Jak odzyskać Kresy

Obrazek użytkownika podpułkownik
Idee

    Uważający się za najwyższej próby patriotów "kresowiacy", ich potomkowie i inni Polacy, nie pochodzący ze wschodu, ale kochający polskie Kresy i polską historię, wykorzystują od kilku czy kilkunastu lat każdą okazję i każdy pretekst, żeby udowodnić, że Ukraińcy nas nienawidzą, zakłamują historię i nie zasługują na nazywanie się narodem. Przy każdej takiej okazji przypominają ci patrioci zbrodnie popełnione przez Ukraińców na Polakach, szczególnie rzeź wołyńską, która była największą z tych zbrodni i najbardziej utkwiła w zbiorowej pamięci Polaków. Zbrodnie popełnione przez Niemców, którzy wymordowali w okresie  II wojny miliony Polaków, ani zbrodnie rosyjskie, które były jeszcze większe, od dawna nie są już przypominane. Niszczenie cmentarzy i pomników polskich na Ukrainie jest dokonywane przez agentów rosyjskich. Starsza pani z warkoczem nie mówi tego.
    Jaki jest cel tego ustawicznego wzbudzania nienawiści między naszymi narodami? Czy tylko dbałość o poznanie i utrwalenie prawdy historycznej? Czy też propagowanie idei odzyskania Kresów, w szczególności Wołynia i Galicji Wschodniej? Takie żądanie prawie nigdy nie jest dosłownie formułowane, ale głośne mówienie o historycznej polskości krajów stanowiących obecnie część państwa ukraińskiego, wydaje się dość czytelnym wyrażeniem pragnienia, aby te kraje należały do Polski.
    Istnieją też polscy patrioci, to jest ludzie kochający Polskę, którzy mają nieco inne wyobrażenie o tym, co jest dla Polski dobre. Niepodległość Polski wymaga, by istniała w Europie siła, zdolna przeciwstawić się Rosji i równocześnie Niemcom. Ze wzglądu na wielkość  Rosji i Niemiec taką siłą może być tylko koalicja czy federacja wielu państw Europy środkowej, rozumianej szeroko - od Skandynawii i Bałtyku do Morza Sródziemnego, Czarnego i Kaspijskiego. Chodzi oczywiście o ideę Międzymorza, Trójmorza czy Ideę Jagiellońską, będącą w istocie ideą Piłsudskiego. Federacja zapewniałaby bezpieczeństwo wszystkim państwom Międzymorza. Dla Polski byłaby dodatkowo jedyną możliwością "odzyskania" Kresów w sensie kulturowym i ekonomicznym.
    Aby taka Federacja spełniła swoją rolę, to jest całkowicie zneutralizowała Rosję, niezbędny jest udział w niej Ukrainy (a także Białorusi). Ukraina jest pod względem obszaru największym krajem europejskim, pod względem liczby ludności -  jednym z największych, położonym w miejscu absolutnie strategicznym. Obecnie Ukraina jest bardzo blisko stowarzyszenia z Unią Europejską, co może być pierwszym krokiem do jej ściślejszego sojuszu z Polską i Grupą Wyszehradzką. Już takie połączenie, nawet bez dalszego rozwoju ideii Trójmorza, byłoby śmiertelnym zagrożeniem dla imperialnych zakusów Moskwy. Dlatego robi ona wszystko, by skłócić Ukrainę z Polską.
    Ludzie, którzy myślą o wielkości Polski, a odrzucają ideę Federacji, wydają się proponować rozwiązanie alternatywne: wojna z Ukrainą i zajęcie siłą dawnych polskich województw wschodnich: lwowskiego, stanisławowskiego, tarnopolskiego, wołyńskiego. Taki scenariusz spowodowałby śmierć wielu tysięcy ludzi po obu stronach i ogromne zniszczenie nie tylko Lwowa, ale pewno także Rzeszowa, Lublina, Warszawy i Kjowa. Obrazy Aleppo i Donbasu mogą być tylko przybliżonym wyobrażeniem tego, co zostanie z naszych miast. Ostatecznym zwycięzcą zawsze będzie Moskwa.
    Jednym z jawnie proponowanych przez Moskwę scenariuszy dalszego przebiegu jej wojny z Ukrainą jest rozbiór Ukrainy (w domyśle - przez Rosję, Polskę, Węgry, Rumunię). Jest to całkowita utopia ze względu na siłę Ukrainy i jej wyjątkową determinację utrzymania niepodległości i integralności. Aby uwierzyć w możliwość dokonania rozbioru Ukrainy potrzebny jest całkowity brak wykształcenia i wyjątkowo niski poziom inteligencji. Niestety, w Polsce są jeszcze w XXI wieku ludzie, którzy zupełnie poważnie pytają się, "czy z Ukrańców da się zrobić Polaków, czy też tylko obywateli polskich". Otóż naród ukraiński, jakkolwiek młody w sensie "nowoczesnego narodu europejskiego" (uformowany w XIX i znany pod tą nazwą dopiero na początku XX w.), jest z pewnością jednym z najstarszych w Europie w sensie historycznym (państwo kijowskie było około 100 lat starsze od państwa gnieźnieńskiego) i jest doskonale tego świadomy. Po 1991 roku wytworzyła się dodatkowo silna świadomość państwowości, absolutnie nie do pominięcia.
    Polacy, skłonni do pamiętania o granicach politycznych z 1772 lub 1939 roku, nie mają cząsto pojęcia o granicach etnograficznych, które istniały przez cały ten czas, a nabrały szczególnego znaczenia po I wojnie światowej, kiedy granice wielu państw były wyznaczane właśnie na tej zasadzie. Polsko-ukraińska granica etniczna była niezwykle zawiła. O ile Lwów był etnicznie polski, o tyle tereny wiejskie w pobliżu Przemyśla, Sanoka, Krosna, nawet w powiecie hrubieszowskim i tomaszowskim, były etnicznie ukraińskie. W ostatnich dniach I wojny światowej i pierwszych miesiącach światowego pokoju wygraliśmy walkę zbrojną o Lwów i wschodnią Galicję, ale konsekwencje tego zwycięstwa okazały się po 20 latach tragiczne. W tej sytuacji sztucznie przeprowadzona po II wojnie prosta linia podziału tych terenów mieszanych, pozostawiająca Lwów po stronie ukraińskiej, a Przemyśl po stronie polskiej, okazuje się nieuniknionym, jedynie możliwym, aczkolwiek nikogo nie zadowalającym kompromisem.
    Jako Polacy musimy dbać o własną rację stanu. Powinniśmy też poznawać naszą historię i historię Ukrainy, bo braki w tej dziedzinie są olbrzymie. Nie znaczy to, że Ukraińcy nie popełniają podobnych błędów. Ich wyobrażenie o historii jest zwykle dużo bardziej uproszczone niż polskie. Ich wiedza jest dalece niewystarczająca. Ich żądania często dużo bardziej nieodpowiedzialne. Ale jako naród z większym doświadczeniem państwowości nie powinniśmy reagować histerycznie na niepoważne wypowiedzi a nawet czyny. Raczej myśleć poważnie o polskiej racji stanu. W XIX wieku napisano, że Kresy były zdobyczą polskiego pługa i polskiej kultury. Też kultury politycznej.
  

