Kto wiedział o stanie wojennym?

Obrazek użytkownika Muni
Historia
Lubię trzymać w szufladach i pudłach różne szpargały. Czasem są to stare listy, czasem jakieś gazety, zdjęcia. No i właśnie natrafiłem na coś, czego chyba nigdy nie czytałem, ale teraz rzuciłem okiem, zacząłem czytać i trochę mnie zamurowało.
Oto tygodnik "Szpilki", czyli jeden z "wentyli bezpieczeństwa" systemu PRL datowany na 6.XII.1981, ostani numer przed stanem wojennym, bo w następny poniedziałek już nie było w kioskach żadnych "wentyli", a tylko gadzinówki. Można powiedzieć, że to biały kruk.
No i czytam całkiem długi i właściwie w ogóle nie satyryczny, ani śmieszny artykuł niejakiego Kopecia, w którym to ów człowiek po prostu WIESZCZY! Przy tym, co w artykule jest opisane, Wernyhora i Nostradamus to pikusie. Otóż, pan Kopeć otwartym tekstem, bez żenady ogłasza, że za jakiś tydzień zacznie się właśnie to, co się potem stało, czyli konfrontacja/stan wojenny! Używając jako przykład Sarajewa 1914 i tego co potem nastąpiło sugeruje właśnie wojnę. Tak naprawdę, to on się podpiera tym, co mówił pewien komuch z Trybuny Ludu, szara eminencja tamtych lat, niejaki Krasucki (nazwisko nieoryginalne), ale i tym co pisał redaktor Bratkowski, który to pan spełniał już wtedy funkcje miłego, inteligentnego i elokwentnego pyskacza reprezentującego słuszne poglądy pod pozorem analitycznego dziennikarstwa.
Kiedy czyta się ten artykuł, to widać, że tu już nie ma kwestii co będzie i jak; tu mamy do czynienia z obstawianiem dat i porównywaniem typów! 
Tu może być ta pierwsza, powierzchowna konkluzja: Jakiś gość (goście) mieli "nosa" i przewidzieli coś. No, ale nasz pan J. Kopeć sam popełnił tam wrzutkę, że ów Krasucki jest "wewnątrz", więc wie. No, pewnie, że wiedział! Wydawałoby się, że po tym artykule w Szpilkach, to już wszyscy wiedzą!
Ale... nie. Trwa zjazd Solidarności. Ludzie sobie w tym związku działają, coś piszą, drukują, gadają i jeżdżą po kraju.
Nagle, 13 grudnia zaskakuje wszystkich! Jak to? Przecież Solidarność miała sprytnych ponoć doradców, miała sympatyków nawet w SB i milicji, więc czemu nagle zaskoczenie?
Czemu nikt nie zastanawiał się choćby i na ten tydzień przed "wojną" jak zbudować opór? Jak się organizować? Czy można zakłócić stan wojenny i jak? Jak unikać ofiar i więzień?
Okazuje się, że NSZZ Solidarność nie zajmował się w ogóle tymi sprawami. Związkowcy byli zaskoczeni stanem wojennym!!!
Tysiące ludzi wyciągnięto trzynastego nad ranem z łóżek, w gaciach, do "nysek" którymi powieźli ich do więzień. Wybrali ich jak karpie ze stawu.
Mnie to śmierdzi. Nie wierzę, żeby władze "S" nie miały sygnałów od swoich ludzi, że zbliża się stan wojenny. Skoro jakiś pan Kopeć, szara eminencja, wiedział wszystko, to jak mógł o tym nie wiedzieć sam WIELKI LECH OD WYDARTYCH KART?
Nikt go nie uprzedził? Nie wiedzieli o tym wielcy Geremkowie, Kuroniowie i sami Michnikowie, doradcy Wałęsy? Krasucki wiedział, Kopeć wiedział, a Michnik nie wiedział?
Nie wierzę. Nie ma mowy. 
Im staję się starszy, tym więcej nabywam przekonania, że już w roku 1981 po prostu nas oszukano i nie chodzi mi bynajmniej o rząd ówczesnej PRL.
 
