Arabski oddał Prezydenta w ręce Rosjan

Obrazek użytkownika Romek M
Kraj

"Arabski (...) w żadnym stopniu nie odpowiada za katastrofę smoleńską". Tak rzekł Donald Tusk. Oczywiście, że nie odpowiada. Jest to stwierdzenie tak samo prawdziwe jak gdyby były premier oświadczył, że on sam nie odpowiada za wyginięcie jednorożców. Nie można odpowiadać za coś czego nie było.
To krótkie zdanie - dziewięć wyrazów - oprócz banału, który w istocie jest słowną machinacją, zawiera też inną manipulację odnoszącą się do wyroku sądu. Tomasz Arabski nie został bowiem skazany za katastrofę, ale za to, że dopuścił do lotu samolot, który w ogóle nie powinien był odlecieć z Okęcia, bo lotnisko na którym miał wylądować, nie dość że wojskowe, było też "nieczynne i zamknięte" (cytat z uzasadnienia postępowania prokuratorskiego). Miało być uruchomione tylko na samo lądowanie i start samolotów 7-ego, a potem 10 kwietnia 2010 roku. Z tego powodu polskie służby nie mogły na nim przeprowadzić wizji lokalnej przed przybyciem Delegacji. Zostały sparaliżowane i zdane całkowicie na łaskę Rosjan. Mogły robić tylko to na co ci im zezwolili. A nie zezwolili praktycznie na nic (np. brak BOR-u na płycie 10 kwietnia). Arabski de facto oddał polskiego Prezydenta całkowicie w ich ręce.

 

Donald Tusk już kiedyś stwierdził, że "dla Polski lepiej jest znać prawdę i nie mieć wojny, niż nie znać prawdy i mieć wojnę", Wydawałoby się, że to znów truizm. To tak jakby powiedzieć, że lepiej jest być bogatym i zdrowym, niż chorym i biednym. Donaldowi T. jednak wcale nie o to chodziło. Wcześniej bowiem użył on określenia "wygraliśmy >>prawdę o 'katastrofie'<<". To taka sama "prawda", jak ta o Arabskim. Która nie opisuje stanu faktycznego, ale którą dopiero trzeba "wygrać" (cokolwiek by to nie znaczyło), aby stała się "prawdą". Wygląda na to, że w jego świecie istnieją różne "prawdy", które ścierają się ze sobą. Wygrywa ta, która stanie się narracją dominującą. Według jego słów - ta Tuskowa miała "wygrać".

Dopiero w takim świetle to pierwsze zdanie - o tym, że "lepiej znać prawdę..." przestaje być banalne. 
 

Jeśli zaś chodzi o samego Tomasza Arabskiego (szefa gabinetu ówczesnego premiera), to warto przypomnieć sobie kilka faktów dotyczących organizacji przez niego lotu. Suchych faktów (cytaty uzasadnienia umorzenia postępowania "praskiego" - Ds. 100/14).

 

"W czwartek, 25 lutego 2010 roku, odbyło się w Warszawie pierwsze spotkanie Szefa KPRM Tomasza Arabskiego z Jurijem Uszakowem. W spotkaniu uczestniczyli Andrzej Kremer z MSZ, Tomasz Pawlak z KPRM oraz W. Grinin, D. Polanskiy i A. Karbowskiy z Ambasady FR w Warszawie. (...) W okresie tym, był planowany jeszcze wspólny wyjazd na uroczystości polskiego: Prezydenta i Premiera. (...) Termin wizyty w Katyniu został ustalony na kwiecień, w przedziale czasowym 6-11 kwietnia 2010 roku. (...)"

"Ostateczne decyzje co do dwóch terminów i podziale wizyt na Premierowską 7 kwietnia i Prezydencką 10 kwietnia zapadły (bowiem - RM) podczas wizyty i rozmów ministra Tomasza Arabskiego w Moskwie w dniu 17 marca 2010 roku."

 

Była to dziwna wizyta i rozmowa. Świadczą o tym choćby te wyjątki ustalone przez prokuraturę. Przytaczam je bez komentarza.

 

"Pierwotnie spotkanie miało odbyć się w siedzibie Premiera Rosji, ale ostatecznie odbyło się w restauracji, w sposób nieformalny. Justyna Gładyś na polecenie Tomasza Turowskiego zaangażowana została do tłumaczenia rozmów Tomasza Arabskiego z ministrem Uszakowem. Rozmowy odbyły się w cztery oczy, jedynie z jej udziałem, bowiem minister Uszakow odesłał towarzyszących mu urzędników. Spotkania te odbyły się w moskiewskiej restauracji Dorian Grey. (...) Świadek (Justyna Gładyś - RM) rozmowę z ministrem Uszakowem tłumaczyła częściowo z tego powodu, iż część rozmowy odbyła się w języku angielskim i wtedy była proszona, żeby im nie towarzyszyć. (...) Po powrocie do Ambasady Tomasz Arabski publicznie, w obecności wszystkich pracowników zobowiązał Justynę Gładyś do zachowania poufności. Justyna Gładyś zeznała, że w czasie tych rozmów nie były omawiane jakieś szczególne tajemnice, w związku z czym to zobowiązanie do milczenia było jej zdaniem trudne do zinterpretowania. (może Tomasz Arabski zrobił to celowo, po to, aby odwrócić uwagę od rozmowy w cztery oczy w języku angielskim? - RM). Ambasador polski w Moskwie Jerzy Bahr zeznał, że nie uczestniczył w rozmowie, ponieważ w tym czasie przebywał w południowej Rosji na Przedkaukaziu. Po powrocie poprosił pracowników o zrelacjonowanie mu tej wizyty. Okazało się jednak, że Tomasz Arabski zabronił tłumaczce Justynie Gładyś informowania ambasadora o treści swoich rozmów z ministrem Uszakowem w Moskwie. Dla Jerzego Bahra ta sytuacja była zupełnie nienormalna i niezrozumiała."

 

(...) Tomasz Turowski podał, że następnie miała miejsce wizyta grupy przygotowawczej w dniach od 5 do 7 kwietnia 2010 roku. Grupa ta udała się do Katynia, gdzie głównie zajmowała się oprawą medialną obu wizyt i logistyką. Przedstawiciele tej grupy przyjechali 5 kwietnia 2010 roku i pozostali do dnia wizyty Premiera Tuska tj. 7.04. W trakcie ich pobytu nie przeprowadzano wizji lokalnej na lotnisku w Smoleńsku".

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:19)

Komentarze

....w wyniku zorganizowanego międzynarodowego spisku a T.Arabski, D.Tusk et consortes wykonywali polecenia im przekazywane ze szczebla decydenckiego znajdującego się w rekach przywódców mocarstw: Rosji, Niemiec/Francji, USA/Izraela.

Aby to udowodnić, nie są potrzebne dowody w postaci złomu zebranego na Siewiernym, ani czarnych skrzynek.

Wystarczą dowody pośrednie/medialne, potwierdzające kłamstwa zawarte w oficjalnych raportach.

Dam tu przykład kłamstw oficjalnych narracji.

D.Tusk podczas  83 Posiedzenia Sejmu w dniu 19.01.2011 roku podał, że Nadzwyczajne Posiedzenie Rządu w dniu 10.04.2010 roku rozpoczęło się o godzinie 13:40(Niezależna.pl podała, ze zapoznała się ze stenogramem z tego posiedzenia rządu i potwierdziła, ze wpisana jest w nim godzina 13:40 jako godzina rozpoczęcia tego posiedzenia).

Tymczasem w sieci jest archiwalny zapis programu TVP Info z tego dnia, na którym podczas relacji "na żywo" z rozpoczęcia tego posiedzenia, widnieje godzina 14:03 a rozpoczęcie konferencji prasowej D.Tuska po zakończonym posiedzeniu rządu ("na żywo") to 14:18

Z tego wynikałoby, ze posiedzenie rządu trwało tylko 15 minut!!!!, choć w relacjach medialnych z tego dnia datowanych na godzinę 14:05 jest informacja, że posiedzenie rzadu trwa już ponad godzinę!!!!

Czy potrafiłby Pan wytłumaczyć te niezgodności czasowe?

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2
#1594952

Nie, nie mam pojęcia. Czyżby wracał Pan do koncepcji przesunięcia czasowego?  A może to był na przykład czeski błąd? 13:40 i 14:03. Cyfry te same tylko przestawione?

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1594955

Tak, do tego nawiązuję, ale tak dziwnie się składa, że w 38-mio milionowym państwie tylko kilka osób to zauważyło a reszta, gdy im się dowodzi archiwalnymi zapisami, zachowuje się tak, jak Pan zareagował.

Czyżby to reakcja(jeden z rodzajów reakcji) na tzw. dysonans poznawczy?

Sam Pan nieraz twierdził, że jakichś przypadków(pomyłek) w jednej sprawie może być najwyżej jedna, dwie ale gdy jest ich dziesiątki, to jest to dowód na manipulacje i kłamstwa.

W przypadku czasu rożnych wydarzeń w tej konkretnej sprawie jest dziesiątki(nawet w zapisach z PR PR1(które Pan udostępnił)  i PR3, o których ja pisałem).

Gdyby ktoś opisał te sprawy w książce, to byłoby to coś, czego jeszcze w sprawie 10.04.2010 roku nie opisano w publikacji książkowej, a co było prezentowane różnych blogach(w tym na moim).

Może Pan by się podjął takiego zadania?

Tytuł publikacji mógłby np. być: "Prawda o wydarzeniach smoleńskich z 10.04.2010 roku zapisana w relacjach medialnych", czy jakoś tak. 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1594958

Przejrzałem zapiski PR 1. Można rzeczywiście interpretować to tak jak to Pan robił, bo są pewne ku temu przesłanki, ale jest też wiele przesłanek świadczących o tym, że czasowego przesunięcia nie było. 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1594962

Panie Romanie, nie mogę zrozumieć Pańskich wątpliwości. 

