Władek. I ja pytam ją, to dlaczego, bo tam było strasznie ciasno, myśmy stali tak przy, prawie przytuleni do siebie, bo oni byli wokół nas. Bo mówi: - Bo jest strasznie krótki ten worek. Rzeczywiście on był może taki. I ja wtedy położyłem ręce na tym worku i ewidentnie widziałem, że tam no ciało było pozbawione nóg po prostu, nie miało nóg. Także stan zniszczenia tego ciała był duży. http://orka.sejm.gov.pl/opinie6.nsf/nazwa/78_20101029/$file/78_20101029.pdf

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1545520