Śmierć frankowicza - Prezydentowi monitum

Obrazek użytkownika Rebeliantka
Kraj

20 lipca 2017 r. w nocy odebrał sobie życie Roman Dańko, jedna z ofiar tzw. polisolokat i kredytów frankowych.

 

Tomasz Z., przyjaciel ś.p. Dańki ze wspólnoty religijnej, tak go wspomina:

Pochodził z Kalwarii Zebrzydowskiej, z rodziny stolarzy, producentów mebli. Prowadził salon meblowy w Krakowie, przy ul. K. Wyki, choć, kiedy się poznaliśmy, była to już właściwie końcówka egzystencji sklepu. Większe firmy niszczyły mniejsze. Polacy od dawna nauczyli się kupować zagraniczne, seryjne, tandetne produkty. W najlepszym wypadku - produkty polskich firm sieciowych. Romek próbował ekonomicznie odnaleźć się na nowo w tej rzeczywistości. Nie wytrzymał. W 2014 r. zlikwidował sklep i wyjechał do Szwecji. Lecz po niespełna roku wrócił. Wiedziałem, że w związku z kredytami (frankowymi) cierpi na poważną depresję. Miał do spłacania comiesięczne raty po prawie pięć tysięcy złotych. W pewnym momencie - nie mając już pieniędzy - przestał je regulować, słusznie przekonany o tym, że stał się obiektem bankowego oszustwa. Tę prawdę starał się przekazać innym. Skarżył się, że niewiele osób chce go w ogóle słuchać, a jeśli nawet słucha, nie chce wierzyć, że jest ofiarą bezprawia, a nie kombinatorem, któremu tym razem się nie powiodło. Zamknął się w sobie. Ale z drugiej strony postanowił podjąć z bankami nieustępliwą i twardą wojnę . Miał zamiar zaskarżyć je przed polskim wymiarem sprawiedliwości i wnieść żądanie o duże sumy odszkodowawcze. Zwierzył mi się, że podjął taką decyzję po długim modlitewnym namyśle. Swoim prześladowcom chciał zarzucić uprzedmiotowienie człowieka, spowodowanie bólu i cierpienia, wyzysk i bezwzględną kradzież mienia. Był typem samotnego szermierza walczącego o słuszną sprawę.

Po wyborach w 2015 roku odżyły jednak jego nadzieje na ustawowe rozwiązanie sprawy. Bardzo liczył na Andrzeja Dudę i PiS. Był przekonany, że zarówno nowy prezydent, jak i zwycięska partia dotrzymają obietnic wyborczych i szybko rozwiążą problemy ludzi uwikłanych w oszukańcze kredyty, tragiczne w skutkach dla dłużników.

Nie mieściło mu się w głowie, że mogą w ogóle istnieć, a przede wszystkim legalnie prowadzić działalność tak perfidni, zakłamani ludzie, którzy wymyślili bankowe przekręty i że nie traktuje się ich jak pospolitych przestępców - naciągaczy, doprowadzających podstępnie innych ludzi do niekorzystnego rozporządzania mieniem. Wielokrotnie w rozmowach podkreślał, że nie może uwierzyć w to, że zarówno on sam, jak i siedemset tysięcy Polaków (plus ich rodziny) dało się aż tak straszliwie oszukać. A przecież banki były kiedyś uważane za instytucje zaufania publicznego.

Nie potrafił też wytłumaczyć sobie tego, jak to możliwe, że mogą współistnieć w Polsce z jednej strony uczciwi - jak on sam - przedsiębiorcy, prowadzący swoje firmy rzetelnie, biorący na siebie wszystkie wynikłe z działania straty, rozpatrujący reklamacje na korzyść klienta, itd. i że nikt ich nie wspiera, a wprost przeciwnie - traktuje z lekceważeniem. A z drugiej strony, że spokojnie i dostatnio egzystują w Polsce bankierzy i inni jawni i tajni naciągacze, wyzyskiwacze, oszuści i cwaniacy, gromadzący na swoich kontach gigantyczne, złodziejskie fortuny, którzy mogą liczyć za strony państwa na wszelką możliwą przychylność, ulgi podatkowe, a co najmniej - na życzliwą tolerancję Jak to możliwe, że państwo polskie, politycy, parlamentarzyści, sędziowie tego nie widzą? Że akceptują tę bezmyślną, krótkowzroczną, a dalszej perspektywie katastrofalną dla Polaków niesprawiedliwość? Że skala oporu społecznego jest tak znikoma? Że w małej Islandii ludzie zdobyli się na walkę o swoje prawa i wygrali, a w Polsce prawie nikomu nie chce się nawet o tym wspominać.