(skan całego artykułu jest dostępny we wpisie w moim blogu: http://xiezyc.blogspot.com/2016/12/retrowrzuta-1981-kto-wiedzia-o-stanie.html
Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:19)

Komentarze

Dzięki za ten artykuł. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Przecież to oczywiste, że Michnik (Aaron Szechter), Geremek (Berele Benjamin Lewartow)(zastanawiająca nagła śmierć) i Kuroń (Icek Kordblum)(podobnie jak Geremek) doskonale wiedzieli na długo wcześnie o wprowadzeniu stanu wojennego (1980?), jakoś dziwnie wszystkie pejsate. Najlepszym dowodem Arłamowo, gdzie opijają udaną akcję wprowadzenia stanu wojennego. Do okrągłego stołu był im potrzebny przygłub, prostak i złodziej Bolek (do tej pory nie rozliczył się ze składek wpłacanych na Solidarność w stanie wojennym) (oczywiście pejsaty Lejba Kohne), jako dowód zbratania się z ludem pracujacym. Zastanawiająca też jest z jaką łatwością komuchy Jaruzelskiego i Kiszczaka 13.12.1981r. aresztowali działaczy Solidarności (za sprawą Bolka?). Przyczyny wprowadzenie stanu wojennego zaczynają układać się w jedną całość. Jest to tak oczywiste jak zamach w Smoleńsku 10.04.2010 nieprawdaż.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1527827

malokoszernr bo chlajace wodke i zrace kielbase bylo na ty i wspoldzialalo przed wprowadzeniem satnu wojennego to jest oczywista oczywistosc to tylko ten co dostal pomrocznosci jasnej moze inaczej sadzic.
Dodam tu historie teraz nagle bardzo aktywnego obroncu SBekow Samuela Rotenschwanca noszacego zpolszczone dla niepoznaki nazwisko FRASYNIUK.
Co ciekawe nazwisko Rotenschwanc -czerwony ogon, czasem po niemiecku jeszcze cos innego znaczy,nosil bandyta Bierut czy to zbieznosc przypadkowa ?
Otoz Frasyniuk do 80 roku byl kierowca autobusowym we Wroclawiu klepal biede,ale biede przestal klepac jak stal sie dzialaczem solidarnosci,jak wiemy uniknal jakos internowania jak reszta szwancow jego ziomali.Pozniej zostal zamkniety.
Czy milicja byla az tak debilna ze nie mogli go zlapac w tym czasie kiedy on sie nie tyle co ukrywal ale nawiazywal kontakty z podziemiem ktore co raz to wpadalo w rece bezpieki,czy czasem nie byla to rola Frasyniuka aby bedac na wolnosci i jako okrzyczany nawet przez PRLowska telewizje jako zbieg i strasznie poszukiwany opozycjonista ,nawiazywac kontakty z podziemiem i rozpracowywac je, po to aby ich wsypac pozniej?
PRLowskie media szczegolnie TV kreowaly takich bohaterow na przyszlosc aby ich pozniej jako autorytetow uzywac,najwiekszym z nich np. byl Walesa.
Frasyniuk od 80 roku az do 93 roku nie pracowal przynajmniej nie az tak zeby w 93 roku stac sie posiadaczem fortuny i stac sie wlascicielem firmy przewozowej.
Pinior i Frasyniuk mieli dostep do solidarnosciowych pieniedzy do tej pory nie bardzo wiadomo ile tych pieneidzy naprawde bylo i ile zostalo zuzyte na cele solidarnosciowe igdy nikt z tych co mieli dostep do tej kasy sie nie rozliczyl ,a byly to miliony.
Bardzo mozliwe ze SB mialo pojecie o przekrecie tych szwancow i ma na nich kwity ,tak ze nie dziwi mnie ich obecne dzialanie.Frasyniuk obecnie stal sie obronca SBeckim i obronca zlodzieja Piniora bo plyna na tej samej fali.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1
#1527858

Na pewno wiedział Wałęsa, Geremek przecież wręcz doradzał "siłowe rozwiązanie kwestii Solidarności" , "bohater" platfusów i zdrajców.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Stasiek

#1527884

Wałęsa i podobni tylko skorzystali na tym, pozbyli się niechcianych, im krzywda się nie stała jak wiedzieli.

