Terroryści i media

Obrazek użytkownika Rafał Brzeski
Świat

„Nie ma terroryzmu bez przekazu” – pisał Alex Schmidt,[1] a Ronald Cre­linsten uzupełnił: „powodem, dla którego terroryzm staje się tak często na­rzędziem nielicznych jest fakt, że przemoc ma szybką i potężną siłę komuni­kowania”[2]. W opinii Bowyer Bell „we współczesnym terroryzmie nie ma ni­czego nowego, z wyjątkiem manipulowania, dzięki telewizji, szybkim, żywym i bezpośrednim przekazem”[3]. Walter Laquer jest przekonany, że „media są największym przyjacielem terroryst6w”[4]. Jego zdaniem, „akt terroru jest sam w sobie niczym, liczy się tylko rozgłos". Paul Wilkinson uważa stosunki między mediami a terrorystami za „symbiozę”[5]. Yonah Alexander poszedl jeszcze dalej argumentujqc, że media są terrorystom niezbędne do realizacji ich celów, ponieważ zapewniają „maksimum propagandy i rozgłosu”.

Dzięki mediom terroryści w spos6b „szybki i skuteczny” mogą dotrzeć do opinii publicznej, a ich cel jest podwójny:

Po pierwsze, pragną spotęgować oddziaływanie aktu przemocy wprowa­dzając obiekt ataku – władze bądź społeczeństwo – w strach i zmuszając go do zmiany zachowań, co w konsekwencji ma doprowadzić do ogólnych lub szcze­gółowych strukturalnych przekształceń władz lub społeczeństwa.

Po drugie, pragną zmusić opinię publiczną do zwrócenia uwagi na swoje ak­cje w nadziei, że odbiorcy będą skłonni działać w imię sprawy, o którą,  jak twier­dzą,  walczą terroryści, lub powstrzymają się od działań szkodzących tej sprawie.[6]

Tak więc rola środków masowego przekazu w sytuacji terrorystycznej jest niebagatelna. Cytowany już Yonah Alexander twierdzi, że media są najważniejszym elementem sytuacji terrorystycznej, gdyż pełnią rolę łącznika między terrorystami, władzami i opinią publiczną. Z funkcji tej wynika, że sposób traktowania incydentu terrorystycznego przez media może mieć wpływ na zachowanie się terrorystów, na reakcje i zachowania władz oraz na stosunek opinii publicznej do działań obu stron konfliktu.[7]

W opinii wielu, zwłaszcza przedstawicieli sił prawa i porządku, media świadomie lub nieświadomie pomagają terrorystom, wobec czego w sytuacji terrorystycznej winny być kontrolowane. Realizacja tego postulate prowadzi jednak do fundamentalnego dylematu – jak pogodzić administracyjne ogra­niczenie dostępu mediów z wolnością prasy, która stanowi fundament de­mokratycznego państwa.

Pozostawienie mediom swobody nakłada na nie dodatkową odpowie­dzialność. Tworzenie „medialnej produkcji” jest bowiem stałym procesem podejmowania decyzji, która informacja jest warta dalszego przekazu, a która nie, oraz w jakiej formie ma być ona przekazana. Konflikt, cierpienie, groza. skandal, indywidualizm oraz niezwyczajność są czynnikami, które najczęściej przesądzają o wyborze informacji do dalszego przekazu. Terroryzm spełnia znakomicie dziennikarskie wymagania. Jest niecodzienny, sensacyj­ny, pełen konfliktów, niesie cierpienie, sieje grozę i może zakończyć się skan­dalem dla władz. Nie brakuje też w nim akcji i napięcia. Incydent terrorystyczny to idealna wiadomość i dlatego media tak chętnie „obsługują” sytu­acje terrorystyczne i tak zazdrośnie bronią w tym przypadku prawa do swo­body decydowania co i w jakiej formie zostanie opublikowane.

Terroryści wykorzystują bardzo umiejętnie dylemat władz: cenzura czy swoboda, oraz dziennikarskie skłonności w decydowaniu, co publikować. „Nie można być dzisiaj rewolucjonistą bez telewizji. Jest równie ważna co broń” – zwracał uwagę Jerry Rubin, założyciel skrajnie radykalnej Youth In­ternational Party działającej w latach 60–tych w Stanach Zjednoczonych.[8] Wagę mediów dostrzegali również „dziadowie” współczesnego terroryzmu. „Jeden taki akt czyni w ciągu kilku dni więcej propagandy niż tysiące ulo­tek" – pisał znany anarchista Piotr Kropotkin[9]. Wcześni anarchiści doce­niali też znaczenie posiadania własnych środków przekazu. Ich gazeta Truth publikowała slogan: „Egzemplarz Truth kosztuje dwa centy, funt dynamitu czterdzieści. Kup oba. Czytaj pierwsze, użyj drugie”.[10] Kilka anarchistycznych pokolen później, w 1978 roku, anonimowy taktyk dora­dzał: „każda grupa winna przygotować mini-nadajnik, przy pomocy którego będzie mogła włamać się do programu radiowego bądź telewizyjnego i podać własną wersję wydarzeń”.[11] Piractwo w eterze ma według terroryst6w dodat­kowy element pozytywny, gdyż sam akt włamania się do legalnego programu wzbudza sensację, a ponieważ nie niesie tragicznych skutków traktowany jest z większą sympatią przez opinię publiczną niż akty przemocy.[12]

