Satyrowi dedykuje - Spotkanie w Pyrach

Obrazek użytkownika Rafał Brzeski
Historia

Na przełomie czerwca i lipca 1939 roku, w obliczu pewnego juz najazdu Niemiec, polski Sztab Główny podjął strategiczną decyzję, która zadecydowała o wyniku II Wojny Światowej. Postanowiono przekazać służbom kryptowywiadu Francji i Wielkiej Brytanii całość urządzeń, dokumentacji i doświadczenia  zebranego przez BS-4, czwartę (niemiecką) sekcję Biura Szyfrów, w kilkuletnim odczytywaniu niemieckiej korespondecji szyfrowanej przy pomocy maszyn Enigma. Konferencja kryptologów odbyła się w ośrodku łączności polskiego wywiadu, Oddziału II Sztabu Głównego, w Pyrach pod Warszawą. 

Przed 70 laty zapewne nikt z uczestników nie zdawał sobie sprawy z historycznego wymiaru spotkania. Dzisiaj wiadomo, że dzięki znajomości szyfrów Enigmy Alianci wygrali z niemieckimi okrętami podwodnymi „Bitwę o Atlantyk”. Bez Enigmy zwycięskie zmagania brytyjskiej 8 Armii z niemieckim Afrika Korps na libijskiej pustyni mogły potoczyć się zupełnie inaczej, a bez znajomości szyfrów Abwehry, niemieckiego wywiadu wojskowego, lądowanie Sprzymierzonych w Normandii, tak zwany D-Day, mogło zakończyć się klęską, a nie zwycięstwem. Ocenia się, że posiadanie tajemnicy Enigmy przyspieszyło zwycięstwo Aliantów co najmniej o 2 lata. 

Spotkanie w podziemiach betonowego budynku ukrytego w Lasach Kabackich nie było pierwszą trójstronną konferencją francuskich, brytyjskich i polskich oficerów kryptowywiadu.  Podobne konsultacje odbyły się z francuskiej inicjatywy w Paryżu w dniach 7-9 stycznia 1939 roku. Zorganizował je Gustave Bertrand szef sekcji dekryptażu wywiadu wojskowego Service de Renseignement. Bertrand nie był kryptologiem i nigdy nie pretendował do tego miana. Według oficerów brytyjskiej Secret Service był „geniuszem w wykorzystywaniu wiedzy innych”, a także świetnym handlarzem materiałami wywiadowczymi związanymi z szyframi, kodami, deszyfrażem, itp. Sowiecki szpieg w brytyjskim wywiadzie, Kim Philby, w charakterystyce sporządzonej dla NKWD stwierdził, że Bertrand był „tłuściochem o niemiłym charakterze, milczącym i zamkniętym jak ostryga”.

W grudniu 1938 roku  Bertrand zaproponował polskiemu BS-4 oraz brytyjskiej komórce kryptowywiadu GC&CS (Government Code and Cipher School) spotkanie poświęcone możliwościom złamania szyfru maszynowego Enigmy. Francuzi nie mieli żadnych osiągnięć w tej dziedzinie. Anglikom udało się złamać komercyjną Enigmę, którą posługiwała się w latach 30-tych włoska marynarka wojenna, ale ich czołowy kryptoanalityk Dillwyn Knox nie poradził sobie z wojskową wersją maszyny. Natomiast Polacy od 6 lat czytali niemiecką korespondencję szyfrowaną wojskową Enigmą. Podczas trwających 2 tygodnie „kryptologicznych manewrów”, przeprowadzonych w BS-4 w styczniu 1938 roku, odszyfrowywano około 75 procent niemieckich depesz w ciągu kilku godzin od przechwycenia ich przez stacje nasłuchowe.       

Przed wyjazdem na paryską konferencję, przedstawiciele BS-4, podpułkownik Gwido Langer oraz major Maksymilian Ciężki otrzymali jasną instrukcję: nie ujawnić nic, jeśli uznają, że partnerzy nie złamali Enigmy. Rozmowy były więc ogólnikowe, chociaż mjr Ciężki o mały włos nie zdradził sukcesu BS-4 mówiąc, że niemieccy szyfranci ustalając klucz depeszy wybierają „dziecinne” kombinacje liter. Na szczęście gospodarze, Bertrand i kapitan ze sztabu lotnictwa Henri Braquenié oraz brytyjscy partnerzy, szef GC&CS komandor Alastair Denniston oraz główny kryptoanalityk „Dilly” Knox nie zorientowali się, że Ciężki wie znacznie więcej niż mówi. W sumie dyskusja była drętwa, nie pomogła nawet zorganizowana przez Bertranda kolacja u Drouanta, najlepszej restauracji Paryża. Wspólny protokół stwierdzał ogólnikowo: „wymiana poglądów była dla wszystkich pożyteczna”, a uczestników „łączy wspólne usilne dążenie do osiągnięcia pozytywnych wyników”. Uzgodniono, że kolejne spotkanie odbędzie się w Warszawie, jeśli którykolwiek z partnerów będzie miał „coś nowego” do przekazania.

