Co naprawdę wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r.? Kolizja kłamstw smoleńskich implikuje prawdę

Obrazek użytkownika Romek M
Kraj
ponad wrakowiskiem

Każdy z nas ma jakieś wyobrażenie tego, co wydarzyło się 10 kwietnia 10 roku. Spróbujmy o nim na chwilę zapomnieć. Po to, by spojrzeć na to zdarzenie jeszcze raz – bez uprzedzeń. Zważyć wyłącznie argumenty. Przypomnijmy sobie różne racje naukowe i poddajmy je osądowi... prostej metody naukowej Karla Poppera (metodzie falsyfikacji).

 

10 argumentów przeciwko tezie o katastrofie lotniczej

 

Kazimierz Nowaczyk : Samolot przeleciał nad brzozą na wysokości 20 metrów nad ziemią, nie zderzył się z drzewem i nie utracił końcówki lewego skrzydła w wyniku kolizji z brzozą. Przez następne dwie sekundy leciał zgodnie z kursem i wznosił się, osiągając w miejscu zapisu TAWS 38 (dane systemu ostrzegania przed przeszkodami) wysokość 35 m nad ziemią. (…) Wskazania dwóch wysokościomierzy barycznych przy przelocie nad brzozą są jednoznaczne – 20 m nad ziemią.

Wiesław Binienda : Uderzenie w drzewo powoduje jedynie uszkodzenie krawędzi natarcia skrzydła, ale nie pogarsza w istotny sposób jego właściwości nośnych. Gdyby nawet doszło do takiej kolizji, samolot Tu-154M mógłby utracić niewielkie fragmenty krawędzi natarcia skrzydła (slot i nosek płata), ścinając drzewo pierwszą podłużnicą.

John Cox (znany amerykański konsultant ds. bezpieczeństwa i ekspert od wypadków): Naprawdę chciałbym wiedzieć, co działo się na pokładzie, ponieważ niezależnie od tego, pod jaką presją byli piloci i z jakimi warunkami pogodowymi mieli do czynienia, nigdy żaden pilot nie zignorował ostrzeżenia TAWS. Czym różnił się ten samolot, że stało się inaczej?

Chris Cieszewski: Wiele wskazuje na to, że na miejscu katastrofy, w ciągu kilku dni po tragedii, dokonywano wielu manipulacji. Najbardziej uderzające jest przesunięcie lewego statecznika samolotu o 50 m w kierunku centrum miejsca katastrofy, widoczne przy porównaniu zdjęć z 11 i 12 kwietnia 2010 r. (…) Pewne jest za to, że w raporcie MAK pozycję statecznika określono według miejsca, w którym znalazł się on już po przeniesieniu. (...) Okazało się, że poza statecznikiem miejsce położenia zmieniło co najmniej siedem innych fragmentów samolotu, które były przemieszczane i być może grupowane w różnych miejscach terenu katastrofy.

Mirosław Dakowski: Kadłub, traktowany w obliczeniach jako rura, głównie z duralu, wzmocniona żebrami, musiał przy ślizganiu się po zagajniku pozostać w całości lub rozpaść się na dwie, najwyżej trzy części. Rozpad jego na dziesiątki tysięcy części jest sprzeczny ze znaną z mechaniki wytrzymałością materiału kadłuba. Wskazuje to na pewność, iż rozpad kadłuba nastąpił z innych przyczyn.

Antoni Macierewicz: (…) już pięć dni po katastrofie - jeszcze przed zbadaniem wraku - Rosjanie celowo zniszczyli dowód niezwykle istotny dla wyjaśnienia przyczyn rozpadnięcia wraku: część ogonową Tu-154 ze środkowym silnikiem.

Marcin Michalski (archeolog pracujący w Smoleńsku): W ramach wytyczonej siatki metrycznej zbieraliśmy wszystkie pozostałości na powierzchni i tuż pod nią (...). W ten sposób zebraliśmy 10 000 przedmiotów. Dodatkowo skorzystaliśmy z wykrywaczy metali do znalezienia szczątków znajdujących się pod ziemią. Były to badania nieinwazyjne - nanieśliśmy na mapę 20 000 sygnałów, ale nie kopaliśmy.

Grzegorz Wierzchołowski, Leszek Misiak: na miejscu katastrofy „nie odnaleziono” rejestratora K3-63, zapisującego ważne parametry, takie jak gwałtowne przeciążenia, w tym tzw. twarde lądowania. Rejestrator K3-63 był opancerzony i miał kilkadziesiąt centymetrów długości; powinien przetrwać katastrofę.

Dorota Kania, Magdalena Nowak: Rosjanie kilkanaście godzin po katastrofie zaczęli niszczyć wrak, który jest jednym z najważniejszych dowodów w postępowaniu. Demolowano samolot, tnąc go piłami i wybijając szyby w oknach. (…) Polskich biegłych dopuszczono do wraku dopiero 17 miesięcy po tragedii.

Marek Strassenburg Kleciak: Oceniając charakter powstałych obrażeń głowy, klatki piersiowej i kręgosłupa, na ciała członków załogi w krótkim czasie oddziaływało udarowe przeciążenie nie mniejsze niż 100 g” – głosi raport komisji Millera. Jednak (...) nawet gdyby Tu-154 leciał ku ziemi z prędkością 300 km/h, a jego droga hamowania wyniosłaby tylko 10 m (a była, jeśli przyjmiemy oficjalną wersję katastrofy, znacznie większa, bo samolot uderzył w drzewa i zaczął tracić prędkość kilka sekund przed upadkiem), to wartość przeciążenia nie przekroczyłaby 40 g (...). Aby przeciążenie było tak duże, jak podali Rosjanie, samolot przy prędkości 300 km/h musiałby się zatrzymać na dystansie długości mniej więcej 3,5 do 4 m, a więc uderzyć niemalże prostopadle w betonową ścianę.

Wniosek - w Smoleńsku nie doszło do katastrofy lotniczej

 

10 argumentów przeciwko tezie o wybuchu termobarycznym

 

Paweł Artymowicz: - Jeżeli wybuch zdarzyłby się przed uderzeniem samolotu w ziemię, jak sugeruje komisja w MON, to zakończyłby się rozrzuceniem elementów poszycia kadłuba i zniszczeniem podłogi samolotu. Na zdjęciach z miejsca katastrofy widać, że podłoga jest nietknięta.

NN („pirotechnik z 18 letnim stażem w policji”, który „nie zgodził się na ujawnienie swoich personaliów”): (…) gdyby wybuch rozerwał samolot w trakcie lotu na wysokości 30 m nad ziemią (jak zakłada komisja w MON) i przy prędkości 270 km/godz., to szczątki byłyby rozrzucone na ogromnym obszarze. Również uszkodzenia ciał poddanych działaniom takiej bomby są charakterystyczne – przypominają obrażenia ofiar eksplozji metanu w kopalniach.

