Veto? Prezydent zrobił dobrze, ale bynajmniej nie z ogłoszonego powodu

Obrazek użytkownika Obserwator
Kraj

Dlaczego ustawa deregulacyjna jest błędem politycznym? Bo odebrać może tylko ten, kto nadał. Więc odbierając, potwierdzamy tym samym ciągłość instytucjonalną z państwem komunistycznym, co jako żywo jest w sprzeczności ze stwierdzeniami o Marcu'68, że było to działanie komunistycznego kierownictwa ówczesnego państwa satelitarnego bloku sowieckiego, bo Polska nie była wtedy niepodległa.

Jeżeli więc teraz Polska jest niepodległa, to może odebrać tytuły nadane przez państwo komunistyczne tylko w takim zakresie, w jakim uznaje z nim ciągłość instytucjonalną - proste jak konstrukcja cepa. 

Dlatego też jeżeli chcemy ustawą załatwić sprawę komunistycznych dygnitarzy, to należy w pierwszej kolejności rozważyć:

czy akceptujemy źródło ich nominacji

czy uznajemy (w konsekwencji) same nominacje

Jeżeli - tak jak w tym wypadku - chodzi o stopnie wojskowe osób służących reżimowi komunistycznemu, należy sobie postawić pytanie, czy jako wojskowi służyli Polsce Niepodległej. Odpowiedź jest bardzo prosta, bo o tym komu się służy decyduje rota przysięgi.

Jeżeli więc ktoś złożył przysięgę Niepodległej (czyli po 1989 r., 1997 czy którymkolwiek roku, co do którego będzie zgoda że właśnie wtedy zaistniała Niepodległa), no to jest żołnierzem Niepodległej z takim stopniem, jaki ma (nawet jeżeli stopień ten był nadany przed przysięgą, ale został zaakceptowany po przysiędze).

Natomiast jeżeli ktoś przysięgi nie złożył, to w ogóle nie jest żołnierzem i nie ma o czym mówić, równie dobrze mógłby mieć tytuł Marszałka Polnego Nibylandii - no i pięknie mu w lampasach, ale co nas to obchodzi.

Tak więc ustawa była de facto prokomuszym bublem, w konsekwencji sankcjonującym WSZYSTKIE tytuły, nadania, odznaczenia itd. z czasów "słusznie minionych", więc bardzo dobrze że Prezydent ją zawetował, natomiast jego argumentacja o braku trybu odwoławczego jest naprawdę fatalna, bo akurat w tym, najistotniejszym obszarze samych fundamentów, nic nie zmienia, a to jest oczywiście kosmiczny błąd polityczny... 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

Co Ci się chyba pomerdało (że nie napisze inaczej przy Świętach). No bo jeśli przeprosił za marzec, to uznaje ową ciągłość, która tak Cię buduje. Natomiast jeśli słusznie, że zawetował, to znaczy iż odciął się od owej ciągłości.

To jak z owym chłopem, gdy go pytali na targu czy krowa co ją chce sprzedać jest cielna czy mleczna. Jak trzeba to cielna, a a jak trzeba to mleczna - odpowiadał.

A jeśli chodzi o ścisłość, to nic nie słychać czy PAD zasięgnął rady Pani Zofii Dobra Rada i stąd cały ambaras.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1561203

Jesteś pewien że wiesz o czym piszę? Bo stwierdzenie: "...No bo jeśli przeprosił za marzec, to uznaje ową ciągłość, która tak Cię buduje..." nie ma z moim tekstem nic wspólnego, co najwyżej go nie zrozumiałeś.

Obiektywnie są możliwe dwie drogi:

  1.  jeżeli uważamy że możemy degradować komunistycznych wojaków, to znaczy że uznajemy ciągłość instytucjonalną
  2.  jeżeli nie uznajemy ciągłości instytucjonalnej, to nie ma po co degradować

Z kolei jeżeli:

       a) uznajemy ciągłość instytucjonalną, to powinniśmy przepraszać za działania komunistycznego państwa

       b) nie widzimy powodu przepraszania za komuchów, to znaczy że negujemy ciągłość instytucjonalną

W efekcie sensowne, czyli niesprzeczne są jedynie dwie kombinacje z czterech (bez opowiadania się za którąkolwiek !!!):

  • 1 + a (możemy degradować, więc powinniśmy za komuchów przepraszać)
  • 2 + b (nie widzimy powodu przepraszania za komuchów, więc co nas obchodzą komusze stopnie wojskowe)

Dwie pozostałe (1+ b, czyli możemy degradować, ale nie widzimy powodu przepraszania za komuchów, oraz 2 + a, czyli że nie uznajemy ciągłości instytucjonalnej, ale powinniśmy przepraszać za działania komuchów) są sprzeczne wewnętrznie i mój tekst jest dokładnie właśnie o tym.

Ustawa jako taka uznając możliwość degradacji komunistycznych wojskowych jest w tych podstawach sprzeczna ze stanowiskiem Premiera (który stwierdził że nie ma powodu przepraszania za działania komunistycznej władzy), jest to schemat 1 + b.

Natomiast jeżeli Prezydent uważa za stosowne przepraszać za komuchów, no to logiczne jest że uznaje możliwość ich degradowania, a odrzucił ustawę degradacyjną z przyczyn formalnych (brak trybu odwoławczego).

Z jednej więc strony dobrze że odrzucił (bo ustawa jest sprzeczna fundamentalnie ze stanowiskiem Rządu, a w każdym razie premiera), natomiast powód dla którego to zrobił sytuuje Go w schemacie 1 + a, z czym (na ten przykład) absolutnie się nie zgadzam, bo nie tylko nie widzę ciągłości pomiędzy PRL a IV RP, ale cały wysiłek ostatnich dwóch lat idzie w kierunku zerwania czy poprzecinania poszczególnych nici zakotwiczonych w PRL (przy niektórych z nich cumy na tankowcach to są nitki do fastrygi, więc o ich prostym zerwaniu nie ma w zasadzie mowy).

Jeżeli więc jest decyzja (czyjaś) o uznaniu ciągłości, no to dla degradacji należy wykazać indywidualną winę (i o tym mówi Prezydent), a jeżeli jest decyzja (czyjaś) o braku ciągłości, to co nas komusze stopnie obchodzą.

Tak więc wetując Prezydent pokazał fundamenty swojego rozumowania (uznanie ciągłości), a Parlament uchwalił głupotę w obydwu wypadkach, bo uznając swoje prawo do degradowania zanegował deklarowany przez Premiera brak ciągłości, a z drugiej strony jeżeli uznaje ciągłość, to powinien wskazać na odpowiedzialność indywidualną i zaprojektować stosowny tryb postępowania dwuinstancyjnego zresztą (i na to wskazał Prezydent).

Tak więc dobrze że zawetował (bo w obydwu wypadkach ustawa jest bublem), ale osobiście uważam że powinien to zrobić z powodu nr 1 (deklarowany przez Premiera brak ciągłości i sprzeczność ustawy z tym podejściem), a nie z powodu braku trybu odwoławczego, co sankcjonuje ciągłość instytucjonalną z PRL.

Rozumiesz problem?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obserwator

#1561231