W swoim sprawozdaniu z paryskich konsultacji Denniston wspomniał, że dokonano użytecznej wymiany poglądów na kwestie techniczne, natomiast Knox określił rozmówców jako „głupców i ignorantów”, potwierdzając w ten sposób krążącą o nim opinię, że poza kilkoma przyjaciółmi nie cierpi ludzi, z którymi przychodzi mu się spotykać i rozmawiać.  

Na początku lata 1939 roku polski Sztab Główny uznał, że „w obliczu zagrożenia wojną tajemnica Enigmy winna zostać wykorzystana, jako polski wkład do wspólnej obrony i przekazana naszym przyszłym sojusznikom”. Szef BS-4, ppłk Gwido Langer wysłał 30 czerwca do Paryża i via Paryż do Londynu depeszę z umówionym hasłem „jest coś nowego”. Proponował spotkanie w Warszawie 24 lipca, na które specjalnie zapraszał angielskiego kryptologa Dillwyna Knoxa.

„Dilly” Knox nie miał najmniejszej ochoty wyjeżdżać do Warszawy. Uważał, że to strata czasu, bo Polacy nie mają niczego do zaoferowania. Knox był wyznawcą szkoły „papieru i ołówka”. Odrzucał koncepcję, że tajemnicę maszyny można złamać przy pomocy innej maszyny. Do wyjazdu do Polski skłonił go zapewne szef Secret Intelligence Service admirał Hugh Sinclair, który odwiedził Knoxa w domu, ku radości jego synów, którzy po raz pierwszy zobaczyli „prawdziwego admirała”.

Obok szefa GC&CS komandora Alastaira Dennistona oraz głównego kryptoanalityka GC&CS Dillwyna Knoxa do Warszawy wyjechał co najmniej jeszcze jeden przedstawiciel brytyjskiej społeczności wywiadowczej. Marian Rejewski, który złamał tajemnicę Enigmy, odnotował we wspomnieniach, że był to „niejaki Sandwich”, który nie był kryptologiem, lecz zajmował się „kwestiami łączności” i „tylko raz, przelotnie zaglądnął do naszego pokoju”. O Sandwichu wspomina też Denniston w notatkach z wizyty w Warszawie. Niektórzy historycy brytyjscy wysunęli tezę, że pod maską „profesora Sandwicha, matematyka z Oxfordu”, krył się pułkownik Stewart Menzies, desygnowany już na szefa SIS po chorym na raka admirale Sinclairze. Wiele jednak wskazuje, że tym trzecim był komandor Humphrey Sandwith, który kierował radiowywiadem Royal Navy. Knox po powrocie opowiadał rodzinie, że brak zainteresowania Sandwitha osiągnięciami polskich kryptologów miał przyziemne źródło. Podobno komandor Royal Navy przejadł się i przepił w warszawskich restauracjach Cristal i Bachus tak potężnie, że stracił kontakt z rzeczywistością.   

Nie wykluczone jednak, że do Polski przybyli „profesor” Sandwich, czyli Stewart Menzies, oraz komandor Humprey Sandwith. Denniston odnotował bowiem, że on i Knox pojechali do Warszawy pociągiem, natomiast „pozostała dwójka, osobno, samolotem”. Samolotem na pewno przyleciał komandor Sandwith. Pozostaje pytanie kim był jego towarzysz podróży? Szef Oddziału II w 1938 roku płk Stefan Mayer opisywał powojenne spotkanie ze Stewartem Menzies, podczas którego panowie przypomnieli sobie, że poznali się „przy okazji Enigmy”.

Większość historyków podaje, że konferencja w Pyrach odbyła się w dniach 24-26 lipca 1939 roku, co nie jest prawdą. 24 lipca przyjechali do Warszawy pociągiem Nord-Express Francuzi: Gustave Bertrand oraz Henri Braquenié. Gospodarz spotkania, pułkownik Gwido Langer ulokował ich w hotelu Polonia. Tego samego dnia Denniston i Knox wyjechali pociągiem z Londynu. Ze stempla kontroli granicznej Policji Państwowej w paszporcie Dennistona wynika, że granicę polską w Zbąszyniu przekroczyli 25 lipca. Dotarli do Warszawy przed wieczorem i zamieszkali w hotelu Bristol.

Ulokowanie gości w odrębnych hotelach służyło nie tylko maskowaniu tajnej konferencji. Pułkownik Langer nie chciał urazić próżnego szefa francuskiego kryptowywiadu, któremu przez 6 lat kontaktów w Paryżu i w Warszawie wmawiał, że kryptolodzy Biura Szyfrów nadal biedzą się nad złamaniem Enigmy. Teraz, dzień przed przyjazdem Anglików, ujawnił mu w ogólnych sformułowaniach, że Polacy osiągnęli przełom. Tłumaczy to spokojną reakcję Bertranda w Pyrach, gdzie Francuz był chyba bardziej zadowolony niż urażony widząc, że został wtajemniczony wcześniej niż Anglicy.