Paweł Artymowicz: (…) Liczne sekcje zwłok potwierdziły, że płuca nie były uszkodzone, a powinny być uszkodzone w znaczny sposób przy wybuchu bomby termobarycznej. Bębenki uszne nie były popękane (…) A gdzie indziej dodaje też, że jest bardzo drobny ułamek ofiar mających styczność z wysoką temperaturą po spadku samolotu.

Maciej Lasek: (…) Nie spodziewałem się, że w tej narracji przedstawi się ich (pilotów - RM) jako bezwolne marionetki, które wykonują polecenia wieży mimo, że wszystkie dokumenty wskazują, że piloci nie mają prawo zejść poniżej minimalnej wysokości zniżania jeżeli nie zobaczy ziemi.

Paweł Artymowicz: (…) nie znaleziono świadków, którzy widzieliby taki wybuch 10 kwietnia 2010 r., ani śladów na ziemi, które by o tym świadczyły.

Leszek Artymiuk: Bomba termobaryczna nie jest wykorzystywana przy aktach terrorystycznych. Jest zbyt skomplikowana w użyciu, trudno nad nią zapanować. Wybuch jest wielostopniowy.

Maciej Lasek: (…) Czyli najpierw załoga była naprowadzana na śmierć, a potem jeszcze spowodowano eksplozję bomby? (Dziennikarz Faktu prezentację podkomisji smoleńskiej zaprezentowaną 10.04.2017 trawestuje podobnie: na wieży kontrolnej Rosjan panował chaos, nieprzygotowani do pracy kontrolerzy błędnie naprowadzali rządowy TU-154M, samolot zaczął rozpadać się w powietrzu wskutek szeregu awarii, a na koniec – uległ eksplozji.)

Maciej Lasek: (…) Rejestrator parametrów lotu, który rejestruje ciśnienie panujące w kabinie, nie zarejestrował skoku ciśnienia, który byłby spowodowany wybuchem bomby termobarycznej.

Paweł Artymowicz: Wybuch jakiejkolwiek bomby, również termobarycznej jest wykluczony przez zapisy w licznych, wyprodukowanych i odczytanych w trzech różnych krajach czarnych skrzynkach.

Maciej Lasek: (…) rejestrator głosu nie zarejestrował odgłosu wybuchu. Zarejestrował za to krzyki załogi i pasażerów do momentu zderzenia się z ziemią.

Na pytanie, dlaczego urządzenia nagrywające nie zarejestrowały odgłosu wybuchu, prof. Ewa Gruszczyńska-Ziółkowska (etnomuzykolog, związana z ZP A. Macierewicza) odparła, że nie zdążyły, bo „fala dźwięku jest późniejsza od siły wybuchu”.

W podobnym duchu wypowiadał się Wacław Berczyński: Taki wybuch jest znacznie szybszy niż dźwięk. Prędkość dźwięku jest określona – około 1200 km na godzinę, wybuch termobaryczny ma znacznie większą prędkość, więc może się nie zdążyć zarejestrować.

Wniosek - w Smoleńsku nie doszło do wybuchu bomby termobarycznej.

 

***

 

Po prezentacji serii 10 argumentów, każdej z politycznych stron dyskutujących o zdarzeniu, pozwolę sobie na krótki komentarz.

Nie rozumiem dlaczego członkowie podkomisji wysuwają problematyczną opinię, że "wybuch jest szybszy od dźwięku", a nie kwestionują po prostu autentyczności zapisu czarnych skrzynek, które według Ministra Obrony Narodowej zostały ewidentnie sfałszowane? Przecież za pomocą tej jednej tylko racji (udowodnionej oczywiście) obalić by mogli więcej niż połowę wyżej przedstawionych argumentów, zaprezentowanych przez obrońców teorii katastrofy. (Jeśli nie wszystkie.)

Antoni Macierewicz (TVP 01.09.2016): Ujawnione zostaną prawdziwe nagrania załogi tupolewa. Te, które oddają rzeczywisty przebieg wypadków, a nie jakiś chaos, z którego nie można było wyłowić żadnego słowa. (…) To będą dowody takie, jakie przedstawi komisja wtedy, kiedy się zbierze, czyli we wrześniu (2016 roku. Nb. podkomisja nie przedstawiła nagrań - RM). Gdybym je przedstawił teraz, to zapewne nie byłoby potrzeby zwoływania jej wtedy. (To zdanie świadczy o wadze tych nagrań - RM). (…) To jest bardzo ważny materiał. Będziecie mogli państwo usłyszeć, jak organizowano fałszerstwo tego, co zostało nazwane raportem państwa polskiego. Tu nic nie będzie udawane. Pokazuje, jak przygotowywano fałszerstwo. Sam byłem wstrząśnięty. Takiego cynizmu naprawdę dawno nie widziałem. 

 

10 argumentów przemawiających zarówno przeciwko teorii wybuchu jak i przeciwko tezie o katastrofie lotniczej

 

Z analizy Raportu Archeologów wynika, że „obszar największej koncentracji fragmentów rozbitej maszyny odpowiada miejscu jej upadku, a mniejsze zagęszczenie, ale o czytelnym zarysie, pokrywa się z trasą ostatniego odcinka lotu tupolewa”.  Natomiast analiza pirotechnika, cytowana powyżej mówi, iż „gdyby wybuch rozerwał samolot w trakcie lotu na wysokości 30 m nad ziemią (jak zakłada komisja w MON) i przy prędkości 270 km/godz., to szczątki byłyby rozrzucone na ogromnym obszarze. Tymczasem mamy tu ścieżkę okruchów, czyli coś co nijak nie pasuje ani do wybuchu w powietrzu, ani do katastrofy w wyniku zderzenia z ziemią.

 

Na zdjęciach satelitarnych z 05 kwietnia w okolicach smoleńskiego lotniska widać białą plamę. Tak komentuje ją Chris Ciszewski:... w tym miejscu nigdy śnieg nie występował. Wnioski są proste - to miejsce nie kumuluje bardziej śniegu niż inne miejsca. To miejsce ma wręcz mniej śniegu niż inne. (…) Nasze wnioski są takie, że to nie jest naturalna formacja śniegu, ale coś o charakterze antropogenicznym. To było coś zrobione przez człowieka. (…) To mógł być biały beton, jasne plandeki, piana, jakiś płyn. (…) Powierzchnia pokrywa się mniej więcej z obszarem, na którym doszło do rozbicia samolotu. Obszar, który myśmy zidentyfikowali zajmuje ok. połowy obszaru pokrytego częściami rozbitego tupolewa.

 

Krzysztof Cierpisz: Podobnie też z plamami błota. Plamy te są kuliste o zamkniętych obwodach – co świadczy o tym, że statecznik leżał w bezruchu i wtedy spadły nań krople błota.