W Pańskiej relacji z odsłuchu archiwalnych zapisów podał Pan:

 

godzina 6:00 „Wiadomości”:  

- pociąg z Pielgrzymami dotarł   

do Smoleńska     

- uroczystości w Katyniu  

  rozpoczną się o godzinie 9:00    

W programie uroczystości w dniu 10.04.2010 roku zapisano, że uroczystości z udziałem Prezydenta na Polskim Cmentarzu, rozpoczną się o godzinie 12:00 czasu miejscowego(moskiewskiego).

Godzinie 12:00(UTC+4) czasu moskiewskiego letniego, odpowiadał czas polski letni 10:00 UTC+2

Jeśli w PiR PR1 o godzinie 6:00 podają czas rozpoczęcia uroczystości jako 9:00, to musi to znaczyć, ze czas 6:00 był czasem polskim zimowym czyli 6:00 UTC+1(7:00 UTC+2) a czas rozpoczęcia uroczystości podany jako 9:00 UTC+1(10:00 UTC+2).

Wiem, że osobom nie studiującym  i nie zajmującym się naukami ścisłymi, zrozumienie tych matematycznych obliczeń czasowych może sprawiać kłopot, ale włożenie trochę wysiłku w przetrawienie tej sprawy, powinno pomóc przyjąć te moje dane za wiarygodne.

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1594970

Obliczenia nie sprawiają mi kłopotu. Pamiętam nawet, że byłem przez pewien czas zwolennikiem tej teorii. 

Proszę mi jednak napisać - jaki wpływ mogła by mieć ona na samo następstwo zdarzeń? Proszę podać konkretny, nie abstrakcyjny przykład takiego wpływu. Powtórzę - na następstwo, nie na   późniejsze odczytanie i interpretację zdarzeń. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1594989

"Proszę mi jednak napisać - jaki wpływ mogła by mieć ona na samo następstwo zdarzeń?"

Z Pańskiej odpowiedzi nie wynika jednoznacznie, czy jest Pan przekonany o tym, że w dniu 10.04.2010 roku dopuszczono się manipulacji czasem lokalnym w Polsce i w Rosji, bo to by oznaczało, że jest Pan  zwolennikiem tezy, że przywołana przeze mnie sytuacja z wiadomości PR1 PR  z godziny 6:00, to kolejny czeski błąd lub pomyłka?

Chciałbym aby się Pan jednoznacznie zdeklarował; była czy nie była manipulacja czasem lokalnym w dniu 10.04.2010 roku, gdyż wtedy moja odpowiedź na Pańskie pytanie będzie miała sens.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#1594996

Nie odpowiedział Pan na moje pytanie, a było ono natury ogólnej. Prosiłem tylko o podanie hipotetycznej sytuacji. 

Moje zdanie na temat manipulacji czasem jest takie, że mogły być okoliczności w których taką operację wykonano. Nie dotyczyło to jednak , tak sądzę, uczestników zdarzeń, lecz obserwatorów - osoby z zewnątrz. Ale wątpię, czy objęła ona swoim zasięgiem całe terytorium Polski.

Ja tego dnia pracowałem od 7 do 13. Miałem umówione spotkania i klientów, obudziłem się bez zegarka, bo go nie potrzebuję przy wstawaniu (sprawny zegar biologiczny) ale nie zauważyłem żadnych perturbacji czasowych tego dnia.  A jak Pan sobie wyobraża lokalny czas w Warszawie inny niż w całej Polsce? Nierealne dla dziedziny komunikacji choćby. ... 

To jest temat na książkę. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1595002

"Nie odpowiedział Pan na moje pytanie, a było ono natury ogólnej. Prosiłem tylko o podanie hipotetycznej sytuacji."

Nie odpowiedziałem, bo wcześniej prosiłem o jednoznaczną Pańska odpowiedź na pytanie, czy fakt manipulacji czasem lokalnym, jest dla Pana faktem, który miał miejsce 10.04.2010 roku.

Pisze Pan:

"A jak Pan sobie wyobraża lokalny czas w Warszawie inny niż w całej Polsce?"

I tu w tej kwestii się nie rozumiemy.

Manipulacji nie podlegał czas regulowany ręcznie przez Pana na zegarze ściennym czy zegarku naręcznym, bo to Pan świadomie przestawiał czas zimowy na letni(przesuwał wskazówki.

Manipulacji podlegał czas(sygnał czasu) emitowany(przesyłany) przez serwery czasu Laboratorium Czasu i Częstotliwości Głównego Urzędu Miar(GUM).

Bezpośrednim zwierzchnikiem szefa GUM był i jest premier rządu RP(tak przewiduje ustawa).

Główny Urząd Miar udostępnia poprzez Internet usługę umożliwiającą synchronizację czasu w systemach komputerowych z czasem urzędowym obowiązującym w Polsce. Usługa jest realizowana poprzez dwa serwery czasu o nazwach:

tempus1.gum.gov.pl

tempus2.gum.gov.pl

Z serwerów czasu korzystają instytucje państwowe, firmy a przede wszystkim operatorzy telefonii komórkowej i  media.

I to właśnie operatorzy telefonii komórkowej i media były celem tej manipulacji.

Główny teatr operacji z 10.04.2010 roku to Rosja i Polska, więc by ta manipulacja była niezauważalna dla ogółu, w obu strefach czasowych musiała być zachowana 2-godzinna różnica czasu(w Polsce zamiast CEST UTC+2 było CET UTC+1 a w strefie moskiewskiej zamiast MSD UTC+4 bylo MSK UTC+3).

Gdy jednak porównywać te czasy lokalne w Polsce i sw strefie moskiewskiej do czasu uniwersalnego UTC(a istnieją archiwalne zapisy tego czasu w mediach), to czas moskiewski różnił się od czasu UTC o 3 godziny czyli był to czas MSK UTC+3 a w Polsce CET UTC+1.

Czy takie zapisy archiwalne uznałby Pan za pomyłkę czy czeski błąd?

Niech Pan jednoznacznie zdecyduje się, czy to Pana przekonuje do manipulacji czasem lokalnym 10.04.2010 roku a gdy odpowie Pan, ze tak, to ja przejdę do odpowiedzi na Pańskie pytanie, bo w przeciwnym razie nie miałoby to sensu.

Pozdrawiam.

 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3
#1595007

"Manipulacji nie podlegał czas regulowany ręcznie przez Pana na zegarze ściennym czy zegarku naręcznym, bo to Pan świadomie przestawiał czas zimowy na letni (przesuwał wskazówki.) (...) Manipulacji podlegał czas (sygnał czasu) emitowany (przesyłany) przez serwery czasu Laboratorium Czasu i Częstotliwości Głównego Urzędu Miar(GUM)."

Wyobraża mnie Pan sobie jako osobę śpiącą przy wielkim nakręcanym budziku z dwoma srebrnymi dzwonkami w kształcie hemisfery, a na co dzień noszącego w wewnętrznej kieszonce kamizelki grubą cebulę Rolexa? :)

Otóż oświadczam Panu, że taka operacja, taka manipulacja czasem na masową skalę, nie mogła by przejść niezauważona.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1595014

"Otóż oświadczam Panu, że taka operacja, taka manipulacja czasem na masową skalę, nie mogła by przejść niezauważona."

I została zauważona ale przez niewielu i to przez takich(piszących na blogach), którzy z tą sprawą nie byli i nie są w stanie dotrzeć do szerszej opinii publicznej(czy bardzo wartościowa Pańska praca, ujawniająca kulisy zapisów archiwalnych programu PR PR1, zainteresowała dziennikarzy mainstreamu? Nie!) .

 

Ależ szanowny Panie Romanie, czyżby nie znał Pan bajki Jana Christiana Andersena „Nowe szaty cesarza” i jej sensu?

Może tak jak u Pana, jest także u większości ludzi, którzy coś tam dostrzegli, że z tym czasem było coś nie tak, ale pomyśleli, że skoro tak wielu nie zauważyło, to oni nie będą się wychylać, bo a nuż zostaną obśmiani i naraża się na inne nieprzyjemności?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#1595025

Panie Stanisławie. Być może ma Pan rację, nie wykluczam że sytuacja ze zmianą czasu mogła mieć miejsce, może rzeczywiście jej nie zauważyłem, ale wydaje mi się bardzo mało prawdopodobna i nie biorę jej pod uwagę w swoich rozważaniach. Nie muszę. Nie miała ona bowiem wpływu na sam przebieg wydarzeń, a to mnie głównie interesuje - historia tej operacji. Jeśli ma Pan jednak jakieś argumenty za tym, że zmiana czasu mogła mieć wpływ na sekwencję wydarzeń, to z wielką uwagą Pana wysłucham.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1595028

Odpowiadając na pytanie o to, jaki  wpływ na sekwencję wydarzeń miała manipulacja czasem lokalnym, to podam jeden z wielu przykładów.

Jeśli na Siewiernym urządzono inscenizację katastrofy "na żywo" z udziałem samolotu dublera(a tak ja twierdzę), to organizatorzy potrzebowali czasu jaki upłynął od zdarzenia do ogłoszenia "katastrofy" po to, by przygotować miejsce zdarzenia na "okazanie" go oficjelom(jak wiemy J.Bahr et consortes, obserwowali miejsce zdarzenia z dość znacznej odległości, co pokazują zdjęcia upublicznione swego czasu przez Radio ZET):

 

Na zdjęciach tych widzimy stojących obok siebie śp. J.Bahra i J.Sasina.

W wywiadzie udzielonym przez J.Bahra T.Torańskiej("Startujemy"), J.Bahr twierdzi, że J.Sasina nie znał wcześniej i poznał go dopiero po przyjeździe z Siewiernego na Cmentarz w Katyniu, a J.Sasin twirdził, ze z Siewiernego do Katynia jechał limuzyną J.Bahra i razem z nim(zdjęcia potwierdzają, że Bahr kłamał w żywe oczy).

Ta sytuacja jest dobrym przykładem na zobrazowanie kwesti manipulacji czasem lokalnym o co Pan pyta.