Środa 26 lipca była „Wielkim Dniem”, jak odnotował Denniston. Samochody Sztabu Głównego zabrały gości z hoteli o 7.00 rano i przewiozły „na polanę w lesie, jakieś 20 kilometrów od Warszawy. Tam stał potężnie zbudowany i pilnie strzeżony budynek biurowy z podziemnymi pomieszczeniami” – pisał Denniston. Był to ośrodek łączności Oddziału II w Pyrach.

Po częsci oficjalnej, prowadzonej przez zwierzchnika Oddziału II płk. Mariana Smoleńskiego, którą Denniston określa jako „przydługą”, a wygłaszane przemówienia jako „pompatyczne”, major Maksymilian Ciężki przeszedł do konkretów. Odsłonił polską replikę niemieckiej Enigmy wojskowej i zaczął tłumaczyć w jaki sposób Polacy odtworzyli jej konstrukcję i złamali tajemnicę szyfrowania.

Na widok kopii Enigmy zapanowało „osłupienie” – odnotował Bertrand, który z miejsca zapytał „skąd ją wzieliście”. „Zrobiliśmy sami” – odparł ppłk Langer.

Wykład mjr. Ciężkiego trwał 3 godziny. Knox, który siedział obok, „reagował bardzo źle na jego wyjaśnienia” – pisał w sprawozdaniu Denniston, który przyznaje, że pojął rozumowanie polskich kryptoanalityków dopiero po wykładzie, kiedy wszyscy zeszli do podziemi i gościom pokazano urządzenia służące do dekryptażu: płachty Zygalskiego, cyklometr i bomby kryptologiczne. Coraz bardziej zdziwionym gościom zapowiedziano, że otrzymają od Biura Szyfrów po jednym egzemplarzu polskiej repliki wojskowej Enigmy, pełną dokumentację techniczną urządzeń służących do mechanicznego dektryptażu, rozszyfrowane depesze niemieckie oraz całość polskiego know-how.

„Knox towarzyszył nam przez cały czas zachowując grobowe milczenie i był wyraźnie na coś wyjątkowo wściekły. Wybuchnął dopiero, gdy wracaliśmy, w samochodzie, sądząc, że nikt nie rozumie angielskiego. Wściekał się i wrzeszczał, że Polacy okłamali nas teraz, tak jak nakłamali nam w Paryżu. Powtarzał, że to jeden wielki szwindel. Że Polacy nigdy niczego nie rozpracowali. Że podwędzili to przed laty i śledzili kolejne modyfikacje, tak, jak każdy mógłby to zrobić. Ale na początku musieli, gdzieś kupić lub ukraść rozwiązanie”.

W rodzinnym przekazie furię Knoxa tłumaczono „charakterystyczną” dla niego reakcją na poczucie zawodu. Knox przez kilkanaście miesięcy zmagał się z Enigmą i poddał się nie mogąc między innymi rozpracować układu klawiatury i kolejności liter na bębnach szyfrujących. W Pyrach dowiedział się od Polaków, że układ klawiatury jest identyczny z niemieckimi maszynami do pisania: QWERTZU, a kolejność liter taka, jak w alfabecie: od A do Z. Tak prostego układu nie brał pod uwagę, nawet go nie rozpatrywał.

Gwałtowna  reakcja Knoxa wprawiła Dennistona w zakłopotanie. „Reszta dnia była koszmarem” – zanotował. Chciał nawet natychmiast wyjechać z Warszawy, ale Bertrand przekonał go, żeby został do końca konferencji. Po powrocie do Londynu, Denniston przepraszał listownie Bertranda za zachowanie kolegi obiecując: „nigdy nie zabiorę go już na konferencję, jeśli tylko da się tego uniknąć”.

Drugi dzień spotkania w Pyrach poświęcony był technicznej dyskusji z polskimi kryptologami: Marianem Rejewskim, Henrykiem Zygalskim i Jerzym Różyckim oraz inżynierami i technikami, którzy zbudowali repliki Enigmy oraz skonstruowali „bomby kryptologiczne”. Knox już ochłonął i mimo kłopotów językowych wymiana informacji i poglądów przebiegała wartko, w doskonałej atmosferze. Dennistona nurtował natomiast spokój Bertranda: „zachowanie Bertranda było dla mnie zagadką. Jestem przekonany, że doskonale wiedział o pracy Polaków i tylko udawał zdziwienie”.