Carlos Marighella w słynnym Mini-poradniku partyzantki miejskiej zale­cal „zakładanie tajnych drukarni”[13]. Terroryści irlandzcy uważali za „bardzo ważne szybkie tworzenie alternatywnych system6w komunikacji społecznej”[14]. Systemy takie nie mogły się jednak porównywać swym zasięgiem z legalnymi mediami, czego terroryści są znakomicie świadomi i dlatego uciekają się do manipulacji środkami masowego przekazu. Manipulacja taka może mieć charakter bezpośredni lub pośredni. Przykładem działania bezpośredniego może być piractwo w eterze bądź opanowanie stacji radiowej lub telewizyjnej, albo sterroryzowanie dziennikarzy. Manipulowanie pośrednie doradzał Mari­ghella podkreślając, że już przez sam fakt opublikowania wiadomości o akcie terroru media stają się dla terrorystów „ważnym instrumentem propagan­dowym”[15]. W literaturze wewnętrznej IRA podkreślano, że w kategoriach rozgłosu jedna bomba na Oxford Street warta jest dziesięciu w Belfaście i lek­cji tej nie wolno zapominać”.[16] George Habash, przywódca Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny, pouczal w 1969 roku: „kiedy podpalimy sklep w Londynie, to to kilka płomieni warte jest spalenia dwóch kibuców”.[17]

Organizacjq terrorystyczną, która w niezwykle umiejętny sposób manipu­lowała mediami był brytyjski Front Wyzwolenia Zwierząt. ALF (Animal Libe­ration Front), podporządkował mediom całą swą kampanię, wychodząc z zało­żenia, iż „pogląd opinii publicznej na prawa zwierząt będzie taki, jaki podyk­tują media”.[18] Liderzy grupy sporządzili nawet drobiazgowe wytyczne zachowania się członków ALF w kontaktach z mediami i dziennikarzami. Ostrzegano w nich między innymi przed „drugorzędnymi reporterami”, którzy udawać będą sympatię dla sprawy, a i tak napiszą wszystko, co podyktu­ją zwierzchnicy, gdyż mają zbyt mały autorytet w redakcji, żeby prezento­wać własne poglądy, sprzeczne z redaktorami.[19]

We współczesnej literaturze anarchistycznej można znaleźć zalecenia,  by „rewolucjoniści nie zapominali, iż bombastyczna i pełna emocji propaganda pełna wielopiętrowych diatryb i sloganowych wymysłów powoduje skutki totalnie odwrotne do zarnierzonych.” Nie wolno też podawać przesadnych danych, gdyż podrywają zamiast pobudzać rewolucyjne morale.[20]

W swych mini-poradniku Marighella zalecał latynoskim partyzantom miejskim wykorzystywanie mediów w połączeniu z aktem terroryzmu, co określał jako „wojnę nerwów" oraz „agresywną technikę opartą na bezpośrednim lub pośrednim wykorzystaniu środków masowego przekazu”.[21]  Polecaną przez Marighellę „agresywną technikę” rozwinęły późniejsze pokole­nia terrorystów. Wspomniany na początku Jerry Rubin zwracał uwagę, że w telewizji „nie ma nudnych demonstracji”. Telewizja koncentruje wielogo­dzinną demonstrację w kilkadziesiąt sekund tworząc „reklamę rewolucji”. Według Rubina siła terrorystów tkwi w budzeniu grozy, a „im bardziej me­dia przesadzą, tym lepiej. Nie jest ważne co o nas mówią. Wystarczy obraz. Każdy gerylas musi się nauczyć jak wykorzystać teren kultury, którą pragnie zniszczyć”.[22]

Pozytywna istota mediów w rozumieniu terrorystów ma dwa wymiary. Po pierwsze - mogą być użytecznym narzędziem, które należy wykorzystać jako platformę rewolucyjnych idei bez względu na to, czy są to media ko­mercyjne, czy państwowe. Po drugie - stanowią uzasadnienie dla terrory­zmu, gdyż jak twierdził Felix Guattari z Włoskiego Ruchu Autonomistów kłamstwa publikowane przez media usprawiedliwiają strzelanie dziennikarzom w kolana.[23] Jeszcze dalej poszedł inny włoski apologeta terroryzmu Paul Virillo, według którego pozbawieni państwa Palestyńczycy tylko ucie­kając się do aktów przemocy „mogli zaistnieć w umysłach” milionów telewidzów.[24]

Analizując terrorystyczną literaturę można też znaleźć opisy negatyw­nej istoty mediów, które postrzegane są często jako „imperium zła” pełne kłamstwa i spisków.