"S" zresztą była różowa, tylko dla komuchów jako konkurent była kontrewolucją, tzw. ekstrema to byli prawdziwi anykomuniści.

To zwłaszcza ich należy dziś honorować, z pewnością bardziej niż robotników chcących podwyżek w walącym się socjaliźmie realnym.

Stawką była droga do niepodległości a nie jakieś ceny kotleta.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1527897

wiedzieli, może nie o stanie wojennym i masowym internowaniu, ale to była gra, obie strony prężyły mięśnie. co i rusz można było się obawiać, trzeba było z tym żyć, to jak z tym "wejdą czy nie wejdą".

całej masówki, jawnej się nigdy nie uchroni, trzeba mieć zakamuflony oddział kadry, gotowy do przejścia w konspirę na sygnał.

inna rzecz- po co? co można wtedy zdziałać, poza uniknięciem więzienia i pał?

zaskoczyć mogło, że wojsko stanęło po stronie sowieckiej władzy ale i uniknięto większych pacyfikacji. szok i tak był, bo władza mieniącą się naszą- ludową strzelała do robotników- niby przecież swoich, tego wielu nie rozumie dziś, bagatelizując nawet "niewielkie" straty. a przecież każdy przypadek pobicia i zabicia pokazywał prawdziwą obcość władzy, wbrew temu, co głosiła, wbrew rzekomym podstawom ustroju.

I nie tylko szychy "S"- ale i USA, Papież.

co jednak byłoby skutkiem ostrzeżenia? może nawet rozlew krwi a komuchy i tak zrobiłyby swoje i jeszcze mieliby dodatkowy argument niczym polskich faszystów wcześniej. przecież "S" obwiniano za przygotowanie się do konfrontacji siłowej, mówiono nawet o magazynach broni! (swoją drogą, minimum prawdy ale rozdmuchanej w tym było)

to rząd dążył do konfrontacji a nie "S", to zresztą mogło być powtórzone w 1989/

poza tym, mniej więcej- tak musiało być, może nie stan wojenny ale całe porozumienie z transformacją i grubą kreską. Nie trzeba było jednak dotrzymać zobowiązań wobec komunistów ale układ ich chronił dalej, bo pozwalał nachapać się i innym. wariant rumuński słabo widzę w Polsce, niestety a Wojtuś z Cześkiem grali twardo.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1527895

Mówienie, że "co by to dało, gdyby ludzi ostrzec" jest błędem. Można było chociaż uchronić sprzęt drukujący, kasę, dać ludziom szansę, żeby pojechali do babci na wieś lub do znajomego na zadupiu, albo choć spakowali szczoteczki do zębów. Sama relokacja tysięcy ludzi z list internowania spowodowałaby taki chaos wśród tępaków z milicji, że mieliby z tym zabawy na pół roku i mniej wigoru to strzelania do ludzi jak do kaczek. Brutalność była spowodowana pewnością siebie - oni wiedzieli, że mają wszystkich w garści i będą bezkarni.Gdyby połowa działaczy z list internowania była na wolności, to władza nie byłaby taka chętna do strzelania. Chodzi o to, że noc z 12 na 13 grudnia to był blitzkrieg, który nie miał prawa się udać, a udał się w 100%. Przeprowadzić taką akcję w tamtych warunkach technicznych przeciw wielomilionowej organizacji było niemożliwe, a jednak. Jakieś siły pomogły. 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1527898

nie całkiem, internowano 10 tys., od razu połowę więc pozostały całe miliony.

a i to nie powstrzymało strajków i biernego oporu. wiele więcej nie dało się robić a to w końcu związek zawodowy i opozycja dla reform a nie jacyś powstańczy spiskowcy.

zresztą takie internowanie to normalna rzecz i dziś w scenariuszach na różne poważne przypadki choć raczej nie wszystkich na raz.

każdy działacz wiedział i tak, że w każdej chwili mogą zapukać po niego, dla jednostki nic to nie zmieniało a mieli dom, pracę,  zmieniało za to w skali kraju.

aż takie trudne to znowu nie było, sterroryzowanie reszty było trudniejsze i nieprzewidywalne. ale społeczeństwo było jednak socjalistyczne więc nie było tak wiele poza żądaniami robotniczymi, wszyscy nie mogli się zmówić do wiecznego antykomunistycznego strajku, każden mentalnie wyczekiwał lepszego jutra, kolejnych odwilży i reform- a nie walki niczym Wyklęci czy konspiry godnej AK.