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:9)

Komentarze

racja. a posługiwanie się argumentami wandalizmu czy dawnych zbrodni demaskuje poziom umysłowy. mamy swoje interesy, czas nad nimi pomyśleć i dorosnąć do nowych czasów. rozumieją to partie polityczne i różne kraje. 

poza tym nie jesteśmy narodem ofiar, skazanymi na użalanie się i poczucie krzywd, tylko narodem konspiratorów i wojowników, który kiedyś potrafił walczyć o swoje i potrząsnąć pięścią. A Ukraina dawno już zapłaciła straszliwą cenę za dążenia do niepodległości i walkę z sowietyzacją.

I nijak nie wiem, co ma patriotyzm do nienawidzenia innych. To jakaś licytacja zbrodniami? Rosji i ichnich "patriotów" i tak nie przebije.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1531359

Mojego dziadka Ukraińcy (jego koledzy) zamordowali w Komarnie w 1944r. (zarąbali Go siekierami), niech im Pan Bóg wybaczy, mimo tej zbrodni w pełni podzielam twoje tezy. Polska racja stanu jest obecnie najważniejsza w kontekście dobrych stosunków z Ukrainą.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

#1531361

Stanowcze nie dla tego typu wpisów! To jest nic innego, jak chwytająca za serce propaganda Giedroyciowa! Absolutniue nie wolno czarować ludzi mirażami wybujałych tęsknot kresowych, pozbawionych relanych podstaw marzeń o wydumanym międzymorzu. Wiem co mówię i piszę! Jestem historykiem i mam dość szerokie spojrzenie na historię narodów Europy Śrokowo - Wschodniej. Mam jednak pewność, że przytaczanie kolejnych argumentów dla ludzi o pewnych sympatiach, raczej mija się z celem. Dlatego pożyteczniej jest skupić się na faktach, które jest już trudno obalić.