Powtarzającym się najczęściej zarzutem jest kłamstwo, czyli używając słownictwa Czerwonych Brygad „rzyganie złą informacją”.[25] Kolejnym za­rzutem jest stronniczość. Organizacja „Wściekła Brygada” oskarżała bry­tyjską prasę o przemilczanie jej dokonań oraz nie informowanie o brutal­nych akcjach policji.[26] „Walcząca Judea”, gazeta żydowskiej organizacji terrorystycznej „Irgun”, zarzucała brytyjskim dziennikom, że „orgie brutal­ności przedstawiają jako coś, co nie miało miejsca, albo jako wyolbrzymione” incydenty.[27] Front Wyzwolenia Zwierząt uważał, że „policja i media instynktownie spiskują dla zachowania komercyjnych interesów” przemysłu.[28] Anonimowy sympatyk niemieckiej Frakcji Czerwonej Armii, o wyraźnie akademickim wykształceniu, w prasoznawczej analizie doniesień o śmierci w więzieniu Stammheim trójki terrorystów: Jana Carla Raspe, Gudrun Ensslin i Andreasa Baadera stwierdził, że media nigdy nie zasugerowały innej przyczyny śmierci jak samobójstwo.[29] W opinii Czerwonych Brygad w redakcjach „rozsiedli się technicy walki z partyzantką, specjaliści od wojny psychologicznej, którzy torują drogę mordercom z oddziałów specjalnych” policji.[30]

Włoscy radykalni intelektualiści postawili mediom poważniejszy choć mniej barwny, zarzut. Oskarżyli środki masowego przekazu o uzurpowanie sobie roli prokuratora oraz sędziego, i to jeszcze przed rozpoczęciem rzeczywi­stego procesu sądowego. Franco „Bifo" Berardi z Czerwonych Brygad pisał, na przykład, że media uznały, iż mają prawo oskarżać o wszystko lewicę i udają sąd, w którym „wszystko jest fałszywe... świadectwa, dowody i okoliczności”. W odróżnieniu od ograniczonego artykułami prawa i procedur rzeczywistego sądu, sąd medialny jest jak twierdzi Berardi ,symboliczny” i co nie może być penalizowane w gmachu sądu może zostać ukarane na łamach prasy w kreowanym przez media trybunale powstałym w zbiorowej wyobraźni odbiorców. Berardi uważa, że w przypadku Włoskiego Ruchu Au­tonomistów media dopuściły się „gigantycznej symulacji” i toczą z nimi wojnę w „domenie wyobraźni”.[31]

Inny sympatyk terroryzmu, Paul Virillo ostrzegał, że we współczesnych czasach „nie trzeba już uciekać się do nadzwyczajnej inwazji zmotoryzowa­nych pojazdów, żeby stworzyć totalitarny Lebensraum, ponieważ wystarczy in­formacyjny blitz penetrujących środków masowego przekazu. Wszechogarnia­jące poczucie zagrożenia można wytworzyć w domach poprzez manipulowanie środowiskiem audio-wizualnym. Nie potrzeba już zbrojnych armii atakują­cych ludność cywilną, gdyż nauczyła się ona włączać radio lub telewizor. Trudny do transportu solidny oręż jest niepotrzebny, kiedy można rozpo­wszechnić wszędzie i równocześnie obraz spektralny”.[32] Najistotniejszą kwe­stią jest to, kto kontroluje rozpowszechnianie tego obrazu. W opinii Czerwo­nych Brygad media są kontrolowane przez aparat państwa i manipulowane przez policję, zaś władza używa ich do sterowania zachowaniami proletariatu.[33]

Jak widać z tej oceny, media, których „lokajstwem" Czerwone Brygadv gardziły w jednych publikacjach, urosły w innych enuncjacjach „Brygadzi­stów” do roli potężnego przeciwnika, z którym należy się liczyć, do śmiertel­nego wroga terrorystów, którego należy wyeliminować, a przynajmniej uka­rać. Stąd dziennikarze i media byli często celem terrorystycznych zama­chów. Tylko w 1978 roku w Ameryce Lacińskiej różne organizacje terrory­styczne uprowadziły 162 dziennikarzy, z których wielu zamordowano. Mor­derstwa dziennikarzy lub penalizujące strzały w nogi odnotowano w Hisz­panii, Turcji, Irlandii Północnej i we Wloszech. We Francji Front Wyzwole­nia Bretanii atakował rozgłośnie radiowe i nadajniki telewizyjne. Zajmowa­no redakcje gazet we Francji i w Niemczech.

Czymże więc są media d1a terrorystów - sojusznikiem, narzędziem, czy wrogiem? Z literatury produkowanej przez organizacje radykalne wynika, że terroryści nie mogą się zdecydować i mają do mediów stosunek ambiwalent­ny. Postrzegają je raczej jako amorficzną istotę, której zachowanie można przewidzieć tylko w ograniczonym stopniu. Istota ta daje się wykorzystać terrorystom, a zarazem przyzwala na kontrolę państwa niestety - ku zmartwieniu terrorystów - tylko do pewnego stopnia. Cenzura jest bowiem największym marzeniem terrorystów. Marighella wyjaśniał dobitnie, że limitowanie swo­body publikacji przynosi „bumerangowy efekt, gdyż prowadzi do utraty po­pularności” przez państwo i stawia je na „przegranej pozycji”.[34]

Sądząc z dokumentów tworzonych i publikowanych przez ugrupowania skrajnie radykalne, terroryści nigdy nie zrozumieli w pełni mediów, które wymykajq się ich kontroli zarówno w kategoriach intelektualnych jak i fi­zycznych. Nigdy bowiem nie udało się terrorystom zapanować nad mediami na dłużej niż czas jednego aktu przemocy, nawet jeśli akt ten mial wyjątko­wo drastyczny charakter. Media w sposób instynktowny, a czasem przy pewnej, wciąż zbyt małej, dozie samo-organizacji potrafią bronić się przed presją terroryzmu i chronić swą suwerenność.