Z relacji J.Sasina przed ZP, fragment o tym gdy będąc na Cmentarzu, dowiedział się od Stachelskiego, że zdarzyła się katastrofa) :

(...)Tak, tak, dokładnie, ponieważ katastrofa nastąpiła około, o godzinie jak wiemy 8.41. Ja spodziewam się, żena lotnisku w Smoleńsku mogłem być gdzieś godzinę po katastrofie czy mniej więcej tak, tak to oceniam. Bo jeszcze 5 po 9. byłem jeszcze na, na cmentarzu. Też może, ale to jest taka godzina, którą zapamiętałem, znaczy nie tyle ja zapamiętałem, co właśnie o tej godzinie,o 8.04 dzwoniłem do małżonki, o 9.04, a ona jakby miała czas w telefonie, więc sprawdziła później godzinę połączenia. Więc jeszcze,no to 10 po, mniej więcej wyjechałem,powiedzmy o wpół do byłem, o wpół do 10. byłem na lotnisku, bo tam spędziłem jednak myślę około, około godziny na miejscu katastrofy, więc to byłaby godzina wpół do 11., o 11. byłem z powrotem na, na cmentarzu.(…)

Proszę zwrócić uwagę na to jaki czas podał Sasin, gdy po rozmowie ze Stachelskim dzwonił do żony.

Podał godzinę 8:04 a potem poprawił się, ze była to 9:04, bo taką godzinę miała ona w swoim telefonie.

Skąd on czerpał wiedzę na temat godziny rozmowy z żoną?

Zapewne ze smartfona, który był zalogowany w sieci strefy czasowej moskiewskiej iod czasu tam widocznego odjał 2-godzinną róznicę stref, czyli musiała mu się wyświetlić godzina 10:04, co po odjeciu 2 godzin dało mu czas 8:04.

Z tego wynika, że w smartfonie miał czas zimowy UTC+3.

Poprawił się i dostosował się w dalszej relacji do czasu z telefonu żony(ona musiała mieć starszy telefon, z ręcznym ustawianiem czasu).

Z tej dalszej jego relacji wynika, że wraz z J.Bahrem znaleźli się bna Cmentarzu w Katyniu około godziny 11-tej(wg czasu z telefonu żony) a około 10-tej gdyby liczyć wg czasu z jego smartfonu.

W kalendarium z tych wydarzeń na gazeta.pl(http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,9404926,10_kwietnia_2010...  - już nieaktywny link) wynika, że J.Bahr opuścił Siewiernyj o godzinie 9:27.

Dodając do tego czas jazdy z Siewiernego na Cmentarz w Katyniu, otrzymamy około 10-tej czyli czas jaki wynika z relacji J.Sasina i czasu jaki podał jako godzinę rozmowy z żoną(8:04 czyli czas zimowy polski.

W TVP podającej "na żywo" relację z przemówienia Bahra i Sasina przed Mszą Św. pokazywana była godzina 10:42 czyli był to czas zimowy a nie urzędowy letni.

 

To, że mogło dojść do bezpośredniego spotkania J.Sasina i J.Bahra na Siewiernym, gdy wg relacji J.Bahra znalazł się on na miejscu w kilka minut po zdarzeniu się "katastrofy" a J.Sasin dopiero około 9;10(wg czasu żony) wyjechał z Cmentarza, jest dowodem na manipulację czasem lokalnym.

Dowodzi to, ze czas relacji medialnych w TVP był czasem zimowym i w czasie zdarzenia(inscenizacji) z godziny 8:19-8:20 UTC+2 widzowie mieli na pasku godzinę 7:19-7:20 . Stad też nie dziwi w relacjach dziennikarzy obecnych na Cmentarzu, że o awarii na Siewiernym i o tym, ze delegacja ma się zbliZać do Katynia dowiadywali się z depesz Polskiego Radia, których jak to Pan udokumentował, w archiwum PR(PR1) brakuje a ja udokumentowałem to samo na przykładzie zapisów archiwalnych PR PR3("Śniadanie w Trójce").

Temat , o którym rozmawiamy jest bardzo obszerny a tu w komentarzu zawarłem mała jego cząstkę, spełniając Pańskie oczekiwania.

Jeśli trafi to Panu do przekonania i uzna, że temat wart jest dalszej  dyskusji, to proszę się jednoznacznie zdeklarować.

 

 

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-3
#1595062

Dzięki za zdjęcia i obszerny komentarz, ale ta opisana przez Pana manipulacja czasem nie miała by wpływu na samo zdarzenie.  Dlatego nie interesuje mnie. Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1595068

"... ale ta opisana przez Pana manipulacja czasem nie miała by wpływu na samo zdarzenie."

Ale była niezbędnym elementem w celu przeprowadzenia inscenizacji.

Skoro to Pana nie interesuje, to mogę tylko wyrazić zdumienie odnośnie Pańskiej "dociekliwości", co do której miałem jak się okazuje, mylną opinię.

Okazuje się, ze można patrzeć a nie widzieć, słuchać a nie słyszeć i w końcu myśleć a nie rozumieć.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-3
#1595086

czy nie widzisz, że to kolejny przykład, jak działa ten fantasta (i nolens volens dezinformator) @35stan. Powtarza on wątpliwości FYMa (i przyjęte przez jego akolitów za pewnik) opublikowane tu, na Niepoprawnych, 22 czerwca 2011 r.:

Jeśliby Bahr jechał swym autem z Sasinem, to od wejścia na cmentarz szliby razem i nie witaliby się na tymże cmentarzu. Nie zmienia to jednak faktu, że Sasina nie widać na zdjęciach z Katynia na długo przed mszą. Czy Bahr kłamie, by utopić Sasina, czy też rzeczywiście nie widział prezydenckiego ministra przed przybyciem do Katynia? Gdzie w takim razie byłby Sasin przez ten czas, jeśli nie na Siewiernym?” – jako „najprawdziwszą prawdę” o tym, iż Sasina nie było z Bahrem w rzeczywistym „czasie po katastrofie”, bo (cytuję @35 stan-a): Jeśli na Siewiernym urządzono inscenizację katastrofy "na żywo" z udziałem samolotu dublera(a tak ja twierdzę), to organizatorzy potrzebowali czasu jaki upłynął od zdarzenia do ogłoszenia "katastrofy" po to, by przygotować miejsce zdarzenia na "okazanie" go oficjelom gdyż J.Bahr twierdzi, że J.Sasina nie znał wcześniej i poznał go dopiero po przyjeździe z Siewiernego na Cmentarz w Katyniu, a J.Sasin twirdził, ze z Siewiernego do Katynia jechał limuzyną J.Bahra i razem z nim(zdjęcia potwierdzają, że Bahr kłamał w żywe oczy). I @stan35 wkleja tu zdjęcia z materiału, który swego czasu (jako jedyny) odnalazłem w necie i opublikowałem na Niepoprawnych.

Dlaczego to niby Bahr miał kłamać? Bo w wywiadzie dla Torańskiej powiedział: Dojechaliśmy do Katynia. Wysiadłem z samochodu i pierwszą osobą, która do mnie podeszła, był Antoni Macierewicz. Poprosił o numer telefonu. Nie pamiętam, czyj. Chyba kogoś z ambasady, bo był w mojej komórce, a w komórce miałem głównie ludzi z ambasady. Dałem. Podszedł minister Sasin z Kancelarii Prezydenta. Wcześniej go nie znałem. Starałem się okazać mu serdeczność.

Rozbierzmy to logicznie. pierwszą osobą, która do mnie podeszła, był Antoni Macierewicz – stoją w tym momencie we dwóch; Podszedł minister Sasin z Kancelarii Prezydenta – w tym momencie stoją we trzech, ale jak się tam znalazł Sasin? szedł razem z Macierewiczem? czy po prostu wysiadł z samochodu Bahra i dołączył do nich? Dalej: Podszedł minister Sasin z Kancelarii Prezydenta. Wcześniej go nie znałem – wcześniej, to znaczy zanim podszedł (w Katyniu)? czy zanim znaleźli się obaj na pobojowisku w Smoleńsku?

Tok narracji Bahra w żaden sposób nie prowadzi do wniosku, że zobaczył („poznał”) Sasina dopiero na cmentarzu w Katyniu! To tylko nieuprawnione domysły ludzi nieznających warsztatu dziennikarskiego (i psychologii – sytuacji, w jakiej znajduje się udzielający wywiadu, który coś usiłuje nieskładnie przekazać).

Domysły, konfabulacje i zwykłe nieprawdy czerpane z jednego źródła (bez potwierdzenia w innych) narobiły rzetelnym blogerom „smoleńskim” wiele zła, czyniąc ich wieloletnią pracę niewiarygodną. Tę „niewiarygodność” wykorzystywali i wykorzystują politycy, którzy kłamią na temat „katastrofy” dla swoich, politycznych celów. Nasz, uprawiany na Niepoprawnych, Ruch Uporu – nie ma oczywiście praktycznie żadnej „siły przebicia” i to niestety tym bardziej, że na tychże Niepoprawnych pisują o „katastrofie tacy fantaści, jak @35stan, ze swoimi niczym niepopartymi „teoriami” (inscenizacja katastrofy "na żywo" z udziałem samolotu dublera).

Tylko uporczywa, rzetelna praca nad wieloma (a nie jednym!) źródłami posuwa nasze prace „do przodu”; ostatnio – bo rząd wprowadził całkowite embargo na prace prokuratury Pasionka, a właśnie się dowiedzieliśmy, że te prace skończą się może za dwa, może za więcej lat! - jak po grudzie...

W tym czasie będziemy mieli zalew fejkniusów, produkowanych także przez blogerów takich jak @35stan.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1595095

Nie wiem czy oglądałeś taki film jak "Cube". Mnie dochodzenie - blogerskie dochodzenie - przypomina trochę ten film. Jest grupa ludzi, posiadająca razem ogromny potencjał, a indywidualnie wybitny talent w jakiejś dziedzinie, wąskiej specjalności, co daje im wielką pewność siebie. Brak im jednego - umiejętności współpracy. Jesteśmy taką grupą, niestety, a Stanisław typowym członkiem. Mam wielki szacunek do jego wiedzy, zmysłu geopolitycznego, ale nie potrafię przełamać jego uporu (w pewnym sensie byłby świetnym członkiem grupy Ruch Uporu:)) Indywidualnie nigdzie się nie dojdzie, jest się skazanym na porażkę.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1595096

Panie Romanie.