Ten motyw ciągle powracał w naszych rozmowach. Kiedy pojawiły się w mediach pierwsze informacje na temat bankowych przestępstw i ludzi pokrzywdzonych przez banki, kiedy informacje te zaczynały być obecne w obiegu społecznym, Romek mówił, że zaczyna "odzyskiwać swoją godność", że teraz "może popatrzeć ludziom w oczy".

Myślę, że tak naprawdę, choć pośrednio, zabili go właśnie przedstawiciele owych ciemnych finansowych sił - windykatorzy i komornicy - bezustannie i bez żadnej litości pastwiący się nad nim od długiego czasu. Prawdziwi oprawcy - modnie i nienagannie ubrani zabójcy - współczesne, podstępne kanalie, hieny wielkich korporacji. Ludzie bez sumienia i zasad moralnych. Albo - być może - dobrowolni niewolnicy diabelskiego systemu.

Romka, aby w chwilach załamania psychicznego zawsze kontaktował się ze mną. Tym razem nie zrobił tego. Ostatnią rozmowę odbyliśmy dwa lub trzy dni przed wizytą Donalda Trumpa w Polsce, na spotkanie z którym miałem zamiar zabrać Romka do Warszawy. Liczyłem na to, że pojedzie. Nie chciał, nie czuł się dobrze w tłumie, zapewniał, że się odezwie, jeśli na wyjazd jednak się zdecyduje. Nie zadzwonił. Trzy miesiące wcześniej, w kwietniu, udało mi się wyciągnąć go do Częstochowy na spotkanie stowarzyszenia "Nasze Jerycho", organizacji osób przyznających się do wiary, a pokrzywdzonych przez banki. Pojechaliśmy. To był bardzo udany wyjazd i w pełni szczęśliwy dzień, choć na siedemset tysięcy osób posiadających w Polsce oszukańcze kredyty zjawiło się na Jasnej Górze co najwyżej siedemdziesiąt - i to nie tysięcy, a pojedynczych osób.

Miał 41 lat, pozostawił 17 - letnią córkę. O swojej przeszłości nie wspominał wiele, niechętnie do niej wracał. Od roku 2005 był wdowcem, żona, wcześniej koleżanka z klasy w liceum w Kalwarii, zmarła w wieku zaledwie dwudziestu dziewięciu lat . Opowiadał mi o tym wszystkim, kiedy wracaliśmy w nocy, 3 kwietnia, z Jasnej Góry. Mówił cicho, ze smutkiem, dużym namysłem - powoli, starannie i ostrożnie dobierając słowa, czasami delikatnie się uśmiechając. Ale nawet kiedy się uśmiechał, na twarzy widać było wypisane cierpienie.

Staliśmy tego samego dnia obok siebie w czasie mszy św. na Jasnej Górze, na dziedzińcu, przed kaplicą Cudownego Obrazu. Było późne popołudnie, słońce zbliżało się do horyzontu. Serdecznie uścisnęliśmy sobie dłonie w czasie przekazania znaku pokoju. W czasie Agnus Dei popatrzyłem na niego z boku. Miał zamknięte oczy, pomyślałem, że ma skłonności do kontemplacji, a może nawet mistycyzmu. Widać było jednak, że rozgrywa się w nim jakaś nerwowa, dramatyczna walka. Nie przypuszczałem wtedy, że jej finał i wypełnienie są aż tak blisko.

Był wartościowym, cichym i spokojnym człowiekiem, obdarzonym dużym taktem w obcowaniu z ludźmi. Miał miły, ujmująco uprzejmy sposób wyrażania się, naturalny, ciepły tembr głosu. Nigdy nie słyszałem, aby mówił inaczej niż zawsze - wolno i spokojnie, nawet gdy niekorzystnie o kimś się wypowiadał. Nawet bezwzględnych bankierów - tych, którzy zniszczyli mu życie - nie potępiał i nie przeklinał. Kierował się w życiu, jak mi się wydaje, wysokimi wartościami. Myślę, że miał w sobie jakiś pierwiastek szlachetności, może nawet prawdziwego szlachectwa. Szanował ludzi i też chciał być przez nich szanowany. Na pewno był idealistą. Na pewno nie pasował do dzisiejszego, zdegenerowanego świata. T.Z.

-------------------------------

W Polsce sprawa kredytów frankowych i innych oszukańczych instrumentów finansowych do tej pory nie została rozwiązana.

Jak pisze Jerzy Robert Nowak w książce „Węgierska droga do zwycięstwa”, premier Orbán już 11 dnia po objęciu władzy ogłosił podatek bankowy i zastosował go wobec banków, ubezpieczycieli, firm leasingowych. Żaden z bankierów zagranicznych, mimo wcześniejszych pogróżek, nie opuścił Węgier. Węgierski urząd konkurencji bardzo ostro karze banki stosujące niedozwolone klauzule w umowach z klientami i zawyżające spready walutowe.