------------------------------------------------

[1] ALEX P. SCHMIDT, JANNY DE GRAFF, Violence as Communication: Insurgent Terrorism and the Western News Media, Londyn, Sage Publications, 1982, str. 9.

[2] RONALD D. CRELINSTEN, Introduction, Terrorism,  t. 3, nr. 3-4, 1980, str. 201

[3] J. BOWYER BELL, Terrorism: Some Observations, Ibid. str. 201.

[4] WALTER LAQUEUR, cyt. w: YONAH ALEXANDER, Terrorism and the Media: Guidelines, referat wygłoszony na panelu "Terrorism and the News Media" podczas konferencji naukowej zor­ganizowanej przez The Centre for Contemporary Studies oraz University of Aberdeen, Ab­erdeen, wrzesień 1983.

[5] PAUL WILKINSON, Relationship between Freedom of Press and Information and Publicity Given by the Mass Media, referat wygłoszony na Council of Europe Conference on Defence of Democracy against Terrorism in Europe: Tasks and Problems", Sztrasburg, 12-14 listopada 1980, p. 3.

[6] YONAH ALEXANDER, Terrorism and the News Media, referat wygłoszony na konferencji międzynarodowej zorganizowanej przez Centre for Contemporary Studies oraz University of Aberdeen, Londyn, maj 5-6, 1982, p. 18.

[7] Ibid., str. 21-24.

[8] JERRY RUBIN, Do it. Scenarios of the Revolution, Nowy Jork, Ballantine Books, 1970, str. 108.

[9] PETER KROPOTKIN, The Spirit of Revolt, (w:) Revolutionary Pamphlets, Nowy Jork, 1968, str. 35.

[10] Cyt. za: BERNARD JOHNPOLL, Terrorism and the Mass Media in the United States, (w:) YONAH ALEXANDER and SEYMOUR MAXWELL FINGER (red.), Terrorism: Interdisciplinary Per­spectives, Nowy Jork, John Jay Press, 1977, str. 160.

[11] Anarchist Strategy, Military & Civil, Anarchist Review, Vol.1, no: 4, Sanday, Orkady, brak daty, ale z tekstu moina się domyśleć, ze materiał opublikowano wiosną lub latem 1978 r., str. 17.

[12] Do–it–Yourself Radio Station: Home–Improvement Handy–Hints for the Anarchist No.1, Anarchist Review, Vol., no:5, Sanday, Orkady, Cienfuegos Press, brak daty, str. 49-50.

[13] CARLOS MARIGHELLA, Minimanual of the Urban Guerrilla, w:  Adelphi Papers, No.79, Londyn, International Institute of Strategic Studies, 1971, p. 36.

[14] Minimanual of the Irish Guerrilla, brak autora, Irish Freedom–Fighter Publications, brak daty (prawdopodobnie połowa lat 70–tych), broszurowe wydanie powielaczowe, str. 17.

[15] CARLOS MARIGHELLA, For the Liberation of Brasil, Harmondsworth, Pelican, 1971, str. 88.

[16] MICHAEL MOODIE, The Patriotic Game: The Politics of Violence in Northern Ireland, w: MARIUS H. LIVINGSTON (red.), International terrorism in the Contemporary World, West­port, Connecticut, Greenwood Press, 1978, str. 98.

[17] George Habash w wywiadzie dla Oriany Fallaci, w: Life, 22 czerwca 1970 r.

[18] Sabotage or Terror – Effective Action or Self–Delusion, w: Against All Odds: Animal Lib­eration 1972-1986, London, Arc Print, 1986, str. 109.

[19] ALF – the Way We Were, w: op. cit., (przyp. 18), str. 101-102.

[20] Anarchist Strategy, Military & Civil, w: op .cit., (przyp. 11),  str. 18.

[21] CARLOS MARIGHELLA, op. ci.t, (przyp. 13), p. 36.

[22] JERRY RUBIN, op. cit., (przyp. 8), str. 107.

[23] FELIX GUATTARI, Why Italy?, w: Italy: Autonomia, Post Political politics, Semiotext(e), Intervention Series, t. III, nr. 3, Nowy Jork, Semiotext(e) Inc. 1980, str. 236

[24] PAUL VIRILLO, Popular Defence and Popular Assault, w: op.cit. (przyp. 23), str. 270  

[25] Cytat za: ANDREW KOPKIND, Publish and Perish, More, kwiecień 1978, str. 15

[26] Stoke Newington Eight Defence Bulletin, w: The Angry Brigade 1967-1984: Documents and Chronology, Londyn, Elephant Edition, 1985, str. 64

[27] Take Their Trousers Down, Fighting Judea, nr 6, 1947, w: ELI TAVIN, YONAH ALEXANDER (red.) Psychological Warfare and Propaganda: Irgun Documentation, Scholarly Resources Inc. Wilmington, Deleware, 1982, str. 147.  