Nie mogę wprost się nadziwić, że jako blogerzy zajmujący się wydarzeniami z 10.04.2010 roku, nie możemy się porozumieć, choć mamy przecież niemałą wiedzę na temat kulisów tych wydarzeń.

Widocznie nasze "odbiorniki" nie są kompatybilne co uniemożliwia  wzajemne zrozumienie.

Przedstawiam Panu fakty a Pan w odpowiedzi unika jednoznacznych stwierdzeń, popartych kontrargumentami, dla obalenia moich tez.

Sprawa manipulacji czasem jest udokumentowana w wielu materiałach medialnych, relacjach świadków i tylko solidne wgłębienie się w ten temat , może doprowadzić do jego zrozumienia.

 

Pozwolę wiec sobie wkleić fragment  dokumentu zamieszczonego w Białej Księdze Smoleśskiej Tragedi, dotyczący zeznania złożonego przez Piotra Marciniaka, zastępce ambasadora J.Bahra i poproszę o Pański wniosek wypływający z tego zeznania w aspekcie czasu wydarzeń z 10.04.2010 roku.

 

 

BIAŁA KSIĘGA SMOLEŃSKIEJ TRAGEDII

Warszawa, czerwiec 2011 r.

Zespół Parlamentarny ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r.

Załącznik nr 56

Miejsca zdarzeń: Moskwa, Smoleńsk

Czas zdarzeń: 10 kwietnia 2010

P. M. z Ambasady RP w Moskwie

(…) W dniu 10 kwietnia 2010 r. j przebywałem w Moskwie. W Smoleńsku delegację powitalną reprezentował Pan Ambasador RP J. B. Około półtorej godziny przed planowanym lądowaniem w Smoleńsku samolotu prezydenckiego, otrzymałem informację od G. C. , że z uwagi na złe warunki pogodowe nad Smoleńskiem, planowane jest lądowanie samolotu z Prezydentem RP w Moskwie na lotnisku Wnukowo, ewentualnie w Mińsku lub Witebsku. Z uwagi na powyższe udałem się na lotnisko Wnukowo, oddalone od Ambasady RP o około 20 km. W międzyczasie kontaktowałem się z G. C., aby ustalić, gdzie samolot będzie lądował. Nie potrafił mi tego powiedzieć. Będąc blisko lotniska Wnukowo sekretarka Ambasadora RP, J. Cz. poinformowała mnie telefonicznie, iż najprawdopodobniej doszło do katastrofy samolotu prezydenckiego w Smoleńsku. Informację tą uzyskałem około godziny 11.00 czasu lokalnego. Natychmiast wróciłem do Ambasady. (…)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1595102

To zeznanie trzeba skonfrontować z innymi ustaleniami poczynionymi w śledztwie. 

O której wyszła mgła i o której zaczęła się panika na Siewiernym oraz pomysły przekierowania samolotu? 7:55 - 8:00 pl ( 9:55-10 ros,). Więc mniej więcej o tej godzinie mógł dostać powiadomienie Marciniak (czyli na pół godziny przed planowym lądowaniem). Siada i jedzie na Wnukowo. Siada od razu, ponieważ planowy przylot na XUBS to 8:30 ( 10:30), a na lotnisko jest dwadzieścia kilometrów, ale jedzie się tam 50 minut do godziny wg mapy Google. Więc musi się spieszyć, bo przyjedzie akurat na styk - lot ze Smoleńska na Wnukowo to pół godziny  (do 40 min) . Przed 9:00 czasu polskiego gdy dojeżdża do Wnukowa dzwoni do niego sekretarka z Ambasady i mówi żeby wracał, bo była katastrofa. Bahr około 8:40 jest już bowiem pod XUBS i dzwoni gdzie się da, Wszystko się zgadza, poza informacją Marciniaka o tym, że "półtorej godziny przed planowym lądowaniem".

A półtorej godziny przed planowym lądowaniem, to pasażerowie dopiero wsiadali na Okęciu, na pokładzie nie było jeszcze Prezydenta, bo dopiero jechał na lotnisko w Warszawie i nikt nie wiedział o żadnej mgle.  Marciniak nie  powiedział  "półtora" tylko "pół". To normalne przekłamania protokolantów przy pisaniu zeznań. Te panie myślą o paznokciach i fryzurze, albo o lakierze samochodu - jeśli facet. Gdyby to było półtorej godziny przed lądowaniem, to czy Marciniak powiedziałby tak jak zapisano, czy raczej "na pół godziny przed startem samolotu z Okęcia?". A o tym czasie to na lotnisku w Smoleńsku nie było nikogo. Nawet Wosztylowy Jak jeszcze nie lądował, bo był gdzieś za Mińskiem dopiero, jeszcze w obszarze powietrznym Białorusi.  

A czy gdyby  Marciniak miał przestawiony telefon i świadomość że Prezydent dopiero za dwie godziny może być na Wnukowie, to czy nie byłby tam dobrze przed godziną 9:00 pl (11 ros)? Czy przyjeżdżałby na styk? Tak mógł tylko przyjechać gdy otrzymał info w ostatniej chwili to jest o 8:00. a nie 7:00.

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1595118

Czyli znowu pomyłka, tym razem protokolanta.

Teraz zapytam Pana, kto popełnił następną pomyłkę dotyczącą czasu przybycia pociągu specjalnego do Smoleńska?

W komunikatach przekazywanych w polskich mediach, podawano ten czas jako 4:00 czasu polskiego, np. na portalu tvn24:

 

(...)

Prezydent Lech Kaczyński udał się nad ranem do Katynia, gdzie wraz z przedstawicielami Rodzin Katyńskich, ale również parlamentarzystami, duchownymi, kombatantami, i żołnierzami, złoży hołd Polakom zamordowanym przez NKWD. W uroczystościach ma wziąć udział ok. 800 osób. Jako pierwszy do Smoleńska dotarł pociąg specjalny z członkami rodzin zamordowanych w Katyniu. Ok. 460 osób było w Smoleńsku już o 4 rano. 

(...)

https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/lech-kaczynski-leci-rodziny-juz-w-katyniu,131078.html

Tymczasem świadek naoczny, Pan A.Macierewicz pasażer tego pociągu, tak jak wielu innych parlamentarzystów, w relacji dla RM podał, że pociąg przybył do Smoleńska o godzinie 5-tej.

(...)

Tak rzeczywiście byłem i zdecydowałem się na wyjazd pociągiem a nie samolotem, ponieważ nie byłem nigdy w Rosji. Chciałem po prostu zobaczyć chociażby z okien pociągu jak Rosja wygląda. Jak ta ziemia obecnie wygląda. Było nas ponad 60 posłów i senatorów a także rodziny katyńskie, harcerze, żołnierze. Specjalny pociąg, który tam jechał, bardzo rano przyjechaliśmy na miejsce do Smoleńska około godziny piątej.

(...)

Moja analiza:

Jeśli polskie media(nie tylko tvn24 a np. money.pl itp.)podawały czas przybycia pociągu jako godzina 4-ta czasu polskiego a A.Macierewicz godzinę 5-tą, to moim zdaniem polskie media posługiwały się czasem zimowym UTC+1 a Pan A.Macierewicz czasem urzędowym letnim UTC+2.

Inni parlamentarzyści np. W.Przesmycki z ROPWiM w swej relacji podawał, ze pociąg przybył do Smoleńska o godzinie 6:00 czasu miejscowego.

W Polsce media podawały godzinę 4:00 a w Smoleńsku była godzina 6-ta(na zegarze dworcowym) czyli różnica była w porządku czyli 2 godziny.

Skoro godzina 4-ta to był czas zimowy polski UTC+1 to godzina 5-ta podana przez A.Macierewicza była czasem urzędowym letnim UTC+2

W relacji E.siarki mamy podaną jeszcze inną informację, która jest faktem obiektywnym - wschodem słońca w Smoleńsku w tym dniu.

Z danych meteo wynika, że wschód słońca w tym dniu w Smoleńsku był o godzinie 3:02 UTC(podaje taki czas Raport KBWLLP w pkt. 1.7.6.), więc informacja W.Przesmyckiego  z ROPWiM :

(...)

Z Brześcia wyruszamy już bez postojów prosto do Smoleńska. Tu przestawiamy znowu zegarki o godzinę naprzód. Szósta rano , czasu rosyjskiego. Mocne kwietniowe słońce w którym mieni się cały „Prigorodnyj Wakzał”. Cały w groszkowej zieleni i bieli.

(...)

dowodzi, że pociąg przybył o wschodzie słońca czyli około 3:02 UTC, ~5:02 UTC+2, 7:02 UTC+4

Godzina 5-ta Macierewicza to czas polski letni a godzina 6-ta Przesmyckiego, to czas zimowy strefy moskiewskiej UTC+3

Gdzie tu znajdzie Pan pomyłkę

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1595121

Ja z tym protokolantem oczywiście żartowałem. To taki sam protokolant, jak ci pracownicy Polskiego Radia, którzy wycinają fragmenty programów, albo tacy  śledczy co to zmieniają słowa i poprawiają godziny w zeznaniach Musia, albo admini i moderatorzy usuwający "nieciekawe" pliki  i informacje. To są bataliony ludzi - zwykłych szarych pracowników eliminujących z obiegu takich jak Pan lub ja wariatów, albo "ruskich trolli" którzy sobie uroili jakiś zamach w Rosji 10 kwietnia.

Myślałem, że po przedstawieniu Panu sprawy Marciniaka spojrzy Pan inaczej. Nie można wszystkiego brać literalnie, bo jest w materiale mnóstwo celowych i niecelowych przekłamań. Trzeba wszystko brać w zestawieniu z innymi informacjami, konfrontować i selekcjonować.

Nie chce mi się szukać fotografii, wschodu słońca zrobionej przez pasażera, jeszcze z jadącego do Smoleńska pociągu, ale na pewno Pan tę fotę zna. Są na niej szerokie stepy Rosji i ani śladu industrializacji. Musiało być więc to chwilę przed Smoleńskiem. Także cytat, który Pan przytoczył nie świadczy wcale, że wjechali na peron wraz ze słońcem, ale że to słońce mocnym już było.