Francuscy i brytyjscy kryptolodzy opuścili Warszawę 28 lipca. Bertrand i Braquenié odlecieli samolotem LOT-u do Paryża, Denniston i Knox wyjechali pociągiem. Denniston przekroczył granicę w Zbąszyniu tego samego dnia, ale Knoxa zawrócono, gdyż jego paszport został przy wjeździe źle ostemplowany. Musiał wrócić do Poznania, by ponownie otrzymać wizę w niemieckim konsulacie. Przerwę wykorzystał na pisanie rozpoczętego w Warszawie sprawozdania z wizyty. Jest to dokument zaprawiony żółcią. Według najlepszego wówczas kryptoanalityka brytyjskiego, weterana legendarnego „Pokoju nr 40 Admiralicji”, Polakom udało się „przypadkowo” rozwiązać tajemnicę Enigmy, bowiem „mieli szczęście”. Nadal nie wierzył polskim partnerom pisząc: „Schensky [Ciężki] ma bardzo małą wiedzę o maszynie i być może stara się ukryć przed nami fakty”. Zalecał też potraktować „ze znacznym sceptycyzmem” polskie metody, a z „nieufnością” rozpracowany przez Polaków system połączeń elektrycznych Enigmy.    

Dwie polskie repliki Enigmy zapakowane w skrzynie z pieczęciami francuskiej poczty dyplomatycznej zostały wysłane polskim statkiem z Gdyni pod opieką ppłk Gwido Langera i francuskiego kuriera dyplomatycznego. 7 sierpnia 1939 roku dotarły do Paryża.  Ppłk Langer przez dwa dni szkolił francuskich kryptoanalityków i 9 sierpnia odleciał do Londynu.

Enigmę przeznaczoną dla GC&CS przejął w Paryżu szef lokalnej placówki Secret Intelligence Service, komandor Wilfred Dunderdale, który zapakował ją w największą torbę poczty dyplomatycznej jaką dysponowała imperialna ambasada. Opiekę na przesyłką przejęli: Tom Green, prawa ręka Dunderdale’a, którego mianowano tymczasowo posłańcem królewskim, oraz współpracujący z paryską placówką SIS dwaj prawnicy z kancelarii Archibald & Archibald. Konwój wraz z Dunderdalem i Bertrandem opuścił dworzec St. Lazare 16 sierpnia i wieczorem dotarł na dworzec Victoria w Londynie, gdzie na peronie czekał płk Stewart Menzies.

Zastrzyk polskiej wiedzy i techniki dekryptażu sprawił, że w wojennej siedzibie GC&CS w Bletchley Park prace nad złamaniem Enigmy ruszyły z miejsca. Kiedy Knox przekazał otrzymany w Warszawie schemat połączeń wewnętrznych Enigmy, 23 letni matematyk Peter Twinn, w ciągu dwóch godzin odszyfrował kilka starych depesz. Szef sekcji lotniczej Bletchley Park, Josh Cooper, poklepał go wówczas po ramieniu mówiąc: „jesteś pierwszym Anglikiem, który odczytał depeszę Enigmy”.

Kryptoanalityk Gordon Welchman, szef Baraku 6 ośrodka Bletchley Park, w którym łamano szyfry Wehrmachtu i Luftwaffe, oceniał: „system dziurkowanych arkuszy Zygalskiego musiał być poprzednikiem systemu rozwiniętego w Bletchley jesienią i zimą 1939/40. Maszyna testująca używana przez zespół ‘Dilly’ Knoxa musiała być oparta na ‘cyklometrze’. Odpowiadająca sześciu Enigmom ‘bomba’ Rejewskiego musiała być podstawą maszyny, nad którą Turing pracował jesienią 1939 roku.”

Zdaniem Welchmana, Marian Rejewski „może być uważany za największego kryptoanalityka swoich czasów”. 

x x x

Po kampanii wrześniowej zespół BS-4 trafił do Francji. Bertrand przejął opiekę nad polskimi kryptoanalitykami i strzegł ich zazdrośnie, nie dopuszczając do nich Anglików. W Bletchley Park prace utknęły. 7 stycznia 1940 roku Knox, pisał w notatce dla Dennistona: „jestem całkiem bezczynny”. Dwa dni później Denniston prosił szefa Secret Intelligence Service Stewarta Menzies, żeby zorganizował przyjazd Polaków, bowiem „mają dziesięcioletnie doświadczenie i ich krótka wizyta może okazać się niezwykle cenna”. Następnego dnia szef SIS napisał list do szefa Service de Renseignement pułkownika Louisa Riveta, w którym prosił o zgodę na krótki przyjazd Rejewskiego, Zygalskiego i Różyckiego, „żeby pomogli moim ekspertom”. W 1940 roku trójka Polaków nie wyjechała z Francji.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:16)

Komentarze

pisał gdzieś, że to "zapomniany brytyjski kryptolog" rozszyfrował Enigmę, ale "został zapomnany", bo był homoseksualistą. Czy przypadkiem nie był to Knox (oczywiście homo)?

Bardzo ciekawy wpis.

Serdecznie pozdrawiam, oczywiście z "piątką" 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1524682

Chodzi o Alana Turinga. To on był pederastą. Część byłych pracowników Bletchley Park uważa, że popełnił samobójstwo ponieważ nie wytrzymał psychicznie dłuższego ukrywania zboczenia i równoległej pracy kryptologicznej. Turing był genialnym matematykiem a może kryptoanalitykiem, a może inżynierem a najpewniej wszystko razem. Rozwinął polskie "bomby kryptologiczne" w potężniejsze maszyny elektromechaniczne, a potem w pierwsze elektroniczne komputery "Brązową Boginię" i Colossus'a. Elektromechaniczne "bomby" z Pyr badaly połączenia kablowe rotorów Enigmy na zasadzie otwarte/zakmnięte, aż uzyskały połączenie. Turing po analizie doszedł, że to system zero-jedynkowy, bedacy do dzisiaj podstawą komputerów.