[28] The logic of Direct Action – The Role of Defence Campaign, w: op. cit (przyp. 18) str. 89-90.

[29] The Stammheim Death, w: Anarchist Review, t. 1, nr. 4, Sanday, Orkney, brak daty, ale z tekstu wynika, prze prawdopodobnie wiosna lub lato 1978 r., str. 119.

[30] Red Brigades: Resolution of the Strategic Direction, February 1978, tłum. The BDM Corp., McLean, Wirginia, The BDM Corp., brak daty (prawdopodobnie 1980 r.) str. 124.

[31] FRANCO “BIFO” BERARDI, Anatomy of Autonomy, w: op. cit. (przyp. 23), str. 163.

[32] PAUL VIRILLO, Popular Defence and Popular assault, w: op. cit. (przyp. 23), str. 270-271. 

[33] Op. cit. (przyp. 30), str. 123-124.

[34] CARLOS MARIGHELLA, For The Liberation of Brasil, Harmondsworth, Pelican, 1971, str. 87-90 

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Jesteś Polakiem? Zastrzeliłbym się, gdyby w moich żyłach płynęła inna krew. W. Łysiak

#1500848

Wśród barbarzyńskich plemion Europy szczególnym barbarzyństwem wyróżnia się germańskie plemię Herulów.

To od Herulów pochodzi prawdopodobnie, świetnie z nimi korespondujące, pojęcie Herrenrasse (rasa panów)

Militarna hierarchia Herulów, podobnie jak niektóre współczesne struktury więzienne, bazowała na homoseksualizmie. Powszechnie praktykowany był również sodomizm opisywany przez antycznych kronikarzy terrorystycznego Imperium Rzymskiego.

Herulowie, prymitywni, brutalni i nieprzywykli do pracy, utrzymywali się ze zbrojnych napadów na zamieszkujące bardziej na południe plemiona utrzymujące się z rolnictwa i posiadające rozwiniętą kulturę i cywilizcję. Swym bóstwom Herulowie składali ofiary z ludzi a kanibalizm praktykowany na porwanych niewolnikach stanowił podstawę pożywienia o czym świadczą wykopaliska z północnych krawędzi t.zw. kultury łużyckiej, jak i z południowych obszarów pogranicza niemiecko-szwajcarsko-francuskiego, gdzie masowo spędzano ofiary z obszarów Europy środkowej i z Bałkanów

Innymi barbarzyńskimi zwyczajami Herulów była eutanazja, czyli mordowanie zbędnych, chorych i staruszków oraz zwyczaj przymusowego samobójstwa ewentualnych żon poległych wojowników przez powieszenie. Niewolnicy Herulów byli zmuszani do udziału w walkach Herulów, jednak bez prawa do korzystania z tarczy, czy jakichkolwiek środków ochronnych

Jeszcze przed narodzinami Jezusa z Nazaretu Herulowie wyruszyli wzdłuż Odry na południe, zaopatrując się u wysoko rozwiniętych kulturowo Celtów (Bojów) mieszkających na południu Śląska wzdłuż Sudetów, uznanych na obszarze całego imperium rzymskiego specjalistów-metalurgów (patrz: Perun) w broń i podążyli wdłuż wybrzeży Morza Czarnego w kierunku (bogatego w łupy) Bizancjum, Sparty i Aten, które złupili w III wieku.

Inne oddziały Herulów wyruszyły w tym okresie wraz z Saksonami wzdłuż Renu docierając do Alp i dalej na zachód aż do Hiszpanii łupiąc po drodze ziemie Celtów (Gallów).

W tym okresie Grecy i Armeńczycy, jako Cesarstwo Bizantyjskie, odzyskiwali właśnie utraconą przez podboje italskich terrorystów Imperium Rzymskiego suwerenność. Centrum italskiego terroryzmu Rzym nękany był licznymi napadami germańskich terrorystów, m.in. Wandali i Langobardów.

Nad Dunajem aż po południową Słowację Herulowie założyli kilka warowni łupiąc miejscową ludność, lecz na przełomie IV i V wieku zostali rozbici przez Hunów i powracając przez Śląsk i Łużyce do Skandynawii spustoszyli te obszary zasiedlone i zagospodarowane wkrótce potem przez Słowian - Białych Serbów i Białych Chorwatów - pierwsze królestwo rządzone przez ród Dzierżoniów (Dervan), przyłączone w 631 roku do unii państw słowiańskich Samo, zarządzane później przez Kołodziejów (Coloditi) protoplastów dynastii Piastów. 

Po powrocie nad Morze Północne herulscy terroryści prawdopodobnie zmieszali się z niemniej agresywnymi Saksonami podbijając Brytanię a w późniejszych stuleciach podbijając i kolonializując wszystkie kontynenty, a nawet wystrzeliwując kupę zrabowanego złomu metali szlachetnych i półszlachetnych na orbitę ziemską, księżyc, Marsa i w inne obszary kosmosu.