Mniej ostro wcale by nie było, władza postawiła wszystko na jedną kartę. Tyle są warte rozmowy z komunistami.

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1527913

Blitzkrieg się udał dlatego że wtajemniczonych było niewielu a "kontrwywiad" bardzo silny. nie trzeba zapominać że istnieją różne sposoby, aby - w przypadku przecieku informacji - dojść kto to. A wojsko? Mieszkałem wtedy w budynku w którym była centrala telefoniczna. Została zdewastowana zresztą, ale jeszcze 13 grudnia spotkałem żołnierza (zasadniczej służby wojskowej) który pytał gdzie się do niej wchodzi. Sądzę że był szczery mówiąc mi że nie wie co się dzieje i o co chodzi. Ponadto, stan napięcia społecznego był utrzymywany bardzo długo, a państwowa i partyjna propaganda (czyli w zasadzie rto samo) trąbiła bez przerwy o ekstremistach "Solidarności" którzy chcą czegoś innego niż "szeregowi członkowie".   

W tamtym czasie były przypuszczenia że "coś się stanie" ale były to tylko spekulacje. Dlatego w praktyce nie miały znaczenia. Ale zauważam też, że wprowadzenie stanu wojennego dopiero po ponad roku od 31 sierpnia 1980 nie wynikało z wahania się Jaruzelskiego, lecz z powodu dążenia do "zmęczenia" społeczeństwa sytuacją.

Ludzie są tylko ludźmi; wystarczy wspomnieć że NSDAP liczyła wiele milionów członków nawet w czasie gdy wiadomo bylo czym się skończy wojna, a w Polsce, po 8 latach po wojnie rzeczywiście byli ludzie którzy po śmierci Stalina płakali. Obecnie podobno połowa społeczeństwa uważa stan wojenny za konieczność w tamtych warunkach. Indoktrynacja to straszna broń, o której na pewno wiele wiedzą np. czlonkowie sekt którzy zdołali się z nich wyplątać. A "my"? Liczyliśmy ciągle na to że uda się jednak, pomimo oszustw, manipulacji i prowokacji ze strony tzw "władzy ludowej" osiągnąć przynajmniej częściowy sukces. Wielu z nas liczyło na to, że osiągniemy niezależność od komuny choćby taką jak (była) Jugosławia. 

Blitzkrieg nie udał się w 100%, i to trzeba wyraźnie powiedzieć. Ujawniono matactwa "okrągłego stołu", nadużycia władzy politycznej i nadużycia gospodarcze dawnych "utrwalaczy" po 1989 roku i to jest bezpośrednią przyczyną że tacy godni szacunku ludzie jak Lech i Jarosław Kaczyńscy czy Antoni Macierewicz (i wielu innych) są odsądzani przez lobby postkomunistyczne od czci i wiary. Bo spowodowali że IM się jednak nie udało. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1527937

Ja nie mówię o całym stanie wojennym, bo nie mógł się "udać". Mówię o kilku, kilkunastu dniach. W tym czasie zamknieto kogo chcieli zamknąć, a pojedyncze wyjątki to właśnie... wyjątki. I te wyjątki nie miały żadnego planu, po prostu ukrywali się tam, gdzie mogli, lepiej, lub gorzej. Nie było żadnego przygotowania na wypadek stanu wojennego, a kto miał odpowiadać za przygotowanie do niego? Choćby samą koncepcję? Skoro "każdy wiedział", a jak widać w artykule nawet znano daty, to kto odpowiada na zero przygotowania na sytuację awaryjną? Chyba szefostwo związku powinno myśleć o tym, co się stanie? O tym mówię, a nie o tym, że jacyś szeregowcy nie wiedzieli w ogóle co się dzieje i gdzie są. Oni nie byli od tego. Z punktu widzenia wprowadzenia zamordyzmu, można powiedzieć, że do Świąt było pozamiatane, a ruch zduszony. Późniejsze erupcje to już inny czas i inne sprawy. Szkoda tylko tych górników w Wujku, bo to było jak - nie wiem do czego to porównać - bitwa pod Kockiem? I zupełnie zmarnowane życia.