Po drodze czas zmieniał im się dwa razy - raz na Białorusi, drugi raz w Rosji. Sam bym się pogubił.  Polskie radio mówi o przybyciu pociągu o czwartej, Przesmycki potwierdza 6:00 czasu miejscowego. Jedyny  który mówi co innego to Antoni, panie Staszku. Ale i on z pewną dozą nieśmiałości twierdzi "że około 5:00"

Proszę nie szukać wyjątków tylko reguł. 

O! Dobre hasło na ścianę - na motywatorek :"Nie szukaj wyjątków lecz reguł". Poproszę o koszulkę z takim napisem.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1595123

 

 

"Także cytat, który Pan przytoczył nie świadczy wcale, że wjechali na peron wraz ze słońcem, ale że to słońce mocnym już było."

I tu Pan wpada w pułapkę, bo jeśli "to słońce mocnym już było", oznaczałoby, że przyjechali sporo po wschodzie słońca, czyli sporo po 3:02 UTC(tego chyba Pan nie podważy?), co w przeliczeniu na czas urzędowy moskiewski letni, byłoby sporo po godzinie: 3:02 UTC +4:00 = 7:02 UTC+4 a czas pokazywany na dworcowym zegarze pokazywał godzinę 6-tą.

Wschód słońca to obiektywne zjawisko przyrodnicze i jeśli Pan twierdzi, że o godzinie 6-tej , gdy pociąg wjechał do Smoleńska "to słońce mocnym już było", to wschód słońca musiałby być o 5:02 czasu miejscowego i to by oznaczało czas wschodu o godzinie 1:02 UTC(czas moskiewski letni różni się o 4 godziny od czasu uniwersalnego UTC).

Na godzinę 6-tą czasu miejscowego wskazywali w swych relacjach też inni pasażerowie np. poseł E.Siarka:

(...)

O godz. 6:00 czasu miejscowego jesteśmy w Smoleńsku. Już świta.

(...)

Poseł E.Siarka precyzuje ten czas przyjazdu, nazywając wyłaniającą się nad horyzont tarczę słoneczną "świtaniem", choć ta ostatnia przed wschodem słońca faza świtania nazywa się "świtem cywilnym" i zaczyna się gdy środek tarczy słonecznej znajduje się  6º poniżej linii horyzontu i trwał w tym czasie w rejonie Smoleńska około 42 minut.

Zjawisko refrakcji atmosferycznej, czyli zjawisko ugięcia promieni świetlnych w atmosferze ziemskiej sprawia , że obiekty wschodzą wcześniej i zachodzą później, niż działoby się to przy braku atmosfery.

Refrakcja przyspiesza wschód Słońca o kilka minut.

Uwzględniając zjawisko refrakcji, wschód słońca mógł być w tym dniu w Smoleńsku około 2:57 UTC czyli około 6:57 UTC+4(czas moskiewski letni).

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1595127

E tam, wcale nie wpadam w pułapkę, ponieważ nie chcę do mojej teorii dopasować faktów, tylko ustalić fakty. 

"oznaczałoby, że przyjechali sporo po wschodzie słońca, czyli sporo po 3:02 UTC (tego chyba Pan nie podważy?"

Nie mogę podważyć, bo naprawdę nie wiem o której rzeczywiście przyjechali. Pan szasta godzinami (3:02 UTC +4:00 = 7:02 UTC+4) przelicza, podlicza, oblicza. OK. Można w to wejść. Tylko po co? Czy nie lepiej napisać, że przyjechali (np. o godzinie trzeciej czasu polskiego i piątej czasu rosyjskiego, ale przestawiono zegar dworcowy i sygnał komórek, tak że wskazywały one czas o godzinę do przodu czyli szóstą? Czy może było odwrotnie). Niech Pan to napisze tak, żeby poza panem i może jeszcze dwoma czytelnikami zrozumiało to więcej osób. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1595128

Przepraszam Pana, ale nie doceniłem Pańskich możliwości analitycznych w operowaniu danymi typowo wiążącymi się z przeliczeniami czasów lokalnych w stosunku do czasu uniwersalnego.

Nie tylko Pan ma z tym kłopot ale obawiam się(a nawet jestem pewny), że znakomita większość populacji. 

Dlatego wymiana z Panem poglądów na ten temat i w ten sposób, nie może prowadzić do wzajemnego uzgodnienia stanowisk(ciągle Pan zgłasza protokół rozbieżności).

W dzisiejszych czasach ludzkość wraca do cywilizacji obrazkowej(widać to wyraźnie na przykład jak zmieniają się portale internetowe, gdzie najważniejszym elementem jest obraz a informacja pisana staje się coraz mniej znaczącym środkiem przekazu(porównajmy na przykład jakimi środkami dysponował bloger na portalu Salon24 w 2010 roku a jakim obecnie(nie tylko nie można w komentarzach zamieszczać zdjęć czy wideo, ale nie można sensownie, przejrzyście i zrozumiale  dla czytelnika, sformatować komentarza, bo np. wstawienie cytatu z innego źródła, zapisuje się ciurkiem i staje się dla niego odpychające. Nie mona tam przyzwoicie edytować tekstu.

Spróbuję zatem posłużyć się obrazem i to ruchomym(archiwalne wideo z 10.04.2010 roku) na którym  na pasku ekranu tv, pokazywany jest czas na świecie.

Jest tam pokazany Greenwich Mean Time (GMT) równy czasowi uniwersalnemu UTC, oraz czasy lokalne w różnych miejscach na świecie(czasy lokalne).

Proszę zwrócić uwagę na różnicę czasu pomiedzy czasem GMT=UTC i czasem lokalnym w Moskwie.

Wynosi ona 3 godziny czyli czas lokalny moskiewski w tym dniu był czasem GMT/UTC+3 czyli czasem zimowym.

Czas GMT:

https://youtu.be/qKVieKRgteQ?t=28

Czas w Moskwie:

https://youtu.be/qKVieKRgteQ?t=4

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1595130

Wprowadza Pan do dyskusji teoretycznej i hipotetycznej elementy stricte techniczne, które powinny dotyczyć pracy końcowej, naukowej i podsumowującej odkrycie. Jeśli do takiego by doszło. Na tym etapie, na którym jesteśmy nie chce mi się po prostu analizować ten metajęzyk , którym się Pan posługuje, bo nie widzę w tym sensu. Po co? Żeby szpanować laikom? Dowartościować się? Naprawdę powiadam Panu - ja nie potrzebuję tego.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1595152

"Po co? Żeby szpanować laikom? Dowartościować się? "

A po co pan analizował detale rożnych relacji(np. dziennikarzy, polityków, innych świadków)?

Ano po to by odkrywać prawdziwy przebieg wydarzeń(śledztwo takie jak w sprawie 10.04.2010 roku, ma charakter poszlakowy - temu Pan nie zaprzeczy?).

Skoro tak, to w takim śledztwie poszukuje się faktów i poszlak, buduje się z nich ciągi logiczne (te poszlaki, które nie mają potwierdzenia w innych poszlakach z tego ciągu odrzuca się) i na końcu tego łańcucha powinniśmy dojść do konkluzji: jak to się stało?

Pan i inni śledczy blogerscy zignorowali(nie podjęli) tło geopolityczne wydarzeń a przecież tego typu zdarzenia (o takiej wadze politycznej) nie działy się w próżni.

Jeśli sprawa jest tak szczelna w skali międzynarodowej, to znak, że chodziło w niej o interesy najważniejszych graczy geopolitycznych tamtego czasu.

Pan i inni blogerzy nie próbowali nawet dokonywać analiz geopolitycznych i wpływu ówczesnej sytuacji geopolitycznej na to co wydarzyło się 10.04.2010 roku a w najszerszym ujęciu początek tego ciągu należy upatrywać z początkiem lat 2000(rozpoczynanie po epoce "jelcynowskiej smuty" polityki zwanej przez politologów "polityką przyciągania Rosji do Zachodu z jej apogeum w postaci polityki resetu USA-Rosja z jej tragicznymi konsekwencjami dla Polski).

Konsekwencją klęski polityki resetu USA-Rosja, jest próba budowy nowego porządku światowego przez USA D.Trumpa z "pęknięciem" na linii stosunków transatlantyckich(na linii USA-UE) i nowej polityki USA wobec Europy Środkowo Wschodniej z Polską w centrum tej polityki środkowo wschodniej USA z uwagi na nasze geostrategiczne położenie i potencjał).

Nie uwzględniania tych elementów w śledztwie sprawia, że zamyka się sobie(śledczym) całościowy ogląd wydarzeń, co nie prowadzi do odkrycia prawdy ale do jej ciągłego poszukiwania(w stylu wypowiedzi J. Kaczyńskiego o "dążeniu do prawdy" bez istotnego dla tej prawdy rezultatu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2
#1595192

Nie odnosiłem się do analizy tylko do języka.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1595229

osób kompetentnych (rzadkość pod dowolnymi tut. notkami) nie mogłem nie dorzucić swoich trzech groszy (przepraszam za objętość komentarza):

Przygotowania do obchodów na dobre ruszyły 11 stycznia tego roku. Wówczas Andrzej Przewoźnik (zginął w katastrofie), który z ramienia rządu odpowiadał za przygotowanie obchodów, wskazywał na potrzebę organizacji jednej uroczystości. Planowano, że centralne uroczystości w Warszawie odbędą się 13 kwietnia, a w Katyniu 11 kwietnia. W tym samym dniu odbyło się także kolejne spotkanie, na którym ustalono też, że wyjazd do Katynia nie będzie możliwy 12 i 13 kwietnia [???] z uwagi na zagraniczny wyjazd szefa rządu. Przebieg spotkania zrelacjonowała Wielowieyska. Sporządziła ona stosowną notatkę, na której widniała prośba o pilne podjęcie decyzji przez prezesa Rady Ministrów w sprawie udziału w uroczystościach w Katyniu i zgody na potwierdzenie daty 10 [???] kwietnia. Na piśmie znalazł się odręczny dopisek o przekazanej w formie telefonicznej zgodzie wyrażonej przez ministra Arabskiego co do daty i udziału premiera w uroczystościach. Na dokumencie znalazł się też dopisek z informacją o akceptacji daty 10 kwietnia 2010 r., potwierdzony pieczęcią z parafką ministra Tomasza Arabskiego.