Otóż weźmy dla przykładu losy dwóch polskich, dużych, pięknych wsi na Ziemi Włodzimierskiej. Dominopol pozostawał w b. dobrych relacjach z banderowcami, których kureń formował się w sąsiedniej wsi ukraińskiej Wołczak. Na wiosnę 1943 r. oficjalnie ogłoszono powstanie sojuszu posko - ukraińskiego i zaczęto nawet formować polski oddział partyzancki, który wspólnie z banderowcami miał walczyć przeciwko Niemcom. W nocy z 10 na 11 lipca 1943 r. cała wieś i wszyscy jej mieszkańcy zostali zmasakrowani siekierami, będąc w całkowitym, zgubnym śmiertelnie zaskoczeniu. Zginęli także wszyscy polscy partyzanci, wystrzelani zdradziecko jak kaczki!

Druga wieś to Bielin, który przy wsparciu wielu Polaków z najbliższych okolic i polskiej konspiracji, w obliczu rzezi wołyńskiej uderzył roztropnie na sąsiednie wsie ukraińskie i przegonił ludność ukraińską na bezpieczną odległość, naturalnie podczas akcji niektórzy Ukraińcy, stawiający opór zginęli. Dzięki temu jednak Bielin przetrwał pierwszą i najbardziej gwałtowną fazę ludobójczych mordów. Potem na tej bazie i na tym skrawku wolnej ojczyzny Rzeczypospolitej Bielińskiej, zaczęła się formować największa polska, zwarta jedostka Armii Krajowej, słynna 27 Wołyńska DP AK.

Dużoby pisać jeszcze, a jeszcze trudniej skończyć, ale dość powiedzieć, że naiwność to najpodlejsza postać głupoty, zupełnie jak brawura, która najgorszą odsłoną odwagi jest i basta, obie bowiem zawsze prowadzą na śmierć.

Na koniec niemiła, ale stanowcza uwaga dla podpułkownika. Otóż proszę się absolutnie nie czepiać niezwykle zasłużonej Pani dr Lucyny Kulińskiej z Krakowa, gdyż Jej praca na rzecz upamiętnienia niewiennie pomordowanych Męczenników Wołynia i Kresów jest becenna i ponadczasowa. Z wołyńskim Szczęść Boże

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Sławomir Tomasz Roch

#1531407

przecież nie ma czarowania mirażami a Międzymorze jest niczym innym jak porozumieniem państw regionu zgodnym z naszym interesem. nierealne? ktoś to ma za wcielenie okolicznych ziem do imperium czy jak? lepiej zdać się na UE?

utożsamianie Ukrainy z banderowcami jest wielkim nadużyciem. zresztą to ochotnicze nacjonalistyczne formacje zdziałały więcej broniąc kraju niż cały pozaukraiński świat. jakoś nie zajmują sie tym, czym bandyci w 1943. nie grozi nam, że nagle zaczną wyżynać polskie czy mieszane wioski. Wytykanie dawnych zbrodni, istny hejt jest strasznie głupie, starczy znać historię regionu.

sugerowanie na przykładach, że należy uderzyć pierwszemu i bezwględnie, bo inczej nas wyrżną to nietrafna i bandycka taktyka. zresztą takie dziwne argumenty posłużyły właśnie banderowcom i pragmatycznie działały. Polacy, dzięki Niemcom i sowietom, i tak nie mogli wiele zdziałać, nawet kolaborując. Zresztą niektórzy "banderowcy" szybko zauważyli swój błąd w obliczu prawdziwego wroga. Próba sojuszu byłaby więc jak najbardziej wskazana, to nauczka dla obu stron.

Dziś mamy dziś i zupełnie inną sytuację. Dalej mamy tego samego przeciwnika, sukcesora zbrodni, przy których bledną wszystkie inne. Rozsądniej mieć przyjazne przedpole zamiast bazy wypadowej do ataku na nas, jak jeszcze nie tak dawno temu. Polska krew jest droga a z sąsiadem lepiej żyć w zgodzie.

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1531423