Rola emocji w puczu informacyjnym

Obrazek użytkownika Rafał Brzeski
Idee

Równocześnie z ogłoszeniem przez Platformę Obywatelską pełnej mobilizacji poselskiej w Sejmie, lider ugrupowania Grzegorz Schetyna przyznał się do organizacji grudniowej próby puczu i zapowiedział kolejną na rozpoczynający się tydzień. Instruował przy tym, że sukces zamachu stanu będzie można osiągnąć  "tylko w sposób spektakularny, pokazując i uruchamiając emocje". 

Pucz to konfrontacja elit. Tej, która chce rządzić z tą, która rządzi.  Podobnie jak w przypadku wojen, zamachy stanu można podzielić na energetyczne i informacyjne. Te pierwsze przy użyciu wojskowego hardware’u, te drugie przy sprytnym wykorzystaniu informacji.

Pucze informacyjne nie są nowością. Ułatwił je rozwój prasy. Codzienny rytm ukazywania się gazet, możliwość wydań specjalnych oraz rosnące nakłady i masowe czytelnictwo przyspieszyły przepływ informacji oraz ich zasięg, a to z kolei umożliwiło sprawne sterowanie emocjami odbiorców.

W 1924 roku, na cztery dni przed wyborami powszechnymi, grupa najwyższych oficerów brytyjskich służb wywiadowczych podsunęła dziennikowi Daily Mail sfałszowaną instrukcję lidera Kominternu wzywającą rzekomo do wsparcia rządzącej Partii Pracy i tworzenia komunistycznych jaczejek w siłach zbrojnych. Tak zwany List Zinowiewa wywołał burzę i sympatyzująca ze Związkiem Sowieckim Labour Party sromotnie przegrała wybory. Drogą dezinformacji wywołującej silne emocje społeczne jedna elita zastąpiła drugą.

W 1974 roku funkcjonariusze brytyjskiego kontrwywiadu podjęli próbę obalenia premiera Harolda Wilsona z Partii Pracy drogą informacyjnego pałacowego zamachu stanu. Próba spaliła na panewce, gdyż zastępca szefa MI5 nie wydał spiskowcom materiałów obciążających premiera.[1]   .  

W opinii badaczy, którzy analizowali organizację i przebieg zamachów stanu w Europie, na Bliskich Wschodzie, w Afryce i w Ameryce Łacińskiej dokonanie przewrotu nie jest trudne, a jego przebieg jest podobny pod każdą szerokością geograficzną. Trzeba tylko dbać o szczegóły rygorystycznego planowania, bowiem pucz to działanie skoncentrowane w czasie. Nie ma luzu na naprawę błędów, zmianę taktyki, trzymanie sił w rezerwie. Przewrót to jedno, szybkie, decydujące uderzenie z udziałem całego posiadanego potencjału.[2] To wszystko albo nic. Edward Luttwak w swym Praktycznym poradniku” wyróżnił cztery fazy zamachu stanu:

  • planowanie,
  • wykonanie,
  • stabilizowanie sytuacji,
  • legitymizację.

Jego zdaniem, z wyjątkiem fazy planowania, przejęcie kontroli nad programem rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych ma „krytyczne znaczenie” dla sukcesu przewrotu.[3] Tradycyjne media elektroniczne w największym bowiem stopniu nakręcają emocje potrzebne do kontrolowania zachowań. Media drukowane umożliwiają refleksję. Zapewniają wygodny i łatwy powrót do niesionej treści i jej analizę. Radio i telewizja nie dają tych możliwości. Ich szybki przekaz, naładowany budzonymi przez dźwięk i obraz emocjami,  sprzyja zgubieniu w odbiorze informacji przy pozostawieniu emocji.      

Współczesne media sieciowe to hybryda mediów drukowanych i tradycyjnych mediów elektronicznych. Niosą przekazy umożliwiające łatwe powtórzenie treści i refleksję a zarazem rozbudzają silne emocje swoją autentycznością transmitowania w czasie realnym. Z perspektywy przewrotu szczególnie istotną  rolę odgrywają sieciowe media społecznościowe, które komunikacją „person-to-person” mogą skutecznie oddziaływać na emocje z racji ich instynktownie akceptowanej wiarygodności.