Po samobójstwie Turinga odsunięto w zapomnienie, gdyż homoseksualizm, acz w Albionie popularny, był towarzysko nieakceptowany a prawnie karalny.  

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

Rafał Brzeski

#1524685

Gustave Bertrand (ps. Bolek, ur. 1896, zm. 1976) – francuski generał, związany z francuskimi służbami kryptologicznymi działającymi przy Deuxieme Bureau. W okresie dwudziestolecia międzywojennego pozostawał w kontakcie m.in. z polskim Biurem Szyfrów. Autor książki wydanej w 1973 roku, w której przedstawił wkład polskich kryptologów w łamanie szyfru Enigmy

http://socjocybernetyka.blogspot.co.uk/2010/01/spotkanie-w-pyrach-zadecy...

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1524687

... i nic nie ginie. Nawet nie wiedzialem, (a moze juz nie pamietalem) ze moj wpis trafil juz wczesniej do internetu. Widac skleroza juz nagryza. Splagiatowalem samego siebie :-) 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

Rafał Brzeski

#1524710

... z moim, na temat spotkania w Pyrach. Są małe rozbieżności.

Otóż w moim artykule napisałem, cyt.: "24-26 lipca 1939 r. w Warszawie i Ośrodku BS-4 w Pyrach odbyło się drugie trójstronne spotkanie służb kryptologicznych. (...) Był jeszcze trzeci człowiek, przedstawiający się jako "Profesor Sandwich", ale tożsamości jego nie dało się ustalić. Jednak z dokumentów, jakie zostały ostatnio odtajnione przez Brytyjczyków, a z ich kopii przekazanych Polsce w roku 2005 wynika, iż owym „Profesorem Sandwich’em” był specjalista nasłuchu radiowego – komandor Humphrey Sandwith".

Natomiast w Twoim, - co do daty spotkania oraz owego "tajemniczego "Sanwith'a" napisałeś tak, cyt.: "Większość historyków podaje, że konferencja w Pyrach odbyła się w dniach 24-26 lipca 1939 roku, co nie jest prawdą. 24 lipca przyjechali do Warszawy pociągiem Nord-Express Francuzi: Gustave Bertrand oraz Henri Braquenié. Gospodarz spotkania, pułkownik Gwido (czy Gwidon?) Langer ulokował ich w hotelu Polonia. Tego samego dnia Denniston i Knox wyjechali pociągiem z Londynu. Ze stempla kontroli granicznej Policji Państwowej w paszporcie Dennistona wynika, że granicę polską w Zbąszyniu przekroczyli 25 lipca. Dotarli do Warszawy przed wieczorem i zamieszkali w hotelu Bristol. (...) Nie wykluczone jednak, że do Polski przybyli „profesor” Sandwich, czyli Stewart Menzies, oraz komandor Humprey Sandwith. Denniston odnotował bowiem, że on i Knox pojechali do Warszawy pociągiem, natomiast „pozostała dwójka, osobno, samolotem. Samolotem na pewno przyleciał komandor Sandwith. Pozostaje pytanie kim był jego towarzysz podróży?".

Jak więc widzisz Rafale, - skoro historycy zgłębiający ten temat mają wątpliwości co do daty spotkania w Pyrach oraz kim był tajemniczy "Profesor Sandwith", to mamy tu do czynienia z faktem, iż materiały przekazane Polsce w roku 2005 na temat Enigmy... być może zawierają nieścisłości, by nie powiedzieć... celowe "niedomówienia".

Co Ty na to?

Pozdrawiam,

Satyr

 

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz co uważasz, ale uważaj co piszesz". 

© Satyr

 

#1524790

Dzien dobry,

Datę spotkania w Pyrach ustalilem na podstawie czerwonego stempla kontroli granicznej Policji Polskiej w Zbąszyniu w paszporcie Alastaira Dennistona. Na stemplu odbitym na polskiej wizie widnieje wyraźny tekst "Wjazd 25 LIP 1939". 

Na tej samej wizie widnieje też stempel kontroli granicznej w Zbąszyniu z tekstem "Wyjazd 28 LIP 1939". 

Paszport znajduje się w zbiorach muzeum kryptologii i komputerow w Bletchley Park. Facsimille tej strony jest tez ilustracja w ksiazce Robina Dennistona, syna Alastaira Dennistona, zatytulowanej: Thirty Secret Years: A.G. Denniston's work in Signal Intelligence 1914-1944. Wydanej nakladem autora i Polperro Heritage Press  w 2007 roku. 