NN (ekspert od spraw pirotechniki): W ostatnich sekundach lotu kapitan Arkadiusz Protasiuk otworzył całkowicie przepustnicę i zwiększył ciąg do maksymalnego. Nie zdążył jednak podnieść samolotu. Maszyna uderzyła więc o ziemię na pełnym ciągu. Z danych technicznych tupolewa wynika, że jego turbina pracuje średnio z prędkością 12 tys. obrotów na minutę a w sytuacji całkowitego otwarcia przepustnicy – z prędkością dochodzącą nawet do 20 tys. obrotów na minutę. – Jeśli o ziemię uderzy silnik pracujący z taką prędkością, wirniki i części turbiny muszą rozpaść się na drobne kawałki, które można znaleźć w odległości kilku kilometrów (...). – Tymczasem silniki Tupolewa zachowały się prawie niezniszczone.

 

Grzegorz Wierzchowski, Leszek Misiak: w raporcie MAK ukryto fakt, że dowódca Tu-154 Arkadiusz Protasiuk podjął na przepisowej wysokości 100 m decyzję o przerwaniu podejścia do lądowania i odejściu na tzw. drugi krąg. Protasiuk powiedział „Odchodzimy”, po czym komenda ta została potwierdzona przez II pilota – mjr. Roberta Grzywnę. Oznacza to, że załoga Tu-154 wcale nie próbowała lądować.

 

Paweł Deresz, (mąż posłanki Jolanty Szymanek-Deresz): w prosektorium powiedziano mi, że zmasakrowanie ciał było bardziej niż przerażające (…) Miałem szczęście, że zwłoki żony były prawie w całości.

Ciała ofiar powinny być zmiażdżone, albo na skutek tego, że oddziaływało na nie „udarowe przeciążenie nie mniejsze niż 100 g” albo poważnie zniszczone na skutek wybuchu bomby termobarycznej. Tymczasem zestawiając zeznania świadków identyfikujących ciała ofiar wynika, że tylko 17 z nich było nierozpoznawalnych i wymagało analizy DNA.

Ponadto stanu ciał nie da się rozpatrywać w oderwaniu od foteli na których się znajdowały.

 

Karol Kopczyk (prokurator): Wszystkie fotele tupolewa są połamane (...) Stan foteli może dużo powiedzieć biegłym o mechanizmie zniszczenia samolotu. Montowane w samolotach pasażerskich siedzenia są bardzo wytrzymałe i powinny przetrwać ogromne przeciążenia, większe niż organizm ludzki jest w stanie przeżyć. Złamanie konstrukcji foteli zdarza się bardzo rzadko podczas katastrof lotniczych.

Do tej wypowiedzi należałoby jeszcze dodać, że: nie ma niezniszczonych stelaży foteli Tu 154M. (…) W żadnych materiałach zdjęciowych nie pokazano charakterystycznych, ozdobnych ochraniaczy foteli z logo 36SPLT. (…) Podłoga pokazana na fot. (z miejsca nazwanego miejscem katastrofy - RM ) nie wskazuje, żeby miały być w niej zamontowane jakiekolwiek fotele, oraz to, że „fotele smoleńskie” są na wszystkich fotografiach widoczne solo, a przecież żaden z nich „nie jest osobno przytwierdzony do podłogi samolotu, tylko do wspólnej, stalowej ramy. Powinien zatem taki zestaw pokazać się na pobojowisku, choć jeden, bo było tych zestawów dwadzieścia”

 

Jedno z pytań Stowarzyszenia Rodzin Ofiar Tragedii Smoleńskiej „Katyń 2010” odnoszące się do raportu Millera, na które KBWLLP nie udzieliła odpowiedzi : Czy komisja J.Milera uwzględniała i sprawdzała fakt, że część uszkodzeń drzew i przeszkód terenowych mógł być i najprawdopodobniej został dokonany przez rosyjski samolot IŁ-76, który w dniu 10.04.2010 podchodził do lądowania z przechyłem na lewe skrzydło i z odchyleniem od osi lotniska podobnym do Tu-154m?

Dwugłos na temat zaniknięcia sygnału FMS – „15 metrów nad poziomem lotniska, 600 metrów od pasa i 80 metrów przed pierwszym zderzeniem samolotu z drzewami” pomiędzy Krzysztofem Zalewskim, zamordowanym dziennikarzem śledczym, a Markiem Strassenburgiem-Kleciakiem, pracującym w Niemczech ekspertem ds. nawigacji satelitarnej.

Krzysztof Zalewski: (...) informacja, że FMS przestał działać w momencie zniszczenia samolotu, choć przerwanie pracy komputera nastąpiło na wysokości 15 m nad poziomem lotniska, jest faktycznie dziwna

Marek Strassenburg-Kleciak: Może dano do badania w USA urządzenia z innego samolotu?

 

Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski (pytanie z 27 kwietnia 2010): W relacjach filmowych widać kilka poszczególnych części samolotu, 10–15 proc. kadłuba. Gdzie się podziała reszta szczątków tej potężnej maszyny?

 

Godzina zdarzenia -

1) Oficjalna, obowiązująca od 10 kwietnia 2010 do 28 kwietnia 2010 – to 8:56;

2) Wieczorem 10.04.10 gen. S. Szojgu melduje W. Putinowi, że samolot zniknął z radarów o 8:50;

3) 28 kwietnia 2010 – nowa, oficjalna godzina zdarzenia ogłoszona przez Donalda Tuska to 8:41;

4) Przedsiębiorstwo energetyczne „Smolenskenergo” poinformowało, że 10.04.2010 r. o godz. 10:39:35 (8:39:35 czasu polskiego) na DP CUS otrzymano sygnał o odłączeniu linii wysokiego napięcia-602 na stacji elektroenergetycznej "Siewiernaja" co przypisano upadkowi samolotu;

5) 4 maja 2010 - „Jak powiedział Polskiemu Radiu gubernator obwodu smoleńskiego (i członek rosyjskiej komisji rządowej do zbadania katastrofy smoleńskiej -RM) Siergiej Antufiew, samolot spadł na ziemię o godzinie 8.38 czasu obowiązującego w Polsce”;

6) Artur Wosztyl – dowódca Jaka-40/044 oświadcza, że „moja pierwsza rozmowa po usłyszeniu tych niepokojących dźwięków (...) rozmowa z DKL-em odbyła się o godz. 8.38 czasu polskiego. I to też nie od razu było… (bo wcześniej wykonał jeszcze np. telefon do dowódcy jednostki - RM)

7) „pułkownik Nikita Siergiejewicz Pawlenko – zastępca szefa dochodzeniowców ze smoleńskiego OMON-u (…) w rozmowie z prokuratorem (…) zeznał, że (…) został wezwany nagłym telefonem przez szefa, który kazał mu jechać na lotnisko Siewiernyj, gdzie rozbił się samolot z polskim prezydentem.(...) Polski wywiad postanowił zweryfikować tę relację poprzez biling telefoniczny oficera. Okazało się, że jedyny tego dnia telefon pułkownik Pawlenko otrzymał o godzinie 8.31”.

8) Raport Millera: „1.7.6. Pora dnia, oświetlenie. Wschód słońca w Smoleńsku w dniu wypadku był o godz. 03:02. Wypadek zdarzył się w porze dziennej, około trzech godzin po wschodzie słońca.

Czyli około godziny 8:00 czasu polskiego.