[Arabski]:

To ja uzgodniłem termin 7 kwietnia.

[dziennikarka]:

A kto uzgadniał 10?

Mówię o uzgodnieniu 7 kwietnia ze stroną rosyjską. Wiedzieliśmy, że polskie obchody rocznicy zbrodni katyńskiej organizuje minister Andrzej Przewoźnik, szef Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Padały różne daty między 10 a 14 kwietnia, stanęło na 10 kwietnia. Przygotowania się odbywały i bardzo szybko było wiadomo, że premier Tusk weźmie udział w uroczystościach. To był albo koniec stycznia, albo początek lutego. Pamiętam, jak wówczas minister Przewoźnik mówił, że jeszcze nie wie, czy prezydent Kaczyński pojedzie do Katynia, bo nie ma jeszcze decyzji z Kancelarii Prezydenta.

Zadzwonił premier Putin i zaproponował premierowi Tuskowi spotkanie w Katyniu, oddanie hołdu ofiarom zbrodni katyńskiej, rozmowy bilateralne w Smoleńsku. Szefowie kancelarii próbowali ustalić termin; najpierw z automatu zaproponowałem 10 kwietnia, ale Rosjanom sobota nie pasowała. Zaproponowali poniedziałek albo wtorek, dokładnie nie pamiętam, ale to z kolei nam nie pasowało. Stanęło więc na 7 kwietnia.

Z powyższego wynika, że Przewoźnik planował (wspólną dla Tuska i Kaczyńskiego) wizytę katyńską na 11 kwietnia (niedziela). Z niewiadomych przyczyn Tusk ustalił datę tej wizyty (no bo chyba nie Arabski wówczas – w styczniu?) na dzień wcześniej (czyżby z wygodnictwa? - miał w poniedziałek lecieć do Nowego Jorku). Do tego momentu wszystko wydaje się normalne, ale… jak to możliwe, że Arabski najpierw ustala uroczystości (wspólne) na 10 kwietnia, a potem proponuje oddzielną (dla Tuska) na ten właśnie dzień? Chciał „Kaczora” wyrolować? „Na szczęście” – Rosjanom (czyt. Putinowi i jest to w pewnym sensie zrozumiałe, bo w sobotę, 10 kwietnia miał przyjmować premiera Ukrainy – ich spotkanie się jednak odbyło, tyle że na lotnisku i skrócone z uwagi na „katastrofę”) „sobota nie pasowała”…

A Prezydent Kaczyński „skorzystał z okazji” i zamiast w niedzielę – poleciał w sobotę – tę sobotę, która „Rosjanom nie pasowała”.

Kto to wyjaśni, skoro „nawet” mec. Hambura nie zapytał Arabskiego na procesie, czy datę 10 kwietnia (na lot Prezydenta) ustalił Tusk, czy on sam, Arabski? Czy może ustalił ją (rządowi Tuska) Jacek Sasin w imieniu Prezydenta?

Nic nie wiemy, bo nie mamy wiedzieć.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1594959

Czytałem wczoraj na świeżo postanowienie o umorzeniu śledztwa praskiego. Z tego co pamiętam któryś pracownik KP zeznawał, że pierwotnie 10 kwietnia miał być datą wspólnej wizyty Prezydenta i Tuska  Później Arabski ustalił z Uszakowem datę wizyty premiera na 7.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1594963

"Przygotowania do obchodów na dobre ruszyły 11 stycznia tego roku."

To co przygotowywano oficjalnie(jawnie) a co w sposób tajny, to dwie różne sprawy.

Przypomnę, że o spotkaniu Tuska z Putinem z tej okazji, przebąkiwano już na jesieni 2009 roku, po spotkaniu Tusk-Putin na sopockim molo 1.09.2009 roku.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/302710,1,tusk-z-putinem-w-katyniu.read

Notatka sporządzona po spotkaniu 5.XII.2009 Tuska z Putinem w Kaliningradzie.

" Znana rosyjska historyk, członkini rosyjsko-polskiej Komisji ds. Trudnych, profesor Inessa Jażborowska z Rosyjskiej Akademii Nauk nie wykluczyła w ubiegłym miesiącu, że Putin przyjmie propozycję Tuska i wiosną 2010 roku, w 70. rocznicę mordu NKWD na polskich oficerach, przyjedzie do Katynia, aby uczcić ich pamięć. Według nieoficjalnych informacji, Putin i Tusk mogą przylecieć do Katynia z Kaliningradu."

https://www.tvp.info/1148506/putin-przyjmie-tuska-w-kaliningradzie

(...)

"Kwestia rozdzielenia uroczystości nie budziła nigdy w Kancelarii Prezydenta jakiś kontrowersji. Wręcz przeciwnie, wszyscy ustalili, że to w porządku, żeby nie przenosić polskiego piekiełka za granicę. Najpierw 7 kwietnia spotkanie premierów, a potem duże uroczystości z udziałem prezydenta, kombatantów i innych VIP-ów. Przed 10 kwietnia nikt tego nie kwestionował" -

(...)

powiedział w Radiu ZET rzecznik rządu Paweł Graś.

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/to-rosja-chciala-dwoch-wizyt-w-katyniu-wszyscy-sie-zgodzili/q3zrh

Ostateczne decyzje co do wizyt w Katyniu i fizycznego wyeliminowania śp. Prezydenta L.kaczyńskiego z polskiej polityki, zapadły podczas tajnego( co do miejsca i osób),zimowego urlopu D.Tuska trwającego od 11-15 stycznia 2010 roku.

Ważną kwestią przygotowań do zamachu z 10.04.2010 roku było to, kiedy Tusk zaczął przebąkiwać na temat ewentualnej rezygnacji z kandydowania w wyborach prezydenckich przypadających na 2010 rok.

Po spotkaniu z Putinem na sopockim molo musiał ten temat być rozważany, bo w październiku 2009 roku, podczas spotkania z Prezydentem L.Kaczyńskim, zaproponował by obaj zrezygnowali z kandydowania.

Tak, mówił o tym Ś.P Lech Kaczyński w "Ostatnim wywiadzie" Łukasza Warzechy("Wydanie drugie poprawione",str.173):
(...)

No i było jeszcze spotkanie , podczas którego pan premier Tusk zaproponował mi, żebyśmy obaj wycofali się z kandydowania w wyborach prezydenckich. Propozycja była bardzo kusząca: on pozostałby premierem, a ja byłym prezydentem (śmiech).

(...)

W wywiadzie z dnia 31.12.2009 dla wp.pl i mówił, że bierze pod uwagę rezygnację z kandydowania, ale decyzja ma zapaść w maju na konwencji PO.

http://media.wp.pl/kat,1022941,wid,11818067,wiadomosc.html

(...)

W dniach od 11 do 15 stycznia 2010 roku, prezes Rady Ministrów  Donald Tusk będzie przebywał na urlopie” - oświadczenie takiej treści pojawiło się na stronach internetowych szefa rządu. Niby krótko, rzeczowo i na temat, ale bez odpowiedzi na najważniejsze pytanie...

Gdzie wybrał się premier? - Nie powiem, bo to ma być spokojny tydzień, bez mediów. To pięć dni spędzone na wypoczynku na nartach z rodziną. Bez żadnego związku z kampanią wyborczą – tłumaczył „GW” rzecznik rządu Paweł Graś (46 l.).

Przypomnijmy, w zeszłym roku premier wraz z najbliższymi wybrał się na urlop we włoskie Dolomity.

(...)

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/tusk-odpoczywa-na-nartach_126076.html

(Nie ukrywano gdzie Tusk spędza urlop ani w 2009, ani w 2011, ale w 2010 tak!!!!!!)

 

28 stycznia 2010 roku, podczas pobytu na WGPW D.Tusk ogłasza ostateczną decyzję o rezygnacji z kandydowania w wyborach prezydenckich w 2010 roku, co oznaczało, ze los śp. Prezydenta L.Kaczyńskiego został przesadzony.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1594966

jest prawdopodobnie kluczem do zrozumienia wielu spraw dotyczących dat 7 i 10 kwietnia 2010 roku. Jak wiadomo, seryjny samobójca groźny jest tylko dla "nie zorientowanych". Mam taką nie popartą żadnymi logikami tezę, że Arabskiemu, podobnie jak Tuskowi nic nie grozi. Dlaczego?

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1594965

"Mam taką nie popartą żadnymi logikami tezę, że Arabskiemu, podobnie jak Tuskowi nic nie grozi. Dlaczego?"

Ano dlatego, że robili to, co im ich możni protektorzy(mocarstwa, kto.re były zainteresowane pomyslnym przebiegiem i rezultatami polityki resetu USA-Rosja) zlecili.

To, ze PIS po objęciu władzy przez D.Trumpa i ustanowieniu strategicznych sojuszy z USA i z Izraelem, wycisza sprawę i "zamiata ją pod dywan" lub odkłada na zaś, kiedy warunki na to pozwolą, świadczy o tym, że to tym "sojusznikom" zajmowanie się się ta sprawą nie pasuje(bo nieopatrznie wyszło by na światło dzienne coś o ich udziale w tej sprawie).

PIS po objęciu władzy w 2015 i w 2016 roku dość radykalnie się wypowiadał w tej sprawie(np. zapowiedzi A.Macierewicza o ujawnieniu nagrań pozyskanych od Łotyszy i Szwedów, czy interwencje W.Waszczykowskiego u ambasadora USA w sprawie przekazania przez USA materiałów będących w ich posiadaniu i zapowiedź publikacji materiałów znalezionych w MSZ, po ich uporządkowaniu. 

I co i nic!.

Wszyscy zamilkli i nie znalazł się żaden odważny funkcjonariusz medialny(bo dziennikarzy w mainstreamie w III RP już od dawna nie ma), który by zapytał tych obu, co z ich obietnicami.

