Czwarty wymiar "smoleńskiej katastrofy"

Obrazek użytkownika Romek M
Kraj
"Zatarty ślad" Roman Misiewicz
Bardzo długo nic nie pisałem na temat Smoleńska. Ostatni wpis na xl4.pl jest z czerwca, zaś na "Niepoprawnych" z lipca 2015. To jeszcze sprzed czasu gdy zaprzysiężony został Andrzej Duda. Zbliżały się wówczas wielkimi krokami wybory parlamentarne. To właśnie głównie z tego powodu postanowiłem zrobić sobie kilkumiesięczną przerwę w rozważaniach na ten temat. Mogłem przez ten czas jeszcze raz, spokojnie przedyskutować zgromadzony materiał z moim przyjacielem-blogerem M.M. Pochylić nad kilkoma sprawami, którym nigdy wcześniej uważniej się nie przyglądałem, przypomnieć sobie analizy innych blogerów. Ale przede wszystkim z niecierpliwością czekałem na to jak Prawo i Sprawiedliwość podejdzie do kwestii wyjaśnienia zamachu po wyborach parlamentarnych. 
 
Być może to właśnie dlatego, że wziąłem sobie "wolne od Smoleńska" - poszczególne wątki, tropy, poszlaki, zacząłem nagle odczytywać na nowo. W zupełnie inny niż do tej pory sposób.
Do lipca ubiegłego roku byłem, na przykład, głęboko przekonany, że Jak-40 z dziennikarzami lądował w Smoleńsku o godzinie 6:50 (na tym przypuszczeniu zbudowałem całą swoją wcześniejszą narrację). Jednak przedyskutowawszy, a potem przemyślawszy wszystko jeszcze raz na nowo, doszedłem do zupełnie innych wniosków.
 
Okres od sierpnia do października upłynął na analizowaniu i korygowaniu nowego obrazu. Nową hipotezę, która wówczas powstawała, poddawałem najpierw próbie własnego sceptycyzmu, a potem godzinami przedyskutowywaliśmy ją wspólnie z M.M (W gruncie rzeczy to właśnie on zadał kluczowe pytanie, które zmieniło kierunek mojego myślenia).
Trzeba tu jednak dodać, że dla jasności obrazu, kilka relacji świadków musiałem potraktować wybiórczo, a parę innych pominąć. Czy nowa hipoteza stała się przez to, zgodnie z mym zamiarem, spójna? Nie wiem. Zdaję sobie przecież sprawę, że wcześniej, gdy pisałem i zamieszczałem w sieci poszczególne tezy, zawsze (a przynajmniej - zawsze na początku) wydawało mi się, że prezentowane przeze mnie przypuszczenia są składne. Rozpad moich koncepcji następował najpóźniej w drugiej fazie weryfikacji, to znaczy - po poddaniu tego czy innego pomysłu Waszemu osądowi. Ta forma czytelniczego audytu mobilizowała mnie do dalszych poszukiwań i eliminacji niepoprawnych :)  , moim zdaniem. wniosków. (W jednym tylko miejscu postanowiłem pozostawić niemal całą historię swych dociekań - tak na wszelki wypadek, gdyby komuś mogło stać się to przydatne -  na http://xl4.pl)
 
Na pewno ta nowa hipoteza nie obejmuje pełnej perspektywy 10 kwietnia. Nie ukazuje prawdopodobnie ani wszystkich miejsc, ani sekwencji wydarzeń. Nie jest ona jednak przez to, uważam, mniej prawdziwa niż inne smoleńskie narracje. Nie znam bowiem żadnej instytucji, czy też osoby (z tych które dotychczas zajmowały się sprawą), która mogłaby uczciwie stwierdzić, że to własnie jej dociekania zmierzają wprost do poznania prawdy materialnej. Ta moja analiza także, z przyczyn obiektywnych (brak dostępu do źródeł) jest dotknięta tą przypadłością.
 
Przez długi czas zastanawiałem się czy jest sens aby ją prezentować publicznie.
W końcu doszedłem do wniosku, że jednak należy to co napisałem skonfrontować z Waszą wiedzą i zdrowym rozsądkiem. Przecież nawet jeśli miałoby się okazać, że ten obraz naszkicowany przeze mnie jest całkowicie fałszywy, to wówczas będziemy przynajmniej wiedzieć jedno - tak nie było. A eliminując fałsz zbliżamy się do prawdy.
 
Na kanwie hipotezy napisałem króciutką historię z pogranicza epiki i publicystyki. Dałem jej tytuł "Zatarty ślad". Można ją kupić tutaj .
 
Dlaczego opublikowałem ją w formie książkowej? Ponieważ mam nadzieję, że poszerzy to krąg odbiorców: zainteresuje tematem osoby nie wprowadzone w zagadnienie, a także funkcjonujące poza środowiskiem blogerskim. 
 
Christus, et impera super nos.
Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

No to nie zmarnowałeś czasu, wszedłeś na inny poziom. Ja zajmuję się wyłącznie aspektami technicznymi, fizycznymi, elektronicznymi.