Reagując na podwyżki kursu franka szwajcarskiego w stosunku do forinta, Orbán oskarżył banki o jawne oszustwo – stosowanie kredytów walutowych w celach spekulacyjnych. Powiedział wprost: „Nie pozwolimy, by hieny przejęły kontrolę nad naszym rynkiem nieruchomości”. Natychmiast zamrożono kurs franka i wynegocjowano z bankami umowę korzystną dla kredytobiorców. Przeforsowano też zakaz eksmisji z mieszkań za niespłacenie zaciągniętych kredytów. W dwa lata później w 2014 roku w kolejnych negocjacjach z bankowcami ustalono przewalutowanie kredytów frankowych (oraz zaciągniętych w innych walutach) na forinty po sztywnym, korzystnym dla obywateli kursie.

We wrześniu 2014 roku weszła w życie ustawa o rozliczeniu banków za jednostronne, nieuczciwe modyfikacje umów kredytowych. Sprawy sądowe wobec nierzetelnych banków prowadził w imieniu klientów Węgierski Bank Narodowy. Na przebadanych 130 instytucji finansowych w około 60 wykryto nadużycia. Nierzetelne banki musiały oddać pokrzywdzonym kredytobiorcom zawłaszczone pieniądze.

A co u nas? Jak pokazuje przykład ś.p. Romana Dańki, co najwyżej można się zabić.

/Krystyna Górzyńska/

 

"Warszawska Gazeta" Nr 31

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:18)

Komentarze

mój kolejny artykuł o aferze frankowej.

Podoba mi się!
15
Nie podoba mi się!
0
#1546953

Nie winiłabym w pierwszym rzędzie PAD. Ta śmierć (R.I.P) obciąża w pierwszym rzędzie sumienia wszystkich niepoprawnych konformistów , którzy ciągle i wciąż śpiewają hymny pochwalne na cześć PAD i PiS... mimo ich kardynalnych błędów, ciągle czekają na Godota i ciągle naiwnie (czyt.głupio) dają im czas na dobrą o ironio!, zmianę. Co z wyjaśnieniem śmierci ks.Popiełuszki, wszystkich pozostałych samobójców, wszystkich afer? Mamy czas? Lepiej poklikać, zapalić świeczuszkę albo obchodzić "miesiączki", "roczniczki" .....i kwiaty, kwiaty, tablice, pomniki...ech z wami niepoprawnymi. Jeden czy drugi artykuł niczego nie zmieni. Wszyscy już i tak wszystko wiedzą!!!!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-4

Verita

#1546959

Andrzej Duda przed drugą turą wyborów prezydenckich obiecał frankowiczom, że jeśli zostanie prezydentem, to w ciągu trzech miesięcy złoży w Sejmie projekt ustawy o przewalutowaniu kredytów złotowych denominowanych do walut.

Minęły ponad 2 lata i obietnica nie weszła w życie, a nawet zapadło w tej sprawie spektakularne milczenie. 

W jutrzejszym artykule cała historia skandalicznej gry na czas w sprawie frankowiczów.

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0
#1546964

Bo tak się składa, że Polska wcale nie jest jeszcze wolna, trzymana za gardło banksterskimi łapami.
Na Islandii tak pogonili tę żydowsko-banksterską hołotę, że nie nadążyli wsiadać do samolotów... a samoloty startowały..startowały i startowały...
Dziś Islandia odbudowuje się i rozkwita po banksterskim uścisku. O tym poprawne media nie piszą, bo temat niewygodny, a i społeczeństwu kontynentalnej Europy mogą przyjść jakieś nieprzewidziane "głupoty" do głowy.
Bandyci zaciemniaja ten temat, gdyż obawiają się powtórki na kontynencie...
Polska, a co za tym idzie PAD, jak i cały rząd głęboko siedzi w kieszeni banksterskich żydów, co widać , słychać i czuć...

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1547000

A co z tym islandzkim premierem uwikłanym w ogromne, finansowe przekręty. Może napisz, jak to tam z nim było!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1547013

zwracasz się do mnie o wyjaśnienia? Nie pisałam o Islandii.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1547021

To "A nie mówiłem" pisał o Islandii, a ja skojarzyłam Go z twoim wpisem. Jeszcze raz przepraszam!

I dodam, że cztery lata temu, na Islandii, podziwialiśmy "piękne" - duże i liczne plakaty z krótkim hasłem:

EU - nej tak.

Czyli EU - dziękuję, nie. A już wówczas rozliczono banksterów-aferałów, natomiast afera premiera została ujawniona później.