Ksiazka ta to jedno z glownych zrodel, o ktore pytales. Drugie podstawowe zrodło to ksiazka "The Knox Brothers". Jej autorka, Penelope Fitzgerald, to corka Edmunda Knoxa, brata Dillwyna Knoxa. Ksiazka wydana w Nowym Jorku w 1997 roku przez oficyne Coward, McCann & Geoghegan.

Obie ksiazki to kopalnia drobnych informacji oraz rodzinnych plotek i obserwacji.

Milego dnia, 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Rafał Brzeski

#1524804

... rzetelnych informacji.

Z podziękowaniem,

Satyr

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz co uważasz, ale uważaj co piszesz". 

© Satyr

 

#1524808

Przeczytałem go dokładnie i... ze zrozumieniem. Pozwolisz, że ustosunkuję się do niego za kilkanaście godzin. Owo opóźnienie wynika z tego, że wymaga mojego ponownego powrócenia do tematu, który był w sferze mojego dużego zainteresowania  w styczniu 2013 roku. A od tego czasu zdarzyło się tak dużo, że to "dużo" pochłonęło moją uwagę, i... temu poświęcałem swój czas na Niepoprawnych.

Serdecznie pozdrawiam z wyrażeniem,
że dyskusja na argumenty wniesie wiele
dobrego w blogosferze ku potomnym,
 

Satyr

P.S.
Rozumiem, że masz wiedzę pozyskaną z "pierwszej ręki".
Ale może podałbyś jakieś źródło z literatury?

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz co uważasz, ale uważaj co piszesz". 

© Satyr

 

#1524695

który podał JzL.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1524701

teraz moja wiedza na temat Enigmy jest dużo większa. Mogłem oderwać się od artykułu dopiero po doczytaniu do końca.

Pozdrawiam.

 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1524713

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika gaj123 nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

alternatywa oczywiście jest, Katażyna Tarnawska ..

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-7
#1524771

Piękny wycinek polskiej historii. Tym milsze to dla mnie, że stoi w sprzeczności z mitami o polskiej głupocie czy nieprzygotowaniu. Warto wspomnieć, że ponoć tajemnicę wczesnej Enigmy jako pierwszym przekazaliśmy USA już w 1932 a tajemnicę dekryptażu trzymano tak długo, bo jeszcze po wojnie dalej łamano kody kilku państw.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1524789

Napisałeś, cyt.: "(...) ponoć tajemnicę wczesnej Enigmy jako pierwszym przekazaliśmy USA już w 1932". Nic o tym nie wiem, a zgłębiając temat Enigmy,... poświęciłem temu swój prywatny czas w wymiarze około 30 wieczorów (średnio około 4 godzin na dobę), co stanowi 120 godzin robienia kwerendy. Ale nie natknąłem się na taką informację - zarówno w woluminach, drukach zwartych (periodykach), a na materiałach internetowych skończywszy.

Zatem byłbym rad, gdybyś podał "namiary", gdzie mógłbym o tym przeczytać.

Pozdrawiam,

Satyr

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz co uważasz, ale uważaj co piszesz". 

© Satyr

 

#1524794

Wg Szaniawskiego, Satyrze. Było to wkrótce po rozpracowaniu Enigmy (wrzesień) i bodaj już 10-tego przekazano podczas spotkania Piłsudskiego z gen. MacArthurem w Belwederze, wraz z jakimiś sowieckimi kodami. Piszę z pamięci, nie wiem, co jest źródłem, możliwe że to domniemanie, z drugiej strony nie wszyscy muszą zostawiać dokumenty dla historyków ;-)

P.S. siedziałeś tylko nad tematem Enigmy czy może jesteś pasjonatem kryptologii z II.W.Ś.?

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1524797

polskiego, przedwojennego wywiadu (Oddzial II Sztabu Generalnego).

Otoz w 1939 r. "zapomniano" zniszczyc archiwum wywiadu znajdujace sie wtedy w Forcie Legionow przy ul. Zakroczymskiej w Warszawie . Dzieki temu, ze dokumenty (pelne 6 ciezarowek) przejela Abwehra - w nastepnych kilku miesiacach zlikwidowano ponad stu  agentow polskiego wywiadu (poprzez... sciecie toporem...)  w Niemczech, a takze dokonano przegladu zabezpieczen i uszczelnienia mozliwosci wyplywu tajnych informacji z instytucji i zakladow przemtyslowych Rzeszy...

Wtopa nie do zrozumienia... bo nawet Czesi zdazyli  w marcu 1939 r. przeslac swoje archiwum do Anglii...

No coz - obok wspanialych osiagniec, polski wywiad zaliczyl przekreslajacy dziesiatki lat pracy setek ludzi blad nie do wybaczenia...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1524877

Najpierw naleza Ci się słowa uznania, bo wiesz o jaki Fort Legionów chodzi, jako, że w Warszawie są dwa i myli je wielu nawet utytułowanych ludzi majacych opinie autorytetów. A teraz pytanie:  Czy jestes absolutnie pewien, ze to byla "wtopa" Oddzialu II?