Odpowiednie sterowanie nastrojami przy pomocy mediów społecznościowych może prowadzić do opowiedzenia się odbiorców po jednej, lub drugiej stronie skonfrontowanych elit. Widomym przykładem był nieudany pucz w Turcji w 2016 roku.

W fazie planowania, autorzy przewrotu nie wzięli pod uwagę doświadczeń społecznych rebelii na Ukrainie, w Mołdawii, Egipcie, Tunezji i Syrii, gdzie cyberprzestrzeń stała się decydującym polem walki. Przygotowali zamach stanu wedle najlepszych, ale ubiegłowiecznych instrukcji. W XXI wieku były już one przestarzałe. Kiedy w nocy z 15 na 16 lipca ich jednostka szturmowa opanowała studia telewizji państwowej, skąd nadano proklamację do społeczeństwa, nie przypuszczali, że 11 minut później na ekranach telewizorów pojawi się prezydent Erdogan, który poprzez iPhone połączył się ze studiem tureckiego oddziału CNN[4] i „na żywo”, ze spokojem zbijał argumenty przeciwników politycznych, a jednocześnie z pasją apelował do swych sympatyków, aby „odbili ulice z rąk puczystów”. W pełną chaosu noc bezpośredni kontakt przywódcy państwa z obywatelami przechylił szalę. Porwani emocjonalnym apelem mieszkańcy Ankary wylegli masowo na ulice. Przewrót uwiądł pod społeczną presją, bowiem puczyści popełnili dwa kardynalne błędy:

  • nie wzięli pod uwagę potencjału mediów cyfrowych jako narzędzia w sterowaniu emocjami społecznymi
  • nie potrafili w czasie realnym kontrolować obiegu informacji, kiedy w serwisach sieciowych zaczęły się pojawiać wiadomości, zdjęcia i filmiki ukazujące bieżącą sytuację w mieście oraz mobilizacyjne apele Erdogana.[5]      

Puczyści nie zaadaptowali wytycznych Luttwaka do realiów cyberprzestrzeni i zamiast przejąć kontrolę nad dostawcami internetu i operatorami telekomunikacyjnymi opanowali gmach telewizji państwowej. Przygotowali przewrót energetyczny, Erdogan odpowiedział sieciowym kontr-zamachem informacyjnym. 

Pojęciem szerszym niż cyberprzestrzeń jest infosfera, która wykracza poza tak zwaną Sieć.   W sytuacjach konfrontacyjnych infosfera staje się również polem walki, na którym przeciwnicy starają się przejąć kontrolę nad świadomością odbiorców i sterować ich zachowaniami. Przykładowo, w sferze cywilnej infosfera to między innymi media drukowane i elektroniczne, biblioteki, muzea, galerie sztuki, a w sferze wojskowej ośrodki dowodzenia i łączności, systemy i służby rozpoznania, wywiadu, kontrwywiadu, itp.[6] W przypadku puczu informacyjnego w infosferze można przygotować zamach drogą bardziej lub mniej prawdopodobnych narracji, seansów nienawiści prezentowanych jako happeningi, oraz różnych zabiegów pseudo-artystycznych i pobudzać nimi emocje, które kreują przychylny klimat przyzwolenia dla reakcji drastycznych i tolerancję dla przemocy. Działania takie tworzą też  potężny szum informacyjny, który osłabia czujność przeciwnika. Planiści przewrotu mogą też  nadrabiać w infosferze niedobór własnych kanałów informacyjnych odwołując się do manipulacji z użyciem, w charakterze rezonatorów lub amplifikatorów, sprzyjających mediów zagranicznych. W obcych mediach łatwiej jest bowiem budować narrację opartą na tezie, że w kraju rządzi dyktator, przeciwko któremu jednoczy się masowo cała postępowa i tolerancyjna opinia publiczna. Narracja taka może być później podchwycona przez krajowe media o kapitale zagranicznym, których finansowi dysponenci uznali, że planowana rebelia będzie sprzyjała ich interesom. W trakcie międzynarodowej debaty na forum UNESCO poświęconej suwerenności informacyjnej i obronie przed medialną hegemonią, podkreślano, że obecność w przestrzeni informacyjnej mediów, które są w obcej dyspozycji kapitałowej stanowi poważne zagrożenie dla suwerenności i stabilności państwa. Premier Gujany skwitował to wówczas dobitnie: ”państwo, którego media są zdominowane z zewnątrz przestaje być państwem”.[7]

