Joanna Scheuring-Wielgus. W pogoni za rozumem

Obrazek użytkownika Ośrodek Myśli Niezawisłej
Kraj

Gdyby ktoś w połowie 2015 roku powiedział mi, że do sejmu dostanie się partia, której członkowie będą prezentować taki poziom, że przedstawiciele Samoobrony i Ruchu Palikota przy nich, to Mensa i pełny Wersal, to serdecznie uśmiechałbym się do takiej osoby, przytakiwał wszystkiemu, co mówi, a jednocześnie szukałbym drogi ucieczki, bo z wariatami nigdy nic nie wiadomo. Do głowy by mi nie przyszło, że można zachowywać się bardziej prostacko niż niektórzy posłowie Samoobrony i być bardziej palikociarskim, niż sam Janusz Palikot. Życie pokazało, że jednak można, bo do sejmu partia Nowoczesna wprowadziła 28 tuzów intelektu i nic już nie było takie samo.

Jakoś tak to mają w tej Nowoczesnej zorganizowane, że zawsze jeden z ich przedstawicieli jest szczególnie eksploatowany, częściej występując w audycjach radiowych, telewizyjnych, czy na konferencjach prasowych. Pierwszym, rzecz jasna, był Ryszard Petru — lider całego tego towarzystwa — którego częstotliwość pojawiania się i wszędobylstwo powodowały, że człowiek ze strachem w oczach i z duszą na ramieniu otwierał we własnym domu lodówkę. Taki stan rzeczy trwał dłuższy czas, aż wreszcie Ryszardowi Petru udało się przekonać ostatniego „niewiernego Tomasza”, że jako polityk nie ma kompletnie nic do zaoferowania Polakom, a przy okazji jego niezliczonych wystąpień wyszły na jaw porażające braki, jakie ma w wiedzy ogólnej. Po Petru przyszła kolej na Kamilę Gasiuk-Pihowicz, byłą rzeczniczkę prasową partii Nowoczesna. Nawiasem — jeśli już mowa o byłych rzecznikach tej partii — patrząc na liczbę osób, które sprawowały tę funkcję, można odnieść wrażenie, że posłowie Nowoczesnej dzielą się na tych, którzy byli rzecznikami prasowymi i na tych, którzy nimi dopiero będą. Wzmożenie medialne poseł Gasiuk-Pihowicz nie trwało jednak zbyt długo i wydaje się, że spora w tym zasługa szanownego małżonka pani Kamili, który pełniąc funkcję skarbnika partii, lekko omsknął się przy przelewach bankowych, pozbawiając Nowoczesną jakieś 20 baniek.
I tak przez studia telewizyjne i radiowe przewinęło się jeszcze kilka postaci z ugrupowania Petru, aż wreszcie nadszedł czas Joanny Scheuring-Wielgus.

O tym, że pani Joanna ma ogromne parcie na szkło, nikogo przekonywać chyba nie trzeba, że przypomnę tylko pogoń pani poseł po korytarzach sejmowych za dziennikarką TVP Ewą Bugałą, bo chęć udzielenia „setki” była silniejsza niż zdrowy rozsądek. Jednak zupełnie czym innym jest wypowiadanie się podczas programów publicystycznych, a czym innym mieć w tych programach coś mądrego do powiedzenia, a z tym ostatnim posłanka Scheuring-Wielgus ma spory problem. Podczas jednego z programów Bogdana Rymanowskiego, w którym rozmowa toczyła się na temat zamachu w Nicei, pani poseł stwierdziła:
Zagrożeniem nie są terroryści czy uchodźcy. Jest nim rodząca się nienawiść i przyzwolenie na radykalizowanie się języka, jest nim także przyzwolenie na istnienie takich radykalnych ruchów jak ONR.
Poziom odrealnienia tej wypowiedzi jest taki, że nawet nie ma co z nią dyskutować. Prawdę mówiąc, nie ma też potrzeby stosowania jakichś specjalnych zabiegów, by obnażać deficyt intelektualny pani poseł, wystarczy zapewnić jej możliwość swobodnej wypowiedzi, a pani Joanna Scheuring-Wielgus sama rozwieje wszelkie wątpliwości. W trakcie jednej z debat, która dotyczyła spektaklu „Klątwa”, pani poseł chciała zabłysnąć znajomością „trudnych słów”, mówiąc:
Wydaje mi się, że jednak nasze społeczeństwo polskie chyba za bardzo kontestuje romantyzm, za bardzo kocha się w tym romantyzmie.
I znów zaliczyła wtopę, ale tak to już jest, że używanie słów nie znając ich znaczenie, tak jak w tym przypadku, kończy się kompromitacją. Pani Joannie Scheuring-Wielgus rzeczony spektakl podobał się do tego stopnia, że postanowiła obejrzeć go jeszcze raz. Goszcząc u redaktora Roberta Mazurka, wyraziła zdziwienie, że ów „dzieło” atakowane jest w mediach, tłumacząc, że to tylko fikcja:
W teatrze w momencie, kiedy opada kurtyna, znajdujemy się w świecie fikcji, dokładnie tak samo w kinie. Ja idę do teatru, to oglądam pewną fikcją, w teatrze opada kurtyna, w kinie gaśnie światło i oglądamy coś, co przedstawia nam reżyser.
Dzięki tej wypowiedzi zrozumiałem, skąd u pani poseł nieodparta chęć, by przedstawienie zobaczyć raz jeszcze. Cóż, skoro dla pani Joanny Scheuring-Wielgus spektakl rozpoczyna się w momencie, w którym kurtyna opada... Przy okazji tego samego wywiadu pani poseł podzieliła się ze słuchaczami taką oto refleksją:
Dla mnie Jan Paweł II też jest ikoną, pamiętam, jak przyjechał do Torunia, podjechałam rowerem na jego wystąpienie.
Na słowo „wystąpienie” Robert Mazurek parsknął śmiechem, a pani Joanna zupełnie nie rozumiała — co dziwnym nie jest — z jakiego powodu redaktor Mazurek ma ubaw.