Bo widzisz ja mam watpliwosci. Nie mam pod reka materialow, zeby podawac dokladnie daty i godziny, ale "Dwojka" nie ewakuowala sie z Warszawy w panice. Patrz ewakuacja BS4 i wytworni AVA, gdzie budowano repliki Enigmy, polskie maszyny szyfrowe Lacida i bomby kryptologiczne. Nie zostal najmniejszy slad, który moglby podsunac Niemcom mysl, ze ich Enigma nie jest w 100 procentach bezpieczna.

Owszem w Forcie Legionow zostaly stosy archiwow w szafach i skrzyniach, ale czy wywozilbys pod bombami makulaturę? Było tego duzo, nie pamietam ile wagonów, które dotarły do Gdanska-Oliwy, gdzie zorganizowano specjalna filię niemieckich archiwów (bodajze z Poczdamu). Tam kilkanascie osob, o ile pamietam do 1943 roku, czyli przez 4 lata sortowalo i analizowalo znalezisko. Tysiace roboczogodzin.

Wrocmy do Warszawy. Fort Legionow nie byl zamkniety na klodke. W trakcie obrony Warszawy stacjonowal tam oddzial artylerii przeciwlotniczej a na kopule fortu stal starachowicki bofors, charakterystyczny, bo w wersji nie na 4 kolach ale z lemieszami. Zachowaly sie fotografie. Bonil dostepu do mostu kolejowego. Artylerzysci stacjonowali tam do kapitulacji Warszawy. I nikt sie nie zainteresowal archiwum? Nie zameldowal zwierzchnikom, nikt nie przyjechal ze sztabu obrony Warszawy sprawdzic co to za archiwum?

Ale zalozmy, ze tak bylo. Przez dlugi czas Warszawa miala lacznosc telefoniczna, dalekopisowa, a potem radiowa ze sztabem Naczelnego Wodza i dowodztwami wielkich jednostek wycofujacych sie na wschod. To nikomu w szefostwie Dwojki nie wpadlo do glowy zaalarmowac oficerow wywiadu w Warszawie (a ich nie brakowalo), ze trzeba zniszczyc to co zostalo w Forcie Legionow?  Mało tego 26 września wyladował na Polu Mokotowskim samolot Sum, ktorym przyjeciał major Edmund Galinat z rozkazami Naczelnego Wodza tworzenia podziemia wojskowego. Nie pamietam, czy byl on oficerem 'Dwojki", ale chyba tak, gdyz przed wojna organizowal siatke dywersyjno-wywiadowcza na Pomorzu, a dywersja zafrontowa podlegala 2 ekspozyturze "Dwojki". I znowu nikt z szefow "Dwojki" nie wpadl na pomysl, zeby za jego posrednictwem przekazac polecenie zniszczenia archiwum w Forcie Legionow? Nic mi w tej narracji o wtopie Dwojki nie pasuje.

Co innego, jesli sie zalozy, ze pozostawienie niepotrzebnego archiwum bylo przemyslane. Po pierwsze wiazalo sily i srodki sluzb przeciwnika, a to jest zawsze bardzo wazne. Po drugie nie obciazalo eszelonow ewakuacyjnych. Po trzecie jak sam napisales zlikwidowano ponad 100 agentow polskiego wywiadu. Nie jestem pewien tych 100, ale tu akurat nie o liczbe straconych chodzi a o ich jakosc jako agentow. Czesc z nich byla juz dawno rozpracowana bo pochodzila z siatki Sosnowskiego. Wiec byli juz "nieuzyteczni". Trzeba by poddac analizie jak cenne byly informacje przekazywane przez reszte zlikwidowanych, jezeli nie bardzo cenne, to mozna bylo ich odpisac na straty w ramach uwiarygodnienia podsunietej makulatury (wywiady nie maja sentymentow). A poza wszystkim w wiekszosci o ile pamietam byli to Niemcy, czyli wrog.

Nie mam  "twardych" materialow archiwalnych na potwierdzenie tego rozumowania, ktore podsuwa mi logika i znajomosc roznych rozwiazan dezinformacyjnych stosowanych przez sluzby wywiadowcze wiec musisz przyjac moje watpliwosci "na wiare", albo sam poszukac i sprawdzic. A jak sprawdzisz to bede Ci wdzieczny za wiadomosc, czy mam rację, czy nie mam racji.  

Pozdrawiam,

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Rafał Brzeski

#1524907

Czy znana jest Panom pozycja : "Enigma - Złamanie kodu U-bootów 1939-1943" David Kahn  ?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

#1524811

Autor tej książki przypisał zbyt mało zasług polskim kryptologom. Wręcz potraktował ich marginalnie. Ale ogólnie - jest to pozycja warta przeczytania. Polecam.

 

Pozdrawiam,

Satyr

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz co uważasz, ale uważaj co piszesz". 

© Satyr

 

#1524861

Tak, nawet wydanie to samo.