Elementy charaterystyczne dla wywrotowych działań w cyberprzestrzeni i w infosferze widoczne były w trakcie nieudanego puczu w Polsce 16 grudnia 2016 roku. Autorzy  próby wymiany elity odwołali się wówczas do działań informacyjnych nakręcających emocje. Były nienawistne narracje, pseudo-artystyczne happeningi, manipulacje z wykorzystaniem mediów i instytucji zagranicznych, a potem nagłaśnianie ich reakcji wewnątrz kraju. Wybór momentu – głosowanie nad ustawą dezubekizacyjną – nie był przypadkowy, gdyż już projekt ustawy wywołał silne protesty i aktywizował opozycję. Zachowanie jednego z posłów w Sejmie, a potem jego partyjnych kolegów blokujących mównicę i stół marszałka Sejmu, mogło doprowadzić do paraliżu prac parlamentu oraz rozbujania emocji społecznych poprzez nieustanne transmisje telewizyjne „na żywo” oraz komentarze powielające tę samą narrację. Szybka i widocznie nie przewidziana, riposta strony rządowej w postaci przeniesienia obrad do innej sali, do której nie wpuszczono dziennikarzy, zdezorientowała puczystów i zdekoncentrowała ich działania wewnątrz Sejmu. Wezwania różnych organizacji opozycyjnych do demonstracji protestacyjnej na zewnątrz gmachu spotkały się z miernym odzewem, głównie dlatego, że rozpowszechniane były przede wszystkim w społecznych mediach internetowych, z których „pokolenie PRL” zazwyczaj nie korzysta, natomiast ustawa dezubekizacyjna i hasło „obrony konstytucji” nie budziły emocji u młodego pokolenia, dla którego internet jest podstawowym źródłem informacji i opinii. Nie pomogła zainscenizowana dla potrzeb kamer telewizyjnych manipulacja zatytułowana „Biją obywateli” z leżącą na ziemi rzekomą ofiarą akcji sił porządkowych.  Skontrował ją szybko nakręcony komórką i kolportowany w internecie filmik dokumentujący cudowne zmartwychwstanie figuranta. Zawiodła też blokada Sejmu. Najważniejsze osoby decyzyjne opuściły gmach i mogły w nieskrępowany sposób sprawować swoje obowiązki. Pucz wypalił się i nie spełniły się marzenia o wyprowadzeniu „miliona” ludzi i stworzeniu „majdanu”.[8]    

W dobie cenzury, władzę miał ten, kto mógł ograniczyć dostęp do informacji. W dobie  postprawdy informacji nie brakuje, ale władzę ma ten, kto potrafi sterować społecznymi emocjami i zachowaniami drogą narzucania własnych interpretacji informacji i kreowania chwytliwych i pozornie wiarygodnych narracji.

 

[1] Smith, Michael, The Spying Game: The Secret History of British Espionage, Londyn, Politico’s, 2004, str. 80, por. West, Nigel, tłum. Brzeski, Rafał, MI6, Warszawa Bellona, 2000, str. 49

[2] Luttwak, Edward, Coup d’Etat: A Practical Handbook, Londyn, Allen Lane, 1968, str. 138

[3] Ibid. str. 111

[4] Finn, Ed, Power of social media: Erdogan’s smart use of a smartphone, CNN, 18 lipca 2016, http://edition.cnn.com/2016/07/18/opinions/erdogan-face-time-social-medi...