A z tym "rozkwitem gospodarczym" - też nie zupełnie tak różowo - żywność i usługi niezwykle drogie. Na razie nic się nie zmieniło.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1547024

Powstrzymano grabienie Islandii i powstrzymano banksterów przed ograbianiem Islandczyków, a Pani o tym, że "nieróżowo".
Chciałbym, żeby w Polsce było tak "nieróżowo"...
A co zmieniło się w Islandii po rządach lewaków i banksterów ?. Odsyłam niedoinformowanych do internetu, nic prostszego...
A co różni Polskę od Islandii ?... W Polsce kolejni premierzy to aferały i złodzieje (wykluczam z tego grona Pana Kaczyńskiego i obecną Pani premier), i nadal nie zapowiada się "różowo".
Jak na "załączonym obrazku"...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1547030

Nie szkodzi :) Pojawił się nowy, ciekawy wątek w dyskusji. Dziękuję.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1547032

Lecz nikt dziś nie stoi za bankrutami

POparańcy hydrę wyhodowali

Bo pewnie zadatek jakiś dostali

PAD kręci bo nie ma wiele odwagi

By skrócić bankowcom w kieszeni wagi

Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1546962

to jest zastanawiające, jak PAD sobie radzi z obietnicami, których dramatycznie nie spełnił. Śpi całkiem spokojnie?

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1546965

Gdy sumienie kogoś gryzie

On spać spokojnie nie może

Chyli się jak wieża w Pizie

Aż go ciężar całkiem zmoże

 

Modląc się do Boga trzeba Jego słuchać

Bo się może jemu zdarzyć  zawierucha

Zwali wszystko co zbudował bez sumienia

Diabeł zawsze czeka na puste natchnienia

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1546966

.... i smutny.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1546967

#1546972

Zupełnie niepotrzebna populistyczna zapowiedź Prezydenta A.Dudy.
Teraz za to obrywa i słusznie.
Warto zadać jednak pytanie jaki rząd czy to w Polsce czy gdziekolwiek ustala kursy walut.
To jest odpowiedź na zarzut że czy to ten czy poprzedni jest winny tej sytuacji.
Nie chcę tu wskazywać winnych ale zgadzając się z wpisem na pewny portalu polecam by to w wolnych chwilach przeczyta.

http://samcik.blox.pl/2016/02/Frankowicze-sami-sobie-winni-A-co-powiecie...

ps.
a gdyby tak ni z gruszki ni z pietruszki doszło do kolejnego załamania (z korzyścią dla frankowiczow) kursu walut to co ?
też winić będziemy rządzących.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3

zawiedziony

#1546980

Załamanie kursu CHF wynosi ~ 11 groszy, ale  pod koniec każdego miesiąca szybuje w górę. 

Zgadnij dlaczego?

A co do winnych. Krótkie wyjaśnienie.

Dla osób, które nie mają pojęcia o co chodzi: bank udziela kredytów z depozytów, które zbiera od klientów. Bank przyjął określoną kwotę depozytów - powiedzmy milion złotych, z których musi zapłacić klientowi 3% odsetek. Jednocześnie ten sam milion pożyczył innemu klientowi na 12%. Czyli zarabia (w uproszczeniu) 9%. Ale jeśli ten sam milion pożyczył innemu klientowi 10 lat temu w formie tzw. kredytu indeksowanego, to już nie zarabia tych 9%. Zarabia jakieś 80% na wzroście kursu franka plus mały procent w formie odsetek. Kredytów z ujemnym oprocentowaniem jest niewiele, bo nie było wiele takich, które były udzielone z marżą mniejszą, niż 0,75%. Zatem banki dostają odsetki od tych kredytów. Przy czym nie liczą odsetek tylko od rzeczywiście pożyczonego kapitału, ale także od tego wzrostu, który jest związany ze wzrostem kursu franka. Wystarczy poczytać troszkę polskie prawo, by wiedzieć, że takie podwójne zarabianie w Polsce jest zakazane. Jednak banki nic sobie z tego nie robią, bo mają kasę i stać je np. na wynajęcie trolli, które będą urabiać opinię publiczną podobnymi do tu zamieszczanych postami. Wracając do zarobku banków - jeśli bank zarabia 80% plus ekstra procent lub dwa, to jak to nazwać? Niby jest w Polsce ustawa anty lichwiarska, ale nikt sobie nic z tego nie robi. A każdą próbę egzekwowania prawa banki torpedują i straszą wszystkich dookoła nieprawdopodobnymi historiami. Że nieprawdopodobnymi, to dowodzi to wszystko, co działo się z bankami w krajach Europy Zachodniej - mimo miliardowych kar i wypłat odszkodowań, żaden nie upadł i żaden system finansowy nawet się nie zachwiał!!!