Od IV wieku terroryści innych barbarzyńskich plemion germańskich (Wandalów, Gotów, Langobardów, Alemanów, Teutonów (Teut(oni)schland=Deutschland - współczesna nazwa Niemiec), Franków (Francja), Turyngów, Saksonów…) doszczętnie złupili zamieszkałe dotąd głównie przez Celtów i okupowane przez terrorystów Imperium Rzymskiego ziemie, przejmując sprawdzone struktury i zwyczaje dotychczasowych terrorystów w tym wprowadzoną w celu manipulacji niewolnikami rzymską "rządową" wersję t.zw. religii chrześcijańskiej kontynuowaną przez (często tajne) germańskie (później germańsko-żydowskie i germańsko-żydowsko-sowieckie) organizacje typu Templariusze, Krzyżacy, Joannici, Illuminaci, Różokrzyżowcy, Skull & Bones, Ku Klux Klan, CCCP, Wehrmacht, Bundeswehr, NWO, NATO, Bilderberg Group, UNO (ONZ), EU…  jednocząc się w VI wieku i w VIII ustanawiając obejmujące niemal całą Europę zachodnią imperium Karola Wielkiego. Należy zauważyć, że Goci przebywając dłuższy czas wśród plemion słowiańskich (przemieszczając się wdłuż Wisły i Bugu a następnie na zachód Europy wzdłuż Dunaju) nauczyli się uprawy roli i podstaw metalurgii, co było wyjątkiem wśród barbarzyńskich plemion germańskich. 

Tymczasem Biali Serbowie zamieszkujący od początku VI wieku sięgające za Soławę Serbo-Łużyckie królestwo Dzierżoniów (Dervan) zostali zaproszeni na początku VII wieku przez bizantyjskiego cesarza - Greka Herakliusza - by zasiedlić spustoszone przez italskich i germańskich terrorystów ziemie Bałkanów nękane teraz przez przybyłych ze wschodu semicko-azjatyckich terrorystów Awarskich

W ten sposób nasi rodacy stworzyli wszystkie państwa słowiańskie między Bizancjum a Miśnią i Łużycami t.zn.: Macedonię, Serbię, Dalmację, Bośnię, Slawonię, Chorwację, Słowenię, Karantynię, Styrię oraz szeroki pas stanowiący obecnie wschodnią część Bawarii po Dunaj i Radęcę (okolice miejscowości Bamberg), zasiedlane głównie przez Bramę Orawską i Morawy przez Białych Chorwatów ze Śląska i Małopolski. 

Zamieszkałe przez niedobitków Celtów, starych plemion illyryjskich i Słowian Karantynia i Styria stanowiące południową część unii słowiańskiej Samo i główną trasę spędu bałkańskich niewolników przez germańskich terrorystów zostały wkrótce podbite i okupowane przez Langobardów i germańsko-celtyckich bastardów Baiowarów i są znane dziś jako Wschodnia Rzesza, czyli Austria. 

W tym czasie germańscy terroryści zamieszkujący jeszcze Skandynawię i powszechnie nazywani Wikingami i Normanami usiłowali przejąć zachodnioeuropejskie zdobycze swych ziomków (Brytania, Normandia) docierając przez Islandię i Grenlandię nawet do t.zw. Ameryki mordując tam (spokrewnioną z Węgrami) miejscową ludność pochodzenia Azjatyckiego. 

Terrorystyczne podboje krajów bałtyckich i słowiańskich okazały się dużo prostsze. Wprawdzie najazdy urządzane wzdłuż Odry i Warty natrafiały na zdecydowany opór, ale coroczne wyprawy zdobionymi smoczymi głowami długimi łodziami (urządzane po błękitnookie białogłowy, miód, zboże, produkty z metalu, futra, tkaniny i.t.p.) wzdłuż Wisły docierały aż do Krakowa dając początek opowieści o pożerającym co roku dziewice smoku wawelskim i odbiły się w kolorze włosów i oczu skandynawskich bękartów, które stawały się od tej pory coraz jaśniejsze (rude włosy germańscy terroryści uzyskali nieco wcześniej dzięki bękartom spłodzonym z kobietami Celtów)

W IX i X wieku terrorystyczne wyprawy rzekami naszych wschodnich (wtedy jeszcze) rodaków docierały aż do Morza Czarnego i dalej wybrzeżami Bałkanów po łupy Bizancjum zwanego teraz Konstantynopolem. Po drodze germańscy terroryści Waregowie, zwani też po starogermańsku Rus, czyli wioślarze zakładali warownie i haremy z których Nowgorod i Kijów były największymi. Miejscowa niewolona słowiańska ludność oraz spłodzone przez terrorystów bękarty stanowiły poborowych wioślarzy - Rusów i żołnierzy do dalszych wypraw po łupy Konstantynopola. Słowiańscy niewolnicy (Slaven=Sklaven, czyli Słowianie=niewolnicy) stanowili (stanowią) również towar wymienny dla azjatyckich i semickich (haplogrupy J i G2) terrorystów, głównie Turków i Żydów z którymi Germanie nawiązali trwającą do dziś współpracę i relacje rodzinne

Jeszcze w drugiej połowie X wieku podczas ruskich (germańskich) wypraw terrorystycznych do Konstatynopola konie i srebro łupione były aż na Górnym Śląsku i spławiane Dunajem do wybrzeży Morza Czarnego, co opisano w kronice Nestora. 