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1594967

   Witam!  Może na razie sądownie nie, Ale...zbyt dużo ofiar, krwi, szyderstwa tej Kanalii...Nie dałbym guzika za bezpieczeństwo jego w kraju, bo przecież w sejfie nie będzie pomieszkiwał. Pozdrawiam!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1594973

Putin do Polski przyleci 31 sierpnia. W hotelu miałoby dojść do spotkania w cztery oczy z Donaldem Tuskiem https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/94060,wladimir-putin-zajmuje-grand-hotel.html

I doszło! Są nawet zdjęcia z twego spotkania! Tu (dwie fotki): https://fakty.interia.pl/galerie/kraj/putin-i-tusk-na-sopockim-molo-zdjecie,iId,999445,iAId,71202  (tytuł tego linku pokazuje, jak to spotkanie w cztery oczy potem „ukryto”) i tu: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/spotkanie-tuska-z-putinem/f7pxc#slajd-2  , a także, do czego potrzebny był spacer: https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/teraz-wiem-czemu-tu-tak-pieknie,107489.html  (od słów: półgodzinna przyjemna przechadzka po molo miała jednak swoją cenę). Tak więc przez godzinę, w hotelu Sheraton, dwaj łotrzy omawiali "wizyty w Katyniu" - tak zaciekle, że kosztem zaplanowanych negocjacji gospodarczych.

Rozpowszechniasz ubeckie fejki.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1595003

"Rozpowszechniasz ubeckie fejki."

Nie potrafisz inaczej, tylko rzucaniem obelg pod adresem adwersarza?

Niekorzystny kontrakt gazowy z Rosją był formą zapłaty dla Rosji za koszty jakie Rosja ponieść miała w wyniku realizacji operacji fałszywej flagi "Smoleńsk 2010", tak jak afera Amber Gold ze słupem Marcinem Plichtą była źródłem pozyskiwania nielegalnych  funduszy przez służby III RP na prowadzenie tej operacji i jej osłonę(np. przecież działanie wynajmowanych "seryjnych samobójców" musi dużo kosztować).

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1595010

Ja nie potrafię "inaczej" - tak jak ty - pisać o "smoleńsku": nie potrafię mieszać danych, faktów z mediów, z domysłami - tak jak ty. Ty np. piszesz o konszachtach Tuska z Putinem "na nartach we Włoszech" - jaką masz podstawę do takiej pisaniny, na jakie możesz powołać się źródło? Na żadne, @stan (to w ogóle jest taka bzdura, że kompletnie cię dyskwalifikuje). Albo znowu wyjeżdżasz z tym "czasem smoleńskim": Autor ci zwraca uwagę, że to nie zmienia ani kolejności, ani przebiegu zdarzeń, a ty swoje - owszem, taka podmiana czasów miałaby cel medialny (żeby opóźniać rozumienie sytuacji przez lemingi), ale "zmowa" tylu redakcji jest niemożliwa (najwyżej możliwe jest, że redachtory się pogubiły w tych zmianach czasu z zimowego na letni u ruskich); jak tutka wyleciała z W-wy po siódmej, to nie mogła lecieć 2 godziny na Siewiernyj, bo leciała godzinę nawet 7 kwietnia ...

Nie mieszaj swoich domysłów z faktami, @stan, bo robisz ludziom z mózgu wodę. Mam szczerą nadzieję, że nie celowo.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1595015

"Ty np. piszesz o konszachtach Tuska z Putinem "na nartach we Włoszech" 

To Ty zmyślasz i insynuujesz mi podawanie nieprawdziwych domysłów i mieszania ich z faktami.

Np. proszę wskazać mi, gdzie ja pisałem o "konszachtach Tuska z Putinem "na nartach we

Włoszech" ?

Czy potrafisz zauważyć, że posługujesz się kłamstwem?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1595027

Ostateczne decyzje co do wizyt w Katyniu i fizycznego wyeliminowania śp. Prezydenta L.kaczyńskiego z polskiej polityki, zapadły podczas tajnego( co do miejsca i osób),zimowego urlopu D.Tuska trwającego od 11-15 stycznia 2010 roku. 35stan - 18 Czerwca, 2019 - 22:00

I cytujesz Super Express, ale nie cytujesz takiego urywka tego artykuliku: Premier Donald Tusk (53 l.) postanowił odpocząć. Dlatego wraz z rodziną wybrał się na urlop. Jak go spędzi? Tak jak w ubiegłym roku - będzie jeździł na nartach. Przypomnijmy, w zeszłym roku premier wraz z najbliższymi wybrał się na urlop we włoskie Dolomity.

A niby z kim spiskować miał Tusk? Z Putinem przecie. Kiedy zapadły – wg ciebie – „ostateczne decyzje”? zapadły podczas tajnego( co do miejsca i osób),zimowego urlopu D.Tuska

Strugasz wariata, @stan. Goń się, chłopie.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1595038

To Ty strugasz wariata insynuując to, czego  nie napisałem.

Wmawiasz mi, ze Tusk był w 2010 roku na urlopie w Dolomitach i to z Putinem.

Tego nie napisałem(napisałem wyraźnie, że miejsce i osoby z nim będące było owiane tajemnicą).

Jęśli Tusk spiskował, to jego bezpośrednim rozmówcą mogła być A.Merkel a nie Putin i takie skojarzenia wyjawił swego czasu prof. Krasnodębski na łamach "Rzeczpospolitej".

Daj se siana i przestań rznąć głupa!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2
#1595064

Putin do Polski przyleci 31 sierpnia. W hotelu miałoby dojść do spotkania w cztery oczy z Donaldem Tuskiem https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/94060,wladimir-putin-zajmuje-grand-hotel.html

I doszło! Są nawet zdjęcia z twego spotkania! Tu (dwie fotki): https://fakty.interia.pl/galerie/kraj/putin-i-tusk-na-sopockim-molo-zdjecie,iId,999445,iAId,71202  (tytuł tego linku pokazuje, jak to spotkanie w cztery oczy potem „ukryto”) i tu: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/spotkanie-tuska-z-putinem/f7pxc#slajd-2  , a także, do czego potrzebny był spacer: https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/teraz-wiem-czemu-tu-tak-pieknie,107489.html  (od słów: półgodzinna przyjemna przechadzka po molo miała jednak swoją cenę). Tak więc przez godzinę, w hotelu Sheraton, dwaj łotrzy omawiali "wizyty w Katyniu" - tak zaciekle, że kosztem zaplanowanych negocjacji gospodarczych.

Rozpowszechniasz, @35stan,  ubeckie fejki.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1595004

Putin do Polski przyleci 31 sierpnia. W hotelu miałoby dojść do spotkania w cztery oczy z Donaldem Tuskiem https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/94060,wladimir-putin-zajmuje-grand-hotel.html

I doszło! Są nawet zdjęcia z twego spotkania! Tu (dwie fotki): https://fakty.interia.pl/galerie/kraj/putin-i-tusk-na-sopockim-molo-zdjecie,iId,999445,iAId,71202  (tytuł tego linku pokazuje, jak to spotkanie w cztery oczy potem „ukryto”) i tu: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/spotkanie-tuska-z-putinem/f7pxc#slajd-2  , a także, do czego potrzebny był spacer: https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/teraz-wiem-czemu-tu-tak-pieknie,107489.html  (od słów: półgodzinna przyjemna przechadzka po molo miała jednak swoją cenę). Tak więc przez godzinę, w hotelu Sheraton, dwaj łotrzy omawiali "wizyty w Katyniu" - tak zaciekle, że kosztem zaplanowanych negocjacji gospodarczych.

Rozpowszechniasz, @35stan,  ubeckie fejki.

 

A w ogóle - w temacie notki - pełne dossier jest tu: https://propatrians.wordpress.com/2018/04/24/wolno-klamac-w-obronie-wlasnej-pospolitemu-przestępcy/

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1595005

"wkleił się" po raz drugi - usunąłem więc

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1595006

"wkleił się" po raz drugi - usunąłem więc"

Wkleił się po raz trzeci i nic nie usunąłeś.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#1595011

Kasandra Wera 1 rok temu
TO BYŁ ZAMACH, który dokonany został w Warszawie, natomiast w
 Smoleńsku przeprowadzono mistyfikację z odpaleniem kilku części 
złożonych tam już 05.04.2010r. dużych części wraku podobnej maszyny ! 
         1.  Skąd wiemy, że tam złożono te części przed katastrofą ?
Bo prof. Krzysztof Cieszewski przeprowadził analizę zdjęć satelitarnych z 
właśnie 5-kwietnia i dokładnie na miejscu części przyszłego wraku były 
rozłożone materiały "coś" maskujące..
         2.  Skąd wiemy, że tam zdetonowano tylko części złomowe podobnej maszyny ?
 Bowiem brak było :
- kokpitu          100 %
- podłogi          100 %
- foteli              100 %
- poszycia wewnętrznego   - 100 %
- osprzętu elektronicznego   - 95 %
- kadłuba          45 %
- ciał                100 % (wieczorem dopiero okazano Jarosławowi brata)

        3.  Jakie okoliczności wskazują na Warszawę jako miejsce zamachu ?
- nie ma nagrań z monitoringu na Okęciu ( "zawiodły" trzy samodzielne zespoły CCTV!)
- nie ma nagrań z żadnej z tras dojazdowych do Okęcia : stacje, restauracje itp. ...
- na okazje odlotu modernizowano hangar za grube miliony, który następnie zniwelowano. Konstruktor hangaru zginął w "wypadku".
- z "łapanki" wystawiono świadków odlotu (ich zeznania są sprzeczne co do
 osób na lotnisku, godziny odlotu.. Jeden "świadek" dał relację, że 
obserwował startujący samolot z tarasu widokowego,.. ale taras był wtedy
 zamknięty z powodu remontu !!!)
- nie było listy pasażerów,.. nawet na następny dzień ! (czyli: kompletowano jeszcze ofiary)
- były niezgodności tak co do czasu wylotu z Warszawy jak i przylotu do 
Smoleńska, bo zwyczajnie żaden samolot nie wyleciał z Warszawy !