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1527958

radykalnych solidarnosciowcow.
Powodzenie Jaruzelskiego polegalo na tym ze strach przed zagrozeniem kara smierci oraz glod sparalizowal cale spoleczenstwo.
Wraz ze stanem wojennym zmilitaryzowano wiele zakladow i wszelki opor byl postrzegany przez dorazne bolszewickie wojskowe sady jako odmowe rozkazu,a to moglo skutkowac plutonem egzekucyjnym.
Ilosc ofiar w okolicach 100 jest bardzo zanizona.
Dotarly do mnie wiadomosci ze w wielu jednostakach popelnione w tym czasie wiel samobojstw a szczegolnie zbiorowych,dla mnie to byly egzekucje na opornych,bo dziwnym trafem ci wszyscy samobojcy zabijali sie w jednostkach.W tamtym czasie be problemu zolnierz mogl wynosic bron i amunicje ostra do domu.Wszyscy co popelnili samobojstwo uzyli jedynie broni palnej.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2
#1527967

@Muni, @wilku na kacapy

wiem że czujemy to samo, ale mówimy różnie bo mamy różne doświadczenia. Na początku był szok. Mówię o poniedziałku. Mój zakład pracy był mały, bez strategicznego znaczenia, nawet nasz przewodniczący nie był internowany, ale widziałem jak przyszło do niego dwóch smutnych panów po cywilnemu. W kilka osób zaczęliśmy się zastanawiać co robić. Byl jasne że czynny opór spowoduje wiele ofiar których zawsze lepiej uniknąć. No i jak miałaby wyglądać walka? 

Zaczęliśmy od ewakuacji naszej biblioteczki z niezależnymi książkami. Każdy wziął po kilka. Przewodniczącego nie informowalismy o tym jak również o innych drobnych akcjach jakie wykonywaliśmy. Ufaliśmy mu, ale instynkt mówił że lepiej nie wiedzieć za dużo, a on będzie3 pierwszy na którego zwróci uwagę bezpieka, gdy coś się zacznie dziać. Mieliśmy to szczęście, że po jakichś trzech tygodniach (przepraszam, dokładnie nie pamiętam kiedy a w tej chwili nie zaglądam do źródeł i archiwum) zaczął dochodzić do nas "Tygodnik Mazowsze". Od nr. 2 oczywiście. Na pewno znasz historię numeru 1. Były akcje np. dostarczania chemikaliów do druku, jeśli ktoś miał ale nikt nie pytał kto to robi i dokąd nosi. Druk "TM" wyglądał luksusowo, to też podnosiło na duchu. Potem - o ile wiem - w "Mazowszu" była wpadka, ale dalej się później ukazywał w trochę zmienionej technice druku. W tamtym czasie pojawiło się hasło "zima wasza - wiosna nasza". Były też składki - mogę powiedzieć, że od naszego zakładu były te które w "Tygodniku Mazowsze" oznaczane były symbolami "JZ". To było od "Jeszcze Zwyciężymy". Raz napisano w nim o naszej akcji plakatowej. Kierownictwo bało się bardziej niż my, niszczyli te plakaty i trzęśli się aż było to niesmaczne.

Nikt z nas nie spodziewał się formy, w jakiej władza ludowa zaatakuje społeczeństwo. Nikt z nas, "zwykłych" nie miał pojecia że "można" wprowadzić stan wojenny (wyjątkowy nie był przewidziany, a poza tym wojenny zapewne pozwalał na strzelanie do manifestantów). Ta forma jaką wymyślili Jaruzelski z towarzyszami była dla nas zaskoczeniem. 