Komentarz: Czy może mieć miejsce wydarzenie pewne, punktowe (np. eksplozja, katastrofa, wybuch) , które zaistniało pomiędzy ruchliwą ulicą, a lotniskiem - przy wjeździe do ponad 300 000 miasta, którego czasu w żaden sposób nie można określić? Ani za pomocą narządów naziemnych, ani satelitarnych, ani lotniskowych, ani zeznań świadków, an niczego innego?

 

WNIOSEK KOŃCOWY: W Smoleńsku nie doszło ani do katastrofy ani do wybuchu bomby termobarycznej

 

Więc na koniec pytanie:

Jakiemu zdarzeniu nie przeczy ani jeden z owych trzydziestu (10+10+10) argumentów? Czy jest takie?

Jest. Piszę o nim w książce "Zatarty ślad", oraz na swoim blogu xl4.pl i oczywiście na "Niepoprawnych".  Wystarczy przeczytać kilka ostatnich wpisów, choćby ten : http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/przeswietlamy-stenogramy-1-tupolew-odlecial-na-lotnisko-zapasowe

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.2 (głosów:14)

Komentarze

Jeśli czas lokalny w Smoleńsku był zimowym UTC/GMT+3 a faktów wskazujących na taki stan rzeczy jest bardzo wiele, np. czas pokazywany na pasku telewizji Russia Today:

Oto linki do filmów archiwalnych na YT:

http://www.youtube.com/watch?v=qKVieKRgteQ

http://www.youtube.com/watch?v=zKRa5ZYN-zk

http://www.youtube.com/watch?v=zG7mES6V1WU

http://www.youtube.com/watch?v=tFjjugumQ4A

to relacja kierowcy autobusu nr. 148 relacji Pieczersk-Smoleńsk N.Szewczenko,którego relację jako świadka zdarzenia na Siewiernym  przedstawiła A.Gargas w filmie "Anatomia upadku 2", daje nam informację o czasie tego zdarzenia wynikającą z rozkladu jazdy tego autobusu:

Od 21 listopada 2009 roku wszedł w życie nowy rozkład:

.Маршрут N 148 Смоленск - Печерск  
 Автовокзал
6.20  7.20  8.35 14.00 16.23 18.35
 Пос.Печерск
6.45  8.00  9.10 14.35 16.53 19.05

Jeśli założyć, że w Smoleńsku obowiązywał czas letni UTC/GMT+4 to żadna godzina odjazdu z przystanku w Pieczersku nie pasuje, by po kilkuminutowej jeździe, autobus nr 148 mógłby się znaleźć na wysokości lotniska Siewiernyj(odległość około 4.5 km), gdyż najbliższa godzina odjazdu to 9:10 i do 8:41  dzieli ją 91 minut.

Inaczej to wygląda, jeśli czas w Smoleńsku był zimowy UTC/GMT+3, bo wtedy godzina odjazdu 9:10 UTC/GMT+3 = 10:10 UTC/GMT+4 i po kilku minutach około 10:16 UTC/GMT+4 mógł się znaleźć na wysokości lotniska i zobaczyć to opisywał. w relacji w filmie A.Gargas a to potwierdzałoby przebieg zdarzenia z udziałem samolotu,który manewruje skrzydłami, ulega destrukcji w powietrzu w ostatnich sekundach przed przyziemieniem.

Ta godzina współgra z czasem odgłosów wynikających z zeznań śp. Musia:

~9:39(odejście Ił-76) + 0:20(czas do nawiązania poł. z TU154M nr 101) + ~0:13(czas trwania połączenia) + kilka minut = ~10:12 + kilka minut =~10:16

Wielu świadków relacjonowało, że zdarzenie miało miejsce około 10-tej(włączne dr Bodinem) oraz zapisem pkt.1.7.6. RM

Skoro jakieś zdarzenie na polance Siewiernego miało miejsce, to nie mogło ono być z udziałem TU154M nr 101, gdyż około 10:16 c.m.(8:16 c.p.) samolot ten dopiero przekraczał punkt ASKIL(zeznania i relacje P.Plusnina)

Jeśli założyć inscenizację "na żywo", to "śnieg Cieszewskiego" mógł być pryzmami stałego środka gaśniczego używanego do gaszenia pożarów paliw:

NaHCO3 - WODOROWĘGLAN SODU

Po awaryjnym lądowaniu, przełamany kadłub wysadzono ładunkiem termobarycznym (miejsca wybuchów wskazane w ekspertyzie firmy SmallGIS) wcześniej wyciągając załogę - kaskaderów i odwożąc karetka na sygnale.

Ciekawy jest fragment stenogramu z wieży wg IES, w któ

rym o godzinie 10:11:30,1 Krasnokutskij wzywa karetkę:

Byłoby to na kilka minut przed czasem inscenizacji "na żywo" z ~10:16 c.m.

Na koniec zrzuty z ekranu pokazujące w relacjach na żywo z dnia 10.04.2010 roku czas GMT, czas w Moskwie jako GMT+3(z Russia Today) i w Warszawie jako GMT+1(TVP Info)

 

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3
#1543715

Jakie to zdarzenie?... Zlituj się nad nami? Nigdzie nie znajduję odpowiedzi.Czy wiesz może dlaczego A. Macierewicz pojechał pociągiem... i jaką rolę, ten wybitny polityk, spełniał w przygotowaniu wizyty?
Pozdrawiam serdecznie i podziwiam za wytrwałość w dążeniu do Prawdy.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1544007

Witaj Verito

Wybacz, ale wydawało mi się, że znasz tę hipotezę

Jest ona opisana tutaj w 12 punktach/ 

Jeśli nie chce Ci się czytać argumentów za takim właśnie przebiegiem wydarzeń, to przeczytaj tylko to co jest wytłuszczone.

Dodam  tylko, że (może jestem zafiksowany), ale wszystkie przesłanki (stare, nowe i te dopiero co odkryte) układają mi się pod ten właśnie scenariusz wydarzeń. Jeśli coś Ci nie pasuje do tej hipotezy - pytaj. Moim zdaniem wszystko da się nią wyjaśnić.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2
#1544018

Przeczytałam te 12 punktów....i dalej mało wiem. Czy nie mógłbyć w jednym zdaniu jakoś wyrazić hipotetycznie to co się stało, gdzie i kiedy? Swego czasu przeczytałam całą książkę FYM-a i dopiero mało z tego rozumiałam...chociaż bardzo chciałam. Podobnie jest i teraz. Męczy mnie śledzenie tych wszystkich oszustw komisji i podkomisji. Przecież one mają na celu zagmatwanie sprawy tak....aby człowiek zaczął wątpić w rzeczywistość. A więc jeżeli chcesz i możesz..to proszę o jedno, konkretne zdanie. Może być złożone:-)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Verita

#1544036

Według mnie samolot Tu-154M podchodził do lądowania w Smoleńsku, ale ze względu na złe warunki atmosferyczne, manewry Iła oraz arogancką (delikatnie powiedziane) obsługę naziemną Siewiernego, odszedł na lotnisko zapasowe do Moskwy i tam też wylądował.. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1544039