W międzyczasie, natychmiast po śmierci Karola Wielkiego z germańskiego plemienia Franków, który utrzymywał względny pokój ze Słowianami, germańscy terroryści, głównie z Saksonii i Turyngii rozpoczęli brutalne napady na Słowian połabskich. Stadardową metodą były zorganizowane uzbrojone napady na wsie i małe miejscowości, które palono, mordowano mężczyzn a pojmane dzieci i kobiety prowadzono przed armią jako żywą tarczę służącą do zdobycia bardziej obwarowanych miejscowości. Styrię i Karantanię hordy Bawarskich bastardów opanowały w tym samym czasie w ten sam sposób

Wydarzenia IX i X wieku, a szczególnie zorganizowana przez saksońskiego terrorystę Gero w 939 roku "konferencja pokojowa" podczas której wytruto wszystkich książąt i przedstawicieli narodów zachodniosłowiańskich doprowadziła do konsolidacji Państwa Polskiego.

Narody słowiańskie, bałtyckie i celtyckie (haplogrupy R1a i R1b) łączył wspólny starożytny kult Peruna o kilkutysiącletniej aryjskiej, związanej z agrykulturą, metalurgią, ziołolecznictwem i astronomią tradycji zwalczany teraz systematycznie przez pseudochrześcijańskich germańskich terrorystów (haplogrupa I-M253 zawierająca elementy neandertalskie) zarządzanych przez homoseksualnych kannibali coraz liczniej łączących się ze spokrewnionymi z nimi ludami semickimi (haplogrupy J i G2), głównie Żydami. 

Jedną z ostatnich pozostałości kultu Peruna był Pernus (Spir) czyli kogut, znak spokrewnionego z Dzierżoniami i Piastami rodu Spyrów zdobiący zamiast używanego zazwyczaj orła rewers Denara Princes Polonie - pierwszej polskiej monety, pierwszego śladu użycia nazwy Polska - bitej ze srebra dobywanego z rozbarskich kopalń rodu Spyrów za panowania Bolesłwa Chrobrego. 

Następną znaną monetą bitą z rozbarskiego srebra przez Piotra Włostowica we Wrocławiu był brakteat Jaksy z Miechowa bity na potrzeby Księstwa Kopanickiego - chrześcijańskiego księstwa podległego biskupstwu w Gnieźnie, będącego lennem Bolesława Kędzierzawego - podbitego i zniszczonego w XII wieku przez germańskich terrorystów w trakcie t.zw. "krucjaty słowiańskiej", w trakcie której zniszczono również chrześcijański Szczecin. 

Jeden z elementów kultu Peruna, aryjska Sudarśana Ćakra, wśród Słowian znana jako słoneczko lub gromoviti została przejęta już od Celtów przez italskiego terrorystę Konstantyna i stanowi od IV wieku "oficjalne" rzymskie symbole chrzecijańskie Chi Rho i Labarum. 

Germańscy terroryści po przejęciu struktur rzymskich ustanawiali według uznania swoich "papieży" (do 3 urzędującyh jednocześnie, prowadzących "kościelne" banki i burdele) oraz "chrześcijańskie" tajne zbrojne organizacje terrorystyczne takie jak Templariusze, Krzyżacy czy Joannici. Niemieccy Joannici przejęli w XIII wieku majątek wymordowanych francuskich Templariuszy i spiskując z tureckimi terrorystami - Połowcami - organizowali "krucjaty" przeciwko bazującemu na bezpośrednich przekazach apostołów Jezusa z Nazaretu kościołowi w Konstantynopolu. Tureccy terroryści ubiegli germańskich zajmując całe Cesarstwo Bizantyjskie mordując do dziś Greków, Ormian i Kurdów oraz zajmując całe Bałkany mordując i niewoląc Słowian. 

Elementem spisku Habsburgów i Połowców było wymordowanie rządzącej Węgrami i spowinowaconej z Piastami i cesarzami bizantyjskimi dynastii Arpadów, zajęcie reszty chronionych przez Węgrów słowiańskich rejonów Styrii i Karantanii i podbicie przez germańskiego terrorystę uzurpatora Karola Roberta Wgier połączone z wymordowaniem Węgiersko-Słowiańskich rodów Záh (Zach, Zoch, Zych), Csák i Aba (Amadej). Terroryści bandy Hencklów zajęli natychmiast należące do wymordowanych Abów (u których książę Władysław Łokietek podczas wygnania znalazł schronienie a później pomoc przy zjednoczeniu podzielonej Polski) kopalnie złota na Spiszu a następnie rozbarskie kopalnie srebra na Śląsku a obecnie w Karantanii.

W tym samym czasie terroryści bandy Luksemburgów zajęli Czechy, zajmując natychmiast kopalnie srebra w Kutnej Horze, a następnie Śląsk. Śląskich "Piastów" a właściwie Babenbergów - potomków Władysława Wygnańca - germańscy terroryści użyli jako agentów usiłując w "legalny" sposób przejąć całe Państwo Polskie. Rodzina wygnanego Władysława Łokietka musiała się ukrywać a jego córka i syn zostali zepsuci i zniemczeni przez Karola Roberta i jego terrorystów Joannitów.