Co by dało że grupa odważnych i zdeterminowanych ludzi dowiedziałaby się co knują? Każda próba strajku zakończyłaby się tym samym. Kwestia tylko taka, czy aresztowano by ich osobno po domach, czy w jakichś większych zorganizowanych grupach. Nie było szans na sukces wobec użycia armii, milicji i bezpieki.

I jeszcze jedno: był wśród nas kolega "dysydent"; miał wiedzę i dużo czytał. Wyjątkowy "element antysocjalistyczny". Powiedział, zorientowawszy się w sytuacji (po 1-2 dniach po 13 grudnia), że będą ofiary. To było przed wydarzeniami na kopalni "Wujek". Twierdził że władza ludowa bezwzględnie dostosuje swoje działanie do sytuacji, a ofiary zostały skalkulowane dla zastraszenia innych. Gdyby im się nie udało, stałoby się to co na Wybrzeżu w 1970. Z perspektywy czasu wierzę że tak mogło się stać. My byśmy tej "wojny" nie wygrali, a ilość ofiar szłaby w setki, a może w tysiące. 

Zamiast tego powstała konspiracja, bez tych, których zamknięto. (Słowo "internowanie" miało do tamtej pory całkiem inne znaczenie). 

Mamy jako Polacy to szczęście że mieliśmy największą podziemną armię w okupowanej Europie; mielismy też największą, bo praktycznie powszechną konspirację w stanie wojennym i po. Biorąc pod uwagę ilość szpicli i donosicieli władza ludowa musiała mieć dobre rozeznanie kto "knuł". Ale tylu obywateli nie mieliby gdzie zamknąć. Zagrożeni byli przede wszystkim ci którzy robili trochę więcej niż pozostali. 

Dlatego z jednej strony rwałbym się do czynnego sprzeciwu, ale z drugiej - gdyby ludzie wcześniej wiedzieli co zrobi komuna 13 grudnia, zginęłoby bardzo wielu Polaków. Na szczęście tego dylematu nie musimy już rozwiązywać.

Ale z pewnością nie zgadzam się że "do Świąt było pozamiatane, a ruch zduszony". To był czas kiedy po szoku i ofiarach zaczynaliśmy się organizować jako konspiracja. Niektórzy jeszcze strajkowali. Nawiązano kontakty, powstały podziemne gazetki. To wszystko dopiero się rozkręcało. I ciągle ginęli ludzie.

Muni, gratuluję, skłoniłeś mnie do napisania tego czego nie napisałem przez 35  lat :-)))

Pozdrawiam

Honic

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1527999

Powinieneś zapisać ten komentarz i opublikować osobno jako wpis w blogu, bo te indywidualne wspomnienia są zawsze najbardziej interesujące. Kiedyś nawet był taki konkurs - jak spędziłeś/aś 13.12? Przynajmniej ja to czytam z wielką ciekawością. Ja miałem zupełnie inne przeżycia, bo byłem wtedy za granicą, ale też mnie to walnęło... http://xiezyc.blogspot.com/2013/12/tez-nie-miaem-teleranka-2.html 

Dzięki kolego za komentarz, super! 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1528027

rozumiem że to do mnie. Dzięki. Widzę że jesteśmy z tego samego pokolenia. 

Moim zdaniem ważne jest żeby młodzi patrioci wiedzieli jak było naprawdę. To ważne ze względów historycznych, ale także ważne na przyszłość, bo sprawy jeszcze się nie zakończyły co widać na każdym portalu. Chyba przyznasz, że w tamtych czasach wszystko wyglądało trochę inaczej niż dziś? Każdy z nas dałby się pokroić i posolić za Wałęsę; każdy nas nie miał negatywnych wątpliwości wobec tych którzy teraz są - jak się to brzydko mówi - "kontrowersyjni". To świadczy o głębi infiltracji jakiej podlegaliśmy jako społeczeństwo. W pewnym, pejoratywnym sensie, można nas nazwać "dziećmi komuny". Ale wierzę że wyzwalamy się właśnie z tego. 