Ale też krótko. Za to zdanie , bardzo ważne, dziękuję. Wreszcie coś konkretnego...i właściwie najważniejszego. Reszty można się domyśleć..chociaż to właściwie nie ma już większego znaczenia. Jeszcze raz dziękuję.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Verita

#1544041

Ale też krótko. Za to zdanie , bardzo ważne, dziękuję. Wreszcie coś konkretnego...i właściwie najważniejszego. Reszty można się domyśleć..chociaż to właściwie nie ma już większego znaczenia. Jeszcze raz dziękuję. Może komisja Macierewicza przeczyta to zdanie i wreszcie będzie coś wiedzieć. I czy ta katastrofa nie powinna się nazywać moskiewską?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Verita

#1544042

Jeśli TU154M nr 101 nawiązał kontakt z P. Plusninem około 8:15(tak zeznał P.Plusnin i powtarzał to w wywiadzie) a realizował lot wg trajektorii poziomej zapisanej w komputerze pokładowym: ASKIL-DRL1-10XUB-DRL-XUBS, to nad Siewiernym znalazł się około 8:20 lecąc na wysokości kręgu czyli około 500 m.

Odchodząc na zapasowe do Moskwy, znalazł by się w Moskwie około 9:15 .

Tymczasem sygnał o "katastrofie" wysyłał D.Górczyński już o 8:42 a to musiało być po udanym przejęciu samolotu.

Do godziny 8:42 samolot nie mógł się znaleźć w Moskwie z powodów oczywistych.

Trudno sobie wyobrazić, że skierowano samolot na Wnukowo i tam , na cywilnym lotnisku przejmowano pasażerów i załogę; do takich akcji nadają się lotniska wojskowe, położone z dala od skupisk ludzkich.

Takim lotniskiem, położonym w odległości około 150 km od Smoleńska jest wojskowe lotnisko Sieszcza w obwodzie briańskim i godzina 8:42 idealnie pasuje do lądowania na tym lotnisku.

Transport rzeczy ofiar z Briańska do Polski jest logiczną wskazówką na Sieszczę jako lotnisko awaryjnego lądowania, bo lotniskiem zapasowym wskazanym załodze musiał być Briańsk, o którym mówił w prokuraturze G.Cyganowski a także Briańsk pojawił się w rozmowie oficerów COP:

(...)W dniu 10 kwietnia 2010 roku wraz z ambasadorem, pracownikami MSZ-u i Kancelarii Prezydenta oczekiwał na przylot samolotu prezydenckiego na lotnisku. Pogoda była bardzo zła. Grzegorz Cyganowski rozmawiał na temat warunków atmosferycznych z Kudriawcewem i przedstawicielami FSO. Z tego co mówili wynikało, że z samolotem zostanie nawiązana łączność po jego wejściu w rosyjską przestrzeń powietrzną i zostanie załodze zaproponowane lądowanie na innym lotnisku. Powiadomiono o tym Piotra Marciniaka przebywającego w Moskwie, który miał się udać na wskazane lotnisko w Moskwie, a także Ambasadę RP na Białorusi. Jako możliwe lotniska zapasowe wskazywano Moskwę, Mińsk, Briańsk, Witebsk. W rozmowach na płycie lotniska świadek uzyskał informację od Rosjan, że załoga ma wykonać jedno podejście i jeżeli lądowanie się nie uda odlecieć na lotnisko zapasowe (k. 90–97 tom IX, k.223–229, 269–272 tom IXA).(...)

https://www.warszawapraga.po.gov.pl/tl_files/aktualnosci_powp/VDS100.14/...

(...)

G.: Jeszcze na południu jest bliżej Briańsk i tam jest… no pogoda powyżej warunków.
Z: Brańsk?
G.: Briańsk, Briańsk. Briańsk.
Z: BR
G.: Briańsk.
Z: No, słuchaj, zobaczymy…
G.: To jest dużo bliżej od Moskwy.(…) To by leciał jakieś 40 min.

(...)

Oficer COP ocenia czas lotu ze Smoleńska do Briańska(odl. około 250 km) na około 40 minut , więc do Sieszczy (odl.około 150 km) mógł lecieć  te około 22 minuty.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1544055

Jeśli TU154M nr 101 nawiązał kontakt z P. Plusninem około 8:15 (...) , to nad Siewiernym znalazł się około 8:20 lecąc na wysokości kręgu czyli około 500 m".

Skoro miałby odejść znad XUBS o 8:20, to dlaczego miałby się znaleźć w Moskwie dopiero o 9:15?!

Poza tym - proszę mi znaleźć fragment w którym piszę o Wnukowie. Piszę o Moskwie ogólnie jako kierunku.  Co do argumentów przeciw lotnisku Wnukowo - zgadzam się.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1544060

"Skoro miałby odejść znad XUBS o 8:20, to dlaczego miałby się znaleźć w Moskwie dopiero o 9:15?!"

Bo tyle mniej więcej trwałby lot TU154M nr 101 na trasie Smoleńsk-Moskwa(tyle czasu trwał lot samolotu Putina w dniu 7.04.2010 roku z Moskwy do Smoleńska).

Druga sprawa, to transport rzeczy ofiar z Briańska do Polski, samolotem Jak-42.

Jaki sens byłby w tym, by rzeczy znajdujące się gdzieś w rejonie Moskwy, transportować do Briańska i dopiero z Briańska do Polski, skoro można by bezpośrednio z Moskwy?

МОСКВА, 13 апр - РИА Новости. Польский самолет Як-42 доставит во вторник вечером из Брянска в Варшаву личные вещи погибших при катастрофе Ту-154 под Смоленском, сообщил по телефону РИА Новости источник в правоохранительных органах Брянска.

"Польский Як-42 прибыл в Брянск из московского аэропорта "Домодедово" в 10.35 мск во вторник. На борту этого самолета находятся личные вещи погибших при катастрофе Ту-154 под Смоленском. Вылет Як-42 в Варшаву планируется в 17.00 мск", - сообщил он.

https://ria.ru/world/20100413/221855840.html

 

„Robi się spis, ogląd wszystkich zebranych kawałków samolotu, po to, żeby zebrać szczątki ciał. Wszystkie zebrane rzeczy zbieramy, pakujemy do worków, pieczętujemy i wywozimy do Briańska, GDZIE STOI WASZ [BORT] SAMOLOT, GOTOWY DO ODLOTU.”

http://superwizjer.tvn.pl/36814,podchodzil-trzy-razy-do-ciala-brata,arch...

TVN, Superwizjer z dn. 26.04.2010, 4:15 nin. – 4:00 Od końca filmu;

Jaki "wasz", skoro Polska nie posiadała na stanie samolotu Jak-42?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1544089

Wystarczy Stanie wejść na flightradar i popatrzeć ile czasu leci Tutka z Moskwy do Smoleńska - obserwowałem to kiedyś przez 3 dni. Od startu z Moskwy, w ciągu około 30 minut  jest na wysokości Smoleńska (lecąc z Wnukowa) Z Szeremietiewa i Domodiedowa jakieś 5 minut dłużej.