Syn Łokietka Kazimierz t.zw. "Wielki" zgwałcił córkę przyjaciela swego ojca Klarę Záh (Zych), która została następnie wraz z całą rodziną (do 3 pokolenia) okaleczona i zamordowana przez germańskich terrorystów okupujących Węgry (1330). Niemowlęta i dzieci zostały porwane przez Joannitów i wywiezione na podbitą kilka lat wcześniej grecką wyspę Rodos, skąd prawdopodobnie zostały sprzedane w niewolę do Syrii.

Kazimierz t.zw. "Wielki" wkrótce (1335) zrzekł się praw do okupowanego przez krzyżackich terrorystów i ich "piastowskich" agentów Babenbergów Śląska, podarował germańskim terrorystom Gdańsk, zajął się systematycznie niszczeniem słowiańskiej drewnianej architektury ekologicznej zastępując ją zimnymi murami na modłę niemiecką, nadał niemieckim i żydowskim agentom i terrorystom przywileje (zachowując rodaków w niewoli pańszczyźnianej) i począł podbijać Kresy

Wśród germańskich terrorystów, którym Kazimierz nadał szczególne pzywileje były bandy Hencklów i Thurzonów, którzy uprzednio wymordowali przyjaciół i krewnych jego ojca Władysława Lokietka Arpadów, Záhów (Zych), Csáków i Abów (Amadej) a teraz wzięli się za instalację terrorystycznych struktur w stolicy Krakowie. Hencklowie i Thurzowie, jako terroryści i agenci bandy Habsurgów współpracowali z ogólnoeuropejską mafią Fuggerów z centralami w Augsburgu i Wenecji

W XVII Hencklowie zajęli Górny Śląsk doprowadzając już w XVIII do poważnych, nieodwracalnych katastrof ekologicznych, jak znikające rzeki, lasy i góry, wysychające źródła, skażona gleba, woda i powietrze.  W 1657 roku banda Hencklów zamieszkująca na posiadłościach wymordowanych Piastów zainstalowała na Górnym Śląsku żydowskich terrorystów, którzy do perfekcji opanowali metody wywłaszczania, niewolenia i eksploatacji miejscowej ludności. W 1939 roku banda Hencklów zaprosiła do Polski wojska germańskiego psychopaty Adolfa Hitlera i od tego czasu prowadzi eksploatację Śląska z Herrmanem Göringiem i jego spadkobiercami, z bandą Bushów (Skull & Bones, od 1926), Rockefellerów i Rothschildów przy wsparciu zainstalowanych w 1917 roku przez Izraela Helphanda (Aleksandr Parvus) podczas bolszewickiego zamachu stanu w Rosji sowieckich terrorystów. Obecny sowiecki podział terytorialny Górnego Śląska jest kontynuacją agendy bandy Hencklów.

Idąc śladem Krzyżaków banda Hohenzollernów okupowała północną i zachodnią Polskę nazywając podbite tereny mianem wymordowanych w XIII wieku bałtyckich aryjskich Prusów. Z podbitych okolic Poznania wywodzi się znana sowiecka terrorystka Aniela Kaźmierczak-Wojciechowska (Merkel) z dziedziczną chorobą psychiczną (Mania Germania), przyjaciółka znanego terrorysty Władimira imperatora germańsko-mongolskiego Putinistanu następcy genialnego terrorysty Iosifa Dżugaszwiliego. Ostatnio oboje prowadzą bombardowania potomków sprzedanych w XIV wieku w syryjską niewolę Węgrów

Do arsenału wyżej wymienionych terrorystów psychopatów należą zbudowane z Uranu wydobywanego do lat 1990-tych w tajnych germańsko-sowieckich obozach koncentracyjnych w Jachymowie, okolicach Pirny czy Miedziance na okupowanych od 1200 lat Serbo-Łużycach i od ponad 800 lat Śląsku rakiety z głowicami jądrowymi. 

 

http://niepoprawni.pl/blog/krystian-frelichowski/manifestacja-poparcia-d...

http://niepoprawni.pl/blog/marek-ciesielczyk/polski-biegun-korupcji-tarn...

http://niepoprawni.pl/blog/yagon-12/ani-kroku-w-tyl-mimo-jazgotu-elyty-o...

http://pl.sputniknews.com/swiat/20151208/1606894/Turcja-handel-narzadami...

 

 

Link do historii germańskich terrorystów (wart polecenia przykład Lwa Tołstoja - typowego germańskiego bękarta):

http://www.eupedia.com/europe/Haplogroup_I1_Y-DNA.shtml

 

Link do historii semickich terrorystów (wart polecenia przykład Iosipa Dżugaszwiliego alias Stalin oraz występowanie tej rasy w t.zw. "Austrii", Szwajcarii i na Lazurowym Wybrzeżu - patrz Wojciech Janowski):

http://www.eupedia.com/europe/Haplogroup_G2a_Y-DNA.shtml

http://www.eupedia.com/europe/Haplogroup_J_mtDNA.shtml

 

Link do historii Słowian, zawierający niestety wiele przekłamań zwązanych z manipulacjami i ignorancją germańskich terrorystów publikujących tę stronę: 

http://www.eupedia.com/europe/Haplogroup_R1a_Y-DNA.shtml

 

Link do historii Celtów, poprzedzającej Słowian kultury europejskiej: 

http://www.eupedia.com/europe/Haplogroup_R1b_Y-DNA.shtml

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1501031