[5] Harmata Michał, Doran Peter, Information: The new center of gravity in regime change, Center for European Policy Analysis, 18 lipca 2016, http://cepa.org/Information-the-new-center-of-gravity-in-regime-change

[6] Brzeski, Rafał, Wojna informacyjna – wojna nowej generacji, Komorów, Antyk, 2014, str. 9

[7] Cyt. za: Nordenstreng Kaarle, Schiller Herbert I., (eds.), National Sovereignty and International Communication, New Jersey, Ablex Publishing, 1979, str. 128

   

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

Bardzo ciekawa analiza. Myślę, że w rozważaniach dotyczących skuteczności przewrotów warto wziąć pod uwagę jeszcze jeden czynnik: istnienie i nośność idei stojących za puczystami. I tu troszkę nawiązać należy do fazy legitymizacji, choć ja bym widział ten ważny elementy bardziej jako warunek, niż fazę. Legitymacja jest ważna w każdej z faz, ale że ostatecznie jest argumentem dla ludu, musi się trzymać kupy. Oczywiście można przeprowadzić pucz wojskowy i wtedy ten czynnik osłabia się, czy zmienia zakres (dotyczy tylko przekonania czy dyscypliny wojskowych), ale dla przewrotów opartych na hasłach obrony demokracji itp. legitymacja i poparcie społeczne (które trzeba przecież pokazać później w zachodnich mediach - dla uznania nowych wladz) jest niezmiernie istotna. 

Stawiam tezę, że w naszych realiach idee puczystów są na tyle nośne, że można w uproszczeniu powiedzieć, że ich nie ma. Brak jakiejkolwiek idei i charyzmy "przywódców" (udających się w fazie realizacji na Maderę czy organizujących rotacyjne strajki) z góry przesądza skuteczność każdej akcji organizowanej przez dzisiejszą opozycję. Bardziej to wszystko przypomina kabaret ;) 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

Ratujmy Nasze Polskie Lasy!
AIM(S) - Artificial, Intelligent Moderation (System) © Gawrion

#1544333

Odnosząc to do naszych realiów dodałbym tylko, że na szczęście dwadzieścia sześć lat rządów postkomuny zdemoralizowało ją i osłabiło. bo nie musieli walczyć. Obecnie starzy postkomuniści są za starzy aby mieć jeszcze werwę, a młodzi zdemoralizowani i rozpuszczeni. Ale nieprawdą jest że nie mają żadnej idei ani hasła przewodniego. Mają. Brzmi ono "Jest nas dwóch - Ja i mój brzuch".

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
"ZATARTY ŚLAD. O 10 KWIETNIA 2010 ROKU"  
#1544337

Kompetencja + rzeczowość. Minimum słów maximum treści. Brawo.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#1544334

Witam

 

Czy nie wyczuwa Pan, Panie Doktorze, że obecnie, w dobie sieci komputerowej, sytuacja się nieco zmienia, a nowe technologie komunikacyjne pozwalają na szybsze, bardziej radykalne i bardziej urozmaicone działania w tym temacie?

False flag, fake news, buzz, high-arousal emotion viralty (prezentowane na tym portalu często przez wiodącego trolla) i wiele innych technik, daje o poziom większe mozliwości, niż dotychczasowe manipulowanie prasą papierową, czy telewizją.

Brytyjskie GCHQ już parę lat temu zajęło się tym tematem, a NSA niedawno ogłosiło złamanie i swobodne śledzenie tzw. Czarnego i szarego internetu, m.in TORu , czy Onionu.

Przekonany jestem o postępującym przełomie w informacji, komunikacji, propagandzie i niestety także manipulacji. Nie bez kozery Rosjanie wydają na to olbrzymie sumy. A dowodem na to jest stała obecność rosyjskich agentów wpływu na mediach społecznościowych w Polsce.

Z poważaniem

Janusz Kamiński

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1544340

 

Pan R.Brzeski nie zaakcentował tego, że bardzo ważnym elementem puczu jest to, jakiego państwa dotyczy, czyje interesy reprezentują puczyści i możliwości jakimi dysponują puczyści i ich mocodawcy.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1544349