Psy szczekają, karawana robi swoje

Obrazek użytkownika Ośrodek Myśli Niezawisłej
Kraj

Minęło kilka dni od czasu kiedy to Parlament Europejski, w trosce o naszą demokrację, przegłosował rezolucję w sprawie Polski. I co z tego wynika? Ano zupełnie nic.
Nawiasem- ciekawe, dlaczego Parlament Europejski nie pochylił się nad Polską w listopadzie 2014 roku, kiedy to grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów złożyła wniosek, domagając się debaty nad rezolucją na temat przebiegu wyborów samorządowych w Polsce? Wtedy z demokracją było wszystko w porządku?

Cała ta rezolucja ma dla Polski takie samo znaczenie jak dla islamskich terrorystów rezolucja, przygotowywana przez Michała Boniego. Mogą Panowie Petru, Schetyna, Neumann i inne Kierwińskie biegać po programach publicystycznych i zaklinać rzeczywistość, że jest inaczej, może TVN24 wraz z Gazetą Wyborczą robić wodę z mózgu swoim odbiorcom, głosząc androny, jak straszne grożą nam konsekwencje wskutek przyjętej właśnie rezolucji, ale nie zmieni to faktu, że żadnych następstw nie będzie. Aby mogły być na Polskę nałożone jakiekolwiek sankcje, potrzebna jest zgoda wszystkich członków Unii Europejskiej, a takiej jednomyślności nie będzie na pewno.
Opozycja i przychylne jej media narzucają swój sposób myślenia o problemie, nic więcej zrobić nie mogąc, są bezsilni, a ta bezsilność doprowadza ich do frustracji.
Wyrazistym przykładem na to, jak są bezradni, jest wypowiedź Janusza Lewandowskiego, który raczył stwierdzić:
Być może będzie dążenie, żeby ponowić Polski problem i wstydzić się za rządy w Polsce.
To tak naprawdę wszystko, co w obecnej sytuacji może zrobić opozycja, a że aktualnie rządzący zdają sobie z tego sprawę, taki stan rzeczy może trwać ad mortem defecatum, chyba że obie strony konfliktu pójdą na ustępstwa i znajdą konsensus.

Dawno już nie mieliśmy tak słabej — i to zarówno moralnie, jak i intelektualnie — opozycji i wbrew pozorom, wcale nie jest to korzystna sytuacja, a nie jest z dwóch powodów:
Po pierwsze- powoduje to zbytnią pewność siebie rządzących, wiarę we własną nieomylność, a to z kolei prowadzi do uśpienia czujności, czego przykładem było głosowanie nad wyborem Zbigniewa Jędrzejewskiego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W rządzie Zjednoczonej Prawicy już widać — niestety — lekkie symptomy megalomanii, a przed czym kroczy pycha, boleśnie przekonał się poprzedni rząd PO-PSL, który słowami swojego ówczesnego Premiera, dał przykład niesłychanej buty. Donald Tusk jesienią 2010 roku w wywiadzie dla „Wprost” powiedział:
Platforma nie ma z kim przegrać.
Jak pokazało życie — a nic tak nie uczy pokory, jak ono — Platforma jednak miała z kim przegrać i to przegrać w sposób zdecydowany. Tak więc, więcej pokory.
Po drugie- nie oszukujmy się, za cztery, osiem, czy dwanaście lat dojdzie do zmiany władzy, bo nic nie trwa wiecznie, a wizja rządzenia czy współrządzenia przez obecną opozycję, która jest absolutnie bezideowa, jest wizją bardzo niepokojącą.

Parlament Unii Europejskiej przegłosowując rezolucję w sprawie Polski, potwierdził, że jest zainteresowany tylko i włącznie własnym interesem.
Bardzo trafnie skomentowała to Pani Premier Beata Szydło:
„Stara” Unia Europejska jest bardzo zadufana w sobie. Traktuje kraje Europy Środkowo-Wschodniej jako teren, na którym może zrobić dobry biznes.
Włodarze Unii Europejskiej nie są przyzwyczajeni do takiej sytuacji, że oto rząd Polski ma swoje własne zdanie i stawia się okoniem, broniąc interesu swojego kraju. Przez ostatnich osiem lat wystarczyło Premiera poklepać po plecach, powiedzieć mu jak jest fajny i nowoczesny, obiecać synekurę dla niego i jego ekipy i już sprawy szły po myśli Niemiec czy Francji, niekoniecznie w zgodzie z polską racją stanu.
Guy Verhofstadt nie tak dawno powiedział:
Węgry i Polska nie zostałyby dziś przyjęte do Unii Europejskiej.
Zasadne jest postawienie pytania: Czy aby na pewno Węgrzy i Polacy chcieliby wejść do Unii o tak lewackiej wizji? Do tak nihilistycznej Europy?

Wracając do rezolucji, nie przypominam sobie, aby Parlament Europejski kiedykolwiek strofował Niemcy, Francję czy Wielką Brytanię, a powody ku temu były, chociażby na przykładzie tych pierwszych wymienionych, kiedy to niemieckim mediom zamknięto usta po wydarzeniach w sylwestrową noc.
Silne państwa nie pozwalają sobie na pouczanie, czy upominanie, nie pozwalają na ingerencję w swoje wewnętrzne sprawy i powinniśmy postępować dokładnie w ten sam sposób. Nikt nas nie będzie szanował, jeśli sami siebie szanować nie będziemy.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

Tak to prawda że silne panstwa-rządy  nie pozwalaja sobie na pouczanie ,  nie jestesmy najsilniejszym państwem w europie ale także rząd p.premier  B Szydlo ,nie jest slaby i nie pozwala aby politykierzy unijnii pouczali nas co mamy robic u siebie i jak zmieniac panstwo aby bylo uczciwe i sluzyło ludziom, nie maja prawa wtrącac sie do rozbijani klik ,śitw i innych organizacji które doprowadziły Polske do poddaństwa wobec innych państw europejskich, poprzedni rząd byl uległy i podatny na manipulacje przez panstwa rządzace unią.

Pouczającym radze niech u siebie zrobią porządek .

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1511665

przede wszystkim z tego, ze w PE wiekszoscia dysponuja socjalisci i liberalowie. Podobnie jest w KE.

Miejmy nadzieje, ze w najblizszych wyborach lewa strona we Francji i Niemczech pojdzie w odstawke - i wtedy klopoty beda mialy w UE rzady socjalistyczne. Bedzie to tez doskonala okazja do ograniczenia politycznych kompetencji organow unijnych wobec krajow czlonkowskich - choc obawiam sie, ze i prawicowa wiekszosc bedzie chciala sie "odegrac" na kolegach z lewej strony - wiec zamiast reformowac UE beda mialy miejsce kolejne rezolucje pouczajace (tym razem lewice), co nalezy, a co nie...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1511680

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1511697