Dwa wydarzenia z udziałem Joanny Scheuring-Wielgus utrwaliły we mnie przekonanie, że kondycja intelektualna pani poseł jest mizerna. Pierwsze z nich to próba wniesienia przez panią poseł na teren Sejmu megafonu i trąbki, a drugie, kiedy z mównicy sejmowej zwróciła się bezpośrednio do prowadzącego obrady marszałka Terleckiego z prośbą o to, aby prawidłowo wymawiał jej nazwisko, by po chwili, rozglądając się po sali plenarnej, spytać gdzie jest poseł Terlecki. I czyż nie miał racji Jerzy Dobrowolski, mówiąc?:
Nie ma nic gorszego niż człowiek wykształcony ponad własną inteligencję.

I na koniec jeszcze fragment wywiadu przeprowadzonego dokładnie rok temu, bo w marcu 2016 roku, przez Roberta Mazurka z Joanną Scheuring-Wielgus. Wywiad ukazał się na łamach „Plusa Minusa”. Fragment krótki, ale doskonale obrazujący panią poseł:
RM: Chciałbym pokazać, jaka jest Joanna Scheuring-Wielgus.
JSW: Pan mnie nawet nie spytał o moje poglądy.
RM: Bo nie skończyliśmy wywiadu! Właśnie o poglądy chciałem pytać. Mówiła pani o sobie, że jest anarchistką
JSW: Bywałam. Jestem zwykłym obywatelem.
RM: Mogłaby to pani sprecyzować? I oczywiście pogłębić?
JSW: Ale o co pan mnie pyta? O jakie poglądy?
RM: Na świat.
JSW: Poszukująca.
RM: Światopoglądu?
JSW: Tak.
RM: Wydawało mi się, że poseł, matka trójki dzieci, osoba po czterdziestce, już jakieś poglądy ma.
JSW: Cały czas jestem osobą poszukującą.
RM: I tak to właśnie wygląda: narzeka pani, że nie pytam o poglądy, a gdy pytam w możliwie najmniej inwazyjny sposób — milczenie.
JSW: I znów panu odpowiem, że jestem osobą poszukującą.
RM: Trzeci raz to słyszę. A czego pani szuka?
JSW: Sensu życia?

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:19)

Komentarze

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1534674

Komentarz ukryty i zaszyfrowany

Komentarz użytkownika Pers został oceniony przez społeczność dość negatywnie. Został ukryty i zaszyfrowany poprzez usunięcie samogłosek. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 3. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność jakkolwiek ciężko Ci będzie go odczytać. Pamiętaj, że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

prdlwy będę.

--------------------------------------
I kiedy w końcu otrzymam rangę BLOGERA?

Satyr twierdzi, że brak mi kultury i inteligencji ale ja się z nim nie zgadzam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-9
#1534695

Petru złożył dziś w Sejmie oficjalny projekt uchwały, zobowiązującej rząd do poparcia Donalda Tuska podczas szczytu na Malcie. Uszło przy tym jego uwagi, że wprawdzie Malta przewodniczy aktualnie UE, to jednak szczyt odbędzie się w Brukseli.

:)))

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1

WL

#1534681

Naprawde chciałem cos napisac ale patrząc na ta morde  idiotki na zdjeciu odechciewa sie wszystkiego.

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze zaświeci słoneczko

#1534685

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1534689

na dobranoc, bo skutek gwarantowany. Ba, sam się boję.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1534735