Stu na jednego! Polacy zwyciężyli! – bitwa pod Hodowem

Obrazek użytkownika Myślidar
Idee

Z przykrością muszę przyznać, iż dotąd nie czytałem ani nie słyszałem żadnej wzmianki o bitwie pod Hodowem położonym jakieś 80 km. na wschód od Lwowa.

Ileż to my jeszcze nie wiemy o naszych chlubnych dziejach - jak niniejsze wspomnienie o Polskich Termopilach - do których należą nie tylko podana niżej notka o bitwie pod Hodowem (1694). Było bowiem kilka innych podobnych miejsc chwały polskiego oręża, na przykład w  bitwach: pod Węgrowem (3 luty 1863), pod Zadwórzem (17 sierpnia 1920), pod Dytiatynem (16 września 1920), czy obrona Wizny (7 – 10 września 1939 i pewnie wielu jeszcze innych bitwach i zwycięstwach niewygodnych politycznie dla wielu "historyków"...

Na historię bitwy pod Hodowem natrafiłem na stronie wMeritum.pl :

 

Stu na jednego! Tyle wynosiła liczba wrogów na jednego Polaka w bitwie pod Hodowem, która rozegrała się 321 lat temu (11 VI 1694 r.). Mało tego, Polacy zwyciężyli.

W czerwcu 1694 r. za czasów panowania Jana III Sobieskiego, jedenaście lat po wiktorii wiedeńskiej, na nasze południowe terytorium wkroczyli Tatarzy celem wzięcia w jasyr. Wojska Polskie skierowały przeciwko nim 7 chorągwi husarskich i pancernych z Okopów Świętej Trójcy pod dowództwem Konstantego Zaharowskiego oraz z Szańca Marii Panny pod dowództwem Mikołaja Tyszkowskiego.

Do pierwszych walk doszło na polach pod Hodowem (obecnie wieś na zach. Ukrainie). Wówczas do niewoli polskiej trafiło dwóch jeńców, a do tatarskiej Mikołaj Tyszkowski (którego potem wykupiono). W obliczu przeważającej liczby wroga (400 Polaków do ok. 40 000 Tatarów, choć niektórzy twierdzą, że ich liczba wahała się w granicach 30-70 tys. wojsk) Polacy wycofali się do Hodowa. Tam wojska zeszły z koni i wykorzystały kobylice (przeszkody dla kawalerii zbudowane z drewna). Do obrony wykorzystano też stoły, beczki, płoty… Za plecami obrońców był mały staw.

Ataki odpierano przez 5-6 godzin. Strzały, które Tatarzy spuścili na Polaków zostały wykorzystane. Po stronie polskiej kończyła się amunicja, zostało jej kilka wozów!

Bezskuteczne ataki skończyły się wysłaniem do Polaków – Lipków, czyli polskich Tatarów. Ci „podjeżdżając pod naszych radzili aby się poddali, ale słysząc naszych rezolucję, że tam na śmierć zasiedli, donieśli Tatarom: że my z tymi ludźmi co dzień ubijamy się pod Kamieńcem [Podolskim], że są [to] ludzie niezwalczeni, że wprzód wszyscy wyginiecie, nim wam ich dostać przyjdzie”.

Bezowocna propozycja kapitulacji doprowadziła do wycofania się Tatarów z naszych ziem. W bitwie zginęło kilkudziesięciu Polaków i szacunkowo 2000-4000 Tatarów. Jeden z dowódców – Konstanty Zaharowski zmarł 3 dni po bitwie w wyniku odniesionych ran.

Rok później Jan III Sobieski wystawił im pomnik pod Hodowem (tutaj zdjęcie: http://www.kresy.pl/kresopedia,projekty,archiwum-grzegorza-rakowskiego?z... ), a także przeznaczył ze swego skarbca fundusze na leczenie rannych. Była to jedna z ostatnich spektakularnych wiktorii polskiej husarii.

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:13)

Komentarze

I jak nie mam być dumny , że jestem Polakiem?  Bóg, Honor, Ojczyzna !

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1493817

Przecież tam niecałe 9000 żołnierzy polskich ( wraz z mieszczanami około 15 000 ) walczyło przez miesiąc z blisko 300 000 armią Kozacko - Tatarską. Można umniejszać siły Kozackie opisami, ze ledwie 70 000 było regularnym wojskiem, a pozostałe 150 000 to chłopi, ale to właśnie tymi chłopami atakował Chmielnicki wały Zbaraża, upijając ich wcześniej by walczyli do upadłego, bez lęku o swoje życie.

Po bitwie w Turcji mówiono: jeden Polak spod Zbaraża lepszy 100 Kozaków.

Najlepsze jest to, że faktycznie po tylu zabitych przypadało na jednego polskiego żołnierza.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1494009