Inne oblicza historii...

Obrazek użytkownika Piotr Szelągowski
Kraj

I znów drodzy Czytelnicy niepoprawnych kilka sów do podziału z mojego blogu bezprzesady.com Może uwrażliwię Was na zbiernaie relacji...

To nie tylko IOH - pismo, które przyczyniło się walnie do upowszechnienia informacji o Ludobójstwie OUN-UPA edycją dwóch numerów z produkcją dwóch filmów na ten temat: "Zapomnij o Kresach" i "Zabili nas w Wigilię".

Inne oblicza historii to wspomnienia osób, które jeszcze pamiętają.

To skarby dla przyszłych pokoleń, które powinny być kultywowane. Jak to jest że są wybiórczo?

Jedne wspomnienia w zależności od tego jaka ekipa rzadzi są lepsze inne gorsze. Zdarzają się też i fałszywe wspomnienia produkowane na zlecenie ekip rządzących - tak często było za komuny aby przypisać AL czy innym formacjom komunistycznym większe zasługi niż mieli w rzeczywistości, lub też zatrzeć ich zbrodnie. To są mroczne karty wspomnień.

Jednak chcę przede wszystkim poruszyć tutaj inną kartę -tych wspomnień, które sam dotknąłem. Usłyszałem. Czasami wymusiłem, aby mi opowiedziano.

W dziele Relacje znajdziecie niektóre z nich...

I ślady w pamięci ludzkiej: Tutja była wieś polska - nie ma jej...:

Tutaj opowieść o pewnej wsi, której nie ma...: Wieś Karolówka łączyła się z bukaczowiecką ulicą Piaski. Liczyła 800. mieszkańców. Spalono je nieprzypadkowo w polskie święto 3 Maja, fot. K. Tokarska

Dokumentujmy te wspomnienia, poszukujmy tych "innych oblicz historii" wzorem IOH, które próbowało to czynić, ale robiło to pewnie zbyt dobrze- dlatego musiało zniknąć. Została strona (forum): IOH Zapraszam na nią. Działajcie. I pamiętajcie - chodźcie w koszulkach; jest ich już ponad 2 tys gdzieś, na całym świecie.

Dawajcie tym samym świadectwo Prawdzie i pokazujcie, że pamiętacie. Wbrew wszystkiemu, wbrew kłamstwom na Ukrainie - próbom zrzucenia odpowiedzialności, manipulacjom i fałszowaniu historii przez ich odpowiednik ipn-u. Nowa edycja:

Poniżej dwa fragmenty relacji z blogu: Jedna z pierwszych edycji noszona przez Kresowiaka, który pamiętał...

Mail od niego (pisany ręką wnuka): „Serdecznie pozdrawiam! Pragnę nabyć koszulkę o Wołyniu.[…] Mocno chcę mieć przynajmniej dwie – jedna, kiedy włożą do trumny bądź na nią, zaś druga na co dzień jako przypomnienie, że tam potwornie okaleczeni umierali w straszliwych mękach. Miałem dziewięć lat, kiedy Mama w Rozpaczy wołała „ne ubywajty detyny” a wtedy pakuły do ust – niech wystarczy. Z poważaniem i wdzięcznością – Władik”

„Już 3 września dumnie nosiłem w klinice kardiologii we Wrocławiu. Tym bardziej, że kiedy byłem w tym miejscu na diagnostyce, jeden z pacjentów pokazał mi legitymację, że kiedy miał 3 lata był więźniem obozu niemieckiego. Nam dzieciom wojny – osieroconych przez banderowców ukraińskich w czasie narastającego terroryzmu musi wystarczyć własny pomysł. Więc bardzo mocno dziękuję!!! Na początku października będę operowany, na czas intensywnej terapii białą koszulkę zostawię na łóżku szpitalnym. (będę jeszcze pisał) Niech dobro i pokój będą z Panem – Władysław”

Źródło: Koszulka rocznicowa w szpitalu – Pan Władysław.

Klientka w markecie:

"Razem z córką kupowałem lody w pobliskim markecie. Córka zbiera nalepki w jednej z akcji promocyjno-marketingowych. Niestety nie wystarczyło nam na żadną. Jednakże za nami jeden z klientów chętnie odstąpił nalepkę. Zaraz za nim stała pewna pani. Dała znak ręką, i powiedziała że też odstąpi. Chwilę poczekaliśmy na moment kiedy już zostanie obsłużona przy kasie. Stałem z córką z boku.

Pani podeszła do nas – wskazała ręką na koszulkę rocznicową „Wołyń 1943-2013″, którą miałem na sobie: „za koszulkę” powiedziała z uśmiechem. Spytałem się jej czy chciałaby taką. Potwierdziła. „Dla syna – on będzie nosił, a ja tak w ogóle jestem osobą, która stara się ludzi edukować” -tłumaczyła. Poczułem ciepło na sercu. Wzruszenie ścisnęło mi gardło. Miałem przypadkiem koszulki przy sobie. Właśnie wracałem z TMLiKPW. Tam nikt nie kupił. Nikt nie chciał mieć koszulki, którą mógłby dawać przykład pamięci o pomordowanych. Nikt z tych, którzy mają korzenie kresowe. Widziałem opuszczone głowy niektórych, kiedy pokazywałem w towarzystwie koszulkę, inni pustym wzrokiem patrzyli przed siebie, inni udawali że mnie nie ma. Ktoś z nich zapytał czy jadę na spotkanie z prezydentem. Odpowiedziałem że nie, że to nie ta uroczystość… Po tej odpowiedzi zamieniłem kilka słów z Henrykiem który mnie zapraszał na to spotkanie. Odprowadził mnie do drzwi zażenowany. Kresowianie ….

Wracając do niezwykłej sytuacji sklepowej; pani która zainteresowała się koszulką ze zrozumieniem kiwa głową, kiedy opowiadam jej o sytuacji w towarzystwie, potwierdza słowami zażenowanie spowodowane zachowaniem „kresowian” i ich upamiętniania prawdy historycznej i hm… braku odwagi w tym upamiętnianiu...

[...] Żegnamy się. Spoglądam za tą piękną i mądrą kobietą. Czuję że to co robię ma głęboki sens. Otwierać serca ludzkie na prawdę. Bronić przed złem, które chce zagnieździć się za wschodnia granicą, które znów podnosi swój łeb. Nacjonalizm i faszyzm. Nienawiść do drugiego człowieka. Tak straszna, że nie liczy się nawet z niewinnością dzieci."

Źródło: Koszulka rocznicowa Wołyń 1943-2013 w markecie. Reakcja klientki. Najsmutniejsze są podziały, brak zrozumienia i strach przed prawdą. także "wyższa konieczność", "poprawność polityczna i inne bzdury..." Tymczasem Zło podnosi łeb. A Prawda i Dobro przegrywa.

O koszulce na blogu: Koszulka rocznicowa

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

Mamy mało czasu - trzeba dać świadectwo!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1518107

Dzięki serdeczne Piotrze za ten wpis oraz za Twoje świadectwo miłości i pracy dla upmiętnienia Kresów oraz tak dramatycznych losów Kresowian. Nie dziw się otoczeniu, które nie zawsze chce zauważyć bezinteresowny dar z siebie, lecz raczej przyjmij głęboko do serca, że oto kto ocala od zapomnienia jedno życie, ten staje się solą tej ziemi.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1518114