Słowo honoru się rzekło - kobyłka u płota!

Nie chcę cytować wypowiedzi z kampanii Pana Prezydenta Andrzeja Dudy bo są dostępne w necie. Prezydent ma trudny "okres" i nie zazdroszczę Jemu kłopotów!

Sam prezydent NIC nie może. Na Jego "słowo honoru", przez minione dwa lata, ostro zapracował parlament i rząd!

http://demotywatory.pl/4691677/Polska-to-taki-kraj-w-ktorym-przymyka-sie...

PS

Proszę zapytać własnego sumienia czy tzw. spread jest lichwą, przekrętem bankowym i złamaniem polskiego prawa czy nie jest?!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

casium

#1546982

Poza tym banki nie dawały kredytów we frankach, tylko w złotych, denominowanych do franka.

Nie musiały kupować franków, więc od czego naliczały spready? Fikcja i jedno wielkie oszustwo.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1546991

URATUJMY BANKI zanim CHF będzie po 5 i 6 zł. Właściciele banków będą mieli wirtualne 100 miliardów strat.
Zakończmy to cierpienie dla banków już teraz, bo im psychika wysiądzie. Niech mają stratę 30 mld. zamiast 100 mld. Uratujmy ich.

*

Wyrok sądu: Kredyt we frankach wart tyle, ile klient dostał w złotych

To pierwszy wyrok w Polsce, który pokazał, jakie mogą być skutki stosowania przez banki klauzul niedozwolonych w umowach kredytów walutowych.

Roszczenie wyliczone przez bank na podstawie kursu z jego własnej tabeli kursowej nie istnieje – uznał Sąd Okręgowy w Szczecinie. I orzekł, że klienta nie obowiązują te zapisy z umowy, według których mBank dokonywał przewalutowania kredytu. Za niewiążący uznał paragraf, zgodnie z którym bank w ogóle ustalił kwotę zadłużenia we frankach (zgodnie z tym zapisem udzielano kredytu w złotych, które potem przeliczano na franki w dniu uruchomienia kredytu). Nieobowiązujące według sądu są też pozostałe zapisy, stwierdzające, że rata kredytu miała być spłacana w złotych, po uprzednim przeliczeniu raty frankowej.

Sędziowie powołali się na wyrok warszawskiego Sądu Apelacyjnego, który podtrzymał wyroki wcześniejszych instancji uznające za klauzule niedozwolone podobne zapisy znajdujące się we wzorcu umowy kredytowej mBanku. Technika przewalutowania, jaką stosował mBank, nie różniła się od powszechnie stosowanych na rynku. Do wyliczenia wielkości raty używano kursu sprzedaży franka z tabeli kursowej banku, z dnia spłaty raty, z konkretnie ustalonej godziny. Szczeciński sąd stwierdził, że taki mechanizm dawał bankowi możliwość uzyskania korzyści finansowych stanowiących dla kredytobiorcy dodatkowe koszty kredytu, których oszacowanie nie było możliwe. Zdaniem sądu kurs rynkowy franka tylko częściowo wpływał na ostateczny koszt kredytu, bo kurs z tabeli bankowej zawierał jeszcze marże arbitralnie ustalane przez bank.

– Przy tym, w przypadku operacji wykonywanych na podstawie niniejszej umowy, wymiany walutowe odbywały się jedynie „na papierze” dla celów księgowych, natomiast do faktycznego transferu wartości dewizowych w którąkolwiek stronę nie dochodziło. W efekcie różnica pomiędzy kursem zakupu danej waluty a kursem sprzedaży tej waluty przez bank, ustalanych wyłącznie przez pozwanego, stanowiła jego czysty dochód, zwiększający dodatkowo koszty kredytu dla klienta – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

W tej konkretnej sprawie kredytobiorcy chodziło o obalenie bankowego tytułu egzekucyjnego, w którym mBank żądał kwoty o blisko 150 tys. zł większej niż wartość wypłaconego kredytu, co wynikało głównie z różnic w kursie franka. Sąd, uznając paragrafy umowy o sposobie przewalutowania za niewiążące klienta, uznał, że roszczenie takie nie istnieje. A skoro przeliczanie wielkości rat odbywało się nieprawidłowo, nie ma w ogóle pewności, czy doszło do zaległości w spłacie, w terminie wskazywanym przez bank.

Według radcy prawnego, który reprezentował kredytobiorcę, wyrok jest przełomowy. Chodzi o zdanie z uzasadnienia, w którym sąd stwierdza, że na podstawie kodeksu cywilnego skłania się do uznania, że w miejsce niewiążących zapisów o przewalutowaniu nie należy wprowadzać w drodze analogii innych „instytucji prawnych”. Zdaniem Radosława Górskiego to w ogóle podważa możliwość przewalutowania tego kredytu.