Mnie interesuje aspekt techniczny (taki jestem). Chciałbym znać los warsztatów, które odtworzyły enigmę, ich załogi inżynieryjnej. Lubię atmosferę towarzyszącą rozgryzaniu tajemnic technicznych.

Pewne cechy urządzeń wynikają z ich konstrukcji. (Tobie nie muszę tego wyjaśniać ! ;-)  ). To, że szyfrowana litera nigdy nie mogła być zastąpiona nią samą wynikało z zastosowania bębna zawracającego. Jest to dowodem, że nie trzeba szukać matematycznych podstaw dla tej cechy, oraz (co ważne), można odrzucić takie rozwiązania macierzy permutacji, które zawierają podstawienie x->x dla dowolnego x.

Chyba powinienem napisać osobny tekst, bo najwyraźniej wsiadam na konika ;-)))

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

#1524920

Wyjasnienia Rejewskiego zatytulowane "Matematyczne podstawy rozwiazania niemieckiego szyfru maszynowego Enigma" zostaly opublikowane w ksiazce Wladyslawa Kozaczuka "W kręgu Enigmy" wydanie z 1979 roku. Ksiazka ta miala kilka wydan i kazde z nich ma inne ciekawe dodatki do "jadra".

Polecam rowniez wydany posmiertnie artykul Rejewskiego "Jak matematycy polscy rozszyfrowali Enigme" w  Roczniki Polskiego Towarzystwa Matematycznego, seria II, Wiadomosci matematyczne XXIII (1980) str. 1-28

Tak na dodatek krotkie kalendarium:

  • Zespół kryptoanalityków Sekcji 4 Biura Szyfrów II Oddziału Sztabu Głównego w tym Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski złamał kod morski używany przez Kriegsmarine w listopadzie 1932 roku. 
  • 30 grudnia 1932 roku Marian Rejewski odczytał częściowo pierwsze depesze niemieckiej armii lądowej, Reichswehry, zaszyfrowane przy pomocy maszyn Enigma. 
  • W połowie stycznia 1933 roku rozpoczęto odczytywać pełne teksty depesz Reichswehry. 
  • Podczas puczu Roehma w czerwcu 1934 roku niemieckie depesze szyfrowane przy pomocy Enigmy były odczytywane w Biurze Szyfrów w ciągu kilku minut od ich nadania drogą radiową. 
  • W trakcie dwutygodniowych manewrów kryptologicznych zorganizowanych w Biurze Szyfrów w styczniu 1938 roku, 75% tajnej korespondencji niemieckiej odczytywano w ciągu kilku godzin od jej przechwycenia przez polskie stacje nasłuchowe. 
  • Korespondencję Wehrmachtu odczytywano z równą sprawnością do listopada 1938 roku. Po wprowadzeniu nowego modelu Enigmy w niemieckiej armii lądowej odczytywano tylko co 10 depeszę. Nadal, aż do 1 lipca 1939 roku, odczytywano sprawnie szyfrowaną korespondencję przesyłaną w sieci łączności Służby Bezpieczeństwa - Sicherheitsdienst. 
  • Decyzją najwyższych władz wojskowych II RP, Biuro Szyfrów podzieliło się swoją wiedzą z sojuszniczymi placówkami kryptoanalitycznymi Francji i Wielkiej Brytanii podczas tajnej konferencji w Pyrach pod Warszawą 25 lipca 1939 roku. 
  • Na początku września 1939 roku Biuro Szyfrów ewakuowano z Warszawy zagrożonej atakiem szybkich jednostek pancernych wojsk niemieckich. Przed ewakuacją oraz w jej trakcie zniszczono nie pozostawiając śladów niemal całą aparaturę oraz akta związane ze złamaniem szyfru Enigmy. 
  • W październiku 1939 roku, po dotarciu do Francji, kryptoanalitycy Biura Szyfrów wznawiają pracę jako Equipe Z wchodząca w skład struktury kryptowywiadu francuskiego. 
  • 17 stycznia 1940 roku Equipe Z złamała klucz dzienny stosowany w niemieckich siłach zbrojnych. Wynik przekazano natychmiast do brytyjskiego ośrodka kryptologicznego w Bletchley Park, gdzie rozpoczęto dzięki temu dekryptaż bieżących depesz. Był to pierwszy wojenny sukces alianckich służb kryptologicznych. 
  • Po kapitulacji Francji, zespół polskich kryptoanalityków pod nazwą Ekspozytura 300 działał potajemnie od 1 października 1940 roku w konspiracyjnym ośrodku Cadix. Ośrodek zwinięto 6 listopada 1942 roku kiedy w sąsiedztwie pojawiły się niemieckie samochody radio-pelengacji. W okresie tym polscy kryptolodzy odczytali 4679 depesz niemieckich zawierających około 9000 tajnych dyrektyw, rozkazów, sprawozdań i meldunków. 
  • W sumie zespół polskich kryptoanalityków odczytywał szyfry Enigmy prawie 10 lat, od grudnia 1932 do listopada 1942 roku. 
Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Rafał Brzeski

#1524929

Czekam na więcej!.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Zakamarnik

#1524858