Ja tylko wykazałem sprzeczności w Twym rozumowaniu, nie zakreślałem scenariusza. Moim zdaniem Tupolew odleciał znad Siewiernego około 8:25 -8:28, a wylądował na zapasowym  o 8:56 (stąd pierwsze informacje właśnie o tej godzinie - być może pokrywały się z zapisem urządzeń naziemnych śledzących lot). Meldunek Górczyńskiego nie ma tu nic do rzeczy - w pewnym momencie Tupolew nie miał już na tyle paliwa by powrócić na Okęcie i ten krytyczny moment mógł być sygnałem do ogłoszenia katastrofy.

Jeśli chodzi o komunikat, o Briańsku, to proszę zważyć skąd on tam przybył. Z Domodiedowa. To tam miałby być przetransportowane wszystkie ciała z Siewiernego jeszcze 10 kwietnia. 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1544092

"Od startu z Moskwy, w ciągu około 30 minut  jest na wysokości Smoleńska (lecąc z Wnukowa) Z Szeremietiewa i Domodiedowa jakieś 5 minut dłużej."

To jest czas błędny, bo cały lot z Moskwy do Smoleńska zawiera w sobie następujące fazy:

- start

- wznoszenie do wysokości przelotowej na odpowiednim FL

Ze wznoszeniem wiąże się zmiana ciśnienia w kabinie pasażerskiej z ciśnienia atmosferycznego na poziomie pasa startowego do ciśnienia przelotowego, równego ciśnieniu atmosferycznemu na wysokości 2400 m(8000 ft).

Zmiana ciśnienia w kabinie pasażerskiej wiąże się z komfortem podróży.

Szybkie zmiany ciśnienia w kabinie są powodem złego samopoczucia pasażerów a nawet u bardziej wrażliwych są związane z bólem, (np. A346 - wznoszenie trwa wyjątkowo długo  i pozwala na wejście na poziom FL310(około 9500 m) w ok. 25-30min) i dlatego w liniach lotniczych szanujących komfort pasażerów, te zmiany zachodzą wolniej.

Zakładając średni komfort podroży, to zmiany ciśnienia zachodzić powinny z szybkością 400 ft/min czyli wartość 8000 ft osiągnąć po około 20 minutach

- lot na określonym pułapie przelotowym(kilkanaście minut ~12-13 minut)

- zejście z pułapu przelotowego na pułap pośredni(od kilku do kilkunastu minut w zależności od pułapu przelotowego FL(w dniu 10.04.2010 z pułapu FL330 czyli ~10000 m do 3700m zajęło 11 minut

- lot na pułapie pośrednim i zejście na pułap 1500 m, potem na wysokość kręgu, też zajmuje kilka minut(~5-6 minut)

- lot po kręgu i po ścieżce podejścia końcowego też dobrych kilka minut(~6 minut)

- lądowanie

Pokonanie tych wszystkich etapów lotu w ciągu 30-35 minut i prze zachowaniu nawet średniego komfortu lotu jest po prostu niemożliwe.

W takim czasie mógłby pokonać ten dystans samolot myśliwski a nie samolot z pasażerami VIP.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1544114

Choć raz się nie upieraj tylko wejdź tutaj  (ustawiłem Ci już wszystko dla wygody). Numer transpondera i typ statku pokazuje się po najechaniu na mały żółty samolocik, a sama ikonka pojawia się w momencie rozpoczęcia kołowania na pas startowy. (gaśnie w momencie zakończenia kołowania na lotnisku docelowym),  Znajdź jakąś Tutkę (od groma ich lata) i zmierz czas od startu w Moskwie do  pojawienia się samolotu na wysokości Smoleńska, ew, w samym Smoleńsku. Pamiętaj przy obliczeniach, że Tu-154 M odlatując znad Smoleńska musiał mieć już prędkość początkową ok 300 km/h.

Pozdrawiam.

RM

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1544129

Piszesz(apelujesz):

"Choć raz się nie upieraj..."

a ja jako inżynier, rozpatrując temat po inżyniersku, będę się upierał, że czas 30-35 minut na lot samolotem pasażerskim o statusie HEAD z VIP-ami na pokładzie pomiędzy Moskwą a Smoleńskiem jest stanowczo za krótki.

Wspominałem już o locie Putina w dniu 7.04.2010 roku, który trwał 55 minut(z lotem tym związane było charakterystyczne zdarzenie: Putin i Tusk powinni wystartować o tej samej godzinie, bo protokół dyplomatyczny wymagał, by samolot Putina wylądował 15 minut przed lądowaniem samolotu Tuska czyli o czas kręgu nadlotniskowego, a czas lotu Tuska to 70 minut a Putina 55 minut)

Tymczasem Putin wylądował 45 minut po lądowaniu Tuska czyli spóźnił się o równą 1 godzinę a całe to zamieszanie związane było z tym, że Rosjanie czas startu z programu uroczystości potraktowali jako czas zimowy i stąd 1 godzinne opóźnienie czego "najtęższe" umysły urzędniczo prokuratorskie nie były w stanie zrozumieć i zakwalifikowały ten incydent jako "zwykłe" opóźnienie "cara Rosji".

Przechodząc do rzeczy:

Odległość Smoleńska od Moskwy(środków miast) w prostej linii, wg kalkulatora odległości wynosi 376.15 km

Przekładając to na konkretną trajektorię poziomą i pionową, odległość ta  jest zapewne większa o około 40-50 km czyli wynosi ponad 400 km.

Przy tym dystansie lot zapewne odbywa się na pułapie nie wyższym niż 8000 m(ze względów praktyczno ekonomicznych) i z prędkością przelotową około 800 km/h i czasie trwania lotu na tym pułapie kilkunastu minut, pokonując w tym czasie około połowy dystansu dzielącego oba lotniska.

30 minut lotu na tym pułapie to dystans około 400 km, ale przecież jak już podawałem, mamy przy starcie i lądowaniu czasy związane z dostosowaniem ciśnienia w kabinie pasażerskiej z VIP-ami jako średni komfort 2x ~20 minut co po dodaniu czasu lotu na pułapie przelotowym te kilkanaście minut, daje te około 55 minut.

To tyle w kwestii czasu lotu.

Podam Panu link do materiału medialnego z wizyty Tuska i Putina w Katyniu 7.04.2010 roku:

https://wiadomosci.wp.pl/obchody-w-katyniu-opoznione-wszyscy-czekali-na-...

i zwrócę uwagę Pana na czas publikacji:

07-04-2010 (11:55)

i fragment treści publikacji:

(...)Rozpoczęły się uroczystości w Lesie Katyńskim z udziałem premierów Polski i Rosji, Donalda Tuska i Władimira Putina.(...)

(...)Planowane na godz. 12.00 czasu polskiego uroczystości opóźniły się o niemal godzinę z powodu spóźnienia premiera Władimira Putina.(...)