Radca podkreśla, że sąd nie unieważnił całej umowy kredytowej, uznał jedynie, że niektóre jej zapisy nie obowiązują. Oznacza to, że nadal obie strony umowy muszą się stosować np. do paragrafów regulujących wielkość oprocentowania – czyli w tym przypadku ustalania go na podstawie trzymiesięcznego LIBOR-u i marży banku. Taka interpretacja jest korzystna dla klienta, bo normalny kredyt złotowy jest oprocentowany według wyższego WIBOR-u.

– Umowa kredytowa jest ważna, wynika z niej, że trzeba spłacać kredyt w ratach, ale nie wynika, że raty te mają być wyliczane według kursu franka. Czyli mój klient musi spłacać nominalną wartość kredytu wypłaconą w złotych w ratach oprocentowanych zgodnie z umową – twierdzi Górski.

*

Niestety - na wyrokach sądowych pierwszej instancji kończą się zapasy między Frankowiczami, a banksterami. 

Sytuacja analogiczna do projektu ustawy o spread pana Prezydenta Andrzeja Dudy. 

Czeka na półce sejmowej, czyli awansowała do stopnia p[ó]łkownika :-))

PS

Zobacz także:

Referendum w Szwajcarii: Zmian w polityce monetarnej nie będzie »

Kredyty we frankach: W Polsce nie będzie powtórki z Budapesztu »

http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/836178,kredyty-...

Kolejna rewolucja na Węgrzech: Orban zamienia kredyty we frankach na forinty » http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/834741,kolejna-...

Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

casium

#1546997

//URATUJMY BANKI zanim CHF będzie po 5 i 6 zł. Właściciele banków będą mieli wirtualne 100 miliardów strat.
Zakończmy to cierpienie dla banków już teraz, bo im psychika wysiądzie. Niech mają stratę 30 mld. zamiast 100 mld. Uratujmy ich//.

Świetnie ujęte. Pokazuje ten obrzydliwy kant finansistów, w którym umniejszenie nienależnych zysków nazywa się stratami :(

I dzięki za przywołanie orzeczeń sądowych, w których wyjaśnia się bliżej istotę tego kantu.

Niestety, nawet w tych samych wydziałach sądu różni sędziowie potrafią wydać 3 diametralnie różne orzeczenia w identycznych rodzajowo sprawach.

Poza tym, "to skandal i kompromitacja rządzących, że każdy oszukany oddzielnie musi walczyć o swoje. Nie wszyscy to potrafią i podejmą, a do tego jakie to straszne obciężenie sądów" - napisał słusznie jeden z frankowiczów.

Wzajemnie serdecznie pozdrawiam

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1547006

(...) "każdy oszukany oddzielnie musi walczyć o swoje." (...)

Właśnie o to chodzi bo.... znaczna część Frankowiczów brała kredyty hipoteczne w latach 2000 - 2006. Minęło 10 lat - sprawa jest "przedawniona".  

*

W grudniu 2016 r, samochód dostawczy przejechał mężczyznę. Wykonano sekcję zwłok. Opis sekcji zwłok wdowa otrzymała po blisko... 7 miesiącach! Na tej podstawie prokuratura rejonowa w Sopocie powołała biegłego.  Biegły szybko i sprawnie po kilkunastu dniach  przedstawił opinię. W czterech zdaniach stwierdził, że samochód, którym rozjechano na śmierć przechodnia był sprawny technicznie.  Ani policja, ani prokuratura nie zrobiły NIC by zrekonstruować przebieg wydarzeń. Sąd rejonowy w Sopocie szybko i sprawnie wydał Orzeczenie o.... umorzeniu sprawy z braku winnego. Wdowa w ciągu SIEDMIU DNI musiała się sprężać by napisać i wysłać odwołanie.

Dlaczego o tym wspominam?

Bo rzekomo dążymy by sprawiedliwość była dla obywatela. By prokuratury i sądy działały skrupulatnie, były dociekliwe, by krzywda ludzka była rozpatrywana bezstronnie i uczciwie.

Dlaczego, więc miliardowe w sumie przekręty banków są umarzane po upływie lat 10?

Dlaczego badanie przyczyn i okoliczności wypadku drogowego (szeregowego obywatela) ze skutkiem śmiertelnym trwa kilkanaście dni i "wystarcza" jeden kwit biegłego badającego stan techniczny samochodu.

Dlaczego (stary) człowiek ma tylko 7 dni na opracowanie i przesłanie odwołania od orzeczenia?