Powodem mojego milczenia była możliwość "podpowiedzi" wrogowi, co ma zniszczyć a co zmanipulować. Narazie wiadomo o zniszczeniu czterystu kart meldunków. To dopiero początek.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

#1506368

Na tym z kolei ja się absolutnie nie znam, więc się za to nawet nie brałem. Jedyne urządzenie jakie znalazło się w orbicie moich zainteresowań to zegar. 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1506370

Chronologia w śledztwach jest sprawą najważniejszą.  Jak wiemy, w oficjalnym badaniu katastrofy jak i śledztwie czas był traktowany po macoszemu. Przyszłe pokolenia badaczy będą się uczyły na raporcie - jak nie wolno badać!

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

#1506371

Piszesz tak, jakby ten raport źle zrobiono z niechlujstwa, czy z zaniedbania. Ja sądzę, że go celowo w ten sposób skonstruowano.  

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1506375

Raport jest "upozowany" na twór idioty. Celowo.  Może strach przed konekwencjami ? Metoda jest typowo socjalistyczna : brak podziału na specjalności, brak autorstwa opinii. Odpowiedzialność grupowa. Do odstrzału są  "zlecenia zewnętrzne" (obaj Artymowicze).

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

#1506411

Masz całkowitą rację co do "upozowania". Poza tym, raport wybiera te elementy, które są  pod tezę. Jeśli jest zeznanie świadka (polskiego oficera) i przeczące mu twierdzenie MAK, to raport millera cytuje tylko to drugie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1506415

Nie wiem czy był to zamach, ale trzeba być debilem z elementarnej matematyki, fizyki i wytrzymałości materiałów aby po podawanych i opisywanych skutkach tej katastrofy całkowicie negować wybuch samolotu przed upadkiem jako przyczynę tej katastrofy. Oczywiście wykluczam tu dyspozycyjnych "ekspertów" i politycznie poprawnych dziennikarzy, którzy za kasę gotowi potwierdzać największe głupoty. Wybuch mógł być wynikiem np eksplozji paliwa, ale i obecności w samolocie materiałów wybuchowych. Taka prawda nie odpowiadała jednak ówczesnej poprawności politycznej Wówczas władza (PO +PSL} ściskała się z Putinem i była na etapie walki z "fobią rosyjską" zatem nie wypadało dochodzić prawdy i całe dochodzenie powierzono praktycznie "braciom Rosjanom"., aby ich nie urazić jakimkolwiek podejrzeniem. Swoją drogą jeżeli tak znaczna grupa Polaków nadal bezrozumnie popiera ustalenia oficjalne to tym samym może to potwierdzać, że debilizm w zakresie nauk ścisłych jest w Polsce dość powszechny. Są to zatem skutki poważnych zaniedbań w zakresie elementarnego nauczania w szkołach przedmiotów ścisłych ...bądź głupoty wrodzonej,która przyjmuje wszystko co usłysz i zobaczy w np w telewizorniach.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1506380

a nie będę dywagował na temat fizyki i jej praw. Powiem tylko, że istnieją bardzo twarde dowody wskazujące na eksplozję o ogromnej sile, która rozerwała ten samolot na strzępy czyli w drobny mak (MAK).
I jeśli była taka eksplozja, tym samym była zbrodnia smoleńska. To FAKT, nie podlegający żadnej dyskusji. Eksplozja spowodowana została wybuchem bomby termo barycznej na pokładzie samolotu, o czym świadczą twarde dowody. Twarde stalowe nity znalezione w ciele Jednej z Ofiar.....Jednej z Ofiar, której ciało poddano autopsji. Długie miesiące po 10.04.2010.
A gdyby autopsji dokonano !!!  Jak Polskie Prawo Nakazuje, zaraz po zbrodni, znaleziono by więcej takich dowodów. Faktów wskazujących na użycie bomby termo barycznej, która eksplodując na pokładzie samolotu spowodowała bardzo charakterystyczne obrażenia u Ofiar.
Te bardzo charakterystyczne obrażenia to tzw. 
MOTYL, czyli Butterfly, czyli bardzo charakterystyczny obraz prześwietlenia płuc ofiar, rozerwanych ogromym ciśnieniem powstającym podczas takiej eksplozji.....Największą wiedzę o takich przypadkach mają wojskowe medyczne służby armii izraelskiej. Oni właśnie wymyślili, nazwali zdjęcie płuc ofiar - Butterfly....
 
Autopsji zaraz po zbrodni nie przeprowadzono żadnych.
NIE LZJA ! 
trumny były zaspawane i kategoryczny ruski prikaz :
 
NIE NADA !  otwierać.
 
Z tego samego powodu nie pozwolono badać szczątków amerykańskiemu ekspertowi światowej sławy.  Mógłby za dużo zobaczyć....
 
A płuca, czyli Motyl, już nie istniał. Bo płuca człowieka, to tkanka bardzo miękka. Ulega rozkładowi najszybciej.
 
Ja zachowałem Motyla:
 
Jako Symbol Tej strasznej Smoleńskiej zbrodni.
.....poeta pamięta..... 
Ktoś kiedyś napisał.
 
 
 
 
 
 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1506421