       4.   Co wskazuje na mistyfikację w Smoleńsku :
- nagranie Wiśniewskiego, który natychmiast pobiegł z kamerą na miejsce 
zdarzenia i nagrał brak ciał, brak foteli, brak żłobienia w ziemi, które
 musiałby zrobić ten samolot 
- brak połowy samolotu !!!!
- wykluczające się wersje co do godziny wypadku, przebiegu rozmów wieży z samolotem, 
zapisu czarnych skrzynek (ktoś zaś , kto miał sporą wiedzę w tym temacie 
zginął,  jak technik pokładowy Jaka40  R.Muś, czy redaktor K.Knyż )

       5.  Tajemnicze zgony :
- zginął konstruktor hangaru na jedna okazję
- zginął profesor archeolog M.Dulinicz, który chciał lecieć badać miejsce
 katastrofy - szybko by się zorientował, ze tam żaden samolot nie upadł,
 ani nikt nie zginął..a wszystko podrzucono !
- zginął pilot radiotelegrafista, który wcześniej wylądował na Jaku40 w Smoleńsku i 
ponagrywał prawdziwe "rozmowy" jak i zdetonowanie złożonego wcześniej 
wraku..
- zginęło jeszcze kilku ekspertów samolotowych..m.in. E.Wróbel .
- zamordowano doc. Dariusza Ratajczaka, który słynął z bycia nie 
przekupnym w głoszeniu prawdy i ogłosił zajęcie się wyjaśnieniem tego 
zamachu.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

panMarek

#1595103

W końcu sensowne podejście Komisji, żeby zająć się dowodami które są w Polsce czyli zwłokami. To, że nie ma rejestratorów i wraku to nie ma znaczenia bo jest trzeci KLUCZOWY dowód jakim są zwłoki na których jest wszystko "zapisane".
W końcu z sensem co nie znaczy, że poprzednie badania p. Macierewicza i związanych z nim ofiarnych Polaków-uczonych były niepotrzebne. Były potrzebne tylko były też podatne na manipulacje i zagadywanie przez żydów z TVN i GW a żydów nikt nie przegada. To nowe podejście eliminuje ten rozszalały szajs. W końcu z sensem Bardzo to cieszy.

Drzwi i ręka wbite w na metr grunt zanim szczątki kadłuba dotknęły gruntu oznaczają, że wróg jest tu! To w Warszawie podłożono bomby do Tupolewa w 2010 r., to tu przeprowadzono „dochodzenie dr Laska” z przysłoniętym "łatką" TAWS_38 i nie wspomnianymi wstrzelonymi  w ziemię drzwiami i ręką w oficjalnym raporcie z którego świat się śmieje. To tu zamordowano kilkadziesiąt osób związanych ze "Smoleńskiem" (Michniewicz, Knyż, Wróbel, Szpineta, Dulinicz, Petelicki, Muś, Zalewski,...). Wróg jest tu! Państwo piątej klepki ósmy rok już "wyjaśnia" i co znamienne nikt nie siedzi w pierdlu za to "wyjaśnianie". To jest państwo to teatrzyk piątej klepki w którym "my nie ruszamy waszych - wy nie ruszacie naszych". Drzwi i ręka wbite w na metr grunt zanim szczątki kadłuba dotknęły gruntu oznaczają, że wysadzono w powietrze samolot z 96 pasażerami i od 8 lat nikt za to nie poniósł konsekwencji. Cicho sza, ani słówka jak w tej żydowskiej przyśpiewce: ”Koci, koci, łapci, / pojedziem do babci, / ale ani słówka, / bo babcia Żydówka”. Rej wodzą dalej Czuchnowskie, Laski, Artymowicze o których ojcach i dziadkach nie znajdziesz NIC! Dlaczego?

I na koniec, dalej ani słowa o białych plamach „uczynionych ludzką ręką” w miejscu składowania szczątków do wysadzenia(?) również rozpracowanych przez profesora-rodaka z USA, pana Krisa (Krzysztofa) Cieszewskiego.

Sprawa jest bardziej poważna niż może się wydawać.
 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

panMarek

#1595104

Bezcenne trzyletnie niekończące się tłumaczenia ośmieszonych bez reszty PiSiorów. Jak zwykle "bułkę przez bibułkę" a tu trzeba ch... gołą ręką. Sensacja to jest tak, że minęło 9 lat i nikt nawet nie siedzi w kryminale.
Jak działa to państwo z dykty - to jest sensacja!
Wielu miało za złe Polakom, że nic nie potrafią. Smoleńsk pokazał co innego!
Proszę, tak pięknie zabić delegację robiąc z niej "ostatni transport do Katynia", bo to wszak "polacy" w Warszawie uzbroili te ładunki wybuchowe rozlokowane w samolocie.
Celowo piszę "Polakom" bo wielu matołów uważa tych sowietów z żydo-bolszewii za Polaków właśnie. Uważają, że należący do: KPP/GL/NKWD/PPR/AL/IW/UB/SB/PZPR/MO/ORMO/ZNP/ZMS/ZSP jak też później ukryci w PO/PiS/PSL/SLD oraz i ich potomni - to Polacy.
Błąd wołający o pomstę do Nieba.

Kupa Gówna Śmierdzącego a nie sensacja.
Jak działa to Jedno Wielkie Pośmiewisko którego symbolem jest teściowa Marcina P. pokazuje, że władze polskie są zajęte różnymi kabarecikami piątej klepki jak Komisja VAT, Jakiego, Amber Gold i 46 innych. Nawet dzieci wiedzą, kto za tym stoi a oni wyposażeni w prokuratury, policję (118 000 etatów), sądy (10 000, 2x więcej niż w 80 milionowej Francji), śledczych, tajne i widne służby, 500 tys. konfidentów, sądy i ch… wie co jeszcze – NIE WIEDZĄ!
No, kurwa nie wiedzą i co im zrobisz. Do tego 500 przesłuchanych i ani jednego odprowadzonego z sali w kajdankach choć każdy z nich sobie drwił z tych komisji piątej klepki.
Zastanówcie się sami jak liznęliście trochą matematyki: jakie jest prawdopodobieństwo takiego wieloletniego działania na szkodę państwa i jego obywateli przez ponad 1000 urzędników i funkcjonariuszy? Można by zrozumieć, że jeden czy dwóch mogłoby wyciąć jakiś numer na rzecz przestępcy, ale ponad 1000! Mówi Wam to coś matoły głosujące od 29 lat na PiS/POPSL/SLD/Nowoczesną/Kukiz.

Dla przykładu: 
Dariusz Szpineta – 2 grudnia 2011 r. znaleziono go powieszonego w łazience ośrodka wypoczynkowego w Indiach. Szpineta był ekspertem, pilotem i instruktorem lotniczym oraz prezesem mającej wejść na giełdę spółki lotniczej. Był krytyczny nie tylko wobec koncepcji wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej na podstawie 13 załącznika konwencji chicagowskiej. Szpineta tropił także i ujawnił prokuraturze fakty korupcji w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego.
Punkt AKSIL, a nie ASKIL i powinien, jak zwracał uwagę Szpineta, zostać przez system odrzucony. Odnośnie punktu trasowego AKSIL zamiast ASKIL. Taka literówka powoduje natychmiastowy komunikat FMC - NOT IN DATABASE !!!.
Zresztą - taki sam komunikat został by wygenerowany podczas wprowadzania do komputera XUBS !!!. Dlatego wartości te, mogły zostać wprowadzone jedynie jako FIXED POINT (samodzielnie nazwane przez pilota punkty trasowe z określoną długością i szerokością geograficzną oraz wysokością nad poziomem morza.
Pozostaje jeszcze jedna niejasność. Jak powiedział Dariusz Szpineta, w planie lotu była zrobiona literówka. Punkt lotu zamiast nazywać się Askil B102, został zapisany jako Aksil B102.
- Komputer nie przyjmuje, nie koryguje literówek. Taki plan lotu może zostać odrzucony, jeżeli zrobimy taką literówkę - dodaje Dariusz Szpineta.

Pomijając już literówkę w oznaczeniu nawigacyjnego punktu ASKIL („komputer nie przyjmuje, nie koryguje literówek, taki plan lotu może zostać odrzucony”, mówi Szpineta), to, jak pisał kiedyś w komentarzu biskup, odnosząc się do tego „planu”: „Samolot nie leciał drogą UM863 RUDKA-ASKIL. Leciał kursem 67 RUDKA-AKSIL poza drogami”

Zachowanie PiSiorów jest podobne do zachowania Elizy Michalik w słynnej rozmowie z p. Michalkiewiczem:

Stenogram rozmowy Człowieka (Stanisława Michalkiewicza) z WYBITNĄ DZIENNIKARKĄ (Elizą Michalik) z cz.1 - link poniżej kliknij czas od: 2:32
Stanisław - "dużo tu było koloryzowania, krętactwa łącznie z korygowaniem zapisów czarnych skrzynek co jest dla mnie niepojęte ..."
Eliza: - "ale kto korygował zapisy czarnych skrzynek?"
Stanisław - "no tak, no Rosjanie korygowali, dwie wersje przecież przysłali zapisów czarnych skrzynek..."
Eliza: - "PIERWSZE SŁYSZĘ!"
Stanisław - "zapisów rozmów na wieży kontrolnej..."
Eliza: - "czarnuch skrzynek nie można korygować"
Stanisław - "proszę pani, myślę, że można wszystko..."
Eliza: - "ale skąd pan ma takie informacje, bo ja pierwsze słyszę od pana?"
Stanisław - "no jak to skąd?"
Eliza: - "jak to korygowali zapisy czarnych skrzynek?"
Stanisław - "no dwie wersje były, dwie wersje były przysłane, jedna taka pierwotna druga taka uzupełniona i poprawiona ..."
Eliza: - "NIC O TYM NIE WIEM!"
Stanisław - "no wie pani, zdarzały się tam krótko mówiąc rzeczy zdumiewające..."
Eliza: - "z tego co pamiętam czarne skrzynki były odczytywane w obecności polskich specjalistów..."
Stanisław - "polscy specjaliści dostali zapisy które sporządzili rosyjscy specjaliści..."
Eliza: - "ale dostali też oryginały i odsłuchiwali..."

Michalik vel Olejnik - Frontalny atak na S.Michalkiewicza w sprawie Smoleńska??? cz.1
https://www.youtube.com/watch?v=b7tKGfCH3S8

Michalik vel Olejnik - S.Michalkiewicz komentuje "aferę taśmową" w PO... cz.2 /29.10.13/
https://www.youtube.com/watch?v=bI8mTfIq2uk

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

panMarek

#1595105