PS

Wdowa mnie pyta? To jak to jest? Zabito mi męża. Jest sprawca. Nikt nie jest winny? 

Czy nieumyślne spowodowanie czyjeś śmierci podlega pod art. 155 KK czy już może nie??? (Dz.U.2016.0.1137 t.j. - Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny)

Czy dalej prawo jest dla równych i równiejszych, i w każdym podobnym przypadku musi reagować Pan Minister Zbigniew Ziobro lub Jego I Zastępca? 

https://www.tvp.info/33714909/zbigniew-ziobro-odwolal-zastepce-szefa-lod...

http://gniezno24.com/aktualnosci/item/10581-prokurator-rejonowy-odwolany...

Przecież Pan Minister nie jest w stanie wyprostować wszystkich przekrętów, czy po prostu ludzkich błędów ślepej TEMIDY!

PS

A wystarczy sprawdzić biling rozmów sprawcy zdarzenia drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Wg naocznego świadka kierowca nie zajmował się rozjechanym człowiekiem tylko w "szoku" konferował przez telefon aż do czasu przybycia pierwszego radiowozu....

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

casium

#1547039

Trafne uwagi. Thx za cenne uzupełnienie dyskusji.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1547042

To ekspert finansowy "Wyborczej".

Frank raczej nigdy nie osiagnie ceny z najniższego poziomu bliskiego 2 złotych, bo w tamtym okresie jego kurs był sztucznie utrzymywany przez Szwajcarów.

A poza tym, tą grandę w skrócie tak ocenił prof. Modzelewski:

Problem polega na tym: czy w prawie polskim mógł funkcjonować kredyt bankowy, w którym kwota dłużna kapitału nie równa się wielkości pożyczonej kwoty, tylko jest uzależniona od działania jakichś zdarzeń przyszłych i niepewnych, czyli od warunku hazardowego? Czy można było udzielać kredytu typu warunkowego, mającego cechy zakładu bukmacherskiego?

Gdyby kredytobiorcom w rzeczywistości udzielano kredytów walutowych, czyli taki kredytobiorca na rachunek otrzymałby walutę, to wtedy można powiedzieć, nie ma tematu. Dlaczego? Otrzymałeś walutę, na swoim rachunku miałeś te przysłowiowe 10 tys. franków, więc musisz te 10 tys. franków zwrócić w takim a takim czasie: kurs franka nas nie interesuje. Ale tak nie było i problem zmistyfikowano, bo nie były to żadne „kredyty walutowe”, tylko kredyty złotowe - jak się to ładnie nazywa w obecnie obowiązującym prawie - denominowane lub indeksowane lub waloryzowane na podstawie określonej waluty. Clou sprawy jest w tym, że był to kredyt walutowy złotowy z określoną klauzulą zmieniającą większość zaciągniętego długu. I te klauzule - chyba wszyscy zgodnie uznajemy, bo nie ma tu chyba sporu merytorycznego - muszą zniknąć.

 

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1546990

Boje frankowiczów z bankami nie kończą się na I instancji. Zapada coraz więcej prawomocnych wyroków korzystnych dla kredytobiorców. (np. Sąd Okręgowy we Wrocławiu, wyrok z 10.08.2017 r. II Ca 2227/16, wyrok tego samego Sądu z 20.07.2017, II Ca 2200/16 - co ciekawe, w ratach nie było spreadu tylko odwołanie do kursu NBP. Sąd uznał za nieważną klauzulę indeksacyjną stosowaną przy wypłacie kredytu). Co w takiej sytuacji robi NASZ rząd? Przygotowuje nowelizację KC, w której skraca czas przedawnienia roszczeń z 10 do 6 lat. Akurat tak, aby największe roszczenia frankowiczów uległy przedawnieniu.

pozdrawiam, dziękuję za kolejny ważny, poruszający tekst

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

WL

#1547068

Ta info o nowelizacji kc jest bardzo smutna. Mam nadzieję, że oszukani przez banki stanowczo zaprotestują.

Serdecznie pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1547090

Racja.

A tu:

"Dowód na to, że z chęci szybkiego zarobku banki i ich pracownicy wciągali nieświadomych klientów w pułapkę kredytów walutowych. Dzięki ofercie kredytu frankowego bank mógł od razu osiągać spektakularne zyski."

https://finanse.wp.pl/manipulowal-i-straszyl-klientow-szokujace-zeznania...