Pozdrawiam.

 

 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1544219

Poczytałem Twe analizy i uważam, że spierasz się tylko po to aby się spierać. Skoro twierdzisz, że Tupolew mógł od startu w Warszawie do lądowania w Smoleńsku pokonać trasę 790 km  w 58 minut (7:21-8:19)

Cytuję za Twoją notką z salonu 24:( http://stan35.salon24.pl/582985,czas-lotu-tu154m-na-trasie-warszawa-smol... )

"Policzmy, o której najwcześniej mógłby się pojawić TU154M nr 101 nad Siewiernym, podchodząc od zachodu: 7:21 + 0:58 = 8:19"

to dlaczego odległość więcej niż dwa razy krótszą - 376 km musiałby pokonywać w prawie tyle samo, bo w 55 minut (8:20 - 9:15)? Przypomnę tylko,. że do Moskwy ze Smoleńska samolot ten nie musiał startować, bo odchodził już z pułapu 100m, mając prędkość początkową co najmniej 300 km/h ? 

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1544233

диспетчеры тоже рекомендовали уходить на другой аэродром – в Витебск или в Москву - mówił to ratownik, który dotarł do Smoleńska z bazy lotniczej MCzS w miejscowości Sokoł k. Władimira (3 godziny lotu - ale dotarli po 4. godzinach, bo spędzili godzinę... na pustym lotnisku MCzS “Ramienskoje” pod Moskwą!). Kilka innych wypowiedzi z tego wywiadu (Рассказывает Дмитрий Туткушбаев, спасатель 1-го класса):

в день трагедии в 9 утра погода была прекрасная, уже в 10 аэродром накрыл туман, а через полчаса после аварии он полностью рассеялся.

Всего на месте было опознано 24 человека из 96-ти.

надо сказать, с земли мы наблюдали за другими самолетами, садившимися на этом аэродроме, почему-то они заходили на посадку с другой стороны полосы.

I ciekawostka:

психолог проведет ряд диагностических тестов, которые позволят узнать, не получили ли участники ликвидации смоленской катастрофы психологических травм и не нуждаются ли в реабилитации.

Serdeczności

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1544096

Najciekawszy fragment , który cytujesz to jest ten, że rozpoznano 24 osoby, a wiadomym jest że w Smoleńsku zidentyfikowano imiennie tylko 11. Więc co to za 24 osoby? Te które wiertoliotem poleciały na Domodiedowa i które następnego dnia zidentyfikowano już po 10? Wszędzie przewija się ta cyfra 24. To tak wygląda jakby w ogóle w Smoleńsku 10 kwietnia odnaleziono tylko 24 osoby. Ciekaw jestem tej listy "24". Miał ją minister Kwiatkowski. Szkoda, że jej nie podał do publicznej wiadomości.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1544099

W zasadzie, zalogowałem się tylko po to, by przeczytać ten artykuł ! 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

#1544054

Miło Cię tu widzieć. Pozdrawiam :)

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1544062

ok. 8:43 na "wieży" zrozumiano ostatecznie, że samolot się rozbił, chwilę potem ponoć zawiadomiono służby p-poż i ratownicze, również prawdopodobnie te, znajdujące się na lotnisku, musiały więc one wyruszyć do "akcji" ok. 8:44 -8:45 http://niepoprawni.pl/blog/2960/smolensk-dlaczego-nie-bylo-akcji-ratunkowej-cz2

Że samolot się rozbił, dowiedzieli się od dyspozytora, który powiedział, że samolot zniknął z radarów. Oni słyszeli tylko taki głuchy trzask, w znacznej odległości, około jednego do dwóch kilometrów. Ale nic nie widzieli, bo była mgła, duża mgła - widoczność na jakieś dwadzieścia metrów. http://stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100828&typ=po&id=po31.txt

Około 10:40 wyszlismy z namiotu. Paweł Kozłow powiedział mi, ze nasz samolot zaraz będzie robił próbne podejście. Wcześniej słyszałem, że rosyjski IŁ próbował lądować, ale mu się to nie udało. Ja tego samolotu nie widziałem i nie słyszałem. W pewnym momencie usłyszałem ryk silników, a następnie głośny huk. Pobiegliśmy do samochodów i szybko pojechaliśmy w stronę, skąd dobiegał huk. Wysiedliśmy z samochodów na końcu pasa i pobiegliśmy dalej. Wśród drzew zobaczyliśmy szczątki samolotu, a w zasadzie koła skierowane do góry. Czuć było zapach paliwa i widać było trochę płomieni” – czytamy w zeznaniach Dariusza G.

“Ja zadzwoniłem o 10:43 do dyrektora Bartkiewicza i powiedziałem mu, że samolot się rozbił i że jest rozbity na kawałki. Następnie zadzwoniłem do Tadeusza Stachelskiego do Katynia i do dziennikarza Wiktora Batera, który był w Moskwie. http://www.bibula.com/?p=28082

Górczyński zatem kłamie: czy Bartkiewicz czekałby 5 minut, żeby poinformować Sikorskiego (o 8.48) ? Czy Krasnokutski (niespiesznym krokiem mijając Wosztyla i mówiąc: tutka odlietieła) – mógł poinformować Kozłowa (jemu to towarzyszył Górczyński) wcześniej, niż o 8.45? Czy jazda przez lotnisko, wybiegnięcie z samochodów, dobiegnięcie na miejsce „katastrofy” (betonowy płot nie był jeszcze wyłamany!) – mogła zabrać mniej, niż trzy minuty?

Wreszcie najważniejsze: skoro „katastrofa wydarzyła się o 8.56” (jak to dwa tygodnie utrzymywano) – co zobaczył Górczyński?

Bajki Górczyńskiego (dyplomaty na służbie Sikorskiego) nie są żadną podstawą do obliczeń.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1544095

trasę Warszawa-Smoleńsk (800 km) pokonuje w 65 min...

... a trasę Moskwa-Smoleńsk (400 km) w 55 min.

Potęga nauk ścisłych.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1544232

Pisaliśmy Civi dziś po północy równocześnie odpowiedź dla Stana :))

Ale dała mi dyskusja z nim trochę do myślenia, Tutka nad ASKIL nie mogła się pojawić o 8:10. Była tam ok. 8:15 A więc nad Siewienym, najwcześniej o 8>23. I tu mógł być przelot kontrolny  (podejście kontrolne bez zniżania dla rozpoznania sytuacji). Logiczny jest tu po nim telefon LK do Brata - co robić? Ta rozmowa musiała być jednak ważna. Czy próbowali podejść? Wydaje mi się, że tak, a więc miałoby to miejsce ok 8:30/

Czy byłbyś tak dobry i poszukał artykułu, który kiedyś napisałeś o dwóch podejściach Tutki i ilustrującego rysunku z Super Ekspresu bodajże, który tam zamieściłeś?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1544238

Faktycznie, podwoiliśmy polemikę :) - to znana przypadłość Kolegi: wishful thinking

Nie kojarzę niestety Twojego „zamówienia” – wklejam to, co znalazłem na szybko:

1. https://www.youtube.com/watch?v=SFUuu-QDrBs  (zwróć uwagę na słowa: na dziesięć minut przed lądowaniem!)

