Leczenie dżumy cholerą….

Obrazek użytkownika Obserwujący Malkontent
Blog

Łatwo rzeczywiście nie jest, nigdy nie było i jeszcze długo nie będzie.

Bieżące wieści krajowe ukazują jednak, że Naczelnik zaczyna się chyba plątać o własne nogi. Czyżby się w końcu zakiwał, a może emeryturę czas zacząć ?

Propozycja, aby frankowicze na własną rękę poszli po sprawiedliwość do sądów jednocześnie zdiagnozowanych jako „gigantyczny skandal”, wymaga rzeczywiście specyficznej wyobraźni. Podobnie jak „zrobienie” z półanalfabety i płatnego agenta SB prezydenta RP. I co z tego, że to przeciwko Mazowieckiemu i całej tej żydokomunie z bolszewickim stalinowsko-trockistowskim rodowodem dla niepoznaki przykrytym marksistowskim „kapitałem”. W efekcie na 10 lat doszedł do władzy bezpośredni już „ruski agent”, kumpel Ałganowa, który tak przerobił konstytucję i dopasował do trybunału konstytucyjnego „a`la Jaruzelski”, że czkawkę mamy do teraz, a końca ani widu, ani słychu. Walka z korupcją Lepperem, „prostowanie” ideologii państwa Giertychem, czy naprawa wymiaru sprawiedliwości Kryże to środki, których i dzisiaj Naczelnik nie potrafi sobie odmówić.

Bruno Krajski w powojennej Austrii zrobił z byłych SS-manów ministrów i ci, oczywiście do bólu lojalni ze strachu, „jedli mu z ręki”. „Wiejski głupek”, doceniony na urzędzie, w swej gorliwości może nawet zabić tym bardziej jak mu sam generał zasalutuje. Tyle, że w ten sposób nikt nie zbudował demokratycznego, praworządnego i obywatelsko zrozumiałego państwa. Tego rodzaju diaboliczne pomysły, z gatunku kadrowego machiavellizmu, umożliwiają oczywiście utrzymanie władzy – ale w takim razie po co ? W każdym razie owoce już są i nadal będą zatrute.

Brzemiennym w skutkach jest „garb” ukraiński. Koncepcja ochrony Polski przed Putinem przy pomocy banderowskiej OUN UPA, to zaangażowanie watahy wilków do pilnowania stada owiec (w tym wypadku głównie baranów). Na dodatek latami próbuje się te wilki przekonać – do zrozumienia sytuacji. Nie pozostanie już nic innego jak włączyć się z entuzjazmem do hucznych obchodów 75 rocznicy tej „ukraińskiej krajowej armii”, by nie urazić naszych „braci” wobec ich najważniejszego święta. Jakby ktoś się jednak wyłamał, to już wynajęto fachowców od ścigania „mowy nienawiści” (czyli wszelkiej krytyki) na rachunek Sorosa i samej Polski zapewne. Chichotem historii jest fakt, że jedynym państwem na świecie zgłaszającym obecnie wobec Polski roszczenia terytorialne jest neobanderowska Ukraina właśnie. Państwo powstałe ćwierć wieku temu prawem kaduka na połowie II Rzeczypospolitej, części Węgier, części Rumunii, Krymie i , co tu dużo gadać, niemałej części Rosji.

Ogromna doza nadziei na niepodległą i suwerenną, ale także jakąś porządną wreszcie Polskę, powoli nie jest w stanie przesłonić rzeczywistości, że znaleźliśmy się w rękach zupełnych dyletantów, którzy poza dobrymi chęciami nie dysponują de facto żadnym instrumentarium. Starają się budować wprawdzie państwo i partię tym razem dla Polaków, ale jednak ciągle na obraz i podobieństwo PRL-u. A kiedy z tego PRL-u próbują rezygnować, to nagle zaczyna im brakować najbardziej podstawowych umiejętności, a kraj pogrąża się w dysfunkcji.

Właśnie zdarzył się trzeci już wypadek rządowej kolumny, tłumaczony po raz kolejny wtargnięciem z drogi podporządkowanej innego pojazdu. A co będzie jeśli wtargnie złowroga „ciężarówka z gruzem” ? Czy widział ktoś w cywilizowanym świecie, aby na czas takiego przejazdu nie były zabezpieczone przez policję (na motorach i nie tylko) wszystkie skrzyżowania, a przypadkowi użytkownicy poproszeni o chwilę cierpliwości ? Mamy więc albo do czynienia z kolejną próbą zamachu, albo nie zasługujemy już nawet na miano „republiki bananowej” – tertium non datur.

Z jednej strony ubecko-postkomunistyczna, „cmentarna” żulia, z drugiej zupełnie anachronicznie „marzący” emeryt otoczony co najwyżej z trudem dukającymi po angielsku klakierami. Przy czym towarzystwo to wydaje się coraz bardziej wierzgać, coraz mniej słuchać, za to coraz głośniej i głupiej wykrzykiwać. Czy sytuacja może się wymknąć spod kontroli (Misiewicz, banderowcy, banki – to już pierwsze symptomy) i co wtedy, jaką mamy alternatywę i kadrową rezerwę ? Quo vadis Polsko ?

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.3 (głosów:5)

Komentarze

Dopiero płacąc za błędy, uświadamiamy sobie ich cenę.

"Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna.

Tą rzeczą jest honor." ~ J. Beck

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

casium

#1532616