Warto aby młodzi patrioci którzy - wierzę - doprowadzą do tego abyśmy we własnym kraju nie musieli walczyć o wolność Polski poznali prawdę. A wtedy ona - wierzę - da im i nam wszystkim "siłę" i sprawi że będziemy rzeczywiście wolni.

Pozdrawiam

Honic

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1528040

Celny komentarz co do Wałęsy. Głosowałem na niego 2 razy, bo nawet nie przyszłoby mi do głowy, żeby nie. Wiedziałem, że jest półanalfabetą, że kiedyś w grudniu 1970 go widziano na komendzie, ale myślałem, że to takie może plotki, że prosty, ale pewnie uczciwy, bo przecież go znają... bzdura. Jeszcze było wielu innych, o czym myślę dzisiaj: "jak mogłem byc takim naiwniakiem?"

pozdrawiam,

Muni

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1528093

Nie tylko Ty Muni byłeś naiwniakiem - było nas takich miliony
Niestety
Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1528094

Od 24 listopada trwał ogólnopolski strajk studencki o charakterze okupacyjnym i bezterminowym. Strajkowały wszystkie uczelnie.
Dzieci prominentów też były na uczelniach. Trzeba je było bezboleśnie sprowadzić do domu. Wygaszanie strajków zaczęło się w NZS.
 
- 7 grudnia
Na Politechnice Warszawskiej obraduje KKK NZS oraz Ogólnopolska Konferencja Uczelnianych Komitetów Strajkowych. Zaapelowano o zawieszenie strajku okupacyjnego i podjęcie zajęć dydaktycznych od 8 grudnia.
- 9 grudnia
W Poznaniu KKK spotyka się z uczelnianymi komitetami strajkowymi. Po apelu Prymasa Józefa Glempa o zakończenie strajków podjęto decyzję o ich zaprzestaniu.
 
Od 9 grudnia kolejne uczelnie przestawały strajkować. 12 grudnia było może kilkanaście uczelni w których nadal trwały strajki okupacyjne. Studenci rozchodzili się do domów mimo, że władza argumentów nie skąpiła. 
2 grudnia spacyfikowano Wyższą Oficerską Szkołę Pożarnictwa w Warszawie. Do pacyfikacji użyto milicji, funkcjonariuszy Wojskowej Służby Wewnętrznej i żołnierzy Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych. Bezpośrednią pacyfikację przeprowadzali funkcjonariusze ZOMO i desantujący się ze śmigłowca członkowie oddziałów specjalnych Edwarda Misztala. Desantem bezpośrednio dowodził Jerzy Dziewulski.
 