PS

Konsument, zawsze będzie upośledzony względem dużej instytucji. Dlatego przed nieuczciwymi praktykami. chronią go przepisy prawa. Rozumie to większość krajów w Europie - obywatele stoją tam  przed interesem zagranicznych inwestorów.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

casium

#1547417

.....w tamtą stronę! Wstrząsająca historia krakowskiego stolarza Romana Dańko. Znakomita wykładnia zmagania się jednostki z bankowym gigantem. Mocno pouczająca! Konieczna lektura dla każdego, kto roztropnie chce poprowadzić swoje rodzinne gospodarstwo. Przestroga, by nie przedkładać nadziei nad realia! Póki bowiem możemy liczyć na własne siły, oparte na mocnej wierze, póty jesteśmy wolni, lecz jeśli powierzymy nasze nadzieje w interesach, dochodach, wreszcie bogactwach, zaraz i nawet często nie wiemy kiedy stajemy się niewolnikami kredytów bankowych, a te mogą nas w końcu nie tylko uwieźć, ale nawet i zadusić. Po temu mówi święty mędrzec, że znacznie lepiej mieć mniej z miłością i z pokojem, niż wiele z niepokojem i nienawiścią.

Naturalnie każdego człowieka szkoda! Serdecznie współczuję rodzinie Romana. Ufam, że Matka Boża Częstochowska której powierzył swoje losy, uprosi dla jego duszy Boże miłosierdzie, jeśli to tylko możliwe. Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci. Gorąco dziękuję Rebeliantka za ten b. pożyteczny wpis.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1547151

Niestety, na ogół dzialalności gospodarczej, ani inwestycji nie da się prowadzić bez kredytu bankowego. W szczególności na rynku, gdzie uprzywilejowaną pozycję mają korporacje i wielkie - na ogół zagraniczne - sieci. 

A gdy banki nie są instytucjami zaufania publicznego, tylko wyrafinowanymi oszustami, to jest tak, jak jest.

Tylko po co instytucje nadzoru finansowego, np. KNF, skoro one nic nie mogą lub nie chcą?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1547205

Nasze sady to też jedno wielkie oszustwo, gdyby działały jak trzeba sprawa od dawna by nie istniała, podejrzewam, że gdyby PAD się do tego nie wtrącił to też w dużej mierze byłaby załatwiona. A On wtrącił się do sadów (veto) i do Frankowiczów.

U nas robienie interesów jest bardzo niebezpieczne, podobnie jak w Rosji. Jest mnóstwo krajów gdzie jest pod tym względem dużo bezpieczniej. O sprawie Kluski napisano już wszystko, jakoś nie mogę nigdzie znaleźć wiadomości gdzie siedzą złodzieje.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

jjr

#1547208

//O sprawie Kluski napisano już wszystko, jakoś nie mogę nigdzie znaleźć wiadomości gdzie siedzą złodzieje.//

No właśnie, co się stało z tymi bandziorami w białych kołnierzykach?

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1547223

Jeżeli "Niestety, na ogół dzialalności gospodarczej, ani inwestycji nie da się prowadzić bez kredytu bankowego"....jak piszesz, to się nie prowadzi takiej działalności bo to pułapka i sposób na zniszczenie każdej działalności. Trzeba wybrać taki rząd, który umożliwi wszystkim polakom na godne życie w Polsce i nie na kredyt. Rząd ,który wygania z kraju tysiące młodych ludzi za chlebem lub daje jałmużnę (500+) należy zmienić a nie wychwalać "dobrą zmianę".Co się z Polakami stało? Przecież to zakrawa już na syndrom sztokholmski. Przykre.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1547238

problem pana Romana i jemu podobnych narastał przez wiele lat, a nawet dziesięcioleci, nie powstał za czasów obecnego rządu.

Zaczęło się od wpuszczenia na nasz rynek korporacji producenckich i wielkich sieci handlowych, i to na preferencyjnych warunkach.

Polscy przedsiębiorcy nie mieli szans wygrać z nimi konkurencji, nawet, gdy maksymalnie obniżali koszty.

Do tego jeszcze trzeba dopisać skandaliczne działania urzędów skarbowych (z wielką energią ścigających small bizness za drobne błędy) i trudność dostępu do kredytu w bankach - też nieprzychylnych, a nawet wrogich, bo zagranicznych.

No i akceptację przez państwo oszukańczych działań w instutucjach finansowych

Rządowi "dobrej zmiany" można zarzucić "tylko" tyle, że nie naprawia tej sytuacji dość dynamicznie (czasem wcale) i nie ściga publicznych złodziei finansowych z dostateczną determinacją, choć to obiecywał.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1547279

Ad Rebeliantka.

Spóźnionym dostają się kości. Ile można czekać? Dobra zmiana trwa już dwa lata. Trudno w tej chwili nie ma nic lepszego. Jeszcze ten PAD zamiast przyśpieszać opóźnia.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

jjr

#1547292

Czas biegnie i terminy roszczeń się przedawniają. Też jestem zdegustowana.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1547295