2. ponownie ;) zwróć uwagę na ten cytat:

мы наблюдали за другими самолетами, садившимися на этом аэродроме, почему-то они заходили на посадку с другой стороны полосы

3. Z wyliczeń co do lotu tutki przychodzą mi na myśl artykuły naszego kolegi Propatriana:

http://noweczasy.salon24.pl/667155,lot-nad-kukulczym-gniazdem-danych-oficjalnych-epwa-rudka-askil  (tam, na trzeciej stronie, że ASKIL o 8.13’) i

http://noweczasy.salon24.pl/733686,pierwsze-podejscie-tutki-do-ladowania-w-obwodzie-smolenskim

Serdeczności

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1544247

za zebrany materiał. Analizując go dochodzę do wniosku, że godzina 8:21 była kluczowa w całym zdarzeniu. O tym będzie traktował mój następny wpis.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1544268

"Tutka nad ASKIL nie mogła się pojawić o 8:10. Była tam ok. 8:15 A więc nad Siewienym, najwcześniej o 8>23."

Lot TU154Mnr 101 z Okęcia na ASKIL to około 55 minut, minus ewentualny uzysk czasu 2-3 minuty, w zależności od warunków meteorologicznych panujących w czasie lotu na pułapie FL330(~10000 m) czyli od wiejących na tym pułapie wiatrów z zachodu na wschód czyli tzw. "prądów strumieniowych".

Przy założeniu godziny startu podanej przez ministra B.Klicha jako 7:21, to na punkcie ASKIL samolot mógł być najwcześniej około 8:13 do 8:16.

Z zeznań kontrolera P.Plusnina wiemy, że Tupolew nawiązał z nim kontakt około 8:15 a przecież wcześniej przekraczając ASKIL nawiązał łączność z Moskwa-Kontrol czyli do nawiązania łączności z Plusninem musiało upłynąć ~1-1.5 min. czyli przekroczenie ASKIL mogło mieć miejsce około 8:14-8:15

Jak wiadomo w pamięci komputera pokładowego FMS znajdował się taki oto aktywny plan nawigacji poziomej wprowadzony zapewne przez załogę jeszcze nad Białorusią, po otrzymaniu informacji o złych warunkach meteo na Siewiernym:

ASKIL-DRL1-10XUB-DRL-XUBS

To by świadczyło, że załoga postanowiła nie podchodzić do lądowania wg trajektorii zapisanej i zgłoszonej w planie lotu, ale podchodzić w  procedurze z nawrotem, która pozwala statkowi powietrznemu lecącemu z zachodu, wejść w nią z trasy, wykonać przelot kontrolny nad lotniskiem na wysokości kręgu(około 500 m) i po ocenie warunków tam panujących, podjąć decyzję co robić dalej.

Gdyby warunki pozwalały na wykonanie podejścia końcowego, to po przelocie nad lotniskiem samolot leci na wschodni 10XUB(około 18 km od pasa), tam wykonuje zakręt proceduralny i na odległości 10 km wchodzi na ścieżkę podejścia końcowego i podchodzi do lądowania.

Gdy takich warunków nie ma, to może wejść na drugi krąg(holding) i oczekiwać("powisieć" w slangu pilotów) albo odejść na zapasowe.

Prędkość przelotu samolotu na wysokości kręgu nadlotniskowego wynosi około 330 km/h.

Czas lotu z ASKIL na XUBS z podejściem zachodnim to wg planu lotu płk. Stroińskiego około 7 minut a w w procedurze z nawrotem, gdy samolot nie wchodzi na zachodnią ścieżkę podejścia końcowego gdzie prędkość na podejściu schodzi do około 270 km/h, tylko przelatuje nad lotniskiem może być o około 1 min. krótszy czyli wynosić około 6 minut.

Czas pojawienia się samolotu nad lotniskiem mógłby wynosić: 8:20 - 8:21

Czas "odgłosów" wg danych śp. R.Musia to około 37 minut po odejściu Ił-76 czyli około 8:16

Scenarzyści inscenizacji zapewne planowali "zgrać" przelot TU154M nr 101 z odgłosami inscenizacji(moim zdaniem inscenizacji "na żywo" z samolotem dublerem, bo przy procedurze z nawrotem wykonywanej z zachodu przez TU154M nr 101, nie zachodziła obawa kolizji z samolotem dublerem podchodzącym od wschodu.

Rozminęli się czasowo (przelot- "odgłosy") czyli wyprzedzili odgłosy o około 4-5 minut, bo zapewne do planowanego czasu odgłosów przyjęli start samolotu jako 7:00 i czas lotu taki jak ostatecznie podali w Raporcie MAK czyli 1:14h, który byłby realny przy locie na FL270(taki jak w planie lotu a nie FL330).

Nawet "geniusze" z ruskiej "razwiedki" popełniają błędy a my musimy je wychwytywać i na tej podstawie odtwarzać hipotetyczny przebieg zdarzeń.

Tak graficznie wyglądałaby ta procedura w całości, gdyby warunki pozwalały na podejście końcowe:

Moim zdaniem TU154M nr 101, po stwierdzeniu braku warunków na XUBS, odszedł z punktu 10XUB na OGALI z zamiarem lądowania w Briańsku a po drodze został skierowany na wojskowe lotnisko Sieszcza w obwodzie briańskim(musiały wystąpić po drodze zaprogramowane przez "scenarzystów" jakieś awaryjne warunki- ja sądzę, że do systemu klimatyzacji, który wykorzystuje powietrze z pierwszego stopnia sprężarki silnika, skierowano spaliny, co zmusiło załogę do skorzystania z "rady" kontroli lotów, by awaryjnie wylądowali na wojskowym lotnisku w Sieszczy).

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1544251

Witaj, napisałeś:

" Czas "odgłosów" wg danych śp. R.Musia to około 37 minut po odejściu Ił-76 czyli około 8:16"

To jest pierwsze zdanie z którym się nie zgadzam. 37 minut po odlocie Iła to była godzina 8:32 - zobacz moje zobrazowanie wydarzeń. Z wcześniejszym Twoim opisem (przed tym zdaniem) zgadzam się - z późniejszym absolutnie NIE. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1544270

str.128:  Wykonującemu lot na prowadzącą samolotowi Ił-76, kierownik lotów o 09.08 przekazał: „widzialność pogorszyła się, zamglenie 1000 m”. Po wykonaniu dwóch nieudanych podejść przy widzialności 1000 m samolot Ił-76 (minimum samolotu według widzialności 1000 m) o 09.39 został odesłany na lotnisko zapasowe Wnukowo. Lądowanie we Wnukowie wykonano o 10.31

Czas lotu to: 10:31 - 9:39 = .0:52h

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1544312

Rzeczywiście!

Temu dokumentowi to już nie zaprzeczę.

Wygrał Pan,

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1544315