 
Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1528030

To ona prowadziła tzw. szwadrony śmierci w latach 1940/50, to ona dokonywała większości “zmian” politycznych, w roku 1956, w 1970, czy też w 1980/81. To wojsko strzelało do manifestujących przed kopalnią Wujek a nie jakieś tam ZOMO (np.strzelanie przez strzelca ukrytego u góry, np. na dachu.) Solidarność, podobnie jak i w poprzednich latach inne zamieszki, powstawała w miastach, w których dominację posiadała Informacja Wojskowa. Główny agent ZSRR Gorbaczow [swego czasu zastępca Andropowa szefa KGB], facet który miał dostęp do tajnych kodów i numerów kont za granicą, znalazł spokojną starość w bazie Marynarki Wojennej w Kalifornii. . Polska była od 200 lat kartą przetargową w rozgrywkach europejskich, a ostatnio i światowych. Wystarczy zapamiętać do jakiego kraju wyjeżdża kandydat na premiera, czy też prezydenta, a będziemy wiedzieli, jaki złom należy kupić [np. F -16, kiedy nawet Egipt kupuje F-32, a Izrael F 35]. Jednakże działania ludzi o wątpliwej moralności sprowadzały na nasz Kraj masę nieszczęść.
Należy także podkreślić, że do stanowisk obsadzanych przez “byłych” wojskowych należą wszystkie związane z tzw. obronnością kraju, bardzo szeroko rozumianą: wszelkie banki, handel zagraniczny, przemysł ciężki i wydobywczy, energetyczny, ubezpieczenia. Podobnie miasta portowe, np. Gdańsk, Szczecin, przemysłu ciężkiego i wojskowego, np. Bydgoszcz, Katowice były pod specjalną opieką IW-GRU. Powołanie Solidarności było spowodowane koniecznością odwrócenia uwagi od Afganistanu. Przecież braki w zaopatrzeniu nie pojawiły się w Polsce z powodu klęski żywiołowej, powodzi, suszy, ale konieczności oddawania kontyngentu do Afganistanu. Przecież braki w zaopatrzeniu nie pojawiły się w Polsce z powodu klęski żywiołowej, powodzi, suszy, ale konieczności oddawania kontyngentu do Afganistanu. Przecież doskonale pamiętamy te beczki z farbą idące do ZSRR, w których były ukryte puszki z szynką. Tak więc ciągłe powtarzanie o oddolnym ruchu Solidarności jest kpiną ze zdrowego rozsądku. Gen. Kiszczak w swoich wspomnieniach podaje, że w niektórych organizacjach Solidarności 100% stanowili jego pracownicy. I można przyjąć to za fakt bezdyskusyjny.
W obecnej sytuacji IPN nie ma praktycznie dostępu do akt Informacji Wojskowej i trzeba podkreślić, że zmiana ustroju w Polsce nastąpiła dopiero po odejściu gen. Dukaczewskiego, a więc wbrew temu, co się mówi, nie w 1989 r. przy Okrągłym Stole, ale w 2006 roku i to także nie wiadomo w jakim stopniu. Wiadomo, że drugie pokolenia byłych agentów obsadza stołki,np. W. Cimoszewicz, były kandydat na prezydenta, jest synem osławionego dowódcy IW z Wojskowej Akademii Technicznej.
http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19318&Itemi...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1528097

to cytat? wypada zaznaczyć wklejkę, nawet jak się ni w pięć podaje za własną myśl.

 

do tego bzdurny.

rządziła cały czas IW? prowadziła jakieś szwadrony śmierci a nie regularne pacyfikacje, obławy, tortury i egzekucje przez inne służby?

Solidarność ma związek z miastami IW? Gorbaczow głównym agentem? F-16 to złom? co to F-32? Solidarność powołali komuchy dlaodwrócenia uwagi od Afganu?

Braki towarów z winy dostaw na wojnę? Itd.

 

Facet zwyczajnie bredzi, nie pierwszy raz.

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1528103

dlatego nie będę sie odnosił do żadnych wrażeń z autopsji. Z perspektywy czasu to stan wojenny mógł powstrzymać tylko strajk generalny . Jednak jeśli ludzie pokroju Buzka byli w każdej większej strukturze S to nie było szansy na opór w pierwszym momencie,zaplanowany i przygotowany wcześniej. Internowanie plus agentura to przecięło by komunikację i koordynację.. A spontanicznie nie było możliwe . Raz przez pewien chaos i rozmycie ruchu w jakieś mierze naturalny a w jakiejś pobudzany.  Dwa przez ...brak jasnego celu. Bo nie jest nim obalenie komuny,trzeba mieć wizję co dalej ,przynajmniej kilku podstawowych działań na początek. Przyznam,że bardzo mnie ciekawi jaki był wariant Moskwy na wypadek niepowodzenia Jaruzela. Wtedy chyba wszyscy się spodziewali że wejdą. A zdaje się,że był przewidziany jakiś eksperymentalny wariant czy raczej szkic transformacji w stylu tego co stało się w 1989 z udziałem Wałęsy i kilku innych , o których dziś już wiadomo kim są. W sumie szkoda bo stan wojenny to straszna ruina gospodarcza i społeczna i mentalna,junta wojskowa strasznie niszczy życie społeczne,zawsze. (to jest przykre ale co do tego to nadal nikła mniejszość Polaków ma wiedzę) ,zupełnie stracone 8 lat. I ofiar może dałoby sie uniknąć.Może to kiedyś historia dokładnie wyjaśni. Mój prywatny pogląd jest taki że to co się stało to jedna z najgorszych ale i najbardziej prawdopodobnych mozliwości przebiegu zdarzeń.  

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1528105